BLOGOSFERA

„Gazeta Wyborcza” Laos oddaje się Chinom

Chiny są chętne do inwestowania w Laosie. Jednak w zamian chcą wieloletnich koncesji oraz prawa do ziemi. Rząd Laosu zgadza się na wszystko by przyciągnąć inwestorów.

Autor: Robert Stefanicki

Artykuł został opublikowany przez gazeta.pl

http://wyborcza.pl/1,76842,8917475,Laos_oddaje_sie_Chinom.html

Adam Jones CCBY

Adam Jones CCBY

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
„Gazeta Wyborcza” Laos oddaje się Chinom Reviewed by on 8 marca 2011 .

Chiny są chętne do inwestowania w Laosie. Jednak w zamian chcą wieloletnich koncesji oraz prawa do ziemi. Rząd Laosu zgadza się na wszystko by przyciągnąć inwestorów. Autor: Robert Stefanicki Artykuł został opublikowany przez gazeta.pl http://wyborcza.pl/1,76842,8917475,Laos_oddaje_sie_Chinom.html Udostępnij:        

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 8

  • Pan Zyggi ma zawsze racje…, nawet kiedy nie ma racji…

    • No, niechże Pan się czasem nie dąsa za bardzo. Przecież nikt Panu nie zabrania spróbowac udowodnic, że nie czytałem artykułu. :-)

  • I jeszcze na desr Panie Zyggi :) ot co. Mam nadzieje, że już jest Pan syty:

    Laos potrzebuje chińskich inwestycji, problemem jest ich nieprzejrzystość i korupcja – mówi „Gazecie” prof. Stuart-Fox. – W zamian za zgodę na dzierżawę ziemi, chińskie firmy płacą łapówki decydentom z laotańskiej partii komunistycznej. Tych interesuje tylko zysk, a nie los ich ziomków użytkujących tę ziemię, którzy muszą się przeprowadzić. W dodatku chińscy inwestorzy importują siłę roboczą z Chin, rzadko dają pracę Laotańczykom.

    Ciemną stronę kolonizacji pokazują chińskie uprawy kauczuku w Laosie i Birmie, które dla tamtejszych wieśniaków miały stanowić alternatywę dla maku opiumowego. W teorii są to projekty rozwojowe finansowane przez rząd w Pekinie, ale realizują je firmy chińskie nastawione na zysk. Plantatorzy wypierają lokalnych rolników z najlepszej ziemi, a w Birmie zmuszają ich do pracy. „W mojej gminie każda rodzina daje siłę roboczą na plantację”, opowiadał gazecie „Irrawady” pracownik organizacji humanitarnej z birmańskiego kraju Wa. „Praca jest obowiązkowa, choć zwykle robotnicy dostają niewielką zapłatę lub są zwolnieni z podatku”.

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,86680,8917475,Laos_oddaje_sie_Chinom.html#ixzz1G1Jgvnx7

  • Panie Zyggi! Prosze przeczytac caly tekst z GW, to Pan zrozumie problem i nie bedzie szydzil z tytulu, wszak tytul to jedynie zajawka- zacheta do przeczytania artykulu. :

    W laotańskim mieście Boten przy granicy z Chinami ciężko się porozumieć w miejscowym języku. Personel w hotelu, taksówkarze, prostytutki, sklepikarze mówią tylko po chińsku, płaci się w juanach, linie telefoniczne mają chiński numer kierunkowy, do gniazdek elektrycznych pasują tylko chińskie wtyczki, terenówki z Chin jeżdżą bez tablic rejestracyjnych, a laotańskiego policjanta na ulicy się nie uświadczy.

    W 2002 r. Boten ustanowiono specjalną strefą ekonomiczną i wydzierżawiono chińskiej spółce na 30 lat, z możliwością przedłużenia na kolejne 60. Na początek Chińczycy zbudowali tu luksusowy hotel i kasyno (tylko dla Chińczyków), wokół szybko powstały sklepy wolnocłowe, restauracje, stragany, burdele – w stu procentach chińskie. W planach jest budowa pola golfowego, centrum konferencyjnego i lotniska.
    Inwestycje te oraz pożyczki – reklamowane jako „pomoc” dla ubogiego sąsiada – mają swoją cenę. Znawca Laosu Martin Stuart-Fox z Uniwersytetu Queensland pisze, że Pekin oczekuje w zamian trzech rzeczy: poparcia polityki wobec Tajwanu i Tybetu, pozwolenia na eksploatację laotańskich zasobów naturalnych oraz korytarza komunikacyjnego z Chin do Tajlandii. Rząd Laosu zgadza się na to bez mrugnięcia okiem. W ostatnich latach apetyt Chin wzrósł: chcą na wyłączność specjalnych stref gospodarczych oraz długoterminowych dzierżaw ziemi, w tym pod budowę nowej chińskiej dzielnicy w centrum Vientiane, stolicy Laosu. Zdaniem ekspertów jest to przygotowanie „lebensraum” pod migrację z chińskiej wsi – Chiny mają zbyt mało zasobów, w tym ziemi uprawnej, w stosunku do liczby ludności, szukają ich więc poza swoimi granicami.

    • Zadziwia mnie Pańska pewność, że nie czytałem artykułu. :-) Moja uwaga dotyczyła jedynie niezgrabności tytułu tego artykułu, bo jak napisałem, oddawać mogą się kobiety, względnie politycy. Ale żeby kraje? Mogą co najwyżej BYĆ ODDAWANE. Ot, taka subtelna różnica… :-)

    • P.S. Ponadto ekspansja gospodarcza Chin na razie nie zmienia faktu, że Laos pozostaje POLITYCZNIE sojusznikiem Wietnamu, który jak wiadomo nie był i nie jest sojusznikiem ChRL.

    • A ChRL ma w ogóle jakiegoś sojusznika (albo chociaż państwo przyjaźnie nastawione) za wyjątkiem Pakistanu i Korei Pn. ?
      Z tego co się orientuję, a nie orientuje się zbyt dobrze to Chiny nie mają dobrych stosunków ze swoimi sąsiadami.

  • Oddawać to się mogłaby kobieta facetowi, albo w nieco innym kontekście np. Bierut Stalinowi. :-D Poza tym Laos łączy tradycyjny sojusz z Wietnamem, co stawia trochę pod znakiem zapytania owo „oddawanie się” przez ten kraj Chinom, co w niezgrabny sposób sugeruje tytuł artykułu.

Odpowiedz na „TeddeAnuluj pisanie odpowiedzi