Komentarz eksperta

Dominik Konieczny: Chińsko-francuskie rozmowy walutowe

Dominik_KoniecznyWizyta prezydenta Hu Jintao we Francji przebiegała według doskonale znanego schematu. Miliardowe kontrakty parafowane w świetle fleszy, zapewnienia o strategicznym partnerstwie, deklaracje strony chińskiej o gotowości zwiększenia importu przy jednoczesnych zabiegach o przyznanie Pekinowi przez EU statusu państwa o gospodarce rynkowej oraz zniesienie embarga na sprzedaż broni do ChRL. Natomiast w trakcie pobytu w Portugalii, podobnie jak w Grecji, chińska delegacja zadeklarowała gotowość intensyfikacji współpracy handlowej oraz nabycia lokalnych obligacji.

Istotnym elementem wizyty chińskiego przywódcy w Paryżu, zwłaszcza w kontekście przygotowań Francji do objęcia przewodnictwa G20, była kwestia reformy systemu walutowego, dywersyfikacji międzynarodowych rezerw poprzez zwiększenie roli specjalnych praw ciągnienia (SDR) oraz włączenia juana do koszyka walut, na podstawie którego jest wyznaczana wartość SDR (powyższa tematyka będzie dyskutowana na zbliżającym się szczycie G20 w Korei Płd). Przedstawiciele ChRL, podkreślając słuszność obecnej chińskiej polityki kursowej, wskazywali m.in. na możliwe negatywne konsekwencje ostatniej decyzji The post 10 Tips to Reduce defensive driving school Lesson Cancellations appeared first on Ged & Claire. FED o zasileniu rynków dodatkowymi miliardami USD. Przypuszczam, że odrzucali również amerykańskie oskarżenia o zbyt wolne tempo rewaluacji RMB (opublikowane przez tygodnik „The Economist” dane wskazują, że w ostatnich pięciu latach juan umocnił się względem USD nominalnie o ok. 20%, natomiast realnie o ponad 40%). Brak negatywnego wpływu rewaluacji RMB na wielkość wymiany handlowej potwierdza, że margines cenowy produkowanych w Państwie Środka dóbr jest na tyle wysoki, że dalsze umocnienie juana nie powinno spowodować istotnego obniżenia konkurencyjności chińskiego eksportu.

Gotowość do poszukiwania przez władze w Pekinie i Paryżu kompromisowego rozwiązania w ramach G20, jest jak najbardziej uzasadniona. Żaden z systemów kursów walutowych nie będzie funkcjonował poprawnie, jeśli będzie zawodzić międzynarodowa koordynacja polityki gospodarczej. Wspólne stanowisko chińsko-francuskie rysuje się w kwestii zwiększenia roli SDR jako pieniądza międzynarodowego. Natomiast władze w Pekinie odrzucą wszelkie propozycje zmierzające m.in. do ustalenia limitów w obszarze deficytów i nadwyżek na rachunku obrotów bieżących oraz próby wprowadzenia ograniczeń w zakresie wielkości posiadanych rezerw walutowych, które stanowią istotny element chińskiej polityki kursowej.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Dominik Konieczny: Chińsko-francuskie rozmowy walutowe Reviewed by on 7 listopada 2010 .

Wizyta prezydenta Hu Jintao we Francji przebiegała według doskonale znanego schematu. Miliardowe kontrakty parafowane w świetle fleszy, zapewnienia o strategicznym partnerstwie, deklaracje strony chińskiej o gotowości zwiększenia importu przy jednoczesnych zabiegach o przyznanie Pekinowi przez EU statusu państwa o gospodarce rynkowej oraz zniesienie embarga na sprzedaż broni do ChRL. Natomiast w trakcie pobytu w Portugalii,

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 9

  • @ Pan Zyggi
    W kontekście polityki monetarnej sprawiedliwość dziejowa nie powinna być argumentem przeciwko regulacji kursami walut. Argumentem powinna być stabilność światowej gospodarki, a na to negatywny wpływ mają każde ingerencje w kursy walut, a zwłaszcza w krajach tak znaczących jak Chiny czy USA. Nie pochwalam planów USA i uważam, że są to próby stworzenia nierównowagi w handlu międzynarodowym. Takie same działania podejmują jednak Chiny i fakt, że są one biedniejsze od USA nie powinno ich usprawiedliwiać.

    Kiedy państwo obniża wartość swojej waluty(co czynią Chiny, i zamierzają czynić Stany Zjednoczone) powoduje tym samym podobne działania w innych krajach co wymusza wzrost inflacji (spadek wartości pieniądza zmniejsza jego siłę nabywczą).

    Sztuczna dewaluacja własnej waluty to jeden z rodzajów protekcjonizmu. Protekcjonizm jak wiadomo doprowadził do znacznego pogłębienia Wielkiego Kryzysu. Mechanizm był prosty. Ponieważ waluty związane były ze złotem, państwa lekko poturbowane przez krach na giełdzie nowojorskiej (a raczej związanej z nim paniką) próbowały chronić krajową produkcję, ograniczając import. Import ograniczały przez wprowadzanie wysokich ceł. Wywoływało to skutek lawinowy na całym świecie.
    Wysokie cła na całym świecie spowodowały obumarcie znacznej części handlu międzynarodowego. Na skutek niewielkiej wymiany handlowej, wzrosły ceny. Wzrost cen spowodował ograniczenie siły nabywczej ludności. Spadł tym samym popyt, a więc spadło PKB i wzrosło bezrobocie. Krach giełdowy stał się Wielkim Kryzysem, a jedną z głównych przyczyn był wspomniany wyżej protekcjonizm. Na fali powszechnego niezadowolenia i bezrobocia do władzy doszedł Adolf Hitler.

    Dlatego też, każdy rodzaj protekcjonizmu, czy ten dokonywany za pomocą ceł czy polityki monetarnej, czy jest uprawiany przez USA, Chiny czy UE, jest SZKODLIWY. Najpierw dla wszystkich innych, ale ostatecznie dotyka i sprawcę.

    Spadek wartości $ szczególnie zagraża krajom Dalekiego Wschodu ponieważ:
    a) posiadają ogromne rezerwy w tej walucie
    b) ogranicza ich eksport do USA, a tańszy import z USA nie ma aż takiego znaczenia
    c) Pośrednio zwiększa ceny ropy rozliczanej w dolarze, a więc zwiększa koszty eksportu krajów azjatyckich do Europy i Ameryki.

    • „Ponieważ waluty związane były ze złotem” mają związek przyczynowo – skutkowy ze zdaniem „Import ograniczały przez wprowadzanie wysokich ceł”. Pomyliłem szyk zdań :)

      • Avatar Dominik

        Zgadza się, że zarówno Chiny jak i USA wpływają, przy pomocy różnych instrumentów, na kursy swoich walut. Jak wskazałem w komentarzu, Chiny – zgodnie z oczekiwaniami – umacniają juana (ponad 40% realnie w ostatnich pięciu latach). Oczywiście można mieć zastrzeżenie co do tempa tego procesu. Natomiast USA, wbrew światowym oczekiwaniom i kierując się tylko własnym interesem, działają na rzecz deprecjacji USD. Na tym polega ta subtelna różnica.

  • Napisałem dłuuugi komentarz.. I chyba go „wcięło” na serwerze. CHOLERA!

  • dot. Wiesław Pilch
    Pierwsze komentarze po szczycie G20 rzeczywiście wskazują (tak jak zresztą Pan pisze), że żadnego z istotnych problemów nie rozwiązano. Wydaje mi się jednak, że przełomowy będzie przyszły rok (to w nim mają intensywnie pracować ministrowie finansów). Może to skutkować wzmocnieniem roli oraz bardzo istotną zmianą w rozkładzie sił w MFW (silny wzrost wpływu państw rozwijających się) oraz innymi porozumieniami w kwestiach m.in ograniczenia możliwości manipulowania kursami walutowymi czy też w obszarze nierównowag w handlu międzynarodowym.

  • Stawiam sto dolarów przeciw schodzonym gumiakom, że G20 nie załatwi – bo nie może- żadnego z ważnych problemów. Te ważne problemy to:
    1. narzucanie przez Amerykanów reszcie świata swojej wizji rozwiązania problemów finansowych- patrz ostatnie QE2,
    2. przerzucanie swoich problemów na barki innych ( jak zwykle)- skoro dolar jest światową walutą rezerwową to łagodząc problemy u siebie wywołują się je u innych.
    Cała reszta (ładna mi reszta!) jest pochodną tych ZACHOWAŃ. I dopóki amerykanie nie zrozumieją, że ich świt właśnie się kończy (a z nim te 5 minut absolutnej władzy finansowej), to nic się nie zmieni! Szkoda czasu i atłasu- jak mawiali starożytni Polacy.
    Bo po dwóch stronach stołu G20 siądą naprzeciwko siebie Amerykanie i Chińczycy. Pozostali będą asystować. Tylko. A te dwie strony mają przeciwstawne wizje świata, w tym finansowego i nie ma co marzyć o tym, że dojdzie do consensusu. Oczywiście na końcowym breifingu będą się nawzajem komplementowć, ale uważny obserwator będzie widział, że król jest nagi. I chyba nawet nie chcę, żeby powstały jakieś zgniłe kompromisy. Obecny świat finansowy jest tak koszmarnie przegniły, że aż czuję ten odór. I dlatego zależy mi na jak najszybszym oczyszczeniu atmosfery- z Amerykanów.

    • Nie rozumiem Pana toku rozumowania. Skoro nie widzi Pan nic nagannego w utrzymywania przez Chiny zaniżonego kursu swojej waluty , to dlaczego odmawia Pan tego samego prawa Amerykanom ?

      • Avatar rysiek

        to nie Amerykanie sa problemem, ale nasze wladze. chociazby Leszek Miller i Aleksander Kwasniewski popierajacy nasz udzial w amerykanskich wojnach. lub skrajnie proamerykanski Radoslaw Sikorski.

        Amerykanie w swojej polityce byli przez ostatnie dekady bardzo skuteczni, to nie jest wada. tak samo skuteczni sa obecnie Chinczycy.

        problemy to rozwiazuja demonstranci w Seulu wyrazajacy swoj sprzeciw.

      • Avatar Zyggi

        Panie ciekawy, co innego gdy kurs juana jest regulowany po to, by rozwijało się społeczeństwo na dorobku jak Chiny, a co innego gdy USA obłudnie ględząc o „wolnym rynku”, pompują pieniądze podatników do kieszeni bankierów, drukują puste pieniądze, a amerykańskie „elity” kradną ile wlezie, jak ruscy kagiebiści za prezydentury pijanego Jelcyna…
        Afery w Enronie i Tyco, hece z „uczciwymi inaczej” kontraktami dla Halliburton czy Bechtel w Iraku, przekręt Madoffa, apanaże dla niekompetentnych menedżerów AIG, pompowanie kasy w banki, które w warunkach wolnego rynku powinny upasc, ustawiczne procesy w sprawie robienia w konia drobnych inwestorów przez banki i domy maklerskie, reklamowanie i sprzedaż śmieciowej żywności w barach fast-food – to wszystko ledwie „wierzchołek góry lodowej” etycznego upadku w amerykańskim biznesie i polityce. To stawia dzisiejsze USA na poziomie zbliżonym bardziej do zwyczajów polityczno-biznesowych Meksyku czy Rosji niż np. Skandynawii. Zresztą jaka może byc moralnosc w kraju zbudowanym kosztem potu, krwi i łez batożonych murzyńskich niewolników (sam „ojciec-współzałożyciel” i trzeci prezydent – Jefferson – miał ich trochę) oraz na grobach mordowanych, głodzonych, trutych, celowo zarażanych tyfusem Indian?! W kraju, gdzie mordercy rdzennej ludności byli i są uważani nie za ludobójców tylko za „bohaterów” i „pionierów”?! I taki „kraj” ma czelnosc domagac się czegoś tam i pouczac innych o czymś tam?! Każdego przyzwoitego człowieka obrzydzenie bierze, gdy o tym pomyśli!!

Pozostaw odpowiedź