BLOGOSFERA

Jak do lekarza, to na Tajwanie?

W minionym tygodniu „The Richest” opublikował porównanie różnych systemów opieki zdrowotnej na świecie. W tym zestawieniu na pierwszym miejscu znalazł się Tajwan! Autorzy zestawienia niestety nie podają zbyt wielu informacji, w jaki sposób zostało dokonane porównanie różnych systemów opieki zdrowotnej – zatem należy to zestawienie traktować ostrożnie i nie liczyć na to, że oparłoby się krytyce metodologicznej (z pewnością nie). Tak czy inaczej, czy w takim razie najlepiej jechać na Tajwan, aby się leczyć?

Przyznaję, że z dużym podziwem obserwuję funkcjonowanie służby zdrowia na Tajwanie, przede wszystkim jej organizację. Po doświadczeniach w naszym kraju to, czego można doświadczyć na Tajwanie, budzi duże uznanie.

National_Health_Insurance_Taiwan

źródło: commons.wikimedia.org

Przede wszystkim system jest powszechny, do tego samego lekarza można się dostać, jeżeli posiada się ubezpieczenie zdrowotne (państwowe) lub nie. Jeżeli jest się ubezpieczonym, to obowiązuje częściowa odpłatność za wizytę u lekarza i za leki. Dla porównania za wizytę u lekarza dowolnej specjalności osoba ubezpieczana płaci w przeliczeniu ok. 15 zł (150 tajwańskich dolarów), w poradni przyszpitalnej 24 zł, na ostrym dyżurze 60 zł, za przyjazd karetki ok. 100 zł. Koszt wizyty jest mniej więcej dwa razy wyższy, jeżeli nie posiada się ubezpieczenia zdrowotnego. Cena wizyty u lekarza nie zależy od ilości i kosztu wszystkich ewentualnych badań diagnostycznych, bez względu na ich ilość i skomplikowanie. Za wizytę u dentysty też należy zapłacić 15 zł, bez względu czy to przegląd, czy leczenie. Nikt nie pyta czy pan/pani dopłaci za lepsze materiały… Jeżeli lekarz zapisze leki, to również pobierana jest stała, nieduża opłata (nie pamiętam dokładnie, ale ok. 20 zł), znowu bez względu na faktyczny koszt leków. Płacąc za leki, odbiera się je w sąsiednim okienku w przychodni, przy czym otrzymuje się dokładnie taką ilość leków, jaką przepisał lekarz (jeżeli zapisał tabletki na 7 dni 3 razy dziennie, to odbierze się 21 tabletek).

Każdy ubezpieczony posiada kartę (z chipem), zatem tylko przy pierwszej wizycie podaje się adres zamieszkania, telefon i adres e-mail, potem tylko przychodzi się z kartą i koniec formalności. Lekarz posiadając kartę ma całą historię leczenia pacjenta. Po rejestracji można udać się do wskazanego gabinetu, gdzie pielęgniarka odbierze kartkę z rejestracji i kartę ubezpieczenia oraz udzieli niezbędnych informacji. Lekarz zajmuje się wyłącznie rozmową z pacjentem, diagnozą i przepisaniem leków w systemie komputerowym – żadnych papierów, nie wypisuje się recept, nie stawia pieczątek, czy Bóg wie czego tam jeszcze. Wszystkie inne czynności wykonuje pielęgniarka.

Do ciekawostek można zaliczyć fakt, że na identycznych warunkach można skorzystać z konsultacji u „lekarza” specjalizującego się w tradycyjnej medycynie chińskiej, który zapisze zioła, dokona diagnozy na podstawie obserwacji, badania pulsu i temperatury ciała oraz rozmowy z pacjentem, czy pójść na zabieg akupunktury. Ta opieka też jest finansowana przez państwowy system opieki zdrowotnej i podobnie zorganizowana.

Cały system od rejestracji po diagnostykę, wskazania, leki jest skomputeryzowany, nie wypełnia się papierów, nie biega ze skierowaniami i nie sprawdza się pieczątek, podpisów, kodów, uprawnień. Standardem jest wizyta „tego samego dnia” w zasadzie u każdego rodzaju specjalisty. Wybranie się do szpitala do lekarza ogólnego (pierwszego kontaktu czy rodzinnego) o 19:00 nie jest niczym niezwykłym. Przychodnie zwykle pracują do 21:00-21:30. Na wizytę można często zarejestrować się przez internet.

Czy są kolejki? W zasadzie nie ma, dla przykładu na badania takie jak założenie holtera czy tomografię komputerową mózgu czeka się 1-3 dni! Oczywiście lekarz może zlecić wykonanie badania od razu (trzeba poczekać ok. 15-30 min).

Przyznaję, że wygodnie korzysta się z opieki zdrowotnej. Jaki jest jednak poziom usług medycznych? Dość zróżnicowany. Przede wszystkim jeżeli chodzi o lekarzy specjalizujących się w medycynie zachodniej jest jednak bardzo wielu młodych lekarzy, którym nieraz jeszcze brakuje doświadczenia. Dobrze radzą sobie w standardowych sytuacjach, natomiast w bardziej nietypowych niestety też zalecają „standardowe” postępowanie. Jest niewielu starszych lekarzy, którzy wcześniej pracowali za granicą, głównie w USA. To z kolei nieraz świetni specjaliści w swojej dziedzinie, których nie powstydziłby się żaden szpital w Europie.

Z drugiej strony lekarze[1] specjalizujący się w tradycyjnej, wschodniej medycynie nieraz mogą poszczycić się wieloletnią praktyką, doświadczeniem i, z mojego doświadczenia, skutecznością. Zapewne jakość usług jest dość zróżnicowana, choć ja osobiście mam same dobre doświadczenia. Powszechnie jest stosowana akupunktura, ziołolecznictwo i inne tradycyjne zabiegi.

Cały system wspierają liczne apteki, które jednak działają inaczej niż w Polsce. Przede wszystkim zawód aptekarza ciągle jeszcze jest elementem tradycji rodzinnych, często wielopokoleniowych. Wybierając się do takiej tradycyjnej apteki, można uzyskać profesjonalną poradę para-lekarską, wraz ze wskazaniami leczenia, „suplementami diety”, lekami, ziołami, a nawet antybiotykami (płaci się za zakupione preparaty, nie za poradę). Wiele osób w potrzebie nie udaje się do lekarza, ale właśnie do takiego „farmaceuty” („znachora”) po poradę i leki – nieraz w sumie jest taniej niż wizyta u lekarza. Osoby prowadzące tego typu apteki są zrzeszone w organizacji na wzór cechu rzemieślniczego znanego w Polsce. Walcząc wiele lat z grzybicą w Polsce (odnawiającą się) po przyjeździe tutaj właśnie taki aptekarz postawił diagnozę, dał dwie maści do stosowania w różnych okresach, kilka wskazówek higieniczno-dietetycznych i po około dwóch miesiącach problem zniknął bezpowrotnie… To z moich osobistych doświadczeń.

Przychodnie i szpitale są z zasady czyste, zadbane, dobrze wyposażone. W zasadzie każdy lekarz specjalizujący się w zachodniej medycynie mówi po angielsku (często studiował lub odbywał praktyki za granicą). Nie ma w ogóle problemu łapówek, znajomości, tłoku, wieloletnich kolejek i wielu innych absurdów znanych z funkcjonowania polskiej służby zdrowia.

Byś może tajwańska służba zdrowia nie jest najlepszą na świecie, ale myślę, że nie powstydziłby się jej nie jeden europejski kraj, a Polska z pewnością mogłaby szukać wzorów do naśladowania…


[1] Część z osób praktykujących medycynę wschodnią ma dyplomy uczelni medycznych, pozostali dyplomy specjalizacyjne. Niestety nie wiem na jakiej zasadzie wydawane i jakie formalne wymogi należy spełnić, by otrzymać taki dyplom.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Jak do lekarza, to na Tajwanie? Reviewed by on 17 stycznia 2014 .

W minionym tygodniu „The Richest” opublikował porównanie różnych systemów opieki zdrowotnej na świecie. W tym zestawieniu na pierwszym miejscu znalazł się Tajwan! Autorzy zestawienia niestety nie podają zbyt wielu informacji, w jaki sposób zostało dokonane porównanie różnych systemów opieki zdrowotnej – zatem należy to zestawienie traktować ostrożnie i nie liczyć na to, że oparłoby się

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Doktor nauk chemicznych, magister psychologii. Od dwóch lat pracuje w Instytucie Chemii Stosowanej Państwowego Uniwersytetu Chiao Tung w Hsinchu na Tajwanie. Prowadzi badania z zakresu chemii kwantowej. Jako psycholog prowadzi porady psychologiczne, jest trenerem umiejętności manadżerskich, coachem. Jego zainteresowania dotyczą zagadnień z szeroko rozumianą kulturą, religią, edukacją i zarządzaniem, wszystkim co dotyczy relacji interpersonalnych.

Pozostaw odpowiedź