BLOGOSFERA

„Forbes.pl”: Singapur nie daje szans europejskiej unii walutowej

Singapur nie planuje zakupu obligacji krajów europejskich. Były premier tego kraju Lee Kuan Yew, że nie widzi szans na przetrwanie europejskiej unii walutowej z  powodu różnic gospodarczych pomiędzy państwami Starego Kontynentu.

Cały artykuł dostępny tutaj

na fotografii Lee Kuan Yew

 

Mariola Piekut

 

 

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
„Forbes.pl”: Singapur nie daje szans europejskiej unii walutowej Reviewed by on 14 września 2011 .

Singapur nie planuje zakupu obligacji krajów europejskich. Były premier tego kraju Lee Kuan Yew, że nie widzi szans na przetrwanie europejskiej unii walutowej z  powodu różnic gospodarczych pomiędzy państwami Starego Kontynentu. Cały artykuł dostępny tutaj na fotografii Lee Kuan Yew   Mariola Piekut     Udostępnij:        

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 7

  • Zadłużenie Grecji jest KILKADZIESIĄT RAZY wyższe od jej eksportu razem z zyskami z turystyki. Kto jeszcze może wierzyć w reanimację tego trupa, który eksportuje za 20 mld USD rocznie (na 1 mieszkańca 2,5 raza mniej niż Polska i 5,5 raza mniej niż Czechy)? Chyba tylko greccy związkowcy – najwięksi lenie i rozrabiacze w Europie.

  • Cyt. „Będzie to bardzo bolesne, ponieważ jest to przyznaniem, że jednej Europy nie da się osiągnąć – powiedział Lee na forum zorganizowanym przez jeden z singapurskich uniwersytetów. – Nie można oczekiwać, że Grecy będą maszerować tak jak Niemcy – dodał.”
    Dobrze, że do strefy euro nie zdążyły dostać się takie mocarstwa jak Polska, kraje bałtyckie, Rumunia czy Bułgaria. Wystarczyło kłopotów z przyzwyczajonymi do sjesty i fiesty narodami południa Europy, żeby unia walutowa zaczęła się walić jak domek z kart. Gdyby dorzucić Rumunów i Bułgarów, dopiero byłby cyrk…
    Cyt. „Chińczycy nie mogą uratować Europejczyków, nawet gdyby chcieli – powiedział Lee i dodał: „Łatwiej jest prowadzić interesy z dwudziestoma kilkoma słabymi krajami europejskimi niż z dwudziestoma kilkoma zjednoczonymi krajami europejskimi”.
    Gdyby jednak sprawy zaszły dalej, nie byłoby to korzystne dla Chin i w ogóle Azji. Ewentualny rozpad UE oznaczałby, że Chiny i inne kraje Azji byłyby zmuszone wycofywać się z europejskich przyczółków. Np. po co byłoby produkować auta czy telewizory na Węgrzech i Słowacji, gdyby były przywrócone granice? Jednak straty azjatyckich koncernów to małe piwko w porównaniu do dramatu, jaki spotkałby biedniejsze kraje Europy – bez funduszy unijnych, inwestycji, bez dostępu ich towarów na rynki Niemiec i innych bogatych krajów, bez możliwości podróżowania ich obywateli za pracą itd. Miejmy nadzieję, że całkowity rozpad UE nie nastąpi, i że min. Rostowski nie będzie musiał się starać o Zieloną Kartę do USA, o której ostatnio mówił zaskoczonym europarlamentarzystom. :-)
    Tak czy inaczej obecne problemy Eurolandu pokazują, że – tak jak ostrzegał Milton Friedman – euro to projekt polityczny, bez ekonomicznej racji bytu. Że nie tędy droga do rozwoju Europy. Chyba tylko pozostaje tu zapytać: gdzie pochowano nieboszczkę Strategię Lizbońską, o której trąbiono 10 lat temu?…

    • Poziom dyskusji jaki zaproponował min.Rostkowski przypomina mi poziom
      pana Wałęsy, który też mówił, że gdy ktoś tam wyga wybory to on emigruje.
      Ten ktoś wygrał, p .Wałęsa został.

    • Kiedy gdzieś koło 2001-2002 byłem we Włoszech i dyskutowałem z Włochami o Strategii Lizbońskiej to patrzyli na mnie ze zdziwieniem, kiedy
      powiedziałem, że EU nie ma szans na przegonienie USA, bo musieliby
      ograniczyć urlopy do 2 tygodni, pozostawać w pracy po godzinach i zrezyg-
      nować z wielu przywilejów socjalnych. Byli zupełnie przekonani, że nue muszą
      z niczego zrezygnować żeby przegonić Amerykanów.

    • Nie sądzę, że nastąpił rozpad Unii i zamknięcie granic. Dla Niemiec i Francji
      Unia to gradka. Mogą dyrygować słabszymi. Przy rozpadzie Unii straciliby
      mnóstwo instrumentów.

  • Lee Kuan Yew, ikona i legenda Singapuru, były długoletni premier tego kraju o ojciec
    obecnego premiera, aktualnie minister senior, znający z autopsji Europę (studiował
    w London School of Economics i w Cambridge) zapewne dobrze wie co mówi.
    Stanowisko Singapuru odnośnie nie zakupywania euroobligacji jest klarownym znakiem
    jak kraj niezmiernie zdrowy gospodarczo widzi chorą instytucje cywilizacji uważającej się za pępek świata.
    Bardzo wymowne jest jego stwierdzenie, że Chiny też nie mają interesu w kupowaniu
    tych obligacji bo rozpad europejskiej unii walutowej uczyni kraje europejskie słabszymi.

    • Avatar Adam Izydorczyk

      @wute

      Słowa ” jak kraj niezmiernie zdrowy gospodarczo widzi chorą instytucje cywilizacji uważającej się za pępek świata ” są oczywiście na wyrost ponieważ Singapur też ma dość duże zadłużenie ( 105 % PKB ), a wszystko jak wiemy zależy od przyjętej metodologii liczenia długu :)
      ( Dla przykładu Polska ma 55 % PKB, a wg. innej metodologii 204 $ PKB ) Ogólnie warto tutaj porozmawiać o tzw. ” procedurach budżetowych ”

      Jednak w tym co wute napisałeś, jest też wiele prawdy szczególnie kiedy mówimy o % PKB przepuszczanych przez budżet państwa ( tylko 14 % PKB – dla porównania Polska 46 % PKB ) Podatki w Singapurze w porównaniu z Europą są marginalne + funkcja budżetu zasadniczo różni się od tego jaki znamy w Polsce.
      U nas budżet to jest taki duży wór do, którego wrzuca się pieniądza, a potem dzieli to tu to tam :)
      To jest metoda jeszcze z 19 wieku i my się jej dalej trzymamy ^_^

      W Singapurze, ale nie tylko działa się w oparciu o „Lean Government” oraz ” New Public Management” czyli nowe metody zarządzania finansami publicznymi !!

      ….. ale co to przeciętnego urzędnika z 700 tyś armii urzędników obchodzi ? :+)

Pozostaw odpowiedź