Chiny,Polecane

Debata „The Economist” o roli Chin w Afryce (luty 2010)

Bez wątpienia najciekawszym wydarzeniem medialnym w wydaniu internetowym The Economist.com była debata nad rolą Chin w Afryce. Debata trwająca od 15 do 22 lutego była połączona z otwartym głosowaniem międzynarodowej społeczności czytającej The Economist online, nad tym czy różnorodna działalność Chin w Afryce przynosi temu kontynentowi raczej korzyści (w głosowaniu PRO) czy też stanowi zagrożenie (w głosowaniu CONTRA),  i zakończyła się wynikiem 59 PRO i 41 CONTRA.

chiny-afryka

Oczywiście najbardziej ciekawe były stanowiska poszczególnych uczestników dyskusji zainicjowane przez dwóch adwersarzy. Pierwszy z nich, Prof. Calestous Juma z Harvardu był obrońcą Chin i gorącym zwolennikiem ich rosnącego zaangażowania w Afryce. Jego głównymi argumentami były:

  • Pomoc finansowa dla Afryki – Chiny zadeklarowały w listopadzie 2009 roku pomoc w postaci niskooprocentowanych pożyczek w wysokości 10 miliardów USD na okres trzech lat. Ponadto zaoferowały korzystną pomoc finansową dla małych i średnich firm (1miliard USD) i częściowe umorzenie nieoprocentowanego długu. W sumie jest to 10% wartości obrotów całego chińsko-afrykańskiego handlu.
  • Zapotrzebowanie na surowce jest bez wątpienia główną siła napędową zaangażowania Chin, ale warto zauważyć, że surowce są ciągle najistotniejszym źródłem dochodu państw afrykańskich. Tymczasem w okresie postkolonialnym popyt na surowce z Afryki spadał dramatycznie (handel z UE spadł w latach 1989- 2009 z 3,2% udziału Afryki do 1,3% udziału w całym obrocie handlowym UE).
  • Chiny nie tylko wpływają na wzrost cen surowców powodując automatycznie wzrost dochodów państw afrykańskich, ale także spowodowały  wzrost zainteresowania problemami Afryki na światowym forum. Sprowokowało to także głębszą refleksje nad sytuacją na kontynencie wśród elit miejscowych i w dyskusjach w Unii Afrykańskiej.
  • Niespotykany wzrost gospodarki Chin i jej efektywne zarządzanie zainspirowało polityków afrykańskich do prób naśladowanie chińskiej drogi rozwoju tym bardziej , że wzorce z Zachodu bynajmniej się tam nie sprawdzają (co jest spowodowane oczywiście także postkolonialnymi uprzedzeniami). Już teraz obserwujemy pozytywną zmianę w polityce wielu państw Zachodu (np. Wielkiej Brytanii)  w stosunku do państw afrykańskich, będącą odpowiedzią na rosnącą konkurencję ze strony Chin.
  • Infrastruktura w Afryce jest dramatycznie niedoinwestowana. Lekcja Chin to: nacisk na rozwój własnej infrastruktury i podkreślanie jej roli w osiąganiu pozytywnych rezultatów a także znacząca pomoc w odbudowie zdewastowanej infrastruktury afrykańskiej.
  • Wzrost Chin polega również na rozwoju oświaty i nauki tym kraju. Chiny oferują rozległe programy edukacyjne dla studentów z Afryki. W lutym 2010 powołano Chińsko-Afrykański Komitet Współpracy Ekonomicznej i Technologicznej, a Chiny otworzyły program podoktoranckich studiów dla inżynierów i naukowców, którzy będą studiować w parkach nauki, a po ukończeniu każdy powróci ze sprzętem wartości 22 tys. USD.
  • Chiny mogą także dostarczyć przykładów negatywnych. Jednym z najistotniejszych jest ochrona środowiska. W tym przypadku Afryka może wyciągnąć wnioski, czego nie należy robić i jakie kroki przedsięwziąć zawczasu. Chiny zresztą już dostarczają przykładów inwestycji w nowe, przyjazne środowisku technologie.
  • Oczywiście wzrost roli Chin w regionie to nie tylko gospodarka, Chiny będą musiały siłą rzeczy odegrać znaczącą rolę w rozwiązywaniu problemów politycznych. Powoli włączają sie w te akcje np. w zwalczanie piractwa w Somali. Powstała także inicjatywa propagowania KONFUCJUS THOUHGTS w Afryce.
  • Pracowitość i dyscyplina Chińczyków są przedmiotem podziwu i mogą być dobrym przykładem w Afryce. Odmiennie niż butne lenistwo dawnych kolonialistów.
  • Generalnie dyskutanci zauważali, że z pewnością stosunki Chiny – Afryka to więcej niż ZERO SUM GAME. A większość po stronie PRO podkreślała z niechęcią negatywną, pesymistyczną i obraźliwą postawę państw i mediów Zachodu przedstawiających Afrykę jako miejsce terroru, gwałtu i beznadziei. „ Stosunki Afro-Chińskie są ZDROWSZE bo polegają na partnerstwie, podczas gdy Zachód przyjmuje postawę „dobroczyńcy” i oczekuje potulnego beneficjenta.

Oponentem w debacie był Prof. George Ayittey z American University, który przedstawiał istotne zagrożenia, jakie niesie za sobą „agresywna”, jego zdaniem ekspansja Chin na kontynencie afrykańskim. Uczestnicy nie wahali się używać terminów takich jak „nowy kolonializm, bezwzględna eksploatacja, chopstick merkantylizm, etc”.

  • Handel z Afryką wzrósł siedmiokrotnie  (2000-2009)  i osiągnął sumę 75,5 miliarda USD, co spowodowało wzrost ekonomiczny Afryki średnio o 5,5% . Ale Chiny inwestują głównie w przemysł wydobywczy wypierając firmy z Zachodu.
  • W zamian za surowce Chiny oferują tanie, tandetne produkty, których Zachód nie chce już kupować, a które są  zagrożeniem dla drobnego przemysłu – np. tekstylnego.
  • Chiny handlują z każdym, najbardziej opresyjnym reżimem w Afryce, oferując broń i inną pomoc.
  • Chiny używają swojej pozycji w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, aby blokować sankcje przeciw tym reżimom.
  • Chiny wykorzystują swoją pozycję przetargową oferując np. transakcje barterowe. Oferują w  zamian za surowce projekty w infrastrukturze, ale przywożą własny sprzęt i robotników i wyceniają ich według własnych stawek. Bariera językowa i kulturowa doprowadza do negatywnej postawy lokalnych społeczności wobec Chińczyków, co jest potencjalnym zagrożeniem stabilności w wielu krajach.
  • Imigracja z Chin do Afryki nasila się. Chiny kupują lub dzierżawią znaczne obszary ziemi uprawnej przekształcają w efektywne farmy. Zjawisko to w niektórych krajach np. Namibia 40 000, Zambia 100 000, Nigeria 120 000. Podobno istnieje sekretny plan (Chongqing Experiment  ??) przesiedlenia do Afryki 12 milionów Chińczyków.
  • Projekty chińskie to także  okazałe rezydencje rządowe, a Chiny wygrywają przetargi za cenę wysokich łapówek.
  • Projekty chińskie i import z Chin pozbawia pracy wielu miejscowych robotników i doprowadził już do protestów i zamieszek w wielu krajach.
  • Ponieważ Chiny nie stawiają żadnych politycznych warunków dla swej pomocy, można się obawiać zahamowania procesów demokratyzacji w Afryce.
  • Jeden z urzędników Unii Afrykańskiej stwierdził, że Afryka nie może na ślepo skoczyć  z jednego rodzaju pułapki neokolonialnej w drugą.

W podsumowaniu moderator dyskusji, dziennikarz  THE ECONOMIST Adam Roberts podkreślił, że  jest pozytywnie zaskoczony szerokim oddźwiękiem, jaki dyskusja sprowokowała. Uważa, że głosowanie, którego rezultat wskazuje rolę Chin jako państwa wpływającego pozytywnie na sytuację Afryki ma swoje uzasadnienie.

Chiny nigdy nie były potęgą kolonialną. Dobrze się stało, iż bogate państwa Zachodu mają wreszcie poważnego rywala. Poza tym każde inwestycje są w obecnej sytuacji  korzystne dla Afryki, a ponadto Chiny dostarczają pozytywnych wzorców pracy i dobrego zarządzania być może nawet optymalnego modelu wzrostu..

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Debata „The Economist” o roli Chin w Afryce (luty 2010) Reviewed by on 23 lutego 2010 .

Bez wątpienia najciekawszym wydarzeniem medialnym w wydaniu internetowym The Economist.com była debata nad rolą Chin w Afryce. Debata trwająca od 15 do 22 lutego była połączona z otwartym głosowaniem międzynarodowej społeczności czytającej The Economist online, nad tym czy różnorodna działalność Chin w Afryce przynosi temu kontynentowi raczej korzyści (w głosowaniu PRO) czy też stanowi zagrożenie

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź