Komentarz eksperta

K. Iwanek: Dzień Jogi – majstersztyk indyjskiej soft power

Świętowany w ostatnią niedzielę (21.06) pierwszy Międzynarodowy Dzień Jogi można bez wątpienia uznać za sukces rządu indyjskiego. Pobito dwa rekordy z księgi Guinnessa: największych ćwiczeń jogi w jednym miejscu i największej ilości osób różnej narodowości biorących udział w ćwiczeniach. W centrum Nowego Delhi jogę ćwiczyło wspólnie ponad 30 000 osób, w tym skromnie ubrany i wyposażony we własną matę premier Narendra Modi. Na świecie do obchodów włączyły się 192 państwa, a publiczne ćwiczenia zorganizowano w 251 miastach (nie licząc indyjskich), w tym w Polsce. Nie do mnie jednak należy rozstrzyganie, jakie to wydarzenie ma znaczenie dla jogi. Mimo że święto było w swoim charakterze apolitycznie, było też bez wątpienia wynikiem pewnej celowej polityki. I to właśnie ten polityczny aspekt mnie interesuje.

Pamiętajmy, że chociaż decyzję o włączeniu Międzynarodowego Dnia Jogi do kalendarza świąt Organizacji Narodów Zjednoczonych podjęły kraje członkowskie, pierwotny wniosek o powołaniu takiego święta złożył w 2014 r. obecny rząd Indii. Rząd ten też użył też swoich wybitnych umiejętności autopromocyjnych i wydał niemałe pieniądze[1], by jak najlepiej zorganizować i wypromować to wydarzenie. Obchody były też pierwszym poważnym sprawdzianem dla utworzonego przez obecny rząd nowego ministerstwa[2] AYUSH (wym. Ajusz), to jest ministerstwa patronującego tradycyjnym systemom medycyny (Ministry of Ayurveda, Yoga and Naturopathy, Unani, Siddha and Homeopathy).

Po pierwsze, Międzynarodowy Dzień Jogi jest sukcesem promocji Indii na arenie międzynarodowej, a zatem sukcesem indyjskiej soft power. W jakimś sensie rząd miał bardzo łatwe zadanie. Joga już i tak jest popularna w wielu miejscach świata. Wystarczyło tylko tę popularność odpowiednio skapitalizować, ale to już z kolei nie jest aż takie proste. Przed Dniem Jogi w koreańskich mediach pojawiła się na przykład informacja, że Ambasada Republiki Indii w Seulu w ramach przygotowania do święta szuka nowych metod promocji jogi w Korei Południowej i nie ma bynajmniej łatwego zadania, bo jak promować coś, co już jest i tak wystarczająco znane i lubiane? Światowa promocja oparła się głównie właśnie na organizacji wspólnych, publicznych ćwiczeń i na ich nagłośnieniu. Można było nawet śledzić obchody Delhi na żywo na stronie Modiego: www.narendramodi.in. Kapitalizacja popularności miała oczywiście służyć poprawie wizerunku samych Indii i tu znowu ważną rolę odegrał premier Narendra Modi.[3] Znany ze swoich krasomówczych umiejętności i zręcznego żonglowania słowami Modi zauważył, że podczas obchodów Rajpath (wym. radźpath) zmieniła się w Yogpath (wym. jogpath). Rzecz w tym, że Rajpath to zbudowana według brytyjskiego projektu główna i reprezentacyjna ulica Nowego Delhi, odpowiednik i wręcz naśladownictwo paryskich Pól Elizejskich. Nazwa Rajpath oznacza Królewską Drogę, gdyż na jej końcu znajdował się Pałac Wicekróla (obecnie rezydencja prezydenta Indii). Co roku na Dzień Republiki przechodzi tamtędy dumna i groźnie wyglądająca parada wojskowa. Teraz to właśnie na tej ulicy zorganizowano ogromne publiczne obchody Dnia Jogi. W efekcie Królewska Droga zmieniła się w Drogę Jogi (jog to współczesna wymowa w języku hindi słowa joga). Kolonialne i imperialne dziedzictwo zostało pogrzebane pod dziedzictwem duchowym i pokojowym. Taką też wiadomość rząd indyjski wysłał w świat. Joga ma być według niego duchową metodą na pokojowe jednoczenie narodów świata. Wykładnię tę podparł kolejny językowy majstersztyk: przypomniano, że słowo joga pochodzi od wieloznacznego sanskryckiego czasownika judź, który oznacza między innymi ,,łączyć’’, ,,jednoczyć’’. Na dodatek podczas delhijskich obchodów wyrecytowano Śantipathę: sanskrycką mantrę wzywającą do pokoju pośród wszystkich istot. Wskazując na inne aspekty, premier Modi zauważył, że praktykowanie jogi może ,,doprowadzić do olbrzymiej redukcji kosztów opieki zdrowotnej. Może też zwiększyć możliwości do tworzenia innowacji, nowych technologii, wiedzy i podnieść jakość życia.’’[4]

Po drugie, jest to sukces dobrze przemyślanej strategii promowania kultury bez promocji religii. W środowiskach naukowych toczą się oczywiście długie debaty na temat tego, jak definiować kulturę i religię i czy – i jak – w ramach danej definicji i w danym społeczeństwie można oddzielić kulturę od religii. Niezależnie od opinii poszczególnych osób obecnie rządzący Indiami hinduscy nacjonaliści konsekwentnie stali na stanowisku, że w odniesieniu do ich kultury takiego oddzielenia można dokonać. Vinayak Damodar Savarkar, pierwszy teoretyk hinduskiego nacjonalizmu, twierdził, że hindutwa, to jest ,,hinduskość’’, jest czymś szerszym niż hinduizm i że w związku z tym niehinduskie mniejszości Indii mogą zaakceptować hinduską kulturę bez akceptacji hinduskiej religii. Ten argument hinduscy nacjonaliści powtarzają do dziś. Własnej ideologii nie określają nigdy mianem ,,religijnego nacjonalizmu’’ a ,,kulturalnego nacjonalizmu’’ (cultural nationalism; taki właśnie termin pojawia się na stronie rządzącej obecnie Indiami partii BJP). W tym rozumieniu hinduska kultura ma być na tyle szeroka, liberalna i wielowątkowa, że jest ona w stanie połączyć wszystkie społeczności Indii bez zmuszania ich do konwersji na hinduską religię.

Źródło: flickr.com, Narendra Modi

Źródło: flickr.com, Narendra Modi

W praktyce realizacja czy raczej deklaracje o dążeniu do realizacji tego celu wyglądały bardzo różne. Wiele, być może nawet większość z tych deklaracji – jeśli pochodziły od takich hinduskich nacjonalistycznych organizacji jak RSS i BJP – raczej odstraszyła mniejszości od idei ,,hinduskiej kultury’’ niż do niej przyciągała. I tak na przykład wygłaszane przez niektórych twierdzenie, że bóg Rama może być czczony nawet przez chrześcijan i muzułmanów, tylko że czczony jako narodowy bohater, a nie bóg, raczej tych mniejszości nie przekonało.

Jednakże w wypadku jogi hinduscy nacjonaliści mają w pewnym ujęciu rację. Joga to bardzo szeroko rozumiany termin i szczególnie jej współczesne, globalne rozumienie jest często pozbawione religijnego nacechowania. Chociaż w sanskrycie joga oznaczała między innymi jeden z sześciu klasycznych systemów filozofii indyjskiej, na świecie rozpowszechniony został głównie jej jeden element: fizyczne techniki wspomagające medytację. Techniki te odłącza się zatem często od systemu duchowego i filozoficznego, którego były częścią. Utożsamianie tych technik z jogą jako całością to bez wątpienie rażące uproszczenie, ale też takie znaczenie jogi upowszechniło się na świecie. Można zatem poznawać jogę jako część szerszego systemu filozoficznego i duchowego, można jednak ją też ćwiczyć bez zagłębiania się w inne aspekty. Sytuacja ta wybornie pasuje do strategii rządu indyjskiego i hinduskich nacjonalistów jako takich, gdyż pozwala promować jogę zarówno jako część indyjskiego dziedzictwa duchowego i filozoficznego, ale także niejako poza nim.

Po trzecie, wybór jogi pozwalał na obchody niemal ponad podziałami politycznymi i społecznymi. Jest to ściśle powiązane z poprzednim aspektem. Póki joga to bardziej ćwiczenie niż system filozoficzny i duchowy, może być do zaakceptowania dla wszystkich wspólnot. Może, ale nie musi, bo zależy to wszak od ich interpretacji. Czy na przykład wymawianie sylaby AUM ma charakter religijny, skoro jest to święta sylaba hindusów, czy też może mieć charakter niereligijny, skoro niehindus praktykujący jogę może traktować ją tylko jako element ćwiczenia i medytacji i nie uważa jej za świętą? Czy recytacja mantry Śantipatha podczas delhijskich obchodów Dnia Jogi miała charakter religijny? Czy nie można zacytować tekstu o charakterze religijnym – to jest np. zwróconego do bóstwa albo wzmiankującego jego istnienie  – w charakterze innym niż religijny, na przykład by wskazać na zawartą w nim intencję światowego pokoju? Samo słowo ,,religia’’ jest zresztą zwodnicze, gdyż oznacza co innego w różnych kulturach. I tak jedne organizacje muzułmańskie nie zgłosiły sprzeciwu wobec Dnia Jogi, ale inne zawyrokowały, że wyznawca islamu nie może brać udziału w obchodach, gdyś joga oparta jest na religii hinduskiej (tym bardziej, że obchody przypadły na ramadan). Na przykład mufti Shamoon Qasmi (wym. Śamun Kasmi) reprezentujący ogólnoindyjską organizację imamów (All India Imams Organisation) zjawił się na obchodach, ćwiczył z innymi, ale, jak zaznaczył, zamiast ,,AUM’’ mówi ,,Amin’’ (wyraz kończący muzułmańską modlitwę, jak chrześcijańskie ,,amen’’). Z perspektywy hinduskich nacjonalistów – których wiele pomysłów, jak wspomniałem wcześniej, muzułmanie w większości odrzucają – to i tak był sukces. W efekcie rząd mógł przedstawić jogę jako instrument tak jednoczenia świata, jak i samych Indii.

Nie obyło się bez zgrzytów, na przykład wypowiedzi niektórych radykalnych hindusów twierdzących, że wiceprezydent Indii Hamid Ansari nie został zaproszony, bo jest muzułmaninem albo że osoby nie praktykujące jogi mogą opuścić Indie. Były to jednak jednostkowe przypadki, które nie powinny paść cieniem na cały Dzień Jogi i z większości tych deklaracji się wycofano. Jednakże nawet takie kontrowersje w jakimś sensie hinduskim nacjonalistom mogą się przysłużyć. Muszą oni stale mierzyć się z polityczną koniecznością zwracania się i umiarkowanego i skrajnego elektoratu. Podkreślanie niereligijnego charakteru jogi pozwala zjednywać sobie ten drugi. Jednakże podkreślanie duchowego charakteru jogi – ustami partyjnych radykałów – pozwala zaangażować także radykałów w typowy dla nich dyskurs o tym, jak to tylko hinduska kultura może być podstawą jedności Indii. Stąd zwracanie uwagi na to, kto nie ćwiczy jogi, który rząd jej nie promował czy która telewizja nie skupiła się na obchodach Dnia Jogi może wpisać się w długi nurt zażaleń hinduskich radykałów na temat niehinduskich mniejszości i wybieranych przez nie ,,sekularnych’’ partii, które jakoby ignorują lub celowo zwalczają hinduskie dziedzictwo.

Obchody przeprowadzono też w dużej mierze ponad podziałami politycznymi. Nawet jeśli oczywistym odruchem opozycji jest nie brać udziału w wielu rządowych imprezach lub sabotować je, podkreślając ich koszta – co niektórzy faktycznie i w odniesieniu do Dnia Jogi uczynili – to joga jest wszak w Indiach bardzo popularna i to również wśród polityków wszelkiego autoramentu. Mogli oni zatem wziąć udział w obchodach chociażby z powodów prywatnych: po prostu apolitycznie uznając, że promocja jogi to dobra inicjatywa albo politycznie decydując, że skoro rywale ją promują, to oni nie mogą sobie pozwolić na ignorowanie tej promocji lub antypromocję. W ten sposób nawet wagony opozycji można było jednorazowo podpiąć za rządową lokomotywą. I tak na obchodach Dnia Jogi w Delhi pojawił się Arvind Kejriwal (wym. Arwind Kedźriwal), przywódca rządzącej w mieście Aam Aadmi Party i zaprzysięgły rywal premiera Modiego. Na tych samych obchodach pojawił się także nominowany przez rząd centralny gubernator Delhi Najeeb Jung (wym. Nadźib Dźang), z którym Kejriwal prowadzi obecnie polityczną wojnę. Panowie oczywiście skrzętnie się omijali, ale mimo to  można było przez chwilę uwierzyć, że znajdujemy się w świątecznym czasie, gdy nawet najostrzejsze konflikty ulegają tymczasowemu zamrożeniu.

I to chyba można uznać za największy sukces rządu Modiego: zmieniono praktykę jogi w publiczne święto. Pod koniec dziewiętnastego wieku podobnego niebagatelnego osiągnięcia dokonano w stanie Maharasztra. Obchody Ganeś Ćaturthi, święta ku czci boga Ganeśi, które dotąd miało charakter rodzinny, a w każdym razie wspólnotowy i lokalny, stały się świętem publicznym. Ogromną rolę odegrał tu człowiek imieniem Bal Gangadhar Tilak, który wywarł wielki wpływ na późniejszych hinduskich nacjonalistów ,a święto w swoim nowym charakterze posłużyło jednoczeniu się hindusów (przeciw – dodajmy – muzułmanom i tworząc przeciwwagę dla ich publicznych świąt). Oczywiście obchody Dnia Jogi nie mają tak jednoznacznie religijnego charakteru (ale tu wracamy do poprzednich rozważań) jak Ganeś Ćaturthi i bez wątpienia nie służą one hinduskiej unifikacji, ale pewien mechanizm pozostaje podobny. To, co było dotąd wyborem jednostki lub praktyką małej grupy i wspólnoty, teraz nabrało – nawet jeśli tylko na jeden dzień  w roku – wymiaru publicznego. Wszystko to, co jest w sferze publicznej, łatwiej wykorzystać politycznie. Tu jednak wykorzystanie zasadzało się na realizacji wymienionych w tym tekście celach, które w większości trudno uznać za niebezpieczne – jak i trudno doszukiwać się innych. Joga na szczęście dalej należy do jednostek oraz małych wspólnot i stąd upolitycznienia nowego Międzynarodowego Dnia Jogi nie należy się obawiać.

Źródła:

http://www.ibnlive.com/news/india/yoga-cuts-across-caste-creed-and-colour-unites-world-pm-modi-on-international-yoga-day-1009595.html

http://www.hindustantimes.com/india-news/international-yoga-day-how-india-bent-it-right-with-pm-modi-and-his-ministers/article1-1361243.aspx

http://www.bbc.com/news/world-asia-india-33212949

http://indianexpress.com/article/india/india-others/international-yoga-day-celebration-at-rajpath-sets-guinness-world-records/

http://thediplomat.com/2015/06/international-yoga-day-a-new-politics-of-knowledge/

[1] Obchody Dnia Jogi w Delhi kosztowały 4,67 miliona dolarów. Por. http://www.bbc.com/news/world-asia-india-33212949

[2] Dotąd był to wydział. AYUSH stał się ministerstwem w listopadzie 2014 r.

[3] Z kolei minister spraw zagranicznych Sushma Swaraj (wym. Suszma Słaradź) wzięła udział w obchodach Dnia Jogi na nowojorskim Times Square, gdzie również tego dnia miały zjawić się tysiące entuzjastów jogi.

[4] Por. http://www.ibnlive.com/news/india/yoga-cuts-across-caste-creed-and-colour-unites-world-pm-modi-on-international-yoga-day-1009595.html

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
K. Iwanek: Dzień Jogi – majstersztyk indyjskiej soft power Reviewed by on 25 czerwca 2015 .

Świętowany w ostatnią niedzielę (21.06) pierwszy Międzynarodowy Dzień Jogi można bez wątpienia uznać za sukces rządu indyjskiego. Pobito dwa rekordy z księgi Guinnessa: największych ćwiczeń jogi w jednym miejscu i największej ilości osób różnej narodowości biorących udział w ćwiczeniach. W centrum Nowego Delhi jogę ćwiczyło wspólnie ponad 30 000 osób, w tym skromnie ubrany i wyposażony

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 2

Pozostaw odpowiedź