Korea Pd,Korea Pn,Polecane

Gazociąg transkoreański – kolejna gra Kim Dzong Ila?

Pomysł budowy gazociągu transkoreańskiego był jednym z głównych tematów sierpniowego spotkania Dmitrija Miedwiediewa z Kim Dzong Ilem. Po rozmowie z północnokoreańskim przywódcą rosyjski prezydent wyraził przekonanie, że Korea Północna jest zainteresowana realizacją trójstronnego projektu energetycznego z udziałem dwóch państw koreańskich i Rosji. O tym, że władze w Pjongjangu poważnie traktują tę inicjatywę, miał świadczyć również fakt, że poinformowały o tym za pośrednictwem agencji KCNA. Brytyjski analityk ds. koreańskich Aidan Foster-Carter zwrócił uwagę, że w depeszy wymieniono oficjalną nazwę państwa południowokoreańskiego (Republika Korei), co w ostatnich 15 latach zdarzyło się zaledwie 13 razy (zamiast tego najczęściej Korea Południowa określana jest mianem „marionetkowego państwa”). Ponadto, południowokoreańskie władze dość entuzjastycznie odniosły się do pomysłu gazociągu. Lee Myung Bak optymistycznie stwierdził, że jest nadzieja na zdecydowany postęp w rozmowach. Wtórował mu szef rządzącej partii (Grand National Party) Hong Joon Pyo, który stwierdził, że w gorącym okresie wielu sporów projekt budowy gazociągu może być impulsem do otwarcia nowego rozdziału w stosunkach między państwami koreańskimi.

Parę dni temu władze Korei Północnej ostatecznie zgodziły się na sporządzenie przez Koreę Południową wstępnego raportu dotyczącego budowy rurociągu, którym na południe Półwyspu płynąłby rosyjski gaz. Można jednak przypuszczać, że współpraca między Koreami a Rosją zakończy się zaledwie na tym etapie. Jak wiadomo, wcześniejsze wspólne plany obu Korei rzadko dochodziły do skutku. Kilka lat temu powstał projekt połączenia infrastruktury drogowej Korei Północnej i Południowej. Chociaż uzgodniono, że należy przywrócić zarówno połączenia drogowe, jak i kolejowe, to nie udało się pomyślnie zakończyć przedsięwzięcia.

Sam pomysł gazociągu transkoreańskiego nie jest jednak niczym nowym. Już w styczniu 1989 r. Chung Ju Young, założyciel Hyundai Group, zasugerował północnokoreańskim władzom budowę gazociągu, który dostarczyłby surowiec z Jakucka do Korei Południowej przez Koreę Północną. W tym samym roku przedsiębiorstwo Hyundai Engineering and Construction, którego prezesem był wówczas Lee Myung Bak, podpisało z ZSRR wstępny dokument w sprawie dostaw gazu, drogą morską lub lądową, z Władywostoku do Korei Południowej. Jednym z negocjatorów był wówczas Choo Kang Soo, obecny prezes Korea Gas Corporation (KOGAS). Jednak na drodze do realizacji umowy stanęła coraz bardziej prowokacyjna polityka KRLD. Mimo tego we wrześniu 2008 r. pierwsze spotkanie Lee Myung Baka z Dmitrijem Miedwiediewem zostało zakończone podpisaniem memorandum w sprawie umowy o wartości 90 mld dol. między Gazpromem a KOGASem na dostawy 10 mld m3 gazu rocznie przez 30 lat począwszy od 2015 r. Jednak podstawowy problem tego porozumienia to tranzyt przez terytorium Korei Północnej, która w wówczas nie wyrażała zainteresowania projektem, a swoim prowokacyjnym zachowaniem wręcz zniechęcała do podejmowania rozmów na jego temat. Sytuacja uległa zmianie dopiero w ostatnich tygodniach, ale czy to oznacza, że projekt gazociągu transkoreańskiego jest bliższy realizacji niż kiedykolwiek wcześniej?

Nie ulega wątpliwości, że każda ze stron umowy odniosłaby korzyści z budowy gazociągu. W ostatnim roku prezydent Miedwiediew wielokrotnie podkreślał, że Rosja musi bardziej zaangażować się w działalność w regionie Azji i Pacyfiku, żeby nie zostać wykluczona z istotnych spraw tego obszaru. Chociaż niezaprzeczalnym numerem jeden w rosyjskich debatach na tematy azjatyckie są Chiny, to Półwysep Koreański staje się kolejnym ważnym punktem na mapie planów Moskwy. Yeo In Kon z Korea Institute for National Unification zwraca uwagę na wzrastające rosyjskie zainteresowanie sprawami koreańskimi wraz ze zbliżającym się, we Władywostoku w 2012 r., szczytem APEC, który ma potwierdzić rosnące aspiracje Rosji do odgrywania ważnej roli w regionie Azji i Pacyfiku. Najważniejszym atutem Rosji jest potencjał energetyczny, na który dodatkowo istnieje ogromny popyt w dynamicznie rozwijających się gospodarkach azjatyckich. Jednak, żeby nie skazywać się wyłącznie na trudną współpracę z Chinami, Rosja zabiega o kontakty z innymi państwami regionu. Liczy przy tym, że w zamian za dostawy energii, zwiększy napływ zagranicznych inwestycji na Dalekim Wschodzie, co przyczyniłoby się do modernizacji tego obszaru.

Korea Południowa, z uwagi na wysokie zapotrzebowanie na energię (2. miejsce na świecie wśród importerów LNG i 5. miejsce na świecie wśród importerów ropy – dane International Energy Agency), wydaje się być idealnym partnerem dla Rosji. Według danych południowokoreańskiego Ministerstwa Gospodarki Opartej na Wiedzy (ang. Ministry of Knowledge Economy) w ostatnim roku import LNG kosztował Koreę Południową 17 mld dol. i stanowił 15% całości nakładów na import energii. Wysokie koszty sprowadzanej energii oraz uzależnienie od dostaw z Bliskiego Wschodu sprawiają, że Lee Myung Bak od początku swojej prezydencji jest silnie zaangażowany w projekty energetyczne w państwach azjatyckich. Świadczą o tym choćby niedawne wizyty południowokoreańskiego prezydenta w Mongolii, Uzbekistanie i Kazachstanie, gdzie podpisane zostały umowy o wartości ok. 11 mld dol. Niezależnie od tego południowokoreański popyt na energię jest dużo większy – dlatego nie powinno dziwić zainteresowanie Korei Południowej ideą gazociągu transkoreańskiego. Południowokoreańscy eksperci podkreślają, że gdyby doszło do powstania takiego gazociągu, to cena dostarczanego surowca byłaby 30% tańsza od dotychczas sprowadzanego głównie z Zatoki Perskiej. Nie należy jednak zapominać o kosztach budowy niemal 1700 km rurociągu. Według wstępnych wyliczeń południowokoreańskiego Ministerstwa Opartego na Wiedzy nakłady finansowe wyniosłyby ok. 4 mld dol.

Jednak najistotniejszym problemem byłaby budowa odcinka rurociągu na terytorium Korei Północnej. Największa niewiadoma to dokładna data rozpoczęcia budowy gazociągu. W związku z tym projekt wydaje się mało realistyczny, a ewentualnej zmiany stanowiska Pjongjangu można się spodziewać dopiero, kiedy dojdzie do istotnych przemian wewnętrznych w Korei Północnej. Przy obecnych uwarunkowaniach należy założyć, że północnokoreańskie władze, w ciągu najbliższych kilku lat, nie zgodzą się na wpuszczenie zagranicznych inwestorów, ponieważ wiązałoby się to z nadmierną ingerencją południowokoreańską i, w mniejszym stopniu, rosyjską na terenie Korei Północnej.

Decyzji północnokoreańskich władz zapewne nie zmieni nawet potencjalny zysk w postaci ewentualnych opłat tranzytowych, sięgających, w zależności od szacunków, od 100 do 500 mln dol. rocznie. Trzeba jednak zaznaczyć, że obecnie Korea Północna nie potrzebuje gwałtownego napływu dewiz. Sytuacja gospodarcza jest zła, ale według uchodźcy, z którym jeden z autorów artykułu miał okazję rozmawiać w ubiegłym tygodniu w Seulu, w Korei Północnej nie ma kryzysu żywnościowego, a jedyny problem stanowi dystrybucja żywności, która zbyt często trafia do elit i rezerw wojska Korei Północnej.

Dlatego najbardziej realna wydaje się współpraca energetyczna w ramach mniejszych projektów z małym nakładem inwestycyjnym Korei Północnej. Będzie to dotyczyć przede wszystkim budowy instalacji energetycznych (opartych głównie na energii wodnej) i renowacji istniejących już północnokoreańskich elektrowni. W tej kwestii istotna może być rola Rosji. Istnieje możliwość dwustronnego porozumienia Korei Północnej z Rosją, bez udziału Korei Południowej, w sprawie dostaw energii elektrycznej z rosyjskiej elektrowni wodnej na rzece Bureja w obwodzie amurskim, która wytwarza 2000 MW i tym samym znacznie przewyższa zapotrzebowanie energetyczne Dalekiego Wschodu Rosji (1500 MW). Nadwyżkę energii można byłoby dostarczać z Władywostoku do, oddalonego o 380 km, północnokoreańskiego miasta Chongjin. Realizacja takiego planu wiązałaby się z koniecznością stworzenia linii elektrycznej na terytorium Korei Północnej. Jednak dzięki temu, cierpiąca na deficyt energetyczny, północnokoreańska gospodarka mogłaby czerpać istotne korzyści.

Niezależnie od szans powodzenia budowy gazociągu, należy zwrócić uwagę, że Korea Północna nie bez powodu podjęła ten temat. Nie od dziś wiadomo, że północnokoreańskie władze nie są zadowolone z rosnącej zależności od Chin (w 2010 r. handel między KRLD a ChRL wyniósł 3,47 mld dol. i stanowił 57,1% ogółu handlu zagranicznego KRLD – dane południowokoreańskiego Ministerstwa ds. Zjednoczenia). Zdaniem Han Suk Hee z Uniwersytetu Yonsei w Seulu Kim Dzong Il swoim zachowaniem mógł manifestacyjnie pokazać władzom w Pekinie, że potrafi pozyskać wsparcie innych państw. Ponadto, poparcie znaczącego projektu może pomóc zapisać kolejny punkt na liście sukcesów na 2012 r., kiedy to, zgodnie z propagandowym przekazem, Korea Północna ma stać się potężnym i prosperującym narodem. Wskazuje się również, że Kim Jong Il podjął temat gazociągu, żeby postawić w niezręcznej sytuacji władze Korei Południowej. Kim zdaje sobie sprawę z priorytetowego znaczenia kwestii energetycznych dla Korei Południowej (szerzej na ten temat zob. analityczny tekst „Sytuacja energetyczna Półwyspu Koreańskiego” autorstwa Bartłomieja Marcinkowskiego), lecz nie zamierza w jakikolwiek sposób wspierać władz w Seulu. Jednak, kiedy przywódca Korei Północnej podejmuje problematykę energetyczną, gra na nastrojach politycznych południowokoreańskich polityków, wśród których coraz więcej opowiada się za odejściem od obecnej konfrontacyjnej polityki prezydenta Lee Myung Baka. Moment obrania takiej taktyki przez Kim Dzong Ila wydaje się sensowny, jeśli uwzględni się przyszłoroczne wybory prezydenckie w Korei Południowej.

Nie należy jednak wykluczać, że głównym i jedynym motywem, który skłonił północnokoreańskie władze do poparcia trójstronnego projektu energetycznego, jest chęć przetrwania. Demonstracja koncyliacyjnej postawy może mieć na celu zagwarantowanie względnej stabilności w środowisku międzynarodowym, co dałoby władzom w Pjongjangu niezbędny komfort dla przeprowadzenia wewnętrznych zmian, na czele z sukcesją władzy. Ponadto, poprzez poparcie niezwykle odważnego i ambitnego projektu gazociągu, Korea Północna w rzeczywistości może być nastawiona na realizację mniej spektakularnych, lecz korzystnych dla siebie inicjatyw. Wystarczy wspomnieć, że, na fali porozumienia w sprawie gazociągu, w sierpniu Rosja wysłała Korei Północnej 50 tys. ton żywności. Jakby tego było mało, na początku września rosyjska Izwiestia poinformowała, że Rosja najprawdopodobniej umorzy Korei Północnej 90% z 11 mld dol. długu z czasów zimnej wojny. Pozostałe 10% ma być przeznaczone na realizację wspólnych projektów w Korei Północnej – ocenia się, że chodziłoby głównie o zwiększone inwestycje rosyjskie w specjalnej strefie Rajin-Sŏnbong, a także dostęp do północnokoreańskich surowców. Władze rosyjskie, żeby zrealizować plan, będą przymykać oko na dyktatorski rząd w Pjongjangu. Natomiast w przypadku stosunków z Koreą Południową, północnokoreańskim władzom może zależeć na anulowaniu przez Seul sankcji gospodarczych, a tym samym wznowieniu relacji handlowych, które obecnie ograniczają się niemal wyłącznie do kompleksu przemysłowego Kaesong.

Mówiąc o pomyśle gazociągu transkoreańskiego, trzeba pamiętać o długookresowym charakterze inwestycji energetycznych. Warto przypomnieć, że w przypadku gazociągu Azja Centralna-Chiny przejście do drugiej fazy realizacji projektu zajęło aż 2 lata, a ostatecznie gazociąg ma być oddany do użytku dopiero w 2013 r. Gdyby przyjąć te same założenia, co w przypadku Azji Środkowej, finalizacji projektu gazociągu transkoreańskiego należałoby się spodziewać w 2015 r. Jednak z uwagi na dużo gorszy, w porównaniu z kazachskimi instalacjami, stan północnokoreańskiej infrastruktury, jest to mało realne. O długoterminowym charakterze projektów surowcowych świadczy również przypadek otwartej w ubiegłym tygodniu chińsko-północnokoreańskiej kopalni miedzi, której budowa trwała aż 4 lata.

W obecnej sytuacji trudno wyobrazić sobie realizację trójstronnego projektu energetycznego, który w przypadku powodzenia mógłby zmienić architekturę geopolityczną w regionie Azji Północno-Wschodniej. Stałe napięcia w relacjach międzykoreańskich i nieprzewidywalność północnokoreańskiego reżimu z pewnością nie stanowią korzystnych uwarunkowań politycznych dla realizacji ambitnego planu. Jednak mając na uwadze z jednej strony długookresowy charakter umów energetycznych, a z drugiej potencjalne korzyści ekonomiczne każdego z zaangażowanych państw, nie należy jednoznacznie przekreślać idei transkoreańskiego gazociągu.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Gazociąg transkoreański – kolejna gra Kim Dzong Ila? Reviewed by on 3 października 2011 .

Pomysł budowy gazociągu transkoreańskiego był jednym z głównych tematów sierpniowego spotkania Dmitrija Miedwiediewa z Kim Dzong Ilem. Po rozmowie z północnokoreańskim przywódcą rosyjski prezydent wyraził przekonanie, że Korea Północna jest zainteresowana realizacją trójstronnego projektu energetycznego z udziałem dwóch państw koreańskich i Rosji. O tym, że władze w Pjongjangu poważnie traktują tę inicjatywę, miał świadczyć również

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

KOMENTARZE: 1

Pozostaw odpowiedź