Inne-news,Japonia news

Japoński biznes po wstrząsach

fot. mikuaxe, CCBY

fot. mikuaxe, CCBY

Co najmniej tydzień potrwa zastój w japońskich przedsiębiorstwach wywołany przez trzęsienia ziemi, które nawiedziły wyspy. Największe straty zanotują prawdopodobnie branże samochodowa, lotnicza, stoczniowa, elektroniczna, jądrowa i ubezpieczeniowa. Wstępna wartość ubezpieczonych dóbr w regionach, które najbardziej ucierpiały na skutek trzęsień ziemi i tsunami, szacowana jest na 300 miliardów dolarów. Samochodowi giganci Toyota, Honda i Nissan wstrzymali produkcję w dziesięciu zakładach, Sony – w sześciu. Analitycy przewidują, że notowania spółek na tokijskiej giełdzie mogą spaść nawet o 20%.

Rząd rozważa dodatkowy budżet na pokrycie strat wywołanych przez katastrofę, konieczne może być także wydanie specjalnych obligacji państwowych. Słabej japońskiej gospodarce, która dopiero na początku bieżącego roku zaczęła przejawiać ożywienie gospodarcze, grozi recesja.

Źródło: The National

Opracowanie: Małgorzata Pawłowska

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Japoński biznes po wstrząsach Reviewed by on 14 marca 2011 .

Co najmniej tydzień potrwa zastój w japońskich przedsiębiorstwach wywołany przez trzęsienia ziemi, które nawiedziły wyspy. Największe straty zanotują prawdopodobnie branże samochodowa, lotnicza, stoczniowa, elektroniczna, jądrowa i ubezpieczeniowa. Wstępna wartość ubezpieczonych dóbr w regionach, które najbardziej ucierpiały na skutek trzęsień ziemi i tsunami, szacowana jest na 300 miliardów dolarów. Samochodowi giganci Toyota, Honda i Nissan wstrzymali

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 3

  • Patrzę z oczywistego dystansu- odległość od Polski+ różnice kulturowe- i zauważyłem, że tak naprawdę nie wiemy co się w Japonii dzieje, przyjmując oczywiście za punkt widzenia zwykłego obywatela. Otóż, nie wiemy że :
    – zaczynają się potężne braki w zaopatrzeniu w podstawowe artykuły spożywcze,
    – przed sklepami ustawiają się długie kolejki,
    – nie można kupić benzyny a więc nie można wyjechać samochodem np. z Tokio,
    – są duże przerwy w dostawach prądu a więc np. nie mozna wyjechać z miasta koleją,
    – myślę że to samo zaczyna być z wodą,
    – strach przed napromieniowaniem,
    – czy Japończycy nie boją się teraz niekompetencji swojego rządu?
    O konsekwencjach takiej sytuacji dla zwykłego człowieka wolę nie myśleć. Nie wiem czy w telewizji pokazują i mówią to o czym piszę, ale chyba nie. I zaczynam sie zastanawiać, dlaczego „świat”, media nie relacjonują tego co się tam dzieje upodmiatawiając człowieka? Co mie obchodzi SONY, MITSUBISHI i dziesiątki innych firm! Mnie interesuje to co czuje przecietny Japończyk. I aczkolwiek na pewno jest
    bardziej przygotowany na ewentualność takiego kataklizmu niż ja, to również na pewno nie jest automatem i gdy zaczyna być głodny, gdy lodówka nie działa i nie ma wody, gdy nie może wyjechać z tego piekła czymkolwiek- to chyba zaczynaq wpadać w panikę. Tylko że tego można się tylko domyśleć. Bo dziennikarze mają na głowie ważniejsze sprawy. Szlag by to trafił! Po raz pierwszy współczuję Japończykom!

    • To jeszcze nic na liba wyczytałem, że jakiś chińczyk na rowerze przejechał prawie 100 km, aby dostać się na lotnisko :D
      Co lepsze ceny biletów lotniczych do Chin podskoczyły na 10k rmb a teraz już latają po 20 k :D
      Niby w sklepach nic nie ma na północy Japonii ( bliżej miejsca tych tragicznych wydarzeń), ale produkty z Korei dalej leżą na półkach :D widać wolą kupować swoje ( na liba nawet ktoś zdjęcia wrzucił)
      Rozmawiałem też ze znajomymi z Kyoto i tam życie płynie tak jak przed trzęsieniem ziemi …
      I jedyna zabawna rzecz… pytanie … dlaczego Polskie telewizje korzystają z materiałów CCTV ? :D

  • Jako, że przyroda nie znosi próżni, więc można śmiało przyjąć, że spadek produkcji i zamówień w japońskich fabrykach zostanie zrekompensowany wzrostem w innych krajach, a zwłaszcza w Chinach i Korei Pd.
    Natomiast nie bardzo rozumiem zwrot „słaba japońska gospodarka”. Przecież niektóre inne kraje rozwinięte też tkwią od 2 dekad w ekonomicznej stagnacji. Wymieńmy tu np. 4 największe gospodarki UE: W. Brytanię, Francję, Włochy, a nawet do niedawna największego eksportera na świecie – Niemcy. Dlaczego np. o niemieckiej gospodarce nikt nie mówi, że jest „słaba” lub „pogrążona w recesji”, a o Japonii w kółko słyszymy, jaki to tam kryzys? Czy nie dlatego, że otwarte mówienie o strukturalnej słabości europejskich „lokomotyw” zadawałoby kłam iluzjom, jakim media i politycy karmią nas od lat w temacie członkostwa w UE, podczas gdy mówienie o takowych w Japonii niczym takim nie grozi?

Pozostaw odpowiedź