Artykuły,Publicystyka

I. Chmiel: To nie jest wojna o słomki

Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE) wydała ostrzeżenie w związku z katastrofalnym stanem ekologicznym oceanów. W piątek organizacja przedstawiła raport, z którego wynika, że do 2030 roku ilość syntetycznych odpadów prawdopodobnie się podwoi i utrzyma tendencję wzrostową. Zdjęcia okaleczonych przez słomki i inne plastikowe wyroby osobników fauny morskiej wzbudziły falę krytyki nie tylko w środowisku ekologów, ale również wśród internautów na całym świecie. MAE ostrzega jednak, że wycofanie słomek z rynku nie przyniesie rezultatów, jeżeli nie podąży za nim globalna rewolucja recyklingowa. [1]

Szacuje się, że do oceanu „wypłynęło” 100 milionów ton sztucznych odpadów, a co roku ilość ta zwiększa się o kolejne od 5 do 15 milionów ton. Według raportu MAE Wielka Pacyficzna Plama Śmieci ma wielkość trzy razy większą od obszaru Francji i składa się na nią 79 milionów ton śmieci. Instytucje odpowiedzialne za gospodarowanie odpadami i recykling nie nadążają za masową konsumpcją i stale rosnącym tempem produkcji tworzyw syntetycznych. Obecnie udaje się poddać recyklingowi mniej niż 20% odpadów sztucznych. Pomimo starań państw Europy, Japonii i Korei Południowej mających na celu zmniejszenie zużycia plastiku, liczby te będą wciąż rosnąć w krajach dynamicznie rozwijających się, gdzie produkcja i wykorzystanie tworzyw sztucznych są o 20% większe. MAE zauważa, że wykorzystanie plastiku w krajach wysoko rozwiniętych pozostaje od lat na poziomie statecznym lub wykazuje tendencję malejącą, dlatego też niezwykle istotne jest, aby działania zostały podjęte w skali globalnej. [1]

Biodegradowalny plastik Mitsubishi

Częściowym rozwiązaniem problemu postanowiła zająć się japońska korporacja Mitsubishi Chemical, która jest w trakcie rozmów z kilkoma największymi sieciami restauracyjnymi i kawiarnianymi, m.in. Starbucks czy McDonald’s, których celem jest wprowadzenie biodegradowalnych słomek i pojemników. Projekt ma pozytywnie wpłynąć na sytuację zanieczyszczonych oceanów pod warunkiem, że przyjmie się globalnie. Według osób zaangażowanych w negocjacje, zainteresowane inicjatywą jest też Yum! Brands, pod którego markami operuje około 45 000 restauracji, w tym KFC, Taco Bell czy Pizza Hut. [2]

Biodegradowalny plastik, z którego mają być wytworzone nowe słomki, może zostać rozłożony przez mikroorganizmy na dwutlenek węgla oraz wodę. W styczniu 2016 roku materiał ten uzyskał certyfikat Agencji Żywności i Leków (FDA), który pozwala na wykorzystanie go w styczności z jedzeniem. Zauważa się jednak, że cena może stanowić nowy problem, gdyż będzie ona trzykrotnie lub nawet czterokrotnie przewyższać wartość zwykłych słomek. Ciężko jest też przewidzieć czy klienci będą skłonni zaakceptować zwiększone ceny, jako że sieci restauracyjne na pewno będą kłaść większy nacisk na zysk w celu zwrócenia się środków przeznaczonych na ekologiczne materiały. [2]

Do ruchu zdecydowała dołączyć się też międzynarodowa sieć sklepów 7-Eleven, która poinformowała o planach wycofania darmowych reklamówek na rzecz wprowadzenia płatnych oraz pracach nad zamiennikiem plastikowych słomek. Jako że zauważa się brak akceptacji dla nadużycia plastiku w społeczeństwie, marka chce pokazać swoje działania ukierunkowane na poprawę stanu środowiska naturalnego. Oczekuje się też, że mniejsze sieci podążą za jej przykładem, choć do tej pory FamilyMart, Lawson, Ministop, Daily Yamazaki czy Poplar utrzymują, że zmiany ich nie interesują lub nie wiedzą jeszcze, czy będą nimi zainteresowani w przyszłości. Wielu właścicieli sklepów wielobranżowych obawia się, że jeżeli jako jedyni w okolicy wprowadzą płatne reklamówki, to stracą klientów, którzy wybiorą opcje bez opłat. [3]

Firmy ubezpieczeniowe włączają się do ruchu

Zmiany zauważalne są również w branżach niezwiązanych bezpośrednio z gastronomią. Niektóre japońskie firmy ubezpieczeniowe dołączyły do ruchu ochrony oceanów poprzez wycofanie plastikowych słomek oraz kubków z kafeterii w swoich siedzibach na terenie całego kraju. Spółka Mitsui Sumitomo zastąpiła plastik naczyniami wykonanymi z papieru w czterech biurach zlokalizowanych w Tokio i Chibie, a do zmian szykują się też firmowe stołówki w Osace. Na co dzień z zakładowych kafeterii korzysta około 10 600 pracowników, szacuje się więc, że dzięki wprowadzonym zmianom rocznie zużyje się o 96 000 słomek mniej. [4]

Firma ubezpieczeniowa Sompo Japan Nipponkoa również zdecydowała się na podobny krok. Od października w głównej siedzibie na Shinjuku nie znajdzie się słomek, a plastikowe kubki na kawę zostaną zastąpione papierowymi. [4]

Nad zmianą wyrobów syntetycznych na papierowe zastanawiają się też Starbucks i spółka Skylark. Pojawia się jednak wiele wątpliwości czy sam papier dobrze spełni swoją funkcję w kontakcie z cieczą i gorącymi napojami oraz, czy nie okaże się nieprzyjemny w dotyku. [1]

Plastik a papier

Z relacji osób, które próbowały użyć papierowych słomek, wynika, że ich problemem jest słaba elastyczność oraz nietrwałość. Poza tym papier nie radzi sobie dobrze w kontakcie z lodem, pod którego wpływem łatwo się zgina. Wydaje się więc zatem, że poprawa trwałości i plastyczności słomek jest niezbędna, zanim postanowi się wprowadzić je na szeroką skalę. Z drugiej strony właściciel kawiarni, w której przeprowadzano eksperyment przyznał, że nie pojawiło się wiele skarg w związku ze zmianą materiału, choć plastik wciąż wydaje się wygodniejszy w użyciu. [5]

Tymczasem przeciwnicy wprowadzenia zakazu użycia słomek powołują się na potrzebę ich stosowania przez osoby z niepełnosprawnością oraz zauważają, że same słomki stanowią zaledwie czubek góry lodowej wśród całego plastiku, który kumuluje się w oceanie. Pojawiają się też opinie ludzi, według których ruch ma na celu zdjęcie odpowiedzialności za zanieczyszczenie środowiska ze społeczeństwa i przeniesienie go na korporacje, które są w stanie mniejszym lub większym kosztem znaleźć zamienniki. [6]

Podsumowanie

Jakąkolwiek perspektywę by przybrać, ciężko nie zgodzić się z faktem, że człowiek powoduje olbrzymie szkody w środowisku naturalnym. Skutki krótkowzroczności oraz ignorancji w kwestiach związanych z ochroną środowiska są odczuwalne w całej biosferze. Organizacje ekologiczne alarmują, że należy zacząć wprowadzać znaczące zmiany w skali globalnej, a skoro zawsze trzeba od czegoś zacząć, może warto nawet od słomek.

 

Izabela Chmiel

 

Bibliografia:

[1] https://www.bloomberg.com/news/articles/2018-10-05/plastic-waste-in-the-world-s-oceans-could-double-by-2030

[2] https://www.bloomberg.co.jp/news/articles/2018-10-16/PGOXNN6K50XU01

[3] http://www.alterna.co.jp/25087

[4] http://www.asahi.com/ajw/articles/AJ201810040001.html

[5] http://news.livedoor.com/article/detail/15377389/

[6] https://wired.jp/2018/09/11/plastic-straws-waste-management/

Udostępnij:
  • 1
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    1
    Udostępnij
I. Chmiel: To nie jest wojna o słomki Reviewed by on 17 października 2018 .

Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE) wydała ostrzeżenie w związku z katastrofalnym stanem ekologicznym oceanów. W piątek organizacja przedstawiła raport, z którego wynika, że do 2030 roku ilość syntetycznych odpadów prawdopodobnie się podwoi i utrzyma tendencję wzrostową. Zdjęcia okaleczonych przez słomki i inne plastikowe wyroby osobników fauny morskiej wzbudziły falę krytyki nie tylko w środowisku ekologów, ale

Udostępnij:
  • 1
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    1
    Udostępnij

O AUTORZE /

Pozostaw odpowiedź