Komentarz eksperta,Top news

K. Iwanek: Bihar ki har, czyli podwójna porażka Narendry Modiego

Jeszcze niedawno wydawało się, że rozpędzonego walca Narendry Modiego nic na długo nie powstrzyma. W zeszłym roku jego partia, Bharatiya Janata Party, po raz pierwszy zdobyła samodzielną większość w niższej izbie parlamentu indyjskiego (Lok Sabsze). Następnie przeszła seria zwycięstw w wyborach stanowych: w Maharasztrze, Dżammu i Kaszmirze, Harijanie i Dźharkhandzie. Tymczasem w minionym właśnie roku Modiego i jego ugrupowanie spotkały dwie dotkliwe porażki. Najpierw w lutym 2015 r. BJP przegrało z kretesem w wyborach do zgromadzenia ustawodawczego Narodowego Terytorium Stołecznego Delhi.  Absolutną zwycięzcą okazała się mała i nowa Aam Aadmi Party pod wodzą Arvinda Kejriwala. Następnie zaś, w wyborach do zgromadzenia stanu Bihar, których wyniki ogłoszono ósmego listopada, koalicja pod wodzą BJP przegrała z Wielkim Sojuszem (Mahagathbandhan) swoich rywali.

Mniej ważne jest to, że były to dwie porażki. Ważniejsze jest to, że były to dwie różne klęski. Delhi to jedna aglomeracja, a zwycięska w niej partia AAP to partia nowa, szczególnie atrakcyjna dla młodych ludzi z wielkich miast, a także dla klas średnich i niższych średnich. Jej przywódcą jest Arvind Kejriwal, stosujący w polityce zagrania po części nieszablonowe i nieprzewidywalne. Tymczasem Bihar to ubogi i mało uprzemysłowiony stan; istotna część jego ludności żyje na wsi, a podziały kastowe i wspólnotowe są w nim bardzo silne. Politycy, którzy pokonali BJP w Biharze to w wielu względach odwrotność Kejriwala. Są to w dużej mierze ludzie starzy, opatrzeni elektoratowi, uciekający się do tradycyjnych politycznych lojalności kastowych i wspólnotowych, często oskarżeni o korupcję. To właśnie tym dwóm typom polityków BJP musi umieć stawić czoło, jeśli chce pozostać najpotężniejszą partią Indii.

W obu wypadkach przedwyborczy rok w oby regionach pełen był dramatycznych zwrotów akcji. W Delhi pod koniec 2014 r. w wyborach do zgromadzenia najwięcej mandatów zdobyła właśnie BJP, ale było to za mało, by rządzić samodzielnie. Aam Aadmi Party uzyskała drugie miejsce i zdecydowała się na koalicję z Indyjskim Kongresem Narodowym (odtąd w skrócie: Kongresem). Ów rząd nie przetrwał nawet pięćdziesięciu dni i jego rozwiązanie przez Arvinda Kejriwala, przywódcę AAP i premiera Delhi, wydawało się potężnym uszczerbkiem na jego reputacji. Winą za kompromitację rządu Kongres i AAP obarczały się nawzajem i wydawało się, że zasiadająca w ławach opozycji BJP mogła tylko na tym skorzystać. Tymczasem po długim i chaotycznym okresie przejściowym w następnych wyborach w lutym 2015 r. AAP zdobyła wszystkie miejsca w zgromadzeniu, poza trzema, które przypadły BJP.

Sytuacja w Biharze była jeszcze bardziej złożona. BJP od dawna nie miała tam silnej pozycji, ale mogła cieszyć się z silnego sojusznika: partii Janata Dal (United) (odtąd JD(U)) pod wodzą Nitisha Kumara (wym. Nitiś Kumar). Kiedy jednak w 2013 roku, na rok przed wyborami ogólnokrajowymi, BJP ogłosiła swojego polityka Narendrę Modiego kandydatem na premiera, Kumar natychmiast opuścił sojusz partii, któremu przewodzi BJP. Kumar raczej nie mógł liczyć na to, że sam zostanie kandydatem na premiera. Sojusz BJP-JD(U) był typowym sojuszem wertykalnym. JD(U) jako partia regionalna nie ma szans na zdobycie władzy w całym kraju, ale ma możliwość ugrania więcej pod bokiem dużego partnera jakim jest BJP. W Biharze zaś układ BJP-JD(U) był odwrotny. Zapewne zatem Kumar bardziej kierował się uwarunkowaniami regionalnymi. Jako że jego partia liczy na głosy biharskich muzułmanów nie chciał popierać Narendry Modiego, człowieka kojarzącego się wyznawcom islamu z rzeziami muzułmanów w Gudźaracie w 2002 r. (którym wówczas rządził właśnie Modi). Inna sprawa, że Kumar przecież wcześniej długo popierał BJP, chociaż cała ta partia, nie tylko Narendra Modi, zazwyczaj źle kojarzy się muzułmanom. Wszystko to nie przeszkodziło BJP w następnym roku (2014) wygrać wyborów w całych Indiach. Zgodnie z zapowiedziami Modi został premierem kraju, a ponadto jego partia uzyskała dużo głosów od wyborców w Biharze.

To jednak doprowadziło do krystalizacji wymierzonej w BJP koalicji w Biharze. Po tym, jak rządzący w tym stanie Nitish Kumar stracił poparcie młodszego koalicjanta, jakim było BJP, uzyskał nowych sojuszników. Jednym był Kongres, główny rywal BJP na scenie ogólnokrajowej. Drugim, co było bardziej zaskakujące, była Rashtriya Janata Dal (RJD)(Rasztrija Dźanta Dal – Narodowa Partia Ludu) pod wodzą Lalu Prasada Yadava (wym. Jadaw). Jak dotąd Nitish Kumar ze swoją JD(U) i Lalu Prasad Yadav ze swoją RJD byli największymi rywalami, dwoma biegunami biharskiej polityki (tak jak są nimi BJP i Kongres w skali całego kraju). Połączenie sił Kumara i Yadava wydawało się ruchem panicznym, świadczącym o rosnącej popularności BJP w Biharze.

W 2015 roku Kumar i Yadav ogłosili odtworzenie istniejącej niegdyś Janata Party (Dźanta Parti, Partii Ludu), zdobywając jeszcze poparcie dwóch ugrupowań: Samajwadi Party i Janata Dal (Secular). Była to jednak czysta retoryka. Indyjskie media i komentatorzy polityki szli o zakład, że ta partia tudzież koalicja nie przetrwa do wyborów. Zauważano, że zebrali się w niej starzy i nierzadko oskarżeni o korupcję przywódcy, których łączył jedynie strach przed potężniejącą BJP. Samajwadi Party i JD(S) zresztą nie działają tak naprawdę w Biharze, zatem ich włączenie miało wymiar symboliczny (potem zresztą Samajwadi Party wycofała się z tego sojuszu). Chodziło jednak o pokazanie ogólnokrajowych ambicji, zaprezentowanie się jako powszechna alternatywa wobec BJP. Formalnie zresztą wcale nie utworzono jednej partii, a przywódcy poszczególnych ugrupowań prowadzili swoje kampanie osobno, z rzadka pokazując się razem. Abstrahuję już od tego, że dawna Janata Party (z której JD(U) i JD(S) faktycznie się wywodzą), zawierała w sobie partię hinduskich nacjonalistów (obecną BJP) a wymierzona była w Kongres – dokładnie na odwrót niż teraz. Ze spróchniałego szyldu o nazwie Janata Party zresztą potem zrezygnowano i zamiast tego biharski sojusz przeciw BJP nazwano Mahagathbandhan (Wielki Sojusz), choć wcale nie był on taki wielki. W praktyce liczyły się w nim tylko trzy ugrupowania: RJD, JD(U) i Kongres. W Indiach wielki sojusz to taki, do którego należy kilka bądź kilkadziesiąt partii..

Droga do budowy Wielkiego Sojuszu była wyboista. Gdzieniegdzie widoczne tarcia w miarę możliwości tuszowano, ale Kumara spotkało inne wyzwanie. Kiedy BJP wycofała poparcie dla jego rządu, Kumar ustąpił ze stanowiska premiera Biharu i osadził na nim Jitana Rama Manjhiego (wym. Dźitan Ram Mańdźhi). Manjhi był jednym z przywódców JD(U) wywodzącym się z warstwy dalitów (niedotykalnych) i z tych powodów ważnym dla zdobywania głosów tej grupy. Kiedy jednak Manjhi, najpewniej planowany na polityczną pacynkę w rękach Kumara, został premierem Biharu, od razu rozpoczął niezależne działania i wszedł w konflikt z własną partią. Po chwili kryzysu Kumar stłumił pucz Manjhiego, wyrzucił go z partii i z powrotem chwycił za stery. Na tym jednak ambicje Manjhiego się nie skończyły. Wkrótce utworzył on własną partię: Hindustan Awam Morcha (Secular) (wym. Morća: ,,Front Ludu Indii (Sekularny)’’). Tuż przed wyborami w Biharze partia Manjhiego weszła w sojusz, jakżeby inaczej, z BJP.

Tak naprawdę zatem BJP nie szła sama do walki przeciw Wielkiemu Sojuszowi. W wyborach starły się dwa sojusze, a po stronie BJP była zarówno partia Manjhiego jak i jeszcze dwa ugrupowania: Lok Samata Party (Lok Samta Parti, ,,Ludowa Partia Równości) i  Lok Janshakti Party (Lok Dźanśakti Party). I na tę drugą partię głosować mają głównie określone najniższe kasty, a jej nazwa znaczy… ,,Ludowa Partia Siły Ludu’’ (sic!). W tłumaczeniu sojusz pod wodzą BJP wydawał się zatem niebywale ludowy, skoro tworzyły go: BJP (Partia Indyjskiego Ludu), Front Ludu Indii (Sekularny), Ludowa Partia Siły Ludu i Ludowa Partia Równości. Tym niemniej, w listopadzie 2015 roku sojusz pod wodzą BJP ostatecznie z kretesem przegrał z Wielkim Sojuszem, a koalicjanci BJP, niezależnie od ilości Ludu w ich nazwach, okazali się nie mieć większego znaczenia.

Źródło: flickr.com

Źródło: flickr.com

Gdzie leżą przyczyny porażki BJP? Wiele przewijających się przez media hipotez, często bardzo zdecydowanych, trudno jest zweryfikować. Warto jednak je wymienić i chociaż po części rozważyć.

Po pierwsze, z pewnością BJP padła ofiarą własnego sukcesu. Jest ona obecnie bardziej popularna niż kiedykolwiek, ale i przez to zarówno w Delhi jak i w Biharze zawiązały się przeciw niej oportunistyczne sojusze, w obu wypadkach złożone z partii, które w innych warunków by ze sobą nie współpracowały. Popularność spowodowała też zapewne rosnącą arogancję członków BJP (choć właśnie tego typu twierdzenia najtrudniej weryfikować). Tak w Delhi jak i w Biharze partia obrzuciła swoich rywali pogardliwymi wyzwiskami, ale jest to przecież stały element politycznej gry, a rywale odpłacili zresztą pięknym za nadobne. Przede wszystkim jednak: odwrócili zniewagi na swoją korzyść. W Delhi BJP bezustannie przypominała, że Kejriwal rozwiązał rząd po kilkudziesięciu dniach i nie można stąd na nim polegać. Kejriwal za rozwiązanie rządu przeprosił, ale też wykazał, że właśnie dlatego w następnym wyborach trzeba dać mu pełną władzę, nieopartą na koalicji i wtedy utrzyma się pełną kadencję. W Biharze BJP podkreślała, że powrót do władzy Kumara i Yadava to powrót ,,dzikich rządów’’ (dźangal radź), tyle że przecież BJP sama do niedawna rządy Kumara popierała. Narendra Modi stwierdził także, że ,,coś jest nie tak z DNA’’ Nitisha Kumara. Kumar natychmiast zmienił to w kampanię grającą na biharskiej dumie. Biharczyków namawiano do wysyłania do premiera Modiego swoich paznokci i włosów z dopiskiem ,,Jestem Biharczykiem i nie ma nic złego w moim DNA’’. Kampanię wyborczą próbowano zmienić w kampanię ,,bahari kontra Bihari’’, czyli ,,obcy kontra Biharczyk’’, przypominając, że Modi jest spoza Gudźaratu, a Kumar jest rdzennym Biharczykiem.

Po drugie, tak w Delhi jak i w Biharze katastrofalnym błędem mogło być zignorowanie miejscowych struktur BJP. Od kiedy władzę w partii przejął duet nierozłącznych druhów –  Narendra Modi (obecny premier kraju) i Amit Shah (obecny przywódca BJP) – wielu obawiało się, że ich dość autokratyczne metody spowodują problemy tak w partii, jak i w całej koalicji. Wbrew tym obawom Shah, pozbawiony charyzmy specjalista od kampanii wyborczych i Modi, mistrz PR-u, stanowili dobraną parę, która poprowadziła partię przez serię wyżej wymienionych zwycięstw. Wszędzie jednak Shah opierał trzon kampanii na popularności Modiego, a nie innych przywódców partyjnych. W Delhi kompletnie odsunięto na bok dotychczasowego lokalnego lidera partii, a niewiele przed wyborami do BJP przyjęto nagle Kiran Bedi, niegdyś towarzyszkę przywódcy AAP, A. Kejriwala, w ruchu antykorupcyjnym i uczyniono z niej kandydat na premiera (aby niejako stworzyć alternatywnego Kejriwala). Według niektórych doniesień dla delhijskiego oddziału BJP była to decyzja skandaliczna. Tymczasem Kiran Bedi, niezależnie od jej zasług dla ruchu antykorupcyjnego, przy medialnym Kejriwalu wypadła blado. Podobnie w Biharze skupiając się na Narendrze Modim niewiele miejsca zostawiono dla miejscowego przywódcy BJP, przypadkowo również noszącego nazwisko Modi (Sushil Kumar Modi, wym. Suśil). W tej sytuacji rywalom BJP w Biharze tym łatwiej było prowadzić kampanię ,,obcy kontra Biharczyk’’. Inny ze zmarginalizowanych biharskich przywódców BJP, Shatrughan Sinha (wym. Śatrughan Synha) wyraził swoje niezadowolenie publicznie i dobitnie. Podczas kampanii wyborczej nie tylko skrytykował Modiego, ale wyraził się pozytywnie o rywalu, Nitishu Kumarze. Podobnie podejrzewa się, że w Delhi lokalni członkowie partii oburzeni odgórnymi manipulacjami duetu Shah-Modi mogli torpedować kampanię własnej partii. O ile zatem Shah i Modi przyciągnęli do BJP rzesze nowych wyborców i członków, mogli także stworzyć nowych wrogów partii – w samych jej szeregach.

Tymczasem rywale BJP, choć z różnych partii, ostatecznie współpracowali lepiej. W Delhi zresztą koalicja AAP-Kongres była tymczasowa i AAP poszła do wyborów sama. Wkrótce po zwycięstwie partię Kejriwala również spotkał poważny kryzys i kilku jej czołowych członków, w tym politologa Yogendrę Yadava, wyrzucono. Chociaż jednak konflikt wzrastał przed wyborami, podczas kampanii nie było go jeszcze powszechnie widać i obie frakcje partii pracowały na zwycięstwo. Względem Biharu zaś mało kto wierzył w możliwość dłuższej współpracy między Nitishem Kumarem a Lalu Prasadem Yadavem. Dziennikarze zakładali, że prędzej czy później pokłócą się oni o to, kto ma być następnym premierem Biharu. Kumar rządził Biharem przez 8 lat, jego popularność trochę osłabła i zakłada się, że to Yadav przejął część jego wyborców (w każdym razie partia Yadava ostatecznie zdobyła znacznie więcej mandatów niż partia Kumara).  Być może jednak paradoksalnie pomogło… skorumpowanie Yadava. Ów skazany za defraudację funduszy na paszę dla bydła polityk i tak nie ma prawa ubiegać się o mandat poselski i tym samym i nie miał szans na zostanie premierem. Do wyborów, zgodnie z indyjską tradycją polityczną, wystawił swoją córkę i dwóch synów, a fotel premiera odstąpił Kumarowi.

Po trzecie, powszechnie przyjmuje się, że rywale BJP zadbali o poparcie odpowiednich elektoratów. W Delhi AAP rozszerzyła swoje wpływy z klas średnich i niższych średnich na biedniejsze warstwy ludności, a także mniejszości, takie jak muzułmanie. Co do Biharu, jeden z polityków BJP ujął to bez ogródek: ,,Załatwiła nas arytmetyka kastowa’’. W Indiach powszechnie zakłada się, że liczne kasty wspólnie głosują na wybraną partię i że odpowiedni układ kastowych elektoratów zapewnia zwycięstwo. Polityka kastowa jest zaś szczególnie silna w Biharze, ale mimo to z takimi wnioskami należy obchodzić się ostrożnie. Po pierwsze, założenie, że członkowie kasty głosują tak samo, może być generalizacją. Po drugie, od 1931 roku nie przedstawiono oficjalnych danych statystycznych co do ilości członków danej kasty, a mnogość kast oznacza, że w żadnym okręgu wyborczym nie ma kasty dominującej ludnościowo. Ba, te kasty, które w mediach i indyjskiej politologii określa się jako dominujące w danym regionie, często według szacunków okazują się stanowić kilka procent ludności danego okręgu (ale też chodzi nieraz o innego rodzaju dominację, np. ekonomiczną). Tym niemniej, zazwyczaj taką właśnie logiką kierują się polityka i media w Indiach. Jeden z przywódców JD(U) na długo przed wyborami przedstawił taką właśnie kastową arytmetykę, bez skrupułów wyliczając w mediach, na poparcie jakich wspólnot liczy jego partia i jaki procent głosów może to w sumie dać jego partii. Być może miał rację: zakłada się, że zwycięstwo Wielkiej Koalicji zostało zapewnione przez kombinację głosów kast niższych, Innych Kast Zacofanych i muzułmanów. Wiele osób uważa też, że popularność BJP ucierpiała, gdy Mohan Bhawat, przywódca RSS – organizacji stojącej za BJP – wypowiedział się przeciw rezerwacji posad dla Innych Kast Zacofanych. Z deklaracji tej musiał się natychmiast wycofać, a wielu członków partii próbowało ją sprostować. Takie incydenty świadczą o wadze, jaką przywiązują się do kastowych tożsamości i przywilejów w indyjskiej polityce.

Po czwarte, równie trudno zmierzyć wpływ, jaki na na wyniki wyborów wywierają specjaliści od kampanii; wiadomo jednak, że ich rola jest nie do przecenienia. W Delhi AAP to partia szalenie aktywna i w mediach tradycyjnych i w Internecie i podczas kampanii ulicznych. Przywódca AAP Arwind Kejrwal po zwycięstwie w Delhi usłużnie użyczył zresztą swoich specjalistów od kampanii w mediach społecznościowych Nitishowi Kumarowi podczas jego zmagań w Biharze. Ponadto, w wygranych przez BJP wyborach krajowych w 2014 r. zakulisowym specjalistą od kampanii wyborczej Modiego był Prashant Kishor (wym. Praśant Kiśor), obecnie zapewne najbardziej ceniony specjalista tej branży w Indiach. Po tamtych wyborach Kishor jednak opuścił drużynę Modiego – spekuluje się, że doszło do jakiegoś personalnego konfliktu – i został specjalistą na usługach… Nitisha Kumara podczas jego kampanii w Biharze przeciw Modiemu. Na ile to miało znaczenie trudno ocenić, ale faktu, że Kishor od podszewki znał promocyjne metody Modiego, a współpracował z jego rywalem, nie można zignorować. Kishor opowiedział o tym zresztą z rozbrajającą szczerością: ,,Po tym, jak pracowałem z premierem podczas wyborów w 2014 r. do Lok Sabhy [niższej izby parlamentu indyjskiego], znaliśmy dokładnie jego umysł. Bitwa jest w połowie wygrana, jeśli można go podjudzić. Wszedł w naszą pułapkę. Zamiast mówić o tym, o czym chciał, zaczynał swoją przemową od odpowiedzi na nasze tweety [które na Twitterze Kishor wrzucał niewiele przed wiecami Modiego].’’ Kishor stał za wieloma elementami kampanii Kumara, takimi jak posyłanie Modiemu włosów i paznokci Biharczyków.

Po piąte, owo ,,podjudzanie’’ – i to pochodzące od rywali i z innych źródeł – również mogło mieć znaczący wpływ na wynik wyborów. Powszechnie uważa się, że w 2014 r. partia hinduskich nacjonalistów wygrała w Indiach również dzięki temu, że odłożyła na bok swoją religijną retorykę i skupiła się na opowiadaniu o rozwoju gospodarczym. O ile w Delhi kwestia religijna nie wydawała się zajmować tyle miejsca w kampanii, w Biharze BJP nagle po części wróciła do swoich ,,tradycyjnych’’ odzywek; w sercu kampanii znalazła się na przykład kwestia oboju krów, uważanych przez hindusów za święte. Uwagę polityków i mediów przykuła bulwersująca sprawa samosądu w miejscowości Dadri, gdzie zamordowano muzułmanina za to, że miał ubić krowę. Była to zapewne prowokacja (i być może nigdy nie dowiemy się czyja), gdyż późniejsze laboratoryjne badania wykazały, że w rzeczywistości znalezionym u nieszczęsnego muzułmanina mięsem była baranina. Mordu miały dokonać osoby inspirujące się tą samą ideologią, którą  wyznaje BJP. Tym niemniej, należy zaznaczyć, że incydent potępiły wszystkie partie, łącznie z BJP. Z drugiej strony, BJP została wciągnięta  – lub sama się włączyła – w dyskusję o uboju krów, któremu zawsze się sprzeciwiała. Jej rywale, tacy jak Lalu Prasad Yadav, zwracali uwagę, że przecież i niektórzy hindusi spożywają wołowinę, czym jeszcze bardziej rozjuszali zaprzeczającą temu BJP i przedwyborcza dyskusja tym bardziej przechodziła z torów gospodarczych na religijne.

Następny rok również nie zapowiada się dla BJP tak różowo. Do wyboru pójdą południowe stany Kerala i Tamilnadu, gdzie hinduscy nacjonaliści są niemalże bez znaczenia (mimo długich prób politycznego zaistnienia). Wybory zostaną też rozpisane we wschodnich stanach Bengal Zachodni i Asam, gdzie według niektórych doniesień BJP zdobywa pierwsze przyczółki, ale dotąd była tam niemal nieobecna i w obliczu istnienia silnych i lepiej osadzonych partii jej wynik pozostaje niepewny. Tym bardziej porażki w Delhi i Biharze bolą, bo BJP poniosła je w efekcie na północy Indii, gdzie hinduscy nacjonaliści są od dawna mocno osadzeni i mają silne struktury. Delhi jest ponadto stolicą kraju, a Bihar jednym z jego pięciu najludniejszych stanów. Można też zakładać, że porażka w Biharze pokazuje, że także na poziomie krajowym pojawiły się pierwsze oznaki rozczarowania rządem Modiego (inaczej w wypadku wyborów w Delhi, do których doszło w trakcie zwycięskiego marszu BJP w innych stanach). Równocześnie jednak z tych porażek nie należy wyciągać zbyt pochopnych wniosków. BJP ma po raz pierwszy samodzielną większość, bardzo charyzmatycznego premiera, ma więcej zwolenników i członków niż kiedykolwiek wcześniej. Tego kapitału nie powinna łatwo roztrwonić.

Jednym z ciekawszych i szerzej odczuwalnych rezultatów wyborów w Biharze byłoby powstanie ogólnokrajowego sojuszu przeciw BJP (i jej sojuszowi partii). Dwa takie sojusze już istnieją: są nimi United Progressive Alliance (Zjednoczony Sojusz Postępowy) pod wodzą Kongresu i Left Front (Front Lewicy) pod wodzą partii komunistycznych. Bardzo często wrogowie BJP zostają sojusznikami Kongresowi – i na odwrót. Tym niemniej, tak Kongres jak i partie komunistyczne przeżywają obecnie kryzys popularności. Nowy regionalny przywódca o ambicjach krajowych – Kejriwal w Delhi –  chce budować swoją pozycję niezależnie od tych trzech istniejących sojuszów i ich liderów: Kongresu, BJP i komunistów. Nieco dłużej obecni na scenie regionalni przywódcy, jak na przykład ci z Uttar Pradeś, próbowali zresztą takie fronty budować, ale okazały się one nieudane. Póki Kongres jest słaby, mogą oni liczyć (słusznie bądź nie) na przejęcie jego elektoratu i stworzenie nowego, ogólnokrajowego bloku partii przeciwnych BJP (a zatem liczących na głosy kast niższych i niehinduskich mniejszości). Wpływowi przywódcy niektórych dużych partii regionalnych, jak np. Abdullah z Dżammu i Kaszmiru czy Mamata Banerjee z Bengalu Zachodniego albo pogratulowali Nitishowi Kumarowi jego ponownego zwycięstwa w Biharze albo wręcz zjawili się na jego zaprzysiężeniu. Stąd jednak do właściwej współpracy daleka droga. Na razie Kumar będzie musiał współpracować z Yadavem w Biharze i już to na dłuższą metę może okazać się wyzwaniem. Jeśli chodzi o wyraźną współpracę Kejriwala z Delhi z duetem Yadav-Kumar w Biharze to w tym wypadku doszło do synergii. Wielu ubogich Biharczyków emigruje do Delhi, stąd współpraca Kejriwala z politykami biharskimi może służyć wszystkim stronom. Takiej synergii trudno jednak szukać dla sojuszu kilkunastu partii regionalnych.

Odkładając na bok szanse i aspiracje poszczególnych partii, na koniec powrócę do głównego wniosku tekstu. O ile wybory w Delhi pokazały, że w polityce indyjskiej pojawia się nowy, świeży styl, o tyle wybory w Biharze pokazały, jak silna jest tradycyjna metoda retoryki kastowej i religijnej. I to jest raczej smutny wniosek: nie tylko dla przegranych, ale i dla całych Indii.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
K. Iwanek: Bihar ki har, czyli podwójna porażka Narendry Modiego Reviewed by on 2 stycznia 2016 .

Jeszcze niedawno wydawało się, że rozpędzonego walca Narendry Modiego nic na długo nie powstrzyma. W zeszłym roku jego partia, Bharatiya Janata Party, po raz pierwszy zdobyła samodzielną większość w niższej izbie parlamentu indyjskiego (Lok Sabsze). Następnie przeszła seria zwycięstw w wyborach stanowych: w Maharasztrze, Dżammu i Kaszmirze, Harijanie i Dźharkhandzie. Tymczasem w minionym właśnie roku Modiego

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź