Artykuły,Publicystyka,Wietnam news

G. Szymańska-Matusiewicz: Polsko-wietnamska umowa o ochronie informacji niejawnych

hanoi

missbossy/CCBY

Umowa między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Rządem Socjalistycznej Republiki Wietnamu o wzajemnej ochronie informacji niejawnych, podpisana w Hanoi dnia 9 września 2010 r przez premierów obydwu państw oczekuje obecnie na ratyfikację przez prezydenta Bronisława Komorowskiego. Kwestia ratyfikacji tej umowy wzbudziła jednak kontrowersje w gronie posłów zasiadających w Komisji Spraw Zagranicznych. Toczona przez parlamentarzystów debata przypomina o dylematach towarzyszących współpracy z krajami, wobec których wysuwane są zarzuty w kwestii łamania praw człowieka. Szczególnego wymiaru toczącej się debacie dodaje fakt zamieszkiwania w Polsce licznej diaspory wietnamskiej. Zawarcie umowy z Wietnamem w zakresie „ochrony informacji niejawnych” w kontekście omawianej szeroko w mediach sprawy procedur identyfikacji stosowanych wobec Wietnamczyków przebywających w aresztach deportacyjnych musi rodzić pytania o zakres i charakter postulowanej współpracy.

Umowa będąca przedmiotem zainteresowania Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych w dniu 24 marca 2011 roku, dotycząca „wzajemnej ochrony informacji niejawnych”, była jednym z pięciu dokumentów podpisanych przez Donalda Tuska podczas jego wizyty w Hanoi we wrześniu 2010 roku. Pozostałe dokumenty to umowa o współpracy dotyczącej obronności, protokół o współpracy między resortami spraw zagranicznych, porozumienie o rozwoju i wzajemnie korzystnej współpracy w dziedzinie weterynarii, a także list intencyjnego o współpracy resortów środowiska. Obecnie ratyfikowana umowa stanowi, w myśl deklaracji przedstawicieli Ministerstwa Spraw Zagranicznych, niezbędne uzupełnienie umowy o współpracy dotyczącej obronności, w ramach której rozwijane mają być kontakty gospodarcze, a także wymiana informacji i doświadczeń w zakresie wojskowości.

Na posiedzeniu odbywającym się w dniu 24 marca 2011 Sejmowa Komisja Spraw Zagranicznych zaakceptowała przekazanie umowy do ratyfikacji prezydentowi. Nie obyło się jednakże bez gorącej debaty. Posłowie opozycji, Tadeusz Wita oraz Karol Karski (obydwaj reprezentujący PiS) wyrazili swój sprzeciw wobec faktu zawierania przez polski rząd umowy o „ochronie informacji niejawnych” z rządem Socjalistycznej Republiki Wietnamu, który określili mianem państwa totalitarnego. Poseł Karski zwrócił ponadto uwagę, iż umowa ta przewiduje dodatkowo wspólne wytwarzanie „informacji niejawnych” przez przedstawicieli obydwu państw, a więc dotyka kwestii wzajemnej współpracy służb specjalnych. Sugerowano, iż tego rodzaju umowy mogą służyć inwigilacji przebywających w Polsce przedstawicieli wietnamskiej opozycji. Zastrzeżenia wyrażane przez posłów PiS podzielał także poseł rządzącej Platformy Obywatelskiej, Dariusz Lipiński. Poseł Lipiński składał trzykrotnie interpelacje w nagłośnionej medialnie sprawie Wietnamczyków przebywających w polskich aresztach deportacyjnych , którzy byli przesłuchiwani na terenie RP przez przedstawicieli wietnamskiego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Przesłuchania te były możliwe na podstawie umowy o readmisji z 2004 roku, która przewiduje taki właśnie tryb identyfikacji wobec osób, których ustalenie tożsamości na innej drodze jest niemożliwe. Posłowie zażądali od obecnego na posiedzeniu przedstawiciela Ministerstwa Spraw Zagranicznych wyjaśnień dotyczących związku umowy będącą przedmiotem ratyfikacji z umową o readmisji z 2004 roku, określającą procedury identyfikacji dopuszczane wobec zamieszkujących w Polsce Wietnamczyków.

Wiceminister Spraw Zagranicznych Jacek Najder oznajmił, iż głównym celem ratyfikowanej obecnie umowy jest zacieśnienie współpracy gospodarczej pomiędzy Polską a Wietnamem. Przypomniał, iż jeszcze kilka miesięcy temu posłowie obecni na posiedzeniu Komisji SZA uznali kwestię rozwoju współpracy z Azją za sprawę priorytetową, i pytali o stosowne instrumenty niezbędne do jej zacieśnienia. „Umowa o wzajemnej ochronie informacji niejawnych” ma stanowić jeden z tych instrumentów, ułatwiając współpracę w zakresie przemysłu obronnego i rozszerzenie jej na inne gałęzie przemysłu. Zadeklarował przy tym, iż kwestia ochrony praw człowieka w Wietnamie jest uznawana przez MSZ za bardzo istotną. Jednakże należy mieć na uwadze, iż cała społeczność międzynarodowa prowadzi z Socjalistyczną Republiką Wietnamu ożywioną wymianę gospodarczą, kulturalną i dyplomatyczną. Polska nie może pozwolić sobie na pozostawanie w tyle w tym zakresie.

W wyniku głosowania Komisja zadecydowała o przekazaniu umowy do ratyfikacji prezydentowi. Jednakże rezultat głosowania – 8 głosów za i 7 głosów przeciw – wykazuje, iż w gronie polityków kwestia współpracy z Wietnamem, w szczególności w kwestiach, które mogą zahaczać o problematykę przestrzegania w tym kraju praw człowieka, pozostaje sprawą kontrowersyjną.

Wydaje się, iż w obliczu istniejących kontrowersji pożądaną sprawą byłoby przedstawienie opinii publicznej szerszego kontekstu umów zawieranych z Socjalistyczną Republiką Wietnamu. Kwestia działań Straży Granicznej we współpracy z przedstawicielami departamentu A18 Socjalistycznej Republiki Wietnamu została szeroko nagłośniona w mainstreamowych mediach, na czele z Gazetą Wyborczą. Działaczka wietnamskiej opozycji demokratycznej Đặng Thu Hương we współpracy z Marią Kotowską i przy wsparciu Stowarzyszenia Wolnego Słowa wyprodukowała również film „ul. A18”, sugestywnie prezentujący dwuznaczność procedur stosowanych wobec wietnamskich migrantów przez polskie służby imigracyjne. Cała sprawa przedstawiana była jako skandaliczny w świetle polskich doświadczeń historycznych przypadek współpracy przedstawicieli polskich władz z totalitarnym reżimem, pragnącym roztaczać kontrolę także nad swoimi obywatelami przebywającymi za granicą w państwie demokratycznym. Należy odnotować jednakże również fakt, iż omawiana sytuacja była oceniana inaczej przez niektóre osoby dobrze zaznajomione z wietnamskimi realiami, jak Maciej Ryczko, który na swoim blogu wyraził nieco odmienną opinię wobec procedur zastosowanych w stosunku do „nielegalnych Wietnamczyków” w porównaniu z obrazem wyłaniającym się z artykułów publikowanych w Gazecie Wyborczej.

Tym niemniej jednak, zagadnienie współpracy pomiędzy Polską a Wietnamem w zakresie „ochrony informacji niejawnych” może więc budzić zrozumiałe zastrzeżenia wśród części opinii publicznej, zaangażowanej w kwesite szerzenia idei demokracji i praw człowieka. Stosownym wobec powyższego wydaje się fakt złożenia szerszych niż obecnie oferowane wyjaśnień w omawianej kwestii przez przedstawicieli rządu i Ministerstwa Spraw Zagranicznych, odpowiedzialnych za kształt zawartej umowy.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
G. Szymańska-Matusiewicz: Polsko-wietnamska umowa o ochronie informacji niejawnych Reviewed by on 13 kwietnia 2011 .

Umowa między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Rządem Socjalistycznej Republiki Wietnamu o wzajemnej ochronie informacji niejawnych, podpisana w Hanoi dnia 9 września 2010 r przez premierów obydwu państw oczekuje obecnie na ratyfikację przez prezydenta Bronisława Komorowskiego. Kwestia ratyfikacji tej umowy wzbudziła jednak kontrowersje w gronie posłów zasiadających w Komisji Spraw Zagranicznych. Toczona przez parlamentarzystów debata przypomina

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 11

  • mimo iz polska ma ‚wlasne problemy’ mysle ze powinna z otwartymi ramionami przyjmowac obcokrajowcow i dawac im legalne prawo do mieszkania, szczegolnie pracowitym i wdziecznym za pomoc i miejsce do mieszkania – wietnamczykow a takze powiekszajaca sie disapore z innych krajow azji.

    • jestem za! jestem za! jestem za! jestem za!

      • Avatar ciekawy

        dla wyjaśnienia komentator wyżej to nie ja :)
        różni nas tylko kolor nicku, ale jeśli będę musiał (albo kolega wyżej) rozważyć zmianę nicku aby nie dochodziło do pomyłek

  • @Zyggi!
    na potwierdzenie Panskich slow dodam, ze w Tajlandii,glownie w Pattaya mieszka na stale 55 tys.Szwedow,najwiecej z nich to emeryci,ktorzy pobieraja emeryture ze Szwecji i mieszkaja w TL na wizie tzw.”emerytalnej” (statystyki, zrodlo Narodowa Organizacja Turystyki). W rozmowie Szwedzi przyznaja, ze Szwecja w porownaniu do Tajlandii to zniewolony kraj, wktorymwolnosc jest tylko na papierze..Oczywiscie wielu tychze przyjechalo do Tajlandii by miec niemal nieograniczona „wolnosc” seksualna. Jakkolwiek.Widok Szweda idacego w objeciach z Tajem (rownie czesto jak z Tajka), tylko to potwierdza. Jeden ze Szwedow opowiadal mi,jak wielkie poroblemy ma legenda tenisa Bioern Borg, ktorego panstwo niemal doprowadzilo do bankructwa.Nie znam sprawy blizej.
    pozdrawiam Panie Zyggi.

    • Ponieważ od dziecka interesuje się sportem, sprawa Borga jest mi w miarę znana. W Szwecji w latach siedemdziesiątych maksymalna stawka podatkowa od PIT wynosiła 80%. Nic dziwnego, że bogaci ludzie robili wszystko, że wykręcić się od tego, nazwijmy to po imieniu, państwowego złodziejstwa. Bjorn Borg, który był wtedy uważany za najlepszego tenisistę świata osiedlił się w Monaco, żeby uniknąć płacenia tych podatków. Nic mu to nie pomogło. Szwedzki urząd podatkowy nic mu nie odpuścił.
      Podobną sprawę miał słynny reżyser Ingmar Bergman, któremu wytoczono proces karny o niepłacenie podatków. Nie udało im się tego
      udowodnić, niemniej reżyser w proteście wyemigrował na kilka lat do
      Niemiec. Zapłacił za to załamaniem zdrowia i brakiem aktywności
      zawodowej.

  • Różnica jest taka, że w niektórych krajach o łamaniu praw człowieka można mówić głośno a w innych panuje cenzura, więc nawet nie znamy skali zjawiska, możemy przypuszczać, że to co udaje się ujawnić to tylko wierzchołek góry lodowej. Tak się składa, że kraje Europy należą do pierwszej grupy a kraje Azji w większości do drugiej.

    „NIE MA KRAJU NA SWIECIE GDZIE PRAWA CZLOWIEKA NIE BYLYBY LAMANE. Kwestia jest tylko skali lamania tychze.”
    To trochę jakby powiedzieć: wszyscy ludzie są grzesznikami, różnica między Matką Teresą a Józefem Stalinem jest tylko w skali ich grzeszności.

    • To prawda. Skala łamania praw człowieka w takiej np. Szwajcarii jest nieporównanie mniejsza niż w Chinach, na Kubie czy w Egipcie, nie mówiąc o Birmie, Arabii Saudyjskiej, Sudanie lub Zimbabwe. Jest nawet wyraźnie mniejsza niż w zdawałoby się niewinnej Szwecji, gdzie rokrocznie tysiące dzieci jest odbieranych rodzicom, a za krytykę zachowań homoseksualnych można trafić do paki lub w najlepszym razie mieć spore nieprzyjemności (czego doświadczył m.in. pastor Ake Green).

  • Tu sie Pan Zyggi pewnie zdziwi, ale…., po przeczytaniu takiego tekstu, po zapoznaniu sie ze stanem umyslow wielu polskich parlamentarzystow (glosowanie w komisji poselskiej 8/7) nie dziwie sie nawet przesadnemu uwielbieniu dla Azjatyckich panstw, w tym dla Chin.
    Wietnam to piekny i stajacy sie coraz bardziej nowoczesnym kraj. Nasi turysci byli zachwyceni Wietnamem, kultura kraju, zabytkami, muzeami, wreszcie uprzejmowscia samych Wietnamczykow. Arbitralne slogany rzucane przez poslow, ze oto mamy do czynienia z krajem, gdzie lamie sie prawa czlowieka niemal na dzien dobry, ze jest to komunistyczny kraj itd., otoz takie poglady nalezaloby skonfrontowac z wieloma polskimi przypadkami lamania praw czlowieka. Chocby tym sprzed wczoraj, gdzie antyterorysci poblili 87-latka, skuli jego zone staruszke, splondrowali mieszkanie, narobili rumoru niczym gestapo, a wszystko dlatego, ze…pomylili adresy w poszukiwaniu narkotykow. Po incydencie policja nawet NIE PRZEPROSILA. Skandal!
    Moze Ci poslowie, ktorzy widza w azjatyckich panstwach jedynie zagrozenie, mogliby sie rozejrzec po panoramie polskich wydarzen i zajac sie ochrona praw czlowieka we wlasnym podworku.

    Stawiam teze: NIE MA KRAJU NA SWIECIE GDZIE PRAWA CZLOWIEKA NIE BYLYBY LAMANE. Kwestia jest tylko skali lamania tychze.
    tym razem uklony dla mojego Oponenta,p. Zyggi.
    dzis lepiej Pana rozumiem, Pan mieszka w Polsce, ma swiezy dostep do biezacej informacji, do mnie docieraja strzepy tychze.
    pozdrawiam

    • Panie Snake, jakże cieszy mnie Pański post. To oznacza, że jednak nie jest Pan bezkrytycznym wielbicielem polskiej rzeczywistości – podobnie jak ja – chińskiej czy wietnamskiej. Zdaję sobie sprawę, że dochodzi tam do ogromnych nadużyć. Ale zarazem wydaje mi się, iż zdrowy pragmatyzm wziął tam ostatecznie górę nad chorą ideologią.
      Co do dzisiejszego Wietnamu, biografia Ho Chi Minha pomaga zrozumieć, dlaczego komunizm (czy może raczej jego miejscowa odmiana) tak mocno zakorzenił się w tamtejszej rzeczywistości. „Wujek Ho” jakkolwiek sprawował władzę dyktatorską, to jego reżim daleki był od ideologicznych wybryków w stylu Mao czy Kim Ir Sena.

    • Ja już zaprzestałem lektury czegokolwiek co dotyczy polityki polskiej, bo się tylko denerwuję niepotrzebnie. Zaprzestanie oglądania TV i czytania monotematycznej prasy to coś co polecam każdemu (ja już jestem na „odwyku” prawie miesiąc) – całe szczęście istnieje internet, a wraz z nim selekcja to co uważamy za cenne i to co uważamy za nie warto przeczytania/obejrzenia.

Pozostaw odpowiedź