BLOGOSFERA,Indie news

Iwona Szelezińska: Indyjskie święto Holi. Powitajmy wiosnę kolorem!

Na ulicach tłum. Kolorowy tłum ludzi świętujący nadejście wiosny. Tłum dziki, rozbrykany, nad którym nikt nie sprawuje kontroli i choć uzbrojony, to raczej niegroźny, bo amunicją jest kolor. Drobny proszek w wielu ognistych barwach, którymi podczas święta Holi spływają indyjskie ulice. Proszek do posypywania się nawzajem w symbolicznym geście pożegnania zimy, rozkładu i śmierci, z modlitwą o płodność, urodzaj i życie. Hinduistyczny festiwal barw to tryumf dobra nad złem, życia nad śmiercią, radości nad smutkiem i odrętwieniem tego świata. Rokrocznie Indie ruszają do zabawy. Przebierając w odcieniach oczekują wybuchu kolorów natury, malują świat radością.

holi (2)

Na przełomie lutego i marca, w tak zwanym miesiącu phalguna, dzień po pełni księżyca Indie żegnają zimę festiwalem Holi (w tym roku 2011 święto wypada dość późno, bo dopiero 19/20 marca). W różnych regionach Indii Holi obchodzi się trochę inaczej, lecz wszędzie bez wyjątku jest to święto radości, oznaczające zawsze tęsknie oczekiwane nadejście wiosny. Na północy Indii, gdzie obchodzone jest nieco huczniej, Holi poświęcone jest Krisznie, na południu – Kamie. Obaj to hinduistyczni bogowie miłości. To dla nich tego dnia na ulicach indyjskich miast i wsi rozgrywa się istna wojna na kolory, dla nich gra muzyka i śpiewa się rubaszne piosenki. Dla nich ta zabawa trwa, wszyscy cieszą się jak małe dzieci, perlistym śmiechem wysławiając imiona boskie, z myślą o ich zadowoleniu i przychylności. Reprezentacją bóstwa jest czerwony proszek będący symbolem świeżej krwi płynącej w żyłach, przynoszącej nowe życie i niepohamowane pragnienie miłości. Miłość cielesna przedstawiona jest również w formie czerwonych kwiatów z drzewa Aśoki, które wrzuca się do ognia składając z nich ofiarę. Jest to prośba o błogosławieństwo, o namaszczenie wiernych miłością i obdarzenie energią niezbędną do życia. Z tą prośbą wychodzą wszyscy, wszyscy bez wyjątku, niezależnie od wieku i płci, niezależnie od statusu społecznego. W trakcie świętowania nie ma podziałów na lepiej czy gorzej urodzonych, bogatych czy biednych, zdrowych czy złożonych chorobą, wszyscy są sobie równi, rozmodleni w kolorowej batalii. Jest to dzień pojednania, kiedy zanikają wszelkie konflikty. Idealny czas na modlitwę o pokój, moment przeprosin i wybaczenia.

holi (3)

Ze względu na swój radosny charakter Holi obchodzone jest nie tylko przez hinduistów. Do zabawy chętnie dołączają się wyznawcy innych religii obecnych na terenie subkontynentu indyjskiego. Oczywiście również poza samymi Indiami ludzie oddają się celebracji święta powitania wiosny. Holi hucznie obchodzone jest na terenie Nepalu, na Sri Lance, w Bangladeszu, na Mauritiusie, w Pakistanie, w Południowej Afryce i innych, jak i również w wielu zachodnich ośrodkach licznie zamieszkałych przez Hindusów, takich jak Anglia czy Stany Zjednoczone. Holi służy szerzeniu szczęścia i miłości, a jak wiemy te nie znają granic.

Z historią powstania Holi oraz ze sposobem celebrowania ów święta wiąże się wiele legend i boskich przypowieści. Rzec by można, iż w każdej części Indii rodzice opowiadają dzieciom inny skrawek indyjskiej mitologii. Bohaterem jednej z bardziej popularnych jest wywodzący się z bogatego panteonu hinduistycznego, sam Lord Kriszna. W ikonografii indyjskiej Kriszna często przedstawiany jest jako młodzieniec o niebieskiej barwie skóry, na pamiątkę zdarzenia, które miało miejsce w jego okresie niemowlęcym, kiedy to został nakarmiony przez demona zatrutym mlekiem, w wyniku czego jego skóra posiniała już na zawsze. Kriszna, już jako rosły mężczyzna był pasterzem krów. W wykonywaniu jego codziennych obowiązków towarzyszyły mu gopi, pastereczki, urzekające urodą i wdziękiem. Wybranką Kriszny była Radha. Kriszna – bóg miłości oraz piękna Radha to w rozumieniu każdego Hindusa idealna para kochanków. W okresie przesilenia wiosennego, kiedy hormony buzują w żyłach, nawet w tych boskich, Kriszna zabawiał się z Radhą rzucając kwiaty oraz posypując się nawzajem kolorowymi proszkami. Rytuał ten kultywowany był przez nich od lat dziecięcych. Legenda głosi, iż maleńki Kriszna zazdrościł swojej towarzyszce zabaw jej niebywale jasnej karnacji. Zanosił się płaczem, użalając się nad kolorem swojej skóry, a jego matka Jaśoda, żeby ukoić ból syna poleciła mu pomalować twarz Radhy kolorami tęczy. Śmiechu było co niemiara. Rozpoczęła się wojna na kolory. W ślad za poczynaniami boskimi podążyli ludzie, którzy rok rocznie organizują festiwal barw, by powitać nadchodzącą wiosnę i zademonstrować radość, jaką czerpią z życia.

holi (4)

W wielu punktach miasta czy wsi, już na czterdzieści dni przed obchodami Holi, wierni zaczynają mozolne układanie stosu z drewna i odpadków. Pracują wspólnie, by potem wspólnie oddać się zabawie. Dzień wcześniej, w wigilię święta Holi, wszędzie widać płonące ogniska, a w nich paloną kukłę demona. Jest to Holika – demonica obdarzona przez bogów darem nieśmiertelności. Następnego dnia rano, ludzie smarują kończyny popiołem z ogniska, co zgodnie z ich wierzeniami ma moc oczyszczającą. Według indyjskiej legendy, Holika była siostrą srogiego króla, który oczekiwał od swoich poddanych bezwzględnego oddania i posłuszeństwa. Jego rodzony syn, gorliwy wyznawca boga Wisznu, sprzeciwił się królewskim rozkazom. W konsekwencji ojciec postanowił go zgładzić. Ze względu na to, iż chłopca strzegły moce boskie, nie można było znaleźć sposobu na uśmiercenie młodzieńca. Ostatecznie król rozkazał wejść w płonący stos swojej nieśmiertelnej siostrze – demonicy Holice, z chłopcem na rękach, by ta przytrzymała go w żrących płomieniach ognia. Z woli bogów syn królewski został ocalony, a Holikę strawiły płomienie. Pielęgnując pamięć o tym wydarzeniu wyznawcy hinduizmu rok rocznie konstruują kukły demonicy, by po chwili oddać je ogniu na pożarcie. Żegnają stare, by przyjąć nowe. Holika to personifikacja zła, śmierci, również zimy. Podobnie jak nasza Marzanna, która musi odejść utopiona w zburzonej wodzie, by zrobić miejsce wiośnie, by mógł nadejść czas odnowy i nowego życia.

Obrzucanie się kolorowymi proszkami można oczywiście przyrównać do polewania się wodą w Wielkanocny Poniedziałek. I jest to porównanie jak najbardziej zasadne. Jednemu i drugiemu zawsze towarzyszy radość, zabawa i niestety dość często również brak umiaru. Szczególnie, że w Indiach zamiast świątecznego jajka Hindusi raczą się alkoholem oraz specyficznym napojem wytwarzanym z bhangu, na bazie konopi indyjskich, który podawany jest podczas rozlicznych festiwali religijnych, dla usunięcia napięć, oczyszczenia umysłu i ułatwienia kontemplacji imion boskich. Bhang lassi, ów mleczny koktajl z domieszką marihuany, w niedużych ilościach zwyczajnie rozdawany jest na ulicach, w zasadzie każdemu kto wyciągnie po niego rękę, małym dzieciom i starcom, kobietom w ciąży i mężczyznom w sile wieku. Nie dziwi, więc fakt, iż świętujący Hindusi są zawsze beztroscy i chodzą z lekko powiększonymi źrenicami.

holi (5)

Dawniej świąteczne proszki, pudry i pasty były całkowicie naturalne, pozyskiwane z leczniczych roślin lub skał. Wierzono, iż nacieranie skóry barwnymi miksturami ma drogocenne działanie upiększające i odmładzające. Dziś niestety niemalże całkowicie odstąpiono od tradycyjnych receptur i stosuje się głównie barwniki syntetyczne, często szkodliwe dla zdrowia, ale za to bardzo tanie, trwałe i efektowne, mamiące intensywnością kolorów. Zamiast ochry czy indygo, czarnego bzu, kory kruszyny czy korzenia łopianu stosuje się chemiczne składniki, takie jak siarczan miedzi czy rtęci, bromek glinu, związki ołowiu i wiele innych. Wszystkie toksyczne, często rakotwórcze, wywołujące reakcje alergiczne, podrażnienia skóry, astmę, zaburzenia widzenia. Rokrocznie w okresie przedświątecznym na ulicach indyjskich miast pojawiają się billboardy reklamujące przyjazne dla środowiska kolorowe proszki, które każdy sam może przygotować w domu, bądź kupić na bazarze po nieco wyższej cenie. Podawane są przepisy na kolory, organizuje się spotkania, podczas których kolektywnie uciera się korzenie, zioła, liście na proszek. Ponadto dużo mówi się w mediach o bezmyślnym zużywaniu drewna i wody podczas obchodów święta wiosny. Zachęca się ludzi do budowania jednego dużego stosu dla Holiki w centralnym punkcie miasta, zamiast wielu małych gdzie popadnie. Wykorzystać do tego należy stare szmaty, gałgany, odpadki, zamiast tak cennego surowca, jakim jest drewno. Mówi się również o nadmiernym polewaniu się wodą, której przecież tak bardzo brakuje w wielu punktach subkontynentu. Rząd Indii, w oparciu o liczne organizacje ochronny środowiska stara się promować idee Eco-Friendly Holi. Niestety Hindusi są wciąż dość oporni na te wezwania. I w tym względzie komercja siłuje się z tradycją.

Wieczorem, po całym dniu wyczerpującej walki następuje zawieszenie broni. Wszyscy pięknie ubrani, uczesani, już w miarę spokojni, nadal radośni, ale spragnieni i głodni zaczynają obchód po rodzinie. Odwiedza się swoich bliskich, rozdawane są prezenty i słodycze. Jest pięknie przygotowany świąteczny posiłek, to czas wspólnego biesiadowania w gronie przyjaciół i rodziny. Czas na ostatnie życzenia Happy Holi.

Jeszcze długo po zakończeniu wiosennego festiwalu całe Indie chodzą lekko odrętwiałe i rzec by można niedomyte. Kolorowe proszki skutecznie barwią włosy i skórę. Dopiero po wielu mydlanych kąpielach udaje się całkowicie pozbyć barwnika z powierzchni ciała. Wszędzie widać wielobarwne plamy, na ubraniach, samochodach, murach, nawet na sierści bezpańskich zwierząt biegających samopas po ulicy. Psy, świnie, małpy czy święte krowy, które chcąc nie chcąc rokrocznie wciągnięte są w kolorową batalię, jeszcze przez wiele dni dumnie drepczą indyjskimi ulicami pomalowane na żółto i na niebiesko.

Autor: Iwona Szelezińska

Absolwentka animacji kultury i indologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Od kilku lat pracuje jako pilot wycieczek turystycznych, prowadzi grupy głównie po Indiach i Nepalu, też Sri Lance i Turcji. Autorka artykułów i prezentacji fotograficznych dotyczących Indii i Nepalu. Między innymi publikuje swoje teksty na stronie Travel Channel. Obecnie mieszka w Warszawie.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Iwona Szelezińska: Indyjskie święto Holi. Powitajmy wiosnę kolorem! Reviewed by on 23 lutego 2011 .

Na ulicach tłum. Kolorowy tłum ludzi świętujący nadejście wiosny. Tłum dziki, rozbrykany, nad którym nikt nie sprawuje kontroli i choć uzbrojony, to raczej niegroźny, bo amunicją jest kolor. Drobny proszek w wielu ognistych barwach, którymi podczas święta Holi spływają indyjskie ulice. Proszek do posypywania się nawzajem w symbolicznym geście pożegnania zimy, rozkładu i śmierci, z

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Pozostaw odpowiedź