Chiny news,Wydarzenia i zapowiedzi

Debata „Polska na EXPO” – weź udział

fot: Kimon Berlin

fot: Kimon Berlin

31 października uroczyście zakończyła się światowa wystawa EXPO 2010 w Szanghaju, a jednym z mówców był Marszałek Sejmu RP Grzegorz Schetyna. Polski pawilon odwiedziło ponad 8 milionów ludzi, a naszą ekspozycję uznano za duży sukces.

Zakończenie EXPO to okazja do podsumowań i ocen. Jak polski pawilon odbierali Chińczycy? Co było najlepszym pomysłem? Co przyczyniło się do sukcesu polskiego pawilonu? Co można było zrobić lepiej?

Na temat polskiego pawilonu na EXPO wypowiadali się już na naszych łamach blogerka bxy, Adam Izydorczyk, Dawid Juraszek, oficjalne stanowisko zajął też PARP.

Ze względu na to, iż w mediach głównego nurtu raczej brakuje miejsca, by mogła odbyć się w nich debata na tak niszowy temat, postanowiliśmy przeprowadzić ją tutaj. Zapraszamy do dyskusji wszystkich polskich szanghajczyków, ekspatów, specjalistów od promocji, którzy odwiedzili polski pawilon. Prosimy o komentarze oraz teksty: [email protected]

serdecznie pozdrawiamy,

CSPA

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Debata „Polska na EXPO” – weź udział Reviewed by on 11 listopada 2010 .

31 października uroczyście zakończyła się światowa wystawa EXPO 2010 w Szanghaju, a jednym z mówców był Marszałek Sejmu RP Grzegorz Schetyna. Polski pawilon odwiedziło ponad 8 milionów ludzi, a naszą ekspozycję uznano za duży sukces. Zakończenie EXPO to okazja do podsumowań i ocen. Jak polski pawilon odbierali Chińczycy? Co było najlepszym pomysłem? Co przyczyniło się

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 12

  • Źle się w internetowej dyskusji dzieje, kiedy dochodzimy do etapu „przeliterowywania” tego, co się wcześniej mówiło.

    Piszesz, że zgadzasz się co do celowości konstruktywnej krytyki. W takim razie o co ta dyskusja? Ano o to, że pojawiająca się dotąd pośród hurraoptymistycznych niusów mniej medialna konstruktywna krytyka została przez Ciebie uznana za malkontenctwo, i to dominujące. Jestem jak najbardziej za pokazaniem Expo ze wszystkich stron (NB, przypominam, że konstruktywny znaczy „taki, który daje pozytywne rezultaty, wnoszący coś nowego; twórczy / zdolny do konstruowania; budujący, wydajny, twórczy; dodatni”, więc konstruktywna krytyka wcale nie musi zamykać oczu na pozytywy), ale z mojej strony nie będzie zgody na nazywanie danych wpisów na blogach czy artykułów w prasie „malkontenctwem”. To prosta droga do zubożenia dyskusji, a ta to Polska nie może sobie pozwolić.

  • Zdaje sie, ze udalo nam sie znalezc punkt stycznosci – dyskusja traci sens. Dyskusja wg Ciebie powinna koncentrowac sie na konstruktywnej krytyce, a wg mnie – najpierw calosciowo ocenic nasz udzial w Expo.

    Pozwol, ze przeliteruje jeszcze raz – rzecz w obiektywnym lub chocby mozliwie calosciowym pokazaniu naszego udzialu w Expo, a nie jednostronnej krytyce czy tez popadaniu w euforie sukcesu. Zgadzam sie, ze konstruktywna krytyka powinna pozwolic na unikniecie bledow, ktore popelnilismy przy organizacji obecnego Expo. Ocena calej imprezy powinna jednak wziac pod uwage wszystkie jej aspekty.

    Ja ze swej strony staram sie pokazac druga strone medalu, ktora wg mnie nie jest w ogole brana pod uwage w wiekszosci artykulow o naszym udziale w Expo; pokazac pozytywy, by odbiorcy mieli pelniejsza, obiektywniejsza informacje o Polsce na wystawie Expo.

    Nie mowiac o tym, ze tytul artykulu to szerokie „Polska na Expo”, a nie waskie „co zrobilismy zle”. I ze dyskusja dotyczy tego tematu, a nie syndromow, alergii i innych problemow psycho-fizycznych…;)

  • YLK, tego się obawiałem – popadnięcia z Twojej strony w syndrom oblężonej twierdzy, człowieka znającego prawdę, któremu jednak złe siły zarzucają stronniczość, itd., itp. Przepraszam za sarkazm, ale sam go pierwszy zastosowałeś. Tak się sensownie dyskutować nie da.

    Jeśli uważasz, że zmiana perspektywy w naszym spojrzeniu na Expo powinna sprowadzać się do skupienia się na tym, co się udało, zamiast na wyciągnięciu z niedoróbek nauki na przyszłość, to gratuluję dobrego samopoczucia.

    Sam chętnie się dowiem, jak reaguje chiński biznes. Nie udawajmy jednak, że Expo to tylko platforma do podpisywania kontraktów. Sami Chińczycy postrzegali wystawę jako szansę na dowiedzenie się Chin więcej o świecie, a świata więcej o Chinach. I tu mogło być dużo lepiej, bo wystawa okazała się za mało atrakcyjna, film nieprzystosowany do odbiorcy, itd., nie będę zresztą powtarzał po „malkontentach”.

    Co zaś do władz – pisał Radek Pyffel o zdziwieniu, jakie musiały poczuć chińskie władze, kiedy one przyznały nam przestiżową lokalizację i reklamowały pawilon, a my obcinaliśmy budżet, rezygnowaliśmy z wizyt najwyższych osób w państwie itd. I znów – można się cieszyć, że Polska jednak miała w Szanghaju ładny pawilon, albo zastanawiać, czemu polskie władze nie potraktowały obecności w Chinach jako prawdziwego priorytetu. A powinny były.

    Twórcy ekspozycji zrobili co mogli z obciętym budżetem. To dobrze. Zabrakło pomysłów, spójności, dostosowania do odbiorcy. To źle. Ale Expo już za nami, trzeba teraz myśleć o przyszłości. Polska jest krajem budującym na nowo swój wizerunek za granicą. Tego się nie da zrobić z alergią na krytykę naszych własnych działań. I to jest właśnie elementarna kwestia.

  • Apropos pozytywnych glosow w sprawie EXPO, ze takich brakuje.
    Ja np.uwazam nasz udzial za sukces i wkrotce napisze jakis dluzszy tekst dlaczego. przedstawie tam kilka argumentow ktore uwazam za sensowne.

  • Jestem stronniczy? Czy dlatego, ze pracowalem dorywczo przy Expo? A nie sadzisz, ze byc moze wlasnie dlatego mialem nieco lepszy wglad w calosc naszej prezentacji i aktywnosci, i stycznosc nie tylko z przecietnymi 张三李四, ale rowniez ludzmi z biznesu, polityki, etc.

    Pisze o malkonenctwie, ktore wydaje mi sie tak samo jednostronne, jak informacje naszych mediow o furorze, jak zrobila polska ekspozycja. I nie ma tu znaczenia, jak glebokie jest to malkontenctwo, bo problem tkwi w nie pokazaniu calosci obrazu.

    Uwazam, ze oceniajac nasz udzial w Expo nalezy pamietac o tym, ze mielismy trafic do wielu grup z nszym przekazem. Przecietnych chinczykow, ktorzy chca sie na Expo zabawic; przedstawicieli firm, ktorzy szukaja kontaktow; czlonkow wladz chinskich, ktorym chcemy pokazac, ze Chiny nas interesujac, ze jest w naszym interesie szeroko rozumiane zblizenie z tym krajem.

    Radek pisze o waznosci polityki w Chinach, i chocby z tej racji powinnismy nieco zmienic dotyczchczasowa perspektywe oceny naszego udzialu w wystawie swiatowej w Szanghaju. Oprocz oceny wystawianej przez 张三李四, przeprowadzic wywiady wsrod przedstawicieli wladz chinskich, biznesu.

    Mam wrazenie, ze ta elementarna kwestia po prostu umknela wielu autorom, a wlasnie tutaj zrobilismy duzo pracy (patrz moja pierwsza wypowiedz w tym watku), i to sie najbardziej liczy – mimo wszystko.

    Ale pewnie jestem znow stronniczy i plytko krytykuje krytyke…;)

  • Widzisz, ja mówię o wartościowej krytyce, Ty – o „malkontenctwie”.

    Dyskusja o naszych osobistych preferencjach pawilonowych do niczego nie doprowadzi; mnie interesuje odbiór naszej ekspozycji przez Chińczyków oraz samych Polaków, bo w tym pierwszym przypadku jest to wartościowa informacja o naszym wizerunku za granicą, w tym drugim – o obrazie nas samych kreowanym przez media.

    Poza tym tak – z jednej strony podkreślasz swoje doświadczenie i udział w Expo jako najwyraźniej dające lepszą pozycję do oceny sukcesu lub porażki naszego pawilonu, z drugiej jednak nolens volens podważasz zasadność krytyki zgłaszanej przez innych Polaków zaangażowanych w chińskie sprawy, którzy pawilon i reakcję nań Chińczyków także widzieli i o tym napisali. Nie zarzucam Ci stronniczości, ale czy fakt, że współpracowałeś przy naszej ekspozycji nie sprawił, że widząc z bliska pracę zaangażowanych w to ludzi straciłeś trochę dystans?

    Zbierając materiały do artykułu o filmie Bagińskiego zapoznałem się z bardzo wieloma opiniami rozpowszechnianymi w prasie i Internecie i były to w większości zdania przygnębiająco pozytywne. Tak, właśnie „przygnębiająco pozytywne”, bo te pochwały i duma była bardzo płytkie, pozbawione ciężaru gatunkowego, ot, takie podbijanie patriotycznego bębenka. Tak samo płytka była krytyka krytyk, jak pisałem wyżej. Na tym tle np. wpis na blogu bxy jest odświeżająco pogłębiony. A że przy tym negatywny, to tak już wyszło. Chętnie przeczytałbym równie pogłębioną opinię pozytywną – niestety, dotąd na taką nie trafiłem (ktoś służy linkiem?), a te pozytywne, które czytałem, były bardzo wybiórcze.

    Powtarzam – tragedii nie było, ale mogło być dużo lepiej. I na tym „mogło być” trzeba się skupić, żeby następnym razem już nie „mogło”, ale „było”.

  • Najwyrazniej mamy rozny dostep do informacji, bo do mnie docieraja glownie te blogerskie, malkontenckie. Moje zdanie nie jest oparte o newsy z publicznych mediow, ale o wlasne doswiadczenie i dorywcza prace przy Expo. Wysoko zatem oceniam to, co dzialo sie w naszym pawilonie, a sam pawilon raczej neutralnie.

    O kontratakach na blogerow nie slyszalem, mam wrazenie, ze jestem jedna z pierwszych osob, ktore z podobnej perspektywy – Polaka mieszkajacego od wielu lat w Chinach – ocenia nasz udzial w Expo pozytywnie; ale moge sie tu mylic.

    NB czy mozesz podac, ktory z pawilonow wg Ciebie zrobil furore? Ciekaw jestem Twojego zdania, wowczas bede mial jakis punkt odniesienia co do naszego najwyrazniej watpliwego sukcesu.

  • Edwin Bendyk w blogu na stronie Polityki pisał chyba dość pozytywnie. Ogółem rzeczywiście blogerzy byli raczej zawiedzeni, ale ich opinie tak szeroko w przestrzeni publicznej nie krążą, jak np. tvn-owskie niusy o sukcesie pawilonu itd. Gdyby przeprowadzić jakiś sondaż pośród Polaków, to okazałoby się pewnie, że większość jest przekonana, że nasz pawilon to był hit całej wystawy i ogólnie zrobiliśmy furorę. A nie zrobiliśmy.

    Komentarze krytyczne spotykały się często z kontratakiem na zasadzie, ech, ci Polacy, z niczego nie potrafią się cieszyć, naród malkontentów, tylko by krytykowali itd. W mniejszych sprawach sam bym krytykował zbędną krytykę, ale nie w kwestii Expo. To zbyt poważna kwestia, by pozwalać sobie na taryfę ulgową. Prawda, że nie było tragedi, ale to za mało, by uznać polską ofertę za udaną. Dlatego krytyczne opinie blogerów „chińskich” mam za wartościowe i uzasadnione – bo dające szansę na poprawę sytuacji w przyszłości.

  • Dawid, mialem na mysli opinie osob nie zwiazanych z oficjalnymi mediami. Fakt, z jednej strony byly peany chwalace nas i wielki sukces, jaki odnieslismy, z drugiej negatywne opinie wiekszosci (jesli nie wszystkich) blogerow. Sam zaliczam sie do tych drugich, ale trudno mi zaakceptowac malkontencki ton wielu wypowiedzi.
    Nie chce znow wdawac sie w nieustajace dyskusje o ofercie naszego pawilonu, filmie Baginskiego czy ludowiznie, te tematy juz wiele umyslow rozgrzaly do czerwonosci. Zwracam tylko uwage na duza ilosc pozytywistycznej pracy, jaka wlozono podczas Expo. Sam pawilon to platforma, ktora dala mozliwosc zitensyfikowania kontaktow miedzy oboma krajami. Czesc z tych kontaktow moze czyms zaoowocuje, czesc nie, ale przynajmniej czesc naszego spoleczenstwa zobaczyla, jak Chinczycy zorganizowali Expo, jaki potencjal prezentuja; druga strona rowniez miala mozliwosc poznania naszej oferty, uswiadomienia sobie, ze Polska to nie czesc bloku socjalistycznego, tylko rozwijajace sie europejskie panstwo z tradycjami.

    Co do pawilonu, to masz racje, ta przewodnia idea Polski jako kraju mlodych, usmiechajacych sie ludzi nie do konca byla konsekwentnie przekazywana, tu pewnie zabraklo pomyslu, ale plamy nie dalismy. Widzialem wiele pawilonow, i tak przy chinskim czy Arabii Saudyjskiej malo ktory sie broni.

  • YLK: „Przez wiekszosc trwania Expo czytam i slysze mnostwo niegatywnych opinii i recenzji, szkoda, ze malo kto zauwaza te pozytywne strony:

    Zaskoczyłeś mnie. Ja przez większość czasu słyszałem z mediów raporty, jak to świetnie nam na Expo idzie, podbijamy Chiny i tak dalej. Były opinie bardziej sceptyczne, jak np. artykuł Doroty Szwarcman w Polityce, ale dominował ton optymistyczny. A już o filmie Bagińskiego to śpiewano peany i dopiero w sierpniu, gdy trafił do internetu, okazało się, że tak znakomicie wcale nie jest – choć i wtedy nie brakowało opinii hurrapatriotycznych.

    Akurat w Chinach folklor to nie taki zły pomysł na propagowanie polskiego wizerunku, ale musi być to robione z głową. Niestety, osobiście mam wrażenie, że nasza oferta na Expo to był taki zlepek bez żadnej nici przewodniej. Tragedii nie było, pawilon obronił się przynajmniej wizualnie, ale wystarczyłaby odrobina konsekwencji i lepsza znajomość chińskiego odbiorcy, a byłoby dużo lepiej.

  • Kilka uwag bez wiekszego ladu i skladu:

    Pawilon pawilonem, ale zaistnielismy, choc przez jakis czas zdaje sie, ze pewnosci o uczestnictwie Polski w Expo nie bylo (obciecie budzetu). Przez wiekszosc trwania Expo czytam i slysze mnostwo niegatywnych opinii i recenzji, szkoda, ze malo kto zauwaza te pozytywne strony:

    1.Pawilon, choc „uszczuplony”, stanal, projekt bez watpienia orginalny i pozytywnie wyrozniajacy sie na tle wielu innych;
    2.Wnetrze pewnie wiele pozostawialo do zyczenia, to jednak w jakis sposob prezentuje nasz kraj. NB inne pawilony tez nie rzucaly na kolana i budzily bardzo wiele kontrowersji, i na ogolnym tle nie mamy sie raczej czego wstydzic.
    3.Nie wiem, czy ktos przeprowadzil badania dot. opinii o pawilonie wsrod specjalistow, przecietnych zwiedzajacych, roznych grup spolecznych/wiekowych, etc., badania, ktore moglyby czegos naprawde dowiesc, a nie pojedyncze opinie, na dodatek roznie interpretowane.
    4.W pawilonie caly czas mialy miejsce imprezy – kulturalne, gospodarcze. Byl Slask, Leszek Mozdzer, hip-hop, fakt, nie bylo Bayer Full…;)
    5.W pawilonie odbywaly sie dziesiatki seminariow gospodarczych, podczas ktorych prezentowane byly rozne galezie naszej gospodarki, bankowosc, sektor ICT, gornictwo (to tylko kilka z wielu).
    6.Prezentowaly sie rowniez regiony – Slask, Pomorze, Polska Wschodnia, etc.
    We wszystkich tym seminariach bralo udzial wielu chinskich gosci reprezentujacych firmy, rzad i agencje zwiazane z rzadem.
    7.Niejednokrotnie misje byly z polskiej strony prowadzone przez przedstawicieli naszego rzadu w randze wice-ministra i ministra – nie musze chyba pisac, ze ma to duze znaczenie dla budowanie dobrych stosunkow z Chinami, w ktorych rola rzadu jest nie do przecenienia.
    8.PAPR, PAIZ, nasze placowki dyplomatyczne byly bardzo mocno zaangazowane w organizacje calej imprezy, misji, imprez towarzyszacych, spotkan, wykonano naprawde duza robote, ktorej nie nalezy negowac.

    A dzis mamy taka oto wiadomosc:

    http://forsal.pl/artykuly/463067,umowa_o_wspolpracy_podpisana_czy_polska_stanie_sie_przyczolkiem_chin_w_europie.html

    Byc moze nie zwiazana bezposrednio z Expo, ale na pewno udowadniajaca, ze Polska zaistniala na mapie gospodarczej swiata widzianego oczami Chinczykow. Cieszy, ze oba rzady wydaja sie byc zainteresowane dalsza wspolpraca. Nie trzeba chyba nikomu tlumaczyc jak istotna jest wizyta Jia Qinglin w Polsce.

  • Moim skromnym zdaniem organizatorzy polskiego komitetu Expo nie bardzo wiedzą, jaki wizerunek polski chcieliby kreować w świecie, próbują coś sprzedać ale do końca nie wiedzą co i jak.
    W mojej opinii polski występ w Szanghaju wypadł lepiej niż np. pamiętny polski „ekologiczny” skansen na Expo w Hanowerze, jakkolwiek tam polskie wiktuały i spirytualia przyciągały zwiedzających dość skutecznie. :-) W Szanghaju zapewne zwracała uwagę całkiem ładna fasada polskiego pawilonu. I choć mi osobiście kojarzyła się – przynajmniej na pierwszy rzut oka – bardziej z kulturą Maorysów niż Polski, to w dobie globalizacji chyba mało kto zwraca uwagę na takie niuanse kulturowe. Natomiast szkoda, że niektórzy nasi przedstawiciele wciąż tkwią w okowach własnych kompleksów, skutkiem czego Polska jaką przedstawiają wciąż może jawić się obcokrajowcom jako mało znaczący folklorystyczny kraik, w którym tubylcy raczą się wódką zakąszaną bigosem, rozpamiętując przy tym krwawą historię.
    Co do wspomnianej animacji, przypuszczam, że bardziej do polskiego widza docierają chińskie filmy typu „Trzy królestwa” albo „Hero” niż do Chińczyka takie egzotyczne, słabo objaśnione animacje jak ta nasza na Expo. Jednak nie załamujmy rąk, bo jakiś postęp w końcu jest. Nasi zrobili coś animowanego i to prawie 3D. To napawa otuchą. :-)

Pozostaw odpowiedź