Indie news

Indie odrzucają ofertę USA

Myśliwiec Rafale, CCBY

Myśliwiec Rafale, CCBY

Już wiadomo, że to nie Amerykanie dostarczą myśliwce indyjskiej armii w ramach wartego 11 miliardów dolarów kontaktu.

Nie jest jeszcze znany zdobywca lukratywnej umowy, wiadomo jednak, że ostateczne starcie rozegra się między europejskimi producentami myśliwców. Indie poinformowały, że dalszym negocjacjom podlegają już tylko Eurofighter oraz Dassault Rafale. Tym samym potwierdziły odrzucenie ofert złożonych przez Boeinga i Lockheed Marteen. Konkurencji nie  sprostali także rosyjscy producenci MiG 35 ani szwedzki koncern SAAB  .

Ambasador USA w Indiach (który wczoraj złożył swoją rezygnację i opuści subkontynent w czerwcu) oświadczył, że Stany Zjednoczone są głęboko rozczarowane decyzją Indii.

Komentatorzy sugerują, że władze indyjskie przy dokonywaniu wyboru nie wzięły pod uwagę ryzyka poważnego pogorszenia relacji ze Stanami Zjednoczonymi.  „Amerykanie będą bardzo niezadowoleni(…) To cios dla stosunków politycznych między państwami” – powiedział dziennikarzom BBC były sekretarz spraw zagranicznych, Kanwal Sibal.

Opublikowany w zeszłym miesiącu raport stwierdza, że Indie prześcignęły Chiny w ilości importowanej broni.

Zob. też: K. Iwanek: Rozwój indyjskiego przemysłu obronnego a polski eksport

oraz news: Indie największym importerem uzbrojenia

Źródło: www.bbc.co.uk

Opracowanie: Agnieszka Budyńska

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Indie odrzucają ofertę USA Reviewed by on 29 kwietnia 2011 .

Już wiadomo, że to nie Amerykanie dostarczą myśliwce indyjskiej armii w ramach wartego 11 miliardów dolarów kontaktu. Nie jest jeszcze znany zdobywca lukratywnej umowy, wiadomo jednak, że ostateczne starcie rozegra się między europejskimi producentami myśliwców. Indie poinformowały, że dalszym negocjacjom podlegają już tylko Eurofighter oraz Dassault Rafale. Tym samym potwierdziły odrzucenie ofert złożonych przez Boeinga

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 11

  • Panie PZ, przepraszam, że dopiero teraz odpisuje. Otóż według nie będzie to miało wielkiego wpływy na relacje indyjsko-amerykańskie. Indie w końcu importują sprzęt wojskowy od wielu innych państw (główny dostawca to przecież Rosja) i jakoś Waszyngton to musi akceptować; poza tym na pewno Indie jeszcze z pewnością wiele sprzętu od Ameryki kupią (z lotnictwa – jest szansa na Boeinga C-17).
    No i Indie nie są już takim kraje, który musiałby padać na kolana przed Waszyngtonem, by zaskarbić sobie jego łaski, a Amerykanom i tak będzie zależeć na partnerstwie Indii – z różnych powodów, więc nie pozwolą, by to jedno wydarzenie im zepsuło stosunki.
    Poza tym głupio przyznać, że pogniewaliśmy się na inny kraj, bo nie dał nam jednego kontraktu, choćby bardzo lukratywnego, prawda? Oficjalnie ambasador ustąpił z przyczyn osobistych, rodzinnych – może to prawda, a może tylko taki sposób ukrycia faktu, że odwołano go z powodu zbyt slabego według Waszyngtonu lobbowania przez niego na rzecz kontraktu. Nie wiem: ale jeśli prawdziwy jest powód drugi, to to również dowodzi, że stosunki dwóch państw nie osłabną, bo w takim razie Amerykanie odwołując ambasadora nie chcieli okazać, że to przez kontrakt.

  • Zastanawiam się, na ile Indusi (czy Hindusi?) wzięli również pod uwagę nie tylko sprawy oczywiste, ale również te z drugiego rzędu? Po przeczytaniu tego artykułu-http://forsal.pl/artykuly/509550,koniec_amerykanskiej_klasy_sredniej_dane_statystyczne_o_zyciu_w_usa.html – mam prawie pewność, że na Ich miejscu zastanawiałbym się nad powierzeniem USA tak długodystansowego i ważnego projektu, biorąc pod uwagę stan w jakim znajduje się jego naród. Bo to nie wygląda dobrze! A może przesadzam?

    • Amerykanie muszą skonfrontować swój konsumpcyjny styl życia na kredyt z finansową rzeczywistością. Bankructwo części rozdętej jak balon (ilościowo) klasy średniej nie oznacza bankructwa całego państwa. Lobby przemysły zbrojeniowego jest w USA niezwykle silne i póki co Stany wydają na zbrojenia tyle co kilkanaście następnych państw razem wziętych (w tym wszystkie rosnące potęgi). Nadal to jedynie Stany Zjednoczone są w stanie interweniować w dowolnym zakątku świata w celu obrony swoich (lub rządzących) interesów.
      Indie mają setki ważniejszych zmartwień, wśród których nie znajdziemy z pewnością stanu majątkowego amerykańskiej „klasy średniej” .

  • Artykul jest troszke mylacy w sensie, ze na razie EADS oraz Dassault sa na „shortliscie” potencjalnych dostawcow a samolot nie zostal jeszcze wybrany. Co wiecej obie firmy poproszono o przedluzenie waznosci ofert do grudnia.
    Zatem karty sa jeszcze w grze. Po ostatnim przetargu gdzie EADS przegral z Boeingiem kontrakt na dostawe latajacych cystern dla Stanow (dopiero po jego oprotestowaniu, gdzie analitycy i tak spodziewali sie wygranej EADS) mam watpliwosci czy amerykanskie lobby zbrojeniowe tak latwo odpusci w przypadku kontraktu z Indiami.
    Znamienity jest jednak fakt, ze powoli nawet w tej dziedzinie produkty europejskie zaczynaja byc preferowane.

    • Panie PZ, ma Pan rację. Po Pana uwadze tekst newsa został poprawiony: ,,Nie jest jeszcze znany zdobywca lukratywnej umowy, wiadomo jednak, że ostateczne starcie rozegra się między europejskimi producentami myśliwców. Indie poinformowały, że dalszym negocjacjom podlegają już tylko Eurofighter oraz Dassault Rafale”. Dziękujęmy za zwrócenie uwagi i przepraszamy za błąd.

      • Avatar PZ

        Bylbym ciekaw Pana oceny wplywu tej decyzji na stosunki dyplomatyczne pomiedzy Indiami i Stanami. Po rezygnacji ambasadora mniemam, ze jednak wybor samolotu europejskiego jest mocno nie na reke w kregach amerykanskich.

  • Nie uwierzę w bzdurę p.t.”Hindusi nie wzięli pod uwagę ryzyka…”Przecież Oni MYŚĄ. Jeśli ktoś sądzi że ten naród jest kierowny przez kretynów- to znaczy że sam ma problem. Kalkulacja była prosta: z UE lepiej robić interesy niż z USA. Biorąc pod uwagę WSZYSTKIE „za” i „przeciw”. No i tutaj można rozwijać to, co było „za” a co „przeciw”.

    • Całkowicie się zgadzam z Pana opinią. Dodam, że gdyby nawet jakimś trafem amerykańska oferta była najbardziej korzystna, to nie można wykluczyć, że Hindusi zechcieliby z niej nie skorzystać, by pokazać światu, że są w pełni niezależnym krajem. Jednak bardziej prawdopodobne, że najbardziej korzystna nie była, więc tym bardziej z niej nie korzystali. Poza tym logiczny jest też wniosek, że Indie – podobnie jak Chiny i Rosja – stosują strategię wygrywania jednych państw zachodnich przeciw drugim.
      A swoją drogą, czy inne kraje tak głośno wyrażają swoje niezadowolenie z przegranego przetargu, jak to czynią Amerykanie?

      • Avatar ciekawy

        „to nie można wykluczyć, że Hindusi zechcieliby z niej nie skorzystać, by pokazać światu, że są w pełni niezależnym krajem”

        Indie są w pełni niezależne od uzyskania niepodległości i nie muszą nikomu tego pokazywać. A na pewno nie narażały by swoich ekonomicznych interesów aby uprawiać tego rodzaju demonstracje.

        „Poza tym logiczny jest też wniosek, że Indie – podobnie jak Chiny i Rosja – stosują strategię wygrywania jednych państw zachodnich przeciw drugim.”

        W przeciwieństwie do do Chin i Rosji, Indie nie traktują Zachodu jako przeciwnika w znaczeniu politycznym, ale partnera (i ewentualnego sojusznika w przyszłych, nieuchronnych tarciach z silniejszymi Chinami). Myślę, że nie ma co tutaj dorabiać ideologii – po odpowiednich analizach wybrali bardziej korzystną ofertę

      • Avatar Zyggi

        Ideologii tu nikt nie dorania, bo ona nie ma tu nic do rzeczy. A to dlatego, że Indie nie traktują Zachod jako przeciwnika politycznego – jak to Pan słusznie zauważył – tylko potencjalnego przeciwnika strategicznego. Powtarzam: potencjalnego. Partnerem Indii jest raczej Rosja, na co ma zdecydowanie wpływ wspólne poczucie zagrożenia rosnącą potęgą Chin.
        Co do niezależności Indii od momentu uzyskania niepodległości. Nominalnie tak, Indie były jednym z liderów ruchu niezaangażowanych. Jednak de facto nie, a już na pewno nie pod względem gospodarczym i militarnym. Nie muszę Panu przypominac, jak Indie wyglądały zaraz po uzyskaniu niepodległości w atmosferze religijnych rzezi, zacofania gospodarczego oraz chronicznego niedoboru żywności. Od początku ważną rolę odgrywała tam pomoc ekonomiczna ZSRR i poniekąd innych demoludów. To głównie dzięki niej Indie rozbudowały przemysł ciężki i elektromaszynowy. Poza tym Moskwa przez dziesiątki lat była głównym dostawcą broni dla New Delhi. Z tego powodu USA traktowały Indie chłodno i wiele nie brakowało, by w 1971 r. Nixon interweniował po stronie Pakistanu w jego wojnie przeciw Indiom i bengalskim powstańcom. A w razie konfrontacji z USA (lub Chinami) jedynym mocarstwem, które mogłoby udzielic Indiom politycznego i militarnego wsparcia był ZSRR. Tak więc z własną wolą czy bez niej, Indie były przez pewien zależne od ZSRR, w każdym razie do 1974 r., gdy weszły w posiadanie broni atomowej. Od tego czasu New Delhi robi wiele, by pokazac światu, że jest krajem niezależnym od nikogo i pod żadnym względem. Casus ministra Steinmeyera stanowi tego ilustrację. I trudno się temu dziwic, w końcu jeśli ma się ambicje globalnego gracza, to czasem trzeba umiec coś poświęcic, by to innym zademonstrowac. Indie nie są tu wyjątkiem. A na pewno nie naraziłyby w sposób znaczący swoich ekonomicznych interesów tracąc kilkadziesiąt czy nawet kilkaset mln $, jeśli jednocześnie oddalałyby widmo chocby częściowego uzależnienia militarnego od kraju, który – obok Chin i Pakistanu – ze wszystkich państw świata jest najbardziej niechętny rosnącej roli Indii.

  • Wybierając Europejczyków Indie pokazały, że są zupełnie niezależnym państwem
    odpornym na naciski wielkich mocarstw. Komentatorzy, którzy sugerują, że Indie nie wzięły pod uwagę ryzyka pogorszenia się relacji z USA, sami nie chcą zauważyć, że to tak naprawdę bardziej Amerykanom powinno zależeć na dobrych stosunkach z Indiami niż odwrotnie.
    Inna sprawa ile w tej decyzji było kalkulacji politycznych, a ile przebicia pod stołem, bo niemożna wykluczyć, że ten biznes ma drugie dno a w Indiach korupcja jest przysłowiowa.
    Inna sprawa, że Indie czują się coraz pewniej. Bodajże w 2008 r. minister spraw
    zagranicznych Niemiec Steimeier nie został przyjęty przez prezydenta Indii.
    Niemcy byli oburzeni, jako że nie byli przyzwyczajeni, że ktoś tak ich traktuje.
    Ale wniosek jest jeden – pewnie chciano pokazać, że wyższy urzędnik niemiecki to
    już nie partner dla prezydenta 1,2 mln kraju.

Pozostaw odpowiedź