Komentarze

Internauta V.P: Nie lubię Korei!

please_teach_me_englishPod jednym z artykułów dotyczących Korei, który ukazał się na naszym portalu znaleźliśmy ciekawy komentarz internauty V.P, który publikujemy na głównej stronie w niezmienionej postaci. Pod komentarzem pojawiło się już kilka innych komentarzy….  co tym bardziej skłoniło nas do tego by wrzucić komentarz V.P na główną stronę.

Zaznaczamy przy tym, iż są to opinie autora i nie prezentują poglądów CSPA i portalu, który służy jedynie jako platforma do swobodnego wyrażania opinii i poglądów. Jeśli nie zgadzasz się z V.P zachęcamy do zamieszczenia polemiki:

V.P pisze: Koreańczycy potrafią być uprzejmi, ale ich społeczne zdolności są wciąż na poziomie feudalnym: przepychanie się łokciami w metrze czy autobusie, krzyki w restauracjach i kawiarniach, wyjątkowo niekulturalni, wręcz niebezpieczni kierowcy, nieuprzejmość w stosunku do innych Koreańczyków to jest raczej codzienność w Korei. Bójki pijanych pracowników biurowych to codzienność na ulicach Seulu i innych dużych miast.

Koreańczycy wykazują poczucie humoru, ale prawie wyłącznie po odpowiedniej porcji soju, lokalnego alkoholu. Trzeźwi są bardzo spięci i zdecydowanie bez poczucia humoru.

Co znaczy „prawie wszyscy oglądają na swoich komórkach programy telewizyjne?” 90%? 80%? Z własnego doświadczenia wiem iż co najwyżej co 5 pasażer metra w godzinach wieczornych i znacznie mniej w godzinach porannych i południowych. Dodatkowo przyczyna tego nie leży w swoistym zainteresowaniu cyber światem i nowinkami technicznymi, a raczej w bardzo kiepskich zdolnościach interpersonalnych Koreańczyków, zdumiewającej łatwości wpadania w najróżniejszego rodzaju nałogi, a także w charakterze koreańskiej kultury – plastikowo – rozrywkowej.

Seul nie bez przyczyny został wybrany jednym z najbrzydszych miast świata przez popularnego wydawcę książek podróżniczych Lonely Planet: setki bezdusznych osiedli mieszkaniowych w sowieckiej stylistyce, małe, brudne fabryczki i hałaśliwe warsztaty zlokalizowane wzdłuż głównych ulic całego miasta, smog, niezliczone korki uliczne, kontenery z psującą się żywnością, które nadają miastu charakterystyczny odór czy wyjątkowa niechęć mieszkańców do mycia okien to coś, o czym autorki powyższej publikacji „zapomniały” wspomnieć.

Miłośnikom kuchni koreańskiej chciałbym przypomnieć, iż to właśnie Koreańczycy słyną z ponownego serwowania kimchi i innych smakołyków ze stołu klienta, który nie dokończył swojego obiadu. Dokładki przystawek są w Korei darmowe, stąd też tak chętnie miejscowi z możliwości darmowych przekąsek korzystają, ale też zarazem trzeba być świadomym tego, iż restauratorzy będą się starali na pozostawionych resztkach zaoszczędzić parę wonów. Bon appetit.

Na ogromny minus Korei zaliczyć należy wyjątkową jak na kraje Azji Wschodniej nieznajomość przez jej mieszkańców języka angielskiego. Trudno się z kimkolwiek porozumieć. Pomimo całej rzeszy nauczycieli języka Szekspira z Kanady czy Stanów Zjednoczonych znajomość tego języka jest wciąż na wstydliwie niskim poziome.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Internauta V.P: Nie lubię Korei! Reviewed by on 19 lutego 2010 .

Pod jednym z artykułów dotyczących Korei, który ukazał się na naszym portalu znaleźliśmy ciekawy komentarz internauty V.P, który publikujemy na głównej stronie w niezmienionej postaci. Pod komentarzem pojawiło się już kilka innych komentarzy….  co tym bardziej skłoniło nas do tego by wrzucić komentarz V.P na główną stronę. Zaznaczamy przy tym, iż są to opinie autora i

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 104

  • Do W4rbird:
    Myślę, że mogło… I spotkało. Panowie, pozbawiliście mnie złudzeń, że mogę być zrozumiana. Wynika stąd, że jestem mało komunikatywna.
    Chyba powinnam używać więcej zdań prostych, niż złożonych, bo te są za trudne do odbioru.
    Wezmę to pod uwagę, gdy wyruszę na kolejne zajęcia ze studentami. Każda krytyka jest konstruktywna.
    Pozdrawiam :)

  • „I tak zostałam promotorem kultury amerykańskiej”
    Chyba nic gorszego nie mogło cię spotkać… Jakby oni samo mało ją promowali, to jeszcze Polska (no tak, zamorska kolonia USA). Kiepsko…

    • Żyjemy w czasach kiedy Kultura Amerykańska szykuje się do odwrotu. Żyjemy w czasach w których kultura Amerykańska ma zapach zgniłego Hamburgera.

      • Avatar W4rbird

        Zawsze miała taki zapach.

  • Trójka. I co nam daje Kultura Amerykańska? Fastfoody które trują naszą młodzież? Popkulturę która ogłupia? F-16 Które nie latają?!

    • Do Yanush1988
      I tak zostałam promotorem kultury amerykańskiej, choć miałam zupełnie inny zamiar :) A to mnie rozbawiłeś :) W żadnym miejscu przecież nie twierdzę, że kultura amerykańska jest fantastyczna i powinna być ślepo naśladowana. Zgadzam się z Tobą, że pewne zjawiska nie są dobre. Chora jestem, jak idę do kina i widzę kolejny cudowny plastikowy film, w którym w kulminacyjnej scenie fantastyczny sztab kryzysowy popada w szaleństwo oklasków i gratulacji po udanej akcji głównego superbohatera. A wszystko przy wszechobecnym chrupaniu popcornu i innych cudów…Napisałam o tej książce, ponieważ porusza ona problem kontaktów werbalnych i pozawerbalnych pomiędzy przedstawicielami tak zwanego Zachodu i Wschodu. Gdybym trafiła na podobne opracowanie dotyczące zetknięcia kultury polskiej i koreańskiej, pewnie byłoby ono bardziej na miejscu do polecenia. Ale nie trafiłam na coś takiego niestety. A książka tłumaczy bardzo wiele zjawisk, które dla kogoś, kto nie wyrósł we wschodniej kulturze wydają się co najmniej dziwaczne. Autor robi to metodą porównawczą, a przyznasz mi chyba, że wszyscy znamy dość dobrze kulturę amerykańską, choć możemy jej nie kochać. Łatwiej zatem jest zrozumieć pewne rzeczy, które można zobaczyć tutaj. Siłą rzeczy Koreańczycy mieli okazję poznać Zachód przez pryzmat Ameryki, a nie Europy, czy choćby Polski. I fakt, często nie są zachwyceni kulturą fast-foodu, podobnie jak my, choć nie przeszkadza to im jej naśladować, co jest szczególnie widoczne wśród młodzieży. Autor również zwraca na to zjawisko uwagę.
      Jest to naprawdę solidne naukowe opracowanie. Ale nie ma sprawy, każdy ma wolny wybór i decyduje co będzie czytał :)
      Pozdrawiam :)

  • I jeszcze jedna pożyteczna być może informacja dla zainteresowanych problematyką poruszaną na tym forum. Istnieje dość ciekawe opracowanie, które przynajmniej mi pomogło zrozumieć pewne aspekty kultury koreańskiej. Tytuł tego opracowania to „Communication styles in two different cultures: Korean and American” autorstwa prof. Myung-Seok Park, wydane przez Han Shin Publishing Co. Seoul. Dość leciwe (1979), ale zaskakująco aktualne. Polecam :)

    • Tyle, że „kultura” amerykańska to jest już nam chyba bardziej obca niż koreańska, nie sądzisz? Wiesz, ten powszechny konsumpcjonizm, dziadostwo, chamstwo i masówka… Nie dzięki.

      • Avatar Trojka

        Do W4rbird:
        Myślę, że generalizujesz zbyt mocno. Wbrew pozorom bliżej nam kulturowo do Ameryki niż Azji. Kultura amerykańska korzeniami zakotwiczona jest silnie w kulturze europejskiej – w końcu jej kolonizatorzy pochodzili głównie z Europy. Wspomniałam o tym opracowaniu, bo jest to naprawdę solidna pozycja poruszająca problemy podobieństw i różnic lingwistycznych, kulturowych. Jest nawet rozdział dotyczący manier prezentowanych przez ludzi kultury zachodniej i Koreańczyków przy piciu alkoholu :) Bardzo interesujące są informacje o roli i statusie kobiet w społeczeństwie koreańskim. Te informacje szczególnie okazały się mi przydatne.
        Pozdrawiam

    • Aha, ja też nie mieszkam w stolicy – nie przesadzajmy, nie tylko Wa-Wa się liczy, ale w 50.000 mieście.

  • Przypomniałam sobie jeszcze jedną fajną historię, która mi się tu przydarzyła. Którejś niedzieli poszłam do fryzjera. Trafiłam do niedużego zakładu, który był otwarty w niedzielę, zresztą tu wiele punktów usługowych pracuje w dni wolne, co jest wygodne dla ludzi pracujących, bo w tygodniu nie miałabym szansy tego zrobić :) Okazało się, że za zakładem jest mieszkanie fryzjerki i pojawił się jej mąż, który na moje szczęście znał angielski. Najpierw musiałam poczekać, bo akurat była pora lunchu, ale zaproponowano mi poczęstunek. Grzecznie podziękowałam. Potem fryzjerka zabrała się do pracy i nie upłynęło 15 minut , jak pojawiła się mama fryzjerki i jej mały synek. Mąż robił za tłumacza i miło się gawędziło przy herbacie. Potem zawitała kuzynka z wielką paczką, jak się okazało weselnego ciasta. Uwielbiam słodycze, więc dałam się skusić :) Było coraz bardziej sympatycznie. W końcu mąż fryzjerki wręczył mi niedużą książkę ze słowami, że to prezent. Książka okazała się być po angielsku, więc prezent okazał się przydatny :) Podsumowując: to był naprawdę miło spędzony czas, w którym udało mi się połączyć przyjemne z pożytecznym :) Trudno zatem nie lubić tych ludzi…

  • Witam ponownie :)
    S.K. chyba masz rację, może powinnam podzielić się moimi doświadczeniami.
    Do Korei przyjechałam nie mając praktycznie pojęcia o tym kraju. Przed podróżą usiłowałam zdobyć trochę informacji i oprócz garści wiedzy internetowej i rozmów z dwoma osobami, które tu były jakiś czas, przybyłam tu z przewodnikiem Lonely Planet i rozmówkami angielsko-koreańskimi… I fakt, jedyne, co mnie dotyka czasem to bariera językowa.
    Bardzo dużo zawdzięczam mojemu koreańskiemu szefowi- był dla mnie jak ojciec i matka w jednym na początku pobytu. Dużo tłumaczył, cierpliwie odpowiadał na pytania i dawał mnóstwo użytecznych wskazówek.
    Dzięki niemu wiedziałam, że muszę dużo bardziej uważać niż w Polsce przy przechodzeniu przez ulicę :)
    Innym razem przyszłam do pracy w bluzce z dekoltem (zaznaczam, że był jak na warunki polskie naprawdę umiarkowany, w końcu nie jestem nastolatką). Uwaga była krótka- proszę ubierać się bardziej stosownie, kobietom nie wypada tu w ten sposób się nosić. Przyjrzałam się studentkom (pracuję na uczelni)- nosiły mini, szpilki itd, ale fakt, każda ze studentek i kobiet, jakie spotkałam na ulicy była „pozapinana” pod samą szyję. Potem żona szefa wyjaśniła mi, dlaczego się tak tu kobiety ubierają. Musiałam zatem wymienić trochę garderoby, zapomnieć o polskich sukienkach letnich… Ale dało się to przeżyć :)
    Z innej beczki – chciałam wysłać paczkę do Polski. Poszłam na pocztę przekonana, że będzie to pół dnia spędzone na użeraniu się, jak to bywa u nas. A tu- uprzejmy pan pomógł mi wszystko spakować, wypełnił za mnie kwity (musiałam tylko wpisać polski adres), a na koniec wręczył mi niewielki pakunek mówiąc, że to upominek. Osłupiałam całkiem :) Ponieważ parę razy korzystałam z usług poczty, zgromadziłam małą kolekcję pocztowych upominków, które o dziwo okazały się przydatnymi rzeczami typu zielona herbata itp.:)
    Ale najfajniejsza historia przydarzyła mi się na przedmieściach, gdy pojechałam na wycieczkę. W autobusie na końcu trasy zostałam tylko ja i pewna staruszka. Gdy na nią patrzyłam uśmiechała się do mnie. Ludzie w mieście rzadko się sobie nawzajem przyglądają, na wsi jest inaczej. Zresztą podobnie jak u nas. Wysiadłam na pętli i zaczęłam iść. Przeszłam kawałek i usłyszałam, że ktoś za mną krzyczy. Odwróciłam się, a to ta babuleńka, malutka, z dość sporym pakunkiem na głowie, zawiniętym w różową chustę coś krzyczała do mnie. Poczekałam na nią. Ona mówi, a ja prawie nic nie rozumiem. Wyjaśniłam jej moim ubogim koreańskim, że przyjechałam na wycieczkę i że zwiedzam okolicę. Pokazałam, że jej pomogę nieść ten pakunek. Ona z początku nieufnie, ale powierzyła mi swój ciężar. Trochę ważył. Poniosłam go spory kawałek, po drodze starałam jej się wyjaśnić kim jestem i co tu robię. Potem, kiedy ona pokazała, że już jesteśmy prawie na miejscu oddałam jej pakunek. Babcia dziękowała mocno, nawet chciała dać mi coś do jedzenia jeszcze :)
    Z innych moich doświadczeń wynika, że uśmiech zawsze pomaga przełamać lody:)
    Natomiast niezaprzeczalnie jedną z rzeczy, która mnie w tym kraju najbardziej ujęły, jest odczuwalny szacunek do ludzi wykształconych. Tego w naszym kraju możemy ze świecą szukać…
    Pozdrawiam

    • Zgodzie sie iz urzedy pracuja w Korei lepiej niz w Polsce, w ktorej wciaz niestety dominuja urzednicze praktyki z poprzedniej epoki.
      Gleboki dekolt wciaz kojarzy sie Koreanczykom z paniami lekkich obyczajow, zignorowanie wiec jego wskazowki mogloby sie skonczyc dla Ciebie nieprzyjemnie, co zreszta jak zauwazylas nie przeszkadza Koreankom nosic ultra-krotkie mini spodniczki i letnie buty, nawet w zimowe, mrozne i sniezne dni. Ot, taka Koreanska logika, w koncu -prawde powiedziawszy – i tak pod tym dekoltem wiele do ukrycia nie maja.

      Nie bardzo jednak rozumiem co masz na mysli z owym szacunkiem dla ludzi wyksztalconych. Szacunek nalezy sie ludziom bez wzgledu na wyksztalcenie. Ja poszedlbym troche w druge strone i zauwazyl brak powazania Koranczykow do osob niewyksztalconych – kelnerek, fryzjerek, pracownikow obsugi itd. Typowy ajosi nie powie slowa dziekuje za wykonana usluge, czesto z pogarda patrzac na osoby wykonujace prace fizyczne. Na zawsze w pamieci pozostanie mi siedzacy przy mnie i wolajacy do stewardesy ajosi „Ya! Wine! „

      • Avatar Trojka

        Do V.P.
        Wyjaśnienie żony mojego szefa na temat głębszych dekoltów było krótkie i wydało się logiczne- jeżeli wykonujesz ukłon i masz głębszy dekolt to eksponujesz za bardzo biust, co zresztą jest zgodne z prawdą.
        Przez szacunek dla ludzi wykształconych rozumiem parę rzeczy, przede wszystkim godne warunki pracy i płacy. U nas na przykład nauczyciele nie są szanowaną grupą społeczną. Wystarczy poczytać gazety, fora internetowe itd. Ucząc się koreańskiego dowiedziałam się, że odpowiednikiem naszego grzecznego pan, pani jest słowo nauczyciel. Cóż więcej dodać…
        Natomiast zgodzę się z Tobą, że szacunek należy się każdemu, bez względu na wykształcenie. Może miałam to szczęście, że trafiłam tu pomiędzy osoby, których dobre maniery są bezdyskusyjne. Nie spotkałam się nigdy z sytuacją w restauracji, gdy byłam tam ze znajomymi, żeby zachowywali się niegrzecznie wobec obsługi, nawet przy zakrapianych kolacjach. Inni goście restauracji również. Choć muszę uczciwie powiedzieć, że tak zupełnie sielankowo to nie jest. Tu też widywałam ludzi na ulicy wrzeszczących na siebie. Byłam np. świadkiem jak kierowca autobusu nakrzyczał na jakąś kobietę, bo wylało jej się coś w autobusie. Zresztą kobieta, pomimo, że to była jej wina nie pozostałą dłużna i też wrzeszczała co sił…
        Poza tym w Korei nie obawiam się np. mijania na ulicy grup nastolatków, nie grozi mi zaczepianie albo wyzywanie, jak nierzadko u nas bywa w przypadku obcokrajowców.
        Pozdrawiam

    • Pół dnia użerania się w Polsce?! Nie to jakiś tani żart jest. U mnie zawsze najwyżej 20 minut i po sprawie. Gdzie ty mieszkasz?…

      W Pekinie na przykład również podobnie.

      • Avatar Trojka

        Do W4rbird:
        W Polsce nie mieszkam w stolicy, ale w średniej wielkości mieście. Z tym użeraniem się to może przesadziłam, bo nie jestem typem skorym do użerania się. Chodzi mi o bardzo często spotykany brak uprzejmości w stosunku do petentów i klientów w naszym kraju. Zdarzało się, że spędzałam na poczcie dłuższy czas-bo: kolejka, jeżeli coś nie tak, to rzucone w pospiechu wyjaśnienie i mam nie przeszkadzać, o pomocy raczej nie ma mowy- panie zwyczajnie zajęte są, bo tłum ludzi, a dwa okienka z dziesięciu czynne, potem znowu kolejka, bo klienci z kolejki potrafią się zburzyć, że bez kolejki się wpycham, nieważne, że byłam tu wcześniej itd. Choć na szczęście sytuacja się poprawia ostatnio :)
        Pozdrawiam

  • Wyłączyć mózg na 6 lat? Wow, podziwiam :)
    Problem z różnicami kulturowymi jest taki, że czasami nie da się ich przeskoczyć. Bez względu na to, jak długo by się w danym miejscu mieszkało.
    Jednak każdy z nas jest inny i ma inne podejście do życia, otaczającego nas świata i ludzi w nim mieszkających, przez co nasze postrzeganie, np. Korei jest tak różne.
    Dla jednych będzie to raj na ziemi, bo są w stanie przymknąć oko na wszystkie jej wady, dla innych nie (np. dla mnie :) ). Uważam jednak, że nie należy robić nic na siłę, ani kierować się tylko względami materialnymi. Jeśli się komuś gdzieś nie podoba, ludzie są nie tacy, jak trzeba, po prostu człowiek źle się czuje, to nie powinien tam na siłę siedzieć (znam ludzi, którzy dla pieniędzy siedzą w Japonii, męcząc się, bo im życie tam po prostu nie odpowiada – moim zadaniem bez sensu to).
    Trojka, skoro jesteś tam prawie rok, napisz coś więcej o swoich doświadczeniach.
    Pozdr.

    • Duza czesc nauczycieli jezyka angielskiego nie chce (czytaj. nie moze) wracac do domu ze wzgledu na brak perspektyw na znalezienie pracy. Kto zatrudni 30-latka z 7-letnim doswiadczeniem pracy w koreanskiej akademii jezyka angielskiego? Lepiej wiec pewnie -jak napisales- wylaczyc mozg, ale wciaz za to cieszyc sie jako takimi finansami. Moj znajomy, Amerykanin polskiego pochodzenia, uczciwie przyznaje iz w USA czeka na niego posada na stacji benzynowej.

  • Nie ukrywam, trafiłam na bardzo ciekawą wymianę poglądów.
    Przebywam w Korei Południowej od blisko roku. Trudno jest nie odnosić swoich doświadczeń stąd do tego, co wyniosłam z kultury polskiej. Wiele jest różnic kulturowych, to fakt, jednak odnoszę się do Koreańczyków raczej z sympatią. Nigdy nie spotkało mnie nic przykrego ze strony tutejszych ludzi, wręcz przeciwnie, nawet obcy ludzie bywali wobec mnie zaskakująco uprzejmi. Może dlatego, że mieszkam w niedużym według koreańskich standardów mieście.
    Biorąc pod uwagę fakt, że nie był to naród rozpieszczany przez historię, szczególnie dwudziestowieczną, trudno nie być pod wrażeniem ich osiągnięć:) O takiej obsłudze klienta przy załatwianiu spraw gdziekolwiek – na poczcie, w banku, w urzędach można w Polsce tylko pomarzyć, o infrastrukturze szkoda mówić nawet.
    A jeżeli komuś przeszkadzają różnice kulturowe i obyczajowe za bardzo, można posłużyć się sposobem, który objaśnił mi znajomy Australijczyk – disconnect your brain. On tym sposobem przeżył tu 6 lat i z tego co wiem, nie zamierza jak na razie wracać do swojego kraju.
    Pozdrawiam

    • W pełni się z tobą zgadzam.

  • ANDSO! Nie znam Korei, ale dziękuję Ci za to, że tak ofiarnie bronisz Koreańczyków. Myślę, że dobrze byłoby mieć w pamięci, że to, co mówimy o innych ludziach, nie zawsze o tych ludziach świadczy – lecz zawsze o nas samych. Pozdrawiam najserdeczniej:)

    • Wow, ileż to wniosło do dyskusji, a jakiż to głos rozsądku!… _._

  • V.P Również lubię Japonię uczę się Japońskiego. A poza Japonią interesują mnie Państwa Koreańskie zwłaszcza pod względem Historii poprzedzającej Wojnę Koreańską. Pekin ale ma konkurencje w postaci Szanghaju.

    • Japonski wydaje mi sie latwiejszy w nauce od koreanskiego, w szczegolnosci latwa dla Polakow, zblizona do jezyka polskiego wymowa. Rowniez troche sie ucze, choc z braku czasu musze nauke ograniczyc do okolo godziny tygodniowo.
      Powodzenia.

      • Avatar S.K.

        Oba języki są zbliżone trudnością, jeśli chodzi o gramatykę i kontekst kulturowy języka, ale fakt, wymowa koreańskiego jest znacznie trudniejsza. Nauka koreańskiego ma sens szczególnie, że znających japońskich jest całkiem sporo, a koreański jakoś od wielu lat przybywa z żółwim tempie, choć zapotrzebowanie jest.

  • @W4bird: yyy… nie? Niby czemu? Może po prostu podobne doświadczenia?
    @N. Levi & Yanush: pewnie, że można Seul lubić, czemu nie? Ja też lubię Tokio, choć nie uważam go bynajmniej za jakieś przepiękne miasto, jednak je lubię. Brzydkie miasto wcale nie musi oznaczać, że nie da się go lubić. Np. chyba wszyscy mieszkańcy Dżakarty uważają ją za miasto brudne i brzydkie, ale jakoś większość z nich ją lubi. Estetyka nie zawsze idzie w parze z sympatią do danego miejsca.

    Dla mnie, gdziekolwiek nie pojadę, a trochę już świata zobaczyłem, najważniejsi są ludzie, bo to oni tworzą atmosferę i sprawiają, że dobrze się w danym miejscu czuję. Na Koreańczykach się zawiodłem, przejechałem nie raz i pewnie dlatego z własnej, nieprzymuszonej woli raczej już tam (na razie) nie wrócę, szkoda mi czasu i pieniędzy….

    • W takim razie dzielimy sie na milosnikow Tokyo i Seulu. Ja rowniez bardzo lubie Japonie z jej wszystkimi aspektami.

      • Avatar W4rbird

        Wiesz jakie miasto ja najbardziej lubię – Pekin. W tym mieście jest wszystko i nie da się w nim zgubić. I ludzie spoko.

      • Avatar V.P.

        Niestety jeszcze nie bylem w Chinach. Mam nadzieje iz wkrotce blizej poznam ten kraj.

  • Szanowni Panstwo,
    Czekamy na film V.P o wychodzacych z 7/11 rozrzucajacych smiecie Koreanczykach. Postaramy sie sciagnac ten film z Youtube i pokazac go na polska-azja.pl. Bedziemy wdzieczni V.P za przeslanie linku do filmu, kiedy juz zostanie opublikowany. Liczymy na to ze bedziemy w oparciu o niego kontynuowac dyskusje i zachecamy wszystkich z Was, ktorzy przebywaja obecnie w Korei, do krecenia innych byc moze pozytywnych filmow o tym kraju. Takie tez bedziemy starali sie pokazywac, ale przede wszystkim ciekawe, prowokujace do dyskusji czy wymiany mysli. Serdecznie pozdrawiamy, CSPA

    • Czy moge liczyc na milion won autorskiego? :)

  • Czy V.P. = S.K. ?Alter-ego?

    • Jesli ten jakze powazny problem nie daje Ci spac i chcialbys przeprowadzic prywatne sledztwo to udziele ci pewnej wskazowki. Popros redakcje o ustalenie naszych lokalizacji na podstawie naszych adresow IP :)

  • No ale przyjażn/znajomi to już inny temat. Też uważam, że ciężko zaprzyjażnić się z Koreańczykiem.
    I tak lubię Seul:-)

    • Też lubię Seul. A jeśli chodzi o zaprzyjaźnienie się z Koreańczykami to było mi trochę ciężko ponieważ trochę z Angielski mieli problemy ale te osoby z które poznałem rozmawiałem z nimi po Japońsku. Najbardziej byli zdziwieni jak im Zaśpiewałem Hymn Korei Południowej.

    • Ciesze sie iz w czyms sie zgadzamy :)

  • Dlaczego nie można niby porównywać Korei do świata Zachodniego? Bo są różnice? No przecież na tym ma porównanie polegać, prawda? Co to by było za porównanie, gdyby różnic nie było. Porównać można każdy kraj z każdym na każdej płaszczyźnie, co najwyżej wyniki mogą być różne.
    Panie Levi, tak, lotnisko nie jest argumentem, bo nie stanowi (w tym wypadku) części tkanki miasta, jego architektury, którą oceniamy mówiąc, czy jest ono ładne, czy nie. Seul brudny nie jest i nikt nawet o tym nie wspomniał, ale ładny na pewno nie. Niby o gustach się nie dyskutuje, ale wątpliwe są walory estetyczne ton betonu i gdzie nie gdzie szkła. Nie mówię, że to miasto nie może się podobać, ale zgadzam się absolutnie z V.P., że ładne to ono nie jest.
    Myślę, że co poniektórzy zapomnieli, o czym ta dyskusja jest i od czego się zaczęła. A zaczęła się od wypowiedzi V.P. mówiącej, że nie lubi on Korei, którą ów użytkownik poparł przykładami. Ja się z nim zgodziłem, ktoś inny również. Czy to jest subiektywne? Oczywiście! Jak prawie każda ocena lubię/nie lubię.
    Yanush pisze, że stara się zrozumieć Koreańczyków. Fajnie, ale widać, że nie masz z nimi (a przynajmniej z większą liczbą ich) na co dzień do czynienia, bo w pewnym momencie też byś stwierdził, że masz ich już dość. Dla mnie jest to naród zupełnie nie potrafiący się zasymilować ani zaadaptować do warunków innych, niż te w Korei i mnie osobiście, nie chce się już ich próbować zrozumieć.
    A argument o różnicach kulturowych jest tak ogólnikowy, że absolutnie nic nie wnosi, jeśli już się do nich odnosimy, warto by napisać dokładniej nieco.

    Ja nie każę nikomu lubić, np. Polski, jeśli mu się tu nie podoba, jeśli charakter narodowy Polaków mu nie odpowiada, bo jestem w stanie to zrozumieć. Ja nie lubię Korei, napisałem dlaczego, moje argumenty mają przełożenie w rzeczywistości i do swojej opinii mam pełne prawo. Jeśli ktoś lubi ten kraj, niech napisze dlaczego.

    • Zgodze sie. Trudno przez dluzszy czas z nimi wytrzymac. Mam wsrod nich znajomych, ale nie przyjaciol. Nie mozliwe. Sadze iz Yanush rowniez ma znajomych Koreanczykow, ale nie przyjaciol. Roznice nie do pogodzenia. No chyba ze co drugi dzien upija sie z nimi wodka, i stad ta lojalnosc, ale tylko lojalnosc.

  • Przepraszam ale stanowczy ton jest używany od początku i wciąż nie rozumiem argumenty Pana, ze względu że byłem w Korei Południowej i wogóle poza kwestie językowe – z którymi się zgadzam -, to nie spotykałem się z ww. problemów albo te problemy nie zaskoczyły bo wszędzie można znależć te same.
    Jedynie co widzę od Pana wypowiedzi, to porównanie kultury/świat koreańskiego do zachodniego, co nie jest możliwe. Koreańczyk inaczej funkcjonuje niż europejczyk więc jest ciężko oceniać objektywnie ‚poczucie humoru koreańczyka’ itd.
    Co do argument ds. Kimczi to wogóle z czym takim się nie spotykałem
    Co do brudnego Seulu prosze mi przedstawić zdjęcie brudnego Seula.
    Co do kwestii językowej, koreańczycy mają problemy żeby nauczyć się język angielski bo całklowicie się rózni od ich języku, co jest zrozumiałe.
    Co do kwesti poczucie humoru każdy kraj ma własny. Pochodzę z Francji i z góry nie oceniam Polskie poczucie humoru, które całkowicie się różni od francuskiego. Nie ma gorszego lub lepszego, jest po prostu inne.

    • Zgadzam się o Seulu można mówić różne rzeczy ale na pewno nie to że miasto jest brudne czy brzydkie. Jeśli chodzi o różnice językowe to w pełni się z Panem zgadzam że J.Angielski dla Koreańczyków jest trudny. Wiem ponieważ mam kilku przyjaciół z Korei Południowej.
      A w kwestii poczucia humoru mogę powiedzieć co kraj to obyczaj i gdyby każdy kraj miał takie same poczucie humoru to świat byłby nudny. Gorąco pozdrawiam.

      • Avatar Temori

        Seul wyglada jak Walbrzych lub Katowice. Dla mnie to wystarczajacy powod by okreslic te miasto jako brzydkie.

      • Avatar V.P.

        Yanush, Koreanczycy to bardzo zapracowani i zestresowani ludzie. Poczucie humoru mialoby pozytywny wplyw na cale spoleczenstwo, a jego braki sa niestety przyczyna wielu ich spolecznych problemow – od alkoholizmu, do przemocy w rodzinie. Sugerowanie iz swiat z ich fatalnym poczuciem humoru wydaje sie bardziej dla Ciebie kolorowy jest podejsciem na wskros egoistycznym.

    • Sadze iz czytelnicy Lonely Planet glupcami nie sa i mieli obiektywne powody by wyznaczyc Seoul do tej malo zaszczytnej nagrody trzeciego miejsca wsrod najbrzydszych miast swiata. Oczywiscie jesli ktos w szarym betonie znajduje inspiracje nie bede polemizowal.

      S.K. slusznie zauwazyl iz o brudzie oraz kimchi nikt nie wspomnial. Wspomnialem brudne fabryczki zlokalizowane w srodku miasta i nieuczciwych restauratorow. Prosze mi nie imputowac.
      Ale jak juz zdecydowal sie Pan temat podjac to pozwole sobie kontynuowac. Rzeczywiscie w ostatnim czasie wladze miejskie Seulu podjely sie akcji posprzatania miasta celem poprawy jego reputacji, jednakze sporo jeszcze pozostaje do zrobienia, a zarazem duzej juz czesci niestety, ze wzgledu na nielad architektoniczny, usprawnic sie nie da. Po pierwsze, brak koszy na smieci. W zasadzie to poza stacjami metra nie sposob je wypatrzyc. Mieszkancy wciaz rzucaja odpadki na ulice, a czystosc glownych ulic jest wynikem armii podstarzalych sprzataczy ktorzy codziennie wczesnym rankiem zamiataja ulice, a nie jak w przypadku chociazby Japoni wysokiej swiadomosci spolecznej i ekologicznej. Oferuje Panu million won za wskazanie mi pierwszej osoby ktora na ulicach Seulu wlozy papierek od cukierka, lub puste opalowanie od papierosow do kieszeni. Ta sama kwote zaplaci Pan mi jesli smieci pierwszej piatki znajda final swojego krotkiego lotu na ulicy lub w pobliskich krzakach. Poswiecimy zaledwie pare minut przy wejsciu do 7eleven. Podejmuje Pan zaklad?

      Ale coz, poprosil Pan o fotograficzny material dowodowy, nie zawiade wiec Pana oczekiwan. Film zrobiony z mysla o Panu, bez specjalnych poszukiwan odpowiedniego miejsca, znajdzie Pan na YouTube. Uzytkownik „letsbug”. Celowo od kolegi pozyczylem kamere by Pana usatysfakcjonowac. Miejsce? Wangsimni. Jesli to Pana nie przekonuje dostarcze wiecej.

      W kwestii poczucia humoru za bardzo Pan relatywizuje. Wrecz przeciwnie, jest gorsze i lepsze. Czy wysmiewanie np. osoby niesprawnej fizycznie jest dla Pana rowniez po prostu innym rodzajem poczucia humoru?

      Poczucie humoru ma zbyt duzy wplyw na jakosc zycia by tak je bagatelizowac. Jego brak jest raczej wada niz zaleta, choc obiektywnie przyznam iz to w szczegolnosci koreanczykom plci meskiej jego brak. Mam bliskie znajome wsrod Koreanek ale przed jakakolwiek blizsza znajomoscia z facetami, podobnie jak S.K. i Temori, sie wystrzegam. Przykladowo, przez pewien okres czasu gralem z nimi w pilke nozna, jednakze szybko bylem zmuszony do porzucenia tej przyjemnosci ze wzgledu na smiertelnie powazne podejscie miejscowych nawet do rozrywek czysto rekreacyjnych. Dopiero w restauracji, podczas obiadu potrafili sie troche rozluznic. Ich wyuczona sztywnosc bywa czasami karykaturalna, np. kiedy ubieraja garnitur by spedzic czas z dziecmi w parku albo na rodzinnych, weekendowych zakupach w centrum handlowym. Nie bez przyczyny wiekszosc z nich nawet nie posiada spodni dzinsowych. Zbyt mocno kojarza im sie z trudnym do przelkniecia luzem.

  • Każdy ma swoje argumenty. Widzę również że w opiniach jesteśmy podzieleni jak Korea. Może przesadziłem ale staram się zrozumieć Koreańczyków. A spory do niczego nie prowadzą.

    • Nauka rozwija sie na sporach i debatach, ktorych na amerykanskich kampusach calkiem sporo. Byc moze indolencja polskiej nauki lezy wlasnie w naszej niecheci do ozywionych dysput. :) :)

      • Avatar Yanush1988

        Zgadzam się byle tylko nie zniżać poziomu debaty.

  • lotnisko nie stanowi argument ? różnice kulturowe to nie argument ?
    może zacznijmy od definicjach feudalne itd.
    Jeśli nie nadajemy na te same fale luz tutaj demokracja ale ataki agresywne nie życzymy sobie.

    • Panie Levi, krytykowac Panu latwo, ale juz nie bardzo radzi Pan sobie z krytyka. Ja nie mam nic do Pana, po prostu calkowicie nie zgadzam sie z Pana rozumowaniem, dodatkowo lubie male debaty i to wszystko. Do obu mam pelne prawo :) Prosze nie zrzucac wszystkiego na agresje. Jak wczesniej wspomnialem, moj stanowczy ton zostal sprowokowany Pana pierwszym wpisem. Dodatkowo wciaz stoje murem za wszystkim co napisalem. Nie wypowiadam sie na temat Korei Polnocnej, gdyz moja wiedza na temat sasiada z polnocy jest znikoma, w tym temacie Pana wiedza jest niekwestionowana. Niestety, niewiele Pan orientuje sie w sprawach R.O.K.

      Drogi adminie, prosze odciagnac juz Pana Levi od klawiatury :) :) :)

  • moje argumenty są słuszne wg mnie i niech Pan nie stosuje agresywny ton bo to lamusowate trochę:-)buziki vp

    • Panie Levi, ale pan nie podał żadnych argumentów! Bo niby gdzie?

      1. „Kolega pisze, że mają zdolności na poziomie feudalnym. Może byśmy zaczynali od tego co ma znaczyć “zdolności feudalne”. Dlatego nic nie dodam co do tego punktu.” – sam pan napisał, że nic pan nie doda, więc żaden to argument.
      2. „Poczucie humoru: nie można porównywać polskiego i koreańskiego poczucia humoru.” – dlaczego nie? Proszę o argumenty, bo tu ich również brak.
      3. „Co do uwagi dotyczącej komórki, V.P dośc mizernie analizuje kulturę koreańską porównywając w jednym worku Seoul i całą Koreę Południową.” – to też żaden argument, zero polemiki. Poza tym Seul to 1/3 Korei (jeśli chodzi o mieszkańców).
      4. „Seul brzydkim miastem ? Troche nie wiem ale za to Seoul ma najpiękniejsze lotnisko na świecie ” – przepraszam to, że lotnisko jest ładne jest dla pana argumentem przemawiającym na korzyść estetyki całego miasta? Przecież to lotnisko nawet w Seulu nie leży.
      5. „Uwaga dotycząca kimczi jest nieco czepialska” – to tu to pan dopiero zajechał argumentem! No faktycznie….
      6. „Co do kwestii językowej wynika to raczej z tego, że wymowa języków azjatyckich bardzo się różni od wymowy naszych języków co utrudnia sprawę.” – Różni się fakt. Ale co to utrudnia? Jaką sprawę?

      Rozumiem reakcję V.P., ponieważ skrytykował go pan w zamian nie przedstawiają zupełnie żadnych kontrargumentów, co pokazałem wyżej.
      Pańskie argumenty nie mogą być słuszne, bo ich nie ma :)

  • Zauwazylem tu dwie grupy ktore stoja przeciwko sobie. ci ktorzy przebywali w Korei dluzszy czas popieraja V.P., ci ktorzy znaja Koree z telewizji, krotkiego w Korei pobytu lub jak Yanusz 1988 ma koreanskich znajomych, nie zgadzaja sie V.P. Ci drudzy nie maja zbyt duzej wiedzy o Korei. Ja sam mieszkam tutaj od 7 prawie miesiecy, studiujac koreanski. Jeszcze zapewne pol roku temu bronilbym tutaj Koranczykow, ale zdobylem przez ten czas troche doswiadczenia. To smieszne ze ci ktorych wiedza o Korei (np. W4rbird, Yanush1988) jest kiepska tak chwala ten kraj. Nie maja racji. Jesli ktos chce moze sobie lubic Koree, lub nie, ale powinien cos na ten temat wiedziec co pisze.
    Andso piszesz iz Koreanczycy dla obcokrajowcow sa mili i przyjacielscy. Tak jak i ja to odczulem, ale tez ze nie sa juz tak przyjacielscy dla ludzi z innych kregow towazyszkich czy rodzinnych. Sa nawet chamscy jak nikt. Moze nie lubisz Nowej Zelandii, ale wiekszosc studentow z mojego uniwerku w Seulu chcialoby tam sie wyporowadzic. Widze zes niedowiarek, to se sprawdz.
    Yanush1988 twierdzisz ze koreanczycy sa zyczliwi bo masz kilku przyjaciol. Smieszne. Bo iles czasu spedzzil w Korei? Pewnie nic albo tydzien u tych swoich przyjaciol he he :) koreanczycy maja dwie osobowosci. sztuczna mila i ta prawdziwa paskudna.
    Pewnie nie slyszales o U-nee albo chyba najbardziej znanej aktorce choi jin sil i wielu innych. Te wszystkie celebry popelnily samobojstwa po tysiacach maili jakie dostaly od koreanskich fanow. Widze ze nic nie wiesz. Gdzies czytalem na jakims blogu ze tez kazdy nie koreanczyk ktory odwazy sie skrytykowac koree dostaje tysiace listow z grozbami smierci. sam pisze bloga i lubie je czytac, wiec se poczytaj to i komentazze innych, takich ktorzy w korei mieszkaja a nie tylko maja przyjaciol.

    http://briandeutsch.blogspot.com/2010/02/koreans-hating-apolo-anton-ohno-again.html

    • temori , zauważ ze ja mieszkaniem w Korei (tak jak pisałem powyższej) kilka lat, znam koreański stosunkowo dobrze i mysle ze znam ludzi w tym państwie.

      Korea, tak jak pisałem ma swoje problemy – czasami poważne. Jest to trudne państwo z (czasami) trudną ludnością ale nie zaloguję na non-stop krytykę.

      Wręcz przeciwnie — zasługują przynajmniej trochę kompletów za sposób w który się przebili od dna.

    • P.S. temori, jak najbardziej zapraszam do NZ Ciebie i Twoich przyjaciół.
      Bardzo bym chciał przeczytać twoje opinie po kilu miesiącach.

      • Avatar Temori

        To moze ty mieszkales w tej polnocnej. He he he :) Nic nie wiesz o Koreanczykach. Nie znam i nie spotkalem Koreanczyka ktory wrocilby z NZ po latach mieszkania tam. Znam za to wielu tych ktorzy wyjechali tam by studiowac angielski i albo juz nigdy nie wrocili albo pomimo wielu staran by tam pozostac musieli wrocic. Jak nie lubisz NZ to po prostu wroc do kraju. Proste.

  • Darzę szacunkiem Koreańczyków ponieważ mam wśród nich wielu przyjaciół i to są bardzo dobrzy i życzliwi ludzie. A słowa które tu wygłasza Pan V.P to zwykłe uogólnienia które nie mają żadnego odniesienia w rzeczywistości.

    • Krytykuje Pan mnie oraz moj komentarz ad hominem, bez odpowiednich argumentow, a te ktore Pan zamiescil nie są godne eksperta think tank’u i jeszcze sie Pan dziwi iz moja reakcja jest tak stanowcza? Popelnia Pan blad arogancji typowy dla niektorych ludzi dobrze wyksztalconych w jakiejs dziedzinie, ktorym wydaje sie iz posiadaja wiedze umozliwiajaca im wypowiadac sie na tematy rowniez w innych dziedzinach.

      • Avatar andso

        V.P. zanim zaczniesz używać słowa typu „ad hominem”, zajrzyj do słownika i sprawdź co one znaczą. ;)

      • Avatar V.P.

        Andso, widze iz musiales zajrzec do internetu by znaczenie tego bledu logicznego blizej poznac. Nie zapoznales sie z nim jednak dokladnie. Ad hominem mozna uzyc rowniez w stosunku do okreslen obrazliwych, wtedy zazwyczaj z przymiotnikiem „abusive” (ad hominem abusive), ktory jednak mozna celowo pominac i tak tez uczynilem.

        Czy mam Tobie cos jeszcze wytlumaczyc?

  • W pełni się zgadzam z Panem Nicolasem Levi w sprawie Seulu. Uważam że Korea to kraj który zasługuje na głębsze zainteresowanie by każdy mógł polubić ten kraj i niezwykłych ludzi którzy tam mieszkają. Musimy zrozumieć Koreańczyków ponieważ z pewnego punktu widzenia oni są podobni do nas Polaków. Ponieważ na obu krajach boleśnie odcisnęła się historia.

    • Eee… z tym „niezwykli” to troche przesadziles. moze za duzo koreanskich dramatow ogladasz ha ha :)

  • Nazywam się Nicolas Levi akurat zajmuję się Koreą Północną ale miałem okazje przebywać 2 razy w Korei Południowej, (byłem również ponad 10 razy w Azji i raz w Korei Północnej) łącznie przebywając miesiąc tam w celach naukowych. Były to wyjazdy, gdzie byłem sam więc bardziej musiałem się zmierzyć z różnicami kulturowymi.

    Poniżej podaję listę moich uwag:

    Kolega pisze, że mają zdolności na poziomie feudalnym. Może byśmy zaczynali od tego co ma znaczyć „zdolności feudalne”. Dlatego nic nie dodam co do tego punktu. Dodatkowo niebezpieczni kierowcy to chciałabym zaznaczyć, że Korea jest najbezpiecznym krajem pod tym względem (pasy w autobusach).

    Poczucie humoru: nie można porównywać polskiego i koreańskiego poczucia humoru.

    Co do uwagi dotyczącej komórki, V.P dośc mizernie analizuje kulturę koreańską porównywając w jednym worku Seoul i całą Koreę Południową.

    Seul brzydkim miastem ? Troche nie wiem ale za to Seoul ma najpiękniejsze lotnisko na świecie (Źródło: http://en.wikipedia.org/wiki/Incheon_International_Airport)

    Uwaga dotycząca kimczi jest nieco czepialska

    Co do kwestii językowej wynika to raczej z tego, że wymowa języków azjatyckich bardzo się różni od wymowy naszych języków co utrudnia sprawę. Dodatkowo Korea akurat aktywnie poszukuje nauczycieli . Można dodatkowo powiedzieć, czy Europejczycy mają

    • Wiec i moze przy Korei Polnocnej i jej aspektach politycznych raczej wylacznie powinien Pan pozostac.

      Nie tyle zdolnosci, co spoleczne zdolnosci. Poprzez nie rozumiem umiejetnosci komunikacyjne, asertywne, rozwiazywanie problemow itd. ktore to sa wciaz bardzo slabo rozwiniete w Korei. Nie bede Panu robil wykladow, ale zasugeruje by zainteresowal sie blizej odpowiednia literatura, choc przy brakow odpowiednich umiejetnosci analitycznych i to moze Panu niewiele pomoc.

      Pasy w autobusach? Po pierwsze ja osobiscie sie z takimi pasami w Korei nie spotkalem. Miejskie autobusy ich nie posiadaja. Po drugie pasy w autobusach nikomu nie uratuja zycia, jesli te beda tylko i wylacznie ozdoba do siedzen, gdyz nie wierze aby jakikolwiek Koreanczyk zabezpieczyl sie pasami w autobusie, kiedy nawet dzieciece foteliki w samochodach to wielka w Korei rzadkosc, a dzieci, nawet dwuletnie sadza sie na przednim siedzeniu auta bez zadnego zabezpieczenia. Po trzecie co maja pasy bezpieczenstwa w autobusach wspolnego z ogolnym bezpieczenstwem na drogach, kiedy kierowcy tychze autobusow notorycznie przejezdzaja skrzyzowania na czerwonym swietle, lawirujac pomiedzy przechodzacymi przez jezdnie pieszymi?

      Prosze pamietac by swoje opinie popierac odpowiednimi argumentami, w przeciwnym razie nie przedstawiaja one wiele wartosci. Jesli twierdzi Pan iz obu krajow poczucia humoru nie mozna porownywac, prosz napisc dlaczego. Jesli moja analiza jest dla Pana mierna, rowniez prosilbym o rozwiniecie powyzszej mysli. Argumenty ad hominem nie wyjasniaja istoty rzeczy.

      Inchoen otrzymal, zasluzenie, nagrode dla najlepszego portu lotniczego swiata 2009 roku, ale zapewne nie architektura zawnetrzna tego budynku przyczynila sie do tej nominacji. Nawet kilka pieknych budynkow, czy atrakcyjnych ulic nie zmieni prawdziwego oblicza brzydkiego miasta. Jesli ktos ocenia wyglad i estetyke calego miasta subiektywnie na podstawie kilku „fajnych” nocnych klubow to takie opinie nie sa warte nawet jednego slowa. Dodatkowo port lotniczy Inchoen zapozyczyl swoja nazwe od miasta w ktorym sie znajduje.

      Nie wyrazilem ani jednej opinii -pozytywnej czy negatywnej- na temat kimczi (ktore w formie kwasnej -czyli tzw.stare kimczi- bardzo lubie) a nieuczciwych restauratorow – temat coraz bardziej goracy rowniez posrod powoli w koncu uczacych sie walczyc o swoje racje i prawa Koreanczykow.

      Rozniece jezykowe sa pewnym utrudnieniem, ale nie przeszkoda w nauce jezykow obcych. Ponownie zasugeruje glebszy wglad w ten problem by zrozumiec jego istote.

  • Jak to wszystko jest mozliwe skoro Koreanczycy to chrzescijanski narod? Chyba mowimy tu o skrajnych przypadkach. A jakie sa pozytywy Koreanczykow. Napewno jakies musza byc. Cos dobrego co moze sie zdarzyc tylko w Korei.

    • Choc rzeczywiscie wysoki procent Koreanczykow jest aktywna religijnie, to jednakze rowniez Korea znajduje sie w pierwszej piatce (lub dziesiatce, w zaleznosci od zrodla) najbardziej ateistycznych krajow swiata. Wciaz jednak silny w Korei neo- konfucjonizm ma zasadniczy wplyw na wszystkie sfery zycia mieszkancow, lacznie z religia. Neo-konfucjonizm jest zarazem blogoslawienstwem jak i przeklenstwem tego azjatyckiego tygrysa. Jest w duzej czesci odpowiedzialny za energiczny rozwoj gospodarczy kraju, ale stoi takze za koreanczykow slabosciami.

      Co do pozytywow to znajdzie sie ich sporo. Wylicze pare z nich:
      1. Oczywiscie szybki rozwoj ekonomiczny
      2. Jak juz wczsniej wspomnialem brak lobuzerstwa I wandalizmu
      3. Choc Koreanczycy musza jeszcze poznac umiar w piciu alkoholu I nauczyc sie walczyc ze stresem innymi rowniez niz tylko „binge drinking” metodami, to kultura picia w Korei niewatpliwie stoi wyzej niz w Polsce.
      4. Po za Seulem ludzie sa zdecydowanie bardziej przyjazni, mniej materialni, w szczegolnosci na mojej ulubionej wyspie Jeju.
      5. Sprawny system komunikacji transportowej w Seulu, ktory szybko I sprawnie (w szczegolnosci metro) dowozi pasazerow w kazde miejsce.
      6. Sprawny system znakow ulatwiajacy turystom poruszanie sie po aglomeracji.
      7. Bardzo dobry system sluzby zdrowia. Za 20 dolarow ubezpieczenia miesiecznie kazdy ma latwy dostep do lekarzy wszystkich specjalnosci.
      8. Przedsiebiorczosc Koreanczykow, ktorzy podobnie jak Wietnamczycy w Warszawie lubia brac sprawy w swoje rece.
      9. Ped do nauki. Choc system edukacyjny jest niesprawny I skorumpowany, to nieprzeszkadza to koreanskim studentom zajmowac czolowe pozycje na najlepszych amerykanskich uczelniach
      10. Stabilna azjatycka demokracja.

      • Avatar temori

        Ja tam bym nie byl tak pewien tego braku wandalizmu.niedawno ktos kolo mojego domu powybyjal szyby w obu budkach telefonicznych na rogu ulicy. budek telefonicznych w seulu juz prawie nie ma wiec i te pewnie sprzatna mi sprzed domu. no a ten ich palac namdemun co wciaz odbudowuja to tez wandalizm.

  • Itd. na przykład pisanie o pijaństwie Koreańczyków. A tu mamy znowu mamy niedawno widoczności że alkoholem umilili sobie bożonarodzeniowy dyżur lekarz i ratownik z załogi karetki w Lublinie – a ich pacjent zmarł. A o korupcji i kradzieżach w Polsce to nawet nie zaczynami bo śmieją się ze nawet gwoździ w podłodze nie zostawimy. „Heute gestohlen – morgen schon in Polen!” itd.

    Tak jak bronie opinii o Polsce i krytykuje generalizacje tak samo robię to z Koreą. Tak ja pisałem, mieszkałem tam trzy lata. Większość Koreańczyków pracuje ciężko, przestrzega reguł aż do punktu gdzie to nie jest prawie normalne i generalnie stara się mocno dla rodziny.

    Ze większość z was patrzy na Japonię w bardziej pozytywnym świetle to się niedziwnie bo i sam mam lepsza opinie o tym państwie (chociaż nie jest lepsz od Korei pod każdym względem),
    Tak jak pisałem Korea nie jest rajem i pod wieloma względami zasługuję na krytykę. Ale niektóre wypowiedzi na tej stronie ni są obiektywne.

      • Avatar andso

        Czy Ty czytasz polską prasę? Widocznie nie.

      • Avatar V.P.

        Temat ten byl juz wczesniej poruszany. Czytaj uwazniej. Rozmawiamy o Korei, nie o Polsce czy Nowej Zelandii. To nie jest charakterystyka porownawcza.

  • V.P. mówi: „A o wciaz duzym zacofaniu spolecznym Korei swiadczy chociażby ponizsza historia. Jakiś czas temu kierowcy w Korei byli zobowiązani do zapłaty z własnej kieszeni równowartości około 2 tysięcy dolarów w przypadku gdy z ich winy w wypadku ucierpialy i zostaly hospitalizowane osoby trzecie. Szybko z tego przepisu się wycofano. Dlaczego?Kierowcy, w szczególności taksowek, w nocy po potraceniu pieszego gdzies na ciemnej uliczce, celowo “dobijali” biedaka kołami, gdyż nie było obowiązku zapłaty w przypadku gdy ofiara wypadku zdarzenia nie przeżyła.”

    Ja o tym skandalu nie słyszałem ale nie będę kwestionował jego wiarygodności

    Jestem bardziej zaciekawiony jakie masz uczucia o Polsce i Polakach i czy uważasz czy na podstawie okropnych wiadomości które czasami wychodzą na świat z Polski chciał byś żeby obcokrajowcy skakali to tak pochopnych konkluzji o Polakach?

    Na przykład porównaj tą historie o kierowcach taksówek w Korei (ponoć dowód zacofania społecznego) a lekarzach polskich i morderstwach przez nich wykonach w Łodzi za kilak groszy? Jeśli nasi medycy są na poziomie moralnym taksówkarzy Koreański to co to mówi o nas i naszym społeczeństwie?

    tzw. „Polish Ambulance Murders”. Ja prawie zemdlałem oglądając na BBC i dużo tłumaczyłem znajomym żeby nie budowali opinii o Polsce na postawie tego programu. Ja nie wiem na ile byli przekonani:

    „Storyville: The Polish Ambulance Murders
    An extraordinary scandal is retold by this superb documentary strand, detailing the bizarre circumstances surrounding Poland’s largest police investigation. Six years ago, a tip-off to a national newspaper warned of “skin-hunting”, whereby medical professionals found there was more money to be made from dead patients than live ones. With the government offering $1,000 in funeral subsidies to grieving families, what started as a simple scam involving duping relatives into signing the money away took a more sinister turn when doctors, nurses and paramedics began actively hastening their patients’ demise. The authorities are examining 70 cases of attempted murder, although it’s feared that after 10 years of skin-hunting, some 50,000 people may have fallen victim to its exponents.”

    • W kazdej grupie, spoleczenstwie znajdzie sie czarna owca ktora swoim zachowaniem burzy na jakis czas zastany porzadek , jednakze w przypadku Korei patologiczne zachowania sa raczej norma niz wyjatkiem od reguly. Podpalenie perly koreanskich zabytkow, Namdaeun, koktajl molotowa w metrze w Daegu i blisko 200 ofiar smiertelnych, gwalciciel grasujacy bezkarnie przez 9 lat w Paju przy biernej postawie leniwej lokalnej policji – takie zdarzenia juz nawet niewielu tutaj dziwia, kiedy w Polsce i innych krajach wywoluja szok wsrod mieszkancow.

      • Avatar andso

        O czym ty mówisz? Jakim wyjątkiem od reguły? Co ty wiesz o regułach? Wybierasz najbardziej skandaliczne wydarzenia w Korei i próbujesz to narzucić całej populacji? Dlaczego nie odpowiesz na pytanie i nie wytłumaczysz dlaczego umysłowo chorzy Koreańczycy są na poziomie nie których polskich doktorów?

      • Avatar V.P.

        I znow wykazujesz brak podstawowej wiedzy. Caly czas piszesz na podstawie wlasnych, subiektywnych odczuc. Rodak Pana Levi, slynny socjolog Emile Durkheim napisal w jednej ze swoich prac iz ilosc samobojstw w spoleczenstwie okresla stan psychiczny tego spoleczenstwa. Korea przoduje w tym niechlubnym zjawisku posrod wszystkich krajow OECD, zarowno wsrod mezczyzn jak i kobiet. Wiecej, Koranczycy w USA jako mniejszosc spoleczna rowniez popelniaja procentowo najweicej samobojstw. Takze studenci Koreanscy w USA przoduja w tej statystyce. Wg. Koreanskich socjologow w USA powodem Koreanczykow powaznych problemow mentalnych jest ciagla presja rodzicow na nauke w szkolach, ogolna ich niechec do zwrocenia sie o pomoc do psychologow, oraz wymagane od rodzicow bezwgledne posluszenstwo, co uniemozliwia im pozbycia sie negatywnych emocji.

        W zeszlym roku niemiecki Der Spiegel napisal artykul o prolemach psychicznych Koreanczykow. Zatytulowal go Cyber-terrorism.
        Temori ma racje. Cos tobie prawo Choi Jin-sil mowi? Koreanczycy musza logowac sie do internetu podajac numer dowodu tozsamosci, jesli chca brac udzial w dyskusjach takich jak ta. Powod? Seria samobojstw Koreanczykow po brutalnych atakach na nich przez agresywny tlum internautow.

        Drazni mnie to iz musze tlumaczyc pewne sprawy takim ignorantom jak ty. Jeszcze jakies pytania?

  • “Fajnie jednak, że chociaż ktoś ich lubi i ma z nimi dobre doświadczenia.”

    Jest strona w języku angielskim, pod nazwą “ESL Cafe”.
    www(kropka)eslcafe(kropka)com
    Pod
    Stuff for Teachers>Korean Job Forums>General Discussion

    Większość opinii tam jest podobna to tych tutaj. :) Może kogoś zainteresuje.

    S.K., zgadzam się że poziom nacjonalizmu w Korei jest bardzo wysoki ale nie jestem przekonany co do Twojego argumentu o Dokdo / Takeshima. Ja nie chciał bym żeby ktoś n.p. używał Breslau kiedy wiedzą ze w polskim to jest Wrocław. A szczególnie kiedy jest spór miedzy Japonią a Koreą o tą wyspę (no, kamień) :)

    Koreańczycy faktycznie za wszelką cenę starają udowodnić, że Korea jest lepsza niż inne kraje… przynajmniej na początku. Ale z czasem kiedy Ciebie dobrze poznają to się zmienia. Bez przesady Koreańczycy generalnie nie są zadowoleni ze swojego państwem. Kiedy się ich pytałem dlaczego przed innymi obcokrajowcami udają ze Korea jest super. “Korea to rodzina, a o rodzinie nie mówi się źle przed obcymi. My dobrze wiemy o naszych problemach rodzinnych”, często brzmiała odpowiedz. Tu muszę dodać ze moja zona to Koreanka…

    Ja zawsze próbowałem wytłumaczyć te wady u Koreańczyków ich historią i silnym konfucjanizmem. Jakoś mi się udało i ciesze się bo mają też dużo pozytywnych cech. Mam znajomych (europejczyków) którzy zostaną tam chyba przez resztę życia (wielu opisuje ich stosunek do Korei jako “love-hate relationship”). :)

    Ja tez nie miał bym problemów z powrotem tam gdybym dostał prace bardziej w moim kierunku.

  • „Fajnie jednak, że chociaż ktoś ich lubi i ma z nimi dobre doświadczenia.”

    Jest strona w języku angielskim, pod nazwą „ESL Cafe”.
    http://forums.eslcafe.com/korea/viewforum.php?f=1

    Większość opinii tam jest podobna to tutaj. :) Może kogoś zainteresuje.

    S.K., zgadzam się że poziom nacjonalizmu w Korei jest bardzo wysoki ale nie jestem przekonany co do Twojego argumentu o Dokdo / Takeshima. Ja nie chciał bym żeby ktoś n.p. używał Breslau kiedy wiedzą ze w polskim to jest Wrocław. A szczególnie kiedy jest spór miedzy Japonią a Koreą o tą wyspę (no, kamień) :)

    Koreańczycy faktycznie za wszelką cenę starali się udowodnić, że Korea jest lepsza niż inne kraje… przynajmniej na początku. Ale z czasem kiedy Ciebie dobrze poznają to się zmienia. Bez przesady Koreańczycy generalnie nie są zadowoleni swoim państwem. Kiedy się ich pytałem dlaczego przed innymi obcokrajowcami udają ze Korea jest super. „Korea to rodzina, a o rodzinie nie mówi się źle przed obcymi. My dobrze wiemy o naszych problemach rodzinnych”, często brzmiała odpowiedz. Tu muszę dodać ze moja zona to Koreanka…

    Ja zawsze próbowałem wytłumaczyć te wady u Koreańczyków ich historią i silnym konfucjanizmem. Jakoś mi się udało i ciesze się bo mają też dużo pozytywnych cech. Mam znajomych (europejczyków) którzy zostaną tam chyba przez resztę życia (wielu opisuje ich stosunek do Korei jako „love-hate relationship”). :)

    Ja tez nie miał bym problemów z powrotem tam gdybym dostał prace bardziej w moim kierunku.

  • A kto to jest Dogdo Takeshima?

    • To taki maly kawalek, nalezacej do Korei Poludniowej skaly na morzu Japonskim (Wschodnim), a do ktorej to od czasu do czasu roszczenia skladaja Japonczycy, za kazdym razem-ku uciesze niektorym- powodujac ataki histerii u swoich wschodnich sasiadow.

      • Avatar V.P.

        Przepraszam, oczywiscie zachodnich sasiadow – w Korei.

  • O, bardzo podoba mi się Twoje ostatnie zdanie, Celestyno.
    Nie lubię Korei, często denerwuje mnie zachowanie Koreańczyków, ale nie znaczy to, że jestem nietolerancyjny.
    Niech sobie Koreańczycy robią, co chcą w Korei, co mi do tego. Ale muszą się liczyć z tym, że ich zachowanie może razić przybysza z zewnątrz i wywoływać na nim negatywne wrażenie, które potem dana osoba przekaże dalej.

    To, że Koreańczycy są w stanie, mimo długiej znajomości, powiedzieć ci, że jak jeszcze raz powiesz o Dokdo Takeshima, to się więcej do ciebie nie odezwą potrafi człowieka wkurzyć i negatywnie nastawić. Ja tak mówię, bo jestem japonistą, obie formy są poprawne i nie życzę sobie, żeby mi ktoś tak zabraniał mówić.
    To, że kiedy osoby z 4 różnych krajów rozmawiają na temat aparatów fotograficznych i pada stwierdzenie, że aparaty samsunga nie są zbyt dobre i lepiej wybrać coś innego, na co reakcją Koreańczyków jest: „A co? Japońskie są lepsze? Zawsze uważasz, że Japonia jest lepsza, czemu jesteś antykoreański?!” Dodam, że słowo „Japonia” nie zostało nawet wypowiedziane. Nikt nie mówił też, że japońskie wyroby są lepsze.
    Poziom nacjonalizmu wśród tego narodu jest dla mnie nie do zaakceptowania. Może dla kogoś nie jest to istotne, ale dla mnie np. jest. Podobnie jak dla innych moich znajomych z Azji Pd.-Wsch. którym Koreańczycy za wszelką cenę starali się udowodnić, że Korea jest lepsza niż inne kraje. Że wszędzie jest syf, tylko nie u nich, że każdy stoi nisko cywilizacyjnie, tylko jedna wspaniała Korea powinna świecić przykładem dla całego, kurna, świata.

    Wiem, że nie jest to podejście całego narodu, ale gdyby z ok. 200 poznanych Koreańczyków połowa się tak zachowywała, też miałbyś ich dość, prawda? :)

    Fajnie jednak, że chociaż ktoś ich lubi i ma z nimi dobre doświadczenia.
    :)

    • Mam podobne do Twoich spostrzezenia. W moim dodatkowo przypadku szczegolna krytyka Korei jest uzasadniona ich polityka „eksportowa”. Jak juz wczesniej w innym miejscu napisalem Korea jako agresywny exporter wlasnej pop-kultury jest i powinna byc obiektem obiektywnej krytyki, a nie bezmyslnej adoracji. Koreanczycy chelpia sie najwyzszym ilorazem inteligencji na swiecie. Byc moze, jednakze madrosc to wciaz zjawisko dosc tutaj rzadkie a w polaczeniu z Koreanczykow niesamowita wrecz tendencja do ewangelizacji swiata, ich bezmyslnego czasami entuzjazmu oraz niewielkiej wiernosci prawdzie wychodzi czesto mieszanka niebezpiecznie wybuchowa.
      To wlasnie w Korei kilka lat temu zostalo zalozone stowarzyszenie zagranicznych zon poszkodowanych przez koreanskich mezow. Droga do jego poczatkow wiedze przez koreanskie telenowele szalenie popularne w wielu krajach Azji Wschodniej. W czym problem? Otoz obraz Korei jak i koreanskich mezczyzn w nich przedstawiany odbiega zasadniczo od prawdy. Pozwole sobie zacytowac tutaj slowa pani Kim Ok Hyun, managera najwiekszej w Seulu wylegarni gwiazd Star M z wywiadu jaki pare lat temu udzielila Washington Post: „Koreanczyk przedstawiany w telenowelach jako uprzejmy, bogaty, przystojny ponad przecietnosc mezczyzna obdarzajacy kobiety bezwarunkowa miloscia to taki typ nie istniejacy dotychczas w azjatyckiej kinematografii, a w co teraz zaczely wierzyc kobiety w innych krajach jest ich prawdziwym obrazem.” Jednakze Kim uczciewie dodaje, „ale tak szczerze mowiac dotychczas nie spotkalam jeszcze ani jednego Koreanczyka ktory pasowal by do tego opisu.”
      Poslubienie Koreanczyka dla mieszkanki Filipin czy Wietnamu jest teraz rownie pozadane jak dla Rosjanek bycie prostytutka lub zona szefa mafii. Czesto niestety ich marzenie konczy sie jednak pobytem w szpitalu po sprzeczce z ich Koreanskim mezami. Rzad w Korei swiadomy faktow wprowadzil na szczescie szybko zmiany w prawie, ktore umozliwily rozwiedzionym kobietom, lub tym ktore od mezow uciekly uzyskanie prawa do stalego pobytu.

    • Koreanczykom, ktorzy czesto jako przyklad moralnego zepsucia Japonii podaja ich dziwne relacje z przemyslowymi produktami powtarzam ze nie obchodzi mnie co ludzie robia u siebie w domu – czy spia z gumowa lalka, czy sniadaja z plastikowa poduszka z nadrukiem ulubionej bohaterki Mangi – tak dlugo jak jest to ich prywatna sprawa. I za to Japonczykow lubie. Koreanczyk potraci motocyklem dziecko na chodniku a i tak bedzie sie czul niewinny, obciazajac wina silny podmuch wiatru w bezwietrzny dzien i komara ktory mu wpadl nagle w oko w srodku zimy.

      Japonka, ktora poprosila mnie bym sie przesunal w metrze by zrobic miejsce jej mezowi, z glebokim uklonem i usmiechem przeprosila mnie (sumimasen) gdy ten wypatrzyl w innym miejscu wagonu dwa wolne obok siebie miejsca.
      Koreanczyk, ktoremu zwrocilem uwage w metrze by trzymal sie poreczy gdyz obijal sie o moje plecy, przez 10 minut obwinial kierowce pociagu o szybka jazde, zamiast po prostu przeprosic. Koreanka ktora w zeszlym tygodniu bezmyslnie powiesila na poreczy torebke ktora to zaczela tanczyc mi przed oczami, na moja uwage powiedziala tylko „aha”.
      Koreanczycy, a czasami takze niektorzy otumanieni obcokrajowcy, powtarzaja iz powinienem wyjechac z ich kraju skoro tubylcow w taki brzydki sposob krytykuje. Ich argument jest jednak tak dlugo nierelewantny jak dlugo Koreanczycy beda eksportowali na swiat swoja pop-kulture.

  • “Bójki pijanych pracowników biurowych to codzienność na ulicach Seulu i innych dużych miast.”

    Śmiech. Koreańczycy nie umieją się bić kiedy są pijani a alkohol na nich generalnie nie ma agresywnych efektów. Generalnie upijają się szybko ale są co ja bym określił jako wesołych pijaków. Musze przyznać ze dobrze pamiętam moje noce zw Seulu i Pusan z kolegami i koleżankami (czy z Korei czy z europejczykami).”

    Wybacz Andso, ale „Śmiech” ;P
    Koreańczycy nie są agresywni po alkoholu? ;) Chyba wpadłeś w wyjątkowo grzeczne towarzystwo. Zwłaszcza ‚chłopaki z Pusan’ szczycą się tym, że są ‚twardzi’ a ich rozmowy często przypominają kłótnie. Że o bójkach nie wspomnę.
    Jasne, też dobrze się bawiłam wychodząc z Koreańczykami, ale czasami naprawdę przesadzali (np. ‚to moja dziewczyna, jakim prawem się do niej odzywasz?!’)

    Mieszkałam z koreańską rodziną dobre kilka dni i naprawdę byłam pod wrażeniem ich gościnności. co nie zmienia faktu, że pani domu wpychała się w kolejkę w supermarkecie (bo ryby były po okazyjnej cenie), taranując przy tym inne panie domu ;)

    Chodzi mi o to, że zauważanie ‚minusów’ nie jest równe nietolerancji :)

    • Masz racje, to nie jest nietolerancją. I tak jak pisałem rozumiem dobrze the komentarze bo znam wiele osób które tak samo myślą i mają podobne opinie po przyjeździe do Korei. I mnie tez niektóre rzeczy w Korei irytowały. Ja tylko chciałem przedstawić niektóre rzeczy w trochę bardziej pozytywnym świetle – i to że ogólnie nie było źle.

      Przepraszam że użyłem „śmiech”. Być może uważałem ich zachowanie za śmieszne bo z powodu mojej budowy nie czułem się nigdy zagrożony. Dobrze nie przemyślałem tego zdania.

      Ale generalnie miasta w Korei są bezpieczne, przynajmniej w porównaniu z tymi w których się wychowałem. Bez przesady mogę powiedzieć ze Seul jest bezpieczniejszy w nocy jak miasto w którym obecnie mieszkam i które ma 300,000 mieszkańców.

      W Pusan tak, rozmowy często przypominają kłótnie… tak, to jest bardzo typowe dla mieszkańców z Kyŏngsang. Oni nawet się śmieją że mężczyźni brzmią jak kobiety w ich mowie. Ale to nieznaczący ze się naprawdę kłócą. Tak rozmawiają młodzi i starzy, kobiety i mężczyźni w południowo wschodniej części tego państwa.

      Jeszcze raz chciał bym zwrócić uwagę na to że generalne spotkałem wiele uczciwych ludzi w Korei. Na przykład zgubiony portfel na w metrze został zostawiony na stacji policji ze wszystką gotówką w która w nim była.

      Tego popychania i łokci nie mogę bronic za wyjątkiem tego co już napisałem (no, i że w Chinach jest to samo) – co nie usprawiedliwia Koreańczyków.

      • Avatar V.P.

        Uczciwość Koreanczykow jest dosyć dyskusyjna. Bez wątpienia, jak w wielu innych krajach regionu brak jest pospolitego lobuzerstwa i wandalizmu i to jest wlasnie to co rzuca sie w oczy, oraz jest blogoslawienstwem kazdego turysty. Jednakże ich nieuczciwosc przyjmuje trochę inne, mniej widoczne dla ludzi z zewnątrz wymiary. Nie bez przyczyny ogólne zaufanie społeczne jest wg. pewnych zrodel najniższe w całej OECD. Koreanczycy nie ufają sobie nawzajem, co wyraźnie wprawne oko wypatrzy. Pare przykładów. Latalem wieloma już liniami lotniczymi, ale być może Koreanskie Linie są jedynymi które zdecydowały się na ostrzegawczy nadruk na kocach w samolotach, mówiący iż wynoszenie ich będzie karane. Nie bez przyczyny. Co roku ginie ich kilkaset tysięcy, a ich kolekcjonowanie to niemalze hobby w Korei. Korea wg. zeszlotygodniowych informacji zamieszczonych w lokalnej prasie zajmuje drugie miejsce na swiecie po Chinach w piractwie komputerowym, filmowym i fonograficznym. 
        A o wciaz duzym zacofaniu spolecznym Korei swiadczy chociażby ponizsza historia. Jakiś czas temu kierowcy w Korei byli zobowiązani do zapłaty z własnej kieszeni równowartości około 2 tysięcy dolarów w przypadku gdy z ich winy w wypadku ucierpialy i zostaly hospitalizowane osoby trzecie. Szybko z tego przepisu się wycofano. Dlaczego?Kierowcy, w szczególności taksowek, w nocy po potraceniu pieszego gdzies na ciemnej uliczce, celowo „dobijali” biedaka kołami, gdyż nie było obowiązku zapłaty w przypadku gdy ofiara wypadku zdarzenia nie przeżyła.
        W ostatnich znów miesiącach prasa ostrzega przed plaga oszustw telefonicznych. Dzwoniacy podają się za przedstawicieli poczty czy banku i proszą o dane z karty kredytowej. Naiwni Koreanczycy dla ktorych asertywnosc czy umiejetnosc zadawania pytan sa rownie obce jak polski bigos latwo wpadaja w zastawione przez mafijne grupy sidla. Etyka biznesu jest również w Korei w swojej formie bliższa krajom trzeciego swiata raczej niż krajów zaawansowanych społecznie. 
        Tego typu zdarzenia nie są widoczne dla turystów czy nawet studentów przebywających tutaj krótki okres czasu.    

  • zasłużyli… przepraszam za błędy. Polski nie jest moim głównym językiem.

  • Nie chce pisać tak jak by Korea była jakimś rajem. Tak jak napisałem na początku, są problemy i zgadzam się częściowo z wcześniejszymi komentarzami. Ale wszytko trzeba pamiętać o ich historii. Są miedzy Chinami a Japonią i często czują się ze nikt o nich nie pamięta.

    Uderzają się w pierś i krzyczą, „dlaczego zapominacie o nas. W 60 dziesiątych byliśmy na poziome Ghany. A teraz?” Czasami to jest irytujące ale jest te do zrozumienia.

    Do końca 80dziesiątych podrożę za granice dla Koreańczyków były prawie nie możliwe. Czedżu to było ich Hawaii. Jeśli się trochę zachowują dziwnie w stosunku do obcokrajowców… dajcie im trochę czasu. Oni na to za służyli…

  • Kilka inny ciekawych aspektów Korei. Ktoś tu pisał o kradzieży przy bananach.

    Mam znajomą w Sŏngnam (Budang), nie daleko Seulu która w 2001 otworzyła restauracje . W jej restauracji nie ma cen. Płacisz tyle na ile w twojej opinie te jedzenie tobie podane zasługuję. Tez nie ma w niej restrykcji kto może wejść, a kto nie może. Te restauracje nie są uniwersalne w Korei ale są dobrym przeskładem do jakiego stopnia koncept twarzy liczy się w tych państwach.

  • Mieszkałem i pracowałem trzy lata w Korei. Rozumiem do pewnego stopnia to co tu było napisane przez niektórych internautów. Ale tez czuje że jest pora bronic Koreańczyków.

    Mógłbym się rozpisać ale tutaj chcę zacząć od komentarzy na pewne krytyki:

    1. „Koreańczycy potrafią być uprzejmi, ale ich społeczne zdolności są wciąż na poziomie feudalnym: przepychanie się łokciami w metrze czy autobusie”

    Są czasami łokcie i jest popychanie. Ale z drugiej strony pamiętajcie ze metropolia Seul ma 23 milionów mieszkańców a Koreańczycy mają inne koncepcje o dystansach społecznych, indywidualnych i intymnych. Ich granice są inne. Często wkraczają w strefę w którą my uznajemy jako indywidualną lub nawet intymną. Na pewno niektórzy z was widzieliście koreańskich facetów którzy albo ręce trzymali, siedzieli sobie na kolanach, lub dawali masaż gdzie ja bym nie czul się za dobrze…

    2. „Bójki pijanych pracowników biurowych to codzienność na ulicach Seulu i innych dużych miast.”

    Śmiech. Koreańczycy nie umieją się bić kiedy są pijani a alkohol na nich generalnie nie ma agresywnych efektów. Generalnie upijają się szybko ale są co ja bym określił jako wesołych pijaków. Musze przyznać ze dobrze pamiętam moje noce zw Seulu i Pusan z kolegami i koleżankami (czy z Korei czy z europejczykami).

    3. „Dodatkowo przyczyna tego nie leży w swoistym zainteresowaniu cyber światem i nowinkami technicznymi, a raczej w bardzo kiepskich zdolnościach interpersonalnych”.

    Koreańczycy są spontaniczni z natury, ale mieszkają w środowisku gdzie to jest z nich wybite (patrz: Konfucjanizm) plus system edukacji który nie jest przychylny oryginalnym pomysłom itd . Wciągu następnych 10 to 20 lat ja myślę ze u nich będą duże zmiany…

    Koreańczycy, kiedy znajdą się miedzy obcokrajowcami staja się otwarci, mili i pełni pomysłów. Bardzo wesel i
    spontaniczni. Germinale to są kobiety ale tez dużo osób poniżej 35 lub pewne inne grupy.

    Podam kila przykładów. Niesyt, nie fortunie złamałem nogę. Bylem na kulach… ale prawie codziennie, na drodze z pracy do mieszkania jakaś obca dla mnie osoba podchodziła, trzymała parasol nad moja głową. Szli ze mną do domu… i nie była to jakaś lekcja angielskiego bo używali tylko koreańskiego.. Ja mam dużo przykładów kiedy podchodzili do mnie, spontanicznie śmiejąc się, zapraszając do domu na kolacje lub drinka…

    4. Koreańskie miasta są brzydkie w czasie dnia ale są kolorowe i żywe w ciągu nocy. Porównam Korea z państwem w którym obecnie mieszkam. W Nowej Zelandii, idąc ulicą widzisz ładnie wyglądające domki, i ładnie przycięte trawniki. Ale za tym chowają się zimne, źle zbudowane wewnętrzna i tak szara ludność ze szkoda gadać (większość nich i tak jest na pigułkach lub na narkotykach) . Za tymi szarymi koreańskimi konstrukcjami często chowa się coś kolorowego, ciekawego…

    5. Kuchnia Koreanka…. nie jest zła. Nie będę komentował co się dzieje w niektórych restauracjach. Zawsze można znaleźć coś ciekawego. Ale są pewne minusy (np. chili w wszystkim, nawet jeśli nie pasuje).

  • ,,Mieszane uczucia względem Korei” ?

    … które można mieć w sumie do każdego, dowolnego kraju na naszej planecie. Kwestia gustu, bo przecież nie istnieje prawda obiektywna ;)

  • Tytul rzeczywiscie pochodzi od redakcji. Powienien byc krotki i dosc dobrze oddajacy to co w jego tresci. „Nie lubie Korei” bylo pierwszym i najprostszym skojarzeniem. Jesli jednak tytul jest nietrafny zmienimy go na taki jak Pan jako autor posta sobie zyczy. Jaki ma byc to tytul i co Pan proponuje?
    serdeczne pozdrowienia,

    • Ta krotka notka z informacja iz powyzszy tytul pochodzi od Panstwa wystarczy :)

      pozdrawiam

  • Drogi Adminie,

    Tytul przez Panstwa dobrany nie do konca oddaje moje odczucia wzgledem Korei. Patrze na czyny Koreanczykow krytycznie, jednakze bez zbednych uprzedzen. Krytykuje grzech, nie grzesznika.

  • dajcie spokoj. Macie jakis uraz do Korei? Gdzie sa zwolennicy i obroncy Koreanczykow? Czy naprawde nikt ich nie lubI? Nie da sie jakis pozytywnych rzeczy o nich napisac?

  • Hehe, VP to teraz gwiazda think-tanku :P
    Nie byłem w Korei, ale sądzę, że te ekscesy po wypicu alkoholu to są takie same na całym świecie. A ty myślisz, SK, że „biznesmen” z USA po wypiciu to nie będzie zachowywał się jak idiota? Myślę, że nawet gorzej. A studenci (w Polsce żeby nie było) pod akademikami po 21:00 heheh… W zasadzie Korea jak czytam to dużo się nie różni od Polski, zwłaszcza z tymi blokowiskami. Nihil novi.
    SK, gdzie ty żyjesz?
    A odnośnie kimchi – myślisz, że dlaczego Anglia jest nazywana Krainą Zmywaków © ? :P

    • Nie byłeś w Korei, ale przeczuwasz iż ludzie zachowują się identycznie na całym świecie. Domysly nie zastąpią ani doswiadczenia, ani wiedzy, ani logicznego myślenia. Trzymajmy się tez tematu. Nie rozmawiamy o angielskich zmywakach, czy tez kulturze picia alkoholu u Wuja Sama, lecz o Korei.
      Idąc tokiem Twojego rozumowania należałoby wypuścić z więzienia wszystkich przestępców, gdyż wszyscy popelniamy błędy. 

    • Gdzie ja żyję? Obecnie w Polsce, ale miałem okazję mieszkać już w łącznie 4 krajach, a odwiedziłem dużo, dużo więcej. I zapewniam cię, że Polacy po alkoholu to w porównaniu do Koreańczyków wzór dobrych manier. Nie będę się wypowiadała na temat USA, bo tam akurat nie byłem. Ale co to ma w ogóle do rzeczy? Nie na całym świecie jest tak samo i jeśli tak uważasz, sugeruję sobie trochę po nim pojeździć. Zacznij od Korei, zmienisz zdanie.
      Temat artykułu to „Nie lubię Korei”, dlatego też tu napisałem, bo rozumiem, co V.P. ma na myśli i uzasadniłem, dlaczego ja również tej Korei nie lubię.
      Ty ją lubisz? Fajnie, też tak twierdziłem, dopóki Korei i Koreańczyków nie poznałem „od kuchni”.

  • Mój tato pracował dla koncernu Deawoo i był na wyjeździe służbowym w Korei Płd ok. miesiąca. Miał mniej/więcej podobne doświadczenia.

  • Napisałem przecież, że też mam kilkoro przyjaciół, których lubię i szanuję, ale moje doświadczenia z resztą tego narodu już takie pozytywne nie są….

  • Bzdury! Mam kilku przyjaciół z Korei. I są bardzo przyzwoici ludzie.

  • Trudno mi się nie zgodzić z tym artykułem. Byłem w kilku krajach Azji, spędziłem rok na Tajwanie, 7 miesięcy w Japonii, tamtym regionem świata zajmuję się zawodowo i również Korea wydała mi się taka… niezbyt przyjazna. Miałem z Koreańczykami dużo do czynienia, dwukrotnie odwiedziłem ten kraj i mimo, iż mam tam kilkoro dobrych znajomych, to większość ludzi tam wydała mi się fałszywa, strasznie ograniczona rygorami społecznymi. Sami Koreańczycy powiedzieli mi, że w ich kraju kłamstwo jest na porządku dziennym, a niedotrzymywanie tajemnic wydaje się normalne. Nie wierzyłem im początkowo, lecz po jakimś czasie okazało się to niestety prawdą. Koreańczycy będą się z tobą trzymać tak długo, jak będą z tego mieli jakieś profity, np. darmowe lekcje angielskiego, lecz bardzo trudno naprawdę się nimi zaprzyjaźnić. Pomijam już fakt, że cudzoziemcy są dla nich w hierarchii społecznej dużo niżej niż krajanie, nawet jeśli z cudzoziemcem znają się rok, a Koreańczyk jest im praktycznie obcy. Jeśli będą musieli wybierać, zawsze wybiorą swojego…

    Zgadzam się również z brakiem kultury tego narodu. Oczywiście, ich normy społeczne określają bardzo rygorystycznie pewne zachowania, lecz wyjście do baru i trochę soju (które oni uważają za mocny alkohol…) wszystko zmienia i nawet biznesmen z markowym garniturze zachowuje się jak totalny burak, zupełnie nie mogąc się kontrolować. I to nie dzieje się jakoś szczególnie późno w nocy, po bardzo długim picu. 8-9 wieczorem i na ulicach już roi się od chamów zaczepiających kobiety, wymiotujących na chodnikach i wydzierających się wniebogłosy.

    Koreańskie miasta są szare i brzydkie, większość przedmieść to wysokie bloki rodem z PRL, z tą różnicą, że u nas się je remontuje i dodaje koloru osiedlom, natomiast w Korei króluje szarzyzna.

    Również poziom nacjonalizmu jest niebywale wysoki. Ciekawe jest to, że z jednej strony mają straszny kompleks w stosunku do Japonii, ale z drugiej też uważają się za lepszych od Japończyków, a swój kraj za lepiej rozwinięty. Jeśli uznasz, że np. Sony robi lepsze aparaty fotograficzne od Samsunga (bo moim zdaniem robi :-) ) to albo się na ciebie obrażą, albo jeśli są pijani, jeszcze cię zwymyślają i ogłoszą anty-koreańską świnią…

    Podsumowując, ja również nie lubię Korei, strasznie się przejechałem na tym kraju i na Koreańczykach. Rozumiem jednak, że niektórzy mogą mieć inne doświadczenia i lubić ten kraj.
    Mógłbym jeszcze pisać i pisać, co mi się tam nie podoba, ale czekam na opinie innych. :)

  • hehe i plakat z „Please Teach me English” a propos znajomości j. angielskiego w Korei ;)

Pozostaw odpowiedź