Inne

J.A. Olędzki: Szanghajska Organizacja Współpracy – chińsko-rosyjskie interesy na rozdrożu

Ostatni, 13. szczyt Szanghajskiej Organizacji Współpracy, który odbył się we wrześniu br. w Biszkeku, stolicy Kirgistanu, tylko na chwilę przykuł uwagę świata azjatyckiego. Obserwacja kolejnych corocznych spotkań przywódców sześciu państw członkowskich – Rosji, Chin, Kazachstanu, Uzbekistanu, Kirgistanu i Tadżykistanu – od kilku lat jest zajęciem raczej obowiązkowym niż pasjonującym z uwagi na brak przełomowych idei i porozumień. Nie inaczej było również i w tym roku. Spotkanie przebiegało pod odkurzonym i przy okazji przewodnim dla SOW hasłem walki z „trzema siłami zła”: ekstremizmem, terroryzmem i transgraniczną przestępczością zorganizowaną, a zdominowane było tematyką punktów zapalnych w Azji. Zarówno dla Chin, jak i dla Rosji zakres zagadnień poruszanych na spotkaniu jest ważny, ale postrzegany z innej perspektywy. Rosja nieodmiennie walczy o utrzymanie wizerunku mocarstwa politycznego (z doskonałym zresztą skutkiem), a w przypadku Azji Centralnej kreuje się na gwaranta stabilności regionalnej. Z kolei Chiny marginalnie angażują swoje wysiłki w politykę, skupiając się na rozwijaniu regionalnych więzi gospodarczych, które oczywiście wymagają zapewnienia stabilności politycznej w regionie. Pozostałe cztery republiki członkowskie SOW wyraźnie skłaniają się ku wzmacnianiu postaw prochińskich, co widać nawet na przykładzie Kazachstanu coraz bardziej zdystansowanego wobec pomysłów integracyjnych Moskwy. Ewidentny marazm w kreowaniu wyrazistego wizerunku SOW w regionie oraz coraz wyraźniejszy podział na opcję polityczną, której liderem tradycyjnie jest Rosja i opcję gospodarczą, której przewodzą Chiny, rodzi pytanie: czy niechęć Rosji do pogłębiania gospodarczej współpracy w ramach SOW nie przyczyni się zmarginalizowania znaczenia tej organizacji i hegemonii Chin w regionie ?

sco_summit_2013

źródło: scosummit2013.org

Chiński szybki marsz

Na kilka dni przed 13. szczytem Pekin rozpoczął realizację strategii zacieśniania stosunków z republikami Azji Centralnej, dbając jednocześnie, aby nie zaniepokoić swoimi działaniami Kremla. Celem Chin nieodmiennie było pozyskiwanie przychylności członków SOW dla propozycji rozwoju gospodarczego regionu, co pozornie nie wydaje się być trudne, zważywszy na szczodrość Państwa Środka. W istocie realizacja ambitnych planów Pekinu, które dążą do zwiększenia stabilności regionu poprzez rozwój powiązań gospodarczych, napotyka na twarde przeszkody. Przede wszystkim bilateralne rozmowy prowadzone przez przewodniczącego Xi Jinpinga czy premiera Li Keqianga nie rozwiązują kwestii często trudnych relacji między poszczególnymi republikami. Chińskie projekty rozwoju regionalnego wymagają z reguły współpracy 2-3 republik (jak choćby budowa rurociągów dla przesyłu ropy i gazu z Turkmenistanu do Chin czy kolei łączącej Chiny z Morzem Kaspijskim), co w przypadku permanentnie napiętych stosunków politycznych (zwłaszcza w trójkącie Uzbekistan-Kirgistan-Tadżykistan) jest poważną przeszkodą.

Pekin już kilka lat temu przystąpił metodycznie do budowania fundamentu pod przyszłe inwestycje. Przede wszystkim doprowadził do zawarcia bilateralnych umów o strategicznym partnerstwie z każdą z pięciu republik Azji Centralnej (włącznie z Turkmenistanem pozostającym poza strukturami SOW). Warto dodać, że podobne porozumienia Pekin zawarł w 1996 r. z Rosją, w 2010 r. z Turcją i w 2012 r. z Mongolią.

W przededniu szczytu w Biszkeku przewodniczący Xi Jinping spotkał się po kolei z przywódcami wszystkich republik członkowskich, rozpoczynając swoje tournée po Azji Centralnej od wizyty w neutralnym Turkmenistanie w dniu 4 września, a kończąc 11 września w Biszkeku. Dodatkowo z Turkmenistanu Xi Jinping udał się do Sankt Petersburga, gdzie w dniach 5-6 września uczestniczył w VIII Szczycie Grupy G20.

Tematem przewodnim poszczególnych wizyt prezydenta ChRL w Azji Centralnej było pogłębianie współpracy w ramach strategicznego partnerstwa, głównie w zakresie kooperacji ekonomicznej, ale też poruszane były kwestie szeroko rozumianego bezpieczeństwa regionalnego. Xi Jinping starał się przekonać przywódców republik do koncepcji budowy Nowego Jedwabnego Szlaku, dzięki któremu możliwe będzie zapewnienie stabilnego rozwoju całego regionu. Azjatycki maraton przewodniczącego ChRL obejmował spotkania: 7 września w Astanie z prezydentem Kazachstanu Nursułtanem Nazarbajewem, 9 września w Taszkencie z prezydentem Uzbekistanu Islamem Karimowem i wreszcie 12 września w Biszkeku z prezydentem Tadżykistanu Emomali Rahmanowem i z prezydentem Kirgistanu Almazbekiem Atambajewem.

Ten niewątpliwie wyczerpujący dla Xi Jinpinga zestaw spotkań na szczycie z przywódcami republik Azji Centralnej wskazywał jednoznacznie na kluczowe znaczenie zagadnień gospodarczych dla Chin. W rezultacie mogło się więc wydawać, że to właśnie tematy ekonomiczne zdominują 13. szczyt, a problemy polityczne staną się jedynie tłem obrad. W istocie przyjęcie takiego porządku byłoby punktem zwrotnym dla charakteru SOW i to od pewnego czasu oczekiwanym.

Rosyjski powrót do gry

Tegorocznym obradom państw członkowskich na 13. szczycie SOW tradycyjnie towarzyszyły delegacje państw-obserwatorów – Indii, Iranu, Mongolii, Pakistanu i Afganistanu oraz tzw. partnerów dialogu – Białorusi, Turcji i Sri Lanki. W spotkaniu zamkniętym wzięli też udział przedstawiciele Organizacji Narodów Zjednoczonych, Wspólnoty Niepodległych Państw, Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym oraz Eurazjatyckiej Wspólnoty Ekonomicznej.

Wbrew oczekiwaniom na pierwszy plan obrad wysunęła się sprawa zagrożeń lokalnych, w tym konfliktów mogących swymi konsekwencjami dotknąć znacznie większe obszary Azji, a nawet świata. Przede wszystkim do tej kategorii wydarzeń zaliczono konflikt w Syrii. Oficjalnym stanowiskiem SOW jest w tym przypadku głęboka troska o jak najszybsze osiągnięcie pokoju i stabilności oraz zapewnienie rozwoju gospodarczego kraju. Zarazem członkowie zgodzili się, że takie dążenia powinny być realizowane z wykluczeniem zewnętrznej interwencji, zwłaszcza w wykonaniu sił nie mających autoryzacji Rady Bezpieczeństwa ONZ. Nietrudno w tym oświadczeniu dostrzec silnego wpływu Rosji, której działania w Syrii ukierunkowane są na dążenie do zakończenia konfliktu z jednoczesnym utrzymaniem obecnej pozycji przychylnego Kremlowi prezydenta Asada. Warto zwrócić uwagę, że w oświadczeniu zaakcentowano ostrzeżenie pod adresem Stanów Zjednoczonych, że jakiekolwiek próby siłowej interwencji bez zgody Rady Bezpieczeństwa spotkają się z ostrą reakcją ze strony SOW (Rosji i ChRL).

SOW podkreśliło poszanowanie syryjskiej suwerenności, ale nie zapomniało o Syryjczykach, którzy są ofiarą konfliktu. Przede wszystkim organizacja ogłosiła gotowość do wsparcia procesów pokojowych w celu rozwiązania kryzysu w możliwie najkrótszym czasie, poprzez bezwarunkowe zahamowanie przemocy i rozpoczęcie szeroko zakrojonej polityki dialogu między stronami na zasadach określonych w planie z Genewy z 30 czerwca 2012 r. Postawa SOW, a zwłaszcza powołanie się na postanowienia genewskie, jednoznacznie kojarzą się z działaniami pod dyktando Kremla, dla którego Genewa okazała się wielkim sukcesem dyplomatycznym nad Stanami Zjednoczonymi.

W Biszkeku nie mogło też zabraknąć oświadczenia o całkowitym wspieraniu przez SOW działań na rzecz zniszczenia broni chemicznej, której użycie w Syrii nadal pozostaje sprawą nie do końca wyjaśnioną. Jednocześnie niejako „przy okazji” organizacja odniosła się też do identyfikacji i eliminacji zagrożeń w innych krajach na podstawie arbitralnych decyzji i działań sił zewnętrznych bez zgody Rady Bezpieczeństwa ONZ. Po raz kolejny SOW przyjęła więc postawę antyamerykańską (czy szerzej antynatowską), z jednoczesnym poparciem dla Iranu (Rosja oficjalnie wspiera irański program nuklearny). Prezydent Ahmadineżad dąży do uzyskania członkostwa w SOW, które stanowiłaby parasol ochronny przed zagrożeniem amerykańską czy izraelską interwencją, bowiem w przypadku aktu agresji wobec któregokolwiek z państw członkowskich pozostali członkowie zobowiązani są do udzielenia wsparcia. Na razie z planów irańskiego prezydenta nic nie wyszło pomimo uzyskania poparcia Putina dla członkostwa, bowiem wymagana jest zgoda wszystkich pozostałych państw, a przeciwne zmianie statusu Iranu w SOW pozostają Chiny.

Szczyt stał się też okazją do poruszenia dwóch innych kwestii związanych z zagrożeniami militarnymi – opuszczeniem Afganistanu przez siły NATO do końca 2014 r. oraz powtarzającymi się napięciami na Półwyspie Koreańskim. Szczególnie istotnym wyzwaniem jest dla SOW utrzymanie regionalnej stabilności po 2014 r., gdy z Afganistanu zostanie wycofany kontyngent wojsk NATO. Na terenie kraju zostaną co prawda siły Paktu, ale bardzo nieliczne i jedynie do zadań szkoleniowych. Nikt nie ma złudzeń, że do tego czasu sytuacja w Afganistanie zostanie ustabilizowana, a zagrożenie ze strony ekstremistów islamskich wyeliminowane. W konsekwencji najbardziej narażone na efekty destabilizacji politycznej Afganistanu będą republiki graniczące z tym państwem i zamieszkałe przez znaczną populację islamską – Uzbekistan, Tadżykistan i pośrednio Kirgistan, a nawet Kazachstan. Aktywizacja ekstremizmu islamskiego ma wymiar nie tylko społeczno-polityczny, ale również ekonomiczny, bowiem stanowi istotne zagrożenie dla realizacji kosztownych planów dystrybucji surowców naturalnych w regionie i poza nim (ryzyko ataków na rurociągi biegnące z Rosji do Chin lub których przebieg jest planowany przez terytorium Afganistanu). Pomimo geograficznej bliskości tego zagrożenia, w Biszkeku nie zapadły żadne konstruktywne decyzje dotyczące przeciwdziałania skutkom ekstremizmu i jego zwalczania w kontekście zapewnienia stabilności w Afganistanie.

Jeszcze mniej czasu poświęcono sprawie napięć między Koreami. Trudno nie odnieść wrażenia, że Chiny i Rosja nie traktują poważnie zagrożenia ze strony Kim Dzong Una, postrzegając raczej wojowniczą postawę dyktatora jako coroczną potrzebę umocnienia swojej władzy i zawoalowane błaganie o pomoc finansową i humanitarną.

Kto się boi zmian w SOW

Rozmowy na szczycie w Biszkeku były realizowane głównie w ramach spotkań „za zamkniętymi drzwiami” przywódców poszczególnych państw, na których niejednokrotnie zapadały konkretne decyzje lub formułowane były gospodarcze propozycje. Oficjalnie zdominowany tematyką polityczno-militarną szczyt obfitował w „prywatne” spotkania, na których poruszane były głównie tematy związane z rozwojem ekonomicznym. Motorem tych rozmów były tradycyjnie Chiny, od kilku lat coraz mocniej angażujące się w aktywizację zagadnień ekonomicznych na forum SOW. Należy jednak wspomnieć o rosyjskiej inicjatywie utworzenia Funduszu na Rzecz Rozwoju, z którego środki byłyby wykorzystywane na realizację projektów społeczno-gospodarczych SOW. Drugą istotną propozycją była podniesiona po raz kolejny przez Chiny sprawa utworzenia Banku Rozwoju, którego rola polegałaby na integrowaniu działalności banków narodowych państw członkowskich, a także regulowaniu wzajemnych rozliczeń międzynarodowych w walutach krajowych.

Tegoroczne spotkanie nie przyniosło jeszcze przełomu – istotne dla rozwoju regionu zagadnienia ekonomiczne były podejmowane półgłosem, w cieniu głośnych wystąpień o potrzebie przeciwdziałania zagrożeniom o charakterze militarnym. Przyjęcie takiej formuły szczytu wskazuje z jednej strony na uznawanie przez Pekin Kremla, jako „politycznej twarzy” SOW, ale z drugiej widoczne jest coraz silniejsze angażowanie się republik w chińskie propozycje rozwoju gospodarczego niejako „za plecami” Rosji. Oficjalna, widziana na forum światowej polityki postawa SOW po raz kolejny może zostać skwitowana sformułowaniem o przebudzeniu „anty-NATO”, ale o prawdziwej sile organizacji w coraz większym stopniu będą świadczyć rozwijające się wewnętrzne powiązania gospodarcze.

Jednym z ważnych przedsięwzięć, które było omawiane w Biszkeku, jest projekt budowy kolei łączącej Chiny, Uzbekistan i Kirgistan. Oczywiście realizacja takiej inwestycji nie jest możliwa bez finansowego zaangażowania Pekinu, dla którego wpisuje się ona w koncepcję ekspansji w kierunku Europy poprzez uzyskanie dostępu do Morza Kaspijskiego. Z kolei dla Kirgistaniu i Uzbekistanu kolej jest szansą na rozwijanie kontaktów handlowych z Chinami i republikami kaukaskimi, a także jako dodatkowe źródło dochodu z tytułu tranzytu. Plany te nie są zapewne przyjmowane z entuzjazmem na Kremlu, który dostrzega postępującą alienację w kwestiach gospodarczych podejmowanych przez członków SOW. W istocie rozwój powiązań gospodarczych między republikami, zwłaszcza zantagonizowanymi jak np. Uzbekistan i Kirgistan, może być skuteczniejszą metodą integracji ponadnarodowej i stopniowej eliminacji zagrożeń separatyzmem i ekstremizmem, niż ustawicznie propagowane przez Rosję rozwiązania siłowe.

Najpoważniejszym chyba problemem rozwiązywanym poza strukturami SOW jest kwestia regionalnej polityki energetycznej. Wszystkie państwa członkowskie dostrzegają strategiczne znaczenie tego obszaru gospodarki dla rozwoju regionu, ale brak jest jednej, wspólnej strategii, a nawet woli jej wypracowania. Surowce energetyczne stanowią linie wyraźnego podziału stref wpływów między głównymi graczami, Rosją i Chinami. Również w tym obszarze gospodarczym można mówić jedynie o wspólnocie interesów, ale rozbieżności celów długookresowych. Rosja dąży do umocnienia swojej pozycji w Azji Centralnej, głównie wobec Chin, ale też ekspansji na rynki Azji Południowej i Wschodniej. Dla Chin zapewnienie ciągłości dostaw surowców to gospodarczy „być albo nie być”, więc z oczywistych względów dążą do dywersyfikacji dostaw ropy i gazu. Ponadto Chiny coraz śmielej wkraczają z inwestycjami w rozwój przemysłu wydobywczego, przetwórstwa i dystrybucji surowców energetycznych w republikach poradzieckich. Dla Rosji jest to istotne zagrożenie osłabieniem nie tylko wpływów gospodarczych, ale i politycznych opartych głównie na dostawach swoich surowców i dystrybucji ropy i gazu wydobywanego w republikach Azji Centralnej. W przeciwieństwie do wielu innych organizacji, w przypadku SOW kolizja interesów państw członkowskich nie staje się punktem zapalnym obrad na szczycie. Trudno nie odnieść wrażenia, że Rosja nie zamierza zmienić wykorzystania SOW, jako politycznego narzędzia propagowania swojej mocarstwowości regionalnej, kosztem marginalizacji znaczenia współpracy gospodarczej. W konsekwencji Pekin realizuje swoje zamiary gospodarcze poza strukturami SOW, traktując z kolei tę organizację jako przydatne narzędzie dla zapewnienia stabilności politycznej w regionie i to bez zbytniego angażowania sił i środków (coroczne, coraz skromniejsze liczebnie manewry wojskowe SOW czy koszty funkcjonowania RATS trudno uznać za wysiłek finansowy dla Państwa Środka).

Jak staje się więc SOW po Biszkeku ? Pozornie bez zmian, zwłaszcza wizerunkowo. Dla Rosji nadal SOW jest istotnym elementem wsparcia politycznych ambicji o zasięgu globalnym. Dla Chin etapem realizacji planu ekspansji i wykorzystania potencjału gospodarczego. Dla pozostałych republik członkowskich jest szansą na rozwój gospodarczy i osiągnięcia stabilności politycznej (jakkolwiek różnie rozumianej). Niby z pozoru nic się więc nie zmieniło, ale stwierdzenie, że to wciąż stara, skostniała SOW byłoby nadmiernym uproszczeniem. Zapewne wszyscy, którzy oczekiwali rewolucyjnych zmian w formule funkcjonowania organizacji poczują spore rozczarowanie, zwłaszcza po dynamicznym i obiecującym chińskim tournée po republikach w przededniu spotkania w Biszkeku. Należy jednak pamiętać, że Kreml wyraźnie, jeszcze w sierpniu, określił ramy tematyczne 13. Szczytu, a Pekin nie oponował. Być może ta spolegliwość Chin wobec Rosji w kwestiach politycznych wydaje się niezrozumiała, ale w Państwie Środka dobrze wiedzą, że wszystko ma swój czas i miejsce, a rewolucje są „niezdrowe”. Kiedyś przyjdzie czas na prymat zagadnień gospodarczych nad politycznymi na forum SOW i nie należy pochopnie odchodzić od wypracowanej formuły funkcjonowania organizacji. Wystarczy tylko cierpliwie na tę chwilę poczekać.

Udostępnij:
  • 9
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    9
    Udostępnienia
J.A. Olędzki: Szanghajska Organizacja Współpracy – chińsko-rosyjskie interesy na rozdrożu Reviewed by on 16 grudnia 2013 .

Ostatni, 13. szczyt Szanghajskiej Organizacji Współpracy, który odbył się we wrześniu br. w Biszkeku, stolicy Kirgistanu, tylko na chwilę przykuł uwagę świata azjatyckiego. Obserwacja kolejnych corocznych spotkań przywódców sześciu państw członkowskich – Rosji, Chin, Kazachstanu, Uzbekistanu, Kirgistanu i Tadżykistanu – od kilku lat jest zajęciem raczej obowiązkowym niż pasjonującym z uwagi na brak przełomowych idei

Udostępnij:
  • 9
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    9
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź