Komentarz eksperta

K. Iwanek: Kick, czyli promocja Warszawy z wykopem

Dlaczego bollywoodzki film Kick, do którego zdjęcia właśnie ruszyły w Warszawie, ma znaczenie dla Polski? Te kwestie poruszałem już w tekście Cracowood. Kraków buduje swoją markę w świecie indyjskiego filmu. Aby się nie powtarzać, tutaj podsumuję tamte wnioski jednym zdaniem: pośród indyjskiej klasy średniej widać wyraźną tendencję do jeżdżenia do tych krajów, których plenery oglądają w słynnych filmach a jako turyści grupa ta wyróżnia się pod względem ilości wydawanych pieniędzy.

źródło: wawalove.pl

źródło: wawalove.pl

Producentem Kick jest Sajid Nadiadwala[1] a scenariusz napisał Chetan Bhagat[2] – pisarz, którego kilka powieści zostało zekranizowanych (w tym The 3 Mistakes of My Life, a na podstawie której powstał świetny film Kai Po Che!). Zasadniczo jednak Kick będzie przeróbką tollywoodzkiego filmu z 2009 r. pod tym samym tytułem. Jest bowiem normą, że hitach wiodących kinematografii indyjskich w różnych językach powstają potem od nowa w innym języku i w większości z innymi aktorami. Tak często dzieje się na przykład pomiędzy kinami w językach telugu, tamilskim i hindi – czyli pomiędzy Tollywoodem, Kollywoodem a Bollywoodem. Tak też i Kick miał po wersji telugu wersję tamilską, a teraz właśnie powstaje wersja w języku hindi. Odtwórcą głównej roli męskiej w oryginalnym filmie był Ravi Teja[3], a w wersji bollywoodzkiej zastąpi go jeden z najsławniejszych obecnie aktorów kina hindi, muskularny Salman Khan[4] i to on przybył teraz do Warszawy na zdjęcia. Główną postać żeńską zagra również przybyła nad Wisłę lankijska piękność Jacqueline Fernandez. Pośród innych aktorów grających w filmie pojawili się coraz popularniejszy w ostatnich latach Nawazuddin Siddiqui[5] i znany u nas z występu w Monsunowym Weselu Randeep Hooda[6]. W efekcie Kick będzie szóstym fabularnym filmem indyjskim nagrywanym chociaż po części w naszym kraju, trzecim z naprawdę znanymi gwiazdami (po Fanaa i Saguni[7]) i pierwszym nagrywanym w Warszawie.

Sprowadzenie Kick do Polski jest po części, jeśli nie w dużej mierze, sukcesem Polskiej Organizacji Turystycznej. W 2009 r. zorganizowała ona pierwsze spotkanie z indyjskim filmowcami. Od zeszłego roku działania te nabrały siły wraz z uruchomieniem projektu Lubię Polskę, w ramach którego nasz kraj jest turystycznie promowany na rynkach japońskim, indyjskim i chińskim. W związku z tym poza spotkaniami pojawiły się m.in. reklamy i zaczęły road shows. W październiku 2013 r. zorganizowano podróż studyjną dla indyjskich producentów filmowych, niedawno odbył się road show. Kampania promocyjna na Indie nosi nazwę Poland. Come and find your story. O ile w wypadku Chin i Japonii promuje się turystyczne walory Polski tradycyjnym metodami, w wypadku Indii duży nacisk kładzie się właśnie na kontakt ze światem filmu. Kolejnym jej efektem jest stworzenie aplikacji na smartfony o nazwie Poland Film Location & Production Guide. Produkcja Kick jest realizowana po części przez Film Polska Productions a wsparcia udzieliły ponadto Miasto Stołeczne Warszawa, Warszawska Organizacja Turystyczna i Polska Komisja Filmowa.

Nie jest zresztą niczym nowym, że organizacja turystyczne poszczególnych państw zabiegają o prominentnych filmowców i na różne sposoby współpracują z nimi, od ułatwienia nagrywania dzieła a po wsparcie finansowe. Polska Organizacja Turystyczna zrobiła po prostu to, co trzeba. Po doświadczeniach z ,,Żoną dla Zuchwałych’’, Szwajcarzy na stałe utrzymają mają reprezentację swojej organizacji turystycznej w Mumbaju. Chociażby w filmie Don – to jest w nowej wersji z Shahrukhem Khanem – pojawia się na koniec podziękowanie dla malezyjskiej organizacji turystycznej, bo też film eksponuje plenery Kuala Lumpur. Co do Kick, to w 2011 r., czyli w rok po tym jak zdecydowano o nagraniu bollywoodzkiej wersji, pojawiła się informacja, że dzięki staraniom organizacji turystycznej Republiki Korei film będzie nagrywany właśnie w tym kraju. Później jednak czytało się głównie o tym, że poza Indiami film ma być kręcony w Wielkiej Brytanii.

Po początkowych perturbacjach, od sierpnia do listopada zeszłego roku Kick kręcony był głównie w Londynie i w mniejszym stopniu w Glasgow. Filmowcy potrzebowali jednak jeszcze jednego europejskiego miasta. W tym momencie Polska miała wygrać z Irlandią. Mówi się, że ostatecznie na wyborze Warszawy zaważyły odpowiadające fabuły plenery i świeżość (skoro dotąd nie posłużyła za scenografię w żadnym indyjskim filmie).  W lutym nagrywano w Mumbaju, od marca ruszyły zdjęcia w Delhi a teraz odbywają się w stolicy Polski. Tymczasem od dłuższego czasu jest też cicho na temat zdjęć w Korei Południowej i nie wiem, czy nagrywanie tam dopiero nastąpi, czy z kraju tego też zrezygnowano. To by oznaczało, że Warszawa wygrała zarówno z np. Dublinem, ale też miejscami takimi jak Seul, Pusan czy wyspa Czedżu (co z mojej osobistej perspektywy byłoby zabawne – oznaczałoby to, że w okresie, kiedy ja przeniosłem się z Polski do Korei Południowej, filmowcy z kraju, którym się interesuję, przenieśli swój projekt z Korei Południowej do Polski). Można też odgadywać, że przewagą Polski – zarówno w porównaniu zachodnioeuropejskich państw jak i Republiki Korei – był całościowy koszt nagrywania u nas.

Tak jak w wypadku Aazaan, gdzie Kraków odgrywał Kraków, Warszawa nie będzie udawała innego miasta. Ma być też podobno miejscem, gdzie rozgrywa się pełen akcji finał filmowej historii.  Zdjęcia do Kick odbędą się między innymi na Pałacu Kultury, z którego ma dojść do skoku i na Moście Gdańskim, z którego ma dojść do spektakularnego upadku, zapewne poprzedzonego pościgiem (w chwili publikacji tych słów zdjęcia tej pierwszej sceny już się odbędą). Ponadto, za scenografię posłużą Plac Konstytucji, ulice Piękna i Marszałkowska i niesprecyzowane przedmieścia stolicy. Już teraz nazwa ,,Warsaw’’ przewija się przez rozmaite portale plotkarskie o Bollywoodzie, ale, co znacznie ważniejsze, pojawiły się też na stronach internetowych kilku czołowych gazet i portali informacyjnych: Hindustan Times[8], Zee News[9] i The Hindu Business Line[10], z których ten ostatni przeprowadził wywiad z Emilią Kubik z Polskiej Organizacji Turystycznej. Obecnie jednak indyjskie gazety skupione są dużo mocniej na trwających wyborach i należy oczekiwać, że o Kick, jak zawsze, zrobi się głośniej dopiero po premierze.

Teraz można tylko mieć nadzieję, że, tak w wypadku Krakowa, Warszawy jak i Polski jako takiej, pierwsze kroki doprowadzą nas do wyrobienia sobie stałej marki w Indiach. Od pewnego czasu  rośnie liczba reklam dla indyjskich firm nagrywanych bądź post-produkowanych w Polsce (agencja Choice informuje na przykład o współpracy przy nagrywaniu reklam produktów firm Colgate i Fiama na indyjski rynek). Polska Organizacja Turystyczna zabiega o kolejnych filmowców. Ponadto, według Hindustan Times, niedawno w Polsce poszukiwał plenerów Ketan Mehta, w naszym kraju kojarzony najlepiej z filmem Rebeliant.[11]

Jeśli chodzi o rozsławianie naszego kraju w Indiach, blisko osiągnięcia promocyjnego sukcesu był indyjski film Fanaa: odniósł kasowy sukces, grały w nim gwiazdy bollywoodzkiego firmamentu, ale Podhale robiło w nim za Kaszmir i jako takie było pięknym, ale bezimiennym tłem. W Kick spełniony będzie drugi i trzeci warunek: zagrają w nim bardzo znani aktorzy a Warszawa będzie odgrywać samą siebie. Teraz pozostaje tylko liczyć na kasowy sukces.[12]



[1] Wym. Sadźid Nadiarłala.

[2] Wym. Ćetan Bhagat.

[3] Wym. Rawi Tedźa.

[4] Wym. Salman Khan/Chan.

[5] Wym. Nawazuddin Siddiki.

[6] Wym. Randip Huda.

[7] Przy czym do kollywoodzkiego filmu Saguni nagrano w Polsce jedną piosenkę, trudno zatem mówić o szczególnym efekcie promocyjnym.

[8] http://www.hindustantimes.com/entertainment/bollywood/salman-khan-in-poland-to-shoot-kick-climax/article1-1207077.aspx

[9] http://zeenews.india.com/entertainment/bollywood/salman-khan-in-poland-to-shoot-kick-climax_153397.html

[10] http://www.thehindubusinessline.com/industry-and-economy/travel/by-wooing-bollywood-poland-hopes-to-win-the-heart-of-indian-travellers/article5879668.ece

[11] http://www.hindustantimes.com/entertainment/bollywood/salman-khan-in-poland-to-shoot-kick-climax/article1-1207077.aspx

[12] Film ma mieć swoją premierę w muzułmańskie święto Id, które w tym roku przypada na koniec lipca. W Indiach często wielkie premiery odbywają się właśnie w to święto i to nierzadko więcej niż jedna na raz.  Dochodzi wówczas do starć gigantów kinematograficznego przemysłu i porównywania ile który film zarobił w pierwszych dniach. Filmowi Kick wróży to niekoniecznie sukces – aczkolwiek udział Salmana Khana będzie wielkim magnesem – ale na pewno zapowiada zamieszanie wokół niego.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
K. Iwanek: Kick, czyli promocja Warszawy z wykopem Reviewed by on 13 kwietnia 2014 .

Dlaczego bollywoodzki film Kick, do którego zdjęcia właśnie ruszyły w Warszawie, ma znaczenie dla Polski? Te kwestie poruszałem już w tekście Cracowood. Kraków buduje swoją markę w świecie indyjskiego filmu. Aby się nie powtarzać, tutaj podsumuję tamte wnioski jednym zdaniem: pośród indyjskiej klasy średniej widać wyraźną tendencję do jeżdżenia do tych krajów, których plenery oglądają

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 32

    • Pierwsza była recenzja Tarana Adarsha – entuzjastyczna jak to u niego w przypadku dużych komercyjnych produkcji ze starami (a przynajmniej Khanami, bo Akshaya już np mniej lubi:P albo może mu ci mniej płacą za zachwyty:P) W każdym razie im bardziej niezależny (od wiadomych układów branżowych) krytyk tym opinia zwykle słabsza. Ale it kaswy pewnie będzie – jak to piszą tez w niejednej recenzji fanom potrzebne jest tylko jedno: Sallu, reszta nie ma wielkiego znaczenia (no chyba,że prowadzi do nienależytej ‚ekspozycji’ gwiazdorskiego wizerunku tegoż:P)
      I jeszcze w sprawie promocji stolicy: z przeczytanych recenzji (a było ich już trochę – mam z tego większą zabawę niż z oglądania samych takowych filmów) tylko u w/w Adarsha było wspominane pozytywnie o warszawskich plenerach. Ze dwie inne recenzje wspomniały o Polsce w kontekście bardziej ironicznym: znaczy jak to jeżdżą po niej KingCrossowe busy :P
      Zapewne znaczy kolejne ekipy będą do nas od czasu do czasu przyjeżdżać (‚Bangistan’ już wszak rusza), ale na zauważenie naszego kraju (jako fajnego miejsca do odwiedzenia itp) przez przeciętnego indyjskiego widza bym nie liczyła – on zobaczy tylko Sallu Bhaia.
      A notabene – przez poster nowego filmu Zoyi – przypomniało się, że w zakresie bardzo udanej turystycznej promocji kraju przez film bolly mamy i znacznie nowszy dobry przykład niż DDLJ i Szwajcaria – ZNMD i Hiszpania (po tym filmie to i ja chciałam tam od razu jechać:D)

  • Pojutrze bedzie miała miejsce premiera Kick. Oczekuje sie na nią, czyli zainteresowanie jest. Zobaczymy ile jest tam Polski i w jak jest przedstawiona. Nie ogłaszajmy na zapas sukcesu.

    • Hehe, tego stojaka z gazetami mam nawet zdjęcie z planu:). Bardzo mnie wtedy cieszyło, że mamy anglojęzyczne dzienniki:D. Na moim zdjęciu artykułowi z nagłówkiem „Devil in Warsaw” nie towarzyszy jeszcze ilustracja, jest tylko zielone tło z czarno-białymi kwadracikami w rogach:).

  • Nie ma sprawy, przyznam, że ucieszyła mnie ta informacja :) . Może doczekamy się, za jakiś czas, wizyty Kamala Haasana albo Vijaya w Polsce? :)

    O owej parze grywającej w Bollywood powstał zdaje się film dokumentalny, parokrotnie emitowany w polskiej telewizji.

    • O, dziękuję za informację. Zabawnie będzie, jak tej pani zdarzy się grać w jakimś filmie kollywoodzkim, którego twórcy będzie korzystał z polskich plenerów:)
      Jest już jedna para Polaków mieszkających w Indiach na emeryturze i grywających w indyjskich produkcjach.

  • Już któryś raz miałam okazję podglądać plan. I – double decker double deckerem – ale Wawa rzeczywiście gra siebie. :)

    • Avatar Krzysztof Iwanek

      Nno, nie mówiliśmy?:)

  • Aha, przy okazji newsa o Bangistanie media podają też, że Alwernia od jakiegoś już czasu robi sporo postprodukcji indyjskich filmów (z najbardziej znanych tytułów można podać np ‚Bhaag Milka Bhaag’). Oczywiście nie jest to tak spektakularna rzecz, jak przyjazd kolejnej ekipy filmowej na zdjęcia do nas, ale też ważne budowanie relacji branżowych.

  • Mam dokładnie takie samo zdanie, jak pan Włodzimierz – tak naprawdę ile stolicy będzie w tym filmie będzie można ocenić dopiero po premierze gotowego filmu (z tym, że ja – nawet z tego powodu -nie zamierzam go ogladać:P Liczę, że jednak same recenzje i inne opinie w necie starczą^^)
    A jeszcze w sprawie tych scen akcji z Salmanem: z tego, co czytałam z Pałacu zwisał jednak on sam :)

    Jest już też oficjalny komunikat Alwernii o kręceniu w Krakowie indyjskiego filmu – wszystkie główne portale dziś o tym piszą :) Trochę mnie irytuje fakt, że wydźwięk tych newsów jest trochę taki, jakby to dopiero teraz (po stolicy) Indusi (pardon, ‚Hindusi’ – tego to się chyba nasze media nigdy nie nauczą, a mnie za każdym razem trzęsie jak czytam o ‚hinduskim filmie’, ale pytać – jak Krish – o ‚muzułmańskie kino’ sensu chyba nie ma, nawet nie zajrzą pewnie, o co kamon….) odkryli i Kraków- a przecież filmowe ekipy z Indii były tam już wcześniej (ok, może mniej głośnych produkcji, ale umówmy się obsada ‚Bangistanu’ to też żaden bolly top)
    Ale ogólnie to jak najbardziej się cieszę, że ‚się dzieje’ w tej kwestii. (nawet jeśli ta ekipa też nie jest dla mnie na tyle interesująca, żeby ją ‚ścigać’ na planie, to zawsze są teraz większe nadzieje i na kolejną^^ Oczywiście korzyści dla kraju swoją drogą :))

  • Kiedy ten film trafi na ekrany? Czy macie Państwo jakieś wieści?
    Wtedy zobaczymy, ile tam będzie Warszawy.

    Efekt promocji Polski w Faanie był zerowy. I z takim trzeba się liczyć, kiedy Polska będzie udawała inne miejsca.

    Niemniej sam fakt kręcenia filmów w Polsce jest pozytywny. Tak długo, jak długo nie dopłacamy do interesu z pieniędzy podatników.

    • Avatar Krzysztof Iwanek

      Panie Wlodzimierzu
      Odpowiedz jest w tekscie, w ostatnim przypisie (wiem, przepraszam, to malo widoczne miejsce) – film wejdzie na ekrany w swieto Id czyli, o ile sie nie myle, pod koniec lipca. Bedziemy wdzieczny jak Pan obejrzy i da znac jak zaprezentowano Warszawe – moze to byc w postaci recenzji na polska-azja.pl:)
      Pozdrawiam

      • Dziękuję za informację Panie Krzysztofie. Na czas premiery nie zwróciłem uwagi, mea culpa.
        To moje pytanie jest o tyle istotne, że łatwo jakis fim przegapić. Premiery sa niemal co 2 tygodnie, i jeżeli film nie okaże się super przebojem, to moment i go nie ma.

  • Chciałam tylko uprzejmie donieść abyście nie ufali bezgranicznie mediom, które zlepieniec często informacje po to tylko by zrobić newsa. Lepiej trzymać sie zaufanych źródeł np. Komunikatów prasowych instytucji i firm zaangażowanych w produkcje. Mamy zapewnienie producenta indyjskiego ze Wawa gra sama siebie.. A autobus jadący do King Cross … No cóż .. Prawda życia a prawda ekranu to zwykle dwie osobne kwestie:)))

    • Ja tam – nauczona praktyką – mam równie ograniczone zaufanie do mediów, jak i zapowiedzi indyjskich producentów. Jedni i drudzy potrafią nieraz opowiadać hocki-klocki :P

  • Avatar Krzysztof Iwanek

    Mariolu
    Ja też pierwotnie myślałem, że skoro jemu nie dali wizy, to dlatego cały projekt przeniesiono do Warszawy, ale z tego co czytałem w Internecie wynika, że jednak w Londynie kręcili. Może rzeczywiście, jako że był na turystycznej, jakoś tak kręcił dosłownie i i w podwójnej przenośni, to znaczy tak kręcił (kombinował), żeby się kręcić koło planu i jakoś film kręcić:) Co do scen akcji, to ta z autobusem w Warszawie była i tak z dublerem, ale owszem, inne mogę być bez.

  • Jak ktoś słusznie zauważył, Zakopane grało Kaszmir, a promocja była :D

    • Avatar Krzysztof Iwanek

      @Elatus
      Ale jak napisałem w poprzednim tekście, Cracowood…, to taka sobie promocja była, bo potem co rozmawiam z Indusem, to Fanaa zna, ale nie wie, że to było Podhale (nie wiem jakie są Twoje doświadczenia).

  • Z tego co wujek Arturo wynalazł w sieci, to Salman nie nakręcił scen w Londynie w tym roku, gdyż miał problemy z wizą. W związku z tym postanowiono nie czekać dłużej aż się sprawa wyjaśni, tylko padła decyzja, że „kręcimy Londyn w Wawce” ;) Nie dość, że już pod koniec 2009 r. zdecydowano o kręceniu remake’u Kicka w hindi, nie dość, że przewinęło się sporo nazwisk aktorek, mających grać główną rolę kobiecą (od Deepiki, przez Zarinę, po Sonaksi, a nawet niejaką Angelę Jonsson – ex-laskę Ranbira Kapoora), jak również reżyserów (od A. R. Murugadossa, przez Sirisha Kundera, aż do Sajida), to jeszcze mieliby czekać aż znów będą mogli zacząć kręcić w UK. Dlatego też wybralii Polandię, ze względu oczywiście na cenę, świeżość, no i plenery, które mogą także robić za te londyńskie ;) I faktycznie wychodzi na to, że w naszej stolicy nakręcą sceny kluczowe dla fabuły filmu.

    http://www.asianage.com/bollywood/sallu-s-kick-shifts-poland-now-805

    • Avatar Krzysztof Iwanek

      @Arturo
      Miałem napisać o tych problemach z wizą Salmana, ale to jednak nie do końca tak. Miał problemy ze względu na jego dwa procesy, to fakt, ale w sierpniu dostał w końcu wizę turystyczną do UK. Teoretycznie na niej chyba nie miał prawa kręcić, ale jednak potem pojawiła się informacja, o zakończeniu przez Salmana zdjęć do Kick w Londynie w listopadzie, a zatem tam byli i kręcili.

      • Avatar Mariola

        Krzyśku, ale wiesz: trochę co innego ‚chyłkiem’ coś tam z Sallu nakręcić, a co innego móc spokojnie zrobić ‚wypasione sceny akcji z hirołem’ :D
        I zgadzam się, że promocja Zakopanego żadna była (mam wrażenie, że to tylko my w Polsce, no i ekipa ‚Fanaa’ mają świadomość, gdzie to kręcone było:P. Znaczący też myślę jest fakt, że żadna inna indyjska ekipa nie przyjechała potem kręcić do Zakopca – co też byłoby wymiernym wskaźnikiem skutecznej promocji regionu)

  • Pewnie niepotrzebnie w ogóle próbujemy się w tym doszukać zbytniej logiki^^

    • Avatar Krzysztof Iwanek

      @Mariola
      Logika logiką, ale chodzi tylko o wyjaśnienie sobie, czy jednak Warszawa będzie grać Warszawę. Zgodnie z materiałem, który zalinkowałaś, w niektórych scenach nie, ale w takim razie w pozostałych tak. W każdym razie, nie wyobrażam sobie, żeby we wszystkich innych scenach miała grać jeszcze inne miasto, skoro wszędzie głosi się, że ma grać Warszawę i taki jest sens całej promocji.

      @Elatus
      Ale jak napisałem w poprzednim tekście, Cracowood…, to taka sobie promocja była, bo potem co rozmawiam z Indusem, to Fanaa zna, ale nie wie, że to było Podhale (nie wiem jakie są Twoje doświadczenia).

      @Arturo
      Miałem napisać o tych problemach z wizą Salmana, ale to jednak nie do końca tak. Miał problemy ze względu na jego dwa procesy, to fakt, ale w sierpniu dostał w końcu wizę turystyczną do UK. Teoretycznie na niej chyba nie miał prawa kręcić, ale jednak potem pojawiła się informacja, o zakończeniu przez Salmana zdjęć do Kick w Londynie w listopadzie, a zatem tam byli i kręcili.

    • Avatar Krzysztof Iwanek

      Mariolu
      OK, nie widziałem materiału z DD TVN, ale
      – potwierdzam, że widziałem stwierdzenie na stronie Film Polska Productions, że Warszawa będzie grać Warszawę
      – jak sama stwierdziłaś, że Warszawa będzie ,,w niektórych scenach” odgrywać Londyn – czyli nie we wszystkich
      – i jaki sens miałoby przyjeżdżać do Warszawy tylko po to, żeby udawała Londyn, skoro w Londynie nagrywali wcześniej?
      (Ale owszem, można pytać, po co tu robili sceny z autobusem, które mogli robić tam – a jednak to zrobili)
      Pozdrawiam

  • Avatar Krzysztof Iwanek

    Mariolu, ja po prostu wiedziałem, że Ty napiszesz pierwszy komentarz:)

    Mariolu i Asiu – przeca ten autobus do King Cross Praga jedzie. Fabuła: bohater grany przez Salmana jechał sobie na zakupy na Pragie, kiedy zobaczył, jak nadobną niewiastę dopadły opryszki. No, jeszcze się przekona, czy z praskimi chłopakami równie łatwo sobie poradzi jak z hindustańskimi gundami.

    A tak serio, to w materiałach Film Polska Productions wyraźnie jest napisane, że Warszawa grać będzie siebie i to jest powtarzane wszędzie w mediach. Ale owszem, te sceny z piętrowym autobusem muszą być ,,londyńskie”, co jest o tyle dziwne, że w Londynie kręcili wczesniej.

Pozostaw odpowiedź