Artykuły,Publicystyka

J. Kamiński: Spór o płaskowyż Doklam- realne zagrożenie?

Himalajska chińsko-indyjska rywalizacja z Bhutanem w tle zaostrzyła się na naszych oczach w sposób nieprzewidziany. Czy spór może przerodzić się w zbrojną konfrontację?

Poprzednie konflikty

Szeroko ostatnimi czasy komentowany konflikt graniczny między dwoma najludniejszymi państwami świata: Chinami i Indiami nie jest pierwszym tego typu incydentem. W całej historii tego górskiego regionu spory co do tego, gdzie kończy się, a gdzie zaczyna dany kraj, nie miały racji bytu ze względu na niedostępność tych terenów, a tym samym ich nikłe znaczenie polityczne oraz strategiczne. Pierwsze próby uregulowania granic inicjowali Brytyjczycy jeszcze w XIX i XX wieku. Nieprecyzyjność wielu aktów oraz niekiedy kwestionowana ich moc prawna sprawiają, że za każdym razem ustalenie tego, która strona ma rację w sporze, jest wręcz niemożliwe albo znacznie utrudnione.

W 1955 r., kilka lat po ustanowieniu Chińskiej Republiki Ludowej oraz uniezależnieniu się Indii od Imperium Brytyjskiego, strony nie mogły dojść do porozumienia, do kogo należą: leżąca na wschodzie część Wyżyny Tybetańskiej- Aksai Chin (obecnie pod administracją chińską) oraz NEFA („North-East Frontier Agency”, obecnie tereny leżące głównie w obrębie stanu Arunachal Pradesh). Spory dyplomatyczne najpierw przerodziły się w drobne starcia, a te w 1962 doprowadziły do wojny granicznej, którą Chińczycy szybko wygrali. Jej efektem jest trwający do dziś status quo części terenów leżących na styku tych państw, do posiadania których oba roszczą sobie prawo.

O ile wojna nie dotyczyła ziem będących obiektem obecnego sporu, to stanowi dobre uwidocznienie ogólnej sytuacji i tego jaki potencjał eskalacyjny mają tego typu wydarzenia.

Obecna sytuacja

Główną osią trwającego od początku czerwca br. sporu pomiędzy Chinami a Indiami jest kwestia budowanej przez Chińczyków drogi przebiegającej przez sporne terytorium na granicy chińsko-bhutańskiej. Bhutan, interpretując te działania jako nielegalne wkroczenie na swoje terytorium, poprosił Indie o interwencję. Te w odpowiedzi wysłały wg. różnych źródeł od 350 do 400 żołnierzy, blokując dalszą budowę trasy.

Chińczycy przekonują, powołując się na porozumienie z koroną brytyjską z 1890 r., że indyjskie oddziały znalazły się bezprawnie na chińskim terytorium blokując dalszą budowę, a akcja stanowi „realną próbę zmiany status quo w kwestii przebiegu granic”. Zareagowano również wystawieniem podobnej liczby żołnierzy, żądając zarazem wycofania oddziałów indyjskich. Opozycyjne stanowisko przyjęło Nowe Dehli, twierdząc że budowa przez Pekin drogi biegnącej niedaleko trójstyku granic chińsko-indyjsko-bhutańskiej, stanowi nierespektowanie granic Bhutanu.

Indie powołują się też na porozumienie zawarte między Nowym Dehli a Pekinem w 2012 r., z którego wynika, że każda próba zmiany status quo granic leżących na trójstyku wymaga udziału w rozmowach państwa trzeciego zaangażowanego w sprawę. Mimo to we czwartek (3.08) chiński minister spraw zagranicznych poinformował w oświadczeniu, że ChRL oraz Królestwo Bhutanu po 24 rundach rozmów osiągnęły wstępny konsensus w sprawie statusu granicy, dodając, że jest to problem wyłącznie między tymi krajami i Indie nie mają prawa w niego ingerować.

Zdecydowana reakcja Nowego Dehli jest tłumaczona faktem, iż dokończenie budowy drogi przez Chińczyków na tym terenie ma swoje poważne implikacje. Leży on w pobliżu wąskiego pasa terytorium Indii, stanowiącego jedyne połączenie z ziemiami leżącymi na wschód, a droga wybudowana w tak wrażliwym punkcie umożliwiałaby szybkie przerzucenie jednostek ChALW w razie konfliktu zbrojnego.

Źródło: http://www.tibetanreview.net/bhutan-asks-china-to-withdraw-from-doklam-as-india-stands-firm-to-oppose-the-aggression/

Podsumowanie

Relacje chińsko-indyjskie w ostatnim czasie są wyraźnie napięte. Świadczą o tym towarzyszące sytuacji ostre słowa oraz groźby pod adresem Indii, pojawiające się w kontrolowanych przez rząd mediach Państwa Środka. W eskalacji napięcia między dwoma gigantami ma również swój udział rosnąca kooperacja chińsko-pakistańska, relacja stojąca w opozycji do Indii i ich interesów.

A więc czy bezpośrednio grozi nam wojna? Oczywiście zawsze istnieje w takich sytuacjach ryzyko dojścia do groźnego w skutkach incydentu, lecz pomimo konfrontacyjnego nastawienia Pekinu, istnieją przesłanki o tym, że w istocie obie strony sporu dążą do jego zażegnania, czemu na drodze stoją kwestie wizerunkowe. Na rzeczy może być chińska wola stworzenia odpowiedniego gruntu pod nadchodzące negocjacje w ramach spotkania grupy państw rozwijających się- BRICS. Ma ono mieć miejsce na początku września w Xiamen (Chiny). W takiej sytuacji pomimo wojennej retoryki chińskich mediów (które zresztą zdążyły nas do tego przyzwyczaić), raczej nie zanosi się na eskalację, a sytuacja najprawdopodobniej do września ucichnie.

 

Na podstawie: H. Kissinger, „O Chinach”.,tłum. Magdalena Komorowska, Czarne, Wołowiec 2014, s.193-200., indianexpress.com, timesofindia.indiatimes.com, theguardian.com, hindustantimes.com

zdjęcie: Stories of Kabeera, https://www.pexels.com/photo/adventure-daylight-desert-guidance-496117/

 

Opracowanie: Jakub Kamiński

Udostępnij:
  • 22
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    22
    Udostępnienia
J. Kamiński: Spór o płaskowyż Doklam- realne zagrożenie? Reviewed by on 8 sierpnia 2017 .

Himalajska chińsko-indyjska rywalizacja z Bhutanem w tle zaostrzyła się na naszych oczach w sposób nieprzewidziany. Czy spór może przerodzić się w zbrojną konfrontację? Poprzednie konflikty Szeroko ostatnimi czasy komentowany konflikt graniczny między dwoma najludniejszymi państwami świata: Chinami i Indiami nie jest pierwszym tego typu incydentem. W całej historii tego górskiego regionu spory co do tego,

Udostępnij:
  • 22
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    22
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź