Komentarz eksperta

dr Krystyna Palonka: Bezpieczniej jest robić biznes w Chinach niż go nie robić

palonkaBardziej niebezpieczne  od robienia biznesu w Chinach jest tylko nierobienie go. Tak w niezbyt pięknym, ale trafnym tłumaczeniu brzmi zalecenie jednego z wiodących komentatorów tygodnika The Economist. Niebezpieczeństwa i związane z nimi niekończące się kłopoty dla obcych inwestorów w Chinach można długo wyliczać. Niemożliwe często do przewidzenia są reakcje lokalnych władz, które uznają wzrost ekonomiczny za narzędzie umocnienia swej władzy.

Istnieje stały nacisk na tworzenie joint ventures z firmami miejscowymi dla  podpatrzenia zagranicznych zasad zarządzania i know-how.

Ciągle niemożliwa do zrozumienia dla zachodniej kultury biznesowej, a nieodzowna dla prowadzenia operacji w Chinach jest  zasada guanxi- czyli osobistych kontaktów i rekomendacji, która nie daje szans na odróżnienie, gdzie kończą się operacje dozwolone, a gdzie zaczyna się korupcja.

Słabość systemu legislacji, nie dająca szans do pełnej otwartości działań, a dająca możliwości  władzom lokalnym do wywierania nacisku na firmy działające w ich regionie – Oto tylko niektóre z długiej listy narzekań.

Z drugiej strony Chiny są ogromnym rynkiem, mają wciąż relatywnie tanią i coraz lepiej wykształconą siłę roboczą,  mają 400 milionów użytkowników internetu (w USA 240 milionów, w Indiach 80 milionów ).  W wielu regionach istnieją parki przemysłowo-technologiczne ze  światowej klasy infrastrukturą, nowe lotniska i autostrady. Rosnący udział klasy średniej w rynku (wskaźnikiem czego jest sprzedaż 16 milionów samochodów, która w zeszłym roku przewyższyła sprzedaż w USA) każe wysnuwać optymistyczne prognozy na przyszłość. Jak ostatnio wyliczono wskaźnik wzrostu ekonomicznego osiągnął 11,9% w skali roku. Nic dziwnego zatem, że obecnie działa w Chinach 300 000 firm zagranicznych, w tym największych i najbardziej znanych, i walczą one raczej o „ pozostanie w pociągu” niż wyskoczeniu z niego.

Jakie są więc najważniejsze zalecenia wynikające z doświadczeń firm po kilku dekadach działalności w ChRL, aby  w niej pozostać i osiągnąć sukces? Dwie zasady muszą być bezwzględnie przestrzegane.

Pierwsza to okazywanie respektu dla chińskiej tradycji i nieokazywanie pośpiechu. Kilka lat wysiłków (w przypadku firmy L’Oreal 9 lat, w przypadku KFC – 10lat) wymaga doprowadzenie firmy do zyskowności. Managerowie tych firm wspominają, że około 30-4-% ich czasu zajęły negocjacje z urzędnikami i przedstawicielami rozmaitych władz.

Druga zasada to twarde negocjacje i nieodstępowanie od wyznaczonych celów. Nie należy rezygnować z zasad i konsekwentnie negocjować swoje warunki. W efekcie jest to opłacalne i większość firm, które pozostały w Chinach realizuje znacznie większe zyski niż w innych regionach świata. Należy się spodziewać, że Chińczycy będą się czuli w następnych latach coraz bardziej pewni, bo obecny kryzys finansowy w innych częściach świata daje im dodatkową przewagę.

Dawna strategia inwestorów zagranicznych w Chinach bazująca na taniej, niewykwalifikowanej sile roboczej zmienia się stopniowo. Bardziej zaawansowane technologie, wysokie kwalifikacje pracowników, tańsza infrastruktura i nieograniczona wręcz potencjalna siła nabywcza na rynkach całej Azji Południowo-Wschodniej powodują  że lokują oni swe laboratoria badawcze w Chinach, a tego typu strategię wspierają ostatnie dane statystyczne o wydatkach Chin na badania i  naukowe i rozwój  (B+R). Według ostatnich publikacji OECD, suma roczna tych wydatków w roku 2007 wyniosła w   Chinach 87,087.9mln USD (kalkulowanych według parytetu siły nabywczej) i umiejscowiła Chiny na trzecim miejscu w świecie po USA i Japonii (odpowiednio 307,779.8 i 124,566,7 USD), a przed Niemcami i Wielką Brytanią. Indie w tymże roku wydały na badania i rozwój zaledwie 18,115,9 mln USD a więc ponad czterokrotnie mniej. Taka masa wydatków kreuje nieprawdopodobne możliwości w przyszłych latach, dlatego też firmy z wysokiej technologicznej półki zwracają swoją uwagę na Chiny.Tutaj mogą poszukiwać możliwych nisz również mniejsze firmy z krajów takich jak Polska.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
dr Krystyna Palonka: Bezpieczniej jest robić biznes w Chinach niż go nie robić Reviewed by on 21 kwietnia 2010 .

Bardziej niebezpieczne  od robienia biznesu w Chinach jest tylko nierobienie go. Tak w niezbyt pięknym, ale trafnym tłumaczeniu brzmi zalecenie jednego z wiodących komentatorów tygodnika The Economist. Niebezpieczeństwa i związane z nimi niekończące się kłopoty dla obcych inwestorów w Chinach można długo wyliczać. Niemożliwe często do przewidzenia są reakcje lokalnych władz, które uznają wzrost ekonomiczny

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź