BLOGOSFERA

„Dziennik polski”: Męski świat sumo

728px-Asashoryu_fight_Jan08W japońskim świecie sumo kobiety są nieobecne

Cały entourage otaczający zawodnika, włączając fryzjerów i kucharzy to mężczyżni. Dopiero w roku 1909 pozwolono kobietom oglądać zawody. Do dziś jednak, nie wolno im nawet dotknąć słomianego wzniesienia areny, na której odbywają się walki.

Nie zrobiono nawet wyjątku dla pani gubernator okręgu, która musiała wręczać nagrody stojąc z boku, a nie jak zwykle, na ringu. Jak najbardziej wolno im jednak dotykać samych zawodników i każdy yokozuna, czyli wielki champion, ma wiele piszczących fanek, przyciągniętych siłą i bogactwem, a także starym wierzeniem o niezwykłej potencji tych panów. Sumo to esencja Japonii, związane z tradycją samurajów, dworem cesarskim i religią shinto, było już popularne w okresie Heian (794-1185). Dlatego, jak stwierdziła Japońska Asocjacja Sumo: „każda zmiana tradycji byłaby obrazą przodków”.

„Stajnie”

Tak nazywa się budynki zamieszkiwane przez zawodników. Prowadzone przez zasłużonych mistrzów przyjmują chętny narybek: chłopców, głównie z prowincji, już w wieku 13 lat. Od przekroczenia bramy stajni zaczyna się ściśle regulowane życie. Hierarchia jest podstawą organizowania zajęć dla poszczególnych grup. Najmłodsi chłopcy wstają już o piątej rano, by przygotować śniadanie starszym, posprzątać, przygotować ubrania i wykonać wszelkie wymagane czynności. Są najniżsi w hierarchii i służą jako chłopcy na posyłki o każdej porze dnia i nocy. Śniadanie jedzą tylko starsi rangą zawodnicy. Młodzi, zwani rikishi, dopiero po przygotowaniu obiadu mogą zasiąść do stołu. Wtedy najadają się do syta i udają się na obowiązkową drzemkę. Taki porządek dnia ma zapewnić szybki przyrost wagi. Po drzemce uczą się, w nieco innym programie, niż obowiązujący w państwowych japońskich szkołach, a potem trenują. Wieczorem przygotowują kąpiel. Tu również obowiązuje ścisła hierarchia. Japończycy bowiem nie myją się podczas kąpieli, ale przed. Wielkie, tradycyjnie drewniane wanny są do „wymoczenia” i relaksacji. Woda więc nie jest zmieniana po każdej osobie, która z kąpieli korzystała. Najpierw więc moczą się mistrzowie, potem średnia kadra, a na końcu nowy narybek. Od chwili przystąpienia do „stajni” sumo młodzi chłopcy są też zobowiązani zapuszczać włosy, by potem je związać w samurajskim stylu w specjalny kok na czubku głowy. Każda klasa zawodników jest też zobowiązana do noszenia innego typu, tradycyjnego japońskiego stroju. Juniorom wolno jedynie i latem, i zimą nosić krótkie, cienkie, bawełniane kimono i drewniane sandały. Wyższym w hierarchii pozwala się na wierzchnie okrycie, ale tylko mistrzowie mogą sobie sami wybierać jedwabne kimona i inny rodzaj butów. Hierarchia i ścisłe reguły podporządkowania nie są jednak najtrudniejsze w życiu młodego adepta sumo. Od początku trenuje się ich by stali się „twardzi”. Bicie, poniżanie, wrzask i ciągłe wymagania sprawiają, że w tym okresie wykrusza się najwięcej chętnych. Właściciel „stajni” to pan i bóg w swoim przybytku i nie podlega żadnej kontroli. Pobicia są na porządku dziennym i jedynie śmierć może spowodować penetrację tego światka. Tak stało się w 2007 roku, gdy właściciel „stajni” uderzył w głowę butelką 17-letniego zawodnika a następnie kazał innym go „utwardzić”. Chłopak zmarł, a jego zwłoki poddano natychmiastowej kremacji. Dopiero starania rodziny ujawniły brutalność panującą w szkole sumo i właściciela skazano na więzienie.

Yokozuna czyli wielki mistrz

Nic dziwnego, że w świecie sumo mogą przetrwać tylko najsilniejsi. Przeciętny zawodnik zwykle waży 135-175 kg, przy wzroście 180 cm. Nie ma jednak żadnych kategorii dotyczących walk. Tak więc dużo lżejszy zawodnik może znaleźć się na ringu z wagowym gigantem. Walki są prowadzone według wcześniejszej klasyfikacji, czyli pozycji w hierarchii zawodników, a o tej decyduje pan „stajni”, wygrane walki, oraz wiele innych czynników, które trudno spenetrować. Przeciętna walka trwa około 30 sekund. Dłuższe, z udziałem yokozuny, mogą trwać nawet dwie minuty. Samo widowisko jest jednak trochę dłuższe, bo przed każdą walką obowiązuje wyrafinowany rytuał. Zawodnicy najpierw klaszczą w obie dłonie, następnie tupią, by odpędzić z areny złe duchy. Po tym wychodzą z ringu do swoich części, gdzie każdy dostaje z chochli łyk wody. Woda pochodzi ze specjalnego kubła, który stoi przez cały czas na ringu. To „woda siły”, po której należy wytrzeć usta w „papier siły”. Następnie zawodnicy wracają na ring. Jest to koliste wzniesienie o przekątnej 4 m 55 cm, zbudowane na podstawie bali ze słomy ryżowej i pokryte gliną zmieszaną z piaskiem. Dwie białe linie wyznaczają pozycje do rozpoczęcia walki. Na tych liniach siłacze kucają naprzeciwko siebie, znów klaszczą w ręce, a potem rozkładają ramiona, by pokazać, że nie mają ukrytych noży. Znów wracają do swoich części ringu, tym razem po garść soli, którą sypią zamaszyście na arenę. Ta ma finalnie oczyścić i przygotować ring. Po tym ponowne kucnięcie na linii, umieszczenie pięści na ziemi i mierzenie oponenta spojrzeniem. Tylko najsłabsi zawodnicy atakują po pierwszym „patrzeniu w oczy”. Po yokozunie każdy spodziewa się kilku takich „zabijań wzrokiem”. Mistrzowie czynią to po kilka razy, wstają, odchodzą i znów w pozycji wyściowej: patrzą. Za każdym powrotem ponownie rzucają sól na ring. Nic dziwnego, że po tych wszystkich przygotowaniach, reguły samej walki są niezwykle proste. Wygrywa ten, który zmusi przeciwnika do wystąpienia z ringu, lub też sprawi, by oponent dotknął ziemi inną częścią ciała niż stopy. Prawidłowego przebiegu zawodów pilnuje yobidashi, ubrany w tradycyjny strój i z rokładanym wachlarzem w ręku. Tym wachlarzem wskazuje zwycięzcę, ale nie jest to sędzia, ci bowiem siedzą przy ringu i zwykle nie mają nic do roboty, bowiem przy tak prostych regułach kontrowersje powstają niezwykle rzadko. Do zadań yobidashi należy wywoływanie imion zawodników oraz… pilnowanie kubła z „wodą siły”, by zawodnicy go nie przetrącili. Zawodnicy sumo prócz wielotysięcznych nagród zarabiają od 10 do 30 tysięcy dolarów miesięcznie. Ale tylko mistrzowie, młodzi adepci nie otrzymują żadnego wynagrodzenia. Nagrody specjalne pochodzą od sponsorów, których reklamowe banery, jak chorągwie, obnoszą yobidashi w czasie przerw.

Sumo powoli otwiera się na świat, od kilku lat przyjmowani są kandydaci z innych krajów, w tym Rosjanie, Gruzini i mieszkańcy Hawajów stanowią większość. Jednak trudno sobie wyobrazić, by ten tak japoński sport, stał się kiedykolwiek dyscypliną olimpijską, nikt przecież nie chce urażać przodków brakiem poszanowania tradycji…

Artykuł ukazał się na portalu Onet.pl. Jego autorem jest Anna Sanders.


Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
„Dziennik polski”: Męski świat sumo Reviewed by on 24 lutego 2010 .

W japońskim świecie sumo kobiety są nieobecne Cały entourage otaczający zawodnika, włączając fryzjerów i kucharzy to mężczyżni. Dopiero w roku 1909 pozwolono kobietom oglądać zawody. Do dziś jednak, nie wolno im nawet dotknąć słomianego wzniesienia areny, na której odbywają się walki. Nie zrobiono nawet wyjątku dla pani gubernator okręgu, która musiała wręczać nagrody stojąc z

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź