Artykuły,Publicystyka

K. Dombrowicz: Utracony świat: kultura Lakhnau (część 2)

W poprzedniej części zapoznaliśmy się z ogólnym konceptem kultury Lakhnau i jakże burzliwą historią Lakhnau, miasta, które zasłynęło swoimi delikatnymi kababami, rozpustnymi nawabami i osobliwą romanizacją swojej nazwy dokonanej przez Brytyjczyków (Lucknow? Why luck, why now?). Bogaci w ww. wiedzę możemy nieco bliżej przyjrzeć się najwspanialszej kulturze, jaką podobno kiedykolwiek widział świat. Z dużym naciskiem na „podobno”, gdyż nie sposób jest jednoznacznie potwierdzić lub odrzucić tę tezę, tak chętnie stawianą przez dawnych i współczesnych lakhnauczyków. Można jednak zgłębić temat lakhnauskiej kultury i samemu wysnuć wnioski, do czego serdecznie zapraszam.

Lucknow i boleść w sercu indologa

Zanim umożliwię drogim czytelnikom wspomniany wyżej akt zgłębiania, poprzez jak najwierniejszy i najciekawszy opis kwestii, którymi dziś się zajmiemy (a o których za chwilę), zmuszona jestem poczynić pewne wyznanie. Otóż, nieprzypadkowo wspominam we wstępie o osobliwej romanizacji nazwy miasta. Z jednej strony Lucknow mnie śmieszy, z drugiej strony powoduje u mnie boleść serca. Brytyjska starodawna romanizacja SzczęścieTeraz wydaje mi się być o tyle zabawną, że Lakhnau akurat jest jednym z bardziej spektakularnych przykładów upadku miasta. Obecnie może lepiej byłoby powiedzieć LuckThen.

Zanim ktoś zapragnie zarzucić mi niekompetencję, pragnę poinformować, że powyższe to tylko żart. W dodatku niskich lotów, ale serce młodego indologa bawi niezmiennie. Boleść mojemu sercu przynosi natomiast nagminne używanie romanizacji Lucknow w języku polskim. Brytyjczycy ukłuli sobie taką, a nie inną nazwę, gdyż tak wymawiali jej oryginalną wersję. Polacy za to potrafią wymówić ją poprawnie, więc i powinni posługiwać się jej poprawną transkrypcją na język polski – czyli Lakhnau. Inaczej cała praca Komisji Standaryzacji Nazw Geograficznych idzie na marne, a biedni indolodzy zgrzytają zębami.

Lakszmana, szajka szejków i skandalista Aurangzeb

O Lucknow i Lakhnau piszę nie tylko po to, żeby tradycyjnym polskim zwyczajem sobie ponarzekać. To również doskonały pretekst do tego, aby uwzględnić w tej części tekstu pewną bardzo istotną kwestię, o której nie wspomniałam w części poprzedniej. Opowiadając co nieco o historii Awadhu i Lakhnau jako takiego do 1856 roku, nie powiedziałam nic o legendarnych początkach miasta i samej jego nazwie.  Niewiele posiadamy sprawdzonych informacji na ten temat, a i te które posiadamy, bywają sprzeczne. Istnieje legenda, wedle której ziemie te boski Rama miał podarować swojemu bratu Lakszmanie, który miał tam wybudować wioskę zwaną Laćhmanpur. Lakhnau ma być zniekształconą wersją tejże właśnie nazwy. Wedle innej teorii, Lakhnau ma pochodzić od imienia architekta, który zaprojektował Maćhi Bhawan – Lakhny. Gwoli wyjaśnienia – Maćhi Bhawan był fortem należącym do śajkhów czy też szejków (wedle uznania, ale nie chodzi o tych arabskich), którzy panoszyli się w Lakhnau zanim nastała złota era dynastii Niśapuri. Śajkhów bali się wszyscy subedarowie, dlatego nie lubili oni spędzać czasu w stolicy swojej prowincji. Dopiero pierwszy Niśapuri – Sadat Khan, pokonał szajkę śajkhów i odebrał im fort.

Najwcześniejsze wzmianki o mieście zwanym Lakhnau pojawiają się dopiero za panowania cesarza mogolskiego Akbara. Samo miasto musiało już jednak istnieć wcześniej – zamieszkiwali je zarówno hindusi, jak i muzułmanie. Wiadomo również, że miejsce to odwiedził cesarz Humajun, którego mieszkańcy hojnie wspomogli finansowo podarowując mu dziesięć tysięcy rupii i pięćdziesiąt koni. Prawdopodobnie było to dobrze prosperujące miasto o niemałej populacji. Miał je odwiedzić również cesarz Aurangzeb, który wybudował meczet na pobliskim wzgórzu, doprowadzając niejednego do furii. Na wzgórzu miał kiedyś podobno przebywać sam czcigodny Lakszmana, a potem wybudowano tam świątynię hinduską. Nikt nie pamięta którego z bogów czczono w owej świątyni, ale wszyscy pamiętają, że tam była. Musi być to więc prawda, a Aurangzeb zachował się skandalicznie, nakazując ją zburzyć i wybudować na tym miejscu meczet. Nie byłby to pierwszy raz, kiedy cesarz Aurangzeb zachował się skandalicznie, ale nie o tym tutaj mowa. W zasadzie to tyle, ile można powiedzieć o historii Lakhnau z czasów zanim Niśapurowie zawładnęli miastem i regionem. Mam nadzieję, że informacje te usatysfakcjonują tych, którzy słusznie wytknęli mi ich brak w poprzedniej części.

Lakhnau – kultura czy cywilizacja

Do tej pory czytelnik zmuszony był uwierzyć mi na słowo, że lakhnawi tahzib to kultura Lakhnau. Biorąc pod uwagę częstotliwość, z jaką pojawia się wyrażenie ‘kultura Lakhnau’ w niniejszej serii, można by przyjąć, że jest to prawda. Niestety, nic, co związane z Lakhnau, nie jest proste. Kultura Lakhnau, czy to w utworach literackich czy pracach naukowych, zazwyczaj nazywana bywa właśnie lakhnawi tahzib czy lakhnau ki tahzib. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że zakres znaczeniowy słowa tahzib jest o wiele szerszy. W klasycznym słowniku urdu/hindi Johna T. Plattsa, odnajdziemy wiele jego znaczeń – m.in. takie jak oczyszczanie, ozdabianie, korekta, pozytywny wpływ, udoskonalenie i wyrafinowanie. Co ciekawe, słowo tahzib jako kultura, w słowniku Plattsa wydanym w 1884 roku nie pojawia się w ogóle. To rodzi pewną teorię spiskową, do której powrócę jeszcze na koniec tej serii. Od drugiej połowy XIX w. pojęcie tahzib obejmuje już rozmaite dziedziny życia codziennego, które wcześniej były nazywane odmiennymi pojęciami. Wśród nich były m.in. : adab – etykieta, maniery; rusum – zwyczaje; riwajat – tradycje; akhlaq  – moralność, etyka; funun – sztuka i nauka. Niektórzy postulują, żeby o lakhnawi tahzib, mówić jako o cywilizacji Lakhnau, a nie zaś kulturze. Nie trafiłam jednak na żaden dobry argument, który by za tym przemawiał. Ponadto, nie wydaje mi się, aby dokonania Lakhnauczyków i pozostałych mieszkańców Awadhu były na tyle znaczące, żeby wynosić je do rangi cywilizacji. Tym bardziej, że kultura Lakhnau, choć niewątpliwie fascynująca, nie była całkowicie nowatorskim wynalazkiem w dziejach Indii. Jej korzenie sięgają znacznie dalej niż XVII wiek.

Z Persji do Lakhnau, czyli narodziny przesady

Pozwolę sobie w tym miejscu zacytować V.T. Oldenburg, znaną badaczkę historii i kultury Lakhnau: „Nawabowie Lakhnau byli znani w całym kraju z charakterystycznej kultury, którą rozwinęli w Lakhnau – wyolbrzymionej wersji silnie spersjanizowanego, indo-mogolskiego stylu życia i konsumpcji, który kwitł na dworze imperialnym w Delhi.” Niestety, to prawda – gdyby nie kultura Delhi, nie byłoby kultury Lakhnau. Jak wiemy, budować ją pomagały ogromne masy imigrantów ze stolicy. Mało tego – kultura Delhi też nie jest tworem całkowicie nowatorskim. Wspomniany wyżej indo-mogolski styl życia, wykształcił się w wyniku zderzenia lokalnych tradycji ze zwyczajami, które przywieźli ze sobą do Indii muzułmańscy najeźdźcy ze wschodniej i centralnej Azji, jak również imigranci perscy. Proszę sobie wyobrazić ten sam scenariusz w dzisiejszych czasach! Dla wielu taka fuzja kulturowa byłaby spełnieniem najgorszych koszmarów. Nie o tym jednak jest tutaj mowa. Nie będę tutaj opisywała procesu rozwoju tejże specyficznej indo-muzułmańskiej kultury, pragnąc się skupić na tym jak trafiła do Lakhnau.

Dość powiedzieć, że pierwsze dwieście lat imperium mogolskiego, określane bywa jako złoty wiek indo-perskiej kultury. Mogołowie, w szczególności cesarz Akbar, sprawowali patronat nad wszelkiego rodzaju artystami. Hojność władców zapewniała dogodne warunki rozwoju architektury, literatury, muzyki czy sztuki. Wraz z objęciem władzy przez cesarza Dżahangira w 1605 roku  rozpoczyna się era ekstrawagancji na dworze – głównym celem życia jest teraz przyjemność; zaspokajanie własnych zachcianek pochłania ogromne fundusze, panuje korupcja i wszechobecna demoralizacja. Koniec XVII wieku wyznacza początek procesu powolnego rozpadu imperium. Jego skutkiem jest transfer stolicy kulturalnej północnych Indii z Delhi do Awadhu, początkowo do Fajzabadu, a potem do Lakhnau.

Ambitni nawabowie i ich poddani za cel postawili sobie udoskonalenie importowanej kultury, aby nikt nie miał wątpliwości, co do ich własnej wielkości. Niewątpliwie udało im się tego dokonać w niemal wszystkich jej aspektach. Przy okazji podnieśli również poziom jej ekstrawagancji. Do dziś nie przestaje mnie zadziwiać anegdota z życia Nasira ud-Din Hajdara, jednego z nawabów Lakhnau. Otóż władca wymyślić miał rodzaj nakrycia głowy, które miało mieć pięć kątów. Wszystko po to, żeby uhonorować pięciu członków rodziny Proroka Mahometa. Ostatni król Awadhu zaś, Wadźid Ali, bardzo dbał o to, żeby wojsko miało piękne umundurowanie i poetyckie nazwy oddziałów – jak np. paltan gulabi, czyli pluton różany. Nieistotnym jest, że w zasadzie wojsko Awadhu było bezużyteczne, ale bardzo istotnym było, aby prezentowało się pięknie. Przykłady przesady można mnożyć w nieskończoność w przypadku kultury Lakhnau. Chwilowo musimy jednak poprzestać na tych dwóch.

Nazakat i nafasat. Delikatność i wytworność

Wbrew pozorom, podstawą kultury Lakhnau nie była tendencja do przesady, ale dwie powiązane ze sobą zasady – zasada nazakatu i zasada nafasatu. Próba zdefiniowania, czym w istocie są nazakat i nafasat, które charakteryzują całość kultury Lakhnau ery nawabów, nastręcza wielu trudności, aczkolwiek niewątpliwie warta jest podjęcia. Nie da się bowiem opisywać, ani odpowiednio odczytywać kultury Lakhnau, bez znajomości tych dwóch pojęć. Wedle wspominanego już słownika J.T. Plattsa, nazakat oznacza miękkość, czułość, delikatność, schludność, elegancję, uprzejmość, grzeczność. Zakres znaczeniowy tego słowa jest więc bardzo szeroki. Sytuacja wygląda nieco inaczej w przypadku nafasatu, który oznacza cenność, wytworność, czystość, subtelność. Znajomość znaczeń tych dwóch słów nie ułatwia jednak w żaden sposób zrozumienia pojęć, które nazywają. Ciężko jest bowiem mówić cechach takich jak miękkość czy czułość w kategoriach kultury (choć być może jest to tylko ograniczenie wyobraźni osoby z innego kręgu kulturowego, czyli autorki we własnej osobie). Wobec tego można uznać, że pojęcia nazakatu i nafasatu są niedefiniowalne – nie da się ustalić ich konkretnej definicji, a ich znaczenie zależy od kontekstu, w którym się pojawiają. Niemniej jednak badając uważnie kulturę Lakhnau, z całą pewnością można stwierdzić, że nazakat i nafasat obecne są we wszystkich jej przejawach, choć różnie się objawiają. Spróbuję choćby nieco przybliżyć, jak może to wyglądać w poszczególnych dziedzinach kultury Lakhnau.

W poezji nazakat i nafasat będą się objawiały przede wszystkim we wrażeniu jaki utwór miał wywołać, jak i używanym języku. Cechą główną poezji miało być tzw. nazuk khajali, czyli delikatność myśli – jak najwierniejsze oddanie delikatności, ulotności sytuacji przedstawionej w utworze przy jednoczesnym zachowaniu elegancji języka. Nazakat będzie więc w tym wypadku polegał na stwarzaniu wrażenia nieuchwytności chwili, a nafasat na wytworności kompozycji. Nie tylko literacki język urdu używany w Lakhnau epoki nawabów poddawał się nazakatowi i nafasatowi. Również mowa codzienna mieszkańców Lakhnau rządziła się podobnymi zasadami. Abdul Halim Sharar pisze, że ‘słowa i opinie, które mogłyby urazić innych powinny zostać niewypowiedziane i niewyrażone. Jeśli [jednak] czasem zachodzi potrzeba podniesienia nieprzyjemnego tematu, powinien być ubrany w takie słowa, żeby uczucia rozmówcy nie zostały urażone i sformułowany [nieprzyjemny temat] tak delikatnie i miło jak tylko to możliwe”. Wyżej opisana sytuacja, w której rozmówca winien tak dobierać swoje słowa, aby były one możliwie najdelikatniejsze i najgrzeczniejsze, stanowi doskonały przykład na to, że nazakat rządził nie tylko językiem Lakhnauczyków, ale także ich życiem towarzyskim. Będzie się więc on objawiał także w słynnej lakhnauskiej etykiecie, czyli adabie, którym zajmiemy się w następnej części. Dość zadziwiającym może się wydawać fakt, że nazakat i nafasat swoje miejsce znalazły również w dość prozaicznej dziedzinie kultury, jaką jest kuchnia. Co więcej – można nawet uznać, że właśnie tam nazakat i nafasat ujawniają się najpełniej. Jeśli chodzi o nazakat, to w kuchni będzie on oznaczał przede wszystkim delikatność potraw, a także schludność ich podawania. W relacjach A.H. Sharara przeczytamy, że do przygotowywania posiłków przykładano w Lakhnau, a szczególnie w królewskiej kuchni, niezwykle wiele uwagi. Potrawy miały przede wszystkim być, albo przynajmniej wydawać się lekkie i delikatne, nawet jeśli w rzeczywistości takie nie były.

Dość dosłownym przykładem nazakatu jako delikatności, są słynne lakhnauskie kababy. Mięso używane do ich przygotowania jest siekane tak, aby rozpuszczało się w ustach. To wspaniałe osiągnięcie kultury Lakhnau zawdzięczamy również jednemu z władców Lakhnau – Asafowi ud-Dauli. Poczciwy i hojny nawab nie miał zębów, a czymś trzeba było go karmić. W związku z czym kucharze dworscy udoskonalili technikę przygotowywania kababów, która sławi imię Lakhnau po dziś dzień. Jeśli zaś chodzi o nafasat w kuchni, to polegał on przede wszystkim na zaskakiwaniu innowacjami w przygotowaniu bądź wyglądzie potraw. W Lakhnau ery nawabów popularne było np. przygotowywanie całych uczt przy użyciu tylko jednego składnika. Co ciekawe, tradycje kulinarne Lakhnau wraz z towarzyszącymi im nazakatem i nafasatem kontynuowane są do dzisiaj.

Jak ilustrują powyższe przykłady, nie da się jednoznacznie zdefiniować pojęć nazakatu i nafasatu. Ich znaczenie jest płynne i w każdej z dziedzin kultury Lakhnau, będzie oznaczało coś innego. Nie ulega jednak wątpliwościom, że oba stanowią jedne z fundamentalnych wartości budujących kulturę Lakhnau ery nawabów. Delikatność, schludność, elegancja, wytworność, uprzejmość czy subtelność to cechy, które przejawiać się będą w każdej z jej dziedzin. Można więc uznać, że wszędzie tam, gdzie będziemy mieli z owymi cechami do czynienia, pojawia się zarówno nazakat, jak i nafasat. Należy jednak zaznaczyć, że pojęcia te nie są tożsame, choć w wielu aspektach bliskoznaczne, a ich interpretacja w dużej mierze zależy od czytelnika bądź obserwatora.

W tej części to wszystko, więcej byłoby przesadą nietolerowaną z reguły przez nasz krąg kulturowy. W przyszłym tygodniu zajmiemy się poezją urdu i słynną lakhnauską etykietą. Dowiemy się dlaczego Lakhnau jest lepsze od Delhi (wg lakhnauczyków), a Delhi lepsze od Lakhnau (wg. delhijczyków) i kto miał lepsze bajty w gazalach. Nauczymy się również odpowiednich lakhnauskich manier, żeby nie być niczym Aurangzeb skandalista budujący meczet na wzgórzu Lakszmany, nie witać innych za pomocą salam alejkum i podczas powitania zawsze podnieść prawą dłoń ku twarzy przepisową ilość razy. Wszystkich tych, którzy pragną zdobyć nieco ogłady zapraszam serdecznie do lektury!

Katarzyna Dombrowicz

Udostępnij:
  • 10
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    10
    Udostępnienia
K. Dombrowicz: Utracony świat: kultura Lakhnau (część 2) Reviewed by on 24 lutego 2017 .

W poprzedniej części zapoznaliśmy się z ogólnym konceptem kultury Lakhnau i jakże burzliwą historią Lakhnau, miasta, które zasłynęło swoimi delikatnymi kababami, rozpustnymi nawabami i osobliwą romanizacją swojej nazwy dokonanej przez Brytyjczyków (Lucknow? Why luck, why now?). Bogaci w ww. wiedzę możemy nieco bliżej przyjrzeć się najwspanialszej kulturze, jaką podobno kiedykolwiek widział świat. Z dużym naciskiem

Udostępnij:
  • 10
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    10
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź