Artykuły,Publicystyka

D. Juraszek: Mikrofonem za granicę

– Przed tym konkursem o Australii wiedziałem tyle, że są tam oszałamiające krajobrazy, dziwne zwierzęta takie jak koala i kangur, oraz Opera w Sydney. Ale kiedy zacząłem się do tego tematu przygotowywać, odkryłem coś ciekawego: po drugiej wojnie światowej ośrodek ciężkości świata przemieścił się z Europy do USA, a teraz przemieszcza się do Azji i Pacyfiku. W rezultacie Australia i Chiny rozwijają się w sposób, który przynosi korzyści im obu.”

Chen Fei dobrze wspomina ten konkurs na przemówienie po angielsku, nie tylko dlatego, że zajął pierwsze miejsce i wygrał wyjazd do Australii, ale także dlatego, że temat był, jak podsumowuje, „normalny”, to znaczy, „Australia moimi oczami”.

Konkursy na publiczne wystąpienia w języku angielskim to na chińskich uniwersytetach chleb powszedni. Odbywają się na wszelkich możliwych etapach, od uczelnianego, przez miejski i prowincjalny, po krajowy. Organizowane są przez takie instytucje, jak swego czasu największy w Chinach konkurs o Puchar CCTV, a od ostatnich kilku lat Foreign Language Teaching Research Press, jak i indywidualne uczelnie, przy wsparciu mediów, fundacji, i ambasad. Do zdobycia są certyfikaty i dyplomy, wyjazdy zagraniczne i staże, oraz dodatkowe punkty przy staraniu się o stypendia. Konkursy wymagają od uczestników i ich opiekunów stawienia czoła tematom takim, jak „Słowo, które zmieniło świat”, „Gdy Sokrates spotka się z Konfucjuszem”, „Zmienić niezmienne”, czy „Porozumienie to cud”.

Na tym tle „Australia moimi oczami” rzeczywiście wypada całkiem przyjaźnie. Chen Fei dobrze wspomina swoje przygotowania na Uniwersytecie Hajnańskim: „Cały proces był dość ciekawy, zwłaszcza moje konsultacje z nauczycielką angielskiego. Rozmawialiśmy sporo, wymieniliśmy dużo wartościowych uwag, bardzo mi to pomogło.”

Finał konkursu w Szanghaju wspomina jako burzliwy: „Po pierwszej rundzie byłem notowany na pierwszym miejscu, ale po kolejnej spadłem na drugie miejsce. Zacząłem się denerwować, ale powiedziałem sobie, że wciąż mam o co walczyć. Pomogło mi to się otrząsnąć. I zwyciężyłem. Teraz wiem, że jeśli wciąż jest szansa, nie można się poddawać.”

– Chcę skupić się na trzech kwestiach. Po pierwsze, parę słów o WiFi. Podczas Święta Singli firmy działające w handlu elektronicznym takie jak Alibaba i Tencent bardzo skorzystały na innowacjach w dziedzinie technologii internetowej. Szczególnie gorące „Dziękujemy” trzeba skierować do naukowców z Uniwersytetu w Sydney, którzy wynaleźli wifi. Rozwój gospodarczy Australii bierze się z przedsiębiorczego ducha, niestrudzonej kreatywności i nienasyconego pragnienia sukcesu. Od WiFi po Google Maps, australijska innowacyjność przyniosła korzyści miliardom istnień ludzkich.

„Ogólnie rzecz biorąc, całkiem mi się to podobało,” podsumowuje prace nad swoim wystąpieniem Chen Fei.

Tych odczuć nie do końca podziela Hou Boya, obecnie na studiach podyplomowych na Pekińskim Uniwersytecie Studiów Zagranicznych: „Co czułam podczas swojej przygody ze swoim konkursem? Jakbym na przemian wzlatywała i spadała pędząc kolejką górską.”

Jej trafił się konkurs o Sokratesie i Konfucjuszu. Powód, dla którego organizatorzy zestawili za sobą te dwie postaci, jest dla niej jasny: „Obaj to wielcy mędrcy Zachodu i Wschodu, którzy żyli w podobnym okresie. Temat miał na celu skłonić nas do skupienia się na różnicach i podobieństwach między obiema kulturami, w ten sposób rozwijając naszą świadomość międzykulturową i zrozumienie własnej kultury.”

Do skupiania się, rozwijania i zrozumienia czasu okazji było aż nadto: „Miałam trzy miesiące, żeby się przygotować, i dopiero po pomyślnym przejściu etapu uczelnianego, miejskiego i prowincjalnego mogłam wziąć udział w etapie krajowym. Zrazu byłam podekscytowana, bo nigdy wcześniej nie miałam okazji w całości poświęcić się przygotowaniom do takiego konkursu. Potem jednak przyszły nerwy, stres i strach.”

Koniec końców było jednak warto. Trzecia nagroda w konkursie na najwyższym etapie w Pekinie pozwoliła jej z powodzeniem ubiegać się o kolejne osiągnięcia, jak praca przy obsłudze międzynarodowego spotkania Forum Azji w Boao, i zabłysnąć w następnych konkursach, gdzie wygrała wyjazd do Nowej Zelandii.

Chen Ling, która brała udział w konkursie na temat „Zmienić niezmienne” na Hunańskim Instytucie Technologicznym, do dziś, gdy musi występować publicznie, czuje zdenerwowanie. „Czułam ogromne napięcie pisząc tekst, bo był trudny i obawiałam się, że to, co wyprodukuję, będzie bez sensu albo nie na temat. Kiedy jednak wreszcie skończyłam, poczułam się szczęśliwa i podekscytowana, że wreszcie mogę skupić się tylko na tym, jak to przemówienie wygłosić.”

Warto było się przemóc: „Konkurs miał duży wpływ na moje życie, bo nabyłam cennych doświadczeń, uwierzyłam w siebie, i nauczyłam się, jak kontrolować swój język ciała podczas publicznych prezentacji.” Umiejętność ta przydaje się jej teraz, kilka lat po zajęciu drugiego miejsca w tamtym konkursie, jako studentce na kierunku Handel globalny na Uniwersytecie Chung-Ang w Seulu.

Jej koleżanka z roku, Gao Liu, wybrała inną drogę: „Udział w konkursie przekonał mnie, że powinnam pomóc innym nabrać wprawy i pewności siebie w posługiwaniu się angielskim.” Dziś jest właścicielką szybko się rozwijającej szkoły językowej dla dzieci i młodzieży.

„– Sukces przynieść też może współpraca gospodarcza. Chiny są w Australii największym partnerem handlowym i znaczącym inwestorem zagranicznym, rocznie wydając na te cele 11.1 miliardów dolarów. Szacuje się też, że w ciągu ostatnich pięciu lat Chiny podwoiły spożycie australijskich płodów rolnych. Wszystko to popycha naprzód handel i inwestycje między Chinami a Australią.”

„Sam konkurs jak dotąd nie zmienił mojego życia” podsumowuje Chen Fei. „Zaplanowałem już sobie dokładnie, co chcę robić w przyszłości. Bardzo mi jednak pomógł jeśli chodzi o samorozwój i samoocenę, otworzył wiele drzwi.”

Nie dla każdego jednak te drzwi się otworzą – i nie każdemu na tym zależy. Jian Yibin, zajmujący się teraz w Shenzhen handlem torbami, na swój udział w konkursie podczas drugiego roku studiów na Uniwersytecie Hajnańskim patrzy refleksyjnie: „Niektórzy z moich znajomych z roku byli świetni z angielskiego. Startowali z tego samego etapu co ja, ale zaszli znacznie wyżej i dalej. Wtedy myślałem, że po prostu urodzili się zwycięzcami, ale tak naprawdę to ciężko na to zapracowali. Teraz studiują na renomowanych uczelniach, jeżdżą za granicę, podczas gdy ja z plecakiem ruszyłem w Chiny, zadowolony, że potrafię sprawnie wymieniać opinie po angielsku.”

Wątpliwości do co znaczenia ciężkiej pracy dla sukcesu w tego typu konkursach nie ma Chen Ke, utytułowany nauczyciel i trener od wielu lat przygotowujący studentów Hunańskiego Uniwersytetu Technologicznego do wystąpień publicznych: „Nauka wymaga ciężkiej pracy. Tylko pot i krew gwarantują sukces. Poza nagrodami, zdolnościami językowymi i interpersonalnymi, perspektywami kariery i konkurencyjnością, uczestnicy tych konkursów mają też szansę stać się bardziej ‚twardzi’.”

Wobec wyzwania, jakie stanowią konkursy wymagające nie tylko dobrej angielszczyzny, ale także umiejętności występowania przed widownią oraz udowodnienia, że ma się coś do powiedzenia, wiele zależy właśnie od opiekunów i trenerów. Wang Fei, której protegowanym był Chen Fei, nie ma wątpliwości: „Musimy prowadzić ich za rękę. Większość z nich ma mało życiowego doświadczenia, żyją pod parasolem ochronnym rodziców, największa rzecz w ich życiu to studiowanie, niewiele wiedzą o świecie zewnętrznym, zwłaszcza na pierwszym i drugim roku studiów. Do tego z powodu różnic językowych wyrażają się niejasno i chaotycznie. Dlatego musimy dużo im pomagać.”

Chen Ke ma trochę inny pogląd: „Trzeba stosować indywidualne podejście. Zbyt wiele wolności w przygotowaniu wystąpienia to ryzyko niewystarczającego nadzoru i kontroli ze strony trenerów i nauczycieli, ale zbyt mało wolności ogranicza kreatywność. Trzeba znaleźć złoty środek. W przypadku poważnych tematów studentów trzeba ściśle nadzorować, ale przy innych tematach, na przykład tych, gdzie istnieją różne punkty widzenia, warto pozwolić studentom na większą swobodę i podążanie własnymi drogami.”

Jak takie „podążanie własnymi drogami” wygląda w praktyce? „Można sobie wyrobić zdanie patrząc na te konkursy, gdzie tematy są kontrowersyjne” mówi Biljana Nikolovska, nauczycielka angielskiego na Guangdońskim Uniwersytecie Studiów Zagranicznych, która w trakcie swojej kariery zasiadała w panelach sędziowskich kilku uczelnianych konkursów. „Tematy wymagają krytycznego myślenia, tymczasem większość uczestników daje te same odpowiedzi, używa tych samych przykładów i przejawia niewiele samodzielnego myślenia. Można odnieść wrażenie, że nie poruszają ich nawet takie tematy, jak internetowe oszustwa popychające ofiary do samobójstw, czy nowe prawo opóźniające wprowadzanie na chiński rynek zagranicznych seriali w celu ochrony rodzimej produkcji. Większość nie potrafi przygotować ani poprowadzić argumentacji czy myśleć krytycznie.”

Po co więc biorą w ogóle udział w tych konkursach? „Studenci tu mają bardzo napięte grafiki. Do tego kulturowo rzecz biorąc publiczna utrata twarzy traktowana jest tu bardzo poważnie. Na dodatek wszechobecna konkurencja i społeczna presja na sukces sprawiają, że wielu z tych studentów bierze na siebie zbyt wiele. Nie podjęliby się udziału w takich konkursach, gdyby nie widzieli w nich szansy na lepsze perspektywy akademickie czy zawodowe.”

Chen Ke by się z tym zgodził, choć kładzie akcent na coś innego: „Większość moich podopiecznych uczy się po to, by w przyszłości zrobić użytek z lepszych zdolności językowych. Bardzo nieliczni mają dalekosiężne plany”. I dodaje: „Osobiście trenuję ich dla chwały uczelni i radości, jaką sprawiają mi ich sukcesy.”

– Kilka miesięcy temu Australia znalazła się na liście dziesięciu najszczęśliwszych krajów świata. Chiny – na miejscu 68. To pokazuje, że Chiny muszą uczyć się od Australii. Spójrzmy na przykład na miasta partnerskie. Jak dotąd nawiązaliśmy ponad pięćdziesiąt takich partnerstw. Współpraca i wymiana między tymi miastami promowana jest w dziedzinie kultury, edukacji, technologii, biznesu, oraz w inicjatywach społecznościowych. Tak można od fundamentów zbudować wzajemnie korzystne i spełnione życie.

Grudniowy artykuł w Guardianie przywołuje przykłady narastającego wokół chińskich uniwersytetów klimatu ideologicznej kontroli i prognozuje, że chińskie władze zaczną ograniczać międzynarodową wymianę edukacyjną w obawie przed szerzeniem się zachodnich ideałów.

Ale nie taka jest oficjalna linia. Również w grudniu agencja Xinhua podała, że rząd w Pekinie planuje „polepszać jakość i usprawniać otwarcie sektora edukacyjnego”, m.in. poprzez wsparcie dla chińskich studentów chcących studiować za granicą i dla cudzoziemców studiujących w Chinach, oraz współpracę z zagranicznymi uczelniami i porozumienia dotyczące wzajemnego uznawania dyplomów z kolejnymi krajami.

Hou Boya nie ma wątpliwości co do wartości, jaką niesie z sobą wymiana kulturalna. „Z samego faktu, że te wystąpienia są w obcym języku, wynika, że pozwalają doświadczyć wymiany kulturowej i lepiej zdać sobie sprawę z odmiennych punktów widzenia w różnych krajach.” Podaje też własny przykład: „Największą dla mnie zaletą jest to, że zmieniłam sposób rozumowania. Nie tylko nauczyłam się lepiej i logiczniej organizować myśli, ale także nabyłam umiejętności krytycznego myślenia, która przydaje mi się do teraz.”

Podobnie rzecz widzi Chen Fei: „Nie tylko uczestnicy konkursów, ale w ogóle ludzie znający języki obce odgrywają ważną rolę w wymianie kulturalnej. Potrafią budować mosty między krajami. Konkursy i inne programy motywują tych, którzy chcą wyjechać, i tych, którzy chcą przyjechać, by zrobili ten jeden niezbędny krok.”

Język i kultura są nierozerwalnie związane. Znajomość języka obcego zmienia osobę nim się posługującą, pozwala nam stworzyć nową osobowość w obcym języku, stać się kimś o obyczajach i wartościach odmiennych, niż osoba, którą jesteśmy we własnym języku” tłumaczy Biljana. „Chiny wpływają na obcokrajowców tu mieszkających, tak samo obce kultury i języki wpływają na Chińczyków. To zupełnie naturalne i nieuniknione. Od globalizacji nie ma ucieczki.”

Wang Fei podsumowuje: „To właśnie świadomość międzykulturowa i zdolność poruszania się w różnych kulturowych kontekstach są w tych konkursach najważniejsze, nie nagrody czy nawet zdolności językowe.”

– Wyobraźcie sobie, że jesteście ptakami, szybującymi ponad kontynentem australijskim. Co ujrzycie? Przedsiębiorczy, szczęśliwy, i, przede wszystkim, skory do współpracy naród. Zastanówcie się przez chwilę nad tymi cudami. Nie tylko sami Australijczycy, ale także ludzie na całym świecie, my wszyscy, czerpiemy korzyści z osiągnięć tego kraju!

Zapytany, czy zakończył wystąpienie tak bombastycznie dlatego, że naprawdę jest do Australii entuzjastycznie nastawiony, czy też raczej dlatego, że organizatorzy chcieli jego zdaniem właśnie coś takiego usłyszeć, Chen Fei odpowiada ostrożnie: „Myślę, że po trosze i to, i to.”

Udostępnij:
  • 2
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    2
    Udostępnienia
D. Juraszek: Mikrofonem za granicę Reviewed by on 11 stycznia 2017 .

– Przed tym konkursem o Australii wiedziałem tyle, że są tam oszałamiające krajobrazy, dziwne zwierzęta takie jak koala i kangur, oraz Opera w Sydney. Ale kiedy zacząłem się do tego tematu przygotowywać, odkryłem coś ciekawego: po drugiej wojnie światowej ośrodek ciężkości świata przemieścił się z Europy do USA, a teraz przemieszcza się do Azji i

Udostępnij:
  • 2
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    2
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź