BLOGOSFERA

„Forbes”: Chińskie trampki Liverpoolu

5c437baf143740a38107a96e338e3abd_fbartmZadłużony po poprzeczkę bramki słynny angielski klub może wkrótce trafić w chińskie ręce. Liverpoolem interesuje się Zhu Jun, chiński właściciel notowanej na Nasdaq internetowej firmy The9

Kończący się sezon był dla Liverpoolu najsłabszy od lat. Porażki w Lidze Mistrzów, Lidze Europejskiej i dopiero siódme miejsce w lidze angielskiej oznaczają, że trudna sytuacja klubu stanie się jeszcze gorsza. W przyszłym sezonie do kasy Liverpoolu nie wpłyną żadne dodatkowe dochody z tytułu gry w europejskich pucharach, a wierzyciele klubu coraz głośniej upominają się o pieniądze.

W tej sytuacji swoją trzyletnią przygodę z „The Reds” postanowili zakończyć ich amerykańscy właściciele. Tom Hicks i George Gillet, inwestorzy posiadający w portfelu m.in. po jednym klubie NHL, już w połowie kwietnia zapowiedzieli, że FC Liverpool jest na sprzedaż.

Zainteresowanie „The Reds” szybko zgłosił pochodzący z Chin Zhu Jun, założyciel notowanej na rynku Nasdaq firmy internetowej The9. Według doniesień Forbes.com, chiński inwestor miał już przeprowadzić wstępne rozmowy z szefostwem klubu.
Dla Zhu zakup Liverpoolu byłby skokiem na głeboką wodę. Jest już wprawdzie właścicielem klubu piłkarskiego, jednak występujący w lidze chińskiej Shanghai Shenhua nie może równać się z klubem z angielskiej „Wielkiej Czwórki”. Dla europejskiej piłki również byłaby to spora rewolucja. Zdążyliśmy się już przyzwyczaić, że właścicielami największych klubów są inwestorzy z Rosji czy Zatoki Perskiej. Kapitał chiński byłby jednak zupełną nowością.

Póki co kością niezgody w negocjacjach jest cena. W marcu 2007 r. Amerykanie kupili drużynę za ponad 200 mln funtów, teraz chcieliby za nią cztery razy tyle. Wybrany na doradcę przy sprzedaży pakietu kontrolnego akcji klubu Barclays Capital oraz wyznaczony przez bank nowy prezes Martin Broughton spodziewają się pozyskać za niego aż 800 mln funtów.

Sęk w tym, że w najnowszym rankingu amerykańskiego „Forbesa” najbardziej wartościowych (finansowo) klubów piłkarskich, Liverpool wyceniany jest zaledwie na 500 mln funtów. Różnicę bankierzy tłumaczą potencjałem wzrostowym wynikającym z zapowiadanego rozwoju klubowego stadionu na Anfield Road.

Trudno będzie jednak znaleźć chętnego do wyłożenia tak znacznej kwoty na zespół, którego wartość w ciągu roku spadła o 20 procent. Wcześniej pojawiła się już oferta ze strony funduszu private equity Rhone Group, który za 40-proc. pakiet akcji zaproponował zaledwie 118,5 mln funtów. Amerykanie bez wahania ją odrzucili, ale i propozycja Zhu jest podobno znacznie niższa zarówno od wyceny przygotowanej przez Barclays, jak i „Forbesa”.

Czas gra na korzyść kupujących. Zadłużenie klubu sięga 240 mln funtów. Wprawdzie będący głównym pożyczkodwacą Royal Bank of Scotland zgodził się o pół roku odroczyć spłatę sięgającej 100 mln funtów swojej części długu, jednak Amerykanie znajdują się pod coraz większą presją i chcą jak najszybciej uciec od niechcianego biznesu.

Doniesienia o negocjacjach z Chińczykiem zapewne nie ucieszą fanów „The Reds”. Podobnie jak amerykańscy właściciele w Liverpoolu, Zhu nie cieszy się sympatią kibiców swojego klubu. Wkrótce po zakupie dokonał fuzji zespołu z lokalnym – nielubianym – rywalem. Szacunku fanów nie zdobył również wychodząc w pierwszym składzie drużyny na przedsezonowym turnieju towarzyskim w Holandii. Wytrzymał zaledwie pięć minut, a co ciekawe jego przeciwnikami byli właśnie piłkarze Liverpoolu. Być może już wtedy barwy „The Reds” wpadły chińskiemu przedsiębiorcy w oko.

Artykuł ukazał się w Forbes, jego autorem jest Aleksander Kobyłka.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
„Forbes”: Chińskie trampki Liverpoolu Reviewed by on 7 czerwca 2010 .

Zadłużony po poprzeczkę bramki słynny angielski klub może wkrótce trafić w chińskie ręce. Liverpoolem interesuje się Zhu Jun, chiński właściciel notowanej na Nasdaq internetowej firmy The9 Kończący się sezon był dla Liverpoolu najsłabszy od lat. Porażki w Lidze Mistrzów, Lidze Europejskiej i dopiero siódme miejsce w lidze angielskiej oznaczają, że trudna sytuacja klubu stanie się

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź