Japonia

Czy nowy rząd doprowadzi do remilitaryzacji Japonii i jej powrotu do światowej polityki?

Armia Japońska

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Polityczne trzęsienie ziemi do jakiego doszło w Japonii po ostatnich wyborach parlamentarnych i zwycięstwie Partii Demokratycznej może mieć bardzo dalekosiężne skutki i to nie tylko dla polityki wewnętrznej kraju, ale także dla podejmowanych od kilkunastu lat próbach remilitaryzacji oraz powrotu na szerokie wody globalnej polityki. Nowy rząd premiera Hatoyamy Yukio w trakcie pierwszych tygodni swojego urzędowania zdążył już zanegować część działań podjętych przez dotychczasowe rządy LDP, z drugiej strony zdaje się jednak kontynuować działania swoich poprzedników.

Kolejne rządy prowadzące od końca zimnej wojny konsekwentną politykę powrotu do roli globalnego gracza, silnego nie tylko gospodarczo, ale także militarnie, napotykały na swej drodze dwie podstawowe trudności. Pierwszą z nich jest skrajnie pacyfistyczna konstytucja stworzona przez zwycięskich Amerykanów, zgodnie z którą Japonia „na zawsze” wyrzeka się wojny i posiadania armii. Drugą – pacyfistyczna, niechętna wojsku postawa społeczeństwa. Nie bez znaczenia pozostaje także struktura samych sił zbrojnych, będąca dziedzictwem specyficznych zadań wyznaczonych Japońskim Siłom Samoobrony (JSDF) w okresie zimnej wojny przez amerykańskiego sojusznika. W efekcie, aż do roku 2007 Japonia nie posiadała ministerstwa, tylko agencje obrony, a w ramach JSDF nie istniał sztab generalny, którego rolę pełni obecnie powstałe w marcu 2006 Biuro Połączonych Sztabów (JSO).

Za przełomowy można uznać okres rządów premiera Koizumi Junichiro (2001-2006). Wprawdzie już od lat 90-tych JSDF uczestniczyły w misjach ONZ[1], jednak dopiero na początku bieżącej dekady Japonia włączyła się w misje nie prowadzone w ramach ONZ. Pierwszą z nich była prowadzona przez Morskie Siły Samoobrony (MSDF) misja zaopatrywania w paliwo okrętów NATO operujących na Oceanie Indyjskim, w ramach operacji w Afganistanie. Był to przełom. Po raz pierwszy od roku 1945 japońskie okręty wojenne prowadziły operację militarną, pomocniczą wprawdzie, poza wodami macierzystymi. Co więcej, była to operacja zaaprobowana przez ONZ, ale prowadzona przez sojusz polityczno-militarny. Obecnie tzw. „refuelling mission” jest zawieszona i szanse na jej przedłużenie w zdominowanym przez demokratów parlamencie są nikłe[2].

Kolejnym wyłomem w polityce neutralności powstałym za rządów Koizumiego był udział Lądowych Sił Samoobrony (GSDF) w misji w Iraku. Podobnie jak w wypadku „refuelling mission” problemem była konstytucja zabraniająca użycia JSDF poza krajem. Jednak i tym razem doszło do swego rodzaju „falandyzacji”. Konstytucja stwierdza, że żadna część JSDF nie może prowadzić operacji o charakterze militarnym poza Japonią bądź jej morską strefą wyłączności ekonomicznej. Jednakże okręty operujące na Oceanie Indyjskim nie prowadziły operacji bojowych, a jedynie zapewniały wsparcie okrętom sojuszniczym; z kolei w Iraku operował ochotniczy kontyngent zajmujący się jedynie pomocą humanitarną w strefie brytyjskiej.

Rząd Koizumiego przyłączył się także do działań mających zreformować ONZ. Głównym celem tych działań podjętych przy współpracy z Niemcami, Brazylią i RPA były zmiany w Radzie Bezpieczeństwa, a przede wszystkim poszerzenie jej o wymienione państwa. Jak do tej pory działania te nie przyniosły efektów, a sama kwestia reformy ONZ straciła zainteresowanie mediów.

Po ustąpieniu Koizumiego ze stanowiska premiera na kolejną akcję międzynarodową trzeba było czekać aż do marca bieżącego roku, kiedy to na podstawie specjalnej ustawy, uchwalonej przez obie izby parlamentu, rząd premiera Aso Taro wysłał okręty do wybrzeży Somalii w celu zwalczania piractwa. W skład sił uczestniczących w „operacji antypirackiej” weszły niszczyciele Sazanami i Samidare oraz operujące z baz w Dżibuti 3 morskie samoloty rozpoznawcze P-3C Orion. Zadania zespołu MSDF, podobnie jak wielu innych podobnych zespołów miały bardziej za zadanie „prezentowanie bandery” i „dyplomację morską” niż konkretne działania antypirackie. Misja dobiegła końca we wrześniu br i także w tym wypadku szanse na jej przedłużenie są małe.

Jak wynika z powyższego zestawienia najaktywniejszym w misjach zagranicznych rodzajem japońskich sił morskich jest marynarka wojenna, jej też najwięcej uwagi poświęcają tak japońscy jak i zagraniczni eksperci oraz publicyści. Jest to naturalne zważywszy na wyspiarski charakter państwa oraz fakt, że MSDF są czwartą flotą świata, a zaawansowaniem technologicznym ustępują tylko US Navy. Silna flota jest od dawna jednym z  warunków prowadzenia polityki globalnej. Na możliwości wykorzystania japońskiej marynarki jako narzędzia polityki zagranicznej znacząco ciąży konstytucja oraz wspomniane już dziedzictwo zimnej wojny rzutujące na charakter okrętów. Amerykanie i sami Japończycy tworząc JSDF w latach 50-tych przyjęli następujący podział zadań: w wypadku pełnoskalowego konfliktu w Azji Wschodniej[3] podstawowym zadaniem Japończyków miała być obrona wysp macierzystych oraz zapewnienie logistycznego wsparcia wojskom USA walczącym na kontynencie (zająć się tym miały GSDF oraz lotnictwo – ASDF); MSDF przypadło z kolei zapewnienie bezpieczeństwa morskim szlakom handlowym w regionie. W efekcie trzon MSDF to oceaniczne jednostki eskortowe o ograniczonym potencjale ofensywnym. Kwestia ta staje się szczególnie paląca wobec od lat konsekwentnie prowadzonej rozbudowy chińskiej marynarki wojennej. Obecnie ocenia się, że Chińczycy będą w stanie wystawić pod koniec przyszłej dekady pierwszą lotniskowcową grupę uderzeniową, co radykalnie zmieni układ sił w regionie.

Właśnie kwestia lotniskowców jest jedną z najpilniej śledzonych w Japonii i poza nią. Zgodnie z konstytucją Japonia nie może posiadać okrętów tej klasy. Jednakże konieczność zapewnienia wsparcia lotniczego oceanicznym zespołom eskortowym zaowocowała stworzeniem w latach 70-tych specyficznej klasy niszczycieli śmigłowcowych. Cztery takie okręty wyposażone w obszerny rufowy hangar dla 3-4 ciężkich śmigłowców weszły do służby w latach 1973-81. Pod koniec stulecia zaistniała konieczność zastąpienia ich nowszym jednostkami. W zmienionej sytuacji politycznej projektanci MSDF mogli wykazać się inwencją. Już pierwsze projekty przedstawione parlamentowi wywołały burze. Jeden z projektów przewidywał okręt wyposażony w dwa lądowiska dla śmigłowców – dziobowe i rufowe rozdzielone nadbudówką, hangar zaś miał być umieszczony pod pokładem i przebiegać na niemal całej długości okrętu. Jak wykazali eksperci opozycji okręt mógł bez problemu zostać przebudowany i wyposażony w ciągły pokład lotniczy umożliwiający operowanie samolotów pionowego/ skróconego startu i lądowania[4] (VSTOL). W następnych projektach wyraźnie widać już było inspiracje europejskimi lekkimi lotniskowcami, takimi jak brytyjski Invincible czy hiszpański Principe de Asturia. Jeden z projektów przewidywał nawet okręt wyposażony w skocznie dla samolotów VSTOL. Wszystkie projekty zakładały stosunkowo duże okręty o wyporności standardowe powyżej 10 tys. t, dwa razy więcej niż poprzednicy.

Wprowadzony do służby 18.03 br JS[5] Hyuga mimo, że określany jako niszczyciel śmigłowcowy, ma wygląd i wszelkie cechy lekkiego lotniskowca. Wątpliwości opozycji dotyczące klasyfikacji okrętu, jak również budowanej obecnie jednostki bliźniaczej oraz planowanych dwóch kolejnych, zostały załagodzone określeniem jednostki jako „wyspecjalizowanego okrętu przeznaczonego do zwalczania okrętów podwodnych przy użyciu zaokrętowanego lotnictwa”; jest to więc jednostka defensywna, a konstytucja zakazuje posiadania lotniskowców, które ze swojej natury są okrętami ofensywnymi. Widać tutaj kolejny przykład „falandyzacji” made in Japan. Rząd Aso deklarował także, iż nowe okręty lotnicze nie nabędą zdolności ofensywnych, gdyż z braku skoczni na dziobie nie mogą posługiwać się samolotami VSTOL. Jak jednak wykazały amerykańskie doświadczenia z eksploatacji uniwersalnych okrętów desantowych typów Wasp i Tarawa, skocznia nie jest konieczna do eksploatacji takich maszyn. Samą skocznię można dobudować lub później przebudować w trakcie modernizacji, co wykazały brytyjskie doświadczenia z typami Hermes i Invincible. Hyuga jest zresztą bardzo zbliżona rozmiarami i wypornością do typu Invincible; japońska jednostka jest oczywiście dużo nowocześniejsza od swoich brytyjskich odpowiedników, od których nota bene rozpoczęła się w latach 70-tych kariera lekkich lotniskowców. Zbliżone były także biurokratyczne perypetie towarzyszące klasyfikacji obu typów. Należy się spodziewać, że w ciągu przewidywanej na 40-50 lat służby jednostki typu Hyuga zostaną zmodernizowane do standardu lekkich lotniskowców.

Największy problem na drodze do uczynienia z Hyugi pełnowartościowego lotniskowca stanowi nie konstytucja, aczkolwiek w obecnej konfiguracji politycznej jej zmiany mogą zostać poważnie opóźnione, lecz brak odpowiednich samolotów w arsenale JSDF. Japońskie rządy wykazywały do tej pory większe zainteresowanie kwestią pozyskania od Amerykanów myśliwców F-22 Raptor, bądź w wypadku niepowodzenia rozwojem zapowiadanego od lat odpowiednika rodzimej konstrukcji oznaczonego jako FX. Nie można jednak wykluczyć, że w ciągu najbliższych kilku lat Japonia zdecyduje się na pozyskanie maszyn typu F-35B (wersja VSTOL). Kwestia pozyskania Raptorów pozostaje ciągle nie rozstrzygnięta. Japonia wyrażała swoje zainteresowanie kupnem, bądź nawet produkcją licencyjną od 2007 roku. Obecnie jednak ważą się losy horrendalnie drogiego i nie posiadającego sensownego uzasadnienia programu F-22. Administracja Obamy poszukuje oszczędności właśnie w rozdmuchanym za prezydentury Georga W. Busha budżecie wojskowym i nie jest wykluczone, że w ciągu najbliższych kilku miesięcy F-22 podzieli losy śmigłowca stealth RAH-66 Comanche.

Omawiając postępy Japonii w powrocie do grona światowych mocarstw należy wspomnieć o ważnej z tej perspektywy możliwości projekcji siły. JSDF zyskała taką możliwość w roku 1999 wraz z wprowadzeniem do służby pierwszego z trzech uniwersalnych okrętów desantowych typu Osumi. Jednostki tej klasy zapewniają możliwość przerzutu sił zbrojnych (łącznie z bronią pancerną) na dalekich dystansach i z samej swojej natury są jednostkami nieprzydatnymi w obronie. Co więcej, światowym standardem jest wyposażanie takich jednostek w ciągły pokład lotniczy umożliwiający operowanie samolotom VSTOL. Okręty typu Osumi były pierwszymi jednostkami japońskiej marynarki od czasów wojny wyposażonymi właśnie w ciągły pokład lotniczy. Okazały się jednak mniej medialne, a ich potencjał ofensywny jest z oczywistych względów mniejszy, niż projekty nowego niszczyciela śmigłowcowego. Jednakowoż wraz z ich wprowadzeniem JSDF znacznie zwiększyły swoje potencjalne możliwości uczestnictwa w operacjach zagranicznych.

Tworzące obecny gabinet Partia Demokratyczna oraz Socjaldemokratyczna Partia Japonii w trakcie kampanii wyborczej deklarowały zmiany w polityce zagranicznej. Deklaracje te były na tyle niepokojące dla Amerykanów[6], że wkrótce po objęciu urzędu Hatoyama Yukio pospieszył z deklaracjami, że sojusz z USA jest „kamieniem węgielnym” japońskiej polityki bezpieczeństwa. Faktycznie, nowy rząd ma zamiar kontynuować współpracę z Amerykanami przy rozwoju nowej tarczy antyrakietowej, której wiele podzespołów, w tym rakiety SM-3, powstaje lub ma być produkowana przy współudziale japońskich koncernów[7]. Jednocześnie Japończycy zaczynają coraz usilniej dążyć do likwidacji bądź relokacji amerykańskich baz na Okinawie. Podjęte przez amerykańską administrację próby rozwiązania kwestii spornych przed planowaną na połowę listopada wizytą prezydenta Baracka Obamy spełzły na niczym. Sekretarz obrony Robert Gates nie uzyskał w Tokio nic poza deklaracjami chęci wypracowania satysfakcjonującego dla obu stron rozwiązania najbardziej palących kwestii. Japoński rząd nie przejawia zamiaru przedłużenia obu misji na Oceanie Indyjskim, jednocześnie jednak w parlamencie mówi się o projekcie ustawy umożliwiającej jednostkom MSDF zatrzymanie i rewizję statków zmierzających do północnokoreańskich portów. Nie słychać także nic o jakichkolwiek cięciach w budżecie JSDF. Wiele do myślenia daje z kolei wystąpienie premiera Hatoyamy na spotkaniu przywódców państw Azji Wschodniej 25 października br w tajskim Hua Hin. Hatoyama zaproponował uczestnikom szczytu powołanie Wspólnoty Wschodnioazjatyckiej wzorowanej na początkowych etapach rozwoju Wspólnot Europejskich. Propozycja spotkała się z ciepłym przyjęciem wśród krajów ASEAN, a także ChRL i Korei Południowej.

Wydaje się, że nowy japoński rząd nie zamierza ograniczać japońskiej aktywności na arenie międzynarodowej, a jedynie kładzie większy nacisk na politykę prowadzoną w regionie przy użyciu tzw. miękkich środków, obliczonych w pierwszym rzędzie na poprawę stosunków z sąsiadami, poważnie nadszarpniętych przez poprzednie rządy. Jak do tej pory żaden z członków gabinetu nie zadeklarował chęci wizyty w kontrowersyjnej świątyni Yasukuni[8]. Ten prawdopodobny nowy kurs japońskiej polityki zagranicznej jest konsekwencją nieprzewidywalności Korei Płn. jak i rosnącej potęgi Chin. Samuel Huntington już w połowie lat 90-tych przewidywał, że wzrost potęgi Chin spowoduje rozluźnienie związków USA z Japonią i Koreą Płd., które będą preferowały jak najlepsze relacje z bliższym geograficznie mocarstwem.

Radykalne zmiany w stosunkach amerykańsko-japońskich nie są w najbliższych latach zbyt prawdopodobne. Japonia przez wiele lat była de facto pod protektoratem USA i jeszcze długo nie będzie w stanie samodzielnie zadbać o swoje bezpieczeństwo, choć może to być tylko i wyłącznie efektem przekonań społeczeństwa przyzwyczajonego do parasola ochronnego USA. Z kolei sami Amerykanie będą starali się zrobić wszystko aby nie dopuścić do wypadnięcia najważniejszego ogniwa w ich łańcuch bezpieczeństwa w Azji Wschodniej i na Zachodnim Pacyfiku. Rozbrat Japonii i Stanów Zjednoczonych doprowadziłby do drastycznego zachwiania równowagi politycznej w regionie, a nie zależy na tym żadnemu z tamtejszych graczy. Paul Bracken w swojej książce Pożar na Wschodzie stwierdził, że Chiny i Indie wolą już tolerować słabą obecność USA w Azji niż mieć do czynienia z silną Japonią.

 

 Paweł Behrendt: absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Szczecińskim, obecnie przygotowuję się do pisania doktoratu w Niemczech. Interesuję się wojskowością Dalekiego Wschodu ze szczególnym uwzględnieniem Japonii, a także między innymi stosunkami międzynarodowymi w regionie Azji i Pacyfiku.


[1] Najaktywniejszy był udział Japończyków w misji w Kambodży.

[2] Sekretarz obrony USA Robert Gates w trakcie swojej październikowej wizyty w Japonii usłyszał, że rząd Hatoyamy nie będzie zabiegał o przedłużenie misji.

[3] Jako głównego przeciwnika postrzegano wtedy oczywiście ZSRR i ChRL.

[4] Najbardziej znanym przykładem takich maszyn jest brytyjski Harrier.

[5] Japanese Ship, nowy prefiks identyfikujący japońskie okręty, stosowany od 01.01.2009, wcześniej posługiwano się prefiksem JDS – Japanese Defence Ship.

[6] Japonia od czasów Wojny Koreańskiej jest dla USA dalekowschodnim odpowiednikiem Wielkiej Brytanii – pełni rolę najwierniejszego sojusznika w regionie oraz „niezatapialnego lotniskowca”.

[7] Może to nastręczyć paradoksalnie wielu problemów państwom trzecim zainteresowanych udziałem w systemie obrony przeciwrakietowej (w tym Polsce), ponieważ zgodnie ze swą konstytucją Japonia nie może eksportować jakichkolwiek systemów uzbrojenia, dotyczy to także systemów powstających w koprodukcji, takich jak rakiety SM-3.

[8] Tokijski chram shintoistyczny gdzie czci się pamięć żołnierzy poległych za cesarza, w tym także tych uznanych w 1947 przez trybunał tokijski za zbrodniarzy wojennych. Co roczne wizyty premiera Koizumiego oraz członków kolejnych gabinetów każdorazowo wywoływały gwałtowne protesty w Chinach i Korei Płd.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Czy nowy rząd doprowadzi do remilitaryzacji Japonii i jej powrotu do światowej polityki? Reviewed by on 24 listopada 2009 .

                                      Polityczne trzęsienie ziemi do jakiego doszło w Japonii po ostatnich wyborach parlamentarnych i zwycięstwie Partii Demokratycznej może mieć bardzo dalekosiężne skutki i to nie tylko dla polityki wewnętrznej kraju, ale także dla podejmowanych od kilkunastu lat

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź