Indie news

Indie będą jedną z trzech światowych potęg gospodarczych

Wieżowce Mumbaju, CCBY

Wieżowce Mumbaju, CCBY

Indie do 2050 roku mogą stać się jedną z trzech najpotężniejszych gospodarek świata, daleko przed Japonią i całkiem  blisko USA, przewiduje raport PricewaterhouseCoopers. Opracowanie „Świat w 2050r.” zakłada również, że gospodarka Chin wyprzedzi amerykańską jeszcze przed 2035r.

Chiny, Indie i Stany Zjednoczone utworzą w połowie XXI wieku „wielką trójkę” ekonomicznych potęg. Tymczasem pozycja państw Europy będzie znacznie słabsza.

Jairaj Purandare, przedstawiciel PricewaterhouseCoopers India powiedział: „W nadchodzącej dekadzie indyjska ekonomia ma wszelkie szanse stać się mniej zależna od outsourcingu i bardziej skupiona na produkcji eksportowej. Zarówno populacja, jak i poziom wykształcenia w Indiach rośnie.”

Raport PwC stwierdza, że dynamicznie rozwijająca się gospodarka Chin wyhamuje około 2020r. ze względu na gwałtownie starzejące się społeczeństwo. Nie przeszkodzi to Chinom zająć czołowego miejsca na podium. Indie, którym wróży się osiągnięcie trzeciej pozycji, obecnie plasują się na jedenastej.

Źródło: www.indianexpress.com

Opracowanie: Agnieszka Budyńska

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Indie będą jedną z trzech światowych potęg gospodarczych Reviewed by on 7 stycznia 2011 .

Indie do 2050 roku mogą stać się jedną z trzech najpotężniejszych gospodarek świata, daleko przed Japonią i całkiem  blisko USA, przewiduje raport PricewaterhouseCoopers. Opracowanie „Świat w 2050r.” zakłada również, że gospodarka Chin wyprzedzi amerykańską jeszcze przed 2035r. Chiny, Indie i Stany Zjednoczone utworzą w połowie XXI wieku „wielką trójkę” ekonomicznych potęg. Tymczasem pozycja państw Europy

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 24

  • To dobrze że europa przestaje się liczyć bo po tym co narobiła w Azji, zasługuje na to. Powstanie Sipajów w Indiach czy powstanie Bokserów w Chinach, głód w Bengalu w 1943- brytyjczycy celowo magazynowali żywność i to jeszcze przy japońskim froncie w Birmie (!), zmarło 4 miliony Hindusów (to była zbrodnia wojenna).
    Nie należy się dziwić, że Chubas Chandra Bose miał spore poparcie w społeczeństwie Hinduskim (wspierały go Japonia i III Rzesza).

  • Tato, czy to naprawdę Ty?

  • Jeszcze raz do Pana apeluje, zeby mnie Pan w to nie mieszal, bo sie zdenerwuje!

    • Think-tank – ten wpis sam o tym mówi!! :-D

  • Nie zgadzam sie z Waszymi opiniami. Nie bierzecie pod uwage islamu. On tez spelnia wymienione przez Pana kryteria, aczkolwiek nie jest panstwem narodowym.
    Nie bardzo sobie wyobrazam Indie jako lidera jakiegos obozu politycznego w XXI wieku. Kto pojdzie za USa to wiadomo ( z pewnoscia Polska), kto pojdzie za Chinami, tez zaczyna byc juz widoczne. Ale kto pojdzie za Indiami?
    Bardziej prawdopodobne ze ten trzeci oboz to bedzie wlasnie swiat islamu, a nie Indie. Czy te zachowaja neutralnosc. oglosza nowa polityke panstw niezaangazowanych?

    • Kalifat to przeszłość. W jaki sposób wyobraża sobie Pan, że kraje tak odmienne jak Indonezja,Pakistan, Iran, Syria, Turcja, Egipt czy Maroko etc. będą miały takie same interesy ? Jedynym argumentem za jest taka sama religia, a argumentów przeciw jest mnóstwo. Niektórzy z przywódców tych państw, skoczyliby sobie nawzajem do gardeł vide: rewelacje (jednak ziarnko prawdy musi być) WikiLeaks dot. relacji Arabii Saudyjskiej – Iran. Arabia Saudyjska miała namawiać USA do ataku na Iran. Gdzie była islamska solidarność w czasie wojen Iraku z Iranem, czy rozpadu dawnego Pakistanu na dwa państwa (Pakistan i Bangladesz) ?

      Apeluję do administratorów o skrócenie (bądź zlikwidowanie) irytującego oczekiwania na moderację. W wątku „Debata o Noblu dla Liu Xiaobo: Konrad Godlewski vs Radosław Pyffel” mój komentarz czeka na moderację już 10 godzin. Kultura wypowiadających się tutaj jest na tyle wysoka, że moderacja nie jest potrzebna, a to co teraz funkcjonuje bardzo zakłóca dyskusję.

      • Avatar Piotr Badura

        Szanowny Panie Zyggi
        Przepraszam, że długo nie odpowiadałem, ale różne obowiązki nie pozwoliły mi. Dziś mam trochę czasu, więc odrabiam zaległości.
        Wszystkie moje teksty tutaj są absolutnie serio. Jeśli zada Pan sobie trochę trudu i sprawdzi w Wikipedii hasło „Droga św. Jakuba”, to znajdzie Pan tam tabelkę z liczbami peregrinos, którzy dotarli do Santiago de Compostela w latach 1970-2009. Do 1978 peregrinos było tyle co kot napłakał. W 1978 był punkt krytyczny. Do grobu patrona walki z islamem przybyło ich zaledwie 13. Ale w 1979 przybyło 231. Skąd ten nagły zwrot? Przez niemal dwieście lat nigdy w zwykłym roku nie przybyło do Santiago de Compostela tylu peregrinos. A przecież 1979 to był dopiero początek niewyobrażalnego wzrostu. Proszę obejrzeć w tabelce liczby peregrinos aż do 2009 (w 2010 zarejestrowano ich 270.818). A trzeba pamiętać, że na jednego peregrinos przypada w Santiago de Compostela przynajmniej kilkunastu zwykłych pielgrzymów. To wszystko raczej nie dzieje się przypadkowo.
        W 1871 odwołany został minister spraw zagranicznych Austro-Węgier, Friedrich von Beust. Poszedł na ambasadora do Londynu. Dla tajnych kancelarii stało się jasne, że przygotowania do wojny światowej są priorytetem. Plany snuto zapewne już dużo wcześniej, ale nie traktowano ich jako priorytetu. Wojna wybuchła 43 lata po odwołaniu Friedricha von Beusta.
        Leśnicy muszą planować z co najmniej stuletnią perspektywą. Czy można uwierzyć, że twórcy tajnych strategii kluczowych światowych sił pracują z horyzontem krótszym niż leśnicy? Nie sądzę. Tajne strategie mają zapewne perspektywy nawet i dwustuletnie. Ciekawi mnie, jak odległa jest perspektywa planu Santiago i kto jest jego autorem.
        Strona CSPA nie jest chyba miejscem na pisanie o planie Santiago i nie robiłbym tu tego, gdyby pan T.S. nie wyraził sceptycyzmu w sprawie mocarstwowości Indii, wskazując jednocześnie na możliwą mocarstwowość islamu. Plan Santiago zapewne dotyczy islamu i chyba nie ma na celu budowy jego mocarstwowości.
        Różnych ciekawych planów jest wiele, np. plan „Biała Serbia” (patrz w Wikipedii np.: Stanisław Tillich) lub plan „Biała Chorwacja” (patrz w Wikipedii: Biała Chrobacja). Ciekawi mnie, kiedy ktoś oficjalnie powie, że Bolesław Chrobry to Bolesław Chrobacki (współczesnym językiem Bolesław Chorwacki). Skoro są siły, grające na VIII-IX wieku, to trudno uwierzyć, że stratedzy indyjscy nie mają odpowiadającego temu zestawu planów, dotyczących budowania ich mocarstwowości, a wśród nich np. planu „Wspólna kolebka”.

      • Avatar Zyggi

        „Plan” walki z islamem? Moim zdaniem to raczej marketing spowodowany chęcią zarobienia przez kościół na ruchu pielgrzymkowym, zwłaszcza w sytuacji gdy wpływy polityczne i źródła dochodu hiszpańskiego kościoła skurczyły się po śmierci Franco. To samo dotyczy Fatimy, Lourdes i innych miejsc w krajach, gdzie KK stracił swoje wpływy społeczno-polityczne.
        Co do 1871 r. nie wierzę, by siły zbrojne tak głupio dowodzone jak austro-węgierskie, myślały o wojnie światowej i to 5 lat po w pełni zasłużonej druzgocącej klęsce pod Sadową. Co innego Prusy, po tym jak w tymże 1871 r. podporządkowały sobie inne kraje niemieckie. Ale średnio zorganizowana, borykająca się z ruchami odśrodkowymi Austria?…

      • Avatar Piotr Badura

        Szanowny Panie Zyggi
        Trudno jest wykryć własne błędy. Staram się analizować różne sprawy i szukać wyjaśnień tam, gdzie jedne elementy nie pasują do innych. Gdy mam już jakieś wyjaśnienie, to muszę je zweryfikować. Dlatego przedstawiam je np. na stronie CSPA, licząc, że ktoś wytropi w nim błędy. Byłaby to dla mnie wielka pomoc, bo jak już napisałem, samemu trudno jest wykryć własne błędy.
        Pan jednak wcale nie ułatwia mi zadania. Nie wykrywa Pan moich błędów. Pana argumenty są słabe. Reagując na nie, prawdę powiedziawszy tracę czas. Jeśli nie będzie Pan rzetelniej krytykować moich komentarzy, to zniechęci mnie Pan do reagowania na to, co Pan pisze.
        Napisał Pan: „Plan walki z islamem? Moim zdaniem to raczej marketing spowodowany chęcią zarobienia przez kościół na ruchu pielgrzymkowym, zwłaszcza w sytuacji gdy wpływy polityczne i źródła dochodu hiszpańskiego kościoła skurczyły się po śmierci Franco. To samo dotyczy Fatimy, Lourdes i innych miejsc w krajach, gdzie KK stracił swoje wpływy społeczno-polityczne”. Nie jest tak prosto. Zacytuję:
        „W 1120 roku papież Kalikst II ogłosił Santiago de Compostela stolicą metropolitarną, a dwa lata później 1122 przyznał kościołowi kompostelańskiemu prawo obchodzenia obchodów pełnego Jubileuszu Roku Świętego. Ten przywilej uczynił wieczystym w 1179 papież Aleksander III bullą Regis Aeterni. Paweł VI w 1975 roku, ponowił ustanowienie Roku Łaski dla wszystkich, którzy w określonym czasie i spełniwszy pewne warunki, nawiedzą grób św. Jakuba”.
        Gdy w 1975 papież Paweł VI ponawiał ustanowienie Roku Łaski, generał Franco jeszcze żył. Dlaczego papież Paweł VI dokonał ponowienia? Po 796 latach ciszy nagle wykonał ten ruch. Dlaczego?
        Unia Europejska nie wydaje się sympatyczką KK, w szczególności hiszpańskiego KK. Dlaczego zatem na pierwszym miejscu listy szlaków, będących dziedzictwem kulturowym Europy, umieściła Drogę św. Jakuba?
        Panie Zyggi
        Napisał Pan też: „Co do 1871 r. nie wierzę, by siły zbrojne tak głupio dowodzone jak austro-węgierskie, myślały o wojnie światowej i to 5 lat po w pełni zasłużonej druzgocącej klęsce pod Sadową. Co innego Prusy, po tym jak w tymże 1871 r. podporządkowały sobie inne kraje niemieckie. Ale średnio zorganizowana, borykająca się z ruchami odśrodkowymi Austria?”
        Panie Zyggi
        Bardzo upraszczając sprawa miała się tak: Friedrich von Beust został ministrem spraw zagranicznych w 1866. Nazywano go „ministrem rewanżu za Sadową”, co dobrze pokazywało kierunek jego działania. W „rewanżu za Sadową” sojusznikiem miała być Francja. Gdy w 1871 Prusy brutalnie pokonały Francję, von Beusta odwołano. Austro-Węgry zmieniły kierunek swej polityki zagranicznej. Uznały potęgę Prus. Nie bez powodu Prusy w 1866 pokonały Austrię delikatnie a Francję w 1871 brutalnie.
        Odwołanie von Beusta było sygnałem dla Francji, że nie będzie już sojuszu z Austro-Węgrami. Dla Rosji był to sygnał, że Austro-Węgry będą chciały korzyści z nowego sojuszu na Bałkanach, czyli kosztem Rosji. To oznaczało wojnę.
        Odwołanie von Beusta było czytelnym sygnałem dla tajnych kancelarii, że wojna jest już pewna i zręby koalicji są już ustalone. Mógł Pan to sobie sam wyszukać, a nie spychać to na mnie.

    • Szanowny Panie T.S.
      Islam biorę pod uwagę bardzo poważnie. Jakiś czas temu w mojej okolicy umieszczono w wielu miejscach znaki muszli. Według ezoteryki muszla to symbol otwarcia ucha wewnętrznego. Jestem czasem podejrzewany o bycie fanatykiem liczb, tabel czy wykresów. Prawda jest jednak taka, że dużo ważniejsze od liczb jest dla mnie czytanie znaków. Ujrzawszy więc te złote muszle, otwarłem swe ucho wewnętrzne. Co usłyszałem?
      Pod koniec lat 70. postanowiono obudzić w Europie Zabójcę Muzułmanów i zacząć budować armię, której ma on przewodzić. Zabójcę Muzułmanów, który spał od wieków, obudzono chyba w 1978. Budowę armii Zabójcy Muzułmanów wsparła później oficjalnie nawet Unia Europejska.
      Pod koniec lat 70. rozpoczęto pracę nad filmem „Gwiezdne Wojny”. W 1978 na film słynął deszcz nagród (było to wręcz oberwanie chmury). Okazało się, że nie jest to jeden prosty film, ale cześć IV większej całości, zatytułowana „Nowa nadzieja”.
      Lata płynęły i dziś armia Zabójcy Muzułmanów liczy już miliony. Miliony liczy też armia Imperatora.
      W 2010 przypadał rok święty kompostelański. Latem tego właśnie roku u grobu obudzonego już Syna Gromu – Zabójcy Muzułmanów zjawił się Darth Vader z oddziałami szturmowymi Imperium Wygłosił tam przemowę. Mówił po hiszpańsku. Nie znam tego języka nic a nic. Wklejam tu hiszpańską przemowę w oryginale:
      „Estamos hoy aquí para sellar un ventajoso trato. La galaxia entera se rinde al poder del Emperador. Santiago de Compostela, moderna y visionaria, ha sabido ver su importancia para el Imperio. Pero tan sólo ha empezado a descubrir su verdadero poder. El Emperador lo ha predicho: Santiago ha de unirse al lado oscuro. Juntos nuestro poder será inigualable. ¡No os resistais, analizad vuestros sentimientos! Sabeis que es cierto. Es vuestro destino. El Emperador en persona me envía para supervisar el proceso y asegurar que ocupais el lugar que os corresponde. El Imperio sabrá recompensar vuestros esfuerzos.”
      Przetłumaczyłbym to tak (ale nie biorę za tłumaczenie żadnej odpowiedzialności):
      „Jesteśmy tu dzisiaj, aby przypieczętować korzystny traktat. Cała galaktyka poddaje się władzy Imperatora. Santiago de Compostela, nowoczesne i wizjonerskie, zostało uznane za ważne dla Imperium. Ale to dopiero początek odkrywania jego prawdziwej mocy. Imperator postanowił: Santiago musi przyłączyć się do ciemnej strony. Nasza połączona moc nie znajdzie sobie równych. Nie opierajcie się! Wejrzyjcie w swe uczucia! Wiecie, że to prawda. To jest wasze przeznaczenie. Sam Imperator posłał mnie do nadzorowania procesu i zapewnienia, że zrobicie to, co jest waszym zadaniem. Wiedzcie, że Imperium wynagrodzi wasze starania.”
      Jeśli ktoś chce posłuchać przemowy Dartha Vadera, który na swym stroju umieścił już znaki Zabójcy Muzułmanów, niech wstawi sobie do wyszukiwarki YouTube wyrażenie „Discurso Darth Vader Compostela” a na pierwszym miejscu wyświetli mu się nagranie przemowy Dartha Vadera.
      Dziś na tyle, by za bardzo nie straszyć o późnej godzinie ;-)
      Słuchanie uche

      • Avatar Zyggi

        Z całym szacunkiem, ale nie bardzo chce mi się traktowac poważnie to, co Pan był łaskaw tu zamieścic. Może po prostu to sprawia to, że zawsze wolałem książki historyczne od powieści Dana Browna. Jeśli jednak w tym, co Pan mówi, byłoby chocby ziarenko prawdy, świadczyłoby to o zupełnej degrengoladzie Zachodu i jego powrocie do zabobonów itd. Jakkolwiek zarówno nasilająca się fascynacja okultyzmem, jak i szerzący się nihilizm zdają się już potwierdzac alarmujący stan Europy i w ogóle krajów z kręgu kultury judeo-chrześcijańskiej.
        W tej sytuacji Chiny, którymi rządzą cwani towarzysze z Politbiura, nie miałyby chyba większego problemu z wymanewrowaniem zarówno ogłupiałego Zachodu jak i sfanatyzowanych muzułmanów.
        Na koniec kilka migawek ze Szwecji, kraju stojącego w awangardzie lewackiego „postępu” i nihilizmu. Kraj ten (od iluś tam dekad niemal non-stop rządzony przez socjaldemokratów) odmawia wydania ludzi, którym zarzuca się stalinowskie zbrodnie. Ten sam kraj jednocześnie ściga twórcę Wikileaks. W Szwecji według oficjalnej nomenklatury nie ma już rodziców tylko „opiekunowie”. Słowo „rodzice” w oficjalnych dokumentach podobno drażniło środowiska gejowskie i feministyczne, bo pachniało dyskryminacją i zacofaniem…
        Z ambony pastor-lesbijka stwierdza, że Pismo Święte to przeżytek. Słucha tego kilku wiernych, którym jeszcze chciało się przyjśc do „domu Bożego”. Ciekawe, jakie inne „pismo” ma w zanadrzu owa „służebnica pańska”. Wypociny tria Marks-Engels-Lenin? A może teksty pierwszej dziewki rewolucji bolszewickiej – Aleksandry Kołłontaj? A może pastorka sama czuje, że doznaje natchnienia podczas miłosnych uniesień?…
        A czy wiecie Państwo, że w Szwecji ciepło z krematoriów spalających zwłoki bywa wykorzystywane do C.O.? Połączenie szwedzkiego pragmatyzmu z lewackim odczłowieczeniem daje, jak widac zaskakujące rezultaty.
        Moim skromnym zdaniem, wiele wskazuje na to, że UE i chyba cały cały Zachód zmierzają w kierunku modelu szwedzkiego, ze wszystkimi tego konsekwencjami.

      • Avatar Lord Vader

        Niech Pan sie za przeproszeniem ode mnie odwali i mnie w kwestie indyjska nie miesza!
        Bo jak nie to przyjde w nocy i Pana pociacham moim czerwonym mieczem ktory widzial Pan na filmie!
        Uszy tez obetne!

      • Avatar Piotr Badura

        Szanowny Panie Zyggi
        Bardzo rozsądnym wydaje mi się, że nie chce Pan traktować poważnie tego, co powyżej napisałem. Cieszy mnie taka Pana postawa, bo często odnoszę wrażenie, że zbyt poważnie traktuje Pan sprawy, które absolutnie na to nie zasługują. Wielka polityka jest bardzo ciekawa, ale trzeba do niej podchodzić z takim trochę żartobliwym dystansem.
        Dziwi mnie Pana stwierdzenie: „Jeśli jednak w tym, co Pan mówi, byłoby choćby ziarenko prawdy…”. Wszystko, co napisałem powyżej jest prawdą. Czy dostrzega Pan tam choćby ziarenko, które budzi Pana wątpliwości? Trzeba było je wskazać a ja natychmiast wyjaśniłbym sprawę.
        Książki historyczne, które Pan woli, są bardzo dobre, ale podobnie jak z wielką polityką, trzeba je traktować z żartobliwym dystansem. W najnowszej historii ma Pan np. zatopienie Cheonan. Eksperci orzekli, że stoi za tym KRLD i to jest już oficjalna historia. Tymczasem mnie jakoś trudno uwierzyć, że Umiłowany Przywódca poszedł do swych podwodnych marynarzy i powiedział: „A nie zapomnijcie podpisać tej torpedy, co to nią chcecie zatopić Cheonan, żeby wszyscy wiedzieli, iż to nasza robota”. Problem w tym, że jeśli zatopienie Cheonan nie jest robotą KRLD, to czyją jest? Myślę że na pierwszym miejscu listy potencjalnych sprawców trzeba by umieścić Imperatora. Gdyby występujący tu Lord Vader był prawdziwym Darthem Vaderem, to mógłby nam co nieco wyjaśnić. Ale to chyba marny udawacz, więc nic nam nie wyjaśni.
        Pozdrawiam
        PS. Proszę nie lekceważyć znaków. Mam nadzieję, że nie odnoszą się do Pana słowa: „Oblicze nieba umiecie rozpoznawać, a znaków czasu nie potraficie? Ród zły i cudzołożny domaga się znaku, ale znak nie będzie mu dany, chyba tylko znak Jonasza.” (Mat. 16, 3-4)

      • Avatar Zyggi

        Szanowny Panie Piotrze, gdy czytam Pańskie teksty, to nie bardzo wiem, gdzie pisze Pan na serio a gdzie zaczyna Pan żartowac. Mam na myśli m.in. pański artykuł opublikowany w CSPA pt. „P. Badura: Nie tylko mieszkańcy KRLD, ale także ludzie Zachodu są pod wpływem propagandy”, w którym sugerował Pan, że propaganda północnokoreańska jest porównywalna z zachodnią…
        Pozdrawiam.

      • Avatar Piotr Badura

        Szanowny Panie Zyggi
        Na internetowej stronie „Gazety Wyborczej” ukazał się właśnie interesujący tekst, zatytułowany „Czesi chcą rejestracji nowej religii – tzw. jediizmu”. Polecam go Pana uwadze. Poniżej wklejam obszerny cytat z tego tekstu:

        „Jediizm jako fenomen społeczny po raz pierwszy objawił swą siłę w czasie spisu ludności z 2001 roku. W krajach anglosaskich wiarę w Jedi zadeklarowało około 500 tysięcy osób, przy czym w Nowej Zelandii 53 tysiące jediistów (1,5 proc. populacji kraju) stało się drugą co do wielkości grupą wyznaniową.
        Wówczas wielu ludzi uznało za żart lub formę protestu wpisanie „Jedi” do rubryki pytającej o religię. Jednak od tamtej pory na całym świecie pojawiają się różne inicjatywy mające na celu formalizację tego systemu wierzeń.
        Wiara Jedi to wyznanie synkretyczne, łączące w sobie m.in. cechy chrześcijaństwa, buddyzmu i zen. W filmie George’a Lucasa nie stanowiła konkretnego systemu religijnego, lecz rodzaj filozofii, którą wyznawali jej rycerze. Filarem była przenikająca wszystkie organizmy i materie Moc, dająca się kontrolować przez adeptów Jedi.”

        Okazuje się, że synkretyczny jediizm jakoś nie objął islamu, co oczywiście zawdzięczamy Przypadkowi. Przypadkowi zawdzięczamy w ogóle powstanie jediizmu. Wiara w Najwyższe Bóstwo – Przypadek jest nadzwyczaj wygodna. Zwalnia z myślenia ;-)
        Pozdrowienia

  • Właśnie wyłania się nowy porządek, którego aktorami będzie triumwirat Chiny – Indie – USA. Tylko te 3 państwa spełniają wszystkie kryteria supermocarstwa, czyli
    a) geograficzne
    b) demograficzne
    c) militarne
    d) ekonomiczne
    e) kulturowe
    f) polityczne
    Większość państw będzie przynależeć do któregoś z obozu, o ile już nie przynależy.

    • Gdyby Pan napisał „właśnie mamy nowy porządek” to pewnie bym się z Panem zgodził. Ale jeśli użył Pan określenia „wyłania się” to mówi Pan o przyszłości, a w takim razie nie należało mówić o USA jako supermocarstwie. USA tak po prawdzie już się sypią. Być może uda im się utrzymać w przyszłości status mocarstwa regionalnego, ale o byciu supermocarstwem mogą powoli zapominać.
      Pozdrawiam

    • To co Pan napisał to myślenie życzeniowe. To państwo ma takie doświadczenie w uprawianiu polityki imperialnej, jakiego nie mają ani Chiny ani tym bardziej Indie. Kilkuprocentowy spadek wzrostu gospodarczego miałby zadecydować o rozsypaniu ? Zapewniam Pana, że w ciągu naszego życia to USA będą jednym (ale już nie jedynym) z rozgrywających w tej wielkiej grze.

      • Avatar Zyggi

        Istnieje możliwośc, że USA przestaną byc jednym z najbardziej innowacyjnych krajów. Podobnie jak to spotkało np. W. Brytanię i szereg krajów kontynentalnej Europy. Wiele amerykańskich firm stoi na krawędzi bankructwa, sporo już splajtowało. Niewykluczone, że niektóre wiodące firmy przeniosą się do Azji, zwłaszcza, że jak np. Kingston czy Viewsonic, są i tak własnością chińskich imigrantów, a w innych są współtwórcami i współudziałowcami (Yahoo!, Youtube). Wystarczy, że Obama lub kto inny dalej będzie eksperymentował z socjalistycznymi mrzonkami.

  • Uśmieszek przy Francji to oczywiście jakaś głupota komputera, który uznał, że gdy po „8” daję „)” to na pewno chodzi mi o uśmieszek (nie zrobił tego mój komputer, bo kazałem sobie wyłączyć robienie przez niego jakichkolwiek „poprawek”)

  • Informacje zawarte w tłumaczeniu artykułu z indianexpress.com, zamieszczonym powyżej przez panią Agnieszkę Budyńską, wyglądają tak mało prawdopodobnie, że odnalazłem oryginalny artykuł, by sprawdzić, czy są w nim przytoczone przez panią Agnieszkę dane. Okazuje się, że w artykule „India poised to be 3rd largest economy by 2050” (Indie są gotowe, by do 2050 stać się trzecią co do wielkości gospodarką świata) rzeczywiście są te dane, ale artykuł jest tylko jednym z dwóch, które równocześnie ukazały się na ten temat. Ten drugi ma tytuł „India to beat US, be world’s No 2 eco”, czyli „Indie prześcigną USA i będą światową gospodarką nr 2” (po Chinach oczywiście).
    Czytelnicy indianexpress.com mieli więc pełniejszą informację niż ta, którą pani Agnieszka zapewniła odwiedzającym stronę CSPA.
    Różnica między obu indyjskimi artykułami leży w tym, że w „India poised to be 3rd largest economy by 2050” bierze się pod uwagę PKB, a w „India to beat US, be world’s No 2 eco” – PKB PPP, czyli PKB mierzony parytetem siły nabywczej.
    Zwracałem już na tej stronie uwagę, że porównywanie gospodarek różnych państw w oparciu o PKB to ekonomiczny absurd, stosowany wyłącznie w celach propagandowych do zakłamywania rzeczywistości. Na podstawie PKB możemy ewentualnie porównywać np. gospodarkę Indii w 2000 i 2010. Nie możemy jednak porównywać gospodarek np. Indii i Japonii, bo mają one zupełnie inne systemy cen. Dlatego, porównując różne kraje, trzeba patrzeć na PKB PPP. Pani Agnieszka z dwóch tekstów indianexpress.com wybrała ten, który był tylko propagandową brednią. Szkoda.
    Aby zorientować się samemu jak wygląda sytuacja, wystarczy wejść na stronę CIA, by w Factbooku znaleźć szacunkowe wielkości PKB PPP wszystkich krajów świata. Dla dziesięciu największych gospodarek PKB PPP w 2009 oszacowano na poziomie:
    1) USA – 14.120 mld dolarów
    2) Chiny – 8.818 mld dolarów
    3) Japonia – 4.149 mld dolarów
    4) Indie – 3.680 mld dolarów
    5) Niemcy – 2.815 mld dolarów
    6) W. Brytania – 2.123 mld dolarów
    7) Rosja – 2.116 mld dolarów
    8) Francja – 2.094 mld dolarów
    9) Brazylia – 2.010 mld dolarów
    10) Włochy – 1.737 mld dolarów
    Takie są szacunkowe dane za 2009, ale my już jesteśmy w 2011. W październiku 2010 Międzynarodowy Fundusz Walutowy opublikował raport „World Economic Outlook”. Jego omówienie zamieściła „Gazeta Wyborcza” w dniu 6 października. Według tego raportu Indie mają mieć w latach 2010 i 2011 wzrost PKB na poziomie odpowiednio 9,7 proc. i 8,4 proc. a Japonia na poziomie odpowiednio 2,8 proc. i 1,5 proc. Łatwo z tego wyliczyć, że w 2011 PKB PPP Indii powinien osiągnąć poziom około 4.376 mld dolarów a PKB PPP Japonii około 4.329 mld dolarów. A zatem już w obecnym roku Indie powinny zostać trzecią gospodarką świata a Japonia powinna spaść na czwarte miejsce.
    Warto też zwrócić uwagę na pozycje USA i Chin. W artykule „India to beat US, be world’s No 2 eco” znajdziemy informację, że Chiny chcą na jakiś czas przed 2020 prześcignąć USA, jako gospodarka. W 2009 Chiny osiągnęły PKB PPP 8.818 mld dolarów, co stanowiło 62 proc. z 14.120 mld dolarów PKB PPP osiągniętego przez USA. MFW przewiduje na 2010 i 2011 wzrosty PKB Chin na poziomie odpowiednio 10,5 proc. i 9,6 proc. Przewidywania dla USA to odpowiednio 2,6 proc. i 2,3 proc. Jeśli przewidywania MFW okazałyby się trafne, to w 2001 PKB PPP Chin osiągnąłby poziom 10.679 mld dolarów, co stanowiłoby 72 proc. osiągniętego przez USA poziomu 14.820 mld dolarów. Przy utrzymaniu się tej tendencji już w 2017 PKB PPP Chin powinien być wyższy niż PKB PPP USA. Osobiście sądzę jednak, że Chiny przegonią USA wyraźnie wcześniej, bo w gospodarkę USA (podobnie jak UE) uderzy niebawem druga, nieporównanie potężniejsza fala kryzysu. Żeby jednak nie kończyć komentarza zbyt pesymistycznie dodam, że stopy życiowe społeczeństw USA, UE i Chin będą zmierzać do zrównania się. Nie za bardzo są powody, by w USA i UE żyło się w przyszłości biedniej niż w Chinach. Szybki wzrost zamożności Chińczyków powinien nas zatem cieszyć, bo ich stopa życiowa to jednocześnie granica, poniżej której USA i UE raczej nie zejdą.

    • Na skutek zadłużenia, pauperyzacji społeczeństwa, oligarchizacji gospodarki oraz deindustrializacji upadek znaczenia USA będzie podobny jak ongiś Argentyny (przed II wojną światową jednego z najbogatszych krajów globu). Tyle że z racji znaczenia USA będzie to miało o wiele większe reperkusje dla świata. Czynnikiem łagodzącym te paroksyzmy będzie zapewne dalszy wzrost konsumpcji w Chinach, Indiach i innych krajach Azji.

    • Szanowny Panie
      Rozumiem zarzut zamieszczony w Pana komentarzu, ale pozwoli Pan, że odpowiem na niego garścią uwag.
      Otóż jest prawdą, iż osoba zamieszczająca newsy ma wybór, po które artykuły i gazety sięgnie i że ten wybór to odpowiedzialność, bo wybiera się materiał, który otrzyma ostatecznie polski czytelnik. Proszę jednak wykazać się zrozumieniem i pamiętać, że
      1) osoba zamieszczająca newsy, kimkolwiek by nie była, nie może znać się na wszystkim żadne z nas się nie zna – tymczasem charakter tej pracy wymaga, by wrzucała newsy z różnych tematyk; jej rolą jest zatem wybieranie newsów i tłumaczenie, trudno wymagać od niej eksperckiej znajomości wszystkich zagadnień w tych newsach. Może być zatem tak, że wybierze news, do którego treści ekspert w jakiejś dziedzinie miałby zastrzeżenia. Ale też wiadomo, że taka osoba nie odpowiada też za treść oryginalnego newsa, tylko za jego dobre przełożenie – treść weryfikują właśnie czytelnicy, co też Pan zrobił.
      I nawet news ze spornymi danymi czy interpretacjami jest wartościowy choćby dlatego, że prowokuje – a przynajmniej powinien – do krytyki, rozmyślań, dyskusji. Lub też można to inaczej ująć – każda interpretacja zawsze jest sporna, zwłaszcza przy takiej tematyce jak przyszłość, gdy debatuje się o tym, co może być, nie jest. Dlatego mam nadzieję, że zgodzi się Pan, że warto przedstawiać również te, które są bardziej sporne czy wątpliwe – a przynajmniej są takie według Pana wiedzy.
      Sam Pan widzi zresztą, że ten news wywołał jednak dyskusję, i to przecież dyskusję właśnie na temat treści newsa, a nie jego doboru i pracy osoby, która go zamieściła, a więc news swoje znaczenie miał.
      2)nawet wrzucanie trzech newsów dziennie to spora praca, zwłaszcza gdy robi się to rzetelnie. Trzeba codziennie przejrzeć pewną liczbę dzienników, zdecydować się na wybranie trzech odpowiednich, interesujących tematów, potem skrupulatnie te newsy przełożyć. Zapewniam Pana, to jest sporo pracy i można przy niej nie mieć możliwości spojrzeć na wszystkie dzienniki czy nawet na wszystkie artykuły w jednym dzienniku, a co dopiero wszystkie przeczytać. Gdyby osoba zamieszczająca newsy miała dawać pełen obraz sytuacji, musiałaby przekładać kilkadziesiąt newsów z różnych gazet dziennie, robiąc tylko to od rana do wieczora. Jest to niemożliwe, pozostaje wybór, a przy wyborze zawsze jest ryzyko, że coś się pominie czy nawet nie zauważy (proszę zwrócić uwagę, iż teksty też ,,spadają’’ – wchodząc na stronę dziennika o danej godzinie można już np. zobaczyć jeden artykuł z danej tematyki, ale już nie poprzednie).
      A propos rzetelności, to akurat pracę pani Agnieszki uważam za bardzo rzetelną: newsy tłumaczone są dobrze, regularnie, tematy dobrze wybierane. Nie można podnieść zarzutu o jakieś koślawe tłumaczenie, translatory, skrótowość, dziwne tytuły itd. By to wszystko dopiąć, trzeba dużo sumienności i cierpliwości. W takiej sytuacji naprawdę może się zdarzyć, iż z jakiejś liczby artykułów, dziennie czytanych, trafi się czasem gorszy niż możliwy inny.

      Z wyrazami szacunku
      Krzysztof Iwanek

    • Szanowny Panie Krzysztofie
      Nie rozumie Pan zarzutu zamieszczonego w moim komentarzu, ale to ja jestem winien całej sytuacji.
      Nie rozumie Pan zarzutu, bo ja nie postawiłem żadnego zarzutu. Przyznaję jednak, że mój komentarz był tak niezdarnie napisany, iż można było podejrzewać, że stawiam jakiś zarzut. Dlatego jest to moja wina.
      W przypadku pani Agnieszki napisałem wyraźnie, że zadałem sobie trud porównania jej tłumaczenia z oryginalnym tekstem i nie stwierdziłem, by cokolwiek było źle przetłumaczone. Jeśli więc uznać, że w ogóle wypowiadałem się o pracy pani Agnieszki jako tłumacza, to wypowiedziałem się pozytywnie. Tłumaczenie było wierne a źródło było podane. Niczego więcej wymagać nie mam prawa.
      Wskazując, że moim zdaniem na stronę CSPA trafiło tłumaczenie tekstu gorszego, nie czyniłem z tego zarzutu pani Agnieszce, a jeśli tak to wyglądało, to wbrew moim intencjom. Ja chciałem tylko wyrazić pewien swój smutek z tego powodu.
      Pracę takich osób, jak pani Agnieszka, bardzo wysoko cenię. Nieustannie z tej ich pracy korzystam. Jeśli więc wskutek mojego niezbyt precyzyjnego języka pani Agnieszka poczuła się dotknięta, to gorąco przepraszam.
      Pozdrawiam serdecznie
      Piotr Badura

Pozostaw odpowiedź