Artykuły

Hideki Akahori: Japonia – kontrowersje wokół Trans Pacific Partnership

W listopadzie 2011 r. rząd japoński, podczas odbywającego się na Hawajach szczytu APEC[1], zadeklarował wolę rozpoczęcia rozmów na temat przyłączenia Japonii do TPP (Trans Pacific Partnership[2]).

TPP to projekt, którego celem jest zniesienie barier celnych w imię rozwoju wolnego handlu. W toczonej w przestrzeni publicznej dyskusji na temat udziału Japonii w TPP, japoński rząd, podobnie jak przedstawiciele świata finansów i mass mediów, zajmuje stanowisko przychylne. W przekazie medialnym wyraźnie dominuje tendencja, aby pomijać negatywne konsekwencje związane z ewentualnym przystąpieniem do paktu.

Silnie reprezentowani w mediach zwolennicy przyjęcia TPP posługują się narracją odwołującą się do sloganów o dużym poziomie ogólności: „Wolny handel jest ideą, którą podziela cały świat”, „Nie ma innej drogi w świecie ekonomii, który podlega procesowi globalizacji”, „Nacisk ze zewnątrz w postaci TPP wymusi podjęcie potrzebnych reform strukturalnych w japońskim przemyśle”. Niestety, w tak zarysowanej atmosferze medialnej, debata publiczna wokół przystąpienia do TPP nie jest dyskusją merytoryczną.

Tymczasem, jeśli porzucimy medialny entuzjazm na rzecz analizy faktów, dostrzeżemy ryzyko płynące z udziału Japonii w pakcie. Wówczas pojawi się uzasadniona wątpliwość, iż TPP nie przyniesie Japonii żadnych korzyści, natomiast stawka, którą można stracić jest bardzo wysoka. Przede wszystkim warto zacząć od przytoczenia faktu, który wskazuje, że PKB Japonii oraz Stanów Zjednoczonych składa się na 90% PKB całej strefy członkowskiej TPP.  (W proporcji USA : 60%, Japonia: 40%).  W świetle czego mówiąc o TPP nie mamy  do czynienia z negocjacjami handlowymi na warunkach partnerskich pomiędzy grupą uczestniczących krajów, ale z układem pomiędzy dwoma najważniejszymi „graczami” w regionie.

Zniesienie barier celnych spowoduje  zwiększenie importu tanich produktów rolnych, co wpłynie negatywnie na sytuację japońskiego sektora rolniczego i rybołówczego. Odpowiedzią stronnictwa pro-TPP  jest argument, że japońskie rolnictwo jest nieefektywne i potrzebuje reform, a poprzez uczestnictwo w pakcie  działania reformujące zostaną szybko zainicjowane.  Naturalnie, japońskie rolnictwo potrzebuje zmian,  jednak próba ich dokonania, to zadanie, które Japończycy muszą się podjąć niezależnie od  kwestii uczestnictwa w TPP.

Ponadto mieszkańcy obszarów dotkniętych zeszłorocznym tsunami oraz związanym z nim kryzysem atomowym, w większości utrzymują się właśnie z rolnictwa i rybołówstwa. Wobec tego nasuwa się pytanie, czy rzeczywiście rząd Japonii dążąc do uczestnictwa w TPP, którego przyjęcie zdestabilizuje sytuację rodzimych rolników, troszczy się o odbudowę życia na dotkniętych klęską obszarach?

Na pierwszy rzut oka, dzięki akcesji do TPP konsumenci uzyskają korzyść w postaci dostępu do tanich produktów na rynku wewnętrznym, co jednak może przyczynić się do dalszej eskalacji deflacji, która jest stałą bolączką japońskiej gospodarki.  W rezultacie, biorąc pod uwagę również negatywne działanie czynnika endaka[3],  tendencja do relokacji przemysłu wytwórczego za granicę może ulec nasileniu. Degradacja rolnictwa w połączeniu z  dezindustrializacją kraju przyniosą bezrobocie na nieznaną dotąd skalę.

Warto rozważyć również sytuację, w której wprowadzenie w życie zniesienia barier celnych stałoby w sprzeczności z normami prawa krajowego. Rysuje się  wówczas obawa, że prawo krajowe  przymusowo podlegałoby modyfikacji, albo, że zagraniczni partnerzy handlowi, którym poszczególne zapisy regulacji krajowych nie byłby na rękę,  bazując na TPP zyskaliby prawo do egzekwowania za pośrednictwem Banku Światowego odszkodowania za odstępstwo od reguł wolnego handlu TPP. Biorąc pod uwagę, że struktury takie jak Bank Światowy pozostają pod silnym wpływem Stanów Zjednoczonych, rodzi się podejrzenie, że arbitraż realizowany za pośrednictwem tych instytucji za ich zamkniętymi drzwiami utrudniłby prowadzenie  transparentnych procedur odwoławczych (np. kazus ISD: Investor States Dispute[4]).

Dla przykładu rozpatrzmy jeszcze jedną potencjalną sytuację: W Stanach Zjednoczonych produkty GMO są sprzedawane w sklepach bez konieczności oddzielania ich od produktów tradycyjnych. Natomiast wedle ustawodawstwa japońskiego , wymagane jest, aby produkty GMO były oznaczone w sposób czytelny dla konsumenta. Uzasadniona staje się obawa, że Stany Zjednoczone będą starały się usunąć tę regulację w ramach przepisów znoszących bariery celne.  Albo przypuśćmy, że  na mocy japońskiej regulacji oznaczania żywności GMO, produkty amerykańskie nie sprzedałyby się na japońskim rynku – jaką mamy gwarancję, że w tej sytuacji państwo-partner handlowy nie zostanie pozwany do międzynarodowej instytucji przez amerykańskich producentów z zamiarem wyegzekwowania odszkodowania? Następnym przykładem może być rozbieżność regulacji dotyczących emisji spalin. Ze względu na obowiązujące w Japonii ostrzejsze normy w tym zakresie samochody amerykańskie nie mogłyby być sprzedawane na japońskim rynku.  Tu znowu pojawia się pytanie, czy w takiej sytuacji amerykańscy producenci samochodów nie zaskarżyliby regulacji, które eliminują ich produkty na rynku japońskim, przed stosowną instytucją międzynarodową… Zaznaczmy, że w rzeczywistości tego typu scenariusze zrealizowały się w strefie krajów NAFTA, gdzie znane są przypadki, w których rządy Meksyku czy Kanady były zmuszane do wypłaty odszkodowań lub zmiany prawa.Bezkrytyczne poparcie dla idei przystąpienia do TPP, bez wskazani na wyżej wymienione zagrożenia jest dalece nieodpowiedzialne.

Japońskie podejście do norm dotyczących zdrowia publicznego i środowiska w porównaniu z amerykańskim, charakteryzuje się ostrzejszymi kryteriami ich oceny.  Dotykamy w tym miejscu również pozaekonomicznych zagrożeń wynikających z uczestnictwa w TPP, ponieważ prawo państwowe z natury rzeczy konstytuuje się w  procesie demokratycznym, z uwzględnieniem całego tła geograficzno – kulturowego, mając na celu ochronę zdrowia,  bezpieczeństwa obywateli oraz zachowanie kultury narodowej. TPP jest umową międzynarodową, która w oparciu o mechanizmy globalizacji wymusza zniesienie wewnętrznych regulacji oraz prawa, co stoi w sprzeczności z istotą procesu polityczno-decyzyjnego, jakim jest demokracja, a także stanowi akt wyrzeczenia się suwerenności.

Działanie takie jest elementem przewrotnej strategii polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych.  Obiektywna analiza  plusów i minusów projektu uczestnictwa w TPP przynosi wiele niepokojących niewiadomych. Jakie więc uwarunkowania stoją za stroną silnie pro-TPP? Warto się im przyjrzeć w przybliżeniu. Stronnictwo pro-TPP możemy podzielić na  cztery  grupy, których motywacja przedstawia się następująco:

1.       Pierwszą grupę stanowią  obywatele zaślepieni bezkrytycznym pacyfizmem nie potrafiący przejrzeć strategii Stanów Zjednoczonych, która pod pozorem szerzenia wolnego handlu ma na cele uzyskanie przewagi  w regionie dla amerykańskiego  handlu.

2.       Politycy, którzy nie zważając na interesy własnego kraju nie potrafią powiedzieć „NIE” wobec  Stanów Zjednoczonych.

3.       Sektor finansowy i przedsiębiorcy, którzy dbają jedynie o interes własnych akcjonariuszy.

4.        Mass media utrzymujące się z reklam zlecanych przez sferę finansowo-biznesową.

Właśnie te środowiska, ignorując obowiązek rzetelnego informowania o ryzyku, intensywnie prowadzą kampanię za przystąpieniem do TPP.

W próbie odpowiedzi na pytanie, dlaczego dyskurs wokół kwestii tak znaczącej dla strategicznych interesów Japonii przybrał  jednowymiarowy i propagandowy charakter, możemy wymienić   poniższe czynniki, które pozostają w korelacji z poszczególnymi grupami poparcia dla projektu TPP.

1.       Podatność społeczeństwa na  manipulację w wyniku powojennej edukacji, wprowadzającej błędny ogląd historii.

2.       Konstrukcja pokojowej konstytucji, która zabrania Japonii posiadania wojska. Na mocy układu ANPO[5] całe bezpieczeństwo militarne Japonii uzależnione jest od Stanów Zjednoczonych –  mechanizm ten sprawia, że Japonia obawia się reakcji Stanów Zjednoczonych (czy istotnie w warunkach konfliktu Ameryka podjęłaby się obrony Japonii??).

3.       Taktyka relokacji przedsiębiorstw za granicę w celu podniesienia ich zyskowności: przedsiębiorcy, którzy planują  podniesienie konkurencyjności  własnych przedsiębiorstw, dzięki importowi taniej siły roboczej z zagranicy.

4.        Relacje między mediami a bussinesem. Media, które utrzymują się  z wpływów od reklamodawców, stają się rzecznikami ich interesów.

  Na fundamencie myśli neoliberalnej mechanizmy ekonomiczne ulegały procesom globalizacji.  Dziś dostrzegamy ,w skali całego świata, porażkę idei globalizacji. Uwidoczniło się to szczególnie wyraźnie w aktualnym kryzysie strefy EURO, czy w upadku banku inwestycyjnego Lehman Brothers w 2008 roku. Ostatecznie struktura państwa stanowi niezbędną gwarancję zabezpieczającą byt swoich obywateli. Bez ochrony rynku wewnętrznego nie można prowadzić wolnego handlu. Nieprzemyślane uczestnictwo w TPP niesie ze sobą ryzyko doprowadzenia Japonii do ruiny w wymiarze ekonomicznym i kulturowym. W pozostających biernymi wobec zagrożeń projektu TPP obywatelach Japonii uwidacznia się upadek ich ducha.

Japonia  po wojnie odrodziła się jako państwo z założenia suwerenne, jednak w rzeczywistości pozostaje w obszarze wpływów Stanów Zjednoczonych. Postawa Japończyków, godzących się na ten stan rzeczy jest gorszącym przykładem bezradności oraz zagubienia własnej tożsamości narodowej.

 

Autor: Hideki Akahori, ekonomista, od 15 lat mieszka w Polsce, pracuje w przedsiębiorstwie japońskim.

Tekst przełożyła Marta Arendt.


[1] APEC – Asia-Pacific Economic Co-operationWspólnota Gospodarcza Azji i Pacyfiku –  forum państw obejmujące kraje Azji i obrzeży Pacyfiku, powołane w celu promocji wolego handlu i współpracy gospodarczej w regionie.

[2] TPP – Trans-Pacific Partnership – multilateralna umowa o wolnym handlu. Projekt TPP zmierza do liberalizacji  gospodarek w regionie Azja-Pacyfik.

[3] Stale utrzymująca się aprecjacja jena.

[4] Investor States Dispute – zapisy w prawie międzynarodowym pozwalające inwestorom zagranicznym inicjowanie procedur zaskarżających rządy państw – partnerów handlowych.

[5] ANPO  „Układ o wzajemnej współpracy i bezpieczeństwie” podpisany między Japonią a Stanami Zjednoczonymi w 1960 w atmosferze kontrowersji wokół obecności militarnej Stanów Zjednoczonych na terytorium Japonii.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Hideki Akahori: Japonia – kontrowersje wokół Trans Pacific Partnership Reviewed by on 6 lutego 2012 .

W listopadzie 2011 r. rząd japoński, podczas odbywającego się na Hawajach szczytu APEC[1], zadeklarował wolę rozpoczęcia rozmów na temat przyłączenia Japonii do TPP (Trans Pacific Partnership[2]). TPP to projekt, którego celem jest zniesienie barier celnych w imię rozwoju wolnego handlu. W toczonej w przestrzeni publicznej dyskusji na temat udziału Japonii w TPP, japoński rząd, podobnie

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 13

  • Globalizacja jest nieuniknionym procesem, jej wtórnym powodem jest rozwój technologii, przede wszystkim informacyjnej. Nie możemy jednak zapomnieć o różnorodności ludzkich kultur i upodobań. W spojrzeniu makro na obecne wydarzenia jestem świadkiem kolejnej nieuniknionej oscylacji rynków finansowych Europy, Ameryki i Azji. Czy nie mamy do czynienie z odwiecznymi prawami natury? Kiedyś człowiek obawiał się nieurodzaju dziś zastąpił go kryzys, z jedną różnicą – udajemy że potrafimy nad nim zapanować, przewidzieć, zorganizować się i zapobiec niechcianym wydarzeniom.

  • Ciekawe czy w mainstremowe media w Japonii jest zainwestowany kapitał amerykański.? Bardzo podoba mi się u autora jego republikańsko-konserwatywne podejście na gruncie japońskim. Czekam na komentarz do innych bieżących wydarzeń w Japonii

  • Artykuł bardzo ciekawy. Wreszcie próba krytycznego spojrzenie na politykę gospodarczą Stanów Zjednoczonych. Czekam na ciąg dalszy .

  • Bardzo ciekawe dane panie Zyggi co do Europy zapewne nie dziwi pana moje zainteresowanie bo przecież co się w niej dzieje nie może być nam obojętne ,a tak nawiasem ciekawe jak to się skończy.A dla Niemiec np.partnerem do handlu i współpracy to mogłyby być Chiny Korea Pł.czy Japonia bo to są partnerzy i taka współpraca daje efekty ale nigdy nie Grecja bo co z nią za handel i współpraca.A tak naprawdę proszę zauważyć handel między Chinami a Niemcami się rozwija i kraje te będą miały coraz więcej ze sobą wspólnych interesów.Oczywiście Polska może mieć tu coś do powiedzenia ale w miarę swoich możliwości i potencjału lecz nieporównywalnie więcej niż np. Grecja.

  • Artykuł porusza bardzo istotne aspekty ewentualnego członkostwa Japonii w TPP. Faktcznie widać dziwną uległość części japońskich elit wobec USA. Tym dziwniejszą, że w latach 80-tych Japończycy niekiedy byli w stosunkach ze swoim sojusznikiem bardziej asertywni.
    Co do TPP, odnoszę wrażenie, że jest ono desperacką próbą „przebicia” Chin po tym, jak Pekin „olał” amerykańską ofertę G2 – duetu mającego podzielić globalne wpływy. Oba kraje różni niemal wszystko. USA wydają na zbrojenia wielokrotnie więcej niż Chiny, podczas gdy Chiny eksportują do USA wielokrotnie więcej dóbr i usług. Mocarstwo wojskowe vs. moarstwo handlowe. Pierwsze drepce w miejscu, drugie dynamicznie się rozwija absorbując coraz to nowe strefy wpływów. Na razie głównie wpływów gospodarczych, ale w ślad za tym idzie też wzrost wpływów politycznych.
    USA – jak każde mocarstwo – chcą pożyteczną ideę globalizacji podporządkować swoim interesom. Chcą tego w miarę szybko, póki mają jeszcze globalną pozycję nr. 1. Pośpiech USA i niektórych innych krajów był widoczny choćby we wprowadzaniu ACTA – szybko, byle jak, cichaczem, żeby się nie wydało… Takie podejście skłania do podejrzeń, że być może świat powinien się bać USA nie mniej niż autorytarnych Chin. Nikt nie wie, jak wyglądałby internet po ratyfikacji owych postanowień, czy nie przypominałby internetu w Chinach z tą różnicą, że zamiast kar za szerzenie nieprawmyślnych idei kijem byłyby kary za piractwo?
    Dzisiejsze USA to kraj działający w myśl taktyki podporządkowanej interesom grup mających największą siłę przebicia w Waszyngtonie, a więc zwłaszcza wielkie koncerny i grupy finansowe. A je średnio obchodzi, czy za 2-3 pokolenia nasza planeta będzie się nadawała do życia. Klasyk to wymieniona tu sprawa GMO, które w opinii wielu naukowców są śmiertelnym zagrożeniem dla bioróżnorodności. Mimo to amerykańscy politycy ustępują dostawcom GMO jak tylko mogą.
    To samo dotyczy koncernów medialnych – politycy, którzy pozwolili na sklecenie takiego mglistego, zagmatwanego tworu prawnego jak ACTA dali dowód swojej mizerii, swoich nędznych zdolności przywódczych, tego, że są kelnerami a nie żadnymi mężami stanu. Żebyśmy więc się nie zdziwili widząc jak zbankrutowane kraje sprzedają koncernom medialnym prawa do dziedzictwa narodowego. Czy chcielibyście płacić jakiemuś koncernowi za prawo do oglądania „Pocztu królów polskich” albo „Panoramy Racławickiej”, przy założeniu, że wszelkie ich nieautoryzowane reprodukcje są zakazane? Obym nie dożył takiego czasu…

  • Odważny- bardzo ciekawy tekst -naświetla problemy współczesnej Japonii.

  • Projekt strefy Euro czyli wspólnej waluty jest konsekwencją mechanizmów globalizacyjnych – i w ogóle trudno znaleźć w zachodzący we współczesnym świecie procesach, taki który nie ma związku z globalizacją. Dziękuję za artykuł, który przybliża nam nastroje społeczne w Japonii. Najbardziej zaskakujące w artykule jest to, że uświadamia, że tak samo jak Polacy również i Japończycy stoją przed wyzwaniem określenia swojej pozycji na nowo we współczesnych układach geopolitycznych – no i przed koniecznością redefinicji swojej tożsamości narodowej. Może autorowi udałoby się poruszyć jeszcze inne wątki ważne dla społeczeństwa japońskiego

    • Niestety, myli się Pani. Projekt strefy Euro jest projektem czysto politycznym. NB zwrócił na to uwagę Milton Friedman na początku ubiegłej dekady, gdy zapowiadał Euro ok. 10 lat stabilnego funkcjonowania. Euro nie ma nic wspólnego z procesami globalizacyjnymi. Gdyby miało, w innych częściach świata mielibyśmy podobne unie walutowe jak Euroland. Tymczasem nie mamy. Euro jest wymysłem politycznym, w dodatku nie mającym żadnego uzasadnienia ekonomicznego. Ekonomicznym nonsensem jest unia walutowa obejmująca takie potęgi jak Niemcy i takich słabeuszy jak Grecja i Portugalia. Miałoby to tylko sens w wypadku… likwidacji suwerenności tych państw i wchłonięciu ich przez Niemcy.

      • Avatar stefan

        Tu panie Zyggi całkowicie przyznaję panu rację,w szczególności Grecja bo posłużę się tu jej przykładem a ściśle jej społeczeństwo wyobrażało sobie że poziom życia będzie zrównany z poziomem w Niemczech ale w zamian nic nie dając ,typowa postawa roszczeniowa.W sytuacji takiej nie wiem czy pan się ze mną zgodzi kraje o większym potencjale takim jak Niermcy w miejszym stopniu Francja będą łożyć na utrzymanie Grecji miliardy Eu i w świetle sytuacji nigdy to się nie skończy bo w przeciwnym razie Grecja zbankrutuje.Społeczeństwo Grecji jest silnie roszczeniowe i nie wygląda na to by poszło na jakąś ugodę a to stanowi problem tak więc poziom życia w krajach eurolandu może się wyrównać ale w takiej sytuacji tylko in minus.

      • Avatar Zyggi

        Panie Stefanie, ma Pan rację, Grecy są społeczeństwem wybitnie roszczeniowym. Powiem bardziej dosadnie: zachowują się jak narkoman na odwyku, mimo, że nie mają żadnych przesłanek ekonomicznych, by żyli lepiej niż np. Polacy. Ponieważ Grecja, Portugalia, a także Hiszpania nie mogą zdewaluować swojej waluty i wzmocnić konkurencyjności (jak to np. zrobiły kraje dotknięte azjatyckim kryzysem w 1997 albo Argentyńczycy w 2002), więc póki są jest w Eurolandzie, będzie trwał ekonomiczny impas. Ludzie z innych krajów będą burzyć się przeciw dopłacaniu do takich źle zarządzanych krajów. W końcu możliwe, że niektóre kraje pod wpływem nacisków społecznych opuszczą Euroland na własną rękę. Tak to widzę. Póki co, zastępczym wyjściem chyba będzie prywatyzacja wszystkiego, co się da w zadłużonych krajach. Ale skala długów jest tak ogromna, że to tylko tymczasowe wyjście.
        Na koniec ciekawostka. Wg wstępnych danych MFW za ub.r. w PKB na 1 mieszkańca liczonym parytetem siły nabywczej Słowenia dogania Włochy i Hiszpanię, Czechy doganiają Grecję, a Słowacja wyprzedza Portugalię. Ta ostatnia wyprzedza Polskę już tylko o jakieś 15%. Dodam, że 2-milionowa Słowenia eksportuje więcej dóbr i usług niż 11-milionowa Grecja.

  • gratulacje dla autora i dla tlumaczki

    mam wrazenie, ze artykul jest troche jednostronny, co w moim odczuciu potwierdza uwaga Mariusza
    ponadto przeskok z problemow z tpp do porazki globalizacji … ??? streda euro to chyba inne problemy niz globalizacja

    ciekawiloby mnie, jak wyglada opozycja wobec tpp, przypuszczam, ze jednak cos sie w japonii jednak dzieje w tym wzgledzie

  • Gdyby w tekście zamienić USA na UE, a Japonię na Polskę, to można by pomyśleć, że tekst napisany został przez eurosceptyka, tuż przed podpisaniem traktatu akcesyjnego. Nie rozumiem tylko jednego zdania: „Bez ochrony rynku wewnętrznego nie można prowadzić wolnego handlu.”? Dokładnie jest odwrotnie: wolny handel oznacza rezygnację z ochrony rynku wewnętrznego. Jeśli jest inaczej, to nie jest to wolny handel, tylko protekcjonizm. Ale cieszę się, iż pojawił się tekst o Partnerstwie Transpacyficznym, bo to rzadki temat w polskich mediach.

    • Panie Mariuszu trafne porównanie,ale wnioski nie koniecznie muszą być takie jak przedstawiają je niektórzy,bo handel z silniejszym partnerem niekoniecznie z USA a może z Chinami nasuwałby różne podejrzenia i spekulacje co do zamiarów współpartnera.U niektórych poziom nieufności kieruje się tylko w jedną stronę.

Odpowiedz na „OlgaAnuluj pisanie odpowiedzi