Komentarze

Internauta Zyggi: Indie nie obraziły się na Brytyjczyków

fot: Brian Harrington Spier

fot: Brian Harrington Spier

W stosunku mieszkańców Indii do dawnej metropolii istnieje kompleks ledwo skrywanego podziwu i niechęci. Hindusi mają sporo powodów do pretensji względem Brytyjczyków, podobnie jak Polacy wobec Rosji. Mimo to politycy z New Delhi stosują się do zasady realpolitik, zamiast dąsać się i w kółko wypominać “wrednym Brytolom” ich draństwa.

A przecież powodów do pretensji wobec UK nie brak. Niegdyś “Złoty Bengal”, a potem reszta Indii, były widownią skrajnej eksploatacji. Brytyjski system lichwy, wygórowanych podatków, ceł, egzekucji komorniczych zastąpił dawne rozwiązania oparte na wspólnocie i podziale pracy. Zadłużeni i w rezultacie pozbawiani ziemi chłopi zasilali rzesze taniej siły roboczej w Kalkucie i innych miastach. Uprawy żywieniowe zostały zastępowane przez plantacje herbaty, juty, palmy oleistej, konopi indyjskich. Notabene, te ostatnie służyły do produkcji opium eksportowanego głównie do Chin. Tak więc to brytyjska Kompania Wschodnioindyjska, którą tak piętnował Adam Smith za jej monopolistyczne praktyki, była nie tylko czynnikiem sparaliżującym drobną przedsiębiorczość, ale wręcz swoistym pierwowzorem karteli z Medellin, Cali i Tijuany…

Na skutek bezwzględnej, systematycznej eksploatacji kolonialnej oraz korzystnej wyłącznie dla W. Brytanii polityki celnej i podatkowej, Bengal (część Indii, która jako pierwsza dostała się Anglikom) stał się strefą skrajnej nędzy z epicentrum w Kalkucie, nazywanej kilkadziesiąt lat temu “kloaką świata” i “zbiorowym grobem żywych i umarłych” . Podsumowaniem brytyjskiej polityki maksymalnej eksploatacji była śmierć głodowa 4 milionów Bengalczyków w 1943 r. Dopiero w czasach niepodległości Indie stały się samowystarczalne żywnościowo. Anglia zadbała też o to, by Indie nie rozwinęły zbytnio swego przemysłu. W interesie brytyjskich “nosicieli cywilizacji” było bowiem nie dopuścić do powstania konkurencji. Warto tu przypomnieć, że Mahatma Gandhi zasłynął jako człowiek, który w pokojowy sposób występował przeciwko brytyjskiej eksploatacji Indii.

Dla Brytyjczyków Indie były “perłą w koronie” – żadna inna kolonia nie dawała im takich zysków: plantacje konopi indyjskich, herbaty, juty, kopalnie węgla, zyski z lichwy, a do tego najtańsza w świecie siła robocza, często rekrutująca się z doprowadzonych uprzednio do ruiny indyjskich kupców, rzemieślników i chłopów. Oczywiście trwało to tak długo, jak długo opłacało się Londynowi. W. Brytania poniosła olbrzymie straty w 2 wojnie światowej, co utrudniało jej kontrolę nad koloniami. A gdy dodatkowo koszty zaczynały przewyższać zyski ciągnięte z doprowadzonego do “parteru” kraju, Brytyjczycy zgrabnie się wycofali, pozostawiając Indie w stanie religijnej wojny domowej. W jej efekcie powstały dwa odrębne państwa – świeckie Indie i muzułmański, aczkolwiek wówczas bardziej liberalny obyczajowo niż dziś, Pakistan.
Owszem, są rzeczy pozytywne jakie Indie zawdzięczają brytyjskiej władzy: zniesienie okrutnego hinduskiego zwyczaju palenia wdów (sati), system parlamentarny, sieć kolejowa. Oczywiście naiwnością byłoby sądzić, że Anglicy pobudowali koleje z poczucia misji cywilizacyjnej: chodziło raczej o możliwość szybkiego transportu surowców i produktów, a także wojsk.

Mimo tych wszystkich zaszłości historycznych, niepodległe Indie nigdy nie odrzuciły możliwości współpracy z dawną metropolią. Tak samo i my nie powinniśmy blokować możliwości współpracy gospodarczej z Rosją.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Internauta Zyggi: Indie nie obraziły się na Brytyjczyków Reviewed by on 8 września 2010 .

W stosunku mieszkańców Indii do dawnej metropolii istnieje kompleks ledwo skrywanego podziwu i niechęci. Hindusi mają sporo powodów do pretensji względem Brytyjczyków, podobnie jak Polacy wobec Rosji. Mimo to politycy z New Delhi stosują się do zasady realpolitik, zamiast dąsać się i w kółko wypominać “wrednym Brytolom” ich draństwa. A przecież powodów do pretensji wobec

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź