Inne-news,Komentarz eksperta

D. Konieczny: Dlaczego polscy politycy nie interesują się Dalekim Wschodem?

Kampania wyborcza w pełni. Oglądając liczne programy publicystyczne nie natrafiłem jednak na debaty, w których tematem byłyby plany poszczególnych ugrupowań w zakresie priorytetów polskiej polityki zagranicznej w regionie Azji Wschodniej, który już w niedługiej przyszłości będzie odgrywał kluczową rolę gospodarczą i polityczną w świecie (w tym kontekście chcę tylko przypomnieć ostatnie wizyty przywódców państw EU w Chinach zabiegających o inwestycje oraz zakupy papierów emitowanych przez rządy europejskie). W takim razie postanowiłem sięgnąć do opublikowanych na stronach internetowych programów wyborczych. No i rozczarowanie. Wśród ugrupowań, których kandydaci startują do sejmu, dwie partie w kilkusetstronicowych opracowaniach regionowi Azji Wschodniej poświęcają zaledwie po jednym lub dwa zdania – jedna dwa akapity. W pozostałych programach nie ma ani słowa o Chinach, Indiach, BRICS czy Dalekim Wschodzie. Żadnych planów dotyczących przyszłej współpracy, a zwłaszcza rozwoju konkretnych inicjatyw. Przecież w porównaniu z casino Zachodem już straciliśmy dekadę i nie możemy sobie pozwolić na stratę Call TMZ at (888) 847-9869 or Click Here justin bieber picture is apologizing for telling a racist joke when he was 15 . kolejnej zwłaszcza w obecnej sytuacji, gdzie na naszych oczach ma miejsce stopniowa zmiana w układzie siły gospodarczej i politycznej w świecie. Dlaczego więc ta tematyka jest całkowicie pomijana w kampanii Anno Domini 2011?

Moim zdaniem przynajmniej częściową odpowiedź stanowią opublikowane przez German Marshall Fund najnowsze badania ankietowe pt. Transatlantic Trends 2011 dostępne pod adresem www.gmfus.org/media/TransatlanticTrends_2011_PL.pdf. Przedstawione dane wskazują, że jedynie 19% Polaków uznaje za priorytetowe relacje z państwami azjatyckimi (najgorszy wynik w Europie). Natomiast aż 53% Hiszpanów, 55% Szwedów, 50% Francuzów i 44% obywateli Turcji uznaje stosunki z Dalekim Wschodem za ważniejsze niż z USA. Ponadto tylko 31% Polaków (również jeden z najsłabszych wyników) w porównaniu do 57% Niemców, 65% Szwedów i 67% Holendrów postrzega współpracę z Państwem Środka jako istotny bodziec dla rozwoju gospodarczego. A więc konkludując, programy wyborcze stanowią odbicie oczekiwań i poglądów społecznych.

Co ciekawe, rośnie również waga przypisywana Dalekiemu Wschodowi przez obywateli USA, z których 51% stwierdziło, że „państwa azjatyckie mają większe znaczenie dla ich interesów narodowych niż państwa UE (38%). Ponadto amerykańska młodzież postrzega Chiny pozytywniej niż starsi Amerykanie i częściej wyraża opinię, że kraje azjatyckie mają większe znaczenie dla interesów USA”.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
D. Konieczny: Dlaczego polscy politycy nie interesują się Dalekim Wschodem? Reviewed by on 25 września 2011 .

Kampania wyborcza w pełni. Oglądając liczne programy publicystyczne nie natrafiłem jednak na debaty, w których tematem byłyby plany poszczególnych ugrupowań w zakresie priorytetów polskiej polityki zagranicznej w regionie Azji Wschodniej, który już w niedługiej przyszłości będzie odgrywał kluczową rolę gospodarczą i polityczną w świecie (w tym kontekście chcę tylko przypomnieć ostatnie wizyty przywódców państw EU

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Patrycja Pendrakowska

Prezes CSPA od maja 2017 roku, ekspert od Chin. Doktorantka w zakładzie filozofii społecznej UW. Ukończyła sinologię, etnologię i socjologię na UW, którą studiowała również na Ludwig-Maximilians Universität w Monachium. W 2011 roku badała problem migracji w Nepalu, w Institute of Integrated Development Studies w Katmandu. Była redaktorka TVN24 i wolontariuszka w dziale misji PAH. Otrzymała stypendia naukowe na seminaria i badania w Polsce, Niemczech, Hiszpanii i Chinach. E-mail: [email protected]; twitter: @patrycjapendra

komentarzy 21

  • Odpowiedź dlaczego nasze elity polityczne się nie interesują Azją jest prosta. Nazwiska większość polityków partii rządzącej znajdują się w kartotece w Pullach im Istral, zaś głównej partii opozycyjnej w Langley :D.

    • Nie wiem czy Pan pisze na poważnie czy nie. Jeśli jest to żart czy ironia to
      ja bym dodał jeszcze Łubiankę.

    • Na poważnie.
      Myślę, że kartoteki mają wszyscy ludzie znaczący coś w Polsce. Taką bazę posiada każdy wywiad, co nie oznacza, że większość z nich jest agentami.
      Polska jako kraj. który przez pól wieku (1939-1989) był pod panowaniem
      obcych stała się doskonałym obiektem do werbunku różnego rodzajów
      agentów. Szczególne pole do popisu miały tu sowieckie/rosyjskie służby
      wywiadowcze. Brak ciągłości istnienia elit narodowych i narodowego
      państwa oraz relatywna bieda spowodowały, że system wartości, który
      w znaczniej mierze powinien chronić ludzi przed współpracą z obcym
      wywiadem jest relatywnie niski. Przed wojną kiedy system wartości elity
      państwa i społeczeństwa w porównaniu z obecnymi czasami był
      niezmiernie wysoki to stopień współpracy z obcymi wywiadami był dość
      niski. Na pewno nie miało to wpływu na strategiczne decyzje państwa.Dzisiaj jest inaczej. Polska nie jest tak suwerenna jak była przed
      wojną. Abstrahując od tematu agentury, przypomnę, że 70 % aktów
      prawnych obowiązujących od czasów wejścia Polski do UE ma rodowód
      unijny. To też w jakiś sposób ogranicza nasze manewry. Przypomnę jak
      zareagowało europejskie lobby budowlane na wiadomość o wygraniu
      przetargu budowy dwóch odcinków A2 przez chińską firmę.

  • Avatar Adam Izydorczyk

    Praktycznie już każdy z was wie co się dzisiaj zdarzyło w metro w SH. Co bardziej ciekawe na linii metra 10 ( czyli tego z, którego ja najczęściej korzystam ) bo ona leci z Longbai w stronę centrum. ( Z czego ma rozwidlenie i idzie albo od strony SH ZOO, albo od longbai xincun przy zbiegu ulic Qingshan Rd. oraz Hongjing Rd. )
    Przeczytałem kilka wpisów zwykłych przeciętnych Polaków z serwisów onet wp etc.etc. i ręce mi opadają :
    Pozwolę sobie wrzucić :

    i bardzo dobrze, tak powinni kończyć szmaciarze i oszołomy. z wp

    Panie adwokat Chińczycy pierwszy skład szybkiej kolei …
    … kupili a resztę na ten wzór podrobili bo było taniej z onet

    CHIŃSKA TECHNIKA … onet
    NEIN, DANKE.

    niech kitajcom piana z pyska wali onet

    Co dalej? Samoloty „made in China”?
    Chron Nas Panie Boze i wszyscy Swieci. onet

    setki rannych pewnie jechała jedna rodzina na wakacje wp

    jak metro robili tak jak nasze autostrady to i nie dziwota wp

    Jest jeszcze kilka innych o żółtej zarazie, ale te zdecydowałem pominąć !!!

    Ktoś ma jakiś dobry komentarz ?

    • Komentarz „Co dalej? Samoloty „made in China”?” też widziałem dzisiaj.

      Żeby tylko polscy politycy nie chcieli wykorzystać tej katastrofy w Szanghaju do walki politycznej w nadchodzących wyborach.

    • @ Adam.
      Jak to na forach… Jeden, dwa newsy i już spece od chinoznawstwa się produkują. Odpowiedz takiemu bałwanowi rzeczowo, a Ci odpowie, żeś chiński agent.. :-)
      P.S. Tekstami o „żółtej zarazie” mogłyby się zainteresować organa ścigania. A w ogóle to nie mają tam moderatora czy co?…

    • Juz tez kiedys na ten temat sie irytowalem, ale chyba szkoda nerwow. Pojechalby jeden z drugim specow do Chin i zobaczyl jak to w realu wyglada to moze i cos z tego by wyszlo. Na razie to w Wawie dopiero druga linie metra kopia, a wagoniki w pierwszej to czasami jeszcze technika sowiecka. :) Wiec o czym tu mowic. Szkoda slow.

    • @ Adam Izydorczyk
      Nie należy się w ogóle przejmować takim tekstami.
      1. Malkontenctwo i krytykaństwo to cechy niemal narodowe
      2. Zapewne część wpisów to dzieło nastolatków, którzy mają w tym wieku
      taki aparat myślowy
      3. Internet sprawia złudzenie bezkarności i wydaje się, że można bezkarnie każdemu przyłożyć.
      4. Taka anonimowość daje możliwość wyładowywania swoich frustracji
      Jestem przekonany, że gdyby wprowadzić zasadę, że przy każdym poście
      obowiązkowo było zdjęcie piszącego to ca. 80% takich tekstów w ogóle
      by się nie ukazało.

  • Musze przyznać, że ten artykuł dotyczy dokładnie tego, nad czym ostatnio sama się zastanawiałam. Wydaje mi się, że oprócz tych wszystkich argumentów, które Pan słusznie przytoczyl, nalezy dodać incydent z budowa odcinka autostrady. Polskie kampanie wyborcze od jakiegoś czasu nie służą tak naprawdę przedstawieniu ani poglądów, ani realnych planów działania, a jedynie zapewnieniu pewnych grup społecznych i utrzymaniu ich w przekonaniu, że za tej konkretnej partii to im się będzie dobrze żyło. Obecnie Chiny kojarzą się negatywnie (przeciętnemu wyborcy), bo nie wybudowali autostrady, więc lepiej nie wspominać, że w ogóle kiedykolwiek będą prowadzone z nimi interesy.
    Co więcej politycy w ogóle właściwie nie skupiają się na Wschodzie, i tym dalekim i tym bliższym. Można tu chociażby powiedzieć o całkowitym braku współpracy z krajami Kaukazu dot. gazu. Dlaczego w ciągu całej medialnej szopki dotyczącej kryzysu gazowego, ciągle padały tylko Gazprom i Rosja, ewentualnie? Ukraina i Białoruś jako kraje tranzytowe. O krajach kaukaskich, m.in. Azerbejdżanie wspomniano chyba raz i to nie jako o realnej alternatywie.
    Konkludując – Polska nie patrzy na Wschód jak na potencjalnego partnera i mocno wątpię, że wynika to z obszaru kulturowo-religijnego. Przecież nasi tworcy, wieszczowie narodowi w czasach nieistnienia Polski interesowali się wschodem. Zarówno w okresie romantyzmu jak i neoromantyzmu lat 20-tych XX w. Orientalizm był jednym z silniejszych nurtów w sztuce i miał znaczny wpływ na kształtowanie ówczesnej polskiej kultury.

    Jedyne, co w Pańskim artykule nie przypadło mi do gustu, to konkluzja dotycząca tego, że programy wyborcze sa odzwierciedleniem życzeń odbiorcy – to zbyt oczywiste stwierdzenie. Trafniejszą konkluzją wydaje mi się komentarz jednego z Panów dotyczacy polskiego braku planu dlugofalowego. To poważny błąd. Błedna jest tez polska polityka partii u władzy, które przekreślają dokonania swoich poprzedników, zupełnie się od nich odcinając, co własciwie przekreśla możliwość zaistnienia takiego planu.
    Elity polityczne widza przyszłość w Europie, bo z UE obecnie płyną pieniądze, dotacje dostajemy bez większego wysiłku, więc po co wypracowywać kontakty z tak odległymi krajami?

    odnosząc się do komentarza pana wute:
    – Muzułmanie – Turcy i Tatarzy (najazdy)
    – Protestanci – Szwedzi (potop), Prusy (rozbiory)
    – Prawosławni – Rosjanie (rozbiory i powstania), Kozacy (rzezie)
    – Sowieci – niewola”

    relacje polsko-kazachskie są obecnie całkiem poprawne; polskie firmy całkiem chętnie inwestują w tym kraju
    z Rosjanami sytuacja polityczno-gospodarcza jest faktycznie trudna, ale z pewnością nie ma na to wpływu odmienność religijna, przecież w Polsce prawosławie nie spotyka się z negatywnym podejściem. Zresztą istnieje całkiem spora grupa polskich wyznawców prawosławia, zwłaszcza na wschodzie kraju, więc prawosławie jest „oswojone i nasze”.
    Co do Kozacczyzny, która istniala na terenach dzisiejszej Ukrainy (głównie), to przecież z Ukrainą Polska ma dobre stosunki. jesteśmy jej największym sojusznikiem w drodze ukrainy do ue

    problemem jest to, że polska polityka wschodnia kończy się własciwie na naszych wschodnich sąsiadach.

    Panie jg, przede wszystkim nie przytaczałabym wypowiedzi p. Marka Jurka jako reprezentanta polskich elit politycznych. Wiadomo Panom, że jest on czołowym przedstawicielem partii o radykalnych i zamkniętych poglądach. To tak, jakby uważać, że Erika Steinbach reprezentuje punkt widzenia wszystkich polityków niemieckich!

    • @ p.Aston
      Podając przykłady naszych historycznych relacji z ludźmi innej wiary czy
      wyznania miałem jedynie na celu ukazanie, ze te relacje kojarzą się
      polskiej inteligencji wychowanej na Trylogii i martyrologi negatywnie i że
      taki schemat myślowy mógł zostawić jakiś ślad w naszej mentalności w
      stosunku do innych obcych w postaci np. obaw czy dystansowania się od
      nich.
      Jest to temat złożony. Moim zdaniem takie ślady u wielu pozostały. Nie da
      się wykluczyć, że czytając Ogniem i Mieczem, wielu Polaków z naszego
      pokolenia, pokolenia naszych rodziców i dziadków miało odoczucie deja
      vu postaci rzezi UPA. A niemało naszych rodaków przeżyło to na własnej skórze i ma to jakiś wpływ na postrzeganie Ukrainy przez część naszego
      społeczeństwa.
      Powtarzam jest to mechanizm psychologiczny, którym w jakiś stopniu
      (sądzę, że na szczęście w małym) może rzutować na postawę person
      czy całych pokoleń.
      Prof.Gawlikowski opowiadał kiedyś, że jako student w ChRL, pojechał
      kiedyś na wycieczkę za miasto. Chińskie dzieci kiedy go zobaczyły
      zaczęły biec za nim i krzyczeć: „zamorski diabeł”. Tak nazywano białych
      w XIX w. których kojarzono we wszystkimi nieszczęściami Chin.

      To, że nasze relacje z Ukraina\ą i Kazachstanem są ok. należy się tylko
      cieszyć.

      • Avatar aston

        Dla mnie Pana spostrzeżenie jest autentycznie ciekawe, bo nigdy nie interpretowałam tego w ten sposób. Biorąc pod uwagę bardzo złożony mechanizm obrony przed innością etniczną czy kulturową nie można wykluczyć niczego :)
        Słusznie Pan zauważył, że rzeź UPA rzutuje na polsko-ukraińskie stosunki znacznie mocniej niż niegdysiejsi Kozacy i opisy „W ogniem i mieczem” (które chyba nawet za czasów Sienkiewicza nie kojarzyły się Polakom z okropnością i barbarzyństwem obcych, co z potęgą narodu, ale nie wykluczam Pana tezy, bo ilu odbiorców tyle odczytań)

      • Avatar Radek Pyffel

        „Zamorski diabel”

        Ja to uslyszalem dwa tygodnie temu w szklanym wiezowcu w Hong Kongu na imprezie designerow ( dokladniej kantonskie „gui lou” (po mandarynsku „yang gui”). Potem gdy okazalo sie ze jestem z Polski i rozumiem co mowia, zalagodzono sytuacje i obrocono w zart… :)

      • Avatar Adam Izydorczyk

        @Radek
        Dokładnie to jest „yang gui zi”, ale nie o tym chciałem rozmawiać. Ludzie na poziomie zawsze będą używać znanego nam dobrze lao wai. Tylko ying pan tak będą się odnosić do obcokrajowców !!!

        „Chłop ze wsi wyjdzie, – ale wieś z chłopa nigdy. ”

        Widać Radku w tym przypadku trafiłeś na takich ludzi … widać, to powiedzenie odnosi się nie tylko do Polski, ale również do innych krajów !!

        Coś chciałem jeszcze powiedzieć, ale zapomniałem ^_^

  • Znamienna jest wypowiedź jednego internauty na YouTube, pod filmem o Czungkingu („Największe miasto świata”): „zycie w chinach to katorga a gadki chinczykow cwaniaczkow ktorzy na zachodzie byli wrocili do chin i wyzyskuja swoich obywateli o tym ze europejczykom neichce sie pracowac sa zalosne ! ten pan co na placu mowil nigdy pewnie sie wieksza praca nie splamil!”
    Piszącemu te bzdury PRL najwyraźniej zaszczepił do umysłu zawiść i przekonanie, że każdy bogaty to podejrzany, krętacz, że nigdy nie pracował tylko kombinował. Do jego pustej bolszewickiej głowy nie dociera, że ci „Chińczycy cwaniaczki” wykształcili się na Zachodzie, a potem wrócili, bo tu mieli możliwości niż za granicą.

  • 1. Polska nie była obecna (może to i dobrze) na świecie, kiedy ten świat europejski
    zaczynał swoje faktyczne relacje z Chinami t.j ca. w połowie XIX w. W związku z tym
    Polska nie ma tradycji w relacjach z Chinami a nasza elita została wyedukowana
    na sprawach związanych tylko z kręgiem cywilizacji łacińskiej (zachodniej).
    2. Nie mieliśmy też kolonii toteż nasze elity nie poznały świata pozaeuropejskiego.
    3. Doświadczenia z obcymi poza naszego kręgu łacińsko-katolickiego są raczej
    negatywne niż pozytywne:
    – Muzułmanie – Turcy i Tatarzy (najazdy)
    – Protestanci – Szwedzi (potop), Prusy (rozbiory)
    – Prawosławni – Rosjanie (rozbiory i powstania), Kozacy (rzezie)
    – Sowieci – niewola
    Podsumowując: Orient nigdy nie był dla Polski miejscem robienia interesów
    tylko egzotyką.
    4. Polska związała się z Unią gdzie mamy duży rynek odbiorców na nasze
    komponenty i mniej zaawansowane wyrobu a w dodatku PKB 4% nie zmusza
    nas do wysiłku.
    5. Przekonanie o tym, że los Polski będzie zależał od naszych
    europejskich relacji.
    6. Zupełna nieznajomość Chin i chińskich rynków przez elitę
    7. Ponieważ marnie wyedukowane społeczeństwo nie interesuje się Chinami to
    i politycy w sowich programach nie dbają o to.

    • Avatar Adam Izydorczyk

      @wute

      Z punktu widzenia dnia dzisiejszego może faktycznie tak jest, ale wystarczy cofnąć się jeszcze do okresu PRL !! Mój wujek wyjechał na misję stabilizacyjną do Korei ( w latach ’50 ) był żołnierzem LWP, potem niosąc bratnią socjalistyczną pomoc przyjęliśmy dzieci z Korei Północnej ( jak to moja ciotka określiła – z naszej strony – zatwardziała komunistka :+) )
      Z Chinami było dokładnie to samo, ich inżynierowie przybyli do nas zainteresowani postępem w dziedzinie górnictwa etc.etc. Z tego co wiem od dziadków wyjechali w okresie wojny chińsko-wietnamskiej.
      Przez bardzo długi okres czasu Chińczycy byli bardzo zainteresowani polskimi linami górniczymi … widać od ruskich nie mogli ściągnąć technologi wytwarzania lin płaskich więc brali jak leci .. zresztą inne też trójkąty WSki etc.etc.

      Zresztą Kopex i Famur też dzisiaj ostro działają na rynkach Azjatyckich !!

      Posiadamy relacje na poziomie firm przedsiębiorców ludzi studentów etc.etc., ale brakuje woli politycznej na relacje Chiński-Polskie ( na wysokim szczeblu ) Tak jak napisał Zyggi, tutaj nie chodzi o to co chcą nasi politycy tylko chodzi o to co chce Pani Merkel i Pan Sarkozy !! Polska nie posiada żadnego długoterminowego planu działania wobec Azji, ale również Europy. Jaka frakcja wygra tak szarpie za sznurki .. raz bliżej Niemców, raz bliżej narodów Słowiańskich raz bliżej USA etc.etc.

      „3. Doświadczenia z obcymi poza naszego kręgu łacińsko-katolickiego są raczej
      negatywne niż pozytywne:
      – Muzułmanie – Turcy i Tatarzy (najazdy)
      – Protestanci – Szwedzi (potop), Prusy (rozbiory)
      – Prawosławni – Rosjanie (rozbiory i powstania), Kozacy (rzezie)
      – Sowieci – niewola”

      Chińczycy byli w bardzo podobnej sytuacji … zmieszani z błotem przez Japończyków Ruskich Angoli Niemców Francuzów … powinni być tak samo negatywnie nastawieni do całego świata, a tutaj jak widać biznes otwiera drzwi i potrafią ugadać się z każdym … biznes jest biznes !!
      W Polsce zaś jest tak, że przez całe życie wypominamy innym 1795 1939 i każdą inną datę, gdzie dostaliśmy wpie…. !!!

      P.S na zadane pytanie

      „Dlaczego polscy politycy nie interesują się Dalekim Wschodem?”

      Odpowiadam

      Jak całe towarzystwo chodzi nawalone* jak meserszmity to o czym o ni mogą rozmyślać ? :) Zresztą wystarczy posłuchać taśm Oleksy Gudzowaty, aby stracić resztę wątpliwości co do tych ludzi :)

      • Avatar wute

        Te trzy pierwsze punkty należy traktować razem, przy czym trzeci jest najmniej ważny. Pisząc o nich chciałem zaznaczyć, że nas polski background jest zupełnie niezwiązany ze sprawami pozaeuropejskimi i nie mamy zupełnie (poza bratnią przyjaźnią z lat 50-60 tych) tradycji robienia długotrwałych interesów w Azji Wschodniej. Dla elit wychowanych na Trylogii
        i martyrologii Chiny są mentalnie nieznanym krajem.
        Nie należy demonizować Sarkozego i Merkel. Nie sądzę, żeby
        Francja zakazywała nam robienia tam interesów.
        Co innego Niemcy. Oni oczywiście chcą, żeby Polska była
        słaba (na co niejeden raz zwracałem an forum uwagę). Ich
        polityka polega podobnie jak Rosjan na uzależnieniu Polski
        w sprawach energetycznych. Nie wykluczam, że grają razem.
        Niemcy zapewne będą:
        1.dążyć do zakazu wydobywania gazu łupkowego
        2. ” budowy nowych elektrowni atomowych
        3. Rząd Tuska nie zrealizował planu budowy magazynów na
        gaz i teraz wydał zgodę na składowanie go zagranicą. Praw-
        dopodobnie w Niemczech
        Niemniej uważam, że gdybyśmy chcieli to byśmy prowadzili
        własną politykę wobec Chin. To jest kwestia uległości polskich
        elit wobec Niemców, związana z takim a nie innym wyborem
        przez nas samych. Taką politykę prowadzą jak napisał Zyggi:
        Szwecja, Austria, Czechy i jakoś Sarkozy i Merkel im nie
        przeszkadzają.
        To, że Niemcom wypominamy 1939 to nie uważam to za błąd.
        Należy to wypominać. Skutki 1939 odczuwamy do dziś.
        Jeszcze jedno. Niemiecka prof. Tomala na wczorajszym panelu
        dyskusyjnym opisała jak Polacy przygotowali się do rozmów
        biznesowych z Chińczykami w Krakowie. Napisałem o tym
        osobno. Nie ma co wszystkiego w sprawie Chin zwalać na
        Merkel, trzeba zacząć od siebie.

    • Trafne spostrzeżenia, ale z drugiej strony przecież inne narody też miały kiepskie doświadczenia z obcymi i nie miały kolonii. Weźmy Czechów, Austriaków, Szwedów (wojna północna z Rosją była dla nich katastrofą) itd. Dla nich Orient był również egzotyką i zagrożeniem. Mimo to potrafią postrzegać go jako rynek zbytu, a nie miejsce ideologicznego wymachiwania szabelką. Wydaje mi się, że to w głównej mierze kwestia wykształcenia społeczeństwa i tego, jakie miejsce w jego mentalności zajmują uwarunkowania historyczne.
      Niestety dla większości Polaków Azja to miejsce abstrakcyjne. Ten stan umysłu nawet trudno mi nazwać. W umysłach tych ludzi jest jak za PRL-u; liczy się tu i teraz, są jak koń z klapkami na oczach. To, o czym mówimy na portalu, to totalna egzotyka. Zresztą spróbuj zwykłym ludziom w Polsce powiedzieć, że byłeś w Iranie czy innym kraju azjatyckim. Mieszanina podziwu i zazdrości u jednych, a u innych przekonanie, że jeżdżąc po świecie wyrzucasz kasę w błoto. Zupełnie jak ojciec jednego kolegi, emeryt, od X dekad nałogowy palacz, co to chyba puścił z dymem równowartość kilku samochodów; wg niego… szkoda pieniędzy na takie „pierdoły” jak turystyka („po Grecjach jeżdżom i jakie gupie jadą takie same gupie wracajom”)… Facet zawsze jest na wyborach i za każdym razem głosuje na kogo innego, bo ci, na których głosował poprzednio to „same k***y i złodzieje”. Teraz żartujemy sobie, że chyba będzie musiał zagłosować albo na UPR albo na Ikonowicza, bo innych już wybierał. :-)

    • Mnie się wydaje że to jest połączenie krótkowzroczności z „Mitem o American Dream” Nasza polityka zagraniczna ogranicza się tylko do „USA,EU, NATO i Rosji” a o Azji nie ma ani słowa. Jeśli nie dokonamy reorganizacji naszej polityki zagranicznej to dalej będziemy w tym samym pro-amerykańskim bajorze od 1989roku. P.S Panie Dominiku bardzo dobry artykuł.

  • Nie interesują się Azją, bo Merkel z Sarkozym nie kazali. Poza tym Azja to dla rodzimych tłuków pogaństwo, zero „wartości chrześcijańskich”, psy i koty jedzo i w ogóle takie tam. Ot, widzenie świata z perspektywy staropolskiego fornala, dla którego wyprawa do miasta była przygodą życia.
    Co do Marka Jurka, nie od dziś wiadomo, że facet bredzi. Znając pieniactwo katolickiej „prawicy” można przypuszczać, że gdyby p. Marek Jurek mieszkał na Tajwanie to pomstowałby, że władze w Taipei nie wspierają należycie tamtejszego kościoła. :-)
    Dla takich jak p. Jurek w Tybecie mają miejsce straszliwe zbrodnie, ale w ogóle im nie przeszkadzają zbrodnie pobożnisiów jak Franco i cała galeria latynoskich kacyków z Pinochetem na czele. Poza tym komuniści popełniali zbrodnie przez dekady, natomiast kościół rzymsko-katolicki – przez setki lat, a ponadto sprzeciwiał się nurtom oświeceniowym, straszył maluczkich piekłem aby zarabiać na odpustach etc. Tak wyglądała „polityka” w katolicyzmie, ehm to znaczy „miłość bliźniego”! To kościół zawsze był „ubogi” i „prześladowany”. O pedofilii i mordowaniu noworodków urodzonych przez zakonnice nie chce mi się nawet wspominać, bo mnie mdli. Jak to ostatnie nazwać, „polityką zero dzieci”?…
    Jak się ma chlew u siebie to nie wypada innym wytykać gdzie mają sprzątać, no nie? Więc niech świętoszek Marek Jurek zajmie się problemem zboczuchów w koloratkach, a nie prawdziwymi lub wyimaginowanymi zbrodniami w Tybecie.

  • Np. dlatego, że polscy politycy mają błędne myślenie o krajach azjatyckich. Jestem bardzo ciekawy kto polskim politykom wpoił takie poglądy jak np. te z wypowiedzi Marka Jurka przed Olimpiadą w Pekinie. Kto ma w Polsce interes aby ogłupiać rodaków?

    „Zbrodnie w Tybecie tylko uzmysłowiły ślepym, co ciągle oznacza komunizm; nawet konsumpcyjny, pop-kulturowy i zupełnie post-. Nie od wczoraj chińscy komuniści wygrażają wojną Tajwanowi, wolnemu, pokojowemu i świetnie rozwiniętemu państwu. Odmawiają prawa do istnienia Kościołowi Rzymskokatolickiemu. A narzędziem „polityki jednego dziecka” czynią gwałty aborcyjne, w których zabijane są dzieci nawet na parę dni przed czasem rozwiązania. Tak wygląda „polityka” w komunizmie.”

    3w. blog.marekjurek.pl/index.php/2008/03/19/jechac-do-pekinu/

Pozostaw odpowiedź