Indie news,News

Indie: Niedożywienie dzieci „hańbą dla kraju”

Co trzecie niedożywione dziecko na świecie mieszka w Indiach – wynika z opublikowanych właśnie statystyk. Ponadto właśnie Indie okazały się krajem z najwyższym wskaźnikiem dzieci cierpiących na zahamowanie wzrostu. Prawie połowa indyjskich  dzieci poniżej piątego roku życia ma niedowagę. Autorzy Raportu o Głodzie i Niedożywieniu zbadali 73 tysiące gospodarstw domowych w dziewięciu stanach.

Premier Manmohan Singh wyraził ubolewanie z powodu wstrząsających danych i nazwał poziom niedożywienia dzieci w Indiach „niedopuszczalnie wysokim”.  Dodał też, że stanowi to „narodową hańbę”. Komentując dane premier podkreślił potrzebę bardziej zintegrowanego podejścia do problemu głodu.

Zob. też: Indie – subsydiowana żywność dla ponad połowy obywateli

Źródło: BBC

Opracowanie: Agnieszka Budyńska

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Indie: Niedożywienie dzieci „hańbą dla kraju” Reviewed by on 10 stycznia 2012 .

Co trzecie niedożywione dziecko na świecie mieszka w Indiach – wynika z opublikowanych właśnie statystyk. Ponadto właśnie Indie okazały się krajem z najwyższym wskaźnikiem dzieci cierpiących na zahamowanie wzrostu. Prawie połowa indyjskich  dzieci poniżej piątego roku życia ma niedowagę. Autorzy Raportu o Głodzie i Niedożywieniu zbadali 73 tysiące gospodarstw domowych w dziewięciu stanach. Premier Manmohan

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 25

  • Pan Badura jest zachwycony tym krajem i stawia go zapewne jako wzór do naśladowania jestem bardzo mocno zdziwiony że jeszcze nie wyjechał do tej krainy wiecznej szczęśliwości ,bo ja mając tak niezachwiane poglądy to dawno już tam bym był.

    • Panie Stefanie, nie wiem czy P. Badura jest miłośnikiem KRLD, ale na pewno stara się być jej adwokatem. Przeocza przy tym oczywisty fakt, że KRLD to kraj totalitarny (nie mylić z państwami autorytarnym jak Chiny czy Białoruś), w którym głoszenie poglądów innych niż oficjalne to niebezpieczna sprawa. Pomija też korzenie tego państwa, sięgające czasów i wzorów stalinowskich.
      A poza tym zastanawiające, że miłośnicy i adwokaci reżimów totalitarnych wolą się trzymać od nich z dala i nadal mieszkać w tej obmierzłej demokracji. :-)

    • Szanowny Panie Stefanie
      Był Pan łaskaw napisać: „Pan Badura jest zachwycony tym krajem”, przy czym chodziło o KRLD. Ja nie jestem zachwycony KRLD. Na stronie CSPA pisałem już, że ludzie żyją tam bardzo biednie i bardzo skromnie się odżywiają. Pisałem też, że ja akurat lubię odżywiać się obficie (a tu dodam jeszcze, że lubię też wypić, lubię mieć ciepło etc.). Dlaczego więc miałbym być zachwycony Koreą Północną?
      Dopuszczam jednak możliwość, że doznałem jakiegoś zaćmienia umysłowego i nie pamiętam już, że gdzieś tu na stronie CSPA zachwycałem się KRLD. Jeśli tak było, to Pana stwierdzenie, że jestem zachwycony KRLD będzie jakoś tam usprawiedliwione. Proszę jednak wskazać gdzie i kiedy wyraziłem zachwyt KRLD.
      Jeśli Pan nie wskaże, gdzie zachwycałem się KRLD, to mimo całego dla Pana szacunku będę musiał uznać, że napisał Pan nieprawdę. To samo zresztą dotyczy aluzji pana Zyggiego („miłośnicy reżimów totalitarnych”).
      Pozostaję z szacunkiem, choć jakby trochę uszczerbionym ;-)

      • Avatar Zyggi

        Panie Badura, Pan już przeciąga strunę. ;-)
        Czy gdzieś napisałem pod Pana adresem „miłośnicy reżimów totalitarnych”? Pytam, bo może pamięc mnie myli, ale z tego, co wiem i widzę napisałem wyraźnie: „miłośnicy i adwokaci reżimów totalitarnych”. A wcześniej zaliczyłem Pana do tych drugich pisząc, że nie wiem czy Pan jest miłośnikiem KRLD, ale na pewno stara się być jej adwokatem. Uprzejmie proszę, by Pan nie przekręcał ani nie wyrywał z kontekstu moich wypowiedzi ani nie sugerował, że mówię nieprawdę. Szacunku dyskutantów to Panu nie zapewni.
        A propos kłamstw Jankesów – tu się zgadzam, kłamali po wielokroć. Natomiast nie bardzo wiem, dlaczego twierdzeniom KRLD miałbym ufać bardziej niż amerykańskim.
        Co do poziomu wyżywienia w KRLD, o ile w Indiach można je przypisać przeludnieniu, kontrastom społecznym i zacofaniu agrarnemu w wielu stanach (np. Bihar) odziedziczonemu po brytyjskich kolonizatorach, o tyle w KRLD jest ono naturalną konsekwencją dogmatycznego trzymania się gospodarki kołchozowej, która nie jest – podobnie jak kołchozy i sowchozy w ZSRR – w stanie dostatecznie zaspokoić potrzeb ludności, zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych. Na to nakłada się ideologia dżucze, która w warunkach małego kraju jakim jest KRLD, okazała się zupełną niedorzecznością. Nasuwa się tu wniosek, iż niski poziom wyżywienia w KRLD to „zasługa” polityki gospodarczej tamtejszych władz, nie zaś tzw. czynników obiektywnych. Gdyby nie uparty dogmatyzm władz Korei Pn., kraj ten mógłby nie tylko lepiej sobie radzić w sytuacjach kryzysowych, ale zapewne uzyskać samowystarczalność żywnościową, a może nawet wysyłać sporo żywności na eksport – jak Wietnam po wprowadzeniu reform w 1986 r.
        Kończąc, chcę napisać, że uparty, sprzeczny z ludzkimi potrzebami dogmatyzm władz w Pjongjangu, a także ich prostacka propaganda, uwłaczający ludzkiej inteligencji kult wodza (lub raczej dynastii wodzów) oraz w prostej linii stalinowski rodowód każą postrzegać KRLD jako jedno z najmniej wiarygodnych państw we współczesnym świecie.

  • W Indiach występuje masowe niedożywienie dzieci, a także głód, ale nie w skali masowej. W KRLD głód cierpi znaczna część społeczeństwa i to jest różnica pomiędzy
    Indiami a Koreą Północną. Pomiędzy oboma krajami występują tez dalsze różnice
    takie jak np. sieć obozów koncentracyjnych w KRLD w skali kraju, czego w Indiach nie ma. Można powiedzieć, że cały ten kraj, KRLD to jest jeden obóz koncentracyjny. Rosjanie w czasach komunistycznych przed II WŚ nazywali to wielką zoną i mała zoną. Mała zona to Archipelag Gułag, natomiast wielka zona to Związek Sowiecki, jakby na podkreślenie faktu, że życie poza obozem jest niewiele lepsze.

    • Szanowny Panie Wute
      Łyka Pan prostacką propagandę i wyrzuca ją tutaj z siebie. Bez trudu mogę sobie obejrzeć przez Google Earth Japonię z taką rozdzielczością, że odróżniam poszczególne samochody na ulicy i poszczególnych pieszych na chodnikach. Jeśli w KRLD są te rzekome „obozy koncentracyjne” to dlaczego Google Earth nie pokaże ich obszaru z taką właśnie rozdzielczością?
      Google Earth nie pokazuje KRLD z odpowiednio dużą rozdzielczością, bo cały gmach propagandowych kłamstw, którymi się Pan karmi, natychmiast runąłby.
      Pozdrawiam

      • Avatar wute

        Szanowny Panie Badura
        Kilka lat temu jako występowałem w sądzie w sprawie o
        rozgraniczenie. Mój przeciwnik nie mając żadnych realnych
        dowodów na poparcie swojej tezy o przebiegu granicy między dwiema nieruchomościami, zaprezentował mapę satelitarną
        ściągniętą z internetu. Sąd oczywiście odrzucił jego wniosek
        dotyczący uznania tej mapy za dowód.
        To co pokazuje lub nie pokazuje Google Earth nie może być
        dowodem na istnienie czy nie istnienie koncentracyjnych
        obozów. Pan wybaczy, ale to jest po prostu śmieszny argument.
        Czyli uważa Pan, że wszystkie te relacje, które przekazują
        odnośnie obozów koncentracyjnych, uciekinierzy z Korei Północnej są nieprawdziwe, albo że nie ma tam w ogóle głodu.
        Czyli uważa Pan, że Korea Północna jest najbardziej liberalnym
        krajem komunistycznym., bo w każdym innym komunistycznym
        kraju były obozy koncentracyjne.
        Jeszcze jedna uwaga. My Polacy obóz koncentracyjny od razu
        utożsamiamy z Oświęcimiem czy Treblinką. To, de facto, nie
        były obozy koncentracyjne tylko obozy śmierci. Pisząc o KRLD
        mam na myśli obozy koncentracyjne a nie obozy śmierci, żeby było jasne.
        Na tym forum panuje pełna demokracja, akceptujemy poglądy
        każdego dyskutanta bez względu na opcje. Nie tolerujemy tylko
        ataków personalnych i wulgaryzmów. Niemniej Pana opinie są
        na tyle dalekie o wszystkich pozostałych, że z ciekawością
        zapytam Pana, jakie są Pana generalne poglądy odnośnie
        KRLD, polityki tego kraju wewnętrznej i zagranicznej.

      • Avatar Zyggi

        Szanowny Panie Badura.
        Przepraszam, że się wtrącam do Pańskiej dyskusji z Wute, ale mam wrażenie, iż nie posiada Pan pełnej wiedzy nt. tego, czym jest Google Earth. Otóż program ten korzysta nie tylko ze zdjęć satelitarnych, bo te nie są wystarczające. Autorzy siłą rzeczy musieli się posiłkować także zdjęciami lotniczymi, a także wykonanymi z poziomu ulicy, jak również innymi informacjami geograficznymi.Zapewne zgodzi się Pan, że łatwiej je zdobyuć w Japonii niż w Korei Pn. To może oznaczać istotną różnicę jeśli chodzi o dostępne dane. A czy rzadsza rozdzielczość ma za zadanie wprowadzanie w błąd korzystających z Google Earth czy po prostu maskowanie braku informacji wskutek niedostatku materiału źródłowego – w tej materii moja wiedza jest niedostateczna. Dlatego w przeciwieństwie do Pana nie podejmę się wyrokowania. Bardzo chciałbym wierzyć, że KRLD porzuciła swoje stalinowskie dziedzictwo i zlikwidowała obozy koncentracyjne, łagry czy jakkolwiek zwać te miejsca. Jednak totalitarna rzeczywistość Korei Pn. i trwający tam w najlepsze kult jednostki każą mi być zdeklarowanym niedowiarkiem w tej sprawie…

      • Avatar ciekawy

        @ p. Piotr Badura

        Miałem się nie wtrącać, ale pozwolę sobie zauważyć taki drobny szczegół.
        Google jest koncernem nastawionym na zysk i również produkt Google Maps ma go przynieść.
        Stworzenie dokładnej mapy, jakiej Pan się domaga (i która miałaby zburzyć ten gmach kłamstw) wymagałoby jak słusznie zauważył p. Zyggi bardziej dokładnych źródeł (zdjęcia lotnicze). Zakładając nawet, że KRLD nie utrudniałoby dostępu do własnego terytorium samolotom (czy też samo udostępniłoby takie mapy), to Google nie miałoby najmniejszego powodu żeby taką mapę kompilować. Dlaczego ?
        Z najprostszego możliwego powodu – zdecydowana większość Koreańczyków z Północy nie ma dostępu do internetu, dlatego za wyjątkiem zainteresowanych tym krajem spoza Korei, nie byłoby chętnych na korzystanie z tej mapy.

      • Avatar Piotr Badura

        Szanowny Panie Ciekawy
        Ja piszę o Google Earth a Pan o Google Maps. To jakby nie do końca to samo. Więcej w odpowiedzi dla pana Zyggiego.
        Pozdrawiam

      • Avatar Piotr Badura

        Szanowny Panie Zyggi
        Ja nie żądam zdjęć lotniczych czy z poziomu ulicy. Chcę tylko zwykłych, tanich zdjęć satelitarnych o dobrej rozdzielczości. Jako taką rozdzielczość mają udostępnione na Google Earth zdjęcia Pjongjangu. Jeśli wyszuka Pan np. punkt o współrzędnych: 39 stopni, 3 minuty, 42,24 sekundy szerokości geograficznej północnej i 125 stopni, 45 minut, 59,44 sekundy długości geograficznej wschodniej, to znajdzie się Pan na jakiejś głównej arterii komunikacyjnej Piongjangu (dwie jezdnie po cztery pasy) tuż przed bramą na teren Uniwersytetu Kim Ir Sena. Na zdjęciu satelitarnym widać jako tako oznakowanie poziome na jezdniach, można policzyć autobusy na pobliskim parkingu, czy piętra w wieżowcach obok. Zdjęcie jest z 7 października 2010.
        Gdyby jednak chciał Pan obejrzeć np. piękną miejscowość Tohwasu (współrzędne: 40 stopni, 46 minut, 42,41 sekundy szerokości geograficznej północnej i 128 stopni, 37 minut , 47,97 sekund długości geograficznej wschodniej) to Goggle Earth zaproponują Panu zdjęcie z 4 lipca 2002 (niemal dziesięcioletnie) o beznadziejnej rozdzielczości. A przecież Jankesi zapewniają, że ich satelity robią zdjęcia o takiej rozdzielczości, że można przeczytać tytuły artykułów w gazecie, którą trzyma ktoś na ulicy. Ja nie oczekuję aż takiej rozdzielczości, ale przynajmniej tyle co w Pjongjangu (przecież tam też nie robiono zdjęć z samolotu).
        Żeby jednak nie było, iż Tohwasu nie da się obejrzeć, to polecam adres:
        3w.chinci.com/travel/pax/p/2039963/Tohwasu/KP/North+Korea/0/#
        Są pod nim jakoby jakieś zdjęcia z okolic Thowasu (a przynajmniej pierwsze jest rzeczywiście z tej okolicy). Jeśli chce Pan więcej zdjęć z okolic Tohwasu, to musi je Pan sobie sam wygrabić.
        CIA ma dokładne zdjęcia satelitarne całej KRLD, ale nie chce pokazać rzekomych obozów koncentracyjnych. Nie chodzi o to, że oni tych zdjęć nie mają. Chodzi o to, że mają, ale nie chcą pokazać. Mówią: uwierzcie nam na słowo, bez oglądania zdjęć. I Pan wierzy, a ja nie.
        Pozdrawiam

      • Avatar Piotr Badura

        Szanowny Panie Wute
        Nie wiem co ma polski sąd do zdjęć rzekomych obozów koncentracyjnych w KRLD. Ja programowo nie wierzę Jankesom, bo już zbyt wiele razy kłamali. Chcę zdjęć na Google Earth, bo przecież one są, tyle tylko, że utajnione.
        Relacje uciekinierów z KRLD są różne. Z amerykańskiej prasy wiem, że uciekinierzy mają płacone za swe relacje. Obawiam się, że ci, którzy relacjonują bardziej „krwiście” mają płacone według wyższych stawek. Ci, którzy mówią o „niesłychanych potwornościach”, jak np. wspominana już przeze mnie na stronie CSPA Sun Ok li, są w nagrodę włączani do objazdowego cyrku, wożonego przez Jankesów po całym świecie i przekonywującego ludzi o potwornościach reżimu KRLD. Ja tym ludziom nie wierzę. Kłamstwa Sun Ok Li są już po prostu absurdalne, a to właśnie m.in. ona otrzymała najwyższą gratyfikację za swe relacje o KRLD.
        Myślę że w KRLD występuje głód w podobnej skali jak np. w Chinach. Na pewno w znacznie mniejszej skali (w przeliczeniu na milion mieszkańców) niż np. w Indiach. W Polsce zapewne też występuje głód, choć z pewnością w jeszcze mniejszej skali niż w KRLD.
        Nie sądzę, by KRLD była krajem liberalnym. Nigdy czegoś takiego nie napisałem. Historia nie zna chyba przypadku kraju, który będąc w stanie wojny byłby jednocześnie liberalnym.
        Nie sądzę, by w KRLD były obozy koncentracyjne. Sądzę że są tam obozy pracy (to wielka różnica). Obawiam się jednak, że wskaźnik liczby więźniów na milion mieszkańców jest niestety w KRLD niemal tak wysoki jak w USA.
        Omawianie i ocenianie polityki wewnętrznej i zagranicznej KRLD wymaga większej wiedzy niż moja. Ponadto musiałaby to być bardzo obszerna wypowiedź.
        Pozdrawiam

  • A cóż to się Panom stało?! To nie wiedzieliście już od dawna o skali głodu w Indiach? Nie słyszeliście już wcześniej o głodujących tam dzieciach? Może wiek mąci mi już pamięć, ale tyle jeszcze pamiętam, że na stronie CSPA już dawno temu zwracałem uwagę, że Koreańczycy z KRLD są średnio nieco lepiej odżywieni niż Hindusi i od lat ujawnia to FAO. Przy tym pamiętać trzeba, że liczy się nie tylko średnia, ale także sposób podziału. Dysproporcje w podziale żywności między ludzi są w Indiach nieproporcjonalnie większe niż w KRLD.
    Ciekaw jestem, czy usłyszę kiedykolwiek potępienie Indii z powodu wydatkowania pieniędzy na broń nuklearną, na samoloty, okręty podwodne, rakiety, satelity etc., w sytuacji gdy spora część społeczeństwa głoduje (w tym dzieci). Nie usłyszę takiego potępienia, bo skoro Indie miałyby być dla tzw. Zachodu sojusznikiem militarnym w Azji, to muszą być uzbrojone, nawet kosztem głodnych dzieci. KRLD nie jest sojusznikiem tzw. Zachodu, więc jej obowiązkiem jest się rozbroić i wywiesić białą flagę. Wydaje się, że ów pocieszny pogląd dominuje też na stronie CSPA.

    • @ P. Piotr Badura.
      Indie to kraj o ponad miliardowej ludności i obszarze ponad 10 razy większym od Polski. Są tam rejony dynamicznego rozwoju, jak również skrajnej biedy. Myślę, że bardziej adekwatne byłoby porównanie dwóch krajów o bardziej zbliżonym potencjale demograficznym, np. KRLD z Koreą Pd., nie uważa Pan?
      Co do kwestii wydatków na uzbrojenie, wie Pan, Indie tym różnią się od KRLD, że nie prowadziły wojny agresywnej ani nie dopuszczały się aktów terroryzmu. Co prawda Indie interweniowały zbrojnie w 1971 r., ale była to akcja humanitarna przeciw siłom zbrojnym Pakistanu, dopuszczającym się ludobójstwa na narodzie bengalskim. Natomiast reżim KRLD (NB o rodowodzie sięgającym czasów i wzorców stalinowskich) zaatakował Koreę Pd. w 1950 r., a poza tym są oskarżane o akty terroryzmu.
      Poza tym Indie mimo swoich braków są krajem demokratycznym, gdzie każdy bez wyjątku może zostać pociągnięty do odpowiedzialności za popełnione błędy lub przestępstwa. Ba, nawet w Chinach osoby piastujące wysokie stanowiska mogą być pociągnięte do odpowiedzialności – vide: casus „bandy czworga”.
      A co powiedzieć o liderach Korei Pn.? Czy nie to, że zawsze byli obiektem wymuszanego uwielbienia i jednocześnie nie ponosili przed nikim jakiejkolwiek odpowiedzialności? Czy nie to, że prymitywna północnokoreańska propoganda robiła i robi z nich geniuszy chyba w każdej dziedzinie życia? Czy naprawdę Pan uważa za zasługę władz w Pjongjangu, że „Koreańczycy z KRLD są średnio nieco lepiej odżywieni niż Hindusi”?
      Pisze Pan: „Przy tym pamiętać trzeba, że liczy się nie tylko średnia, ale także sposób podziału. Dysproporcje w podziale żywności między ludzi są w Indiach nieproporcjonalnie większe niż w KRLD.”
      Jest jedna istotna różnica. Otóż w Indiach fortuny przeważnie powstają dzięki ludzkiej pracy lub umiejętnościom. Kontrasty społeczne z reguły są dużo większe w wielkich krajach niż w małych. A co powiedzieć o KRLD? Czy jest tam możliwy awans materialny w inny sposób niż pchanie się do „koryta” władzy przy użyciu różnych łajdackich metod i prześciganie się w wazeliniarstwie?…
      P.S. Sama tusza wszystkich trzech liderów KRLD i ich okrągłe jak księżyc oblicza niesmacznie kontrastują z wychudzonymi twarzami przeciętnych mieszkańców. Biorąc to wszystko pod uwagę, dziwi mnie, że Pan z uporem lepszej sprawy robi za adwokata tych kacyków.

      • Avatar Piotr Badura

        Szanowny Panie Zyggi
        Żyje Pan chyba w urojonym świecie. Odnoszę wrażenie, że ośrodki propagandowe wdrukowały Panu do głowy jakiś fałszywy obraz świata, ale Pan się do niego przyzwyczaił, polubił go Pan i nie chce się z nim rozstać. Jeśli fakty są przeciw temu fałszywemu obrazowi, to tym gorzej dla faktów. Mam Pan prawo mieć taką postawę. Każdemu to, co lubi. Ponieważ jednak reaguje Pan na moje komentarze, to musi się Pan liczyć z odpowiedzią.
        Na tej stronie, często z ironią, komentowałem artykuły pani Kingi Dygulskiej-Jamro. Muszę więc teraz powiedzieć, że bardzo mnie zaskoczyła jedna z wypowiedzi pani Kingi. Chodzi mi o artykuł dostępny pod adresem:
        3w.polska-azja.pl/2011/10/10/k-dygulska-jamro-antyamerykanskie-sentymenty-w-korei/
        To jest bardzo wartościowy tekst. Jeden z najlepszych w ostatnim czasie na stronie CSPA. Reakcje na ten artykuł były żadne. Tylko pan Stanisław Gadomski stwierdził że wierzy w to, co napisała pani Kinga, ale tego nie rozumie i prosi o linki. (Bardzo cenię ludzi, którzy potrafią powiedzieć, że czegoś nie rozumieją i chcą więcej informacji. Na ogół każdy rozumie wszystko i żadnych informacji już nie potrzebuje.).
        W swym artykule pani Kinga zwracała uwagę na bardzo mocne antyamerykańskie sentymenty w Korei Południowej. Gdy tylko USA zaczną mocniej dołować, a to wydaje się pewne w dość krótkim terminie, to ja osobiście spodziewam się w Korei Południowej eksplozji antyamerykańskości i zdecydowanego ocieplenia stosunków z KRLD. Dziś tylko dolary i tajne służby powstrzymują tę eksplozję. USA nie mogły sobie pozwolić w Korei Południowej na powtórkę z Wietnamu.
        Pisze Pan, że KRLD zaatakowała w 1950 Koreę Południową. Na stronie CSPA zamieściłem już kiedyś obszerny komentarz, wskazujący, że z tą wojną to nie całkiem tak było, jak Panu dziś wdrukowała w głowę propaganda. Mój komentarz do wojny koreańskiej znajdzie Pan pod adresem:
        3w.polska-azja.pl/2011/01/10/n-levi-dlaczego-krld-jest-niebezpieczna-dla-korei-poludniowej/
        Niech go Pan jeszcze parę razy przeczyta, starając się zrozumieć. Dodatkowo pójdę dziś dalej w hipotezach.
        W początkach 2009 głośno zrobiło się wokół koncernu Rio Tinto w związku z aresztowaniem przez Chiny Sterna Hu, obywatela Australii i przedstawiciela Rio Tinto w Chinach (Stern Hu dostał 10 lat za szpiegostwo). Była to bardzo ciekawa sprawa, ale ja o czym innym.
        W zasadzie nie można przejść obojętnie nad informacją, że działający głównie w Australii koncern, mający centralę w Londynie, nazywa się akurat Rio Tinto. Wystarczy jednak poszperać w historii Rio Tinto, by stwierdzić, że korzenie koncernu są na terytorium Hiszpanii. Brytyjczycy wydobywali tam rudę żelaza, która w latach 30. XX wieku była bardzo ważna, w związku z idącymi pełną parą przygotowaniami do II wojny światowej.
        W Hiszpanii doszło do „wojny domowej”. Pomijam już to, jak do niej doszło. Brytyjczycy znaleźli się w takiej sytuacji, że wygrana lewicy oznaczała utratę kopalni Rio Tinto (nacjonalizacja). Wygrana prawicy też oznaczałaby utratę kopalni, nawet jeszcze gorszą, bo żelaz poszłoby na potrzeby zupełnie innego państwa. Brytyjczycy musieli znaleźć jakieś korzystne rozwiązanie w sytuacji gdy zwycięstwo którejkolwiek ze stron oznaczało utratę kopalń. Zapewne znaleźli rozwiązanie, skoro kopalnie pozostały ich kopalniami.
        Można by zaryzykować hipotezę, że podczas wojny domowej w Hiszpanii powstał tajny sojusz brytyjsko-radziecki i wygranymi okazały się na koniec ZSRR i Wielka Brytania.
        Jeśli wspomniany sojusz rzeczywiście powstał, to po 1945 mógł się reaktywować. Powstała wspólnota interesów brytyjsko-radzieckich w sprawie Korei. Wojna totalna Chiny-USA oznaczałaby potężne osłabienie zarówno Chin jak i USA a jednocześnie wzmocnienie światowego przywództwa ZSRR i Wielkiej Brytanii. Ale USA i Chiny nie weszły w taką wojnę. Mac Artur, entuzjasta tej wojny, został zdymisjonowany i odwołany. Można zaryzykować hipotezę, że makkartyzm był rozprawą z tymi, którzy sterowani z Moskwy wciągali USA w wojnę z Chinami.
        Wszystko to oczywiście tylko hipotezy, być może całkiem bezpodstawne. Wskazuję na nie, by uświadomić Panu, że świat niekoniecznie jest tak prosty, jak tłumaczą Panu przeróżne ośrodki propagandowe.
        Pozdrawiam

      • Avatar Zyggi

        @ Szanowny Panie Zyggi.
        Liczę się z Pańską odpowiedzią. Ba, nawet jej oczekuję! Odnoszę wrażenie, że z wszędzie węszy Pan spiski, to wynika z hipotez jakie Pan snuje, łącząc fakty niekoniecznie mające ze sobą cokolwiek wspólnego. Np. interesy Rio Tinto i rzekomy cichy sojusz UK z ZSRR, zresztą ta sprawa, pomijając absurdalność tego sojuszu (wzmocnienie ZSRR kosztem USA było jak najbardziej nie na rękę UK – kraju, który bardzo wiele miałby do stracenia w wypadku przewagi ZSRR nad Stanami) niekoniecznie ma cokolwiek wspólnego z Koreą.
        Nie twierdzę, że spisków nigdy i nigdzie nie ma, ani że świat jest taki jakim go widać w TVN i GW. Ale nie przesadzajmy, bo to chwilami zakrawa na jakąś paranoję z Pańskiej strony.
        Przeczytałerm uważnie Pańskie teorie dotyczące sytuacji w 1950 r., m.in. w kwestii tego, kto mógłby być zainteresowany w kwestii tej wojny (obóz wielkiej wojny, małej wojny). Niemniej nie wynika z tego nic, co świadczyłoby, że działania wojenne zostały rozpoczęte przez kogo innego niż KRLD. Natomiast sam przebieg działań wojennych (zrazu siły KRLD posunęły się błyskawicznie do przodu) wskazuje, kto był stroną posiadającą o wiele większą przewagę militarną w pierwszych tygodniach konfliktu. Uważa Pan, że tak silna militarnie KRLD była niewinną, zaskoczoną ofiarą?
        Nie neguję antyamerykańskich resentymentów w Korei Pd. One zawsze tam były i są po częśći zrozumiałe. Nie każdemu się podoba, że mocarstwo wtyka nos w koreańskie sprawy. Ale nie znaczy to, że nastroje w Korei Pd. względem KRLD są cieplejsze niż wobec USA. Reżim północnokoreański ma bowiem dość nieprzyjemną, odpchającą naturę, która zwyczajnie „śmierdzi” ludziom przyzwyczajonym do życia w mniej opresyjnych krajach. Gdyby KRLD była tak lubiana na Południu Korei, jak się Panu wydaje, to nie brakowałoby chętnych by z Południa wyjechać na Północ, np. urwać się z jakiejś wycieczki do Pjongjangu. Tymczasem ani widu ani słychu o takich próbach. Nie wie Pan dlaczego?

      • Cieszę się że moje poglądy są bardzo podobne do pana Zyggi ,pana Wute i większości z panów co każe mnie mniemać że jestem w miarę normalnym człowiekiem.No cóż trzeba moim zdaniem być otwartym na argumenty innych i podchodzenia do nich bez uprzedzeń niestety nie każdy w ten sposób podchodzi i równie ważne jest jak nas oceniają .Uważam że nie można zasklepiać się w swoich poglądach.

    • @ Badura
      Właśnie sprawdziłem dane FAO za 2007 rok, z których wynika że w Indiach spożycie wyniosło 2350 kcal/na dzień/ na osobę, a w Korei Pn. 2087.
      Pomyłka czy celowe kłamstwo i dezinformacja ?
      link: faostat.fao.org/site/368/DesktopDefault.aspx?PageID=368

      • Avatar Piotr Badura

        Szanowny Panie Ciekawy
        W lutym 2011 na stronie CSPA odbyła się długa dyskusja. Jednym z głównych jej tematów było wyżywienie mieszkańców KRLD. W dyskusji tej napisałem wiele komentarzy z bardzo bogatą informacją, także ze strony FAO. Zwracałem tam uwagę, że wg FAO dzienne minimum kalorii dla człowieka to 1800 kcal. To minimum zapewnia średnia zarówno indyjska jak i północnokoreańska i nie o kalorie chodzi, ale o dużo ważniejsze białko. Wprawdzie tu także zarówno średnia indyjska jak i północnokoreańska zapewniają minimum, ale średnia indyjska jest dla białka znacznie bliżej minimum niż w przypadku kalorii. KRLD ma wyższy poziom białka w pożywieniu swych obywateli. W przypadku tego poziomu wyżywienia to się uważa za lepsze. Pan brał udział w tej dyskusji i niepojęte jest dla mnie, że znów Pan popełnia te same błędy. Całą tę dyskusję znajdzie Pan pod adresem:
        3w.polska-azja.pl/2011/01/31/nicolas-levi-obecne-dylematy-kim-jong-ila/
        Oczywiście „3w” z przodu musi Pan zastąpić trzema literami „w”. Podaję też drugi link do jakiejś strony, na której znajdzie Pan zalecenia co do kalorii i białka w diecie:
        3w.eufic.org/article/pl/5/20/artid/Making_Sense_of_Guideline_Daily_Amounts/
        Problem niedożywienia w Indiach i KRLD nie jest związany ze zbyt małą ilością żywności, ale z nierównomiernym jej podziałem. W KRLD nierównomierność podziału żywności występuje prawdopodobnie w dużo mniejszej skali niż w Indiach.
        Pozdrawiam

      • Avatar ciekawy

        @ p. Piotr Badura
        „KRLD ma wyższy poziom białka w pożywieniu swych obywateli”

        Znowu Pan dezinformuje i to całkowicie świadomie.
        W ostatnim roku 2007 dla którego FAO opublikowało dane dot. wyżywienia Indie miały dokładnie taką samą ilość białka przypadającą na osobę jak KRLD (w poprzednich latach ilość ta była niższa), ale warto tu zaznaczyć że kuchnia indyjska jest w znacznej części wegetariańska, a wiele Indusów jest wegetarianami z przyczyn religijnych.
        Konkludując pierwsza Pana teza:
        „Koreańczycy z KRLD są średnio nieco lepiej odżywieni niż Hindusi i od lat ujawnia to FAO” jest nieprawdziwa.
        Ponieważ:
        Po 1. Liczba kalorii w wyżywieniu Hindusów jest o 265 kcal większa niż w wyżywieniu mieszkańców KRLD
        Po 2. Liczba spożywanego białka jest w 2007 r. dokładnie taka sama w KRLD jak i w Indiach więc nawet jeśli uznać białko (o tym później) za „bardziej istotne” to w tym przypadku KRLD nie ma żadnej przewagi (choć taką w przeszłości miało).

        „W przypadku tego poziomu wyżywienia to się uważa za lepsze. ”

        Czy może się Pan tutaj powołać na jakiś autorytet, gdyż ani ja, ani zapewne Pan nie jest dietetykiem.

        „W KRLD nierównomierność podziału żywności występuje prawdopodobnie w dużo mniejszej skali niż w Indiach.”

        Czy może Pan w jakiś sposób potwierdzić kolejna stawianą, zbyt śmiało, hipotezę ?
        W Indiach ubodzy są większością, więc bogaci musieliby spożywać ogromne ilości pożywienia, aby tą średnią „zawyżyć”. Przeciętne spożycie jest znacznie bardziej bliższe medianie, niż przeciętne zarobki – z tego powodu, że rozpiętość w spożyciu jest znacznie mniejsza, niż rozpiętość w zarobkach. Ilość spożywanego pożywienia jest proporcjonalna do zarobków tylko do pewnego momentu i tylko w ubogich krajach (na Zachodzie jest odwrotnie) – przecież miliarder nie je więcej od milionera etc.

        Nie będę się wtrącał do innych dyskusji, które tu Pan prowadzi, natomiast udowodnił Pan swój brak wiarygodności. Tropi Pan propagandę zachodu, dezawuuje dyskutantów że są pod jej wpływem, tymczasem sam stosuje Pan metody medialne, aby zmanipulować czytelnika.
        Wysuwanie (świadomie) nieprawdziwych tez, celowe pomijanie faktów i statystyk czy bardzo swobodne do nich podejście (jak w przypadku rzekomej większej nierówności, czy większego negatywnego wpływu niedoboru białka niż niedoboru kalorii) sprawia, że w
        walcząc z propagandą medialną sam stosuje Pan ich metody.
        Będę na przyszłość nieufnie podchodził do tego co Pan pisze.

      • Avatar Piotr Badura

        Szanowny Panie Ciekawy
        Podałem Panu adres dyskusji na temat wyżywienia w KRLD, prowadzonej rok temu na stronie CSPA, także z Pana udziałem. Nie zajrzał Pan tam, tylko domaga się, bym tam skopiował i tu wkleił. To jest bez sensu.
        Nie wiem dlaczego uparł się Pan dyskutować z jakoby moją tezą, że w 2007 mieszkańcy KRLD odżywiali się lepiej niż mieszkańcy Indii. Ja takiej tezy nie stawiałem. Pisałem, że w ogóle mieszkańcy KRLD są lepiej odżywieni niż mieszkańcy Indii.
        FAO podaje dane o wyżywieniu w latach 1961-2007. To 47 lat. W tym czasie tylko raz zdarzyło się, że mieszkańcy Indii mieli ciut więcej białka w dziennej diecie niż mieszkańcy KRLD. Było to w 2007, gdy mieszkańcy Indii mieli średnio 57,43 grama białka dziennie a mieszkańcy KRLD 57,35 grama. No kolosalna różnica. Tak wielka, że fakt, iż przez wszystkie pozostałe 46 lat mieszkańcy KRLD mieli wyższe spożycie białka niż mieszkańcy Indii przestał się liczyć. Według Pana liczy się tylko ten jeden 2007 rok.
        W 2007 zbiory ryżu (podstawa wyżywienia), wynosiły w KRLD 75 proc. tego, co w 2006 a w Indiach 104 proc. Dane te są na stronie FAO. Nieurodzaj w 2007 w KRLD nie dotyczył oczywiście tylko ryżu, ale też innych upraw. Fakt że w 2007 w Indiach był urodzaj, a w KRLD rzadko spotykany nieurodzaj, spowodował, że w tym jednym roku średnie spożycie białka w Indiach i KRLD praktycznie zrównało się. W 2008 sytuacja wróciła do stanu poprzedniego. W KRLD zbiory ryżu wynosiły 115 proc. względem 2006 (czyli 153 proc. względem nieurodzaju 2007) a w Indiach 107 proc. względem 2006 (103 proc. względem 2007). W 2009 było podobnie. Dane o zbiorach są już na stronie FAO.
        Nieprawdziwa jest Pana teza, jakoby Hindusi mieli mnie białka w diecie, bo są częściej wegetarianami. Może Pan sprawdzić na stronie FAO spożycie samego białka roślinnego. Przez całe pół wieku było wyższe w KRLD. Tylko raz w 2007 było ciut niższe.
        Nie mam czasu, by szczegółowo przedstawiać Panu problematykę niedożywienia i głodu. Może Pan sobie sam znaleźć dane. Ja podawałem już link do strony FAO z informacją, iż utrzymanie 1800 kcal dziennie zapewnia minimum bezpieczeństwa żywnościowego. Ten poziom w zakresie średniej przekraczają wyraźnie zarówno KRLD jak i Indie. Problem braku kalorii może więc być wyłącznie skutkiem bardzo nierównomiernego podziału żywności (tak jest w Indiach).
        Z białkiem jest gorzej, bo średnia dla Indii jest blisko granicy bezpieczeństwa, więc nawet niewielkie nierównomierności tworzą spore grupy osób, które mają zbyt mało białka w diecie. Tymczasem nierównomierności podziału dotyczą przede wszystkim białka, a nie kalorii (lepsze jedzenie ma więcej białka, gorsze to głównie kalorie).
        Niedożywienie białkowe to kwashiorkor. Niech Pan znajdzie sobie to hasło w angielskiej wikipedii. Jest tam mapa ukazująca skalę problemu w różnych krajach Mapa jest pod adresem:
        xxx://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/6/69/Protein-energy_malnutrition_world_map_-_DALY_-_WHO2002.svg
        (zamiast xxxx trzeba dać h-t-t-p oczywiście bez tych myślników).
        Z mapy widać, że problem kwashiorkor występuje w KRLD w takim samym stopniu jak w Chinach. W Indiach jest co najmniej o dwa stopnie gorzej (o co najmniej dwa, bo w Pakistanie jest gorzej niż w Chinach a w Indiach gorzej niż w Pakistanie).
        O nierównomierności podziału w Indiach informuje publikowany przez CIA (Factbook) współczynnik Giniego. Dla Indii jest on wyższy (mniej równomierny podział) niż dla większości krajów UE (tylko Litwa i Portugalia mają jeszcze mniej równomierny podział). Współczynnik Giniego dla KRLD nie jest publikowany (brak danych), ale kraje tego typu charakteryzują się zwykle niskim współczynnikiem Giniego. Myślę, że widać to nawet na zdjęciach. Koreańczycy z KRLD są bardziej wyrównani wagowo niż Hindusi.
        Pozdrawiam

  • A właśnie i tyle jest bardzo bogatych hindusów i mogą na to patrzyć mówiąc nieskromnie nie potrafiłbym gdybym obok mnie widział taką skrajną nędzę no bo co są winne dzieci.

    • Mogą na to patrzeć, bo to dla większości z nich to normalny stan rzeczy. Zresztą czy myśli Pan, że do niedawna w Europie było inaczej? Czy Anglicy w XIX w. pomagali głodującej pod ich zaborem Irlandii? Po co, skoro im nawet ten głód był na rękę?! A skoro tzw. chrześcijanie mieli los bliźnich tam, gdzie słońce nie dochodzi, to czego się spodziewać po hinduistach, dla których człowiek z „niższej” kasty lub „niedotykalny” jest wart mniej niż krowa czy małpa?

      • Panie Zyggi chciałbym aby to nie był dla nich normalny stan rzeczy ,co do chrześcijan no cóż zgadzam się z panem i moglibyśmy razem długo o tym rozmawiać i zapewne bym się z panem zgodził ,niestety gdyby ci co nazywają się chrześcijanami przestrzegali przykazań to historia wielu krajów a przede wszystkim narodów wyglądałaby całkiem inaczej, sądze że pan się w tym względzie ze mną zgodzi.Ale to nie znaczy że ci co mają tak wiele byli nieczuli na los ziomków przecież to są w większości ludzie wykształceni a więc można od nich wiele więcej wymagać niż od prostych ludzi.Elita winna kształtować kierunki rozwoju i postępu a nie wykorzystywać swojej pozycji dla celów egoistycznych.System kastowy to coś okropnego ale stworzyli go sami hindusi, niemniej jest on już nielegalny i pokutuje on już w ich głowach tak jak u nas socjalizm.

      • Avatar Zyggi

        Jest jeszcze rzecz, z pozoru oczywista, ale o której zdarza się zapominać. Otóż podział kastowy bardzo często nijak się ma do stanu majątkowego. Np. wielu spośród najbogatszych Hindusów należy do Marwarjów, wywodzącej się z Radżastanu grupy z kasy wajśjów (kupców, rzemieślników), znajdującej się poniżej braminów i kśatrijów. Tymczasem wielu braminów klepie biedę, a niektórzy pracują jako woźni lub kierowcy u „gorszych” kastowo bogaczy.

Pozostaw odpowiedź