Chiny news,Spotkania CSPA,Wydarzenia i zapowiedzi

Debata o Noblu dla Liu Xiaobo: Konrad Godlewski vs Radosław Pyffel

fot: VOA美国之音, CCBY

fot: VOA美国之音, CCBY

Interdyscyplinarne Koło Naukowe Dyplomacji i Prawa UW oraz Centrum Studiów Polska-Azja zapraszają na spotkanie pod tytułem:  „Czy nagroda Nobla dla Liu Xiaobo może zmienić Chiny?” Debata pomiędzy Konradem Godlewskim* a Radosławem Pyffelem** z CSPA odbędzie się 11 stycznia o godzinie 18.30 w sali A3 przy ul. Lipowej 4 (Collegium Iuridicum II) w Warszawie. Spotkanie poprowadzi Patryk Gorgol z IKNDiP.

Nagroda Nobla dla Liu Xiaobo podzieliła nie tylko głowy państw i rządów. Decyzja Komitetu Noblowskiego poróżniła także komentatorów i znawców Chin. Czy ta nagroda zmieni Chiny przyczyniając się do ich demokratyzacji czy też o Liu Xiaobo za parę lat nikt nie będzie pamiętał, a Państwo Środka rozwijać się będzie nadal na własny sposób? Na te pytania starała się odpowiedzieć także polska blogosfera. Na naszej stronie internetowej, jak i na łamach „Rzeczpospolitej” także wywiązała się dyskusja z udziałem Radosława Pyffela i Konrada Godlewskiego. Serdecznie zapraszamy na kolejne spotkanie CSPA!

Zespół CSPA

Na fali euforii trudno przyjąć gorzką prawdę, iż Chiny AD 2010 to nie Polska 1983, a Nobel dla Liu Xiaobo może okazać się jedynie mało znaczącym epizodem. Po kilkudziesięciu latach jego nazwisko może być równie anonimowe jak nazwiska dziesiątków innych noblistów, na które natrafiamy przeglądając listę laureatów zastanawiając się kim byli.

Radosław Pyffel, artykuł  w „Rzeczpospolitej” z 15 grudnia

Przyjdzie kiedyś taki dzień, kiedy Niebiosa wystawią rachunek Czerwonej Dynastii – tak jak wystawiły Kuomintangowi, Qingom i wszystkim poprzednim dynastiom. Moim zdaniem, Nobel dla Liu Xiaobo ten dzień przybliżył.

Konrad Godlewski, Polemika z artykułem Radosława Pyffela w „Rzeczpospolitej” z 27 grudnia

*Konrad Godlewski – dziennikarz, redaktor, tłumacz i fixer. Obecnie niezależny publicysta i wykładowca WSE im. ks. J. Tischnera w Krakowie. W latach 2000-2002 na stypendium językowym w Pekinie. Potem w „Gazecie Wyborczej”, Polskiej Agencji Prasowej, ”Dzienniku” i „Polska The Times”. Po drodze publikował m.in. w „Polityce”, „Przekroju”, „Lampie”, „Focusie”, „Banku”, „Press”, „Mówią Wieki”, „Czasie Fantastyki”, „Nowej fantastyce” i „Kulturze popularnej” i „Beethoven Magazine”. „Fiksował” dla „Guardiana”, Canal+ i Agence CAPA.

**Radosław Pyffel – Prezes Centrum Studiów Polska Azja, socjolog, doktorant Polskiej Akademii Nauk, stypendysta Uniwersytetu Pekińskiego, konsultant ds. rynku chińskiego, a także przedstawiciel handlowy firm polskich w Chinach i autor szkoleń z zakresu chińskiego biznesu. Autor dwóch książek ( “Chiny w roku Olimpiady” i “Chińska ruletka, Olimpiada i co dalej?”) i ponad stu artykułów w polskiej prasie poświęconych Chinom i Azji m.in w “Newsweeku”, “Polska The Times”, “Wprost” i “Najwyższym Czasie” i kilku publikacji naukowych. Obecnie prowadzi zajęcia w WSE im ks. Józefa Tischnera w Krakowie, jak i kilka projektów na terenie Chin. Jest częstym komentatorem wydarzeń chińskich w polskich mediach. Mieszka w Warszawie.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Debata o Noblu dla Liu Xiaobo: Konrad Godlewski vs Radosław Pyffel Reviewed by on 5 stycznia 2011 .

Interdyscyplinarne Koło Naukowe Dyplomacji i Prawa UW oraz Centrum Studiów Polska-Azja zapraszają na spotkanie pod tytułem:  „Czy nagroda Nobla dla Liu Xiaobo może zmienić Chiny?” Debata pomiędzy Konradem Godlewskim* a Radosławem Pyffelem** z CSPA odbędzie się 11 stycznia o godzinie 18.30 w sali A3 przy ul. Lipowej 4 (Collegium Iuridicum II) w Warszawie. Spotkanie poprowadzi

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 40

  • Gazeta Wyborcza, TVN i im podobne mainstreamowe media – tak zatroskane o stan ludzi spałowanych w Lhasie i Mińsku – czy kiedykolwiek informowały o „chwalebnych” kartach historii Erec Israel? Np. o długoletniej przyjaźni Izraela z rasistowskim reżimem RPA albo o „wkładzie” rządu pokojowego noblisty Menachema Begina w akty ludobójstwa w palestyńskich obozach dla uchodźców Sabra i Szatila w Libanie, gdzie wymordowano setki starców, kobiet i dzieci? O słowach potępienia pod adresem Izraela ze strony takich osób jak Jimmy Carter, Desmond Tutu, a także ze strony rodowitych Żydów, takich jak Noam Chomsky, Naomi Klein i Norman Finkelstein? O spotkaniu prezydenta Iranu Mahmuda Ahmadineżada z ortodoksyjnymi Żydami z ugrupowania Neturei Karta w Nowym Jorku, które przebiegło w przyjaznej atmosferze? A może zwyczajnie boją się etykietki „antysemitów”, jaką obecnie szafuje się bez opamiętania?
    W ogóle to ludzi myślących zdumiewa absurdalna definicja słowa „antysemityzm”. W sytuacji gdy Arabowie stanowią ogromną większość ludów semickich, ktoś kto ich nienawidzi – antysemitą nie jest. Natomiast ten, kto aresztuje Żyda za jakieś przestępstwo ryzykuje, że nim zostanie nazwany. Vide: casus Romana Polańskiego. Zatrzymanie reżysera w Szwajcarii jego kumpel po fachu Jacek Bromski nazwał „aktem antysemityzmu”. No i śmiać się czy płakać nad tym „aktem myślenia”?…
    Tymczasem jeśli się chce mówić o demokracji i wolności słowa, to może warto byłoby uczciwie informować, a nie wyolbrzymiać grzechy jednych, przemilczając postępki innych? W przeciwnym razie czy nasze mówienie o demokracji, wolności itd. staje się pustym, obłudnym ględzeniem na poziomie sowieckiego dziennika „Prawda”.

  • Panie Wiesławie, oczywiście, że Chiny są na wygranej pozycji: portfel na plusie, a w krajach grzęznącej wschodniej i południowej flanki UE ludzie patrzą na gwałtowny rozwój Chin. I jestem pewny, że coraz częściej będą się zastanawiać: „czy u nas nie może być tak jak tam”? To dlatego mainsteramowe media mogą tylko zohydzać wizerunek Chin, ględząc w kółko o Tybecie (w sytuacji gdy już sam dalajlama dał za wygraną), o Ujgurach (takich samych „bojownikach o wolność” jak iraccy rebelianci), o prawie nikomu nieznanemu pokojowemu nobliście, o prawach człowieka, którymi sam Zachód podciera się poniżej krzyża (np. swoją przyjaźnią z kosowskimi rzezimieszkami handlującymi organami pomordowanych Serbów i Romów).
    A w ogóle o czym my mówimy, Panowie? Co my, jako obywatele III RP tonącej w Pomroczności Jasnej i psich g**nach, mamy do zaoferowania Chińczykom, Wietnamczykom, Białorusinom i innym „uciskanym ludom”? Chyba tylko możliwość legalnej emigracji, jaką daje członkostwo w UE. To jedyne znaczące osiągnięcie 2 dekad.

    • P.S. Zapomniałem dodać, że ta emigracyjna oferta dotyczy de facto tylko Białorusi, bo Chiny czy Wietnam to nie Europa, do UE nie wejdą.

  • Myślę sobie że p. Pyffel w jednej sprawie ma niewątpliwą rację. Otóż „odgrzewane kotlety” mogą być smaczne szczególnie wtedy, gdy są spożywane w szerokim towarzystwie. Im szersze towarzystwo, tym lepiej smakują. Jeśli temat Chin nie może się przebić w mediach mainstreamowych wprost jako taki, to trzeba go wprowadzać każdymi możliwymi dzwiami i oknami. Nawet gdy te okna mają powybijane szyby i mogą zranić a drzwi są posmarowano cuchnącą cieczą. I tak jest jeden wygrany: Chiny!

  • Avatar Jaroslaw Grzegorzek

    Jeśli chodzi o temat Liu w angielskojęzycznych mediach w Chinach to np. South China Morning Post, który można kupić na pekińskich ulicach 9 października 2010 opublikował cover story „Liu Xiaobo wins Nobel Peace Prize”. Gazetę można było też kupić na czołowych chińskich uczelniach w Pekinie (Tsinghua, Peking). Aż zachowałem egzemplarz na pamiątkę co wzbudziło sensację wśród chińskich znajomych. Egzemplarz ocalał.
    W angielskojęzycznej CCTV News (9) pojawiło się wystąpienie Jiang Yu rzeczniczki chińskiego MSZ 10 października 2010, która przedstawiła oficjalne stanowisko Chin.

    Pozdrawiam,
    Jaroslaw Grzegorzek

  • Panowie,
    Z zainteresowaniem przygladam sie Waszej dyskusji i musze sprostowac jedna rzecz.
    Otoz artykul polemiczny Konrada Godlewskiego ( na moj art z 15 grudnia) ukazal sie w Rzeczpospolitej 27 grudnia. Wczesniej toczylismy debate o Liu w internecie ( miedzy innymi na polska-azja.pl).
    W jej wyniku Patryk Gorgol z KN Prawa i Dyplomacji UW postanowil zaprosic nas na debate na UW. Poniewaz dyskusja toczyla sie tuz przed Bozym Narodzeniem, a nawet po (czyli 27 grudnia) nie dalo sie tego spotkania zorganizowac wczesniej. Stad macie wrazenie ze sa to odgrzewane kotlety.

    O ile w przypadku wspolczesnych Chin niewiele da sie powiedziec napewno to w tym wypadku jednak uwazam ( o czym pisalem w tekstach) ze tematu Liu w Chinach nie ma i bede o tym mowil na debacie ( jesli nie bedziecie mogli przyjsc- nasz Master of Technology, Pawel Waligora umiesci nagranie w necie i tam bedziecie mogli obejrzec).

    Z tego powodu iz uwazam ze w ogole nie ma sprawy, nie chcialem sie na poczatku na ta debate zgodzic, gdyz jestem w dodatku na z gory przegranej pozycji i glosze poglady calkowicie w Polsce niepopularne ( nie mozna znalezc niczego takiego w glownych mediach, a w kulturze polskiej (i co za tym idzie edukacji) zwyciezyl nurt romantyczny i jest ona nastawiona na kontestacje wladzy, kocha buntownikow i rebeliantow, a im mniejsze maja szanse tym bardziej sa doceniani.

    W zwiazku z czym polegne na tej debacie ( sprawiajacej wrazenie odgrzewania kotletow) z kretesem, ale mimo to jestem szczesliwy ze znalezlismy temat ktory udalo sie ( dzieki polemice Konrada Godlewskiego) wprowadzic do glownego nurtu debaty w Polsce i dzieki temu nieco przyblzyc fascunujacy kraj jakim sa Chiny i transformacja ktorej dokonuja, przedstawiajac nieco inny punkt widzenia niz do tej pory dominujacy w PL ( takiego punktu widzenia broni Konrad Godlewski i czyni to o niebo lepiej niz poprzednicy, bo jednak Chiny zna dosc dobrze).
    I dlatego, pomimo iz pewnie przegram 1-10 i zostane po raz kolejny oskarzony o bycie agentem ChRL, lu pozytecznym idiota to jednak uznalem ze warto!
    Pozdrawiam Was serdecznie, zycze milego weekendu i dalej przypatruje sie Waszej dyskusji,
    Radek Pyffel

    • Szanowny Panie Radku
      Gdyby było tak, jak Pan pisze, że w „w kulturze polskiej (i co za tym idzie edukacji) zwyciężył nurt romantyczny i jest ona nastawiona na kontestację władzy, kocha buntowników i rebeliantów, a im mniejsze mają szanse, tym bardziej są doceniani”, to Pan, jako romantyczny buntownik i rebeliant, idący w swych chińskich poglądach na przekór niemal wszystkim, byłby uwielbiany. Tylko romantyczny buntownik i rebeliant uważa, że warto w słusznej sprawie stanąć do walki, nawet wtedy, gdy z góry wiadomo, iż walka jest przegrana 1-10.
      Nie wszyscy nazwą Pana „chińskim agentem” i „pożytecznym idiotą”. Wprawdzie wbrew temu, co Pan sądzi, nurt romantyczny nie jest dominujący w polskiej kulturze, ale nie oznacza to, że jest Pan jedynym romantykiem, który w słusznej sprawie staje do przegranych walk. Zapewne trafnie Pan ocenił, że w sprawach chińskich przegrywa Pan 1-10. Ja np. w sprawach północnokoreańskich nie mogę liczyć nawet na 1-1000 a mimo to nie waham się kłaść swego nazwiska na szalę, prostując obowiązujące w naszym życiu publicznym propagandowe brednie o KRLD.
      Pozdrowienia i powodzenia w poleganiu

      • Avatar Zyggi

        Panie Piotrze, czy nie popadł Pan w skrajnośc, stając na przeciwnym biegunie w stosunku do środowiska GW. I czyżby pozwolili Panu wojażowac bez „opiekuna” po KRLD, że postanowił Pan wystąpic w roli adwokata Kima? :-)

    • Panie Radku, do nurtu romantycznego zwykłem poschodzic z dużą dozą nieufności. Nurt romantyczny, czy może romantyczno-cierpiętniczy jest bowiem obecny nie tylko w kulturze polskiej, ale także w innych kulturach słowiańskich np. serbskiej czy ukraińskiej. Co jak wiemy, przyniosło w nieodległej przeszłości wiele złego…

  • Czy nagroda Nobla dla Liu Xiaobo może zmienić Chiny? A cóz to za odgrzewane kotlety? Panowie, przecież w Chinach nikt już nie zajmuje się tym człowiekiem! Czy ktokolwiek z Państwa, czytając chińską, anglojęzyczną prasę, przeczytał jedno słowo na temat tego laureata? Odnoszę dziwne wrażenie, że osoba promująca ten temat, zawraca Wisłę kijem. I że jest to próba wtłoczenia nam na siłę do móżgów przekonania, że reformy „demokratyczne”są warunkiem rozwoju Chin. BZDURA!

    • To naturalne, że chińska prasa kontrolowana przez władzę nie będzie wspominać o człowieku, którego działalność polegała na kontestacji panującego ustroju. Czy w Polsce prodemokratyczna prasa pisze na pierwszych stronach o pomysłach p. Korwina- Mikke nawołującego do ustanowienia monarchii ?
      Nie śmiałbym twierdzić, że reformy demokratyczne są warunkiem rozwoju Chin, ale śmiem twierdzić, że reformy demokratyczne przyniosą korzyści samym Chińczykom.
      Czemu tak boicie się Państwo, oddania władzy w ich własne ręce ?
      I czemu uważacie, że to Partia „Komunistyczna” ma monopol na zapewnienie Chinom rozwoju ? Zachwycamy się sukcesami Chin, ale zapominamy o podobnych, wyblakłych już sukcesach państw demokratycznych w latach 50 i 60. Kto dziś pamięta o niemieckim cudzie gospodarczym (prawie 4-krotny wzrost PKB od 1950 do 1970), japoński (prawie 8- krotny w tym samym odcinku czasu) ? Dla porównania w ciągu ostatnich 20 – lat Chiny pomnożyły swoje PKB ponad 8 – krotnie. A więc, ustrój w stylu chińskim nie jest jedyną drogą do tak wysokiego rozwoju gospodarczego.

      • Avatar Zyggi

        Nie ma to jak robic idiotę z niewygodnego człowieka! Może tak spróbuje Pan od strony merytorycznej podważyc słusznośc wypowiedzi JKM? Czy np. dzisiejsze Niemcy lub Rosja są bardziej moralnie i skutecznie zarządzane niż 100 lat temu, gdy były monarchiami? Gdy to dożywotni monarcha a nie byle cwaniak, demagog lub obcy agent jako głowa państwa reprezentował jego dostojeństwo i majestat?…
        Powiada Pan: „Czy w Polsce prodemokratyczna prasa pisze na pierwszych stronach o pomysłach p. Korwina- Mikke nawołującego do ustanowienia monarchii?”
        A czy w Polsce „prodemokratyczna” prasa informuje np. o katastrofalnych skutkach ustawy „O uporządkowaniu stosunków kredytowych”, wdrożonej przez Balcerowicza? Czy informuje, że to ta ustawa zniszczyła zalążek polskiej klasy średniej i zgnoiła tysiące istnień ludzkich? A przy tym że napchała kieszenie bankierów z USA – tego samego kraju, który sponsorował tzw. Solidarnośc? Nie, o tym to się Pan dowie może od Michalkiewicza lub z Najwyższego Czasu, ale na pewno nie z GW, Wprost czy TVN!!!
        Ustrój w stylu chińskim nie jest jedyną drogą do tak wysokiego rozwoju gospodarczego, jakkolwiek biorąc pod uwagę przykład Niemiec musimy pamiętac o planie Marshalla. Japonia z kolei skorzystała na zamówieniach armii USA w czasie wojen w Korei i Wietnamie.
        Co do Chin. Wiele Chińczyków uważa, że KPCh to gwarant stabilności. Byc może nie mają racji, ale wielu pamięta czasy sprzed 1949 r. Nawet ci z diaspory. Zwłaszcza starsi z nich pamiętają czasy chaosu sprzed 1949, potem nadużycia Mao, a jednocześnie wiedzą, że to sami komuniści, bez pomocy z zewnątrz wyeliminowali „bandę czworga”.
        Chce Pan oddawac Chińczykom władzę „w ich własne ręce”. Pytanie tylko czy Chińczycy tego chcą. Doświadczenie uczy, że wiele narodów czuje się w demokracji nieswojo. Niech Pan popatrzy na casus wielu państw postkomunistycznych! Jaka tam demokracja, gdy świat przestępczy ma powiązania z polityką? Gdy były mafioso zajmuje stanowiska premiera (Kosowo)? Albo gdy niewygodni ludzie padają ofiarą porwań lub mordów (Bułgaria)? Uważa Pan, że demokracja zawsze i wszędzie jest najlepsza? Że Bułgarzy są dziś szczęśliwsi niż za cara Symeona albo mieszkańcy ex-Jugosławii mają dziś lepiej niż za marszałka Tity? Bez żartów, proszę…
        Co do Chin, wielu „ekspertów” powołuje się na casus Tajwanu, tyle że Tajwan to inna para kaloszy. Tajwańczycy to głównie potomkowie chińskich zbiegłych chłopów, piratów, ludzi wyjętych spod prawa. Tu władza Qingów nie była tak silna jak na kontynencie. Ci ludzie na ogół musieli sobie radzic sami, trochę jak Kozacy, trochę jak pierwsi osiedleńcy w Australii. Stąd w dużej mierze inna mentalnośc. To, co Czang Kai-Szekowi nie udało się na kontynencie, zostało z sukcesem zapoczątkowane na Tajwanie i kontynuowane przez jego syna Czang Cing-Kuo. Poza tym Japonia, Korea Pd. i Tajwan stały się demokratyczne jako rozwinięte społeczeństwa industrialne. Chiny dopiero są na drodze do statusu kraju rozwiniętego, jest tam mnóstwo kontrastów międzyregionalnych, społecznych. Nie było tu też wzorców, jakie np. w Indiach pozostawili Brytyjczycy oraz miejscowe, wykształcone na modłę brytyjską elity, dobrze rozumiejące mechanizm brytyjskiego parlamentaryzmu.
        Poza tym w Chinach, jakie są przesłanki do szybkiej i udanej transformacji ustrojowej przy cudzym współudziale? To może przyjśc z czasem i tylko od wewnątrz, jeśli nie ma doprowadzic do tego, że kraj stanie się areną działań obcych specsłużb. Korea Pd. i Tajwan nie dostały demokracji w prezencie, same ją wypracowały po dekadach rządów wojskowych i skutecznie funkcjonuja. A my? Kto finansował „Solidarnośc”? Czy nie ci sami, którzy teraz zarabiają na odsetkach od polskiego zadłużenia? Tak kończą kraje, które demokrację otrzymały w prezencie, albo dogadywały w różnych „magdalenkach” zamiast wypracowac ją samemu, bez udziału obcych „doradców”.

      • Avatar ciekawy

        „Nie ma to jak robic idiotę z niewygodnego człowieka! Może tak spróbuje Pan od strony merytorycznej podważyc słusznośc wypowiedzi JKM?”

        Wystarczy czytać jego blog. P. JKM ma przykry nawyk do wypowiadania się na każdy temat, przez co często się kompromituje. Nie można mu odmówić wielu świetnych pomysłów, ale większość wraz ze wspomnianą już monarchią to przeciętne pomysły pacjentów z Kobierzyna.
        Proszę bardzo:

        „To nic, że są o połowę droższe od amerykańskich – już nie wspominając o rosyjskich, irańskich, chińskich czy koreańskich. wpis z 30 grudnia”
        1. Iran nie posiada elektrowni jądrowej !
        2. Skąd p. JKM wziął informację, że są połowę droższe ?

        „Ciężar samochodu odkształca asfalt, a nawet beton. Oczywiście: 98% odkształcenia przejmuje opona – ale nawierzchnia też się nieco ugina. Dzięki czemu się niszczy. A samochód jadący szybciej nie zdoła się w nią tak zagłębić, jak jadący wolniej. ” wpis z 29 grudnia

        Nacisk to iloczyn masy, przyspieszenia ziemskiego i cosinusa kata zawartego pomiędzy równią (w przypadku nawierzchni płaskiej kąt = 0, więc cosinus z 0 to 1. Zużycie drogi nie zależy od prędkości pojazdów, ale np. od nacisku na oś.
        http://www.road.pl/download/nik/NIK2003168.pdf

        „Dopóki (o czym pisałem już wiele razy) nie zdemontujemy tego zabytku, jakim jest kolej – a po torowisku Kraków-Zakopane nie puścimy drugiej nitki szosy – dopóty nadal ludzie będą traktowani jak bydło. ” 4 stycznia

        Za to Amerykanie pozbyli się tego zabytku, dzięki czemu stoją w najdłuższych na świecie korkach marnując miliardy godzin (czas to pieniądz) i spalając miliardy litrów benzyny poruszając się z prędkością żółwia stepowego.
        Mam nadzieję, że w Chinach nikt nie czyta tych dyrdymałów, bo jeszcze skorzystaliby z tych wspaniałych rad z fatalnym dla siebie skutkiem !

        „Czy np. dzisiejsze Niemcy lub Rosja są bardziej moralnie i skutecznie zarządzane niż 100 lat temu, gdy były monarchiami?”

        Nie znam Pana kryterium moralności, ale mogę śmiało napisać, że Rosja pod władzą caratu była FATALNIE zarządzana. Niewątpliwie dalej tak jest, ale czy w Rosji funkcjonuje demokracja ?!
        Carska Rosja począwszy od XIX wieku przegrywała każdy większy konflikt w którym brała udział. Wojna krymska, wojna z Japonią w 1905, I Wojna Światowa to namacalne dowodu jak bardzo ta władza była niewydolna. Bardzo dziękuję, za taki majestat i dostojeństwo, ja już wolę demokrację dzięki której można zwolnić za rok lenia i udało się zwolnić w 2007 r. oszołoma .

        ” […] jakkolwiek biorąc pod uwagę przykład Niemiec musimy pamiętac o planie Marshalla.”
        Jest to czynnik, które miał wpływ na wzrost gospodarczy w RFNie, ale nie tak wielki jak się powszechnie uważa.
        Ocenia się, że plan wynosił ok. 5 % dochodu narodowego, więc wspomniany cud gospodarczy to skutek reform Erharda i wysiłku samych Niemców.

        „Uważa Pan, że demokracja zawsze i wszędzie jest najlepsza? Że Bułgarzy są dziś szczęśliwsi niż za cara Symeona albo mieszkańcy ex-Jugosławii mają dziś lepiej niż za marszałka Tity?”

        Stawiając pytanie czy było lepiej, niewątpliwie dużo ludzi urodzonych w latach 30 i 40 powie, że „za Gierka to było lepiej”, ale czy rzeczywiście tak było ?! W przypadku Jugosławii, powiedzą tak tylko Serbowie czy Czarnogórcy. W Chorwacji bardzo powszechne jest zjawisko wystawiania do okna zdjęć Ante Gotoviny (sam widziałem !), często można spotkać się z napisami na murach „Heroj”.

        „A my? Kto finansował “Solidarnośc”? Czy nie ci sami, którzy teraz zarabiają na odsetkach od polskiego zadłużenia?”

        Demokracja, czy nawet anarchia jest wpisana w polskie dziedzictwo. „Solidarność” nie przyczyniła się do upadku komuny, a jedynie wypełniła po niej lukę. Komunizm upadł sam przez własny model ekonomiczny. Jest teoria, że ZSRR nie wytrzymałby wyścigu zbrojeń już znacznie wcześniej, ale pomógł mu strumień dewiz napływających w wyniku kryzysu naftowego. Gdy pod koniec lat 80. ceny zaczęły spadać, przywódcy ZSRR zorientowali się że nie będą w stanie rywalizować z USA i zwolniły uścisk. Niech nikt nie wierzy, że prosty elektryk pokonał komunę. Spójrzcie lepiej na wykres cen ropy
        http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Oil_Prices_1861_2007.svg&filetimestamp=20090309152233
        a przyczyna upadku nasunie się sama !

      • Avatar Zyggi

        Nie twierdzę, że wszystkie pomysły JKM są trafne. Np. nie zgadzam się, że kolej to zabytek, jakkolwiek tabor PKP nadaje się w znakomitej większości na złom lub do muzeum. Jednak daleki jestem od odsyłania tego człowieka do „wariatkowa”. To był ulubiony chwyt bolszewików: „przecież tylko wariatowi może nie podobac się Kraj Rad”. Tak samo bywa w demokracji. Pamięta Pan, jak w TVP wylewali pomyje na Tymińskiego? A czym różni się Tymiński od dajmy na to Rostowskiego albo Sikorskiego? Chyba tylko kolorem zapasowego (niepolskiego) paszportu!! To samo z Lepperem. Czym istotnym różni się Lepper od Wałęsy? Intelektem nie za bardzo…
        Czuję się tu zmuszony, by ustosunkowac się do kilku Pańskich wpisów:
        Cyt. „Nie znam Pana kryterium moralności, ale mogę śmiało napisać, że Rosja pod władzą caratu była FATALNIE zarządzana. Niewątpliwie dalej tak jest, ale czy w Rosji funkcjonuje demokracja ?!
        Carska Rosja począwszy od XIX wieku przegrywała każdy większy konflikt w którym brała udział. Wojna krymska, wojna z Japonią w 1905, I Wojna Światowa to namacalne dowodu jak bardzo ta władza była niewydolna. Bardzo dziękuję, za taki majestat i dostojeństwo, ja już wolę demokrację dzięki której można zwolnić za rok lenia i udało się zwolnić w 2007 r. oszołoma .”
        Demokracja rosyjska funkcjonowała za Jelcyna. Tego alkoholika bez problemu wybrano na drugą kadencję. A w jakim stanie była wtedy Rosja, szkoda mówic: bieda, chaos, bandytyzm. I Pan mówi o „zwalnianiu lenia”? A kto zwolnił Jelcyna? On sam się „zwolnił”, zresztą kilka lat po czasie…
        Carska Rosja, owszem była krajem dalekim od ideału. Ale ta sama Rosja była przed I wojną światową NAJWIĘKSZYM eksporterem zboża w świecie. Była krajem milionów bogatych chłopów i szybko rozwijającego się przemysłu. Podwoiła swój PKB w latach 1900-1913. Jedynym krajem, który rozwijał się wtedy równie szybko, była Japonia.
        Co do kryterium moralności, czy wyobraża Pan sobie cara Mikołaja II wydającego rozkazy skrytobójczych morderstw, zamachów bombowych, zrzucania napalmu? Nie mówiąc o wydawaniu rozkazu wymordowania tysięcy cywilów jak Truman? Człowiek będący symbolem państwa nie zniżał się wtedy do takich spraw. Jeśli w ogóle do czegoś takiego doszło, to zajmował się tym sztab generalny i/lub ochrana. On był ponad to, to były inne czasy, inne obyczaje. Dlatego przywódca budził respekt, a bolszewicy musieli terrorem ujarzmic społeczeństwo, w ogromnej większości przychylne „białym”.
        A propos Tity, utrzymuję, że i wielu Chorwatów jest mu przychylnych. Pisze Pan: „Stawiając pytanie czy było lepiej, niewątpliwie dużo ludzi urodzonych w latach 30 i 40 powie, że “za Gierka to było lepiej”, ale czy rzeczywiście tak było ?! W przypadku Jugosławii, powiedzą tak tylko Serbowie czy Czarnogórcy. W Chorwacji bardzo powszechne jest zjawisko wystawiania do okna zdjęć Ante Gotoviny (sam widziałem !), często można spotkać się z napisami na murach “Heroj”.
        I co z tego? A w Serbii na murach zobaczy Pan zdjęcia Ratko Karadzicia lub Mladicia z napisem „Heroj”. Czy to znaczy, że nie lubią Tity? Niech Pan nie żartuje…
        I jeszcze cyt. „Demokracja, czy nawet anarchia jest wpisana w polskie dziedzictwo.”
        Tzn. jaka demokracja, bo nie bardzo wiem. Szlachecka? To demokracja? Raczej anarchia, tu bym się z Panem zgodził. Niestety. Tyle, że dawniej, w PRL, było coś takiego jak poczucie wspólnoty, nagradzano, kto ma najpiękniejszy balkon lub ogródek. Klatki schodowe były regularnie sprzątane, chodniki zimą – odśnieżane. A dziś? Co w domu to w domu, a za progiem niech sobie będzie i gnojowisko… Gdy nikt na górze nie pilnuje, to z Polaka wyłazi jego prawdziwa aspołeczna, egoistyczna natura. I marnym pocieszeniem jest, że Rumuni, Bułgarzy czy Albańczycy od nas nie lepsi…
        Tym smutnym spostrzeżeniem kończę swój przydługi elaborat.

      • Avatar Zyggi

        P.S. U nas jako taki porządek były też za sanacji i wcześniej, w czasach zaborów. Dziś mamy demokrację i „róbta co chceta”, albo raczej: „jak nie chceta to nie róbta”…
        Szkoda tylko, że u nas i w wielu innych krajach taki błogi „luzik” zwyczajnie nie działa. Klasycznym przykładem jest tu Bułgaria. Polecam świetną książkę „Bułgaria, roztrwoniony dar Boga”, o fatalnym stanie gospodarczym, moralnym, kulturowym tamtejszego społeczeństwa. Książkę tę napisał p. Jan Herold, etnograf i miłośnik Bułgarii, od dziesiątek lat związany z tym bałkańskim krajem.

      • Avatar ciekawy

        Nastawienie do Tity zależy zapewne od światopoglądu, tj. nacjonaliści są mu przeciwni, a lewicowo nastawieni, przychylni. Niewątpliwie Tito cieszył się sympatią znacznej części społeczeństwo, ale nie przeszkodziło im to w rozwaleniu państwa, które w całości zostało ukształtowane przez postać marszałka. Jugosławia jak i Austro – Węgry wcześniej nie poradziła sobie z nastrojami nacjonalistycznymi, które było jeszcze podsycane przez niektóre państwa. Państwo wielonarodowe najłatwiej zniszczyć od wewnątrz i z tej recepty korzystały i będą korzystać największe mocarstwa. Divide et impera.

        „”Tyle, że dawniej, w PRL, było coś takiego jak poczucie wspólnoty, nagradzano, kto ma najpiękniejszy balkon lub ogródek. Klatki schodowe były regularnie sprzątane, chodniki zimą – odśnieżane. A dziś? Co w domu to w domu, a za progiem niech sobie będzie i gnojowisko…””

        Mam te same odczucia. Zwłaszcza kiedy będąc w Austrii widzę tamtejsze miasteczka, gdzie jest na ulicach taki ordnung jak w mało którym polskim mieszkaniu. Śmieć na ulicy, nieprzystrzyżona trawa czy psia kupa to wyjątkowa rzadkość.
        W Polsce nikt nie dba o przestrzeń publiczną, obsrane za przeproszeniem chodniki to standard, butelki PET, opakowania po papierosach czy rozbite butelki. Tylko aluminiowych puszek mało, ale wiadomo jaka jest tego smutna przyczyna. Czasami wydaje mi się, że pod tym względem, bliżej nam do Indii niż np. Austrii. Za PRL rzeczywiście chociaż starano się robić pozory porządku, a teraz wszyscy mają wszystko w d***. Już od dawna powtarzam, że mamy takie państwo, takich polityków, takie elity na jakie sami zasługujemy ! A zasługujemy na marne, bo jako naród mamy niewiele osiągnięć. Mam już dosyć tej nieznośnej (i wyszydzanej) polskiej megalomanii.
        Weźmy chociaż tą „moralnie zepsutą” Holandię.
        Ostatni laureat Nagrody Nobla w 2010 (z fizyki), wcześniej 1999 (znów fizyka), 1995 (chemia), 1984, 1981, 75, 73, 69, 53 itd. Część z nich prowadziła badania w USA, ale większość prowadziła badania na terenie Holandii.
        Co z Polakami ? Mamy jedną, Marię Skłodowską-Curie. Jednocześnie zabawne jest to, że szydzimy z Rosjan chociaż ten naród osiągnął znacznie więcej, a jego najwybitniejsi przedstawiciele są znani na całym świecie. O Niemcach nawet nie wspomnę. Jacy Polacy są rozpoznawalni na świecie ? Jan Paweł II, z którym wiążą się za granicą nie tak pozytywne odczucia jak nam się wydaję i Chopin szczególnie ceniony w Japonii. Z kim możemy się porównywać ? Z wspomnianymi przez Pana Rumunią czy Bułgarią.

        Bardzo dziękuję za polecenie mi tej książki, chętnie kupię i poczytam.

  • Proszę w takim razie zapytać pasażerów PKP czy przypadkiem „demokratyczne” decyzje dotyczące zarządzania spółką nie odbywają się kosztem ich cierpienia?

    Chińska The State Administration of Taxation planuje obniżkę VATu z 17 do 10 procent w latach 2011-2015 i obniżkę podatku dochodowego dla low-to middle-income groups.

    „socjalistyczna służba zdrowia w krajach “zgniłej” Europy jest wydajniejsza”…Jak mi kaktus urośnie. W grudniu brakuje pieniędzy więc rekomenduje się pacjentom „proszę poczekać do stycznia” albo umierać jeszcze w grudniu.

    Wzrost gospodarczy jest chyba głównym celem gospodarki/rządu, a nie skutkiem ubocznym czegokolwiek.

    • Wie Pan, ostatnio szukam informacji o turystyce zdrowotnej do Filipin i Tajlandii. Warto temat nagłośnic. Co prawda dla wielu jeśli nie większości Polaków to i tak temat nie do ugryzienia, nawet z „pomocą” różnych Providentów. Ale zawsze może się uda komuś pomóc…

    • Zarządzanie w PKP czy w jakiejkolwiek spółce nie ma nic wspólnego z demokracją, więc co ma Pan na myśli przez pojęcie „demokratyczne decyzje” ?

      „Wzrost gospodarczy jest chyba głównym celem gospodarki/rządu, a nie skutkiem ubocznym czegokolwiek.”

      1. Gospodarka jako, że nie jest podmiotem decyzyjnym, nie może mieć jakiekolwiek celu.
      2. Działania rządu powinny być skupione na szczęściu jednostki (najczęściej rządy skupiają się na szczęściu swoim i swoich popleczników). Wzrost gospodarczy powinien być środkiem w doprowadzeniu obywateli do szczęścia, a nie celem sam w sobie kosztem tychże obywateli.

      • Avatar Zyggi

        Cyt. „1. Gospodarka jako, że nie jest podmiotem decyzyjnym, nie może mieć jakiekolwiek celu.”
        Bo gospodarka nie jest podmiotem, tylko przedmiotem decyzji. Gdzie Pan się doczytał, że gospodarka ma byc podmiotem i że ma miec cel? :-)

      • Avatar ciekawy

        „Wzrost gospodarczy jest chyba głównym celem gospodarki”

      • Avatar Zyggi

        Zwracam honor, choc tam pisało „gospodarki/rządu”, a ja bym na miejscu Pana WS napisał raczej: „kół gospodarczych/rządu”.
        Co do pktu 2., niech Pan nie będzie naiwny, od kiedy to rządy się zajmują szczęściem obywateli? Chyba tylko tuż przed wyborami, gdy im większy ignorant, tym gorliwiej obiecuje uchylic ludziom nieba…
        Polityka działa w sposób pragmatyczny, mechaniczny, a czasami wręcz cyniczny, makiaweliczny. Niech Pan popatrzy na UE: Niemcy i Francja nie dyskutują, tylko przedstawiają swoją WOLĘ. Nie dlatego zabierają swoim podatnikom miliardy euro i przekazują je do eurobudżetu, że kochają Polaków, Węgrów, Rumunów itd., tylko dlatego, że niemieckie i francuskie koncerny i banki (w dużej mierze wpływające na koła polityczne) mają w tym interes. To samo USA – kogo tam obchodzi śmierc i kalectwo żołnierzy i cywilów, gdy chodzi o interesy lobbujących koncernów?
        W posumowaniu tzw. zalet demokracji podam prawdziwą rozmowę, która brzmi jak anegdota. Nieżyjący już prezydent Azerbejdżanu Heydar Alijew, ongiś w krótkiej rozmowie zapytał pewnego kongresmana, dlaczego polityka USA sprzyja bardziej Armenii niż jego krajowi. Kongresman odparł, że trzeba pamiętac, iż wiele ormiańskich stowarzyszeń popiera i finansuje amerykańską polityką. Na to azerski lider odparł: „A cóż to jest, jeśli nie korupcja?”

      • Avatar ciekawy

        Napisałem „powinno”, a nie „jest”, nie jestem aż takim naiwniakiem :)
        W sprawie UE ma Pan rację, chociaż sądząc po pańskim krytycznym podejściu do demokracji, niedemokratyczny ustrój UE powinien się Panu podobać. Oczywiste jest to, że rząd Francji czy Niemiec jest wybierany przez obywateli tychże państw, a nie Polski, Węgier czy Rumunii. Wspieranie finansowe biedniejszych krajów jak wyżej wymienione rzeczywiście są podyktowane interesem. Interes ten polega na rozwoju biedniejszego sąsiada, a więc i zwiększeniem potencjalnego rynku zbytu np. dla własnego eksportu czy technologii. I nie ma w tym nic złego.

        Co do USA to realizują one mocarstwowe ambicje. Nie działo by się to bez poparcia konserwatywnej części społeczeństwa. Problem polega na tym, że amerykańskie społeczeństwo od którego zależy kto sprawuje władzę, ma bardzo ograniczoną wiedzę na większość tematów i dla wielu z tych prymitywniejszych najłatwiejszym rozwiązaniem będzie interwencja zbrojna. Skoro przeciętny Amerykanin uważa Europę za państwo (nawet wśród Amerykanów częściej mówi się o wakacjach w Europie, niż np. wakacjach we Francji) to jak tenże Amerykanin ma dostrzec fatalne konsekwencje wynikające z wojen ? Można gdybać, że jeśli demokraci, którzy mają trochę więcej rozsądku sprawowali rządy na początku dekady to tych fatalnych dla Ameryki i reszty świata, i”interwencji” by nie było.

      • Avatar Zyggi

        Moje podejście do demokracji jest owszem, krytyczne. Co nie znaczy, że autorytaryzm podoba mi się bardziej. W końcu są i kraje demokratyczne w miarę sprawnie działające (Szwajcaria, Korea Pd., Tajwan), ale akurat tam nie było nic na kształt tzw. Solidarności ani chuliganów z Mińska, opłacanych przez obce służby.
        Co do niedemokratycznego sposobu załatwiania spraw w UE – świadczy on o tym, że nawet w krajach demokratycznych ta demokracja i wolność są starannie dawkowane.
        A swoją drogą, czy pouczanie Chin czy Białorusi przez państwo, którego obywatele ponad rok czekają na niecierpiące zwłoki operacje – podczas gdy rząd topi miliardy w afgański piach – nie jest objawem skrajnej hipokryzji? Taka bywa polityka, zwłaszcza jeśli robią ją kanalie i obszczymurki, a nie mężowie stanu, których w naszych czasach jak na lekarstwo…
        Patrząc z etycznego punktu widzenia, celem rządu faktycznie powinno być dobro obywateli. Tylko kiedy i gdzie ostatnio było?… Zwłaszcza w naszych czasach, gdy w większości państw demokratycznych tzw. lobbing nie jest traktowany jak korupcja, to jest i zapewne pozostanie pobożnym życzeniem. Zawsze koncern dysponujący mediami, sypiący pieniędzmi na rzecz tej czy innej partii będzie miał więcej do powiedzenia niż miliony ludzi. Może więc nie tyle z demokracją co z partyjniactwem i kleptokracją mamy tu do czynienia?…

      • Avatar Zyggi

        P.S. Jeszcze uwaga a propos wpisu: „Interes ten polega na rozwoju biedniejszego sąsiada, a więc i zwiększeniem potencjalnego rynku zbytu np. dla własnego eksportu czy technologii. I nie ma w tym nic złego.”
        Pisałem niedawno na forum o tym, co stało za „niewiadomymi przyczynami”, dla których LOT wycofał się z przewozów z Warszawy do Chin. Otóż w skróce: LOT należy do Star Alliance. W Star Alliance rządzi Lufthansa. A WOLĄ zarządu i udziałowców Lufthansy jest, by jak najwięcej Polaków latało z Niemiec (gdzie Lufthansa ma udziały w lotniskach-spółkach żyjących także z ruchu osobowego, reklam itd). A najlepiej gdy będą latali samolotami Lufthansy, a nie z Polski, jakimiś innymi liniami. Im mniej Polaków poleci w świat z Warszawy, tym większa szansa, że wylecą z Berlina czy Frankfurtu.
        Kolejna sprawa to port kontenerowy w Hamburgu, zaopatrujący m.in. polskich importerów i eksporterów. Od kiedy to w interesie Niemiec jest wzmocnienie roli portów Trójmiasta?
        Albo NordStream: Niemcy ubiły interes z Rosją – krajem spoza UE – teraz możemy sobie wybić z głowy gazociąg z Norwegii i chyba w ogóle bye-bye z dywersyfikacją dostaw…
        Jak widać, założenie, że Niemcy i inne kraje „Starej Unii” uważają, że nasz wzrost jest im na rękę – jest baaardzo optymistyczne! :-)

      • Avatar ciekawy

        Hamburg jest największym polskim portem z powodu indolencji polskiego rządu. Statki, które mogłyby przepłynąć cieśninami duńskimi (największe nie mogą ze względu na niewielką głębokość cieśnin) wolą zawinąć do Hamburga czy Rotterdamu, aby uniknąć uciążliwych polskich przepisów celnych. Skutek dla dziurawego polskiego budżetu jest fatalny. Otóż, większość pieniędzy z ceł zabiera UE, jednak w krajowi, w którym nastąpiło oclenie odpala się niemały procent. W efekcie cło z towarów, które trafiają np. z Chin do Polski jest pobierane w Niemczech.

        W przypadku ogromnych kontenerowców sprawa jest bardziej złożona. Największe porty spełniają funkcje punktów przeładunkowych, do których towary są przywożone większymi statkami (nie mogącymi wpłynąć na Bałtyk), a odpływają w mniejszych.
        Zamiast tego, ładunek zabiera się tirami prosto do Polski ! Oszczędzany jest czas i pieniądze przedsiębiorców.
        Trasę Szanghaj – Hamburg pokonuje się z 22 – 25 dni, w przypadku Gdańska trzeba doliczyć tydzień.
        Zresztą nawet jeśli statek zawinie do Gdańska, to produkty trzeba rozwieść po całej Polsce niestety, niezbyt dobrymi drogami. Dlatego autostrada A1 łącząca najważniejszy polski port z uprzemysłowionym Śląskiem powinna być priorytetem ! Obecna sytuacja sprawia, że czas transportu tirem z Gdańska do Katowic jest podobny jak z Hamburga do Katowic. Który rozsądny importer zdecyduje się wobec tego skorzystać z polskich portów ?!

        http://www.cargoservices.pl/function.include?lg=pl&ids=transport_morski

      • Avatar Zyggi

        Wie Pan, to dotyka jeszcze innego, drażliwszego tematu, bo już Bismarck wypowiadał się na temat umiejętności ekonomicznych i politycznych naszego narodu. Jako rodowity Pomorzanin (Bydgoszcz-Chojnice-Tuchola) jestem zdania, że mogłoby byc lepiej, gdyby stolicą był np. Poznań. A że Warszawa, która pod rządami Romanowów zwyczajnie przesiąknęła najgorszymi rosyjskimi zwyczajami (łącznie z piciem na umór i wręczaniem łapówek), no to mamy, co mamy. Z drugiej strony, niewykluczone, że gdyby Polska była sprawniej zarządzana, Niemcy postanowiłyby już wcześniej ją rozbic od wewnątrz, jak to zrobili z Jugosławią. Berlin bowiem od ponad 100 lat realizuje zasadę Grossraumwirtschaft, opartej na 2 żelaznych zasadach: „żadnej konkurencji gospodarczej w Europie Centralnej” i „im Słowianie bardziej rozbici tym lepiej dla niemieckich interesów”. I robią to skutecznie, zarazem broniąc swojego podwórka. No bo czy słyszał kto o tendencjach separatystycznych w Bawarii lub autonomii dla Serbołużyczan? :-)

      • Avatar agbc

        @ciekawy
        „Hamburg jest największym polskim portem z powodu indolencji polskiego rządu”

        Chyba nie sądzi Pan, że niemieckie służby, odpowiedzialne za ochronę niemieckich interesów gospodarczych, tak po prostu tylko sobie biernie obserwują Polskę i trzymają kciuki, żeby Polacy wybierali nieudolne władze? :D

      • Avatar ciekawy

        @ agbc
        Widzi Pan, niemieckie służby nie muszą robić nic, bo każda partia dobierająca się do władzy szybko dąży do wasalizacji Polski. Co to za różnica czy seniorem jest Bruksela, Waszyngton, Moskwa, Berlin czy Watykan ?
        A może nasz kraj, jest zwyczajnie zbyt słaby by prowadzić własną politykę i musimy być zależni od innych ? Przecież nawet w głębokim średniowieczu władcy Polski byli zależni od obcych bytów – raz to papiestwa, a raz cesarstwa.

      • Avatar agbc

        @ciekawy
        Dużo złego można mówić o naszej rozdygotanej i histerycznej prawicy, ale jednak są jakoś emocjonalnie zakorzenieni w polskości i nie można tego środowiska zrównywać z „najfajniejszą partią”.

        Na stronie Ośrodka Studiów Wschodnich jest ciekawe opracowanie: „Niemieckie sieci na Wschodzie. Niemiecki soft power w Europie Wschodniej” – gorąco polecam wszystkim!
        Zwłaszcza schemat działania niemieckich fundacji (str. 48) jest ciekawy. Upraszczając kasa i zlecenia idą drogą:

        niemieckie MSZ –> fundacje(np Adenauera) –> lokalne elity

        A teraz proszę sobie wyobrazić, co się dzieje niejawnie.

  • Nieistniejący Boże, chroń nas przed zamykaniem jakichkolwiek ust wyrokiem sądowym! Chroń nas, przed systemem chińskim, a zwłaszcza tymi, którzy propagują go nie mając o nim zielonego pojęcia! Chiny, może i będą supermocarstwem, ale odbywa się to kosztem cierpienia ich obywateli. Historię Chin począwszy od 1949 można poczytać w „Folwarku zwierzęcym”. Tak samo jak w tytułowym folwarku, komuniści (w „Folwarku” świnie) przemieniają się w kapitalistów (ludzie), których sami obalili, aby powiększyć swój majątek. Wzrost gospodarczy jest tylko efektem ubocznym i niestety fundamentem dla przekonań o doskonałości systemu chińskiego. W Chinach obowiązuje 17 % stawka podatku VAT, a socjalistyczna służba zdrowia w krajach „zgniłej” Europy jest wydajniejsza, od zdecydowanie bardziej wolnorynkowej służby zdrowia USA. Wie o tym każdy, kto będąc wizycie u prywatnego lekarza czy stomatologa był naciągany na zabiegi, które w rzeczywistości interwencji nie wymagały. Np. rzekome ogromne ubytki w zębach nie skutkujące przez wiele lat żadnymi objawami bólowymi.

    • Cyt. „Historię Chin począwszy od 1949 można poczytać w “Folwarku zwierzęcym”. A czy przed 1949 było lepiej? Czang Kai-szek był demokratą? Chiny były krajem dobrobytu?…

      • Avatar ciekawy

        Po tym komentarzu widać, że nie czytał Pan „Folwarku zwierzęcego”, a szkoda, bo refleksje porównawcze nasuwają się same. Nie chcę streszczać tej niedocenianej (w stosunku do „Roku 1984”) książki, ale bynajmniej nie traktuje ona o demokracji czy dobrobycie, tylko o metamorfozie komunistycznej klasy politycznej w kapitalistyczną i związanymi z tym zjawiskiem konsekwencjami.

      • Avatar Zyggi

        Przyznaję z lekkim rumieńcem, nie czytałem. Ale jak Pan sam przyznaje, komuniści potrafią znakomicie przedzierzgnąc się w kapitalistów. Nasze prawie-demokratyczne państwo jest tego przykładem. To tu w 1989 gen. Kiszczak dogadywał się ze swoimi i obcymi konfidentami oraz grupką użytecznych idiotów… To tu powstały znane i wpływowe (np. w świecie mediów) firmy z pezetpeerowsko-esbeckim rodowodem…

  • Pierwszy akapit Pana Zyggi świetnie podsumowuje jałową dyskusję.

    Znowu ten temat? Globalną opinię publiczną przestał już dawno interesować.

    Sprawka z rzekomą demokratyzacją Chin, za którą tak bardzo obstaje Godlewski, to tylko i wyłącznie wysiłki USA i UE aby osłabić rosnące znaczenie Chin na świecie. Nikt nie chce oddawać władzy, a Godlewski dale wierzy, że chodzi o jakieś „demokratyczne idee”. Nie porównuj Pan jabłek do pomarańczy. Przejedź Pan PKP przez Polskę to zobaczy Pan jak dobrze rządzą rzekomi demokraci. Zawsze przecież można mieć wymówkę, że my się dopiero tej demokracji uczymy. Tylko od kogo? Bo chyba nie od USA i UE…

    • Dokładnie. Poza tym ile można się do ch***ry uczyc? 10 lat? 20, 30, 50?! Japończycy 19 lat po druzgocącej klęsce w II wojnie światowej oddali do użytku pierwszy na świecie superekspres i zorganizowali Olimpiadę w Tokio. A my w 21 lat od obalenia komuny (w odróżnieniu od Japonii nie było tu w 1989 miast leżących w gruzach)? Ano dalej wielkie G, a do tego 250 mld USD zadłużenia zagranicznego!! Teraz ta zgraja chce Białorusinów „uszczęśliwiac”, za pieniądze podatnika rzecz jasna, to ważniejsze niż lecznictwo czy budowa autostrad!
      Rządzący nami nawet nie widzą, że inni nimi zwyczajnie gardzą, plują na nich w podzięce za wiadra wazeliny. Ulubieniec „polskich elit politycznych” Juszczenko na koniec swojej kadencji zrobil z Bandery bohatera narodowego, choc wcale nie musiał. Ruscy głośno mówią, że to Jaruzel (ich były „przyjaciel”) prosił ich o interwencję. A co ze zniesieniem wiz do USA? Ano po staremu, za to Obama dał ponad rok temu do zrozumienia, że Polska mu „lotto”…

  • Polskie media pokroju GW czy TVN nie mają żadnego moralnego prawa krytykowac Chin i innych krajów, bowiem same reprezentują państwo i system, które NIE MAJĄ NIKOMU NIC do zaoferowania.
    Jedno jest pewne: gdyby w Chinach rządziły ludzie pokroju solidaruchów i eseldowców, to wielu jadłoby tam trawę z głodu, inni by utrzymywali urzędasów – nierobów, marnowali gigantyczne kwoty na ZUSy, VATy, sraty i inne takie, konali miesiącami na łasce socjalistycznej „służby zdrowia”, udowadniali swoje kalectwo przed jakimiś idiotycznymi komisjami, jeździli zdezelowanymi pociągami, nadużywali wazeliny wobec Ameryki lub Rosji, wysyłali wojsko na cudze wojenki. Tak byłoby, to więcej niż pewne!!
    „Nasi” akurat się nadają… jak mawiał Marszałek Piłsudski: „Kury szczac prowadzac, nie polityką się zajmowac”! A w ogóle minister z obcym paszportem, widział kto w świecie coś takiego?! Czy to nie skandal?! W niektórych krajach europejskich nie można miec więcej niż 1 obywatelstwo (vide: Chorwacja), a u nas można nawet na ministerialny stołek wleźc z kilkoma w kieszeni na d***ie!… Wstyd i hańba, oto obraz naszego narodowego upadku! A na okrasę wypociny syjonisty Grossa – polonofoba numer 1 na świecie, cytowane z namaszczeniem przez co niektóre polskojęzyczne media. Gdyby Gross spróbował tak opluwac inny kraj, jedyna odpowiedź jaką by dostał, pochodziłaby z prokuratury lub sądu. A u nas temu indywiduum i jego bzdurnym, nikczemnym „rewelacjom” robi się darmową reklamę zamiast zamknąc mu pysk wyrokiem sądowym!

    • „A w ogóle minister z obcym paszportem, widział kto w świecie coś takiego?!” – Prezydent Mościcki?

      Z resztą się zgadzam

      • Avatar Zyggi

        tak, ale pytałem o świat… :(

      • Avatar agbc

        @Zyggi
        Mój błąd. Widocznie podświadomie przedwojenna Polska, to dla mnie zagranica :)

Pozostaw odpowiedź