BLOGOSFERA,Chiny news

Migawki z podróży: Dwie granice

Ruili zaczyna mnie coraz bardziej  fascynować. Czas płynie tutaj powoli, to sympatyczne miasto jest oazą na moim karawannym szlaku. Wypożyczony na jeden dzień rower stał się moim codziennym środkiem lokomocji, dzięki któremu mogę się swobodnie przemieszczać w odległe okolice. Dzisiaj wybieram się ku granicy z Birmą.

W latach 90. XX w., po otwarciu handlu z Birmą, Ruili przekształciło się z małego nikomu nieznanego miasteczka w aglomerację o dużym znaczeniu. Przez punkty graniczne przewijają się codziennie wszelkiego rodzaju ładunki, surowce, kamienie szlachetne… i podobno nawet narkotyki.

Udając się do Birmy granicę można przekroczyć w dwóch punktach, ale tylko Chińczycy mogą ją swobodnie przekroczyć. Cudzoziemcy zaś mogą dostąpić tego przywileju tylko w ‘’oficjalnych’’ grupach eskortowanych przez przewodników i to ze specjalnym pozwoleniem.

Granica, która znajduje się około 9 km od miasta, zwie się Jiegao, jadę do niej na mym wspaniałym rowerze. Po drodze na południowo-zachodnich peryferiach napotykam świątynię „Złotej kaczki”, wybudowaną ku czci dwóch złotych przedstawicielek tego szlachetnego gatunku. Legenda mawia, że pewnego dnia kaczki przyniosły dobrobyt błotnistym i niezamieszkanym okolicom. Mieszkańcy z wdzięczności wybudowali tę świątynię.

swiatynia zlotych kaczek

Po drodze, skręcając w prawo za skrzyżowaniem, inna świątynia. Ta z kolei jest drewniana i zaprasza mnie w swoje progi.

drewniana swiatynia

Do granicy w Jiegao można też dojechać mikrobusem spod głównego dworca autobusowego. Od wczesnych godzin porannych aż do zmierzchu kursuje komunikacja wahadłowa. Pojazdy odjeżdzają gdy jest komplet pasażerów. Przy granicy właściwie nic nie ma ciekawego, ale podoba mi się tutejsza pełna życia atmosfera. Stragany z artykułami z Birmy, lemoniada, cygara, thanaka, tamarynowe słodkości i przede wszystkim sklepiki z nefrytową biżuterią i szlachetnymi kamieniami, z których, jak wiadomo, słynie Birma.

Małe birmańskie dzieciaki podbiegają do mnie z wyciągniętą ręką o jałmużnę. Są bardzo uporczywe, nie mogę się od nich odpędzić, w końcu z pomocą przychodzą uliczni sprzedawcy. Na szczęście dzieciaki się oddalają i usadowione na chodniku spożywają wyjęte ze śmietników zdobycze. Dowiaduję się, że codziennie przechodzą one przez szparę w ogrodzeniu i szukają pożywienia. Jak widać na zdjęciu, są bose, nie wiadomo skąd pochodzą.

birmanskie dzieciaki

Spoglądam ze strony chińskiej na mały pas ziemi oddzielający dwóch sąsiadów. Wszystko wydaje się spokojne za bambusową kurtyną. Jiegao jest głównym punktem granicznym, do którego dociera się przejeżdżając przez most nad rzeką Ruili.

granica w jiegao

W drodze powrotnej przejeżdżam przez dzielnice będące siedliskiem emigrantów birmańskich, którzy znaleźli sobie tutaj swój drugi dom. Mam wrażenie, że żyją w ubóstwie, może nawet w ogromnym osamotnieniu, mimo że trzymają się razem. Jedni mają na twarzy miłe uśmiechające się spojrzenie, inni błąkają się po ulicach w oczekiwaniu lepszego jutra.

birmanscy emigranci

Druga granica jest mniej ruchliwa. Nazajutrz jadę autobusem do Wanding, miejsce leżącego na zachodzie Ruili.

granica w Wanding

Cudzoziemcy nie mogą jej przekroczyć. Panuje tutaj zupełnie odmienna i spokojna atmosfera. Miejsce jest mniej interesujące, nic się nie dzieje, prawie nikt nie przekracza mostu dzielącego dwa kraje. Po stronie chińskiej jakaś grupa turystów chińskich „zjechała” na sesję zdjęciową i każdy po kolei chce na pamiątkę się sfotografować. Czekam aż odejdą, aby zrobić z kolei moje zdjęcie. Nawet strażnicy graniczni są chętni do małej pogawędki. Widać, że trochę są znużeni dłużącym się dniem pracy.

Chińczycy przeczuwają, że wkrótce u ich południowo-zachodniego sąsiada nastapią zmiany polityczne i gospodarcze. Ten punkt graniczny będzie miejscem bardzo ruchliwym i już teraz przygotowują się do zmian. W okolicy powstały sklepy, restauracje i hotele. Na razie wszystko jest puste, ale cierpliwie czekają na przyszłych klientów i turystów.

Nie ociągam się tutaj i idę w okolicę rzucić okiem na rozciągające się pejzaże i posłuchać elektrycznych odgłosów spiewających świerszczy.

okolice w wanding

Pod wieczór powracam do Ruili…

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Migawki z podróży: Dwie granice Reviewed by on 12 grudnia 2013 .

Ruili zaczyna mnie coraz bardziej  fascynować. Czas płynie tutaj powoli, to sympatyczne miasto jest oazą na moim karawannym szlaku. Wypożyczony na jeden dzień rower stał się moim codziennym środkiem lokomocji, dzięki któremu mogę się swobodnie przemieszczać w odległe okolice. Dzisiaj wybieram się ku granicy z Birmą. W latach 90. XX w., po otwarciu handlu z

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Zhongguo 中国

"中国" - jest sinologiem, propagatorem Chin i kultury chińskiej. Przyjaciel narodu chińskiego. Podróżując po Chinach zagląda w miejsca trudno dostępne dla turystów. Mawia: "CHINY - to pasja i powołanie. KRAJ, w którym jest najwięcej ludzi do polubienia"

Pozostaw odpowiedź