Indie news,News

Indyjscy pracownicy dla krajów UE

W obliczu starzenia się europejskiego społeczeństwa indyjskie władze składają Unii Europejskiej oferty zapewnienia własnej siły roboczej.

Przemawiając podczas międzynarodowego seminarium „Młodzi ludzie i migracja” w Państwowym Instytucie Rozwoju Młodzieży im. Rajiva Gandhiego minister Vayalar Ravi z  Ministerstwa Indyjskich Emigrantów* poruszył ten temat, stwierdzając, że Europa potrzebuje młodych ludzi do pracy, a tych nie brakuje w Indiach. „Mówimy im, że mamy każdą liczbę ludzi, doktorów, inżynierów, profesorów. Będziemy dążyli do tego, by umożliwić tym młodym ludziom wyjazd za granicę” – powiedział. Według jego słów podlegająca ministerstwu Indyjska Izba ds. Pracowników Zamorskich (Indian Council of Overseas Employees) próbuje podpisać z UE umowę dotyczącą legalnej migracji młodych Indusów do krajów europejskich. Dotąd tego rodzaju porozumienia podpisano między innymi z Danią.

Ravi zwrócił uwagę na wzrost wartości przekazów pieniężnych dokonywanych przez Indusów pracujących za granicą. W zeszłym roku  wyniosły 57 miliardów dolarów.

Zdaniem ministra potrzebne są instytucje regulujące migrację działające na poziomie stanowym. Ravi wezwał rządy stanowe do ich utworzenia.

* ang. Ministry of Overseas Indian Affairs, dawniej Ministry of Non Resident Indian Affairs
Źródło: Economic Times

Opracowanie: Agnieszka Budyńska

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Indyjscy pracownicy dla krajów UE Reviewed by on 18 stycznia 2012 .

W obliczu starzenia się europejskiego społeczeństwa indyjskie władze składają Unii Europejskiej oferty zapewnienia własnej siły roboczej. Przemawiając podczas międzynarodowego seminarium „Młodzi ludzie i migracja” w Państwowym Instytucie Rozwoju Młodzieży im. Rajiva Gandhiego minister Vayalar Ravi z  Ministerstwa Indyjskich Emigrantów* poruszył ten temat, stwierdzając, że Europa potrzebuje młodych ludzi do pracy, a tych nie brakuje w

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

KOMENTARZE: 1

  • Rozumiem, że chodzi o ludzi o określonych kwalifikacjach, np. wzmiankowanych doktorów, inżynierów i profesorów. Ludzi bez kwalifikacji bowiem Europa ma aż nadto.
    Sytuacja w Europie jest złożona i twierdzenie, że społeczeństwo się starzeje i potrzebuje rąk do pracy jest – delikatnie mówiąc – uproszczeniem. Np. Hiszpania ma 23% bezrobocia (!), Grecja – 18%, Łotwa – 16%, Irlandia – 14,5%… Czy aby na pewno brak tam rąk do pracy?… Średnia bezrobocia w UE to 9,3%. Wydaje się, że problemem może być brak wysokiej klasy specjalistów, np. lekarzy lub informatyków, ale nie brak rąk do pracy jako taki. Problemem są m.in. niedostateczne szkolenia, słaba informacja m.in. odnośnie poszukiwanych i perspektywicznych kierunków. Np. w Polsce nie brak niedoszłych bankowców, którzy naczytali się, jaki to potrzebnmy zawód i poszli jak ćmy w ogień. Teraz ich umiejętności i wiedza psu na budę się przydadzą, w związku pozostaje mycie garów i kibli na Zachodzie, albo robota u bauera. Koniec końców lepsze takie ambicje i aspiracje niż bycie dumnym wykształciuchem z nikomu niepotrzebnym świstkiem, na utrzymaniu rodzicieli.
    Wracając do Hindusów, zobaczymy jak będzie z ich imigracją. Oczywiste, że UE będzie poszukiwać „Murzynów”, którzy zrobią to samo co Europejczycy tyle, że X razy taniej. A z drugiej strony owi „Murzyni” zarobią Y razy więcej niż dostaliby u siebie. Jeśli do tego dojdzie, to będzie to dla nich oraz ich rodzin przyczynek do awansu ekonomicznego. Szkoda tylko, że Indie nie zapewniają tym ludziom atrakcyjnej pracy u siebie, co powoduje „drenaż mózgów”.
    P.S. Na decyzje w sprawie pracy dla Hindusów na swój unikalny sposób zareagują gościnni europejscy skini. Ale im jest wsjo rawno, czy z Indii przyjadą informatycy czy „łopatolodzy”. Konkurencja żadna, skoro taki przeciętny „Ossi” na IT się średnio zna, a za łopatę się nie weźmie, bo to robota dla tych.. tfu… Polaków, Słowaków, Rumunów i innych takich… Logiczne przesłanki się nie liczą dla łysych pogrobowców Hitlera i Honeckera (tego drugiego też kochają, bo DDR to był taki raj, że ho ho! :-)). Grunt, by było kogo obwiniać o wszelkie zło, no i oczywiście by było kogo łoić jak w bęben – wszak to ich ulubiona rozrywka. Hindusi i inni przybysze z Azji jako ci „inni” świetnie się do tego nadają. To było udowodnione jakieś dwa lata temu, gdy kilku Hindusów przybyłych do Saksonii na dni kultury hinduskiej było dotkliwie pobitych przez wschodnioniemieckich skinheadów. Są na szczęście bardziej cywilizowane, tolerancyjne kraje, np. Szwajcaria, Belgia czy Norwegia, gdzie akty agresji wobec cudzoziemców są rzadsze niż gdzie indziej. Natomiast od niektórych rejonów, np. od Niemiec Wschodnich, radziłbym się trzymać z daleka. Nie tylko Hindusom.

Pozostaw odpowiedź