Artykuły,Publicystyka

D. Juraszek: Co planują przyszli chińscy przedsiębiorcy – i dlaczego nie ochronę środowiska

Czy to poprzez pracę dla korporacji, czy też rozkręcenie własnej działalności gospodarczej, chińscy studenci biznesu chcą uszczknąć dla siebie coś z gospodarczego cudu, w którego warunkach dorastali. Ale lektura ich zaliczeniowych biznesplanów uświadamia, że młode pokolenie jeszcze nie dostrzega nadciągających zagrożeń – ani związanych z nimi szans.

Chińczycy oczekują poprawy jakości powietrza i walki z globalnym ociepleniem. W przestrzeni publicznej nie brakuje przekazu poświęconego środowisku naturalnemu, od bilbordów zapowiadających rychłe przejście kraju na energię odnawialną, przez motywacyjne hasła w parkach zachęcające do troski o przyrodę, po kampanie informacyjne przed kinowymi seansami na temat podatku ekologicznego, nie wspominając już o deklaracjach na rzecz zapewnienia stabilnej ekologicznej przyszłości ze strony najwyższych władz, które w środowisku naturalnym upatrują jednej z kwestii wzmacniających pozycję Chin na arenie międzynarodowej. Wydawałoby się, że konieczność zmiany stosunku do przyrody oraz związane z tym możliwości i szanse, w tym biznesowe, są jasne dla każdego. A jednak gdy w ramach prac zaliczeniowych na kantońskich studiach magisterskich z przedsiębiorczości międzynarodowej – gdzie niżej podpisany prowadzi zajęcia na tematy związane m.in. z zarządzaniem środowiskiem naturalnym – spróbować aspirującą do sukcesów biznesowych młodzież (w przeważającej większości chińską, ale też z Tajlandii, Rosji, Madagaskaru czy Uzbekistanu) zachęcić do stworzenia wymarzonego biznesplanu w dowolnej dziedzinie działalności gospodarczej, inicjatyw proekologicznych ze świecą szukać.

Przejrzyjmy garść typowych propozycji: sklep na Amazonie, ułatwiający obcokrajowcom kupno chińskiej biżuterii. Zautomatyzowana apteka. Kursy pisania użytkowego. Internetowa czytelnia. Handel jedwabnymi kwiatami robionymi ręcznie w Indonezji. Holograficzne ceremonie ślubne. Aplikacja edukacyjna dla regionów oddalonych od ośrodków miejskich. Kosmetyka i wizaż. Wsparcie dla prywatnych firm, które chcą założyć organizację partyjną. Zintegrowana strona internetowa „zarządzania zdrowiem”. Pomoc w rozwoju kariery (pisanie CV itd.). Galeria sztuki z materiałami i modelami, gdzie każdy może tworzyć. Kawiarnia. Klub i aplikacja pomagająca studentom nawiązać nowe znajomości. Opieka nad dziećmi. Biuro podróży organizujące luksusowe wyjazdy. Internetowy sklep z kreatywnymi podarkami na każdą okazję. Kremacja zwierząt domowych. Aplikacja na smartfony pomagająca zwalczyć bezsenność. Sklep z sokami owocowymi wyciskanymi na miejscu, bez sztucznych dodatków – ale w jednorazowych plastikowych kubkach, bo tak przecież najwygodniej, z plastikowymi słomkami i w plastikowych torebkach. Firma dystrybuująca świeże owoce do klientów indywidualnych za pośrednictwem smartfonowej aplikacji – ze wszelkimi tego konsekwencjami związanymi z transportem i pakowaniem. Te dwie ostatnie propozycje biorą pod uwagę zdrowy tryb życia, ale nie łączą go z szerszą problematyką zdrowego środowiska. Pozostałe mają inne priorytety, jeśli nie zawsze w kontrze do celów proekologicznych, to przynajmniej obok nich.

Nawet te biznesplany, które dostrzegają rolę przyrody w życiu człowieka, sięgają po sztuczki, nie autentyczne rozwiązania. Jak zapewnić namiastkę kontaktu z przyrodą w warunkach wielkomiejskiego życia, a zarazem nie ściągnąć sobie na głowę zbyt wiele kłopotu? Odpowiedź: dzięki zakonserwowanej roślinności naturalnej w formie tzw. zielonej ściany, która wygląda jak żywa, a której nie trzeba podlewać, przycinać ani pielęgnować, bo jest „stabilna”, czyli martwa. Dla świątyń eksploatującego środowisko kapitalizmu, czyli korporacyjnych biurowców, galerii handlowych i banków, rozwiązanie idealne.

Nie znaczy to, że studenci w ogóle nie dostrzegają trendów przyszłości. W kilku biznesplanach przewija się wizja wykorzystania sztucznej inteligencji, przeważnie w ramach ulepszonego zarządzania procesem produkcyjnym czy usprawnienia komunikacji między podmiotami; w jednym przypadku chodzi o rozwiązanie problemu, jakim jest stygmatyzacja osób szukających pomocy psychoterapeuty, poprzez stworzenie smartfonowej aplikacji, w ramach której sztuczna inteligencja będzie wspierać konsultantów w diagnozowaniu i leczeniu potrzebujących. Ale na tym koniec.

Na blisko 60 biznesplanów tylko dwa (!) mają coś do czynienia z ochroną środowiska.

Pierwszy z nich próbuje rozwiązać problem związany z naturalnymi ingrediencjami tradycyjnej medycyny chińskiej: ziołami, grzybami, owadami, itd. Z samej swej nomen omen natury, ich właściwości fluktuują zależnie od pogody, warunków uprawy i hodowli. Jeśli nie trzymają norm, są zwykle spisywane na straty, co oznacza utratę wartościowych komponentów i składników, oraz zmarnowanie włożonych w ich wytworzenie surowców, pracy i energii. Tu właśnie wkracza planowany biznes – dzięki wykorzystaniu ulepszonych metod i ścisłej współpracy ze szpitalami leczącymi zgodnie z prawidłami tradycyjnej medycyny chińskiej, można będzie dla tych komponentów i składników znaleźć właściwy użytek.

Drugi to aplikacja na smartfony, przyjaźnie instruująca użytkowników, w jaki sposób podczas codziennych czynności dbać o środowisko, zachęcająca do rywalizacji w wypełnianiu proekologicznych celów z innymi użytkownikami, itd. Cel szczytny, ale biznes wątpliwy: aplikacja jest non-profit.

I to by było na tyle. Studenci nie marzą o istniejących już teraz proekologicznych przedsięwzięciach biznesowych, typu montowanie paneli solarnych, recycling odpadów, produkcja biodegradowalnych opakowań czy wegańskie alternatywy dla potraw mięsnych. Nie chcą też puszczać wodzy fantazji i tworzyć biznesplanów firm produkujących samochody wodorowe czy przetwarzających plastikowe butelki na czyste paliwo. Inicjatywy przystosowujące do nieuniknionych rezultatów zmian klimatycznych, np. w narażonych na powodzie Chinach południowo-wschodnich, także nie pojawiają się na ich biznesowym radarze. W większości rozglądają się wokół i inspirują tym, co dziś przynosi dochód, w mniejszości zaś realizują swoje prywatne misje i obsesje. Środowisko naturalne i związane z nim biznesowe możliwości pozostają poza horyzontem ich zainteresowań.

Przyczyn takiego stanu rzeczy należy zapewne upatrywać w typowym dla homo sapiens przedkładaniu przyszłości bliskiej nad daleką, w niewiedzy o skali i zasięgu wyzwań, w przekonaniu, że ktoś inny (rządy, wielkie firmy itd.) powinien się sprawą zająć, oraz w ciągle jeszcze powszechnym przekonaniu, że ochrona środowiska to koszt, nie zysk. Tymczasem zmiany klimatyczne, ekstremalne zjawiska pogodowe, wymieranie gatunków, zanieczyszczenie powietrza, wody i ziemi, wszystko to w nadchodzących latach i dekadach będzie coraz wyraźniej wpływać na życie tych studentów oraz społeczeństw, w których przyjdzie im działać, poddając w wątpliwość, a często wręcz negując hierarchie, struktury i instytucje życia, do którego przywykli.

Pozostaje mieć nadzieję, że młodzi chińscy przedsiębiorcy raczej wcześniej niż później zrozumieją, iż w walce z tymi wyzwaniami mogą odegrać ważną rolę – i zarobić niezły grosz.

Udostępnij:
  • 5
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    5
    Udostępnienia
D. Juraszek: Co planują przyszli chińscy przedsiębiorcy – i dlaczego nie ochronę środowiska Reviewed by on 14 lipca 2018 .

Czy to poprzez pracę dla korporacji, czy też rozkręcenie własnej działalności gospodarczej, chińscy studenci biznesu chcą uszczknąć dla siebie coś z gospodarczego cudu, w którego warunkach dorastali. Ale lektura ich zaliczeniowych biznesplanów uświadamia, że młode pokolenie jeszcze nie dostrzega nadciągających zagrożeń – ani związanych z nimi szans. Chińczycy oczekują poprawy jakości powietrza i walki z

Udostępnij:
  • 5
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    5
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Dawid Juraszek

Dawid Juraszek – pisarz, publicysta, tłumacz, redaktor. Od 2003 r. przepracował dziesięć lat na chińskich uczelniach wyższych (prowincje Hunan, Hainan i Guangdong). Absolwent filologii angielskiej, przywództwa w oświacie, stosunków międzynarodowych i zarządzania środowiskiem. Z CSPA współpracuje od 2010 r. Mieszka w Kantonie.

Pozostaw odpowiedź