Artykuły,Publicystyka

CSPAtv: Relacja ze spotkania z autorami „Chiny światowym hegemonem? Imperializm ekonomiczny Państwa Środka”

Zapraszamy do obejrzenia relacji ze spotkania, które odbyło się 13. 10. 2011 r. w Szkole Głównej Handlowej, przy patronacie Wydawnictwa Emka, Szkoły Języka Chińskiego Hao Pengyou i Biura Podróży Travel City, z autorami książki „Chiny światowym hegemonem? Imperializm ekonomiczny Państwa Środka” – Antoine Brunetem i Jean-Paul’em Guichardem.

Książka była wielokrotnie omawiana na naszym portalu. Tutaj znajdziecie artykuł eksperta CSPA Radosława Pyffla na jej temat, a tutaj recenzję Karola Piekuta.

 

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
CSPAtv: Relacja ze spotkania z autorami „Chiny światowym hegemonem? Imperializm ekonomiczny Państwa Środka” Reviewed by on 10 listopada 2011 .

Zapraszamy do obejrzenia relacji ze spotkania, które odbyło się 13. 10. 2011 r. w Szkole Głównej Handlowej, przy patronacie Wydawnictwa Emka, Szkoły Języka Chińskiego Hao Pengyou i Biura Podróży Travel City, z autorami książki „Chiny światowym hegemonem? Imperializm ekonomiczny Państwa Środka” – Antoine Brunetem i Jean-Paul’em Guichardem. Książka była wielokrotnie omawiana na naszym portalu. Tutaj

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 11

  • nie wiem, czytalem w roku wydania, czyli ze 4 lata temu, ale pamietam, ze zrobila na mnie wrazenie

    • W każdym razie poszukam na Allegro. :-) Dzięki za informację!

  • przykladem swietnej ksiazki o chinach piora francuza jest napisana przez guy sormana w 2008r.

    • Sorman to taki ekspert stawiający dość karkołomne tezy. Np. w wywiadzie udzielonym „Polityce” (wydanie z 10.03.2011) twierdził, że sunnityzm jest bardziej otwarty od szyityzmu, zgrabnie ponmijając fakt, że talibowie i Saudyjczycy to akurat sunnici, nie szyici.
      Oto fragment: „Tak jest w Arabii Saudyjskiej, w Kuwejcie, w Emiratach. Panują tam reżimy dość autorytarne, ale niezbyt brutalne, dawkujące represje. W tych krajach można dość swobodnie rozmawiać, klasa średnia jest spora, życie jest raczej wygodne i każdemu coś skapnie z monarszego bogactwa. Te kraje stopniowo się demokratyzują.”
      Nie jestem znawcą ani Chin ani tym bardziej świata arabskiego. Więc zamiast się wymądrzać, tylko zapytałbym prof. Sormana: w którym kraju wolałby czytać „L’Osservatore Romano” – w Chinach czy w Arabii Saudyjskiej? W którym z obu krajów zaryzykowałby flirt z piękną nieznajomą albo choćby wypicie piwa bez ryzyka wysmagania profesorskiego tyłka przez jakiegoś tolerancyjnego sunnitę, w majestacie „otwartego” sunnickiego prawa obyczajowego?

      • Avatar wute

        @ Zyggi
        Jak dobrze wiesz w świecie ludzi wykształconych, szczególnie
        występuje pojęcie „przeintelektualizowany”. Im wyższy stopień
        czy poziom wykształcenia to niestety większa możliwość utraty
        kontaktu z rzeczywistością.
        Dlatego też nierzadko się zdarza,m że zwykli prości ludzie,
        często po podstawówce czy zawodówce potrafią zrozumieć
        sprawy, których zrozumienie doprowadza intelektualistów do
        absurdu.
        Polecam Ci książkę Paula Johnsona pt. „Intelektualiści”.

      • Avatar wute

        PS
        Arabia Saudyjska, PKB w stosunku do lat boomu naftowego z lat
        70-tych na jedną osobę zmniejszyło się trzykrotnie i jest obecnie
        na poziomie porównywalnym z Polską.
        To jest skutkiem, że licząca 4 tys. książąt dynastia, każdemu z nich przyznaje dotacje na utrzymanie.
        Bezrobocie wśród mężczyzn wynosi 10# a wśród kobiet 30%.

      • Avatar richard

        Zyggi
        czytales te ksiazke – rok koguta?

      • Avatar Zyggi

        Niestety, „Roku koguta” nie czytałem. W ogóle to znam publicystykę Sormana głównie z jego artykułów (publikowanych w dziesiątkach gazet – od „Faktu” po argentyńską „La Nacion”), nie z książek. A co tam pisze ciekawego?

  • W zasadzie dużo słów nt. książki francuskiego duetu już padło wcześniej. Jednak obaj panowie wypadli tu jeszcze gorzej niż na łamach książki. Autorzy publikacji proponują karanie Chin. Jako Polak z kolei zapytam: OK, a co z ukaraniem Francji (i nie tylko jej), przede wszystkim za dwie sprawy, w których jest widoczne typowo francuskie podejście do wolnego handlu: 1) subsydiowanie rolnictwa ze szkodą dla producentów państw rozwijających się, które na takie praktyki nie stac i 2) za praktyki francuskich (i prawdopodobnie także innych) sieci hipermarketów, które polegają na unikaniu opodatkowania poza krajem macierzystym (np. poprzez zakupy w centrali, która notuje zysk, w odróżnieniu od filii zagranicznych, które go nie notują).
    Mówiąc półżartem, w momencie gdy p. Radek Pyffel mówił o tym, że Chiny są krajem coraz drozszym (ok. 7:15), jeden z autorów spoglądał na mówcę najwyraźniej zaskoczony. Minutę później tak samo drugi – gdy padały słowa o aktywizacji gospodarczej centralnych Chin.
    Książka – pomijając, że tendencyjna i emocjonalna – jest faktycznie „out of date”. Czasem ma się wrażenie, że autorzy chcieli „rzutem na taśmę” wyartykułowac zarzuty, zanim te się ostatecznie zdezaktualizują. Co gorsza, zrobili to w sposób, który może nasuwac podejrzenia o ich złą wolę.
    Ekonomista znad Sekwany (ten z lewej) publicznie bredzi o „nielojalnej” konkurencji chińskiej. A od kiedy to konkurencja jest „lojalna”? Niby z jakiej to racji Chiny mają byc lojalne wobec Zachodu? A bo to coś mu zawdzięczają? I czy wobec kogokolwiek taka np. Francja była lojalna? Przyganiał kocioł garnkowi…
    Albo przywoływane przez francuskiego ekonomistę jak duchy przeszłości „ekonomia polityczna” (popularna m.in. w PRL :-)), „arytmetyka polityczna” i William Beatty (dobrze napisałem?), o którym zapewnia, że był WIELKIM ekonomistą (na wypadek, gdyby ktoś wątpił)- zapewne większym niż ten paskudny liberał Adam Smith. ;-)
    Natomiast stwierdzenie, że książka jest karykaturą i że jest uproszczona, uważam za prawdziwe. :-) A jak się unosił ten Pan, mówiąc że go rzekomo „skrytykowano” za opinię, że Chiny są totalitarne. Nie doszukałem się w wypowiedzi p. Radosława żadnego cienia krytyki. Ale chyba Francuz przyjął to osobiście. Po chwili jednak przyznał, że tam nikt nie chodzi za turystą zagranicznym, nikt nie pilnuje, nie szpieguje. Nie uzasadnił, skąd w książce przyjęcie formuły, że ChRL to kraj totalitarny.Najwyraźniej myli mu się więc autorytaryzm z totalitaryzmem. Taki to z niego, pożal się Boże, ekspert. Bredzi coś o Olimpiadzie w Berlinie w 1936. Co w ogóle ma ma piernik do wiatraka? To, że tu i tam przyjaźnie witali Francuzów? A co, mieli ich kamieniami witac czy jak? Albo biadanie nad deficytem w handlu zagranicznym. Niemcy mają nadwyżkę niemal równą chińskiej, większą od japońskiej. Dlaczego Francuzi, Anglicy i Amerykanie nie potrafią osiągnąc równie imponujących wyników? Na to nie ma odpowiedzi, są tylko jakieś antychińskie komunały, że kłopoty Zachodu biorą się z zaniżonego kursu yuana. Mam wrażenie, że gdyby nie to, obaj panowie mieliby kłopot, co napisac, by uzasadnic zachodnie kłopoty finansowe. Podejrzewam jednak, że zamiast Chin znaleźliby innego „chłopca do bicia”: Indie, kraje Azji Pd.-Wsch. lub inne państwa, które w jakiś sposób „nielojalnie” dbają o swoje, a nie francuskie interesy. :-)
    Cała ta debata to wg mnie strata czasu. Słuchanie tych wszystkich farmazonów typu „gospodarka nie może byc oddzielona od polityki”, to obelga dla intelektu średnio rozgarnętego człowieka. Jeszcze trochę takich pseudofachowych przedstawień i hasło „francuski ekonomista” całkiem się zdewaluuje; będzie brzmiec równie komicznie jak „rosyjski abstynent” albo „dobra angielska kawa”. ;-)

    • Niech pan się nie przejmuje Francuzami/oni są najlepsi a jeżeli coś jest nie tak to na pewno jest ktoś winien ktoś z zewnątrz/,ale mimo to to piękny kraj.A dlaczego mają oni jak i inne kraje przez pana wymienione kłopoty to chyba nie potrzeba mówić gdyż to oczywiste tak jak problemy Grecji.Ja tak naprawdę to tylko to obserwuję i jestem ciekaw kiedy i jak ten bajzel się skończy.Co do Chin ,a co by to było gdyby tam była anarchia i bałagan tak jak w Grecji dopiero by było.Konsekwencje dało by się odczuć nie tylko w regionie ale i na całym świecie.

      • Avatar Zyggi

        Do Francji jako takiej nic nie mam. Cenię ją za wiele rzeczy, nie tylko wspaniałe pejzaże Alp, Pirenejów czy Massif Central, zamki nad Loarą i Wersal. Francuzi robią dobre diesle, superszybkie pociągi, zmysłowe perfumy i wyśmienite sery. Kręcą niezłe filmy, także dokumentalne (te ostatnie w niczym nie ustępują BBC).
        Ale nauki ekonomiczne niech lepiej zostawią umysłom chłodniejszym i mniej zmanierowanym lewicowością i tanim populizmem, graniczącym z demagogią. Francuskim autorom z dziedziny ekonomii i nauk społecznych nieraz zdarza się skłonnośc do fanatyzmu i braku chęci do rzetelnej, bezstronnej analizy podejmowanego tematu. Książka „Chiny światowym hegemonem” jest tego przykładem.

Pozostaw odpowiedź