Chiny,[ ANALIZY ]

J. Kumoch: Polityka Francji wobec Chińskiej Republiki Ludowej

Premier Chin Wen Jiabao na spotkaniu z prezydentem Francji Francois Hollande w Vientiane w dniu 5 listopada 2012 roku

Wstęp:

Chiny stanowią dla Francji szczególny rodzaj partnera. Położone poza tradycyjnym euro-atlantyckim obszarem zainteresowania politycznego Republiki i poza traktowanym ze szczególną dbałością obszarem frankofonii, mają dla Francji znaczenie dwojakiego rodzaju. Z jednej strony są globalnym partnerem podobnie jak Francja zainteresowanym „wielobiegunowością” światowego systemu stosunków międzynarodowych. Z drugiej zaś reprezentują sobą jednego z największych francuskich partnerów handlowych.

Za rządów prezydenta Jacquesa Chiraca (1995-2007) wypracowano szczególny model stosunków z Chinami, w którym Francja powstrzymuje się od krytyki ChRL, w zamian za co uzyskuje koncesje gospodarcze w postaci kontraktów na swoje towary. Model ten – pomimo początkowych prób jego reformy – przetrwał również za prezydentury Nicolasa Sarkozy’ego.

Niezależnie jednak od osoby prezydenta, zmianie nie uległy uwarunkowania francuskiej polityki. Należą do nich:

– światowy wzrost politycznego i gospodarczego znaczenia Chińskiej Republiki Ludowej. W ubiegłym roku Chiny stały się największym eksporterem globu (eksport na sumę ponad 1100 miliardów euro) wyprzedzając po raz pierwszy w historii Republikę Federalną Niemiec. Towarzyszy temu coroczny około 9-procentowy wzrost gospodarczy, który przyspiesza modernizację państwa chińskiego i zwiększa jego zapotrzebowanie na nowoczesne technologie (ich dostawcą jest m.in. Francja, która musi jednak konkurować o kontrakty z innymi rozwiniętymi państwami Zachodu)

– brak długotrwałych sprzecznych interesów między Francją i Chinami. Obu krajów nie dzieli ani konflikt terytorialny, ani uczestnictwo we wrogich sojuszach, ani też sprzeczne interesy gospodarcze o długotrwałym charakterze. Jedynym miejscem rywalizacji francusko-chińskiej jest obszar Afryki frankofońskiej, o czym będzie jeszcze mowa.

– stały przyrost wymiany handlowej między oboma krajami. Wymiana z ChRL (nie licząc Hongkongu) stanowi dla Francji (dane za rok 2009) 6,54% całej sumy eksportu i importu. Dla porównania w 1993 roku było to zaledwie 1,04 proc. Chiny są dziś dla Francji największym eksporterem.

– trwały deficyt handlowy Francji w wymianie z Chinami. W ubiegłym roku Francja zaimportowała z ChRL towary na sumę ponad 30 mld euro, podczas gdy jej eksport w tym samym czasie wyniósł nieco ponad 10 mld euro. Deficyt w handlu z Chinami stanowi prawie połowę całego deficytu Francji w handlu zagranicznym

– utrzymywanie przez Chińską Republikę Ludową autorytarnego systemu władzy opartego na rządach monopartyjnych, radykalnych ograniczeniach wolności wypowiedzi i zwalczaniu opozycji metodami siłowymi przy jednoczesnych oczekiwaniach znacznej części francuskiej opinii publicznej, że rząd Republiki w stosunkach z Chinami będzie akcentował kwestie praw człowieka i w możliwie najsilniejszy sposób wpływał na władze ChRL w celu ich respektowania.

W swoich stosunkach z Chinami Francja musi więc stale brać pod uwagę zarówno potrzebę równoważenia bilansu handlowego i zwiększania francuskich inwestycji, jak i dostosować swój dyskurs w dziedzinie praw człowieka i obywatela.  Praktyka ostatnich 13 lat w rozwoju stosunków Francja-Chiny pokazuje jednak w tej kwestii rosnącą dysproporcję. Mimo swojego mitu założycielskiego Francja unika wobec Chin zbyt konfrontacyjnej postawy.

Założenia, cele i instrumenty polityki wobec Chin

Podstawowe założenia nowej pragmatycznej, polityki Francji wobec ChRL wypracowane zostały za prezydentury Jacquesa Chiraca, choć pierwsze próby zbliżenia z Pekinem podejmował jeszcze w latach 1993-1995 pod koniec prezydentury François Mitterranda prawicowy rząd Edouarda Balladura.

Jacquesa Chirac, wybrany na prezydenta w maju 1995 roku, rozpoczął okres nazywany niekiedy „miodowym miesiącem” w stosunkach obu krajów. Za jego rządów wymiana handlowa Francji z Chinami wzrosła ponad 8-krotnie, a intensyfikacji wymiany handlowej towarzyszył rozwój stosunków politycznych. W 1997 roku oba kraje podpisały Wspólną deklarację o partnerstwie globalnym, odnawianą później przy okazji kolejnych spotkań na szczycie.

Obie strony bardzo często podkreślały, że Francja jako pierwsze państwo Zachodu uznało w 1964 roku Chińską Republikę Ludową i wykorzystywały fakt braku istotnych różnic interesów między oboma krajami. Dla Francji Chiny są jednym z gwarantów „wielobiegunowości” w polityce międzynarodowej – tradycje takiego postrzegania ChRL datują się jeszcze od rządów Charlesa de Gaulle’a[1]. Warto też zwrócić uwagę, że dbałość o dobre stosunki z komunistycznymi Chinami cechuje o wiele bardziej francuską prawicę, a nie lewicę i ma to w dużej mierze związek z jej wizją świata i mocarstwowej roli Francji jako jednej z kilku równoprawnych potęg. Za rządów prawicy Francja nie tylko uznała ChRL, ale również rozpoczęła w 1978 roku współpracę naukową z Chinami. Natomiast po jej kolejnym powrocie do władzy, rząd Edouarda Balladura wprowadził w 1994 roku zakaz handlu bronią z Tajwanem likwidując ostatnią poważną przeszkodę na drodze do pełnej normalizacji stosunków dwustronnych.

Jedynym problemem w relacjach chińsko-francuskich pod rządami Chiraca pozostała kwestia zaniedbań Chin w dziedzinie praw i swobód swoich obywateli. Wraz z intensyfikacją wymiany handlowej między oboma krajami, temat ten coraz rzadziej znajdował się w agendzie spotkań na szczycie. W 1997 roku Chiny i Francja wypracowały również kompromisową formułę podkreślając wielokrotnie zarówno „uniwersalizm” praw człowieka jak i „specyfikę” miejscowych uwarunkowań. Powtarzano ją w kolejnych dokumentach, nierzadko w niezmienionej formie.

Francja była gotowa, bez żadnego uszczerbku dla swojego wizerunku i interesów, popierać politykę „jednych Chin” i potępiać dążenia separatystyczne Tajwanu, akcentować przynależność Tybetu do ChRL, opowiadać się za zniesieniem unijnego embarga na dostawy broni, a także – nierzadko w dostosowanej do partnera, kwiecistej formie – podkreślać mocarstwowość Chin i ich szczególne miejsce w światowej cywilizacji. W zamian oczekiwała zgody na jak największe kontrakty dla swoich przedsiębiorstw oferujących zaawansowane technologie – Airbusa, Alstomu czy Arevy.

Jacques Chirac, do dziś nazywany przez chińskich przedstawicieli mianem lăo pengyou (starego przyjaciela) ChRL, wypracował również model wizyt międzypaństwowych, w którym pobyt prezydenta Francji w Chinach otoczonego kilkudziesięcioosobową grupą prezesów wielkich francuskich koncernów, jest okazją do zawarcia wielomiliardowych kontraktów. W epoce Chiraca każdą wizytę międzypaństwową zaczęto oceniać na podstawie wartości zawartych przy jej okazji umów handlowych. Stan taki trwa do dziś.

Analizując relacje chińsko-francuskie w czasie prezydentury Jacquesa Chiraca nie należy ignorować również czynnika osobistego, który w polityce francuskiej odgrywa o wiele większą rolę niż w jakimkolwiek innym dużym kraju Unii Europejskiej. Jacques Chirac jest znany ze swoich dalekowschodnich fascynacji, w tym zainteresowań chińską poezją i językiem. Kultura Dalekiego Wschodu jest jego ulubionym tematem konwersacji, a sam zgromadził pokaźną kolekcję orientaliów. Jego pogląd, że chiński model jest szczególny i jako taki zasługuje na daleko idący respekt, wynika zatem nie tylko z gospodarczo-politycznego pragmatyzmu, ale również z głębokich przekonań. Już po zakończeniu rządów, w 2009 roku Chirac był w Chinach z prywatną wizytą i powtórzył niemal wszystko to, co mówił jako prezydent. Podkreślał m.in., że w dobie kryzysu „świat potrzebuje chińskiej mądrości”. Dodawał też, że „Chiny od zawsze były wcieleniem mocarstwa opartego na równowadze” i że cechuje je „myślenie długoterminowe”. W przemówieniu nie znalazły się – rzecz jasna – żadne elementy „trudne”[2]. Ta postawa jest jak najbardziej zauważalna przez Chińczyków. Były ambasador ChRL we Francji Wu Jianmin mówił wówczas w wywiadzie dla „Dziennika Ludowego”, że wybór Chiraca w 1995 roku oznaczał „drastyczną zmianę” w stosunkach Francja-Chiny, a samego byłego prezydenta chwalił za niezwykłą znajomość chińskiej kultury[3].

Mimo początkowych deklaracji ze strony następcy Chiraca Nicolasa Sarkozy’ego i zapowiedzi większej staranności o kwestie praw człowieka, po roku 2007 nie nastąpiła w stosunkach dwustronnych zmiana jakościowa. Znamienna okazała się już pierwsza wizyta Sarkozy’ego jesienią 2007 i brak w składzie rozbudowanej francuskiej delegacji sekretarz generalnej ds. praw człowieka Ramy Yade.

Nicolas Sarkozy ma o wiele mniej emocjonalny stosunek do Chin. W czasie kampanii wyborczej 2007 podkreślał, że w swoich stosunkach z Chińską Republiką Ludową, Francja powinna unikać zadrażnień, ale – jego zdaniem – nie powinno się to odbywać za cenę rezygnacji z retoryki praw człowieka wpisanej w mit założycielski Republiki Francuskiej. Po raz pierwszy okazję do zabrania głosu na ten temat miał jeszcze w czasie walki o prezydenturę, gdy jego socjalistyczna rywalka Ségolène Royal przebywała w styczniu 2007 w Pekinie i w czasie jednego z wystąpień stwierdziła, że „chińskie sądy działają często szybciej od francuskich”. Apelowała też, by nie „pouczać” gospodarzy[4]. Prawicowe otoczenie Sarkozy’ego długo eksploatowało tę wypowiedź zarzucając jej autorce w najlepszym wypadku ignorancję. Już po zwycięstwie wyborczym, Sarkozy starał się poruszać trudne tematy, jednak za każdym razem czynił to w sposób niezwykle łagodny obwarowując każdą krytykę Chin pojednawczymi zastrzeżeniami.

Wprawdzie polityka Francji wobec ChRL nie jest zdefiniowana w oficjalnym dokumencie, jednak w ostatniej dekadzie można wskazać na szereg niezmiennych cech, które posiada polityka Francji wobec Chin:

– brak daleko posuniętej instytucjonalizacji. Francja i Chiny zobowiązały się w 1997 roku do corocznych spotkań na wysokim szczeblu, ale nie obudowały swoich stosunków siecią paneli eksperckich, grup międzyparlamentarnych itd..

– dysproporcja między stosunkami gospodarczymi, a innymi rodzajami stosunków międzypaństwowych. Wizyty francuskich prezydentów w Chinach mierzone są w sumach zawartych kontraktów, zaś towarzyszące im deklaracje polityczne bardzo często mają na celu wyłącznie budowę dobrego klimatu dla współpracy gospodarczej. Francuscy prezydenci tradycyjnie zapewniają o poparciu dla polityki jednych Chin,  podkreślają wagę chińskiej cywilizacji, a także informują o swoim przywiązaniu do „multikulturowej” i „wielobiegunowej” wizji świata. Francji nie udało się natomiast doprowadzić do znacznego rozwoju współpracy kulturalnej. Oba kraje kilkakrotnie deklarowały np. chęć zwiększenia wzajemnej nauki obu języków, mimo to znajomość chińskiego we Francji i francuskiego w Chinach ma charakter marginalny, podobnie jak wzajemna znajomość obu kultur

– przeniesienie ciężaru kontaktów gospodarczych na najwyższy szczebel. Największe kontrakty na dostawy francuskich samolotów, technologii nuklearnych czy udział w rozbudowie chińskich kolei, zawierano przy okazji wizyt prezydenta Chiraca (2004, 2006), Sarkozy’ego (2007) albo w trakcie wizyt w Paryżu kolejnych chińskich przywódców (Jiang Zemina w 1999 i Hu Jintao w 2004).

– unikanie zadrażnień i ich przekształcania się w trwały konflikt dyplomatyczny. Zarówno po spotkaniu Nicolasa Sarkozy’ego z Dalajlamą (grudzień 2008) jak i po incydencie, w czasie którego w Paryżu poturbowano członkinię chińskiej sztafety olimpijskiej, Francja skierowała do Chin misje pojednawcze

– ograniczenie retoryki praw człowieka. Francja na początku lat 2000 zrezygnowała z  przedstawiania Chinom list z przykładami naruszeń w dziedzinie praw człowieka i stara się łagodzić krytykę Chin poprzez jednoczesne wykazywanie dokonanych przez nie postępów.

Instytucjonalne aspekty chińskiej polityki Republiki Francuskiej

O kształcie polityki Francji wobec Chin decyduje w dużej mierze prezydent Republiki Francuskiej i jego otoczenie. Jest to związane z wertykalną strukturą władzy cechującej państwo francuskie w myśl Konstytucji z 1958 roku. Stosunki francusko-chińskie obudowane są zatem znacznie mniejszą siecią instytucji doradczych, think-tanków i wspólnych inicjatyw o charakterze eksperckim niż np. chińska polityka Wielkiej Brytanii.

Francja nie posiada oficjalnego dokumentu, który stanowiłby wytyczne dla jej stosunków z Chińską Republiką Ludową. Nie posiada też międzyinstytucjonalnego organu, który zajmowałby się wyłącznie polityką chińską. Również komórki odpowiedzialne za kreowanie stosunków politycznych z Chinami są nieliczne i niewielkie.

W Ministerstwie Spraw Zagranicznych współpraca z Chinami należy do kompetencji Dyrekcji ds. Azji i Oceanii (Direction d’Asie et d’Océanie), w której komórka chińska liczy cztery osoby. Samo ministerstwo pełni we francuskim systemie władzy wyłącznie funkcję bezpośredniego realizatora, polityki zagranicznej, której główne kierunki wyznaczane są w otoczeniu prezydenta.

W administracji prezydenta Francji kluczową rolę w kreowaniu polityki wobec poszczególnych państw i regionów ma zespół doradców. Chinami zajmuje się Doradca techniczny ds. Azji i Oceanii (Conseiller technique d’Asie et d’Océanie). Od 2008 roku funkcję tę pełni Bertrand Lortholary, sinolog, wcześniej dyplomata w Waszyngtonie i Pekinie.

Bezpośredniego doradcę do spraw stosunków z Azją (poza komórką w MSZ) ma również minister spraw zagranicznych Bernard Kouchner. W listopadzie ubiegłego roku funkcję tę objęła Emmanuelle Pavillon, absolwentka japonistyki i wcześniej radca francuskiej ambasady w Tokio. Doradcy do spraw azjatyckich i chińskich nie posiada z kolei premier François Fillon.

Do wspomnianych powyżej komórek dochodzą struktury powołane w ramach ministerstw gospodarczych. Dwa przedstawicielstwa w Chinach i jedno w Hongkongu ma Francuska Agencja Inwestycji Międzynarodowych (AFII), powołana w 2001 roku i promująca inwestowanie we Francji. Znamiennym jest, że przedstawicielstwa w Chinach nie ma z kolei struktura zajmująca się wspieraniem francuskich inwestycji za granicą – działająca w ośmiu krajach Francuska Agencja Rozwoju Międzynarodowego Przedsiębiorstw (UBIFRANCE).

Współpracę międzyuczelnianą przy naborze studentów chętnych do studiowania we Francji koordynuje z kolei powołana w 1998 roku agencja Campus France. W Chinach kontynentalnych znajduje się pięć spośród 90 przedstawicielstw Campus France w świecie.

Francję reprezentuje w Chinach (nie licząc Hongkongu) sześć placówek konsularnych: sekcja konsularna ambasady w Pekinie oraz konsulaty generalne w Kantonie, Chengdu, Szanghaju, Wuhan i Shenyangu. Chiny mają we Francji – poza sekcją konsularną ambasady – trzy placówki konsularne: w Lyon, Marsylii i Strasburgu. Ambasada zatrudnia ponad 200 pracowników. Powiązana jest z nią sieć francuskich Misji Gospodarczych (ME) w Chinach. Instytucje wchodzące w skład Służb Gospodarczych i bezpośrednio podległe Dyrekcji Generalnej Skarbu i Polityki Gospodarczej w Ministerstwie Gospodarki, Przemysłu i Zatrudnienia znajdują się w Pekinie, Szanghaju, Kantonie, Chengdu i Hongkongu, a ich zadaniem jest m.in. monitorowanie chińskiego rynku i zbieranie informacji potrzebnych francuskim inwestorom.

Istotną rolę w stosunkach gospodarczych odgrywa również Francuska Izba Handlowo-Przemysłowa w Chinach, jedna ze 114 podobnych instytucji w 75 krajach na całym świecie. Izba oddziały w Pekinie, Szanghaju, Kantonie, Shenzhen, Wuhan, Tianjinie, Kunmingu i Xian. Izbę tworzą na zasadzie dobrowolnego członkostwa francuskie przedsiębiorstwa działające w Chinach[5].

Polityka wizowa wobec Chińczyków zróżnicowana jest nie tylko w zależności od rodzaju wizy, ale również od docelowego miejsca podróży. Najczęstsza opłata wizowa (zarówno za wizę „schengeńską”, jak i różne rodzaje wizy tranzytowej) to 60 euro. Wizy długoterminowe kosztują 99 euro, dla studentów – 50 euro. Francja stosuje jednak mniejsze ceny (9 euro) dla Chińczyków pragnących odwiedzić jedno z jej terytoriów zamorskich na południowym Pacyfiku (Nową Kaledonię lub Polinezję Francuską).

Z darmowych wiz obowiązujących na całym terytorium Republiki korzystają dzieci poniżej sześciu lat, stypendyści rządowi, nauczyciele języka francuskiego, współmałżonkowie rezydentów państw UE a także studenci, uczniowie i nauczyciele, o ile ich pobyt odbywa się w celach pobierania edukacji[6].

Rocznie podania o francuskie wizy składa 160 tysięcy obywateli ChRL, dla porównania, w Rosji o wizę francuską stara się rocznie ponad 350 tysięcy osób[7], a na całym świecie Francja wydaje łącznie w ciągu roku ponad 2 miliony wiz[8]. Jednocześnie duża część turystów chińskich, którzy odwiedzają Paryż i inne francuskie miasta, korzysta z wiz schengeńskich wydanych przez inne kraje i zwiedza Europę „w pakiecie”.

Rozmiary chińskiej imigracji do Francji nigdy nie zostały należycie oszacowane. Według oficjalnych danych, nie ma ona masowego charakteru. I tak: według danych francuskiego Ministerstwa Imigracji, Integracji i Tożsamości Narodowej, we Francji mieszka około 60 tysięcy obywateli Chin. To jedenasta pod względem wielkości wspólnota narodowa cudzoziemców (największe grupy to Portugalczycy, Algierczycy i Marokańczycy) [9]. Także napływ nowych imigrantów nie zwiększa tych proporcji. W roku 2008 zezwolenia na stały pobyt wydano 3952 Chińczykom – to niespełna 3 procent spośród wszystkich zezwoleń (większość z nich otrzymali obywatele krajów afrykańskich, w tym prawie jedna trzecia to Algierczycy i Marokańczycy)[10].

Dane te są bardzo często kwestionowane jako nieuwzględniające imigracji nielegalnej. Zjawisko to uważane jest za bardzo poważne, choć nigdy nie oszacowano w sposób wiarygodny jego rozmiarów.

Francja nie prowadzi też ewidencji dotyczącej pochodzenia jej własnych obywateli – nie ma więc również oficjalnych danych szacujących liczbę Francuzów pochodzenia chińskiego, którzy nierzadko zachowują chińską tożsamość. Portal ChinoisDeFrance.com szacuje łączną liczbę Chińczyków i osób pochodzenia chińskiego mieszkających we Francji w roku 2007 na 1 milion.

Centrum chińskiego życia w Paryżu jest powstała w latach 70. „Chinatown” w okolicach Place d’Italie (13. Dzielnica) i młodsze skupisko Chińczyków w okolicach ulicy Belleville (pogranicze 19. i 20. Dzielnicy).

Stosunki polityczne

Rozwój relacji francusko-chińskich za rządów Jacquesa Chiraca

Prezydent Jacques Chirac przyczynił się do rozwoju relacji z ChRL i  w czasie swojej prezydentury (1995-2007) wypracował model stosunków politycznych z Chinami, który obowiązuje do tej pory. Według tego modelu Francja uznaje specyfikę Chin w sprawie praw człowieka i powstrzymuje się od głębszej krytyki azjatyckiego partnera. W zamian Chiny otwierają się na współpracę gospodarczą z Francją. Obie strony akcentują ważne dla obu postulaty natury globalnej: budowę wielobiegunowego ładu światowego czy przeciwstawianie się dominacji kultury amerykańskiej na rzecz „pluralizmu kulturowego”.

W czasie pierwszej wizyty Chiraca w Pekinie, 16 maja 1997 roku Francja i Chiny podpisały Wspólną francusko-chińską deklarację na rzecz globalnego partnerstwa, dokument, do którego odwoływać się będą w swoich późniejszych stosunkach[11].

Język deklaracji jest bardzo charakterystyczny dla końca lat 90. i podzielanej przez Chiny i Francję retoryki „zmierzania ku wielobiegunowości”. Już w preambule strony zapowiadają „wkład w ustanowienie nowego politycznego i gospodarczego porządku międzynarodowego” oraz „przeciwstawianie się każdej próbie dominacji w stosunkach międzynarodowych”. Zapowiadają – bez konkretnych zobowiązań – współpracę przy reformie ONZ oraz działania rozbrojeniowe. Dokument podpisany przez Jiang Zemina i Jacquesa Chiraca zapowiada też rozwój stosunków dyplomatycznych i konsularnych. Francja deklaruje budowę nowego przedstawicielstwa dyplomatycznego w Pekinie i nowych placówek konsularnych, Chiny – otwarcie konsulatu w Strasburgu. Francja poparła starania Chin o zniesienie unijnego embarga na dostawy broni oraz członkostwo w Światowej Organizacji Handlu (WTO). O ile pierwsza kwestia do dziś nie została rozwiązana, o tyle druga skończyła się w grudniu 2001 roku przystąpieniem Chin do organizacji.

Istotnym efektem deklaracji z 16 maja 1997 jest regularność wizyt na najwyższym szczeblu zapowiedzianych w dokumencie bez szczegółów. I tak: w 1998 roku wizyty w kraju partnera złożyli premierzy obu rządów Zhu Rongji i Lionel Jospin, rok później we Francji przebywał prezydent ChRL Jiang Zemin, w 2000 roku w Chinach był Jacques Chirac. Kolejne wizyty francuskiego przywódcy w Chinach miały miejsce w roku 2002 i 2004. Tuż po swoim wyborze w 2007 roku do Chin udał się następca Chiraca Nicolas Sarkozy. We Francji w roku 2004 przebywał z wizytą Hu Jintao. Co roku odbywa się co najmniej kilka wizyt na szczeblu ministerialnym.

Pierwsze wizyty Jacquesa Chiraca w Chinach miały bardziej polityczny niż biznesowy charakter, natomiast w późniejszym okresie większości wizyt na najwyższym szczeblu towarzyszyło podpisywanie kontraktów między francuskimi i chińskimi koncernami.

W pierwszych latach prezydentury Chiraca Francja o wiele mocniej, niż w czasie późniejszych kontaktów akcentowała kwestie związane z prawami człowieka. Podczas pierwszej wizyty w 1997 r., na konferencji w Pekinie towarzyszący prezydentowi minister spraw zagranicznych Hervé de Charette poinformował o przekazaniu chińskiej stronie apelu o uwolnienie 17 więźniów sumienia, m.in. znanego dysydenta Wei Jingshenga oraz przywódcy studenckiego protestu z placu Tiananmen – Wanga Dana[12]. Prawa człowieka były również przedmiotem rozmów w czasie kolejnej wizyty Jacquesa Chiraca w dniach 21-23 października 2000 roku, która towarzyszyła szczytowi Unia-Chiny. Francja przewodziła wówczas Unii Europejskiej, a Chirac uczestniczył w szczycie wraz z przewodniczącym Komisji Europejskiej Romano Prodim. Przed rozmowami francuski prezydent przekazał chińskiej stronie listę „indywidualnych przypadków” naruszania praw człowieka, w tym listę prześladowanych dysydentów. Należy jednak zwrócić uwagę, że zrobił to reprezentując Unię Europejską, a nie Francję.

Wizycie w 2002 roku towarzyszyły również echa ostatniego poważnego konfliktu między Francją a Chinami w czasach prezydentury Chiraca. Na kilka miesięcy przed jego wizytą w ChRL francuski koncern Matra sprzedał Tajwanowi satelitę obserwacyjnego Rocsat-2. Francja tłumaczyła tę decyzję cywilnym przeznaczeniem satelity i argumentowała, że nie narusza podjętego w 1994 roku zobowiązania do niesprzedawania Tajwanowi technologii militarnych. Mimo to sam fakt sprzedaży postawił Chiraca w czasie wizyty w Chinach „w defensywnej pozycji wobec Pekinu”, oraz spowodował skrócenie wizyty z pięciu do dwóch dni[13]. Było to istotne wydarzenie, które uświadomiło stronie francuskiej, że w stosunkach z Chinami łatwo może dochodzić do spięć i że należy ich unikać.

Kolejna wizyta Chiraca (8-12 października 2004) była o wiele staranniej przygotowana, a prezydentowi towarzyszyło 52 szefów wielkich francuskich koncernów. Wśród nich byli m.in. prezesi koncernu lotniczego Airbus,  produkującej pociągi TGV spółki Alstom oraz koncernu Areva, który starał się o kontrakt na budowę czterech reaktorów jądrowych[14]. Łącznie w czasie wizyty podpisano ponad dwadzieścia umów na sumę ponad 4 miliardów euro. Alstom zdobył zamówienie na 60 składów pociągów, co w dużej mierze uratowało spółkę przed bankructwem. Airbus podpisał kontrakt na dostawę 26 samolotów, wyceniany na około 2 miliardy euro. Nie zawarto natomiast kontraktów na dostawy transportowców Airbus A380, Francji nie udało się wywalczyć powierzenia Alstomowi budowy pociągów TGV mających kursować na linii Pekin-Szanghaj oraz kontraktu na budowę reaktorów trzeciej generacji, którym zainteresowana była Areva. W walce o kontrakt na obsługę linii kolejowej Francuzi zmuszeni byli konkurować z japońskim Shinkansenem, zaś swoje technologie nuklearne oferowały również koncerny z Rosji i Stanów Zjednoczonych[15].

Ceną za umowy 2004 roku było twarde poparcie Francji dla zniesienia unijnego embarga na dostawy broni do Chin. Prezydent Chirac broniąc przegranej sprawy i narażając się na zarzuty braku poszanowania dla praw człowieka (embargo było odpowiedzią Wspólnoty na masakrę na placu Tiananmen w czerwcu 1989 roku), dawał chińskiemu partnerowi gwarancję lojalności[16], jednak dbał również o interesy francuskiego sektora zbrojeniowego, w najwyższym stopniu zainteresowany przyszłą współpracą z Chinami.

Warto przy tym zwrócić uwagę, że o konieczności zniesienia embarga prezydent Jacques Chirac mówił zarówno w czasie swojej wizyty w Chinach jak i poprzedzającej ją styczniowej wizyty Hu Jintao w Paryżu, w czasie której podpisano wspólną deklarację przedłużającą „partnerstwo globalne” ogłoszone w 1997 roku[17]. W czasie pierwszej z wizyt Hu uzyskał również poparcie Francji w sprawie planowanego wówczas na Tajwanie referendum konsultacyjnego na temat niepodległości. Chirac uznał pomysł za „niebezpieczny” i „nieodpowiedzialny”[18]. Podkreślanie poparcia dla polityki „jednych Chin” jest we francuskiej polityce stałe i stanowi jedną z osi stosunków Francja-Chiny. Efekt gospodarczy wizyty z 2004 roku, pokazał też, jak ważna dla Francji jest gospodarcza strona kontaktów i że model „polityka za biznes” przynosi efekty.

Gdy w dniach 25-31 października 2006 roku Chirac przebywał z kolejną, ostatnią za jego prezydentury, wizytą międzypaństwową w Chinach, przybyło z nim ponad 30 przedstawicieli biznesu francuskiego. Suma podpisanych kontraktów była tym razem jeszcze wyższa i przekroczyła ponad 10 miliardów euro. Największy kontrakt zawarł Airbus, który zdobył zamówienie na 150 samolotów A320 wartych według cen rynkowych 7,9 mld euro[19]. Na 1,2 mld euro wyceniano z kolei kontrakt na dostawę 500 lokomotyw podpisany przez Alstom. W czasie tej wizyty Chirac nazwał Chiny mianem „jednego z największych, jeśli nie największego mocarstwa świata”[20]. Kwestia praw człowieka znalazła się we wspólnej deklaracji obu państw w niemal identycznej formie, w jakiej uwzględniają ją deklaracje z maja 1997 roku i stycznia 2004. Francja i Chiny uznają w niej „uniwersalizm praw człowieka”, jednak podkreślają również „specyficzne uwarunkowania obu krajów”[21].

Następca Chiraca – wybrany 6 maja 2007 roku Nicolas Sarkozy – udał się z pierwsza wizytą do Chin niedługo po objęciu urzędu. Towarzyszyło mu około 40 prezesów wielkich koncernów i siedmiu ministrów francuskiego rządu. Warto zaznaczyć, że w delegacji nie znalazła się Rama Yade, nowo powołana sekretarz stanu ds. praw człowieka (polityk która później swoimi krytycznymi wypowiedziami doprowadzi do problemów w stosunkach chińsko-francuskich)[22]. Pod względem wysokości zawartych kontraktów wizyta była rekordowa – podpisano umowy na około 20 miliardów euro. Airbus sprzedał 160 samolotów wycenianych łącznie na 12 miliardów euro, koncern Areva zdobył oceniany na 8 miliardów euro kontrakt na budowę dwóch reaktorów trzeciej generacji i dostawy paliwa do roku 2026.

W czasie gdy francuskie koncerny podpisywały gigantyczne kontrakty, Sarkozy zapewniał, że zamierza kontynuować „chirakowską” linię w stosunkach z Chinami. Potwierdził stanowisko Francji w sprawie Tajwanu. O Tybecie mówił, że „stanowi część Chin”, a Francja domaga się dla jego mieszkańców jedynie „większych swobód religijnych i kulturalnych”[23]. Znamienna była też wypowiedź o prawach człowieka. Francuski prezydent powiedział, że zauważa chińskie „postępy w tej dziedzinie dokonane w ciągu ostatnich trzydziestu lat”[24]. Ta niefortunna wypowiedź (wspomniany przez Sarkozy’ego okres objął bowiem również datę masakry na placu Tiananmen dokonanej 4 czerwca 1989) oraz brak w delegacji francuskiej miejsca dla Ramy Yade stały się później przedmiotem krytyki ze strony francuskich obrońców praw człowieka[25].

Skład francuskich delegacji, którym w ciągu trzech ostatnich wizyt towarzyszyła kilkudziesięcioosobowa grupa przedstawicieli wielkiego biznesu, ukazuje, że wizyty są postrzegane przede wszystkim jako okazja do zawierania wielomiliardowych kontraktów. Język wystąpień francuskich przywódców w latach 2004-2007, awięc w czasie trzech „biznesowych” wizyt, jest bardzo podobny. Do tradycyjnych form należą zapewnianie o przywiązaniu do polityki „jednych Chin”, podkreślanie mocarstwowości ChRL jak również zdawkowe traktowanie tematyki praw człowieka.

W kontekście wizyt francuskich przywódców należy zauważyć pewną asymetrię. O ile prezydenci Francji odwiedzali Chińską Republikę Ludową kolejno w latach 2000, 2004, 2006, 2007, o tyle w podobnym okresie liderzy ChRL – Jiang Zemin i Hu Jintao byli we Francji jedynie dwukrotnie

Napięcia francusko-chińskie w początkowym okresie prezydentury Nicolasa Sarkozy’ego

W czasie rządów Jacquesa Chiraca nie dochodziło do poważniejszych problemów w stosunkach francusko-chińskich, a reakcja Chin na jego spotkanie z Dalajlamą w 2002 roku czy na sprzedaż Tajwanowi francuskiego satelity, była stosunkowo powściągliwa. Pozwala to postawić tezę, że władze ChRL zdawały sobie sprawę ze szczególnego stosunku Chiraca do ich kraju, uznawały go za korzystnego partnera i przykładały dużą wagę do stosunków z Francją starając się unikać sporów.     

Sytuacja Nicolasa Sarkozy’ego po jego zwycięstwie wyborczym 6 maja 2007 roku była inna. Sarkozy nie ma podobnego jak Chirac wyczucia Dalekiego Wschodu, a w czasie kampanii wyborczej uczynił temat Chin jednym z elementów ataku na swoją konkurentkę Ségolène Royal. Pomimo udanej wizyty w Chinach pod koniec 2007 roku, nie mógł więc liczyć na specjalne traktowanie przez chińskich partnerów.

Przyczyną dwóch poważnych napięć w stosunkach francusko-chińskich stało się stłumienie przez chiński rząd protestów w Tybecie, które zbiegły się z nadchodzącymi Igrzyskami Olimpijskimi w Pekinie. Do pierwszego kryzysu doszło w kwietniu 2008, wkrótce po zamieszkach między autochtoniczną i chińską ludnością Tybetu. W Paryżu wybuchły protesty w czasie, gdy przez miasto przebiegała sztafeta niosąca z Grecji do Chin znicz olimpijski. 7 kwietnia grupa protestujących zatrzymała jedną ze zmian sztafety, a jeden z uczestników przewrócił poruszającą się na wózku chińską paraolimpijkę Jin Jing[26].

Reakcją Chin była kampania antyfrancuska. Wkrótce w kilku miastach doszło do protestów, których celem była sieć sklepów Carrefoura, zatrudniająca w Chinach około 40 tysięcy pracowników. W kampanii wykorzystano Internet i chińskie sieci komórkowe, a jej inicjatorzy wzywali do ogólnonarodowego bojkotu Carrefoura, wyznaczając na 1 maja początek akcji. Rzeczniczka chińskiego MSZ sugerowała, że władze zgadzają się na tego typu protesty, a od postawy Francji w sprawach „drażliwych” uzależniają stan stosunków bilateralnych, w tym handlowych[27].  Później, gdy w czasie jednego z marszów protestu zbezczeszczono flagę francuską[28], chińska policja nie reagowała.

Francja od początku próbowała nie dopuścić do eskalacji konfliktu. Prezydent Nicolas Sarkozy wystosował specjalne oświadczenie potępiające paryski incydent i będący przeprosinami wobec jego chińskiej ofiary[29]. Odczytał je w Pekinie w obecności Jin Jing przewodniczący francuskiego Senatu Christian Poncelet. Chiny również zainteresowane były załagodzeniem sporu, bo groził im europejski bojkot otwarcia Igrzysk Olimpijskich i chciały uzyskać od Sarkozy’ego zapewnienie, że się do niego nie przyłączy. W takich okolicznościach chińskie media rządowe po kilku dniach sprzyjania demonstrantom,  wezwały ich uczestników do „rozsądku”[30], a do Paryża udał się z wizytą ad hoc wysłannik chińskiego przywódcy Hu Jintao.

„Afera zniczowa” uświadomiła francuskim przywódcom w jak dużym stopniu w polityce wobec Chin musi być brany pod uwagę czynnik emocjonalny i że azjatycki partner w wielu wypadkach gotów jest poświęcić korzyści ze współpracy bilateralnej na użytek wewnętrznej propagandy. W tej sytuacji pomimo kontrowersji prezydent Nicolas Sarkozy nie zdobył się na nieuczestniczenie w otwarciu Igrzysk Olimpijskich w Pekinie, jak uczynili to przywódcy Niemiec i Wielkiej Brytanii – Angela Merkel i Gordon Brown.

Kilka miesięcy później doszło do kolejnego konfliktu. W grudniu 2008 roku Nicolas Sarkozy przebywał w Gdańsku, gdzie uczestniczył w obchodach 25. rocznicy przyznania Lechowi Wałęsie Pokojowej Nagrody Nobla. Na te same uroczystości zaproszono Dalajlamę. 6 grudnia doszło do spotkania francuskiego prezydenta (Francja przewodziła wówczas Unii Europejskiej) i duchowego przywódcy tybetańskich buddystów. Było ono zapowiedziane kilka tygodni wcześniej, w związku z czym tuż przed nim Chiny zbojkotowały Szczyt UE-Chiny. Francja mimo to nie ustąpiła, a jeden z przedstawicieli Pałacu Elizejskiego ironizował w rozmowie z agencją AFP, że stosując politykę bojkotowania krajów, których przywódcy spotykają się z Dalajlamą, chiński premier „ryzykuje, że nie będzie miał wiele miejsc do podróżowania”[31]. Sarkozy starał się jednak jeszcze przed spotkaniem z Dalajlamą uspokajać chińskie nastroje. Dziennikarzom powiedział, że „zawsze uważał Tybet za część Chin” i podkreślał, że sam Dalajlama „nie opowiada się za niepodległością Tybetu”[32].

Wprawdzie reakcja nie była tak gwałtowna jak w kwietniu, jednak mimo to Chiny zdecydowały się na kilka demonstracyjnych kroków. Znamiennym było zachowanie premiera ChRL Wen Jiabao, który w styczniu 2009 roku odwiedzając kilka najpoważniejszych państw Unii Europejskiej, pominął Francję. Z kolei w lutym 2009 roku państwowa agencja Xinhua w depeszy poświęconej przyjazdowi z serią wykładów byłego premiera Francji Jean-Pierre’a Raffarina pisała, że po spotkaniu Sarkozy-Dalajlama „stosunki chińsko-francuskie osiągnęły najniższy poziom”[33]. Sam Raffarin, spełnił tymczasem dokładnie tę samą rolę co wcześniej senator Poncelet. Przywiózł list do chińskich władz od prezydenta Sarkozy’ego, w którym przywódca Francji zapewniał o woli przezwyciężenia tymczasowych podziałów. Sam były premier skomentował, że Francja nie może „wspierać tybetańskiego separatyzmu”, bo jako świeckie państwo nie akceptuje „teokracji”, zaś jako państwo unitarne z natury sprzeciwia się lokalnym separatyzmom i tendencjom odśrodkowym[34].

Wydarzenia towarzyszące początkom prezydentury Sarkozy’ego można zinterpretować jako próbę wzajemnego sondowania się obu partnerów. Chiny bardzo jasno dały do zrozumienia, że nie zaakceptują zmiany stylu francuskiej polityki wobec swojego kraju i że tego typu zmiana może wpłynąć również na stosunki handlowe, w tym na sposób traktowania francuskich inwestycji w ChRL. Należy zwrócić uwagę na reakcję Francji, która pokazuje jak bardzo żywa jest w niej obawa przed pogorszeniem wzajemnych relacji.

Rozwój i charakterystyka współpracy gospodarczej między Francją i Chinami

Stosunki gospodarcze między Francją i Chinami charakteryzuje kilka podstawowych cech, które od kilku lat rzutują na ich całokształt.

Po pierwsze, rośnie znaczenie Chin jako partnera handlowego Francji. Według danych ONZ (dostępnych do roku 2006) udział importu z Chin w strukturze geograficznej francuskiego importu wzrósł z 1,47 proc z w 1992 roku do 5,68% w 2005 r.[35] Z kolei dane francuskiego urzędu celnego (różnią się od ONZ-owskich) pokazują, że w 2009 roku wyniósł on już 8,12%[36]. Dane te jednoznacznie pokazują, że z roku na rok udział Chin w globalnym imporcie Francji rośnie i że jest to tendencja wieloletnia. W roku 2009 francuskie przedsiębiorstwa importowały z Chin towary na sumę 31,16 mld euro, przewyższającą import z jakiegokolwiek innego kraju. Wzrosło również znaczenie Chin jako rynku eksportowego dla francuskich towarów, czemu sprzyjało po przystąpienie Chin do WTO (wcześniej nie wykazywał on stałych tendencji rosnących). Udział eksportu do Chin w eksporcie ogółem wzrósł z: 0,60% w 1992 r. do 1,02% w 2001 i 2,66% w 2009 roku, kiedy to francuskie przedsiębiorstwa wyeksportowały do Chin towary warte 9,07 mld euro[37]. Cechą charakterystyczną wzajemnej wymiany handlowej, podobnie jak w przypadku większości państw UE, jest zwiększający się deficyt Francji który w 2009 r. wyniósł ponad 22 miliardy euro i stanowił ponad połowę całego deficytu handlowego Francji.

Po drugie, stosunki gospodarcze Francja-Chiny cechuje niski stan wzajemnych inwestycji bezpośrednich. Minister Bernard Kouchner przedstawiając 1 października 2008 roku do ratyfikacji przez Zgromadzenie Narodowe francusko-chińskie porozumienie o ochronie wzajemnych inwestycji ocenił Chiny jako „marginalny kierunek francuskich inwestycji”. Według zaprezentowanych przezeń danych, pełna wartość zainwestowanego przez francuskie firmy kapitału przekraczała w Chinach 3 miliardy euro, co stanowiło zaledwie 0,5 proc. wszystkich francuskich inwestycji na całym świecie i zaledwie 0,8 proc. globalnej sumy inwestycji dokonanych przez obcy kapitał w Chinach[38]. Chiny były wówczas 33. odbiorcą francuskich inwestycji na świecie[39]. Podobnie ocenia z kolei stan chińskich inwestycji we Francji wyspecjalizowana agencja inwestycyjna IFA. Ich pełna wartość w 2008 roku wynosiła 1,4 mld euro. IFA w swoim raporcie podkreślała, że „chińska obecność to przede wszystkim biura przedstawicielstw lub łącznikowe” dodając jednak, że inwestycje chińskie wykazują silne tendencje wzrostowe[40].

Silne uzależnienie francuskiego eksportu do Chin od poziomu stosunków politycznych między oboma krajami. Francja oferuje Chinom wysokie technologie, a jej firmy najczęściej są jednymi z wielu oferujących podobne produkty. To od Chin zależy wybór dostawcy. Polityce Francji towarzyszy więc nieustanne lobowanie na rzecz swoich przedsiębiorstw, a francuskim prezydentom w czasie wizyt w Chinach towarzyszyły w ostatnich latach liczne grupy dyrektorów wielkich koncernów.

Biorąc pod uwagę wyżej wymienione cechy można postawić wniosek, że istotą stosunków handlowych Francja-Chiny jest bezpośredni eksport i import towarów i dóbr. Na drugim miejscu można wymienić zawiązywanie spółek joint ventures, w których Chińczycy zachowują pakiet kontrolny, Francuzi zaś wprowadzają własne technologie.

Dwie podstawowe grupy dóbr importowanych przez Francję to technologie informacyjno-komunikacyjne (ICTs) i wyroby tekstylne. Sprzedaż pierwszej grupy towarów obejmujących m.in. komputery, telefony, kamery cyfrowe i aparaty fotograficzne stanowi około jednej trzeciej całego chińskiego eksportu do Francji. Chiny są od 2003 roku największym dostarczycielem ICTs na francuski rynek, a wartość ich eksportu w tej grupie towarów rosła przez dziesięć kolejnych lat (2000-2009) o średnio 15,5% rocznie. Na Chiny przypada dziś prawie jedna trzecia wartości importowanych przez Francję produktów ICTs (w roku 2000 było to zaledwie nieco ponad 5 proc.)[41].

Drugą pozycję stanowi import tekstyliów i ubrań, rosnący od po zniesieniu przez UE kwot importowych  na te towary. W roku 2008 import wzrósł do 4,36 miliarda euro. Chiny są największym dostawcą tekstyliów na rynek francuski, przypada na nie blisko 30% całego importu towarów tekstylnych[42] i – biorąc pod uwagę wartość – około jednej czwartej całego francuskiego importu butów[43].  W 2007 roku z Chin pochodziło 65 proc. importowanych przez Francję zabawek[44]. Inne ważne towary w strukturze importu z Chin to m.in. artykuły sportowe, produkty skórzane, w tym walizki, sprzęt elektryczny, produkty metalurgiczne, artykuły gospodarstwa domowego, meble i wyroby z plastiku[45].

Francuski eksport opiera się z kolei na trzech podstawowych filarach – samolotach, transporcie elektrycznym (pociągi, składy metra) oraz technologiach nuklearnych. Szczególną rolę odgrywa sprzedaż chińskim liniom lotniczym samolotów Airbusa. W ubiegłym roku sprzedano ich 78[46] – 16% wszystkich dostaw Airbusa na całym świecie. Ani chińska, ani francuska strona nie podały pełnej wartości wszystkich zamówień, ale poinformowały, że większość dostaw stanowiły samoloty A-320. Biorąc pod uwagę cenę dwudziestu A-320 sprzedanych w lutym 2010 roku (1,63 mld dolarów – 1,2 mld euro), można oszacować wartość wszystkich dostaw z 2009 roku na około 4,8 mld euro. To równowartość 60 procent całego francuskiego rocznego eksportu do Chin. Airbus zapowiada, że zamierza zwiększyć dostawy do 100 samolotów w 2010 roku. Obecnie cała flota Airbusów na wyposażeniu chińskich linii lotniczych liczy 537 maszyn – to 41 proc. wszystkich dużych samolotów pasażerskich (powyżej 100 miejsc siedzących), jakimi dysponują Chiny[47].

Duże kontrakty w Chinach realizuje także inny wielki koncern francuski Alstom, dostawca m.in. lokomotyw, wagonów i turbin elektrycznych. Przychód koncernu osiągnął w ubiegłym roku 16,4 mld euro i szacuje się, że około jedna dziesiąta z tego przypadła na jego spółkę-córkę – Alstom China. Alstom nie opublikował swoich konkretnych wyników w Chinach. Danych nie opublikował również koncern Areva – budowniczy reaktorów jądrowych, uważany za trzeciego najpoważniejszego francuskiego eksportera do Chin.

Z kolei grupa Thales jest jednym z kluczowych dostawców zaawansowanych technologii elektronicznych na rynek chiński. Obsługuje szeroką gamę odbiorców, dostarczając m.in. satelity telekomunikacyjne, symulatory lotu, sygnalizację oraz system monitorowania do metra w poszczególnych chińskich miastach wraz z zabezpieczeniami systemu sprzedaży i kontroli biletów, zapewnia również oprzyrządowanie do lotnisk, systemy zarządzania ruchem lotniczym, bierze również udział w rozwijaniu chińskich usług e-bankingowych[48].

Istotną rolę we francusko-chińskiej wymianie handlowej odgrywa również eksport francuskich samochodów (przy równoczesnym imporcie do Francji aut z Chin). Chiny są jednym z najszybciej rosnących rynków motoryzacyjnych. Według danych Komitetu Francuskich Konstruktorów Samochodów (CSFA), w latach 2000-2007 nastąpił prawie czterokrotny wzrost sprzedanych samochodów z Francji (z 54 tysięcy do 211 tysięcy), a Chiny stały się siódmym na świecie odbiorcą francuskich aut[49]. Ponadto towarami, które stanowią ważną część francuskiego eksportu do ChRL są m.in. produkty chemiczne, sprzęty mechaniczne i produkty farmaceutyczne.

Ciekawą grupę towarów stanowią francuskie wina, szampan oraz alkohole wysokoprocentowe. Stały wzrost ich eksportu powiązany jest ściśle ze wzrostem gospodarczym i przemianami społeczno-obyczajowymi w Chinach. Znamienne jest, że gdy w ubiegłym roku francuski eksport alkoholi ucierpiał z powodu kryzysu, Chiny kontynentalne i Hongkong były jedynymi miejscami, gdzie nastąpił jego wzrost (odpowiednio o 22,8% i 35,1%)[50].

W latach 1946-1994 Francja posiadała państwową agencję ubezpieczenia kredytu eksportowego, którą następnie sprywatyzowała. Dziś Francuskie Przedsiębiorstwo Ubezpieczeń Handlu Zagranicznego (COFACE) jest spółką akcyjną, której właścicielem jest grupa bankowa Naxitis.  COFACE działa w 65 krajach, w tym w Chinach.

Jednym ze zjawisk towarzyszących francusko-chińskim stosunkom gospodarczym jest coraz większe zainteresowanie chińskich spółek udziałami w renomowanych francuskich koncernach produkujących m.in. sprzęt RTV-AGD. Jest to zjawisko występujące również w kontaktach Chińczyków z innymi krajami.

W ostatnich latach miały miejsce dwa przykłady podobnej działalności. I tak koncern TCL – chiński potentat w produkcji telewizorów i telefonów komórkowych podpisał w styczniu 2004 roku kontrakt z  Thomsonem powołując spółkę TCL-Thomson Electronics Co. Ltd., a w sierpniu 2004 – podobną umowę z Alcatelem doprowadzając do powstania joint venture TCL-Alcatel. W pierwszej ze spółek Chińczycy mają 67% udziałów, w drugiej – 55%. TCL-Thomson stał się największym na świecie producentem kolorowych telewizorów, zaś TCL-Alcatel poważnym graczem na rynku telefonów GSM/GPRS. Oba przedsięwzięcia uczyniły TCL dostarczycielem produktów na światowe rynki. Dzięki powstaniu spółki TCL-Thomson, Chińczycy uzyskali m.in. dostęp do fabryki Thomsona w Ciudad Juárez w Meksyku produkującej telewizory na rynek w USA[51].

Współpraca biznesowa przedsiębiorstw z Chin i Francji

Francuskie inwestycje przybierają często formę spółek joint venture z chińskimi partnerami. Schemat ich tworzenia nie odbiega od przyjętego przez Chiny modelu współpracy z innymi krajami. Ministerstwo Handlu ChRL oraz Narodowa Komisja Rozwoju i Reform dobierają lokalnego partnera, odgrywają też kluczową rolę w wyborze miejsca inwestycji, domagają się również pełnej dokumentacji technicznej dotyczącej projektu[52]. Nie zawsze Chińczycy zachowują jednak pakiet kontrolny.

Jedną z najważniejszych francusko-chińskich spółek joint venture jest powstała w 1990 roku Airbus China. W 2008 roku uruchomiła ona pierwszą pozaeuropejską linię produkcyjną Airbusa poza Europą. Airbus stworzył ją w Tianjin w kooperacji z chińskim konsorcjum Strefy Wolnego Handlu Tianjin oraz China Aviation Industry Corporation. Z kolei od 1998 roku Airbus prowadzi wspólnie z  China Aviation Supplies Import & Export Corporation centrum szkoleniowe dla pilotów i załóg samolotów A320 oraz A330/340. Airbus China – co również charakterystyczne dla schematu zagranicznych inwestycji w Chinach – korzysta z całej sieci miejscowych podwykonawców wykonujących m.in. wyjścia bezpieczeństwa, drzwi towarowe i część drzwi pasażerskich, elementy części dziobowej czy też komponenty tytanowe łączące skrzydła i silniki maszyn[53]. Inna spółka-córka EADS – Eurocopter uczestniczy z kolei od 2005 roku we wspólnym przedsięwzięciu z chińską Harbin Aircraft Industry Grup, wspólnie z którym produkuje śmigłowiec EC175. W grudniu 2009 roku odbył się pierwszy lot maszyny, pierwsze dostawy przewidziane są na2012, a jednym z odbiorców ma być chińska armia.

Udziały w 18 spółkach joint ventures posiada z kolei Alstom. Łącznie we wszystkich przedsiębiorstwach zatrudniał – według danych z 2008 roku – ponad 9 tysięcy pracowników[54]. Koncern produkujący turbiny, silniki elektryczne i dostarczający całe składy pociągów, obecny jest w Chinach od 1979 roku, a działalnością eksportową do Chin zajmuje się od roku 1958.

Areva uczestniczy z kolei w konsorcjum z dwiema chińskimi spółkami (China Nuclear Power Engineering Co i China Nuclear Power Design Company) przy realizacji swojego największego chińskiego projektu – budowie dwóch Europejskich Reaktorów Ciśnieniowych (EPR) generacji III+ w Taishan w prowincji Guangdong na południu Chin i zapewnienia im materiałów i obsługi na 15 lat funkcjonowania[55]. Kontrakt zawarty w 2007 roku, opiewający na 8 miliardów euro jest największym w historii francusko-chińskiej współpracy atomowej[56]. Już wcześniej Areva uczestniczyła w podobnym formacie we współpracy z Chińczykami.

Z kolei największą spółką joint venture z udziałem grupy EDF jest Shandong Zhonghua Power Company (SZPC) – właściciel trzech elektrowni węglowych, uruchomionych kolejno w latach 1987-2004 i zapewniających (dane z 2006 roku) 11 procent energii dla 94-milionowej prowincji Shandgdong. W przedsięwzięciu Francuzi są mniejszościowym partnerem i posiadają 19,6% akcji[57].

W ostatnich latach doszło do conajmniej jednego spektakularnego rozpadu francusko-chińskiej spółki joint venture po tym jak grupa Danon odsprzedała swoje 51% udziałów w Grupie Wahaha, jednym z największych chińskich producentów napoi. Doszło do tego po kilku latach żywiołowych sporów, w czasie których Francuzi oskarżyli kierownictwo spółki o nielegalne wykorzystywanie marki, a Chińczycy swoich francuskich partnerów o niezgodne z umową inwestowanie w konkurencyjne projekty. W 2007 roku doszło do otwartego buntu chińskiego kierownictwa spółki, które zaczęło organizować konferencje prasowe potępiające Francuzów, a nawet odmawiało wpuszczania przedstawicieli Danone’a do siedziby Wahaha. W sprawę zaangażował się prezydent Sarkozy, a „New York Times” określił ją mianem „case study pokazującej w jaki sposób upada w Chinach przedsięwzięcie joint venture”. Ostatecznie Danone i Wahaha ogłosiły rozejście się we wrześniu ubiegłego roku[58].

Wybrane zagadnienia

Czynnik praw człowieka w polityce Francji wobec Chin w latach 2007-2009

Elementem, który miał początkowo odróżniać rządy Nicolasa Sarkozy’ego od pragmatyzmu Jacquesa Chiraca, miała być większa dbałość o kwestię praw człowieka i odważniejsze poruszanie jej w kontaktach z autorytarnymi partnerami Francji. W 2007 roku nowym ministrem spraw zagranicznych został związany wcześniej z organizacją Lekarze Bez Granic Bernard Kouchner, zaś w jego resorcie powołano Sekretariat Generalny ds. Praw Człowieka. Instytucja formalnie podlegała Ministerstwu Spraw Zagranicznych, ale jej szef miał wchodzić w skład rządu jako osobny członek i zachowywał daleko idącą niezależność od MSZ.

Na sekretarza powołana została Rama Yade, córka senegalskich imigrantów, osoba zaledwie 30-letnia, dla której była to pierwsza poważna funkcja publiczna. W ciągu kilku miesięcy uzyskała dzięki swojej bezpośredniości dużą popularność[59], co pozwoliło jej ryzykować konflikty z innymi ministrami i wypowiadać się bardziej swobodnie na temat praw człowieka. W czasie, kiedy w latach 2007-2009 pełniła swoją funkcję, istniały poważne rozbieżności w formie dyskursu między jej urzędem, a innymi organami państwa, w tym Pałacem Elizejskim.

Na stosunki Francja-Chiny rzutowały m.in. jej wypowiedzi z wiosny 2008 roku, gdy najostrzej w całym rządzie krytykowała Chiny za stłumienie manifestacji w Tybecie. Rama Yade wyznaczyła (w takiej formie opublikował to dziennik „Le Monde”) trzy „warunki”, pod którymi możliwy będzie udział prezydenta Nicolasa Sarkozy w otwarciu Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Domagała się od Chin „położenia kresu aktom przemocy przeciwko ludności, zwolnienia więźniów politycznych, wyjaśnienia wydarzeń w Tybecie i rozpoczęcia dialogu z Dalajlamą”. Agencja Reuters zinterpretowała tę wypowiedź jako skonsultowaną z prezydentem Sarkozym i zbieżną z oficjalnym stanowiskiem prezydenta[60]. Wszystko wskazuje jednak na to, że był to indywidualny krok wiceminister. Później Rama Yade oskarżyła bowiem „Le Monde” o nieścisłości i twierdziła, że nie użyła słowa „warunki”[61]. Nie zaprzeczała jednak pozostałym elementom swojej wypowiedzi – wyjątkowo mocnej jeżeli wziąć pod uwagę fakt, że jej autorka była członkiem francuskiego rządu. Administracja prezydenta nie skomentowała tego wystąpienia, zaś w sierpniu 2008 roku Nicolas Sarkozy bez żadnych warunków wstępnych wziął udział w otwarciu Igrzysk.

Znamienne było również wystąpienie wiceminister Ramy Yade na temat stanu praw człowieka w Chinach i Birmie wygłoszone przed komisją spraw zagranicznych Zgromadzenia Narodowego w czerwcu 2009 roku, a więc zaledwie parę miesięcy po tym jak Francji udało się załagodzić spór po gdańskim spotkaniu Sarkozy-Dalajlama. Rama Yade określiła “bilans Chińskiej Republiki Ludowej” w dziedzinie praw człowieka jako “niewystarczający pod wieloma względami”. Przypominając o dwudziestej rocznicy „zdławienia siłą wystąpienia demokratycznego na Placu Tiananmen” domagała się od Chin by „pozwoliły rodzinom ofiar i organizacjom, które je reprezentują w sposób wolny wyrażać swoje zaniepokojenie i żądania”. Apelowała też, by Chiny jako „wschodzące mocarstwo gospodarcze coraz bardziej włączone do koncertu narodów, były zdolne do rozliczenia się ze swoją przeszłością”. Nazywała je „państwem autorytarnym” i skarżyła się, że po dwudziestu latach wydarzenia na placu Tiananmen wciąż „pozostają tematem tabu”.

Krytykowała też model społeczno-gospodarczy obrany przez Chiny w 1978 roku po dojściu do władzy Deng Xiaopinga i otwarciu ChRL na świat, twierdząc, że „w sposób strukturalny generuje akty niesprawiedliwości i nadużycia władzy”. Krytykowała inwigilację przeciwników reżimu, brak wolności mediów i zbyt częste stosowanie kary śmierci. Wypominała też Chinom, że „wciąż stosują reedukację poprzez pracę pomimo apeli o jej zniesienie” i że coraz częściej „zwłaszcza na poziomie lokalnym” dochodzi w Chinach do zamykania przeciwników politycznych w szpitalach psychiatrycznych.

W sprawie Tybetu Rama Yade podkreślała, że Francja „obserwuje i jest zaniepokojona ciągłymi represjami (…) dokonywanymi pod pretekstem walki z separatyzmem”, próby „asymilacji” Tybetańczyków i wezwała władze w Pekinie do podjęcia rozmów z Dalajlamą. Zarzucała im ponadto „stosunkowo relatywistyczne” podejście do praw człowieka, ilekroć kwestia ta pojawia się na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ i podkreślała, że wizja ta „jest zdecydowanie daleka od stanowiska, którego broni Francja ze swoimi europejskimi partnerami”[62]. Znamiennym jest fakt, że mocne zaznaczenie stanowiska sekretarz stanu nastąpiło w formie bezpośredniego wystąpienia, a nie – na przykład – jak wskazuje praktyka wielu państw, w formie opublikowania raportu o stanie praw człowieka obejmującego również inne państwa poza samym zainteresowanym. Wystąpienie Rama Yade było poświęcone wyłącznie Chinom i sąsiadującej z nimi Birmie.

Otwartym pozostaje pytanie na ile prezydent Sarkozy i jego otoczenie celowo zgadzali się na podobny dwugłos w kwestii praw człowieka i celowo utrzymywali w rządzie wiceminister, której język wobec partnerów Francji różnił się jakościowo. Wszystko wskazuje na to, że w schyłkowym okresie Sekretariatu czynili to coraz mniej chętnie i że Rama Yade z czasem stała się problemem dla stosunków Francji z państwami autorytarnymi.

Pod koniec urzędowania Ramy Yade, przedstawiciele władz francuskich otwarcie mówili, że zbytnie akcentowanie praw człowieka może zaszkodzić polityce zagranicznej Francji. Najdosadniej wyraził to sam szef MSZ Bernard Kouchner, w przeszłości związany z ruchem praw człowieka i w 2007 entuzjasta nowej komórki. „Myślę, że myliłem się domagając się utworzenia sekretariatu stanu ds. praw człowieka. To błąd. Istnieje bowiem stała sprzeczność między prawami człowieka i polityką zagraniczną państwa. Nawet Francji” – mówił w grudniu 2008 roku[63].

Zwerbalizowane przez ministra Kouchnera przekonanie francuskich władz było prawdopodobnie główną przesłanką, która zadecydowała o dymisji Ramy Yade w lipcu 2009 roku i powierzeniu jej funkcji sekretarza stanu ds. sportu[64] przy jednoczesnej likwidacji Sekretariatu Generalnego ds. Praw Człowieka. Casus Ramy Yade pokazał jednak, że francuska opinia publiczna oczekuje od władz swojego kraju jednoznacznego napiętnowania łamania praw człowieka. Wiceminister w ciągu zaledwie kilkunastu miesięcy piastowania swojego urzędu, mimo konfliktów z prezydentem, stała się najpopularniejszym politykiem Francji (obok odzyskującego popularność Jacquesa Chiraca). Stąd najprawdopodobniej decyzja o pozostawieniu jej w rządzie na innym stanowisku.

Konsekwencje likwidacji Sekretariatu Generalnego ds. Praw Człowieka wydają się ułatwiać francuską politykę wobec Chin i przywracają jej w całości dawny „chirakowski” pragmatyzm. Obecnie w skład rządu Republiki Francuskiej nie wchodzi żadna osoba odpowiedzialna bezpośrednio za promowanie na świecie idei praw człowieka.

Chińsko-francuska rywalizacja regionalna w Afryce

Jednym z nielicznych miejsc na świecie, w których interesy Chin i Francji są sprzeczne, jest francuskojęzyczna Afryka. Przez Francję tradycyjnie region ten postrzegany jest jako strefa specjalnego zainteresowania. Towarzyszy temu cała sieć powiązań politycznych i gospodarczych między kilkunastoma państwami Afryki, a ich dawnym głównym partnerem europejskim.

W ciągu kilku ostatnich lat, w Afryce frankofońskiej podobnie jak w całej reszcie kontynentu zaobserwowano olbrzymi wzrost chińskich wpływów, zwłaszcza gospodarczych, a francuskie towary zaczęły przegrywać rywalizację z chińskimi. Wskazuje na to wiele powszechnie dostępnych danych. I tak w roku 2008 wymiana handlowa Chiny-Afryka osiągnęła 107 miliardów dolarów – ośmiokrotność swojego stanu z 2000 roku, a Hu Jintao, który tylko raz od dojścia do władzy był we Francji, odbył aż cztery oficjalne wizyty w Afryce (2004, 2006, 2007, 2009)[65]. Już w 2007 suma obrotów Chin z Afryką przewyższyła wymianę handlową Francji ze wszystkimi krajami tego kontynentu, a w kolejnym roku wzrosła dodatkowo o 45 procent[66]. Podobnie chińskie inwestycje bezpośrednie w Afryce z 327 milionów euro w 2003 roku wzrosły w roku 2008 aż do 5,2 mld[67]. Kraje Afryki frankofońskiej nie są wyłączone z tego procesu. Od 2000 roku Chiny zainwestowały np. 10 mld euro w Algierii[68].

Dysproporcja między zaangażowaniem gospodarczym Francji i Chin w Afryce, w tym w byłych koloniach francuskich będzie pogłębiać się z roku na rok. W ślad za nimi idą wpływy polityczne. Ich utrata w regionie, który przez dziesięciolecia Francja postrzegała jako swoją wyłączną domenę, uświadamia francuskim elitom rządzącym jak dużą dynamikę posiada współczesne państwo chińskie.

Znamienne jest, że Francja nie podejmowała spektakularnych prób kontrakcji świadoma, że nie posiada środków, by przeciwdziałać rozwoju stosunków Chiny-Afryka, gdyż wynikają one z logiki konkurencji i wolnego handlu. Wszelkie próby powstrzymywania „chińskiej ekspansji” mogłyby okazać się bezskuteczne i jedynie popsuć relacje z ChRL, których osią są korzystne dla Francji kontakty gospodarcze.

Rozwój współpracy  w dziedzinie nauki i edukacji

Współpracę naukową obu krajów koordynuje powołany w grudniu 1991 roku Program Badań Zaawansowanych (Programme de recherches avancées, PRA), finansowany przez oba rządy i zarządzany przez Francusko-Chińskie Stowarzyszenie na rzecz Badań Naukowo-Technicznych (AFCRST). Program finansuje m.in. badania w dziedzinie biologii, biotechnologii, środowiska naturalnego, technik informacyjnych, materiałoznawstwa i nauk o ziemi[69]. Warto przy tym podkreślić, że umowy o współpracy naukowo-technicznej poprzedzały zarówno gwałtowny rozwój francusko-chińskiej wymiany handlowej jak również zbliżenie polityczne obu krajów. Pierwszą z nich zawarto w 1978 roku.

Najważniejszą częścią współpracy naukowej są wspólne działania obu krajów w dziedzinie eksploracji Kosmosu. W 1994 roku francuska agencja kosmiczna – Krajowe Centrum Badań Kosmosu (CNES) podpisała umowę ze swoim chińskim odpowiednikiem CNSA. Współpraca polega na regularnych spotkaniach, a jedną z rozważanych płaszczyzn współpracy jest wspólna obserwacja obiektów kosmicznych mogących stanowić zagrożenie dla Ziemi. O wiele konkretniejszy wymiar ma współpraca między chińskimi agendami rządowymi a francuskimi przedsiębiorstwami komercyjnymi. I tak w 1984 roku Alcatel dostarczał komponentów do satelity Chinasat , a w 1998 roku całego satelitę Sinosat 1. Podpisał również kontrakt na dostarczenie satelity komunikacyjnego[70].

Istotną rolę pełni współpraca w dziedzinie medycyny. Ciekawym przykładem jest tutaj Chińsko-Francuski Biegun Nauk Przyrodniczych i Genomiki (Pôle Franco-Chinois en Sciences du Vivant et Génomique) przy szpitalu Ruijin w Szanghaju. We wspólne badania nad genomem ludzkim zaangażowane są trzy instytucje z Chin (Szanghajski Instytut Nauk Biologicznych, Chińskie Krajowe Centrum Studiów nad Genomem Ludzkim i szpital w Ruijin) i trzy z Francji (Krajowe Centrum Badań Naukowych – CNRS, Krajowy Instytut Zdrowia i Badań Medycznych – INSERM oraz Instytut Pasteura). Program obejmuje m.in. badania potranslacyjnych modyfikacji w nowotworach, genetyki chorób zakaźnych u ludzi, nadciśnienia i genów z nim związanych, a także badania nad strukturą i czynnością helikaz, biologią mnogiej gruczolakowatości wewnątrzwydzielniczej typu II (zespół Sipple’a) oraz genetycznych uwarunkowań choroby hemostazy, rozwoju guza w chłoniaku i genetycznego prątka gruźlicy[71].

Jeszcze starszą inicjatywą jest Chińsko-Francuski Szpital w Suzhou, którego pomysł powstał w 1988 roku. Współpraca skupia się na zagadnieniach leczenia i diagnostyki nowotworów, kontroli zakażeń szpitalnych, neurologii, telemedycyny oraz szkolenia i reanimacji w nagłych wypadkach. Znaczna część personelu to wykształceni lub dokształceni we Francji chińscy lekarze (łącznie około 70 osób). Szpital ma podpisane porozumienia o szkoleniach ze Publicznej Służby Szpitali Paryskich (Assistance Publique des Hôpitaux de Paris) oraz centrami medycznymi w Montpellier, Strasburgu oraz Grenoble. Warto zwrócić przy tym uwagę na jeden szczegół: francuski konsulat w Szanghaju podkreśla, że większość lekarzy ze szpitala w Suzhou to „frankofoni i frankofile”, co obrazuje jak dużą rolę francuska dyplomacja publiczna i kulturalna przypisuje we wszelkiej współpracy naukowo-technicznej do szerzenia wśród kadry kraju partnerskiego znajomości francuskiego języka i pozytywnego stosunku do Francji[72].

Ważnym elementem polityki Francji wobec Chin jest rozwój współpracy edukacyjnej. Liczba chińskich studentów studiujących na francuskich uczelniach stale rośnie. W roku 1999 było ich niecałe 2 tysiące, obecne dane mówią o od 25 tysiącach (to 8,6% wszystkich cudzoziemców studiujących we Francji)[73]. Francja jest piątym krajem świata pod względem liczby studentów z Chin kontynentalnych (po USA, W.Brytanii, Australii i Japonii)[74]. Rekrutacja na większość kierunków odbywa się w Chinach za pośrednictwem państwowej agencji francuskiej Campus France. Na większość kierunków wymagana jest dobra znajomość francuskiego. Campus France dokonuje wyboru kandydatów, którzy następnie uzyskują wizy w jednym z francuskich konsulatów (około 15-30% aplikantów otrzymuje odpowiedź odmowną)[75]. Chęć studiowania we Francji jest wśród chińskich studentów jedną z głównych motywacji do nauki francuskiego. Według danych francuskiej ambasady w Pekinie, 43% chińskich studentów wybiera na francuskich uczelniach ekonomię lub zarządzanie, 23% nauki ścisłe, a 34% – humanistyczne[76]. Dla porównania liczbę studentów francuskich na chińskich uczelniach szacuje się na od kilkuset do kilku tysięcy[77] i znaczna część z nich to osoby studiujące język chiński lub sztukę Dalekiego Wschodu[78].

Francja od kilku lat stara się zwiększyć inne typy wymiany z Chińską Republiką Ludową, przede wszystkim doprowadzić do szerszego nauczania języka francuskiego. To jeden z tradycyjnych elementów francuskiej polityki kulturalnej. Mimo to, polityka językowa (dla Francji ma nieporównywalnie większe znaczenie, niż dla większości pozostałych krajów UE) przyniosła w Chinach niewielkie rezultaty. Francuski w niewielkim stopniu skorzystał z towarzyszącego w latach 70. „polityce otwartych drzwi” Denga Xiaopinga powrotu nauczania języków obcych do szkół i całkowicie przegrał rywalizację nie tylko z angielskim, ale również z japońskim i rosyjskim. Zdecydowana większość Chińczyków mówiących po francusku nabywa znajomość języka na uniwersytetach lub dzięki kursom organizowanym przez Alliance Française i jak wynika z sondaży ponad połowa z nich robi to z myślą o studiach we Francji. Oznacza to, że frankofonia Chińczyków – jeżeli w ogóle występuje – ma wyłącznie funkcjonalny lub hobbystyczny charakter.

Poza chińskim szkolnictwem państwowym, kursy oferuje Alliance Française, założona pod koniec XIX wieku i subsydiowana w niewielkiej części przez rząd organizacja użytku publicznego. W Chinach do odbudowy jej sieci (ostatnią szkołę zamknął w 1951 roku rząd Mao Zedonga)  doszło po roku 1989. Powstały kolejno szkoły w Kantonie (1989), Szanghaju (1993) i Pekinie (1996). Obecnie w całych Chinach (nie licząc Hongkongu i Makau) istnieje 12 filii Alliance Française. Nie jest to duża liczba – dla porównania w Polsce jest ich 15[79].

We Francji wzrost nauki chińskiego jest niekwestionowalny, jednak wciąż jest zjawiskiem rzadkim. W roku 2009 chiński stał się językiem obcym numer pięć we francuskich szkołach średnich (gimnazjach, liceach i liceach zawodowych) po angielskim, hiszpańskim, niemieckim i włoskim. Według danych francuskiego Ministerstwa Edukacji, w 2009 chińskiego uczyło się 25 675 uczniów wobec zaledwie 9 328 w roku 2004[80]. Nie ma na razie danych by ocenić czy tendencja ta okaże się trwała i jaka jest jej granica. Zwrócić też należy uwagę, że w całej Francji jest blisko 5,3 miliona uczniów szkół średnich[81] i że liczba uczniów wybierających chiński, najczęściej jako język obcy numer dwa, jest wciąż znikoma – nie stanowią oni nawet pół procenta wszystkich uczniów. Prawdopodobnie również niewielka część spośród nich osiąga pod koniec edukacji biegłość lub sprawną znajomość języka. Gazeta „Le Figaro” zwraca przy tym uwagę na przyczyny wyboru języka chińskiego. W większości są one oddolne i stanowią odpowiedź na jego rosnące znaczenie. Ma to kontrastować z popieranym przez państwo w latach 60. i 70. nauczaniem rosyjskiego, które poniosło fiasko z powodu niskiego realnego zainteresowania i niewielkiego poziomu kontaktów międzyludzkich.

Analogiczną wobec Alliance Française instytucją są chińskie Instytuty Konfucjusza. Ich infrastruktura po zaledwie ośmiu latach istnienia jest jednak znacznie uboższa. We Francji funkcjonują dwa – w Paryżu i Poitiers.

Około 20 tysięcy Francuzów uczy się chińskiego na wyższych uczelniach[82], gdzie możliwość nauki jest powszechna. Lektoraty chińskiego oferuje ponad 100 francuskich szkół wyższych. Dla przykładu, w Paryżu i okolicach jest ich 10, w Rennes – 7, w Lille – 6, w Marsylii – 3, w Lyonie – 7[83].

Francuska sinologia ma długie tradycje i w okresie międzywojennym i powojennym uchodziła za jedną z najbardziej renomowanych na świecie. Jej rozwój zbiegał się w czasie z francuską ekspansją dalekowschodnią, w tym zainteresowaniem Francji południem Chin. Do dziś system studiów nad Chinami można uznać za rozbudowany i bogaty.

Spośród głównych ośrodków sinologicznych należy wymienić wydział studiów chińskich w istniejącym od 1795 roku pod różnymi nazwami Krajowym Instytucie Języków i Cywilizacji Wschodnich (Institut national des langues et civilisations orientales, INALCO), a także Centrum Studiów nad Współczesnymi Chinami (Centre d’études sur la Chinemoderne et contemporaine, CECMS) przy paryskiej Szkole Wyższych Studiów Nauk Społecznych (L’École des hautes études en sciences sociales, EHESS), Instytut Dalekiego Wschodu (Institut d’Extrême-Orient) w Collège de France, Centrum Badań nad Dalekim Wschodem (Centre de recherche sur l’Extrême-Orient, CREOPS) na Sorbonie czy instytut Języków i Cywilizacji Azji Wschodniej (Langues et civilisations de l’Asie Orientalne, LCAO)[84].

Chiny i Francja we wzajemnej perspektywie

Dysproporcje we wzajemnym postrzeganiu się Francuzów i Chińczyków związane są przede wszystkim z różnicami polityczno-społecznymi obu państw. W Chinach sympatie bądź antypatie wobec Francji zależą często od aktualnej polityki władz i poziomu ich relacji z europejskim partnerem. We Francji Chiny postrzegane są z kolei często w oderwaniu od stosunków francusko-chińskich, a przez pryzmat takich czynników jak prawa człowieka, kwestia Tybetu, nielegalna imigracja lub konkurencja tanich towarów.

W chińskich sondażach, na które zawsze należy patrzeć z uwzględnieniem uwarunkowań politycznych i braku wolnych mediów, Francja występowała jako jeden z najbardziej lubianych i poważanych krajów świata – w 2003 zajmowała drugie miejsce, a w 2004 – czwarte[85]. Nie sposób nie zgodzić się z tezą, że jest to efekt francuskiego sprzeciwu wobec wojny w Iraku, który spowodował, że Francję przedstawiano w chińskich mediach w pozytywnym aspekcie i czyniono z niej jednego z „bohaterów” sprzeciwu wobec USA[86]. Z racji dużych różnic cywilizacyjnych nie jest z kolei postrzegana – jak to ma miejsce w wielu krajach europejskich – przede wszystkim przez pryzmat swojego wkładu w rozwój światowej kultury i myśli.

Sympatia wobec Francji nie ma stałego charakteru. Sondaż z 2008 roku, z okresu, gdy stosunki francusko-chińskie uległy gwałtownemu pogorszeniu po aferze ze sztafetą olimpijską, pokazuje duży wpływ polityki oficjalnych władz na opinię publiczną. Jeżeli uznać go za wolny i uczciwy, aż 60 proc. Chińczyków twierdziło wówczas, że ich opinia o Francji zmieniła się na gorsze[87]. Według innego badania, 89 proc. nie życzyło sobie obecności prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego na otwarciu Igrzysk Olimpijskich w Pekinie[88].

Z kolei francuska opinia publiczna w ostatnich latach była przede wszystkim sondowana w kwestiach praw człowieka i sprawach Tybetu. Z sondaży wynika, że Francuzi domagają się bardziej stanowczego bronienia praw obywatelskich. Na przykład latem 2008 roku aż 78% domagało się, by prezydent Nicolas Sarkozy przyjął przebywającego we Francji Dalajlamę[89]. Mimo to francuska opinia publiczna zdaje się zauważać rosnącą wagę Chin i widzi potrzebę unikania napięć w stosunkach francusko-chińskich. W kwietniu 2008, już po zamieszkach w Tybecie, zdecydowana większość francuskiej opinii publicznej (66%) występowała przeciwko bojkotowi przez Francję ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich[90].

Wnioski

Francja i Chiny wytworzyły w ciągu ostatnich 15 lat specyficzny model partnerstwa. ChRL zdobyła w Unii Europejskiej umiarkowanego rzecznika swoich interesów, podczas gdy Francja uzyskała rosnący z roku na rok rynek zbytu dla swoich towarów. Niewątpliwe korzyści jakie odniosła gospodarka francuska z tytułu coraz większych kontraktów, okupione zostały ustępstwami w sferze politycznej. Część z nich nie ma istotnego charakteru. Uznanie jedności terytorialnej Chin jest wspólne dla zdecydowanej większości państw, Francję odróżniała jedynie częstotliwość i intensywność poparcia dla polityki Chin wobec Tajwanu czy też podkreślania uznawanej powszechnie przez wspólnotę międzynarodową przynależności do Chin Tybetu.

Do spraw, które rzutują na wizerunek Francji, a które poświęciła ona dla dobra stosunków gospodarczych z ChRL należą żądanie zniesienia unijnego embarga na dostawy broni i ograniczenie francuskiej retoryki dotyczącej praw człowieka. Należy jednak zwrócić uwagę, że Republika Francuska z racji swoich szczególnych stosunków z Afryką i Frankofonią, wypracowała już dawno podobny model współpracy z państwami autorytarnymi. Jest to sprzeczne z mitem założycielskim Republiki, jednak zgodne z tradycjami swoiście pojmowanego realizmu we francuskiej polityce zagranicznej uosabianymi przez takie postaci jak Charles de Gaulle, François Mitterrand i koniec końców Jacques Chirac[91].

Na całokształt stosunków Francja-Chiny wpływa również dążenie obu krajów do budowy „wielobiegunowego” ładu międzynarodowego. Francja i Chiny traktują się wzajemnie jak partnerzy w tworzeniu świata, w którym występuje obok siebie kilka państw o mocarstwowym charakterze i żadne z nich nie uzyskuje widocznej przewagi. Stąd m.in. nagły wzrost w chińskich sondażach sympatii wobec Francji w czasie gdy najostrzej sprzeciwiała się ona amerykańskiemu atakowi na Irak. Stąd również niewielkie znaczenie przykładane przez francuską prawicę – główną orędowniczkę „wielobiegunowości” – do wewnętrznego ustroju Chin.

Jedynym problemem francuskich władz w relacjach z Chinami bywa stanowisko opinii publicznej w samej Francji. Nie jest ona nastawiona antychińsko, jednak domaga się od swoich władz zachowania pewnej autonomii w ocenianiu chińskiej polityki. Stąd powtarzające się naciski na francuskich prezydentów by nie odmawiali spotkań z Dalajlamą i popularność jedynej polityk, która w sposób jednoznaczny potrafiła potępiać ChRL za niskie standardy praw człowieka. To powoduje, że w stosunkach Francja-Chiny będzie dochodziło do okresowych napięć, które obie strony będą następnie łagodzić.

Podkreślam jednak, że francuska opinia publiczna również zgadza się z koniecznością utrzymywania jak najbardziej poprawnych stosunków z Chinami i w swoich ocenach kieruje się niekiedy realizmem. Świadczy o tym chociażby sondaż, w którym większość Francuzów w 2008 roku już po zamieszkach w Tybecie sprzeciwiała się bojkotowi otwarcia pekińskich Igrzysk Olimpijskich.

W takich uwarunkowaniach można się spodziewać, że „chirakowski” model stosunków Francja-Chiny nie ulegnie w najbliższych latach żadnym poważnym zmianom. Francja będzie dążyła do intensyfikacji spotkań na najwyższym szczeblu i lobbowała w Pekinie na rzecz swojego wielkiego biznesu. Przekonana, że wraz z rozwojem gospodarczym Chin będzie również rosnąć zapotrzebowanie na technologie, których sama jest jednym z dostawców. Inne dziedziny stosunków francusko-chińskich, jak współpraca naukowa, kulturalna czy kontakty międzyludzkie pozostaną w tej sytuacji stosunkami o marginalnym znaczeniu. 

Jakub Kumoch

 


[1] De Gaulle nie tylko jako pierwszy przywódca Zachodu uznał 27 stycznia 1964 roku uznał Chińską Republikę Ludową, ale szczerze i z przekonaniem widział w niej mocarstwo równoważące wpływy Związku Sowieckiego i prowadzące podobnie jak Francja politykę niezależności wobec dwóch czołowych potęg globu. De Gaulle miał się również cieszyć po przeprowadzeniu pierwszej chińskiej próby z bronią jądrową, a wcześniej na posiedzeniu rządu prognozować, że „Chiny zjedzą Rosję”. Aleksander Hall, Naród i państwo w myśli politycznej Charlesa de Gaulle’a, Warszawa 2005, s.485-486

[2] Jacques Chirac: Le monde a besoin de la Chine, «Dziennik Ludowy», wydanie internetowe, 30 kwietnia 2009

[3] Former ambassador to France: Tibet issue is not the core of China-France problems,  “People Daily”, wydanie internetowe, 18 lutego 2009 roku

[4] Dokładna wypowiedź socjalistki brzmiała: „Spotkałam adwokata, który mówił mi, że chińskie sądy działają szybciej niż francuskie. Widzą państwo: zamiast pouczać inne kraje, zawsze zwracajmy uwagę na elementy porównawcze”. Zob: Les socialistes soulagés du retour de Royal, «Le Parisien», wydanie internetowe, 10.01.2006

[5] Strona Francuskiej Izby Handlowo-Przemysłowej w Chinach. Zob: www.ccifc.org/index.php/fre/la_ccifc/presentation/qui_sommes_nous/qui_sommes_nous

[6] Dane dotyczące opłat wizowyh na stronie sekcji konsularnej ambasady francuskiej w Pekinie. www.consulfrance-pekin.org/Tarifs.html?lang=fr

[7] Raport deputowanej Béatrice Pavy „Immigration, asile et intégration» z 14.10.2009. Zob: www.assemblee-nationale.fr/13/budget/plf2010/b1967-tIII-a27.asp#P663_26863

[8] Comité interministériel de contrôle de l’immigration – Cinquième rapport sur les orientations de la politique de l’immigration, strona Ines.sgdg.org

[9] Infos migrations, Numéro 10 – octobre 2009, s. 2.

[10] Corinne Régnard, Immigration et présence étrangère en France en 2008, Novembre 2009, s. 22

[11] Declaration conjointe franco-chinoise pour un partenariat global (16.05.1997), portal Chine-Informations.com

[12] Depesza PAP z 16.05.1997

[13] Françoise Mengin, Hiding the Sino-Taiwanese dispute. France-China global partnership and the Taiwan issue, CERI Sciences Po, s. 2

[14] Peter Gumbel, Pack your bags for the Orient Express, “Time”, wydanie internetowe, 10.04.2004

[15] Valérie Gas, Chirac – meilleur commercial de France, portal radia RFI, 12.10.2004

[16] Depesza PAP z 11.10.2004

[17] Declaration conjointe Chine-France (texte integral) na stronie „Quotidien du Peuple”. Zob: http://french.peopledaily.com.cn/200401/28/fra20040128_65082.html

[18] Depesza PAP z 29.01.2004

[19] Depesza agencji Reuters z 26.10.2006

[20] Gros contrat pour Airbus lors de la visite de Chirac en Chine, Chine-Informations.com, 27.10.2006

[21] Visite d’Etat en République populaire de Chine. Déclaration conjointe franco-chinoise «Construire ensemble un monde plus sûr, plus prospère, plus harmonieux et plus solidaire», Ambafrance-uk.org

[22] Sarkozy en Chine pour vendre l’entreprise France, portal radia RFI, 25.11.2007

[23] Depesza AFP z 27.11.2007

[24] Nicolas Sarkozy en Chine, Chine-Informations.com, 26.11.2007

[25] Visite de Nicolas Sarkozy en Chine et droits de l’Homme: du mieux sans vraiment convaincre, Objectif-Chine.com, 08.12.2007

[26] Emma Graham-Harrison, Disabled Torch Bearer Becomes Chinese Hero, portal ABC News, 11.04.2008

[27] Stenogram konferencji rzeczniczki prasowej chińskiego MSZ na stronie przedstawicielstwa Chin przy ONZ China-un.org

[28] 19 kwietnia w Wuhan demonstranci nieśli trójkolorowy sztandar Republiki z domalowanymi swastykami i hasłami znieważającymi francuskich bohaterów narodowych w tym Joannę d’Arc i Napoleona Bonaparte

[29] Chère mademoiselle Jin Jing, je voudrais vous dire toute mon émotion…, list Nicolasa Sarkozy’ego do Jin Jing zamieszczony przez dziennik «Libération», wydanie internetowe, 21.04.2008

[30] I tak na przykład w anglojęzycznym „People Daily”” w relacji z demonstrancji antyfrancuskiej zacytowano rozmówców, którzy nie popierają bojkotu Carrefoura i tłumaczą to bezzasadnością proponowanej akcji. Zob: Protests continue; restraint urged, “People Daily”, wydanie internetowe, 21.04.2008

[31] Depesza AFP z 26.11.2008

[32] Depesza agencji Reuters z 06.12.2008

[33] Depesza agencji Xinhua z 10.02.2009

[34] Raffarin powiedział: “W sprawach suwerenności i teokracji, dwóch sprawach, o które pytają nas Chińczycy, nasze stanowiska są wyjątkowo zbliżone” oraz „Czyż można sprzyjać teokracji, gdy się jest Francuzem, czy można popierać sytuację, w której duchowny zdobywa władzę?”. Zob. depesza AFP z 09.02.2009 roku

[35] Dane własne sporządzone na podstawie: 1996 International Trade Statistics Yearbook Annuaire statistique du commerce international, vol. I, United Nations/Nations Unies, New York1997, str. 367, 2001 International Trade Statistics Yearbook Annuaire statistique du commerce international, vol. I, United Nations/Nations Unies, New York 2003, str. 350-351 oraz 2006 International Trade Statistics Yearbook Annuaire statistique du commerce international, vol. I, United Nations/Nations Unies, New York 2008, str. 381-382

[36] Commerce exterieur. Année 2009, dokument zamieszczony na stronie francuskiego Ministerstwa Finansów. Zob: http://lekiosque.finances.gouv.fr/Appchiffre/etudes/thematiques/A2009.pdf

[37] Commerce exterieur. Année 2009 op.cit.

[38] Nie sposób nie zgodzić się też z trafnym spostrzeżeniem autora analizy struktury handlu Francja-Chiny, który zauważa zjawisko daleko idącej koncentracji francuskich inwestycji bezpośrednich w ChRL: „Pomimo tego, że w Chinach działa 1800 francuskich przedsiębiorstw, większość inwestycji dokonywana jest przez około dwudziestkę wielkich grup takich jak EDF, Suez, Alcatel, Thomson, Saint-Gobain, Schneider Electric, Alstom, Carrefour, Veolia, Danone, Loreal, Psa Peugeot Citroen, PNB Paribas, Crédit Lyonnais, Air France”.Chengchin Wang, France-China Economic Relations – Trade and Investment. Zob. Chengchin Wang, France-China Economic Relations – Trade and Investment,Emlyon Business SchoolFrance, s. 4

[39] Wystąpienie Bernarda Kouchnera w Zgromadzeniu Narodowym 1 października 2008. Stenogram na stronie Zgromadzenia Narodowego. Zob: www.assemblee-nationale.fr/13/projets/pl1135.asp

[40] Les investissements étrangers en France. Chine, strona Francuskiej Agencji Inwestycji Międzynarodowych (AFII). Zob: www.invest-in-france.org/Medias/Publications/211/Chine.pdf

[41] Commerce exterieur. Année 2009 op.cit.

[42] Franc Delpal, Conjoncture textile – habillement France. Les industriels de l’habillement ont limité les dégâts en 2008, dokument na stronie Francuskiego Instytutu Mody (IMF). Zob: www.ifm-paris.com/asp/includes/PDF/LETTRE/ifm_lettre_de_conjoncture_p3_032009.pdf

[43] W ciągu pierwszych ośmiu miesięcy 2008 roku import butów z Chin wyniósł 677 milionów euro na łączną wartość importu obuwia wynoszącą 2,7 mld euro. Depesza AFP z 05.11.2008

[44] Dane Krajowego Instytutu Statystyki i Studiów Gospodarczych (INSEE). Zob: www.insee.fr/fr/themes/detail.asp?ref_id=panorama-industrie&page=donnees-detaillees/panorama-industrie/C43_v.htm#tableaux

[45] 2008, France’s foreign trade situation in, portal China Trade Information. Zob: http://china-trade-network.com/China-international-trade/China-France-Trade/2008__France_s_foreign_trade_situation_in_69.html

[46] Depesza agencji Xinhua z 09.02.2010

[47] Depesza agencji Xinhua z 09.02.2010

[48] Więcej na stronie koncernu www.thalesgroup.com

[49] Exportations – livraisons hors de France de voitures par destination, dane zamieszczone na portalu Komitetu Francuskich Konstruktorów Samochodwych (CCFA). Zob: www.ccfa.fr/IMG/pdf/FE8.pdf

[50] Depesza francuskiego serwisu agencji AP z 18.02.2010

[51] Eunsuk Hong, Laixiang Sun, Dynamics of Internationalization and Outward Investment: Chinese Corporations’ Strategies, “China Quarterly” 2006 vol. 187, str. 625-627

[52] Artur Gradziuk, Transfer technologii w stosunkach gospodarczych Chińskiej Republiki Ludowej z Unią Europejską, Materiały Studialne PISM, nr 10, styczeń 2009, s. 7-8

[53] Zob. strona spółki Airbus http://stagev4.airbus.com/en/worldwide/airbus_in_china.html

[54] Dane przedstawione przez prezesa Alstom China – Claude’a Burckbuchnera. Zob: www.cn.alstom.com

[55] Dane według portalu www.areva.com

[56] Depesza agencji Xinhua z 26.11.2007

[57] Dane według portalu www.asia.edf.com

[58] David Barbosa, Danone Exits China Venture After Years of Legal Dispute, “New York Times”, wydanie internetowe, 30.09.2009 

[59] Autor sylwetki Ramy Yade w brytyjskim dzienniku „Independent” z sarkazmem i nie bez racji zauważał, że “jej praca polega wyłącznie na sprawianiu kłopotów brutalnym rządom za granicą i prezydentowi Sarkozy’emu”. Zob. John Lichfield, Rama Yade – the political star who’s eclipsing Sarko, “Independent”, wydanie internetowe z 14.04.2009

[60] Depesza agencji Reuters z 05.04.2008 nosi tytuł „Sarkozy sets conditions for Olympic visit”

[61] Rama Yade dément avoir parlé de „conditions” pour la venue de M. Sarkozy à l’ouverture des JO, «Le Monde», wydanie internetowe z 05.04.2008

[62] Stenogram wystąpeniea Ramy Yade na stronie Zgromadzenia Narodowego. Zob: www.assemblee-nationale.fr/13/cr-cafe/08-09/c0809064.asp#P6_47

[63] Kouchner: le secrétariat d’Etat aux droits de l’Homme, «une erreur», „Libération”, wydanie internetowe z 10.12.2008

[64] Stało się to wkrótce po tym jak Rama Yade odmówiła prezydentowi Sarkozy’emu poprowadzenia jednej z list prezydenckiej partii UMP w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Jej ewentualna zgoda oznaczałaby dla polityk odejście z rządu i koniec kariery ministerialnej.

[65] Marie Sophie Joubert, China: Africa’s new best friend, portal telewizji France24, 16.02.2010

[66] B.S. Diarra, Quand la Chine se réveillera, la France-Afrique tremblera, portal Afriquenet.com, 16.02.2009

[67] Mahrez Ilias, Pékin met le turbo sur le continent, „Courrier International”, wydanie internetowe, 09.11.2009

[68] Ibidem

[69] Bilan des relations franco-chinoises, strona ambasady francuskiej w Pekinie. Ambafrance-cn.org

[70] Artur Gradziuk, Transfer technologii …, op.cit. s. 22

[71] Więcej informacji na temat działalności Bieguna zob : www.shanghaipolesinofrancais.com.cn

[72] Informacja o działalności szpitala na stronie konsulatu RF w Szanghaju. Zob: www.consulfrance-shanghai.org/L-hopital-franco-chinois-de-Suzhou.html?lang=fr

[73] La coopération universitaire franco-chinoise, dokument na stronie ambasady francuskiej w Pekinie, Ambafrance-cn.org

[74] Fabienne Guimont, Etudiants chinois en mobilité: la France au 5ème rang, portal EducPros.fr, 13.01.2009

[75] Sylvie Lecherbonnier, Étudiants chinois: comment sont-ils sélectionnés?, portal EducPros.fr, 01.09.2009

[76] Les études à l’étranger: un phénomène de société, strona ambasady francuskiej w Pekinie. Ambafrance-cn.org

[77] Le problème du Tibet n’est pas la seule raison à l’origine des tensions entre la Chine et la France, a déclaré Wu Jianmin, 23.02.2009, „Le Quotidien du Peuple”, wydanie internetowe z 23.02.2009

[78] Thierry Michel, De plus en plus d’étudiants étrangers en Chine, portal Aujourd’huila Chine, 15.03.2008

[79] Strona internetowa chińskiej sieci Alliance Française. Zob: www.afchine.org/spip.php?article21

[80] Marie-Estelle Pech, Vif engouement pour l’enseignement du chinois, „Le Figaro”, wydanie internetowe z 10.02.2010

[81] Dane francuskiego Ministerstwa Edukacji. Zob: www.education.gouv.fr/cid195/les-chiffres-cles.html

[82] Des sinologues européens et chinois passent en revue le développement de la sinologie en Europe, portal Chine-Informations.com, 16.10.2009

[83] Dane Francuskiego Stowarzyszenia Profesorów Języka Chińskiego (AFPC). Zob: www.afpc.asso.fr/Carte/Superieur.php?acad=Besancon

[84] Dane Francuskiego Stowarzyszenia Studiów Chińskich (AFEC). Zob: www.afec-en-ligne.org/spip.php?rubrique109

[85] Raymond Zhou, Chen Jia, “France plunges in popularity ranking: Poll”, “China Daily”, wydanie internetowe z 24.04.2008

[86] Zheng Ruolin, Un intérêt renouvelé pour la France, «La revue internationale et stratégique», 2004/1 – no. 53

[87] Raymond Zhou, Chen Jia, “France plunges …”, op.cit.

[88] Depesza agencji Xinhua z 03.07.2008

[89] Les Français veulent que Sarkozy reçoive le dalaï-lama, portal telewizji TF1 – Lci.tf1.fr

[90] Sondaż «Le Figaro» i LCI zamieszczony na stronie portalu „Le Figaro”. Zob: www.lefigaro.fr/assets/pdf/oway.pdf

[91] Wieloletni współpracownik Chiraca Jean-François Probst udowadnia w swoich wspomnieniach, że Chirac (premier w latach 1974-1976 i 1986-1988 oraz prezydent w latach 1995-2007) nigdy nie miał problemu z utrzymywaniem poprawnych stosunków z dyktatorami i że w jego relacjach z autorytarnymi krajami Afryki czy Bliskiego Wschodu czynnik ekonomiczny zawsze odgrywał szczególną rolę. Zob. Jean-François Probst, Chirac, mon ami de trente ans, Paris 2007, s. 207-221

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
J. Kumoch: Polityka Francji wobec Chińskiej Republiki Ludowej Reviewed by on 25 lutego 2013 .

Wstęp: Chiny stanowią dla Francji szczególny rodzaj partnera. Położone poza tradycyjnym euro-atlantyckim obszarem zainteresowania politycznego Republiki i poza traktowanym ze szczególną dbałością obszarem frankofonii, mają dla Francji znaczenie dwojakiego rodzaju. Z jednej strony są globalnym partnerem podobnie jak Francja zainteresowanym „wielobiegunowością” światowego systemu stosunków międzynarodowych. Z drugiej zaś reprezentują sobą jednego z największych francuskich partnerów

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź