Artykuły,Publicystyka

J. Żalek: Kapitalizm made in China

autoa2Stało się to, o czym nieoficjalnie mówiono od kilku dni. W poniedziałek Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) wypowiedziała chińskiemu wykonawcy firmie COVEC (China Overseas Engineering Group) umowę na budowę 50 km autostrady A2. Będzie się również domagać 740 mln zł odszkodowania. I co dalej? Pewnie sprawa zakończy się w sądzie. Chińskie konsorcjum wypowiedziało umowę wcześniej, a winą za jej niedotrzymanie obarczyło stronę polską.

Autostrada A2 to jeden z czołowych projektów szykowanych na Euro2012. Sama impreza z pewnością będzie miała duży wpływ na wizerunek Polski w całej Europie. Tak samo, jak spory wpływ na kształtowanie obrazu chińskiego biznesu nad Wisłą będą miały perturbacje z firmą COVEC. Sprawa jest istotna, chociażby dlatego, że Chiny są drugą gospodarką na świecie. I zgodnie z tym co podkreślają analitycy zajmujący się geopolityką, tak jak obecnie szuka się możliwości współpracy z USA, tak samo trzeba szukać możliwości gospodarczej kooperacji z Chinami.

Warto zauważyć, że wyłączając sprawę COVEC, Chińska Republika Ludowa jest ogólnie dość źle postrzegana przez Polaków, głównie za sprawą negatywnego przekazu medialnego, nie zawsze zresztą obiektywnego. Przykładowo, często można spotkać w mediach utyskiwania na niską jakość produktów „made in China”. Ale zdecydowanie rzadziej trafiają się doprecyzowujące informacje, że część importerów celowo sprowadza takie produkty, celem maksymalnej redukcji kosztów produkcji. Trzeba w tym miejscu podkreślić, że produkt „made in China” przygotowywany np. na rynek japoński może być jakościowo zupełnie innym produktem niż ten, który przeznaczony jest na rynek polski. Wpadka firmy COVEC z pewnością utrwali negatywny obraz chińskiej jakości i innych stereotypów dotyczących Państwa Środka. Odetchną z ulgą przedsiębiorcy zajmujący się budownictwem, którzy szykowali się na ostrą konkurencją z chińskimi firmami.

Budowa polskiej autostrady miała być mocnym wejściem chińskich przedsiębiorstw na rynki Unii Europejskiej. Biorąc pod uwagę obecne wydarzenia, można przypuszczać, że to wejście na rynki UE trochę się jeszcze opóźni. Przez jedną nieodpowiedzialną firmę stracą inne podmioty gospodarcze z najludniejszego państwa świata. Dziwię się, że władze w Pekinie nic nie zrobiły w tej sprawie, tym bardziej że firma COVEC należy do przedsiębiorstwa państwowego CREC (China Railway Engineering Corporation). Być może Pekin jest już tak zadowolony ze swoich sukcesów, że nie dba o takie „drobiazgi”, jak autostrada między Strykowem a Warszawą? Jedynym rozsądnym wytłumaczeniem tej sytuacji wydaje się być obawa, że pomoc rządu chińskiego odebrana zostałaby jako działania nieuczciwej konkurencji.

W ostatnich latach wokół Chin powstało wiele mitów. Często generowali je ludzie młodzi, którzy zachłysnęli się tamtejszym „kapitalizmem” i wysokimi wskaźnikami wzrostu gospodarczego. Postawmy sprawę jasno. W Chińskiej Republice Ludowej nie ma kapitalizmu, ponieważ podstawą kapitalizmu jest własność prywatna! Potwierdzają to desperackie działania osób, którym bezprawnie wywłaszczono nieruchomości. W ostatniej dekadzie maja w mieście Fuzhou, w południowo-wschodnich Chinach, pewien zdesperowany rolnik zdetonował ładunki wybuchowe w pobliżu budynków należących do władz lokalnych, a rok wcześniej w pobliżu tej samej miejscowości, trzy osoby usiłowały dokonać samospalenia. O czyś to przecież świadczy!

Dyskutując o Chinach, nie można też mówić o komunizmie, który de facto jest jedynie dekoracją obecnego systemu. Komunistyczna Partia Chin jest typową partią władzy kierującą się pragmatyzmem, a nie ideologią. Natomiast Chińska Republika Ludowa jest państwem bogatym, posiadającym największe na świecie rezerwy walutowe, głównie dlatego, że ma pod sobą ponad 1,3 mld obywateli. W Chinach znajdziemy kilkadziesiąt milionów bardzo bogatych ludzi, ale oprócz nich pozostaje jeszcze ponad miliard, którzy bogaci nie są.

Chiny są zbyt wielkie, aby oceniać je w prosty sposób. Lepiej przyjąć założenie, że jest to raczej kontynent niż pojedyncze państwo. Przynajmniej warto przyjąć taką perspektywę z punktu widzenia Polski, która ludnościowo jest niewiele większa niż główne miasta Państwa Środka. Mimo całego zamieszania wokół firmy COVEC liczę, że relacje gospodarcze między Polską a Chinami będą dalej nawiązywane i rozwijane. Nie ma lepszej recepty na pokojowe współistnienie niż wolny handel. Zrozumieć to muszą obie strony. Mam nadzieję, że zarówno w Europie, jak i w Azji, są osoby, które potrafią to zrobić i zbudować dobre relacje.

Autor: Jacek Żalekposeł na Sejm RP z ramienia Platformy Obywatelskiej.

Artykuł ukazał się na stronie jacekzalek.salon24.pl

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
J. Żalek: Kapitalizm made in China Reviewed by on 17 czerwca 2011 .

Stało się to, o czym nieoficjalnie mówiono od kilku dni. W poniedziałek Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) wypowiedziała chińskiemu wykonawcy firmie COVEC (China Overseas Engineering Group) umowę na budowę 50 km autostrady A2. Będzie się również domagać 740 mln zł odszkodowania. I co dalej? Pewnie sprawa zakończy się w sądzie. Chińskie konsorcjum wypowiedziało

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 12

  • Panie Grzegorzek,

    jaka widzi Pan wiec mozliwosc wyjscia z obecnej sytuacji? strone te czytaja ponoc polscy decydenci, pewnie i chinscy dyplomaci, wiec jak by Pan to rozwiazal, tym bardziej znajac poglady najwazniejszych czlonkow partii.

    • Avatar Jarosław Grzegorzek

      Polski rząd i polskie media naraziły na utratę twarzy drugą gospodarkę świata przez to, że w sposób bezpośredni i agresywny obwiniają COVEC (patrz artykuły Gazety Wyborczej, ONET, itd.) o to, że przez chińską firmę organizacja Euro 2012 może być zagrożona. Chiny zdają sobie sprawę jak ważną wizerunkowo imprezą dla Polski jest Euro. Patrz przykład olimpiady w Pekinie.

      Dla przykładu, zagraniczny manager pracujący w Chinach umówił spotkanie na sobotę z chińskim partnerem, który miał mu pomóc zdobyć nowych klientów. Chińczyk spóźnił się godzinę, a manager powiedział mu prosto w twarz „Marnujesz mój czas i pieniądze”. Poprzez bardzo negatywny i bezpośredni stosunek do Chińczyka ten poczuł, że stracił twarz i wstrzymał kontakty i pomoc na trzy lata.

      Jeśli chodzi o sugestię, polski rząd powinien wydać bankiet dla Chińskiego Ministerstwa Infrastruktury i szefów z COVEC. Przygotować poradnik dla polskich polityków i firm liderów z każdej branży, w której inwestycjami mogą być zainteresowane albo już są firmy chińskie, np. telecomunikacja, gdzie chiński Huawei planuje zwiększyć zatrudnienie w Polsce z 500 do 600 pracowników, na temat komunikacji międzykulturowej. Pomóc w przygotowaniu podobnego przewodnika dla Chińczyków o Polsce. Takimi, rzeczami powinien zajmować się MSZ i podległe mu ambasady, ale MSZ na w konkursie “Promocja Wiedzy o Polsce 2011″ przyznał śmieszną kwotę 69,105 zł na promocję wiedzy o Polsce wśród młodzieży i elit w Chinach.

      Od samego początku porażka COVEC w Polsce była do przewidzenia dlatego, że zapomniano o tym, że negocjacje dla Chińczyka to proces poznawania partnera i zdobywania zaufania, a nie tylko podpisanie kontraktu i przelew pieniędzy Podpisanie kontraktu zabiło relację i nie pozwolilo im ewoluować. W perspektywie długoterminowej polski rząd powinien dorzucić pieniądze dla Chińczyków, aby móc uzyskać dwustronne korzyści w przyszłości. Na przykład polskie firmy (np. KGHM, który otworzył swoje biuro w Szanghaju) mogłyby dostać lukratywne kontrakty w Chinach i zarobić znacznie więcej niż to co przeznaczono dla COVEC. Pomoc Chińczykom w Polsce i pozwolenie im na zachowanie twarzy w Europie zostałoby nagrodzone w przyszłości zgodnie z zasadami guanxi, aby nikomu nie pozostawać dłużnym ale odpłacać hojniej niż samemu zostało się obdarowanym.

      Ale co się dzieje, Chińczycy nie chcą zrywać z Polakami kontaktu dlatego postanowili wejść na drogę sądową. Poświęcają harmonijne i bezkonfliktowe podejście oraz to, że w Chinach doprowadzenie do konfrontacji twarzą w twarz zabija każdą znajomość, aby móc poznać bliżej sytuację w Polsce i Polaków, z którymi nie udało im się dojść do porozumienia. Dla polskich polityków, dziennikarzy czy zwykłego Kowalskiego nagłówki w gazetach mówiące, że COVEC chce odszkodowania mogą znaczyć, że „Chińczycy zepsuli robotę i jeszcze chcą pieniędzy”. W rzeczywistości Chińczycy chcą nawiązać dialog i zbalansować brak znajomości z polskimi partnerami aby uczyć się na błędach i nie doprowadzić do ponownej sytuacji w przypadku robienia biznesu przez inne firmy chińskie w Polsce.

      Postarałem się podzielić z polską społecznością azjatycką moimi doświadczeniami zdobywanymi na Tsinghua University w Pekinie. Nie mogę ‚sprzedać’ całej mojej wiedzy, która w obecnych i nadchodzących czasach ma dla międzynarodowego biznesu ogromne znaczenie. Francuzi, Niemcy i Amerykanie opłacają ludzi z doświadzeniem w Chinach i wiedzą dużymi pieniędzmi za konsultacje. Polacy tego nie robią więc mają duże straty, nie tylko finansowe ale i polityczne/dyplomatyczne.

      Większośc z tego co napisałem może być szokiem dla niektórych tak jak dla mnie szokiem jest stan wiedzy polskiego społeczeństwa na temat Chin i pewnych grup interesów, które wmawiają Polaków obraz Chin z przed 20 lat.

      Pozdrawiam,
      Jarosław Grzegorzek

      • Avatar Adam Izydorczyk

        Panie Jarosławie, ja dodam jeszcze coś od siebie do tego postu, w kwestii domówienia kilku spraw.

        De facto odnosi się to również do innych partnerów biznesowych, nie tylko tych z Chin, ale także z Japonii oraz Tajwanu. Dlaczego na ten przykład pewna firma X ( Rysiek będzie wiedział o kogo chodzi, bo wcześniej już o tym rozmawialiśmy) zwalnia ludzi w kraju ZYX, a nie w Polsce ? Mimo, że wyniki tej firmy w jednym jakże i drugim kraju są przeciętne, a jak wiadomo nikt do interesu nie będzie dokładać. Jest to bardzo proste kiedy przybyła kontrola z kraju Y, aby zrobić audyt jednostki w Polsce ( zostali bardzo dobrze ugoszczeni – mimo, że narzekali na polskie jedzenie). Finał tej sprawy skończył się tak, jak już powiedziałem zwalniano w ZYX, w Polsce poleciał tylko manager.

        W tej kulturze tak samo jak w rodzinie czasami jednostka musi się poświęcić, aby zachować twarz całej drużyny, całej rodziny !!!

        O czym powiedział, już mój przedmówca …. stracić twarz … to jest bardzo negatywnie odbierane … i dokładnie odnosi się to również do rodziny/znajomych …. mimo, że wiesz, że komuś się źle układa …. tego tematu nie powinieneś poruszać publicznie szczególnie, jeśli ta osoba jest w gronie rozmówców !! Nie poruszaj kłopotliwych tematów nawet jeśli jesteś „baba z magla” i musisz wszystko wiedzieć !!

        Odnosi się to również do biznesu .. twój partner biznesowy ma problemy np. z dostarczeniem odpowiedniej ilości materiału w terminie …. Nie musisz jak na modłę polską przypominać mu o tym każdego dnia o godz 8 rano kiedy zaczyna pracę …. to się także tyczy płatności, zobowiązań, należności …. spróbuj rozwiązać ten problem w pokojowy sposób .. pozostawiając problemy tylko w waszym gronie, a nie rozpowiadając .. wiesz firma X ma problem … dokładnie to czyni polski rząd ….bierze megafon i krzyczy .. FIRMA X ma problem, co gorsza posuwa się do „szantażu” – czyli podaje do informacji, gdzie druga strona nie ma możliwości odpowiedzieć … TA FIRMA JEST NIERZETELNA ….. czy COVEC ma możliwość odpowiedzieć na łamach GW? Onetu ? pseudo dziennikarze tam pracujący piszą to co chcą usłyszeć polskie władze !!!

        Widzisz problem … zapytaj się swojego partnera biznesowego o rozwiązanie tego problemu bez narzucania własnego pomysłu …. Dokładnie w taki sposób zwracali się Chińczycy do polskich władz, z tą różnicą, że POLSKA chciała KONFRONTACJI !! ( co jest chyba zakodowane w naszych genach ) ….. jak nie ma problemu z Niemcami to musi być Ruskimi, Amerykańcami etc.etc. ( zawsze musi być wróg Nr.1 … ostatnimi czasy wszyscy poodpadali więc trzeba było znaleźć nowego, szczególnie przed wyborami !!

        * ten kraj ZYX to Hiszpania .. mam nadzieję, że sami będziecie potrafić rozszyfrować, o którą firmę chodzi .. jeśli już do tego dojdziecie zachowajcie to dla siebie !! :)

      • Avatar Jarosław Grzegorzek

        @ Adam Izydorczyk
        czy COVEC ma możliwość odpowiedzieć na łamach GW? Onetu ? pseudo dziennikarze tam pracujący piszą to co chcą usłyszeć polskie władze !!!

        W sytuacji z COVEC wyszły prawie wszystkie elementy braku zrozumienia międzykulturowego i wiedzy. Trochę mnie z dziwiło, że w całej Polsce mało kto próbował w ogóle analizować tą sytuację pod kątem różnic kulturowych. Mówiło się tylko, że Chińczycy chcą wyciągnąć więcej pieniędzy. Chyba jak zwykle Radek Pyffel wspominał o tym, że Chińczycy w Polsce nie mają żadnych kontaktów w polskim rządzie i to już wróżyło porażkę.

        Chińskie firmy starają się utrzymać low-profile, pozostawać w cieniu i podejmować decyzja za zamkniętymy drzwami dlatego np. chińskie marki są tak mało znane na świecie. Chińczycy wolą inwestować w tradycyjne sektory typu real estate, banki gdzie guanxi odgrywają większą rolę niż agresywny marketing i promocja.

        Dlatego też COVEC wydał chyba jeden czy dwa komunikaty przez biuro PR-owe z Warszawy- Warsaw Consultants. W Polsce brak oficjalnego stanowiska COVEC w mediach zostało odebrane przez Polaków jako przyznanie się Chińczyków do winy co po raz kolejny ma się nijak do rzeczywistości.

        Z obswerwacji dochodzę do wniosku, że typowo polska chęć do konfrontacji, traktowanie wszystkich takich samą miara, dążenie do przejrzystości i jasnych reguł gry nie ułatwia kontaktów z Chińczykami bo tam biznes i społeczeństwo działa odwrotnie: brak konfrontacji, różne standardy dla różnych osób, brak jasnych reguł.

        Najbardziej jednak w całej sytuacji rozmieszył mnie fakt jak media próbowały wmówić Polakom, że COVEC to firma, która ma na koncie w banku tylko 130 mln PLN i to jest cały kapitał firmy. Jeśli ktoś spędził w Chinach trochę czasu to wie, że firmy chińskie mają po kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt oddzielnych kont dla różnych operacji: inne konto na wypłaty dla pracowników, inne konto na podatki, inne konto na inwestycje, itd. Albo, że nie możliwym jest, że jedna osoba jest odpowiedzialna za np. 10,000 ludzi i 30 odziałów na świecie i podejmuje decyzje jednoosobowo. Jeśli ktoś bardzo chce to podam przykłady.

        Do tego, jeśli polscy dziennikarze i politycy tak chętnie cytują Mistrza Sunzi to powinni wiedzieć, że chińska drużyna nigdy na początku nie wysyła do gry najsilniejszych graczy (firm). Wydaje mi się, że Chiny wysyłają COVEC po świecie nie żeby kończył wygrane w przetargach projekty i zarabiał, ale ‚badał teren’ i podejście władz poszczególnych krajów do robienia interesów z Chinami. COVEC nie musi zarabiać pieniędzy, ale ważne żeby nie tracił. Dlatego możliwe, że porzucono A2 w Polsce. Polska może wypaść w roli ofiary długoterminowej strategii Chin, które dążą do ekspansji swoich na świecie ucząc się przy okazji na błędach Polaków.

  • Avatar Jarosław Grzegorzek

    @ Jacek Żalek
    „Komunistyczna Partia Chin jest typową partią władzy kierującą się pragmatyzmem, a nie ideologią.”

    Rozmawiałem wielokrotnie z najważniejszymi członkami partii i panuje zgodny pogląd, iż partia to obecnie połączenie trzech elementów: pragmatyzmu- biznes ponad wszystko, konfucjanizmu- hierarchia, obowiązki społeczenie i harmonijne społeczeństwo i maoizmu- promowanie nacjonalizmu szczególnie wśród młodych ludzi. Nie zgadzam się, że w partii nie ma ideologii.

    @ Jacek Żalek
    „Dziwię się, że władze w Pekinie nic nie zrobiły w tej sprawie, tym bardziej że firma COVEC należy do przedsiębiorstwa państwowego CREC (China Railway Engineering Corporation).”

    Jedną z hipotez jaką można postawić jest taka, że władze nie zrobiły nic w tej sprawie dlatego, że pomoc rządu dla COVEC, w świetle niedokończenia projektu w Polsce, znaczyłaby przyznanie się do porażki samej władzy w Pekinie i utratę przez nich twarzy. Nie tylko w Polsce, ale całej UE. Po raz kolejny pokazuje to, że mianzi, twarz, i relacje personalne są w Chinach ważniejsze niż zysk i rachunek ekonomiczny. Krótkoterminowe finansowanie inwestycji przez Chińczyków odbywa się poprzez biao hui, konsorcjum przetargowe, gdzie każdy z kilunastu firm-członków konsorcjum wpłaca określoną ilość pieniedzy w gotówce. Działa to szybciej niż pożyczki w bankach zachodnich. Twierdzenie, że COVEC nie ma wystarczającej ilości pieniędzy jest błędne.

    Brak przekazanie przez Pekin większych środków dla COVEC to przede wszystkim również kara dla szefów firmy za to, że nie przygotowali się jak robić biznes w Polsce. W Chinach długi spłaca się na czas co pozwala na zachowanie twarzy.

    Według mnie są dwa scenariusze rozwoju sytuacji. Pierwszy, przykład COVEC doprowadzi do rozwoju stosunków polsko-chińskich w myśl zasady kryzys jest również szansą. Drugi, zachowanie polskiego rządu, uznane zostanie przez Chiny jako zlekceważenie partnera co doprowadzi np. do zamknięcia rynku chińskiego dla polskich przedsiębiorców.

    Dla przykładu w latach 80-tych jedna z firm telekomunikacyjnych odrzuciła propozycję Pekinu, Ministerstwa Poczty i Telekomunikacji, na wybudowanie w Chinach sieci telekomunikacyjnych bo była zajęta wewnętrznymi problemami w firmie. Bardzo podobna sytuacja do panującej obecne w Polsce. Chińscy politycy poczuli, że stracili twarz po czym zamknęli rynek chiński dla tej firmy na kilka lat. Firma nie dość, że straciła rynek to jeszcze po ponownym wejściu do Chin w latach 90-tych była zmuszona płacić dużo wyższe ceny, jako karę za upokorzenie władzy. Niestety, ale w polskich mediach pojawiają się nieodpowiedzialne głosy, że jeśli Chińczycy chcą inwestować w Polsce to muszą grać wg naszych zasad. Nie tędy droga.

    Według mnie sytuacja z COVEC to błąd polskiej władzy wynikając z braku doświadczenie w komunikacji międzykulturowej polskich polityków, nie mowie tu o jednej czy drugiej partii. Dla Chińczyków, gdzie umowy biznesowe zawierane są na uścisk dłoni i nieformalne słowne obietnice, wymachiwanie kontraktem, jak robił polski rząd, jest najgorszym z możliwych zachowań. W oczach Chińczyków, w relacjach biznesowych kontrakt jest niepotrzebny, w najmniej upokarzającym dla nich scenariuszu, oraz obraźliwy, w najgorszym. Dla Chińczyka chęć podpisania kontraktu symbolizuje podejrzliwość i obawy- negatywne emocje dla każdej współpracy.

    Dla przykładu, mam wiedzę, że przy budowie International Commerce Centre w Hong Kongu, czwartego najwyższego budynjy Azji, kontraktu w ogole nie podpisano, a kwoty kontraktu uzgodniono przy obiedzie uściskając rękę.

    Niestety tej wiedzy polskiej władzy zabrakło. Niemcy czy Francuzi, którzy z całej UE handlują z Chinami najwięcej lekcję z komunikacji międzykulturowej odrobili. Polscy politycy i dziennikarze, każdy kto nie mieszkał przez dłuższy okres w Chinach i nie miał codziennej styczności z chińskimi firmami, nie rozumie tych uwarunkowań i ma małe szanse na odniesienie sukcesu. Do tego rozpowszechnia publicznie informacje, które nijak się mają do rzeczywistej sytuacji.

    Nie pomoże też jednodniowe szkolenie z chińskiej kultury biznesu.

    Pozdrawiam,
    Jarosław Grzegorzek

    • Szanowny Panie
      Gdybym miał jakąkolwiek władzę w tym portalu, usilnie prosiłbym Pana o ogólnoportalowe korepetycje z komunikacji międzykulturowej, które unaoczniły by nam fundamentalne różnice w postrzeganiu kultur naszych krajów. Jako że nie mam, pozostaje mi podziękować za tę obecną.
      A artykuł jest tak słaby, że wręcz godny posła sejmu RP.

      • Panie Wiesławie,

        jako, że staram się być stałym komentatorem tekstów zamieszczanych na CSPA i jednocześnie współpracuje z wieloma politykami, między innymi z posłem Żalkiem, to prosiłbym o przedstawianie argumentów, a nie pisanie komentarzy z pogranicza demagogii. Od wielu lat próbuję promować sprawy Azji Wschodniej wśród znajomych zajmujących się polityką na szczeblu krajowym i lokalnym (głównie dzięki pomocy mojej japońskiej małżonki), dlatego warto docenić przynajmniej ten jeden wyważony głos polityka zasiadającego w polskim parlamencie, tym bardziej, iż jest to polityk, który nie lubi komunistów w jakiejkolwiek postaci. To jest dowód, że mimo wszystko, wizerunek Chin w Polsce staje się powoli lepszy, a KPCh przestaje być postrzegana jako partia ideowa. Ale nad tym trzeba dużo pracować, głównie poprzez dyskusję, a nie tego typu komentarze. Niestety jest to problem osób zachłyśniętych Azją Wschodnią, które oczekują, aby przedstawiać tę część świata w różowych barwach.

        Zgodzę się z panem Jarosławem, „że mianzi, twarz, i relacje personalne są w Chinach ważniejsze niż zysk i rachunek ekonomiczny”. Ale jeśli odwrócimy sens tego zdania i napiszemy, że zysk i rachunek ekonomiczny są w Polsce ważniejsze niż twarz i relacje personalne, to wówczas nasuwa się wniosek, iż Chińczycy z COVEC nie znali zasady, że będąc w Rzymie należy zachowywać się jak Rzymianin. Niestety zrobili to, ku uciesze licznych grup lobbingowych działających na rynkach Unii Europejskiej. Szkoda tylko, że ten precedens miał miejsce na terenie RP.

    • Szkoleniami miedzykulturowymi we Francji, Niemczech czy Hiszpanii zajmuja sie renomowane uczelnie biznesowe takie jak m.in. HEC czy INSEAD z Paryza, lub ESADE z Hiszpanii. Dla Chin kazda z nich ma oddzielny program (czesto odbywajacy sie w Chinach i polaczony ze spotkaniami z firmami chinskimi). To jest najlepszy przyklad tego jak profesjonalnie podchodzic do tematu robienia biznesu poza granicami wlasnego kraju, tyle ze taka wiedze buduje sie latami i wymaga to pragmatyzmu. Ktora uczelnia w Polsce oferuje cos takiego?
      Zgadzam sie, ze jednodniowe szkolenie nic nie da, ale z braku innych alternatyw to juz jakis poczatek i uswiadomienie polskim wlodarzom jak wazny jest sposob komunikacji w miedzynarodowym biznesie, w zaleznosci od tego gdzie jestesmy. Na razie polskie podejscie to traktowanie wszystkich tak samo. Dodatkowo w obecnym czasie chyba sporo osob w Polsce jest na etapie rozwiazywania problemow przy pomocy prawnikow i pozwow – sposob amerykanski gwarantujacy porazke w kazdym przypadku przy kontaktach z Azja i Bliskim Wschodem – tak potraktowano COVEC. Chyba podobny problem komunikacji i nieznajomosci lokalnych realiow objawil sie przy prywatyzacji stoczni przez inwestorow z Kataru, a skutek znamy. Zatem bylaby to juz druga duza wpadka przy miedzynarodowym biznesie (sytuacje z COVEC uwazam rowniez za porazke strony polskiej, bez wzgledu na to jakie bledy popelnil sam COVEC – do biznesu podobnie jak do tanga trzeba dwojga).
      Najwyzszy wiec czas aby zaczac sie uczyc na wlasnych bledach, aby uniknac takich sytuacji w przyszlosci.
      Nalezy miec nadzieje, ze Chinczycy okaza sie pragmatyczni i uznaja to za wypadek przy pracy z ktorego trzeba wyciagnac wnioski i isc dalej.

      • Avatar Zyggi

        To nie druga wpadka tylko co najmniej trzecia, jeśli liczyc kosztowny dla polskich finansów casus Eureko!

      • Avatar PZ

        @Zyggi
        Sprawa Eureko jest troche bardziej zagmatwana i akurat moim zdaniem nie powinna byc zaliczona jako porazka na konto obecnego rzadu. To porazka wielu wczesniejszych rzadow, a sprawa byla prowadzona nieudolnie od samego poczatku.
        Zgadza sie ze zaplacono sporo, ale glownie z czystej glupoty (i na to nie mial wplywu obecny rzad PO), gdyz wczesniej lepsza oferta ugody zostala odrzucona przez Sejm. Ciegle jednak zaplacono mniej niz domagalo sie EUREKO w MTA w Londynie (ponad 35 mld PLN), gdzie proces z kretesem przegralismy. Tak czy inaczej rozwiazanie tego w taki sposob zaliczam do wymiernych sukcesow, gdyz sama nawet rozmowa o prywatyzacji PZU nigdy nie powinna byla sie rozpoczac, bo wygladalo to troche jakby lokalna budka z piwem probowala kupic naprawde duzy browar. :)

      • Avatar Zyggi

        @ PZ.
        A czy ja twierdzę, że Eureko to porażka PO? Podobnie jak sprawy katarskiego inwestora w stoczni oraz COVECu to porażka tzw. elit III RP, których PO stanowi integralną część.

  • Cyt. „Warto zauważyć, że wyłączając sprawę COVEC, Chińska Republika Ludowa jest ogólnie dość źle postrzegana przez Polaków, głównie za sprawą negatywnego przekazu medialnego, nie zawsze zresztą obiektywnego.”
    To widac gołym okiem. Zresztą im dany naród bardziej zaściankowy, mniej podróżuje, czyta, interesuje się nie światem tylko wałkowanymi w kółko tematami typu Smoleńsk, Palikot czy bijatyki pod krzyżem, tym łatwiej nim manipulowac, wciskac mu różne bzdety. Stąd w polskich mediach Chiny to: pałowani Tybetańczycy, „chińskie” zupki instant (nie są one chińskie tylko wietnamskie i… polskie) i tandetna produkcja na ubogie rynki postkomunistyczne jak Polska, Rumunia czy Bułgaria. Tymczasem w mediach niemieckich Chiny to gł. inwestycje VW i Mercedesa, ogromne kontrakty z Siemensem, Thyssenem itd. I jakkolwiek w tamtejszej prasie czy TV pojawia się kwestia łamania praw człowieka, to nie przesłania ona zagadnień ekonomicznych, kluczowych z punktu widzenia Niemców, którzy w odróżnieniu od Polaków myślą pragmatycznie – po prostu po niemiecku, czyli po gospodarsku.
    Cyt. „Trzeba w tym miejscu podkreślić, że produkt „made in China” przygotowywany np. na rynek japoński może być jakościowo zupełnie innym produktem niż ten, który przeznaczony jest na rynek polski.”
    Dokładnie, jaki rynek docelowy, taka cena, a co za tym idzie, jakośc oferowanych towarów (i usług). Co innego byle jakie chińskie skarpetki sprzedawana w polskim sklepie po 2 – 3 zł, a co innego te dobrej jakości z madryckiego sklepu sieci El Corte Ingles, też „made in China”, tyle że w cenach między po 5 a 10 euro za parę. Trudno spodziewac się, by taki sam lipny towar oferowano w kraju, gdzie kasjerka w supermarkecie zarabia więcej euro niż zarobiłaby w Polsce złotych. Krótko mówiąc: jaka kasa, taki towar!

Pozostaw odpowiedź