Komentarz eksperta

K. Iwanek: Lotosowe nagrody. Początki polityki historycznej rządu Modiego?

Kiedy w maju 2014 r. Narendra Modi złożył przysięgę jako nowy premier Indii, można było oczekiwać, że mimo skupiania się na retoryce rozwoju gospodarczego jego rząd wkrótce pomaszeruje również w obszary ideologii, edukacji i polityki historycznej. Bharatiya Janata Party (BJP), do której należy Modi, od początku kierowała się ideologią hinduskiego nacjonalizmu, która ma dość wyraźne poglądy na historię i – jak każdy nacjonalizm – znaczną potrzebę, by zmieniać historii tej percepcję. Nawet wtedy, gdy partia ta znalazła się u władzy uwiązana w szerszą i niespójną ideologicznie koalicję (1999-2004), doszło do cenzurowania, wycofywania i wprowadzania nowych podręczników historycznych, co wywołało niemałą burzę. Teraz również formalnie u władzy jest ta sama koalicja, to jest National Democratic Alliance. BJP jednak po raz pierwszy w historii cieszy się samodzielną większością i ma tym samym swobodę działania. Stojąca za BJP hinduska nacjonalistyczna organizacja RSS bez wątpienia pragnęłaby wykorzystać tę kadencję do rozprzestrzeniania swojej ideologii, ale w samej partii głosy w tej sprawie mogą być podzielone. Dwaj partyjni przywódcy: Narendra Modi, mistrz w kreowaniu swojego wizerunku, i jego prawa ręka, polityczny strateg Amit Shah, zapewne uświadamiają sobie, że BJP odniosła sukces między innymi dlatego, że w kampanii raczej skrywała swoją ideologię, niż się na niej skupiała.

Należy zaznaczyć, że chociaż rząd niedługo obchodzić będzie swoje pierwsze urodziny, jak dotąd nie doszło do kontrowersji tak dużych jak ta z przełomu tysiącleci wywołana ingerencją w nauczanie historii. Jednakże pewne kroki w kierunku ideologicznym zostały podjęte. Niektóre miały wymiar czysto symboliczny. Zamiast zdemontować szeroko zakrojone socjalne programy poprzedniego rządu, obecna władza w gruncie rzeczy pozostawiła je w podobnej formie, ale z nowymi patronami. Imiona i nazwiska Jawaharlala Nehru, Indiry Gandhi i Rajiva Gandhiego, nieżyjących postaci z rodziny Nehru-Gandhi i przywódców największego rywala BJP – Indyjskiego Kongresu Narodowego –  zostały w nazwach kilku tych programów zmienione na imiona i nazwiska polityków z partii hinduskich nacjonalistów, jak Deendayal Upadhyaya czy Shyama Prasad Mukherjee. I tak na przykład Rajiv Gandhi Rural Electrification Scheme nazywać się będzie teraz Deendayal Upadhyay Gram Jyoti Yojna a Jawaharlal Nehru National Urban Renewal Mission będzie teraz częścią Shyama Prasad Mukherji Rurban Mission i tak dalej. Tym niemniej, zgodnie z obecną, ostrożną polityką Modiego promowania raczej umiarkowanego nacjonalizmu i sięgania do wyborców różnej proweniencji, na liście nowych patronów pojawił się też JP, to jest Jayaprakash Narayan, słynny nieżyjący działacz związkowy, którego z hinduskimi nacjonalistami łączył sprzeciw wobec rządów Kongresu, ale większość innych spraw ich dzieliła, jako że JP był socjalistą.

Nowego typu krokiem był natomiast sposób rozdzielnie rządowych orderów Bharat Ratna, Padma Wibhuszan i Padma Bhuszan. Nazwa padma znaczy ,,lotos’’, funkcjonuje od dawna i nie ma nic wspólnego z rządzącą obecnie partią, chociaż tak się składa BJP ma również lotos – symbol czystości dla hindusów – za swój symbol, a hinduskich nacjonalistów czasem przezywa się ,,zjadaczami lotosów’’. Na początku kwietnia 2015 r. nowy rząd przyznał te nagrody po części swoim politykom: Atalowi Behariemu Vajpayee i Lal Krishnowi Advaniemu (dwóm długoletnim przywódcom BJP) i Prakashowi Singhowi Badalowi (przywódcy pendżabskiej partii Shiromani Akali Dal, która jest sojusznikiem BJP). Nagrody otrzymali też publicyści i dziennikarze bliscy raczej obecnemu rządowi niż poprzedniemu, jak Swapan Dasgupta czy Rajat Sharma. Jedno i drugie nie jest jednak tak zaskakujące i pod tym względem nowy rząd nie jest pionierski. Bardziej niepokoi przyznanie nagrody Davidowi Frawleyowi. Ów Amerykanin znany jest z chwalenia indyjskiej duchowości i starożytnej myśli i w tym nie ma nic złego, problem jednak w tym, że trudno to, co Frawley pisze, uznać za naukowe, a niektóre z głoszonych przez niego myśli przeczą ustaleniom historyków. Pasują za to jak ulał hinduskim nacjonalistom. Pewne głosy sprzeciwu wywołało również przyznanie pośmiertnej nagrody Bharat Ratna Madanowi Mohanowi Malaviyi. Jak zwrócił uwagę historyk Ramachandra Guha, Bharat Ratna tradycyjnie nie jest przyznawana pośmiertnie, Malaviya zaś był działaczem niepodległościowym, jeśli zatem przyznano nagrodę jemu, należało raczej wcześniej obdarzyć nimi innych, znacznie ważniejszych działaczy z epoki późnego kolonializmu. Rzecz zapewne w tym, że Malaviya, choć najpierw należał do Indyjskiego Kongresu Narodowego, stał się twórcą Akhil Bharatiya Hindu Mahasabhy, pierwszej partii hinduskiego nacjonalizmu, z której tradycji czerpie obecnie rządząca BJP.

Tu jednak należy zaznaczyć, że niezależenie od precedensu z nagrodami pod względem nazewnictwa i wynajdywaniu historycznych patronów obie strony są siebie warte, bo, jak widać nawet z tych kilku poprzednich przykładów, poprzednie rządy również czyniły swoich polityków patronami ich programów. Nazewnictwo tego typu przedsięwzięć jest w Indiach traktowane tak jak stanowisko – należy je obsadzić swoimi ludźmi lub możliwie jak najbliższymi.

Madan Mohan Malaviya; źródło: Wikimedia Commons

Madan Mohan Malaviya; źródło: Wikimedia Commons

Tym bardziej jest tak z obsadzaniem faktycznych stanowisk. W czerwcu 2014 r. dyrektorem Indian Council of Historical Research został Y. Sudershana Rao. Rao dotąd przewodził instytucji o nazwie Akhil Bharatiya Itihas Sankalan Yojna, która stanowi część wymienionej wyżej organizacji RSS i ma na celu zmianę sposobu nauczania historii w kierunku zgodnym z wykładnią hinduskiego nacjonalizmu. Profesjonalni historycy od dawna obawiali się rosnących wpływów osób z tych środowisk, zwracając uwagę, że zazwyczaj ich osiągnięcia naukowe są znikome, ale przede wszystkim, że w ich interpretacji historii ideologia stawiana jest przed dążeniem do ustalania faktów. W Indian Council of Historical Research i okolicach już doszło do rezygnacji osób o innych poglądach i nominacji nowych ze środowisk nacjonalistycznych. Należy jednak zaznaczyć, że jak dotąd zdecydowana zmiana kursu instytucji nie jest publicznie widoczna. Z racji zostania premierem Narendra Modi został też przewodniczącym stowarzyszenia zarządzającego innym ośrodkiem badań historycznych – Nehru Memorial Museum and Library. I tu również doszło już do roszad personalnych i włączenia do stowarzyszenia osób bliskich nowemu rządowi jak M.J. Akbar czy Swapan Dasgupta, ale i w tym przypadku nie widać jeszcze wyraźnej zmiany kursu.

I tu należy dodać, że poprzednie rządy czyniły podobnie. O ile BJP wspierało historyków i ośrodki związane z hinduskim nacjonalizmem, to Indyjski Kongres Narodowy tradycyjnie wspierał środowiska lewicowe. Również Kongres narzucał dotąd swoją wykładnię historii, szczególnie dwudziestowiecznej, niejednokrotnie wyolbrzymiając swoją rolę w ruchu antykolonialnym. Jednakże interpretacja hinduskich nacjonalistów jak dotąd wydaje się znacznie bardziej szkodliwa: podręczniki przez nich pisane nie tylko naginają, ale wręcz często przekręcają fakty (przykładów jest bardzo dużo i nie ma sensu tu wszystkich wypisywać; zamiast tego polecam szczególnie książkę Vinaya Lala „The History of History…”). Ponadto, profesjonalni historycy tacy jak Romila Thapar czy Irfan Habib, którzy nie kryją się ze swoimi marksistowskich sympatiami i znani są z akademickiego sprzeciwu wobec hinduskiego nacjonalizmu, nie powinni być porównywani na poziomie merytorycznym do ich rywali. Niezależnie od tego, czy zgadzamy się z ich poglądami, ich osiągnięcia naukowe są znaczne. Mówiąc pokrótce, dla profesjonalnych historyków poszukiwanie faktów stoi na pierwszym miejscu przed dowodzeniem idei, a dla ,,historyków’’ promowanych przez hinduskich nacjonalistów jest na odwrót.

Za przykład może posłużyć inne działanie, które zapowiada rząd. W sierpniu 2014 r. Uma Bharti, polityk BJP dotąd znana ze swoich radykalnych nacjonalistycznych wypowiedzi, a teraz sprawująca funkcję minister ds. zasobów wodnych, zapowiedziała odnawianie świętej rzeki Saraswati. Rzecz w tym, że o istnieniu tej rzeki mówią jedynie źródła starożytne i nie ma pośród naukowców zgody, czy istniała i gdzie faktycznie płynęła. Współcześni hindusi wierzą jednak, że rzeka istnieje do dziś i ukryta dopływa do Sangam w Allahabadzie, świętego skrzyżowania trzech rzek (jeśli do dwóch fizycznie istniejących, Gangesu i Jamuny, doliczyć właśnie Saraswati). Odnawiania Saraswati już zamierza podjąć się rząd Harijany, stanu, w którym BJP również niedawno przejęła władzę. Odnowienie zatem oznacza arbitralne założenie z góry, że Saraswati istniała i gdzie płynęła, ale co więcej, oznaczałoby tak naprawdę stworzenie nowej rzeki, którą rząd ogłosiłby jako Saraswati, tym samym decydując nie tylko za historyków, ale i za osoby wierzące.

Największa ingerencja w historię zacznie się wtedy, gdy rząd narzuci ideologiczny kurs badaniom naukowym i podręcznikom. To, jak wspomniałem, działo się za poprzedniej kadencji NDA, ale jak dotąd nie jest tak widoczne. Pojawiają się już pierwsze sygnały, że takie plany są snute. Środowiska nacjonalistycznych ,,historyków’’ zorganizowały w grudniu 2014 r. spotkanie, w którym postanowiono o budowie kultu Hemu. Hemu był szesnastowiecznym przywódcą krótkotrwałej siły afgańskiego pochodzenia, która walczyła przeciw państwu Mogołów pod wodzą cesarza Akbara i jego opiekuna, Bairama Khana. Hemu miał być może teoretyczną szansę pokonać Akbara i tym samym powstrzymać rosnące imperium mogolskie, został jednak pokonany. Rzecz w tym, że hinduscy nacjonaliści nie tylko przedstawiają państwo mogolskie jako z gruntu ,,złe’’ (bo muzułmańskie), ale też przedstawiają Hemu jako bramina i pragną uczynić go wzorem władzy ,,dobrego’’ hinduskiego państwa.

Jak dotąd jednak planują to pozarządowe środowiska hinduskich nacjonalistów. Te i wiele innych, podobnych przykładów nie dowodzą bynajmniej, że rząd włączy tego typu idee do oficjalnego nauczania czy finansowanych badań. Skoro ciągle porównuję tu obecny rząd BJP z jej poprzednim, to należy zaznaczyć, że po pierwszym roku tamtej kadencji (1999-2000) kontrowersja wokół programu nauczania była już w ostrej i zaawansowanej fazie. Podobnie oczekiwano, że Modi dokona szybkiej liberalizacji indyjskiego systemu gospodarczego. W latach 1999-2002 dokonywała się ona równie szybko jak zmiany w nauczaniu historii. W tym wypadku większość hinduskich nacjonalistów, zwłaszcza organizacja RSS, była temu przeciwna. Przez tamte trzy lata wydawało się, że panował pewien nieformalny konsensus: RSS pozwalało rządowi na jego program gospodarczy (choć go nie pochwalał), rząd zaś realizował ideologiczny program RSS (choć nie wszystkim członkom rządu to odpowiadało). Tym niemniej i na polu gospodarki obecny rząd Modiego postępuje raczej ostrożnie, lawirując między biznesmenami a nacjonalistami; między innymi nie wycofano decyzji poprzedniego rządu o ograniczonym dopuszczeniu bezpośrednich inwestycji zagranicznych w handel detaliczny (choć przed dojściem do władzy Modi tę decyzję ostro krytykował). Wciśnięty między umiarkowany elektorat a radykalnych hinduskich nacjonalistów premier Narendra Modi jak dotąd wybiera drogę środka zarówno w polityce historycznej, jak i gospodarczej.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
K. Iwanek: Lotosowe nagrody. Początki polityki historycznej rządu Modiego? Reviewed by on 16 maja 2015 .

Kiedy w maju 2014 r. Narendra Modi złożył przysięgę jako nowy premier Indii, można było oczekiwać, że mimo skupiania się na retoryce rozwoju gospodarczego jego rząd wkrótce pomaszeruje również w obszary ideologii, edukacji i polityki historycznej. Bharatiya Janata Party (BJP), do której należy Modi, od początku kierowała się ideologią hinduskiego nacjonalizmu, która ma dość wyraźne

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Patrycja Pendrakowska

Prezes CSPA od maja 2017 roku, ekspert od Chin. Doktorantka w zakładzie filozofii społecznej UW. Ukończyła sinologię, etnologię i socjologię na UW, którą studiowała również na Ludwig-Maximilians Universität w Monachium. W 2011 roku badała problem migracji w Nepalu, w Institute of Integrated Development Studies w Katmandu. Była redaktorka TVN24 i wolontariuszka w dziale misji PAH. Otrzymała stypendia naukowe na seminaria i badania w Polsce, Niemczech, Hiszpanii i Chinach. E-mail: [email protected]; twitter: @patrycjapendra

Pozostaw odpowiedź