Artykuły,Publicystyka

K. Dombrowicz: Festiwal Filmowy Pięć Smaków – recenzja filmu „Teren budowy”

Dhaka. Rok 2013. Trzy różne kobiety, trzy różne historie, trzy różne „ja” przechodzące proces konstrukcji. Nieprzypadkowo reżyserka filmu, Rubaiyat Hossain, nadała swojemu projektowi tytuł „Under Construction”, który na język polski został (nieco nieadekwatnie, co należy zaznaczyć) przetłumaczony jako „Teren budowy”. Centralnym elementem fabuły jest bowiem właśnie sam proces konstrukcji czy też budowy (nie zaś sam jej teren), jaki metaforycznie przechodzą bohaterki filmu, a dosłownie stolica Bangladeszu i zarazem rzeczywistość, w jakiej przyszło żyć bohaterkom. Oto widzimy nowoczesne miasto z placami budowy wyrastającymi jak grzyby po deszczu. Mamy XXI wiek, kwitnie kapitalistyczna gospodarka, a społeczeństwo mentalnie wciąż tkwi w tym samym punkcie, co sto lat wcześniej. Pod cienką powłoką nowoczesności kryją się skumulowane pokłady wieków tradycji i przekonań religijnych, które nie dają o sobie zapominać. Z taką rzeczywistością mierzą się bohaterki „Terenu budowy” , jednocześnie ją kontestując i się ku niej skłaniając.

Centralną postacią filmu jest Roja (Shahana Goswami), trzydziestokilkuletnia banglijka, córka, żona i artystka. Roja ma wszystko, o czym inne kobiety mogą tylko pomarzyć – kochającego męża, piękne mieszkanie i owocną karierę. Od dwunastu lat odgrywa rolę Nandini – bohaterki dramatu pt. „Czerwone oleandry” („Rokto Korobi”) Rabindranatha Tagore z lat 20. ubiegłego wieku. Zastąpiona przez znacznie młodszą aktorkę, bohaterka zaczyna kwestionować sens kontynuowania kariery teatralnej. Jednocześnie musi się zmierzyć z narastającą presją ze strony matki, męża i jej przyjaciół, którzy próbują ją przekonać do porzucenia teatru dla macierzyństwa i prowadzenia domu, którymi to Roja nie jest przesadnie zainteresowana. Mimo relatywnie udanego małżeństwa, bohaterka pragnie prawdziwej samorealizacji, gardząc tradycyjną rolą matki i żony, którą postrzega jako narzuconą kobietom wokół niej. Roja poszukuje odpowiedzi na pytanie kim jest kobieta wobec społeczeństwa, a film stanowi zapis jej drogi do odnalezienia własnego ja.

Hossain porusza niezwykle trudny temat, jakim jest rozdźwięk między tym, czego kobieta pragnie, a tym czego się od niej oczekuje w społeczeństwie patriarchalnym. To szczególnie odważne posunięcie, biorąc od uwagę uwarunkowania kulturalne społeczeństwa bangladeskiego, gdzie wciąż silne jest przeświadczenie o naturalnej dominacji mężczyzn nad kobietami. Mimo stosunkowo niedługiego stażu reżyserskiego, Hossain udało się podołać przedsięwzięciu ukazania problemu przy jednoczesnym zachowaniu obiektywizmu. Fabuła filmu jest raczej prosta, ale uważam to za wielki plus. Uważam, że w przypadku produkcji poruszających problemy społeczne, fabuła powinna być prosta, aby nie przyćmić całego clou przekazu. Po seansie „Terenu budowy” mamy w głowie dość jasny, choć niewątpliwie ograniczony obraz sytuacji społecznej w Bangladeszu.

źródło: piecsmakow.pl

źródło: piecsmakow.pl

Tym, co zasługuje na pochwałę jest niewątpliwie gra aktorska, która pozostaje świeża i niewymuszona w przypadku większości aktorów występujących w filmie. Shahana Goswami odgrywająca postać Roji, doskonale poradziła sobie z powierzonym jej zadaniem, czyniąc z Roji kobietę z krwi i kości. Widz ma wrażenie, że na ekranie widzi właśnie zagubioną i poszukującą swojego miejsca w społeczeństwie Roję, a nie Shahanę starającą się odegrać rolę tejże. Goswami brawa należą się tym bardziej, że sama pochodzi z Indii i na co dzień nie posługuje się językiem bengalskim, co zdradziła podczas spotkania z widzami w Warszawie. Tymczasem bangoli, jaki prezentuje na ekranie jest na tyle naturalny, że nawet ja, jako indolog, byłam przekonana, że oglądam rodowitą banglijkę.

Film urzeka również prostymi i naturalnymi ujęciami Dhaki – być może ze względu na to, że ujęcia te były realizowane spontanicznie, o czym również opowiedziała Shahana. Wedle założeń reżyserki miasto miało być nie tylko tłem dla historii Roji i pozostałych kobiet, ale także jednym z bohaterów filmu – jako, że ono również przechodzi proces konstrukcji własnego, nowego ja. Tym, co mnie osobiście przypadło do gustu, jest jasna kolorystyka filmu. Zazwyczaj w produkcjach tego typu dosłownie panuje ciemność – z jakiegoś powodu reżyserzy lubią używać, a może nawet nadużywać, ciemnej kolorystki i małego natężenia światła w filmach poruszających poważne problemy społeczne w Azji Południowej, co często po prostu przytłacza widza. Hossain jednak nie stosuje tego typu zabiegów.

Film odebrałam raczej pozytywnie i w zasadzie nie znalazłam w nim niczego rażącego – ani od strony merytorycznej, ani technicznej. Na pewno przypadnie on do gustu przede wszystkim kobietom, zwłaszcza tym, które aktualnie poszukują swojego miejsca w życiu. Polecam jednak każdemu, który gustuje w filmach o tematyce społecznej, a szczególnie tym zainteresowanym problemem feminizmu w Azji. Mimo trudnego tematu, „Teren budowy” niesie raczej optymistyczne i uniwersalne przesłanie – o tym, że czasem od samego celu, dużo bardziej wartościowa jest sama droga, którą należy przebyć, aby go osiągnąć.

Katarzyna Dombrowicz

 

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
K. Dombrowicz: Festiwal Filmowy Pięć Smaków – recenzja filmu „Teren budowy” Reviewed by on 28 listopada 2016 .

Dhaka. Rok 2013. Trzy różne kobiety, trzy różne historie, trzy różne „ja” przechodzące proces konstrukcji. Nieprzypadkowo reżyserka filmu, Rubaiyat Hossain, nadała swojemu projektowi tytuł „Under Construction”, który na język polski został (nieco nieadekwatnie, co należy zaznaczyć) przetłumaczony jako „Teren budowy”. Centralnym elementem fabuły jest bowiem właśnie sam proces konstrukcji czy też budowy (nie zaś sam

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź