Artykuły,Publicystyka

K. Dombrowicz: Festiwal Filmowy Pięć Smaków – recenzja filmu „Zły”

„Zły” („Jagat”) był jednym z festiwalowych filmów, na który wyczekiwałam najbardziej niecierpliwie, a to ze względu na temat, który porusza. Film bowiem dotyka problemu mniejszości indyjskiej w Malezji, mniejszości o istnieniu której niewielu pamięta i zdaje się być ona pozbawiona głosu. Reżyser filmu, Shanjhey Kumar Perumal, zwraca głos tej zapomnianej społeczności. „Zły” nie jest niestety opowieścią optymistyczną. Film stanowi zapis rzeczywistości, z jaką mierzyła się tamilska mniejszość w Malezji wczesnych lat 90. Niestety, jak przekonuje nas reżyser już od pierwszych minut filmów, realia te są aż nadto brutalne i nie pozostawiają złudzeń co do przyszłości bohaterów filmu. Choć jest to film o dorastaniu, dorastanie to naznaczone jest bólem, łzami i wstydem.

Centralną postacią filmu jest młody chłopiec, którego wszyscy nazywają Appoi (nie jest to jednak jego prawdziwe imię, słowo oznacza po prostu chłopca; w tej roli Harvind Raj). Chłopiec dorasta w małej wiosce zamieszkiwanej głównie przez indyjską mniejszość. Appoi jest typowym, beztroskim dzieckiem. Jego idolem jest Michael Jackson, chłopak lubi też oglądać filmy i przejawia zdolności artystyczne, nie do końca interesuje go nauka w szkole. To z kolei nie podoba się jego ojcu, Maniamowi (Kuhan Mahadevan), który jest typową, ciężką pracującą głową rodziny. Pragnie, aby Appoi zdobył wykształcenie, gdyż według niego to jedyna szansa na to, aby mógł godnie żyć. Nie chce on również, aby skończył tak jak jego bracia – Bala (Senthil Kumaran Muniandy) i Dohraj (Jibrail Rajhula) zwany także Mexico. Bala jest byłym gangsterem i narkomanem, a Dohraj wraz z rozwojem akcji coraz bardziej pogrąża się w świecie gangsterki. Z czasem Appoi, zmęczony surowym traktowaniem przez ojca i prześladowaniem przez kolegów, zaczyna przejmować gangsterski styl życia Mexico, uważając go za silną i wpływową postać. Punktem zwrotnym w historii rodziny jest śmierć Bali w wyniku porachunków gangsterskich Mexico. Appoi będzie musiał zdecydować, którą z dróg podążyć.

Nie da się ukryć, że „Zły” jest filmem bardzo trudnym w odbiorze, ale jednocześnie niezwykle fascynującym. Perumal bezwzględnie obnaża brutalne realia życia tamilskiej społeczności w Malezji i czyni to po mistrzowsku. Zasługuje to na szczególną pochwałę, biorąc pod uwagę fakt, że jest to fabularny debiut reżysera. Niepokój towarzyszy nam już od pierwszych minut filmu, a niektóre sceny u bardziej wrażliwych odbiorców, niewątpliwie są w stanie wywołać szok i łzy. Fabuła filmu, choć wielowątkowa, nie jest skomplikowana. Na pochwałę zasługuje niezwykle realistyczna prowadzona narracja. Tym, co uderza, jeśli chodzi o fabułę – proces dorastania młodego chłopca, jest jej podobieństwo do historii Apu – bohatera trylogii Satyajita Raya, niewątpliwego klasyka kina indyjskiego. Jednakże, jak zdradził sam reżyser podczas spotkania z widzami w Warszawie, podobieństwo to jest niezamierzone. Perumal oparł historię Appoia na osobistych doświadczeniach z dzieciństwa, a trylogię Raya obejrzał już po nakręceniu „Złego”.

źródło: piecsmakow.pl

źródło: piecsmakow.pl

Prawdziwym fenomenem „Złego” jest fantastyczna obsada, złożona w większości z naturszczyków. Być może m.in. właśnie dlatego historia opowiedziana w filmie ożywa na oczach widza. Harvind Raj, który odgrywa Appoia zdecydowanie wyróżnia się na tle starszych kolegów z planu. Perumal zdradził nam, że odnalazł go całkiem przypadkowo, podczas realizowania zdjęć do filmu dokumentalnego. Reżyser był świadkiem bójki Raja z kolegą (który również zagrał w filmie) i stwierdził, że chłopiec jest idealnym kandydatem do roli Appoia. Od reżysera wiemy także, że proces obsadzania ról w filmie był niezwykle długi i trudny ze względu na problemy ze znalezieniem aktorów mówiących po tamilsku. Ostatecznie jednak udało się skompletować całą obsadę i jak udowadnia film – warto było czekać na odpowiednich ludzi.

Od strony technicznej niewątpliwie na pochwałę zasługują znakomite zdjęcia, a szczególnie ujęcia krajobrazowe. Tym co uderza, jest statyczność i spokój otoczenia w kontraście z dynamicznymi i przejmującymi wydarzeniami. Nie wiem na ile było to zamierzenie reżysera, a na ile przypadek, aczkolwiek efekt jest fenomenalny. Ekipa miała wielki kłopot ze znalezieniem odpowiednich lokalizacji ze względu na to, że w ciągu ostatnich dwudziestu lat krajobraz Malezji bardzo się zmienił ze względu na proces urbanizacji. Co ciekawe, Shanjhey Kumar Perumal pochwalił nasze polskie, spokojne krajobrazy, które przypominają mu właśnie te malezyjskie z lat 90. Wprawdzie w filmie da się zauważyć pewne niedociągnięcia, jeśli chodzi o montaż, ale biorąc pod uwagę stosunkowo niski budżet i treść filmu, jestem w stanie mu to wybaczyć. Tym, co mnie zachwyciło w „Złym” jest znakomity soundtrack, który powstał w bardzo ciekawych okolicznościach. Większość muzyki do filmu skomponowała grupa Space Gambus Experiment, która w swoich utworach wykorzystuje dźwięki kosmosu. Początkowo grupa odmówiła współpracy z Perumalem, uważając, że ich muzyka jest zbyt mroczna, aby wykorzystać ją w tego typu filmie. Reżyserowi udało się jednak przekonać artystów, że ze względu na mroczny klimat filmu, ich twórczość będzie dla niego idealnym tłem muzycznym. Soundtrack niewątpliwie robi wrażenie i każdemu miłośnikowi nietypowej muzyki polecam go przesłuchać.

„Zły” z całą pewnością nie jest filmem dla każdego. Ze względu na swoją mroczną naturę, nie przypadnie do gustu tym, którzy od kina oczekują przede wszystkim rozrywki.  „Zły” rozrywki nam nie zapewni (no chyba, że ktoś jest masochistą), ale zmusi nas do refleksji nad tym jak wielki wpływ na naszą osobowość i nasze wybory ma nasze otoczenie i środowisko, w którym się wychowujemy. Niestety, reżyser nie pozostawia wątpliwości co do tego, jaką drogę w życiu wybierze Appoi. Zakończenie jasno sugeruje, że to on stanie się tytułowym złym. Życie młodego chłopca zostało zdeterminowane przez warunki, w których się wychował i ludzi, którzy go otaczali. Choć jest to smutne, niewątpliwie jest też prawdziwe, niezależnie od tego czy mówimy o Malezji, Indiach czy Polsce. Nie zawsze mamy wpływ na to, jak potoczy się nasze życie. Niestety, niektórzy tego nie rozumieją – „Złego” poleciłabym więc wszystkim nadmiernym optymistom. Polecam go także wszystkim fanom tamilskiego kina akcji, gdyż w „Złym” odnajdziemy co nieco brawurowego klimatu południowoindyjskiej kinematografii.

Katarzyna Dombrowicz

Udostępnij:
  • 5
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    5
    Udostępnienia
K. Dombrowicz: Festiwal Filmowy Pięć Smaków – recenzja filmu „Zły” Reviewed by on 1 grudnia 2016 .

„Zły” („Jagat”) był jednym z festiwalowych filmów, na który wyczekiwałam najbardziej niecierpliwie, a to ze względu na temat, który porusza. Film bowiem dotyka problemu mniejszości indyjskiej w Malezji, mniejszości o istnieniu której niewielu pamięta i zdaje się być ona pozbawiona głosu. Reżyser filmu, Shanjhey Kumar Perumal, zwraca głos tej zapomnianej społeczności. „Zły” nie jest niestety

Udostępnij:
  • 5
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    5
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź