Artykuły,Komentarz eksperta,Komentarze,Publicystyka

Dr N. Levi: Osamotniony Kim zwiedza świat

––
Najnowsza książka dr. Nicolasa Levi „A statistical analysis of the North Korean overseas laborers in Poland during the period 2000-2017: Current Status and Prospects” jest już dostępna w naszym sklepiku! To pierwsza i jedyna jak dotąd pozycja poruszająca tematykę pracowników północnokoreańskich w Polsce. Autor zamieścił w niej liczne niepublikowane materiały i zdjęcia, odnosząc się do trudno dostępnych danych statystycznych. Serdecznie zapraszamy do lektury.
–––

W ostatnich tygodniach można było zauważyć wzmożoną działalność dyplomatów północnokoreańskich oraz Kim Dzong-una na arenie międzynarodowej. Czy to na przykład tajemnicza wizyta ministra do spraw zagranicznych Ri Yong-ho w Tadżikistanie w kwietniu br., czy utajniona wizyta Kim Dzong-una w Pekinie parę tygodni później i ostatnio w Dalianie, lub szczyt z południowokoreańskim prezydentem w strefie zdemilitaryzowanej pod koniec kwietnia, lub zapowiedziany spotkanie z Trumpem w Singapurze 12 czerwca. Mamy zdecydowanie do czynienia z niespodziewaną zmianą stylu polityki zagranicznej Korei Północnej, której przedstawiciele spotykali się regularnie, lecz w tajemnicy, z dyplomatami z zagranicy, ale nie w sposób tak widoczny, jak to ma miejsce teraz. Skąd te zmiany? Czy Kim Dzong-un poszedł po rozum do głowy? A może przestraszył się sankcji (konkretnie jednej z nich: w grudniu 2017 roku Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła rezolucję ograniczającą eksport ropy z 4,5 miliona do zaledwie 500 000 baryłek rocznie)? A może, kto wie, już nie rządzi w Korei Północnej, tylko jest satrapą i wykonuje polecenia innego człowieka lub tajnej organizacji (myślę tutaj o północnokoreańskich służbach bezpieczeństwa). Ten ostatni wariant jest mało prawdopodobny, lecz warto go wziąć pod uwagę. Mimo plotek, mając na uwadze konsekwencję przy prowadzeniu spraw państwowych, myślę, że Kim jest po prostu przestraszony sankcjami i zdaje się, zrozumiał, że musi przynajmniej współpracować, aby nie doprowadzić do załamania gospodarki jego państwa, która nie udźwignie nałożonych sankcji.

Po pierwsze, warto podkreślić, że w każdym wypadku mamy do czynienia ze spiętym Kim Jong-unem. Mimo jego widocznych uśmiechów na wielu spotkaniach z przedstawicielami przywództwa chińskiego, młody Kim zdaje sobie doskonale sprawę z tego, że sankcje nalożone na Koreę Północną mogą doprowadzić do sytuacji, która de facto jest ciężka do określenia. Co się stanie, kiedy zapasy ropy naftowej się skończą? Co się stanie, kiedy zabraknie podstawowych produktów? Czy wtedy społeczeństwo zbuntuje się przeciwko reżimowi? A może służby bezpieczeństwa (które rządzą w tym państwie) spróbują wykonać zamach stanu i na przykład przekazać władzom międzynarodowym Kim Dzong-una, który nie ukrywajmy, ma sobie dużo do zarzucenia?

Jeśli Kim nie osiągnie swojego celu – złagodzenia sankcji nałożonych przez Radę Bezpieczeństwa ONZ – to najprawdopodobniej Korea Północna wznowi swój program jądrowy. Historia już udowodniła, że taka sytuacja może mieć miejsce. W sierpniu 1999 roku Korea Północna ogłosiła, że jest skłonna negocjować swoje plany dotyczące testów rakiet dalekiego zasięgu. Miesiąc później w Berlinie doszło do spotkania delegacji amerykańskiej oraz północnokoreańskiej. Obie strony zgodziły się wówczas, że Korea Północna zaprzestanie prób pocisków, a w odpowiedzi Stany Zjednoczone złagodzą sankcje gospodarcze. Zaledwie tydzień po ogłoszeniu moratorium Korea Północna obwieściła swoje suwerenne prawo do dalszego testowania rakiet.

Tym razem wielka solidarność międzynarodowa (w tym Chin) w ogłaszaniu sankcji przeciwko Korei Północnej doprowadziły Pjongjang do bezprecedensowej sytuacji, gdzie establishment północnokoreański jest coraz bardziej osamotniony, a więc i chwiejny.

Dlatego też sankcje nałożone na Pjongjang na podstawie wielu rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ (pierwsze dotyczące programu jądrowego Pjongjangu zostały nałożone w 1991 roku) zmusiły władze północnokoreańskie do zbliżenia się – przynajmniej tymczasowo do świata zewnętrznego. Mamy więc mimo wszystko do czynienia z wyjątkową sytuacją. Kim Dzong-un, z powodu wprowadzonych sankcji, jest w krytycznej sytuacji, gdyż państwo północnokoreańskie nie posiada wystarczających zasobów oraz mocy przerobowych mogących zapewnić jego dalsze funkcjonowanie. Dlatego Kim jest zmuszony – choćby przejściowo – zaprzestać podsycania międzynarodowego napięcia, zwłaszcza w obliczu braku realnego wsparcia ze strony władz chińskich (które wbrew temu, co się zbyt często czyta w mediach, wypuszczają uciekinierów z Korei Północnej do innych państw i przestrzegają sankcji nałożonych przeciwko Pjongjangowi).

Po drugie, strategia polityki zagranicznej objęta przez przywódcę Korei Północnej spowodowała, że świat był (i wciąż jest) zachwycony jego spotkaniem pod koniec kwietnia z prezydentem Korei Południowej Moon Jae-inem oraz spotkaniami z prezydentem Chin, Xi Jinping’iem (dwukrotnie, w Pekinie oraz Dalian). Nie ulega wątpliwości, że obecność Kima na arenie międzynarodowej, lub w towarzystwie najważniejszych przywódców świata, nieco ociepla jego wizerunek. Dodatkowo można zauważyć pewną dychotomię z tym, co się dzieje w Korei Południowej. W tym państwie wielu prezydentów było podejrzanych (Ro Moo-hyun), osądzonych (Park Geun-hye) lub są w trakcie procesu (Lee Myung-bak) w ostatnich latach. Nie ma też wątpliwości, że dziennikarze przedstawiając uśmiechniętego Kima, budują (fałszywy) obraz uśmiechniętego przywódcy, pomijając jego politykę terroru. Dziennikarze przedstawiają to, co się dzieje w sprawach relacji pomiędzy Koreami w sposób powierzchowny. Jednakże jest to pewnie wskazane przez światowe trendy w dziennikarstwie, poszukujących taniej sensacji.

Stąd więc, wracając do sedna sprawy, a mianowicie denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego, mimo obietnic Kima, można być pewnym (a przynajmniej ja tego jestem zdania), że władze północnokoreańskie nie doprowadzą do całkowitego rozejmu jądrowego (czyli pełnego, sprawdzalnego i nieodwracalnego procesu denuklearyzacji, lub jak piszą Amerykanie complete, verifiable and irreversible denuclearization process). Rzekome zamknięcie ośrodku w Punggye w prowincji Hamgyong Północny, gdzie wykonano 6 podziemnych prób, jest tylko mystifikacją propagandową mająca uspokoić Świat. Z badan satelitarnych, wiemy, że nie wszystkie tunele, z których wykonano próby rakiet (zlokalizowane w miejscowości Punggye pod górą Mantap), mogą być zlikwidowane. Tunel nr 1. był używany do próby w 2006 roku. Tunel nr 2. (używany do 5 prób rakiet balistycznych) nie może być zniszczony (z powodu promieniowania jądrowego, które się tam znajduje), a dwa kolejne tunele (3. i 4.) nie zostały jeszcze zużyte do prób rakiet balistycznych dalekiego zasięgu. Raczej nie ma innych tunelów oraz innych ośrodków mogących przetestować rakiety balistyczne o dalekim zasięgu.

Dlatego nie wystarczy zamknąć budynków, zorganizować ceremonię z udziałem wybranych zagranicznych dziennikarzy (nie zapraszając dziennikarzy z Japonii), lecz należałoby poinformować adekwatne władze (w tym Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej) o przyszłych losach tunelu nr 2. Zamknięcie jest tylko pośrednim etapem pracy. Pytanie pozostaje: co dalej z tunelem 2? A może władze posiadają inne tunele, z których można wykonać nowe próby rakiet balistycznych. Można nawet wziąć pod uwagę scenariusz, w którym zniszczenie któregoś z tunelu mogłoby doprowadzić do emanacji promieni radioaktywnych. Wiele pytań pozostaje więc bez odpowiedzi. Jedno jest pewne, Kim posiada rakiety balistyczne o dalekim zasięgu, a to jest najważniejsze dla bezpieczeństwa przywództwa Korei Północnej.

12 czerwca to dzień, na który zaplanowano szczyt pomiędzy Trumpem a Kim Jong-unem. Niektórzy dziennikarzy twierdzili, że Warszawa mogłaby być miejscem takiego szczytu. To naiwny wniosek, który lekceważy głębokie więzi pomiędzy Singapurem a Koreą Północną, oraz fakt, że Singapur jest o wiele bardziej neutralny niż proamerykańska Polska. Nie wiadomo wciąż czy szczyt się odbędzie, a możliwe jest, że zostanie odwołany na ostatnią chwilę, lecz nie ulega wątpliwości, że wielkim przegranym została Rosja, gdzie nie było ostatnio żadnych oficjalnych spotkań z udziałem przywództwa północnokoreańskiego. Rosja, w celach strategicznych, chciała od zawsze być pośrednikiem w rezolucji kwestii broni jądrowej na Półwyspie Koreańskim, a wygląda na to, że dyplomaci północnokoreańscy chętniej korzystają z pomocy Szwecji przy organizacji szczytów. Warto też podkreślić, że spotkanie Trump-Kim jest przełomowym momentem w historii politycznej Korei Północnej. Już wcześniej, wiadomo, że Kim Ir Sen oraz Kim Jong-il próbowali się spotkać oficjalnie z ówczesnymi rządzącymi prezydentami amerykańskimi. Obojgu się nie udało, tylko Kim Ir Sen spotkał się z byłym prezydentem amerykańskim Jimmym Carterem parę tygodni przed jego nagłą śmiercią w 1994 roku. W przypadku spotkania pomiędzy Trumpem a Kimem, mamy odwrotną sytuację, gdyż mimo chęci władz północnokoreańskich, to wyraźnie prezydent Trump ubiegał się o rozmowę z Kimem, aby udowodnić światu, że jest gotów rozmawiać z każdym i że, tak jak Xi Jinping, może mieć swój szczyt z liderem północnokoreańskim. Byłoby to wielki sukces dyplomacji północnokoreańskiej. Już same spekulacje o szczycie są dobrą formą reklamy dla północnokoreańskiego dyktatora.

Skąd się bierze ta poprawa relacji na linii Washington-Pjongjang? Wynika to między innymi z tego, że oba te państwa traktują się nawzajem instrumentalnie i paradoksalnie, polepszenie relacji pomiędzy tymi państwami (i to mimo agresywnej retoryki propagandowej Korei Północnej) leży w interesie każdego z tych państw. Jeśli nastąpi poprawa relacji na linii Pjongjang-Waszyngton, to Pekin poczuje się zagrożony, że już nie jest jedynym wiarygodnym partnerem do rozmów dla Korei Północnej. Z drugiej strony, denuklearyzacja Korei Północnej, byłaby przynajmniej częściowo sukcesem Trumpa, który potrzebuje każdego medialnego sukcesu, szczególnie po porażce związanej z przeniesieniem ambasady amerykańskiej w Izraelu z Tel-Awiwu do Jerozolimy. Także poprawa relacji może oznaczać zakończenie lub przynajmniej złagodzenie sankcji ekonomicznych przeciwko Korei Północnej, które szkodzą jej gospodarce.

 

Dr Nicolas Levi

Udostępnij:
  • 8
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    8
    Udostępnienia
Dr N. Levi: Osamotniony Kim zwiedza świat Reviewed by on 17 maja 2018 .

–– Najnowsza książka dr. Nicolasa Levi „A statistical analysis of the North Korean overseas laborers in Poland during the period 2000-2017: Current Status and Prospects” jest już dostępna w naszym sklepiku! To pierwsza i jedyna jak dotąd pozycja poruszająca tematykę pracowników północnokoreańskich w Polsce. Autor zamieścił w niej liczne niepublikowane materiały i zdjęcia, odnosząc się

Udostępnij:
  • 8
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    8
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Nicolas Levi

Absolwent ekonomii na Uniwersytecie Paris X Nanterre we Francji. Absolwent zarządzania ESSEC Business School oraz Polskiej Akademii Nauk i Collegium Civitas w zakresie politologii. Analityk biznesowy, autor artykułów na temat Korei Północnej w prasie polskiej. Znajomość języków: angielski, francuski, niemiecki, podstawy koreańskiego (A2). Mieszka w Warszawie.

Pozostaw odpowiedź