BLOGOSFERA

Dobongsan w jesiennych szatach (O Korei, chociaż się na niej nie znam)

Piękna koreańska jesień już za nami, ale z przyczyn technicznych dopiero teraz byliśmy w stanie wydostać zdjęcia z aparatu. Te widoczne poniżej powstały 15 października, kiedy jesień była jeszcze w pełnym rozkwicie.

rsz_dsc_0440

Seul, jak każde wielkie miasto, z pewnością ma swoje wady, ale jedną z zalet jest bliskość gór. No dobrze, w większości są to zalesione pagórki, ale zdarzają się także niewysokie, ale miejscami całkiem wymagające skały. Do takich należy Dobongsan. Żaden z jej szczytów nie sięga nawet ośmiuset metrów nad poziomem morza, ale bliżej szczytu, przynajmniej przy wejściu od południowo-wschodniej strony, wchodzi się, niczym w Tatrach,  po stromo wiszących łańcuchach.

rsz_1dsc_0411

Dotarcie do Dobongsan, jak i do innych gór i pagórków w obrębie i na skrajach Seulu, nie nastręcza trudności. Wystarczy wsiąść w linię metra numer 1 bądź 7 i w jakieś 10-15 minut po wyjściu ze stacji Dobongsan jest się już na szlaku. Wcześniej jednak trzeba przedrzeć się przez komercyjną ,,ścieżkę zdrowia’’, przypominającą trochę Krupówki. Rzędy sklepów z trekkingową odzieżą, obuwiem i osprzętem wydają się ciągnąć w nieskończoność i nie brak tu chyba żadnej znanej, międzynarodowej marki. Krupówki jednak to pastelowy jarmark różnych usług; tu klimat jest znacznie mniej festynowy, a bardziej ,,górski’’, bo dominacja specjalistycznych sklepów jest absolutna – poza nimi występują niemal tylko restauracje. W ciągu tygodnia na szlaku widzieliśmy głównie osoby starsze. To naprawdę imponujące, jak w Korei kultywuje się chodzenie po górach, niezależnie od wieku. Ale też na szlaku trzeba wyglądać: najlepiej być wystrojonym od góry do dołu w symbole znanych marek. I to również odnosi się do starszych ludzi (czasem nawet wydaje się, że częściej niż do młodych). Taka sama moda obowiązuje zarówno na skalistych szczytach, jak i na łagodnych wzgórkach nadających się na niedzielny, poobiedni spacer z rodziną.

DSC_0433

Na Dobongsan wybrałem się z moją Mamą, którą wówczas gościłem w Seulu. Jak dotąd nasze kontakty ze strażami koreańskich parków narodowych pozostawiły jednoznaczne pozytywne wrażenia. Pan, który zagadał nas na początku szlaku, był również bardzo pomocny, ale kiedy powiedzieliśmy mu o celu naszej wycieczki, z powątpiewaniem spojrzał na moją Mamę i raczył uprzejmie wyjaśnić, że trasa może być dla nas trudna. I rzeczywiście była – tylko że dla mnie. Bliżej szczytu to ja nie byłem w stanie wspiąć się po łańcuchach, weszła za to po nich bez problemu Mama. Po zejściu na dół tą samą trasą nie omieszkałem wspomnieć o tym strażnikowi i zostawiłem go, by wyciągnął wnioski.

rsz_dsc_0429

Wyjątkowym urokiem Dobongsan jest to, że góra ta, tak jak zapewne kilka innych w okolicy, pozwala na moment zapomnieć, że mieszka się w metropolii. Trudno uwierzyć, ale zaraz za mgłą i za lasem u podnóży kryje się dziesięciomilionowe miasto.

rsz_dsc_0435

Blog ,,O Korei, chociaż się na niej nie znam” ukazuje się w (prawie) każdy piątek. Poprzedni wpis znajduje się tutaj:

http://www.polska-azja.pl/2014/12/13/o-korei-chociaz-sie-na-niej-nie-znam-the-admiral-roaring-currents/

Mój drugi blog to ,,Blog o Wymyślonym Kraju’’, który ukazuje  się w (prawie) każdy czwartek. Można znaleźć go tutaj:

http://wymyslonykraj.blog.pl/

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Dobongsan w jesiennych szatach (O Korei, chociaż się na niej nie znam) Reviewed by on 22 grudnia 2014 .

Piękna koreańska jesień już za nami, ale z przyczyn technicznych dopiero teraz byliśmy w stanie wydostać zdjęcia z aparatu. Te widoczne poniżej powstały 15 października, kiedy jesień była jeszcze w pełnym rozkwicie. Seul, jak każde wielkie miasto, z pewnością ma swoje wady, ale jedną z zalet jest bliskość gór. No dobrze, w większości są to

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Patrycja Pendrakowska

Prezes CSPA od maja 2017 roku, ekspert od Chin. Doktorantka w zakładzie filozofii społecznej UW. Ukończyła sinologię, etnologię i socjologię na UW, którą studiowała również na Ludwig-Maximilians Universität w Monachium. W 2011 roku badała problem migracji w Nepalu, w Institute of Integrated Development Studies w Katmandu. Była redaktorka TVN24 i wolontariuszka w dziale misji PAH. Otrzymała stypendia naukowe na seminaria i badania w Polsce, Niemczech, Hiszpanii i Chinach. E-mail: [email protected]; twitter: @patrycjapendra

Pozostaw odpowiedź