Filipiny,Inne

Czym jest ASEAN? Część I-Filipiny

Azja Południowo-Wschodnia obejmuje: Półwysep Indochiński, Półwysep Malajski, Archipelag Indonezyjski oraz Archipelag Filipiński. Ten rozległy obszar, rozciągający się od Zwrotnika Raka aż do Zwrotnika Koziorożca, jest pomostem pomiędzy Oceanem Spokojnym a Oceanem Indyjskim, pomiędzy Pacyfikiem północnym i południowym. To strategiczne położenie sprawiło, że już w XVI wieku tereny te znalazły się w kręgu zainteresowań europejskich mocarstw. Tylko Tajlandia nigdy nie była formalnie kolonią, stanowiła jednak terytorium zależne od Wielkiej Brytanii. Pozostałe państwa rządzone były przez Anglików (Brunei, Malezja, Birma, Singapur), Francuzów (Wietnam, Laos, Kambodża), Holendrów (Indonezja), Hiszpanów (Filipiny).

Dopiero po zakończeniu drugiej wojny światowej, dzięki procesowi dekolonizacji, państwa regionu mogły stać się formalnie niezależne. W 1945 roku niepodległość proklamowały Indonezja i Wietnam, w 1946 roku – Filipiny, w 1948 roku – Birma (Myanmar), rok później Laos, w 1953 roku – Kambodża, w 1957 roku – Malezja, w 1965 roku – Singapur, natomiast sułtanat Brunei dokonał tego dopiero w 1984 roku. Przez cały okres zimnej wojny, niepodległość państw pozostawała formalną deklaracją, gdyż region stał się terenem konfrontacji dwóch bloków. Koncepcja „wojen peryferyjnych”, jakimi stały się m.in. wojny wietnamskie (1946-1975) czy konflikt kambodżański oraz naciski poszczególnych mocarstw doprowadziły do głębokich podziałów i niestabilności w regionie. Część państw opowiedziała się po stronie Stanów Zjednoczonych (Filipiny, Tajlandia, Malezja, Singapur), inne poparły działania Rosji (Wietnam, Laos i Kambodża od połowy lat 70. XX w.). Istniała również grupa państw usiłujących zachować neutralność (Indonezja do połowy lat 60. XX w., Kambodża i Laos do połowy lat 70. XX w., Birma). Walka mocarstw o wpływy w regionie miała zasadniczy wpływ na modele rozwoju gospodarczego i ustroje polityczne wybierane przez poszczególne państwa.

asean

autor: Martin Vigerske

Koniec zimnej wojny i dwubiegunowego podziału świata dał państwom Azji Południowo-Wschodniej nowe możliwości rozwoju. Pojawiła się potrzeba współpracy, która miała wypełnić pokolonialną „próżnię władzy”, a także umożliwić państwom regionu zaistnienie i efektywność na scenie międzynarodowej. Kluczowym problemem stało się jednak przezwyciężenie podziałów, konfliktów i koncepcji ściśle związanych z minioną epoką.

Azja Południowo-Wschodnia jest regionem niezwykle różnorodnym. W dużym stopniu wpływają na to omówione wyżej uwarunkowania historyczne, ale także kulturowe, religijne, etniczne i gospodarcze. Jest to region na styku wielkich kultur Chin i Indii oraz cywilizacji Zachodu. Region, gdzie przenikają się największe (oprócz judaizmu) religie świata: chrześcijaństwo, islam i buddyzm. Wyjątkowość regionu wynika też z faktu połączenia bogatej niematerialnej cywilizacji azjatyckiej z materialną, technologiczno-przemysłową cywilizacją Zachodu.

Instytucje i systemy polityczne państw Azji Południowo-Wschodniej zdecydowanie odbiegają od wzorców zachodnich. Duży wpływ na politykę mają tam nadal: wojsko, biurokracja, hierarchia religijna czy elity lokalne. Mniejszą rolę odgrywają natomiast partie polityczne i organy przedstawicielskie. Ostatnie dziesięciolecie XX oraz początek XXI wieku przyniosły duże zmiany w kierunku demokratyzacji regionu. Proces ten przebiega jednak różnie w poszczególnych państwach.

W literaturze najczęściej wymienia się trzy typy struktur politycznych występujących w regionie. Po pierwsze, są to systemy, które cechuje pewien pluralizm, spowodowany współistnieniem wielu grup etnicznych (Malezja, Singapur, Indonezja, Birma). Kolejna grupa to państwa tradycyjnie autorytarne (Tajlandia, Filipiny, Brunei). Natomiast sytuacja polityczna Wietnamu, Laosu i Kambodży ukształtowana została głównie poprzez konflikty zbrojne i rewolucje.

Warto przyjrzeć się zmianom, jakie zaszły w poszczególnych państwach Azji Południowo-Wschodniej pod koniec XX wieku.

FILIPINY

Filipiny zostały skolonizowane przez Hiszpanię już w XVI wieku. Nie istniały wówczas żadne silne struktury państwowe, cały system polityczny wykształcił się więc w epoce kolonialnej. W tym okresie kraj został też schrystianizowany, stając się jedynym katolickim państwem w regionie.

W 1886 roku na Filipinach wybuchło powstanie przeciwko panowaniu hiszpańskiemu. W 1899 roku, po ogłoszeniu niepodległości republiki, przyjęto liberalno-demokratyczną konstytucję. Tymczasem Hiszpania, prowadząca wojnę ze Stanami Zjednoczonymi, przekazała Filipiny zwycięzcy. Po krwawej pacyfikacji, która pochłonęła od 200 tys. do 1 miliona ofiar, Stany Zjednoczone przejęły w 1902 roku pełną kontrolę nad krajem.

Zależności kolonialne i związane z nimi migracje doprowadziły do wieloetniczności Filipin. Ludność kraju dzieli się na trzy grupy. Pierwszą stanowią katolickie narody rodziny malajsko-polinezyjskiej, zamieszkujące niziny i wybrzeża. Druga grupa to ludy gór i dżungli, nigdy nie podbite przez Hiszpanów, żyjące ciągle w bardzo prymitywnych warunkach. Do trzeciej grupy zalicza się natomiast narody wysp południowych – wyznających islam Maurów.

Panowanie amerykańskie było okresem wprowadzania porządku prawnego, tworzenie ciał przedstawicielskich i instytucji demokratycznych. Były to jednak zwykle struktury nieskuteczne, fasadowe i mało efektywne, a władzę sprawowała w rzeczywistości oligarchia.

Stany Zjednoczone stosunkowo szybko pogodziły się z koniecznością uniezależnienia Filipin i w 1947 roku potwierdziły niepodległość kraju, zapewniając sobie jednak bezcłowy handel, specjalne prawa gospodarcze oraz bezpłatne dzierżawy baz wojskowych, a de facto utrzymując także duży wpływ na politykę.

Filipiny są państwem, gdzie wcześnie pojawiły się idee demokracji, wolności, sprawiedliwości społecznej. Jest to jednocześnie pierwsze państwo regionu, w którym zaczęto dyskutować o roli tradycji i wartości kulturowych. Filipiński „ideał narodowy” zasadza się na następujących wartościach: Bóg – umiłowanie kraju – troska o rodzinę – szacunek dla jednostki – konsensus, jedność, harmonia.

Bardzo istotna dla Filipińczyków była także lojalność wobec „patrona” z jednej strony, a troska wobec „klienta” z drugiej. Państwo było bowiem postrzegane jako dostarczyciel wszystkich dóbr, zobowiązany do troski o ludność. Władzę w państwie sprawowali w rzeczywistości właściciele wielkich gospodarstw ziemskich, a obowiązujący system „podziału plonów” jeszcze mocniej wiązał chłopów z patronami (chłop otrzymywał tylko 40-60% plonów, musiał się więc zadłużać u pana, a długi te dziedziczyło wiele kolejnych pokoleń). Latyfundyści wskazywali też swoim klientom kandydatów w wyborach do organów przedstawicielskich, którzy następnie przyznawali im koncesje, pozwolenia itp. Na Filipinach panował więc system oligarchiczny, określany czasami jako „żebraczy patriarchalizm”, upadlający podwładnych. Co ciekawe był on obecny i akceptowany na wszystkich szczeblach społeczeństwa (a także na linii: przywódcy Filipin – USA), a podobny system stosowano także w przedsiębiorstwach (bayanihan), gdzie dobrodziejstwa wymieniano na lojalność, a preferowanym rodzajem zatrudnienia było „przyjęcie do pracy na całe życie”.

Na Filipinach wykształciły się bardzo jaskrawe podziały klasowe, w efekcie obok niewielkiej grupy ludzi zamożnych żyły ogromne rzesze biedoty. Z jednej strony ludzie biernie akceptowali taką sytuację, z drugiej – marzyli o utopijnej odmianie, nie dziwią więc sukcesy populistycznych przywódców. Tak należy też tłumaczyć fenomen Ferdinanda Marcosa. Dwukrotnie wygrał on wybory prezydenckie (1965, 1969), po czym w imię reform społecznych i rozwoju gospodarczego, wprowadził autorytarne rządy, oparte w dużym stopniu na wojsku. W 1972 roku wprowadził stan wojenny i zmienił konstytucję, oficjalnie w celu pokonania marksistowskiej Nowej Armii Ludowej. W 1986 roku Marcos zgodził się wreszcie na przeprowadzenie wyborów, przekonany, że umocni to jego pozycję. Okazały się one jego ogromną porażką, ustąpił jednak dopiero po wielodniowych, popieranych przez Kościół katolicki, demonstracjach, podczas których oficerowie i dowódcy armii odmówili strzelania do tłumów.

Władzę przejęła wdowa po opozycyjnym senatorze zamordowanym na zlecenie Marcosa, Corazon Aquino, będąca symbolem walki z dyktaturą. Musiała ona stawić czoła wielu problemom: ogromnemu zadłużeniu zagranicznemu, upadkowi instytucji politycznych, upolitycznieniu armii itp. Ogólnonarodowy ruch, który organizował manifestacje i obalił reżim okazał się zbyt słaby, aby zmienić system polityczny Filipin. Opierał się on nadal na możnych latyfundystach i skorumpowanych politykach.

Niewątpliwym efektem przewrotu było natomiast wykształcenie społeczeństwa obywatelskiego na Filipinach. Wydarzenia te stały się też drogowskazem dla innych państw regionu.

Kolejne władze nadal opierały się na bogatych rodach i wojsku, nie brakowało przy tym haseł populistycznych. Brak stabilności politycznej zniechęcał inwestorów zagranicznych, a brak poprawy warunków życia wywoływał napięcia społeczne. Udało się doprowadzić do wzrostu PKB i zmniejszenia inflacji, poziom ubóstwa nadal był jednak bardzo wysoki, a kraj pozostawał zacofany gospodarczo.

Aneta Liszewska

Literatura

1. K.A. Nawrot, Determinanty rozwoju gospodarczego państw ASEAN, Warszawa 2008.

2. T. Khoman, ASEAN Conception and Evolution, [w:] The ASEAN Reader, Singapore 1992.

3. E. Haliżak, Stosunki międzynarodowe w regionie Azji i Pacyfiku, Warszawa 1999.

4. K. Gawlikowski (przy współpracy A. Jelonka i J. Smulskiego), Kraje Azji Południowo-Wschodniej w epoce dramatycznych przemian, [w:] K. Gawlikowski (red.), Azja Wschodnia na przełomie XX i XXI wieku, Warszawa 2004.

Udostępnij:
  • 2
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    2
    Udostępnienia
Czym jest ASEAN? Część I-Filipiny Reviewed by on 25 września 2010 .

Azja Południowo-Wschodnia obejmuje: Półwysep Indochiński, Półwysep Malajski, Archipelag Indonezyjski oraz Archipelag Filipiński. Ten rozległy obszar, rozciągający się od Zwrotnika Raka aż do Zwrotnika Koziorożca, jest pomostem pomiędzy Oceanem Spokojnym a Oceanem Indyjskim, pomiędzy Pacyfikiem północnym i południowym. To strategiczne położenie sprawiło, że już w XVI wieku tereny te znalazły się w kręgu zainteresowań europejskich mocarstw.

Udostępnij:
  • 2
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    2
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 3

  • Po 2 tygodniach wracam do artykułu z pytaniem, kiedy będą kolejne części? Pytam, bo część 1 bardzo mi się spodobała.
    Przy okazji jeszcze jedna kwestia. Przez ponad 20 lat nie spotkałem ANI JEDNEJ wydanej po polsku książki o Filipinach. Wyjątkiem jest książka Janusza Wolniewicza „Między Luzonem a Mindanao” z… 1986 roku. Moim zdaniem to po prostu żenująca wpadka rodzimych wydawców, zwłaszcza tych od przewodników turystycznych. Jesteśmy skazani na Lonely Planet, Insight Guides itp. anglojęzyczne wydawnictwa. Wychodzi na to, że kto nie zna dobrze angielskiego, niech się tam nie pcha i już! Ale czy trzeba zaraz jechać? Wielu kupuje np. przewodniki National Geographic czy Berlitza już dla samej przyjemności czytania, znam kilka takich „moli książkowych” i sam do nich należę. :-)
    Ten brak książek o Filipinach tym bardziej to zaskakuje, że np. polskojęzycznych książek i przewodników o Tajlandii czy Bali jest „na pęczki”… Czyżby wydawcy zakładali, że Filipiny nikogo nie interesują i że żaden Polak nie odwiedza Filipin – pięknego, fascynującego archipelagu, w dodatku należącego do kręgu kultury chrześcijańskiej?…

  • Na koniec mojego przydługiego elaboratu tylko dwie dodatkowe kwestie dotyczące perspektyw rozwoju Filipin. Otóż szansą dla Archipelagu 7000 Wysp jest położenie geograficzne – na skrzyżowaniu szlaków w zyskującym na znaczeniu regionie Azji i Pacyfiku. Z kolei zagrożenie to eksplozja deograficzna. Uważam, że z tym władze w Manili MUSZĄ się uporać i to jak najszybciej, w przeciwnym razie konsekwencje dla poziomu życia i środowiska mogą być opłakane. Czy i jak to zrobią – czas pokaże.

  • Świetny artykuł! Seria o krajach ASEAN ciekawie się nam tu zapowiada!
    Artykuł o Filipinach zawiera kilka bardzo ważnych spostrzeżeń i wniosków pozwalających zrozumieć, dlaczego dzisiejsze Filipiny znajdują się w trudnej sytuacji gospodarczej, społecznej, politycznej, a nawet demograficznej. Tym cenniejsze to opracowanie, jeśli wziąź pod uwagę jak żenująco mało jest w Polsce artykułów i książek o tym kraju, z racji religii najbliższemu nam kulturowo spośród całego Dalekiego Wschodu.
    Po przedstawieniu nam zarysu historii Filipin do momentu uzyskania niepodległości, Pani Aneta precyzyjnie i rzeczowo zwraca naszą uwagę na historyczną genezę obecnego stanu rzeczy. Czytając kolejne akapity artykułu trudno oprzeć się wnioskowi, iż sytuacja Filipin była i jest podobna do tej w Ameryce Łacińskiej, gdzie wykształcił się niemal identyczny model patriarchalno-latyfundialny, poddany najpierw koronie hiszpańskiej (w Brazylii – portugalskiej), by potem zmienić patrona na USA.
    Warto pamiętać, że od czasu hiszpańskiego podboju Filipiny stanowiły formalnie część wicekrólestwa Meksyku, czyli były daleką prowincją kolonii. W tej zapyziałej prowincji władzę sprawowała swoista kasta potomków hiszpańskich kolonizatorów z Płw. Iberyjskiego, czemu towarzyszyła eksponowana pozycja kleru rzymskokatolickiego i intensywna eksploatacja ludności miejscowej. Jako że rządzący rękoma i nogami bronili status quo, ten model społeczno-ekonomiczny cechował niski poziom rozwoju, mała innowacyjność, utrwalenie podziałów społecznych, powszechna bierność i marazm. Na to wszystko nałożyła się inwazja islamu na południe archipelagu (z terenów dzisiejszej Indonezji i Malezji) i dzisiejszy konflikt, jaki spowodowała.
    Cyt.: „Na Filipinach wykształciły się bardzo jaskrawe podziały klasowe, w efekcie obok niewielkiej grupy ludzi zamożnych żyły ogromne rzesze biedoty. Z jednej strony ludzie biernie akceptowali taką sytuację, z drugiej – marzyli o utopijnej odmianie, nie dziwią więc sukcesy populistycznych przywódców. Tak należy też tłumaczyć fenomen Ferdinanda Marcosa. Dwukrotnie wygrał on wybory prezydenckie (1965, 1969), po czym w imię reform społecznych i rozwoju gospodarczego, wprowadził autorytarne rządy, oparte w dużym stopniu na wojsku.”
    Czy to nie scenariusz wypisz-wymaluj latynoski? Mamy tu do przecież do czynienia z takimi samymi czynnikami: ze spuścizną kolonialną Hiszpanii, patriarchalizmem, korupcją polityczną, nieformalnymi powiązaniami. W tej patologicznej sytuacji miejscowi zamiast polegać na własnych siłach stali się skłonni do ulegania nastrojom populistycznym, do pokładania nadziei w obiecujących „gruszki na wierzbie” demagogach…
    Jeśli chodzi o wzmiankowanego tu Marcosa, postać tę nazwałbym czymś pomiędzy autorytarnej kleptokracji Suharto z populizmem a la Peron. Napisałem „pomiędzy” a nie „skrzyżowaniem”, bo Marcos nie był aż takim brutalem jak Suharto ani tak utalentowanym zwodzicielem tłumów jak Peron. Miał z każdego po trochu. Kradł, nie jak „skromni” latynoscy kacykowie jakieś tam miliony USD, tylko grube miliardy. Podobnie jak Suharto, nie znał umiaru.
    Jednocześnie jego polityka miała pewne elementy latynoskiego populizmu (np. szumnie ogłaszana strategia „Nowego Społeczeństwa”). Nawet Imelda Marcos miała w sobie coś z Evity Peron; podobnie jak słynna argentyńska Pierwsza Dama, pani Marcos chciała uchodzić za dobrodziejkę ubogich. Jej narcyzm przekroczył granice dobrego smaku, bowiem krzykliwym image i ekscesami (typu dwóch tysięcy par butów na wszelkie okazje) usunęła w cień inne światowe Pierwsze Damy, jak również swego cokolwiek nijakiego męża.
    Dzisiejsze Filipiny są dzieckiem tego wszystkiego. Filipińczycy nie są tak obrotni i przedsiębiorczy jak chińska mniejszość. Ciągle (podobnie jak Latynosi) uważają, że to państwo jest odpowiedzialne za ich los. A najlepiej, żeby pojawił się jakiś polityczny Mesjasz, który da im dobrobyt…
    To nawet nie wina tych ludzi. Osobiście lubię Latynosów i Filipińczyków. Zwłaszcza ci drudzy wydali mi się przemiłymi, sympatycznymi i uczynnymi ludźmi. Jestem skłonny im współczuć, że tak a nie inaczej ich życie ukształtowała ich historia i system, w którym tkwią. To trochę tak jak z realnym socjalizem, ale to już inna tematyka.
    Co jednak podziwiam u Filipińczyków, to ich sposób bycia, pierwotną radość z samego faktu istnienia i to nawet w sytuacji głębokiego ubóstwa. Ci ludzie tak często śmieją się, żartują… Z powodu swojego zamiłowania do muzyki i tańca są nazywani „minstrelami Azji”. Poza tym wielkim szacunkiem cieszy się tam instytucja rodziny. Jest nie do pomyślenia, by dzieci „pyskowały” rodzicom albo podnosiły na nich rękę. Jednocześnie rzadko słyszy się, by jak u nas, rodzic wrzeszczał na dziecko lub wymierzał mu klapsa. Filipińscy geje, jakkolwiek obecni w przestrzeni publicznej, to jednak nie odczuwają perwersyjnej potrzeby organizowania obscenicznych parad i domagania się takich samych praw jak pary heteroseksualne, z adopcją dzieci włącznie. W ogóle tamtejszy typowy gej to raczej subtelna, ubrana w sukienkę „niby-panienka” z makijażem, nie żaden gorejący chucią mięśniak w stroju sado-maso. Jednocześnie nie budzi niczyjej agresji. Ot, co najwyżej ktoś zażartuje z takiego cudaka albo uśmiechnie się pod nosem.
    To wszystko wskazuje, że Filipińczykom z jednej strony nielekko z kolonialnym dziedzictwem. Ale też daleko im do fioła, który przydarzył się kierownikom eurokołchozu. Oby w końcu stanęli na nogi i dołączyli do azjatyckiej czołówki. Nie będzie to łatwe. Przeszkodą będzie tu omawiany powyżej system władzy i mentalność, ale jestem optymistą, bo Filipińczycy jak reszta Azjatów, mają godne podziwu zdolności adaptacyjne i są raczej elastyczni. Atutami są: pracowitość, dość dobre wykształcenie jak na warunki azjatyckie (analfabetyzm poniżej 5%) i rozpowszechniona znajomość angielskiego.

Pozostaw odpowiedź