BLOGOSFERA

Indyjska dekada – Dzielnice Delhi – Dwarka

Dwarka jest dzielnicą Delhi położoną „z tyłu” lotniska. Turystycznie nie jest najlepsza, ponieważ do głównych atrakcji miasta jest dość daleko. Jest to być może jedyna duża dzielnica w Indiach przypominająca nasze polskie osiedla. Ceny mieszkań są tam jeszcze „przyzwoite”, co warto rozważyć planując biznes w Indiach. Jest to dzielnica średnich urzędników, średnich biznesmenów i profesjonalistów. W naszym bloku nie ma chyba nikogo, kto „dostałby” mieszkanie z urzędu, chociaż urzędnicy jako tacy są, nawet jakiś emerytowany wojskowy, ale nie w nadmiarze. Większość to ludzie, którzy pracują w jakiś biznesach, czasem swoich, czasem nie.

Różnica pomiędzy tym osiedlem, a urzędniczym (gdzie mieszkałem poprzednio, zresztą też w Dwarce) jest ogromna. Zacznijmy, że to drugie, było zamieszkałe przez co najwyżej średnich urzędników. Bardzo dumnych i … Różnicę widać nawet u służby –  dawniej mało sympatyczne kobiety, chyba z pobliskich wiosek, tu (tak jakby wspólnota mieszkaniowa zbudowana przez developera) służące są jakby łagodniejsze, miększe. Czy mieszkają w tych samych osiedlach, nie potrafię powiedzieć, ale chyba nie, bo te panie, które przychodzą do nas są z Biharu a nie z poddelhijskich wiosek. W tym rejonie pod Delhi jest dużo tzw. Gujars. Sami Hindusi o nich mówią, że bardziej ruszają mięśniami niż głową. Toporna budowa, mężczyźni o okrągłych głowach, jakby inne typy ludzkie.

Ludzie są też uprzejmiejsi, ochroniarze mądrzejsi i ogólnie jest sympatyczniej. Jeżeli przybywa takich ludzi w całej dzielnicy, to i z czasem zmieni się ich charakter. Pewnie tak, jak zmienia się charakter całych Indii.

Dawniej był to Sektor 5. Kobiety ubierały się tradycyjnie, chodziły najczęściej parami, pewnie teściowa z synową. W naszym Sektorze 10, jest więcej strojów europejskich, częściej widać chłopaków z dziewczynami. Jakby 2 światy, a dzieli je ze 300 m. W parku są tradycyjnie ubierające się starsze panie, część z nich razem śpiewa lub czyta ustępy z hinduskiej mitologii, niemniej mówią po angielsku, czasami to emerytowane nauczycielki. Ale są też kobiety w adidasach i dresach. Czasami pojawia się delikwentka dumnie krocząca ze wszystkim rzucającymi się w oczy atrybutami mężatki, ale to rzadkość.

Ale wracając do Dwarki. Proszę wyobrazić sobie sobie skok w cenie mieszkań. Opowiadał mi jeden stary mieszkaniec, że kupił tu mieszkanie w 1998 r. Zapłacił 1 lakha (100 tys) INR. Dziś u dealera takie mieszkanie kosztuje 1 crora (10 mln). Cena poszła w górę 100 razy. Ja w 1996 r kupiłem mieszkanie za 57 PLN, a sprzredałem w 2009 za 235 tys. Różnica tylko czterokrotna.

Wtedy i w Dwarce były inne czasy. Diabeł mówił tam dobranoc. Jedynym połączeniem ze światem były koszmarne, dziś już powoli znikające z dróg, autobusy bez klimatyzacji (w lecie jazda nim w tłoku, to było piekło, choć nie mają one szyb) lub własny pojazd. Fakt, dużo mniejszy był wtedy ruch i mimo braku wielu estakad jeździło się chyba szybciej. Dziś Dwarka ma połączenie metrem. Fakt, do centrum jedzie się nim godzinę, ale w klimatyzacji.

Ludzie kupowali tu mieszkania bardziej jako lokatę kapitału, zabezpieczenie na przyszłość (urzędnicy, którzy po przejściu na emeryturę muszą opuszczać mieszkania służbowe), niż po to aby tam wtedy mieszkać. Tak zresztą zrobił mój rozmówca. Dziś są właścicielami znacznych kapitałów. Inna kwestia, czy to nie bańka. Od trzech lat wiedzę wiele wieżowców pustych. Niby coś się dzieje, ale postępu prac nie widać.

W naszym bloku ciekawym typem jest przewodniczący naszej Society, czyli czegoś w rodzaju spółdzielni. Kiedyś był rolnikiem, ziemię przymusowo wykupiło państwo, ale chyba dobrze użył pieniędzy, skoro stać go było na 2 chyba mieszkania w naszym bloku. Chodzi w kurcie, ładnie mówi po angielsku i czyta angielską prasę. Głosuje chyba na BJP. Jego syn ma gdzieś sklep z telefonami komórkowymi. Żona nie mówi po angielsku. Synowa jest nauczycielką, ale chyba tylko na część etatu i zajmuje się dziećmi, jest miła. Typowa indyjska housewife. Teraz wymaga się, aby dziewczyna coś skończyła, najczęściej więc mają one licencjat, ale z założenia ich celem jest wyjście za mąż i zajmowanie się domem. Niemniej dzieci chodzą już do szkół z angielskim wykładowym. Postęp jest wyraźny, gdyż kilkadziesiąt lat temu córki zamidarów (właścicieli ziemskich) z rzadka umiały nawet czytać. Wykształcona była Indira Ghandi, ale ona była córką adwokata.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Indyjska dekada – Dzielnice Delhi – Dwarka Reviewed by on 27 lipca 2014 .

Dwarka jest dzielnicą Delhi położoną „z tyłu” lotniska. Turystycznie nie jest najlepsza, ponieważ do głównych atrakcji miasta jest dość daleko. Jest to być może jedyna duża dzielnica w Indiach przypominająca nasze polskie osiedla. Ceny mieszkań są tam jeszcze „przyzwoite”, co warto rozważyć planując biznes w Indiach. Jest to dzielnica średnich urzędników, średnich biznesmenów i profesjonalistów.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Włodzimierz Madziar

Autor niniejszego artykułu od 12 lat mieszka w New Delhi, gdzie wraz z żoną prowadzą własną firmę Oriental Adventure Pvt. Ltd. http://indianadventure.eu Główne obszary działania to: - konsulting głównie dla polskich przedsiębiorstw planujących działania w Indiach - turystyka (organizacja indywidualnych wypraw i wyjazdów biznesowych do Indii - eksport i import Żona autora pochodzi z Manipuru, stąd szczególnie bliskie są mu problemy North-Eastu.

Pozostaw odpowiedź