Chiny news,Komentarz eksperta

*CSPAtv* Radosław Pyffel o tym, dlaczego Bronisław Komorowski postąpił słusznie nie wspominając o prawach człowieka w Chinach

  Po gorącym okresie świątecznym oraz sylwestrowym przyszedł czas na chłodną analizę. Polska opinia publiczna nie wykazała się odpowiednią znajomością problematyki, a Bronisław Komorowski postąpił słusznie, nie poruszając kwestii praw człowieka. Zachęcamy do obejrzenia krytycznego komentarza Radosława Pyffla odnośnie niedawnej wizyty Bronisława Komorowskiego w Chinach.

Oraz tradycyjnie, do wyrażenia swojej opinii w polu poniżej (:

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  • 0
  •  
  •  
  •  
*CSPAtv* Radosław Pyffel o tym, dlaczego Bronisław Komorowski postąpił słusznie nie wspominając o prawach człowieka w Chinach Reviewed by on 4 stycznia 2012 .

  Po gorącym okresie świątecznym oraz sylwestrowym przyszedł czas na chłodną analizę. Polska opinia publiczna nie wykazała się odpowiednią znajomością problematyki, a Bronisław Komorowski postąpił słusznie, nie poruszając kwestii praw człowieka. Zachęcamy do obejrzenia krytycznego komentarza Radosława Pyffla odnośnie niedawnej wizyty Bronisława Komorowskiego w Chinach. Oraz tradycyjnie, do wyrażenia swojej opinii w polu poniżej (:

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  • 0
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 30

  • Komentarz oczywiście nie jest bulwersujący ani tym bardziej skandalistyczny, ale taki
    jaki powinien być. Wyważony, zgodny z interesami naszego kraju, podobnie jak
    wizyta pana prezydenta.
    Można się cieszyć, że pól roku po sprawie Covecu, która jak się nam wtedy wydawało, może popsuć relacje wzajemnych stosunków, nastąpił zwrot w pomiędzy oboma krajami i z wychodzimy z okresu wieloletniej „martwowy politycznej” w tym zakresie.

    Co do zainteresowania naszego społeczeństwa Chinami, tylko w kontekście praw
    człowieka, to mam coraz większe wątpliwości czy my sami nie ulegamy puszczonej
    raz w obieg opinii i w kółko powtarzanej. To, że część mediów, np. GW stara się poruszyć ten temat przy przekazywaniu informacji o Chinach, nie oznacza, że opinia
    publiczna czy społeczeństwo podziela taką opinię.
    Korzystając z okresu świątecznego, przy okazji różnych prywatnych spotkań zadałem
    czterem znanym mi osobom, z którymi wcześniej nigdy nie rozmawiałem na temat
    Chin, jedno pytanie: „Z czym kojarzą Ci się współczesne Chiny?”
    Osoby te, trzy kobiety i jeden mężczyzna, wszyscy w wieku 30 – 40 lat, dali następujące odpowiedzi:
    1. K, wykszt.wyższe – Z bardzo szybkim przyrostem naturalnym i bardzo szybkim
    rozwojem gospodarczym
    2. K, wykszt wyższe – Z betonem i stalą (jak mi wyjaśniła – burzy się stare dzielnice i
    buduje się wieżowce z betonu i ze stali)
    3. K, wykszt wyższe – Z produkowaniem wszystkiego
    4. M, wykszt średnie – Nie wiem. Zaskakujące pytanie

    Oczywiście można powiedzieć, że ta mini-ankieta została przeprowadzona na
    bardzo skromnej liczbie osób. Niemniej można zauważyć, że wszystkie trzy osoby,
    które dały merytoryczną odpowiedź:
    1. Lepiej lub gorzej podkreśliły rozwój gospodarczy Chin
    2. W ogóle nie wspomniały o prawach człowieka
    Mój wniosek jest następujący: W odróżnieniu od mediów społeczeństwo nie kojarzy
    Chiny z problematyką praw człowieka, ale z rozwojem gospodarczym.

    • Dlaczego dla czwartej osoby pytanie było zaskakujące?

      Hmmm, w takim razie zastanawia mnie skąd społeczeństwo czerpie aktualną wiedzę o współczesnych Chinach. W polskiej TV o Chinach są kilkuminutowe wzmianki raz na miesiąc, w książkach do historii Chiny to egzotyka, a w Chinach na stałe mieszka raptem około 600 Polaków.

      • Avatar wute

        Nie wiem. Nie chce wyciągać daleko idących wniosków w
        postaci różnicy w poziomie wykształcenia.

        Chiny od wielu lat mają już opinię kraju szybko rozwijającego się
        w związku z tym nawet te bardzo skromne informacje w mediach,
        ale co jakiś czas powtarzane utrwalają taki światopogląd.

  • Ponadto moje pytanie nie wynika z niecheci do chin, ale z ciekawosci zmian zachodzacych w tym kraju. Wlasnie dlatego, poniewaz interesuje mnie poprawa sytuacji. Jesli tego rodzaju kursy sluza poprawie zycia obywateli to super. Jednak z tego, co wiem, chinskie wladze uzywaja zachodnich pojec i sformulowan, jednak maja czesto kompletnie co innego na mysli. Przykladem moze byc uczestnictwo w WTO, gdzie w wielu dziedzinach po przystapieniu nie wypelniono wielu zobowiazan zarowno wobec innych krajow, jak i Tajwanu. Oba kraje nie funkcjonuja w obrebie organizacji na rownej stopie zgodnie z wymogami. Chiny nadal odmawiaja mu rownego statusu, wbrew wymogom organizacji.
    Stad moje zainteresowanie przelozeniem sie tych kursow na codzienne zycie obywateli, jak oni rozumieja zachod lepiej niz my chiny. Skad ten zachwyt?

    • Pierwsze pytanie to oczywiście wypaczenie obecnych działań Chin. Sformułowany na podstawie uprzedzeń do chińskiej władzy, ewentualnie jeszcze tego co zapewne anty-chińskie społeczeństwa przeciwne nieuchronnemu powrotowi Tajwanu do Chin starają się promować wśród tajwańskiego społeczeństwa.

      Jeśli chodzi o drugie to nie zachwyt. Chodziło mi o pokazanie, że Chinach osoby przez całe życie podnoszą swoje kwalifikacje i rozwijają umiejętności czy to w Central Party School czy na wieczorowych kursach pianina.

      • Avatar rysiek

        JG

        wczesniej jednak sie Pan zachwycal i twierdzil, ze rozumieja zachod lepiej niz my wschod. obecnie mowa o podnoszeniu kwalifikacji i kursach pianina – wczesniej byla to ekonomia, prawo. wiec szybka zmiana stanowiska.

        czy jest Pan w stanie wykazac na czym polega moje „oczywiste wypaczenie obecnych dzialan Chin”? chodzi mi o konkrety,
        ponadto jakis przyklady „anty-chinskich spolecznsstw” i jak odbywa sie „promocja tych pogladow wsrod tajwanskiego spoleczenstwa” chodzi mi o przyklady, jakies zrodla.

        to Pan jest afiliowany przy Tshinghua i wspolpracuje z chinskimi mediami? czy sie myle i ktos inny to pisal?

  • 1. nie jest to niechec do chin, ale do ludzi we wladzach cywilnych i wojskowych chrl stale grozacych tajwanowi rakietami, podbojem, naruszajacych normy wspolzycia spolecznego tajwanu dla wlasnych celow, nie akceptowanych przez tajwanczykow, z ktorymi celami identyfikuje sie ok. 5% spoleczenstwa tajwanu

    2. nadal nie mam odpowiedzi na moje pytanie. nie widze powodow zachwytu tymi studiami wieczorowymi. nie chodzilo mi o to, co sie Panu wydaje, ale konkretne dowody i przyklady co im te studia daja, jak przeklada sie to na lepsze rzady krajem, jak te wiedze moga potem zastosowac – np zasady panstwa prawa z kursow

    3. moze wzrost chin nie powinien dawac powodow do niezadowolenia, ale daje. nie sam wzrost, ale sposob jego wykorzystania. pisalem o tym dziesiatki razy na tym forum

  • jg – moglbys podac jakies przyklady co wynika z tego wieczorowego uczenia sie po 50ce, jak wykorzystuja te wiedze o ekonomii i prawie, jakie sa rezultaty i jak to oni rozumieja zachod?

    • Panie Rysku, pomijajac znana mi Pana niechec do rzadzacych Chinami, wydaje mi sie, ze gdyby nie rozumieli to nadal na ulicach Pekinu czy Szanghaju ogladalibysmy armie robotnikow w identycznych mundurach.

      Zastanawiam sie tylko czym ta niechec jest spowodowana? Rosnace znaczenie China na swiecie powinno dawac powodu do zadowolenia rowniez mieszkancom Wyspy.

  • rzeczywiscie dosc zrownowazony polkomentarz z teza, ktora pominela pewna rownowage gestow Komorowskiego – po swoich slynnych slowach o prawach czlowieka „wazne, wazne” poszly czyny czyli spotkanie komorowskiego z chinskimi dysydentami w polskiej ambasadzie w Pekinie.

    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,10869675,Komorowski_spotkal_sie_w_Pekinie_z_grupa_chinskich.html

    dopiero ta wzajemnie sie uzupelniajaca para slow i czynow powinna byc komentowana, poniewaz jest bardzo wymowna – jednak wiecej jest takich co nie mowia (pamietam kwasniewskiego ktory omamiony przez chinczykow zlotymi gorami przyszlych inwestycji zarzekal sie ze „sa tylko jedne chiny i sa to chiny ludowe” nie rozumiejac w czambul, ze konsensus „jedne chiny” oznacza, ze komunisci mowia ze jest tylko ChRL zawierajaca tajwan a guomindang na tajwanie ze jest tylko Republika Chinska do ktorej nalezy poza tajwanem calosc terytorium na kontynencie) niz takich ktorzy potrafia sie w czasie oficjalnej wizyty spotkac z dysydentami, co jest politycznie bardzo madre – swiadczy o klasie prezydenta, klasie chinskich wladz z ktorymi bylo to uzgodnione i o politycznie madrym obstawianiu dysydentow ktorzy – nikt tego nie wie, moga posiadac kiedys racje nie tylko moralna, ale i realna, w tym polityczna i wojskowa, jakkolwiek nieprawdopodobne wydaje sie to dzisiaj.

    Z taka para i ja osobiscie i bez polslowkowych polkomentarzy sie zgadzam. slusznie zrobil ze tak powiedzial i slusznie ze tak zrobil.

    czy moge zatem prosic o drugi komentarz pana Pyffla w sprawie drugiej, pominietej polowy?

    co do iraku i afganistanu to chyba platne chinskimi zaproszeniami przekrecenie – na ile spoleczenstwa arabskie sa bardziej podobne do chin niz tajwan, japonia i korea, ktore powinny zostac, a celowo nie zostaly, przytoczone

    michnikowi rzeczywiscie pozwolono sie spotkac (pekin tak a szagnhaj odwolano, w ksiegarni w pekinie tylko dnia spotkania na wystawie pojawiala sie nawet chinska wersja ksiazki michnika przetlumaczona we francji, ale to czesty motyw ustawek spotkan w chrl, tak samo bylo z lung yungtai w ksiegarni w szanghaju – odtrabuje sie otwarcie, ktore trwa tylko do wieczora w danym dniu, jest inwigilowane a od nowego dnia znika, zostajac za to w mediach trabionych na caly swiat) – chinczycy sa bardzo praktyczni w probowaniu i prowokowaniu minizagrozen w ktorych moga lepiej wylowic aktywnych i potencjalnie wrogiech rezimowi obywateli swego pieknego kraju, ale i przetestowac czy moze to uguntowac ich wladze i umacniajaca ja transformacje. osobnym komentarzem wizyty michnika jest to, ze jemu pozwolono przyjechac ale towarzyszacym mu dziennikarzom GW nie – odmowiono im wiz. to rzeczywiscie ciekawy aspekt – czy zadzialalo to ze jest dobry w tym co robi, czy ze ma lepsze stosunki z chinskimi wladzami niz jego dziennikarze … tym niemniej michnik w odpowiednich kregach ma renome w chinach, liu xiaobo stawia go w jednym rzedzie z solzenicynem i havlem (cytat: Sacharow, Sołżenicyn, Michnik, Havel, wszystkie ich słowa i czyny oporu wobec dyktatury służyły mi za wzór. W latach 80. czytałem dzieła pisarzy wcześniejszego ZSRR, w latach 90. teksty czeskich i polskich dysydentów, nigdy nie opuściło mnie uczucie podziwu dla nich i poczucie bycia gorszym), komunisci go zapraszaja, chinczycy sa bardzo praktyczni, michnik tez…

    co do totalitaryzmu, coz, nowy wspanialy swiat jest wlasnie o nowoczesnym totalitaryzmie, a chiny czesto okreslane sa jako te ktore z folwarku zwierzecego przeszly do nowego wspanialego swiata nie zdejmujac niczego z istoty swej wladzy…
    na forum wiele komputerowych pikseli zostalo przesypanych w tej sprawie i nie chce z nikim polemizowac, po prostu pisze jak to odbieram zyjac, znajac jezyk chinski, rozumiejac co mowia media i ludzie (a przeciez molgbym miec zludzenia), od wielu lat w chinach – tych ludowych – tak, odbieram kraj w ktorym mieszkam jako esencjonalnie totalitarny

    podsumowujac slowa i gesty Komorowskiego w Chinach – czy wymowa jest taka ze nie gadajmy o prawach czlowieka itp a je robmy? lub mowmy jedno a robmy swoje? praktyczni chinczycy tak robia, czemu i my nie mielibysmy? czy robmy jak michnik – moralnie swoje, ale tak zeby nikomu sie krzywda nie stala, czyli biznesowo i politycznie obstawiajac wszystkie strony? lub co chyba najlepsze – robmy oportunistycznie biznes i polityke, ale tak, zeby w ostatecznym rozrachunku moralnie osiagnac swoje cele? i co chyba po ludzku esencjonalne – i sie nie sprzedac, bo takimi chinczycy pomiataja?

    • „po swoich slynnych slowach o prawach czlowieka „wazne, wazne” poszly czyny czyli spotkanie komorowskiego z chinskimi dysydentami w polskiej ambasadzie w Pekinie.”

      Wydaje mi sie ze to juz bylo dla uspokojenia mediow i pewnej czesci opinii publicznej, ktora bardziej od Polski i wspolpracy polsko chinskiej interesuje sie losem opozycji chinskiej, nie majacej – w przeciwienstwie do Solidarnosci z lat 80tych- poparcia w spol chinskim i dysydentow o ktorych zwykli Chinczycy czesto wogole nie slyszeli.
      Nie wiem czy swiadczy to o tym, ze jednak chcial wykonac taki gest, bo obawial sie niektorych mediow, a zostalo to zle przygotowane i wykonal ten gest dopiero wtedy kiedy zapytal go o to Pawel Wronski z Gazety Wyborczej.
      Natomiast ma Pan racje, ze bylo to jednak istotne i powinienem o tym wspomniec. Nie bedzie mialo zadnego znaczenia, ani jesli chodzi o modernizacje Chin i przemiany w tym kraju, ani jesli chodzi o stosunki polsko-chinskie ( mozna takie spotkania ustawiac z gospodarzami, zdaje sie ze oni sa juz do tego przyzwyczajeni), natomiast ma kapitalne znaczenie w kontekscie slupkow sondazowych i oceny prezydentury przez respondentow i wyborcow. Duza czesc elektoratu ocenia Chiny jako komunistyczna dyktature, znajdujac analogie z Polska lat 80tych ( czyli pozbawiony legitymacji rzad, nie majacy pomyslu na rozwoj kraju i tlamszacy wsobody obytwaleskie i popierana przez zdecydowana wiekszosc spoleczenstwa opozycja). Jest to spory elektorat, ktory jest przekonany ze w Chinach dzieje sie zle i „czlowiek Solidarnosci” musi przeprowadzac jakies ustawki, lub produkowac jakies deklaracje czy dokumenty. Brak ustawki w tym temacie, lub zle przeprowadzona ustawka moze kosztowac pare punktow sondazowych ( skrytykowal to postawe prezydenta Janusz Palikot, a takze kilku prawicowych publicystow, nie mowiac juz o jego wlasnym zapleczu, czyli Gazecie Wyborczej i srodowisku bylej UD).
      Ja zakladam ze prezydent o tym swiadomie nie wspomnial i byloby to godne pochwaly- ze mial charakter i odwage i nie chcial brac udzialu w tym nudnym i niemoralnym przedstawieniu.
      Jesli natomiast jest tak jak Pan mowi, to znaczy ze wizyta byla nieprofesjonalnie przygotowana i ustawka byla przygotowana, ale wyszlo tak, jakby nie byla.

    • „co do iraku i afganistanu to chyba platne chinskimi zaproszeniami przekrecenie – na ile spoleczenstwa arabskie sa bardziej podobne do chin niz tajwan, japonia i korea, ktore powinny zostac, a celowo nie zostaly, przytoczone”

      Drogi Panie Piotrze, doszukuje sie Pan ukladow tam gdzie ich nie ma.
      Jesli juz to jestem pozytecznym chinskim idiota, bo zadnych pieniedzy nie biore, a do Chin latam na wlasny koszt. Prosze zawiadomic ABW w tej sprawie, mysle ze to rozwieje wszelkie watpliwosci.
      A teraz do meritum. Optymalny komentarz powinien trwac 4.30, wiecej ludzie nie sa w stanie obejrzec. Moj i tak trwal 11 minut, a w pierwotnej wersji nawet 16.
      Nie da sie powiedziec wszystkiego, wiec Japonii, Korei i Tajwanu nie pomijalem specjalnie, tylko z braku czasu.
      Ja tylko mowilem jak konczy sie SILOWE wprowadzanie demokracji. Przeciez Irak i Afganistan to kleska. Tu juz nie chodzi o to ze dla Polski NIC z tego nie wyniknelo, ale o to ze to wcale nie bylo takie moralne jak nam sie wydawalo. Przekonywano nas ze dzialamy na korzysc tamtejszych spoleczenstw. Watpie czy zyskalismy sympatie Arabow i swiata arabskiego, oraz ludnosci Afganistanu. Ja spotykalem na swiecie wielu Arabow i niestety, spotykalem sie z objawami „zyczliwej niecheci” ( tzn bylo to cos w stylu; ” kiedys byliscie fajni, ktos tam z mojej rodziny studiowal w Polsce, ale strasznie daliscie ciala”).
      Skoro „dalismy ciala” na Bliskim Wschodzie, gdzie nikt nie chcial demokracji, to nie popelniajmy tego bledu drugi raz. Pozwolmy Pigmejom, Zulusom, czy tez Persom, Chinczykom i innym szukac wlasnych rozwiazan czy dochodzic do demokracji, lub bardziej -naszym zdaniem- cywilizowanych rzadow, wlasna droga. Nie twierdzilem ze jest ona w tych spoleczesntwach, czy w Chinach NIEMOZLIWA, sprzeciwiam sie tylko wywieraniu presji w sytuacji gdy spoleczenstwo wcale za nia silnie nie optuje, a elity go nie chca.
      W przypadku innych krajow azjatyckich chcialy go przede wszystkim elity, w czym duze znaczenie mial fakt, ze byly to kraje sojusznicze USA ( presja spoleczna miala chyba najwieksze znaczenie w Korei, ale czy byla decydujaca?). Niech wiec Chiny ( chinskie elity) same zdecyduja czy isc w strone azjatyckich demokracji, czy moze autorytaternego mega-Singapuru.
      A jesli nam sie nie podoba to co robia, to nie korzystajmy z chinskiego wzrostu, chinskich pozyczek, inwestycji, chinskiego rynku wewnetrznego ( tu mowie u Zachodzie nie o Polsce) i wezmy sie do ciezkiej pracy. Konkurujmy. A nie produkujmy makulature i aranzujmy medialne ustawki. Bo tylko osmieszamy sie w ten sposob i prezydent Komorowski dobrze zrobil i powaznie sie zachowal nie biorac w tym udzialu.

      Co do dialogu Adama Michnika z chinska opozycja, ktora musi sie toczyc za jakas wiedza i przyzwoleniem chinskich wladz, za malo wiem na ten temat, by to komentowac.

      „co do totalitaryzmu, coz, nowy wspanialy swiat jest wlasnie o nowoczesnym totalitaryzmie, a chiny czesto okreslane sa jako te ktore z folwarku zwierzecego przeszly do nowego wspanialego swiata nie zdejmujac niczego z istoty swej wladzy…
      na forum wiele komputerowych pikseli zostalo przesypanych w tej sprawie i nie chce z nikim polemizowac, po prostu pisze jak to odbieram zyjac, znajac jezyk chinski, rozumiejac co mowia media i ludzie (a przeciez molgbym miec zludzenia), od wielu lat w chinach – tych ludowych – tak, odbieram kraj w ktorym mieszkam jako esencjonalnie totalitarny”

      W duzej mierze rozumiem, a nawet podzielam Pana perspektywe. Ale nie tylko do Chin. Wiaze to z cywilizacja cyfrowa. Wszyscy, wszystko o wszystkich wiedza. jednoczesnie wszystkim wydaje sie ze sami podejmuja decyzje, tymczasem tak naprawde jest to wymuszane przez trendy, mody czy inne zakamuflowane formy oddzialywania. To paradoks, bo wydawac by sie moglo, ze im wiecej internetu tym wiecej indywidualizmu. Jest jednak inaczej. Konsumpcja, wygoda, odruchy stadne, te same wybory i decyzje. Na Zachodzie moze Pan sobie pokrzyczec i zakres swobody jest napewno wiekszy.
      W Chinach wladza jest silniejsza, spoleczenstwo kolektywistyczne- wiec ten wygodny, nowoczesny jak Pan nazwal totalitaryzm, jest napewno mocniejszy, bo nakladaja sie na niego pewne elementy tradycji chinskiej i kontekst spol wspolczesnych Chin.

      „podsumowujac slowa i gesty Komorowskiego w Chinach – czy wymowa jest taka ze nie gadajmy o prawach czlowieka itp a je robmy? lub mowmy jedno a robmy swoje? praktyczni chinczycy tak robia, czemu i my nie mielibysmy? czy robmy jak michnik – moralnie swoje, ale tak zeby nikomu sie krzywda nie stala, czyli biznesowo i politycznie obstawiajac wszystkie strony? lub co chyba najlepsze – robmy oportunistycznie biznes i polityke, ale tak, zeby w ostatecznym rozrachunku moralnie osiagnac swoje cele? i co chyba po ludzku esencjonalne – i sie nie sprzedac, bo takimi chinczycy pomiataja?”

      Prosze Pana, po prostu dobrze wykonujmy swoja robote. Wstawajmy rano o 6.00 ( bo kto rano wstaje temu Pan Bog daje), ufajmy sobie w Polsce, wspolpracujmy, badzmy kreatywni, dobrze zorganizowani, miejmy otwarta glowe i uczmy sie, pracujmy rownie ciezko, a może nawet ciezej niż miliony Chinczykow, znosmy przeciwności losu, nie poddawajmy się i nie robmy z siebie przy tym meczennikow. Krytykowalismy np Igrzyska w Pekinie w 2008, trafila sie swietna okazja- Euro 2012. Pokazmy jak powinno byc, jak ma to wygladac.
      Na ile znam Chinczykow to spowoduje wiekszy efekt niż produkcja prawoczlowieczej makulatury i medialne prawoczlowiecze ustawki. Mysle ze dlatego Chinczycy jednak cenia mimo wszystko Amerykanow bo oni wlasnie to potrafia, cenia również Niemcow, bo Ci również potrafia wykonac swoja robote, a nawet wbrew pozorom czesto podziwiaja Japonczykow. Dlatego podziwiaja Wojciecha Jaruzelskiego i Jana Ove Waldnera, bo to byli ludzie, ktorzy cos UMIELI zrobic, czesto lepiej niz oni sami, albo przynajmniej inaczej, tak, ze cos mozna bylo u nich podpatrzec i czegos sie nauczyc.
      Dlatego wypełnijmy to strategiczne partnerstwo, ciekawymi projektami. I to jest najlepsza rzecz która można zrobic. I ja wlasnie to zamierzam robic i wszystkich do tego namawiam.

      • Avatar jg

        @Radek Pyffel
        Na ile znam Chinczykow to spowoduje wiekszy efekt niż produkcja prawoczlowieczej makulatury i medialne prawoczlowiecze ustawki.”

        Tak się składa, że Chińczycy kompletnie się nie przejmują paplaniną zachodu o przestrzeganiu praw człowieka bo są przeświadczeni o wielkości własnej cywilizacji i wyższości chińskich wartości.

        Powodem tak marnej, bezowocnej dla Polski, tragicznej! współpracy Polski z Chinami przez ostatnie kilkanaście lat jest to, że Polska nie była w stanie nic zaoferować Chinom poza abstrakcyjnym pouczeniem w kwestii praw człowieka i rozdmuchiwaniem przez polskie media spraw kompletnie nieistotnych jak np. spór o nazwanie jakiegoś ronda na cześć Tybetu. Litości. Dlaczego Chińczycy podziwiają Chopina? Bo grał muzykę, z którą Chińczycy się utożsamiają. Dlaczego podziwiają Skłodowską-Curie? Bo grała pierwsze skrzypce w świecie nauki i potrafiła wynaleźć coś nowego, do czego obecnie dążą chińscy naukowcy i chińskie uczelnie. I na tym koniec.

        Chińczycy są rzeczowi i pragmatyczni do bólu. Nie kupują polskich obligacji czy polskiej huty dlatego, że prezydent Komorowski im powiedział, że inwestycje w Polsce to bezpieczna inwestycja tylko dlatego, że mają w tym długoterminowy interes.

        COVEC i chińskie ministerstwo infrastruktury nie przejęło się tym, że minister Sikorski wygrażał, że jak Chińczycy nie skończą autostrady to stracą reputację tylko tym, że musieliby dołożyć kilkaset milionów do projektu. W Chinach czas nie upływa liniowo. Jeśli nie udało się skończyć jednego projektu w 2010 to za kilka lat może uda się skończyć kolejny. Nic się nie stało.

        Obecnie Polska i Polacy muszą sobie zdawać sprawę, że w dzisiejszym świecie to Chiny zaczynają rozdawać karty i jeśli nie będą miały interesu ekonomicznego w Polsce to zaczną być dobrymi przyjaciółmi z Ukraińcami czy Białorusinami.

        Najbardziej mnie rozbawiają teksty o tym czego to Chińczycy mogą się od nas nauczyć w sprawach transformacji. Panowie, oni już cały proces dawno przeanalizowali, przedyskutowali i doszli do wniosku, że to im się po prostu nie opłaca. Gdyby chcieli się nauczyć to już dawno wysyłali by kilkusetosobowe delegacje do Polski żeby pobierać nauki.

        Zwracam jeszcze uwagę jacy ludzie rządzą Chinami. Na szczeblu centralnym w Pekinie są to osoby, które przechodzą kilku-kilkunastoletni proces edukacji w Central Party School. Połowa mojej profesury po pięćdziesiątce wieczorami jeździ na zajęcia, na których nie tylko uczą marksizmu, ale równolegle teorii prawa, ekonomii, polityki stosowanych w świecie Zachodnim! Chińscy czołowi politycy to nie są to ludzie z przypadku tak jak w Polsce – gdy nauczyciel fizyki lub rolnik zostają ministrami. W przeciwieństwie do ludzi Zachodu, którzy nie rozumieją Chin, chińscy politycy rozumieją zarówno Chiny jak i Zachód. Niestety Zachód o tym nie wie.

      • Avatar Ciekawy

        @ jg
        „COVEC i chińskie ministerstwo infrastruktury nie przejęło się tym, że minister Sikorski wygrażał, że jak Chińczycy nie skończą autostrady to stracą reputację tylko tym, że musieliby dołożyć kilkaset milionów do projektu. ”

        Akurat to nie jest dowód pragmatyzmu, tylko krótkowzrocznej księgowości. Utrata reputacji bywa bardziej kosztowna niż kilkaset milionów.

  • W pełni zgadzam się z Panem Pyfflem (Pyffelem ? Niech Pan to w końcu wyjaśni ;))
    Nam może się chiński system podobać, lub nie i nie musimy popierać i akceptować działań chińskiego rządu, ale nie powinno mieć to żadnego wpływu na rozwijanie relacji z Chinami. Jeżeli wśród Chińczyków będzie zdecydowana wola zmiany czy reform ustroju, to tak się stanie, natomiast wszystkie zachodnie pouczania i interwencje będą kojarzyły się jedynie z europejskim kolonializmem XIX wieku.
    Gdy przychodzę do cudzego domu w gościnę, to być może nie podoba mi się pewne elementy wystroju, ale zachowuję to dla siebie.
    Komorowski postąpił tak jak powinien. Nie zrażał Chińczyków protekcjonalnym ględzeniem, tylko delikatnie poruszył kwestie praw człowieka oferując naszą pomoc, aby nie być oskarżany całkowity oportunizm.
    Już widzę jak Chińczycy z radością korzystają z naszych rad w kwestii ustrojowych włącznie z tym jak ustawić w Chinach katolicyzm religią państwową, tak jak miało miejsce w Polsce po 89 r.

    Mógłby natomiast mi ktoś bardziej kompetentny odpowiedzieć, dlaczego Jaruzelski był i jest darzony taką estymą wśród chińskich polityków ?

    • @ ciekawy
      Mógłby natomiast mi ktoś bardziej kompetentny odpowiedzieć, dlaczego Jaruzelski był i jest darzony taką estymą wśród chińskich polityków ?

      Bo chińscy politycy podpatrywali Jaruzelskiego w jaki sposób nie doprowadzał do rozprzestrzenienia się antykomunistycznych demonstracji w Polsce w 1989 po tym jak ogłoszono decyzję o jego kandydowaniu, aby w podobny sposób zareagować na protesty 4 czerwca na Placu Tiananmen.

      Podziwiają też efektywność wprowadzenia stanu wojennego w Polsce jako dobrą praktykę na zwalczenie anty-demokratycznych ruchów. Chińska partia komunistyczna w 1989 utrzymała się przy władzy właśnie dzięki temu czego nauczyli się na przykładzie stanu wojennego w Polsce. Chyba stąd ten podziw.

      • Avatar jg

        Ma być oczywiście „antykomunistycznych ruchów” w trzecim paragrafie.

    • @ciekawy

      Sam sie zastanawialem i chyba „Pyffla” :)

      Co do generala, wiem to na podstawie rozmow z chinskimi akademikami przyjezdzajacymi do Polski. Dla nich Wojciech Jaruzelski to mistrz transformacji. Czlowiek ktory sucha noga przeszedl przez rwacy nurt rzeki. To jest cos w co wielu z nich po prostu nie moglo uwierzyc, ze mozna oddac wladze, zapewnic krajowi pokojowa transformacje a sobie samemu bezpieczny azyl. Gdy wychodzil ze swojej mokotowskiej willi w otoczeniu ochroniarzy na spacer z pieskiem widzialem nie raz autentyczny podziw na ich twarzach, ze Jaruzelski to jest jednak gosc. A od takich „warto sie uczyc”.

  • Hm – a może dlatego Prezydent nie wspomniał o tym, bo jest człowiekiem dobrze wychowanym i wie, że jak się jest gościem, to nie mówi się, że gospodarz jest bogaty, ale żonę ma szpetną ;)
    W szczególności jeśli chce się pożyczyć trochę kasy od gospodarza…

  • ciekawy komentarz, swietna oprawa graficzna

    jedna uwaga – afganistan i irak niewiele maja do rzeczy. nie chodzilo tam o prawa czlowieka, a nawet jesli by tak bylo, to nie jest to powod, by ich nie promowac. jednym z bardziej udanych przypadkow promowania przez amerykanow praw czlowieka jest jedna wyspa kolo chin … ale to odrebny temat …

    zgadzam sie natomiast z glowna mysla Radka – nie ma sensu omawiac tego z wladzami chinskimi. nie nasza to sprawa i nasza ingerencja w tej sprawie nic nie wniesie, Hu „nie struchleje” po komentarzach naszego prezydenta

    takze popieram poglad Pana Tadeusza – amerykanie pomagali europejskiej gospodarce chociazby planem marshalla – chinczycy inwestuja, a to zgola cos innego

  • Zgadzam się z całym komentarzem poza jednym szczegółem, a mianowicie nazywaniem kupowania obligacji „pomocą”. Plan Marshalla to była pomoc ;). Kupno obligacji zakłada zysk dla inwestora, czyli jest to bardziej „inwestycją”. A podobno na polskie obligacje i tak jest więcej chętnych, niż potrzeba…

    • Plan Marshalla był też inwestycją. Jeśli Amerykanie nie chcieli zobaczyć komunistów u władzy w całych Niemczech, a do tego w Paryżu i w Rzymie, to musieli działać. Stąd się wziął Plan Marshalla. Zamożność Europy Zachodniej zneutralizowała wpływy partii komunistycznych popieranych przez ZSRR. Oczywiście te partie nadal działały, podobnie jak różne Czerwone Brygady, RAF, Action Direct itp., ale to był margines życia politycznego. Ogromna większość zachodnich Europejczyków była zadowolona ze swego dobrobytu i nie życzyła sobie żadnej komuny. Co więcej, wielu z nich uważało USA za gwaranta ich wolności i dobrobytu. Ten stan rzeczy był realizacją celów Planu Marshalla.

    • @Tadeusz

      Ma Pan racje, dlatego wspomnialem jednym zdaniem „ze to bedzie dobry biznes” takze dla strony chinskiej. To jest oczywiste ze za darmo nie daja, a jak sie okazalo ostatnio na polskie obligacje jest sporo chetnych, wiec mozna powiedziec ze narazie to dobry interes dla obu stron.

  • Radku, w końcu się zdecydowałeś. Obrońcy praw człowieka z GW chyba Ci nie wybaczą zdjęcia Michnika z pekińskiej księgarni.

    • Jedni nie wybaczą, inni – ci bardziej szczerzy – przestaną kupować GW. :-) Zresztą kto ma dobrą pamięć, ten wie, że swego czasu do najgorliwszych „obrońców praw człowieka” należał Związek Radziecki, który bronił praw człowieka wszędzie tylko nie u siebie i nie w innych „bratnich krajach”.

    • @jg

      To nie jest jakas specjalna tajemnica. Wystarczy poczytac GW. Adam Michnik w kazdym artykule o Chinach, wspomina o tej wizycie w ksiegarni ( np piszac wstepniaka po przyznaniu nagrody Nobla Liu Xiaobo, takze wspominal o tym ze spotkal sie kilka miesiecy wczesniej z jego przyjaciolmi w Pekinie).
      Moim zdaniem to dowodzi tylko temu ze Chiny nie sa krajem totalitarnym, ale autorytarnym, dlatego ze podobne spotkanie nie byloby mozliwe w ksiegarni Pjongjangu, a relacje z niego nie krazylyby swobodnie po polnocnokoreanskm internecie.
      To jest moim zdaniem logiczne i jesli ktos nie jest w stanie mi tego wybaczyc to trudno. Moze niedlugo dowiecie sie o Pyfflu z gazet, ze jest pedofilem, albo przestepca. Ale to nie zwalnia mnie z obowiazku logicznego myslenia i zwalczania absurdow n/t Chin, kraju w ktorym przez kilka mieszkalem i ktory ma swoje wielkie wady i problemy) jak kazdy inny kraj). Bylem w koncu stypendysta MEN, pojechalem do Chin za pieniadze polskich podatnikow i jestem im to po prostu winien.

  • Bylbym wdzieczny, gdyby CSPA byla dostepna na chinskim Tudou albo Youku.

    • @jg

      Niedlugo czesciowo przejdziemy na angielski rowniez w video-komentarzach. Wowczas bedziemy zamieszczac rowniez czesc materialow chinskim internecie. Znajomosc polskiego w Chinach jak narazie nie jest jeszcze powszechna, wiec polsko-jezyczne materialy na youku nie mialyby wielu odbiorcow.

  • Panie Radosławie, jeśli Pana komentarz był „bulwersujący i skandalistyczny” dla myślącego człowieka to ja jestem biskup. :-)
    To, co Pan mówił było bardzo oględne, może i za bardzo. Prawdopodobnie i tak się Panu dostanie od jakiegoś nawiedzonego fanatyka; inni pewnie Pana zamilczą na śmierc. Ale niech Pan się nie przejmuje, jeśli ktoś twierdzi, że jest za demokracją i pluralizmem, a jednocześnie oburza się na wyrażanie takich czy innych opinii, to znaczy, że łże jak pies gdy mówi, że jest za pluralizmem. Poza tym o wiarygodności „obrońców praw człowieka” świadczy to, że guzik ich obchodził los byłych pracowników PGRów i innych ofiar solidurnego majstrowania w gospodarce po 1989 r. Skoro tak się troszczyli o ludzi, to dlaczego nie reformowali gospodarki takimi metodami jak to robili mądrzy Czesi?
    Zresztą – mówiąc z przekąsem – czy mogłaby byc wspanialsza reklama demokracji niż pouczenia ze strony kraju, z którego przez 2 dekady uciekło (chyba przed wolnością i zamożnością ;-)) szac. 7-8% ludności, z kraju, w którym przeciętny pociąg jedzie z oszałamiającą prędkością 60 km/h i gdzie od 22 lat heroicznie buduje się autostradę z jednego końca kraju na drugi? :-)
    Kończąc, powiem tak: „Mulenie” CSPA TV przypomina mi, że żyję (co prawda na walizkach) w kraju, który dotąd bardziej interesował się przestrzeganiem tzw. praw człowieka w innych krajach niż rozwojem własnej gospodarki i infrastruktury. Czy to się zmieni? Czas pokaże.

    • @Zyggi

      Nie wszystko poszlo w polskiej transformacji najlepiej, choc badzmy realistami- nigdy nie jest idealnie. Elity, czy tez grupy trzymajace wladze czasem okrutnie sie obchodza ze swoimi spoleczenstwami i wszedzie mozemy znalezc takie przyklady. Na szczescie Polska to nie Kambodza Pol Pota, Chiny Mao, czy Rosja Stalina, odbylo sie tu wszystko jednak w miare lagodnie. A przyklady takich okrutnych posuniec u nas?. Mi osobiscie najbardziej zal ludzi z bezwartosciowymi dyplomami wyzszych uczelni (kierunkow humanistycznych). Czesto na czesne prywatnej szkoly trzeba bylo ciezko zapracowac, lub zaangazowac rodzine. Obiecywano tym ludziom awans spol, namawiano do ksztalcenia sie i ekscytowano wzrastajacymi wspolczynnikami skolaryzacji, a teraz mowi sie ze to wyksztalcenie jest bezwartosciowe, a dyplom to tylko papier, ze powinni uczyc sie na hydraulika, albo bardziej praktyczny zawod. Elity sa od tego zeby takie rzeczy ludziom mowic 5 lat wczesniej, a nie 5 lat po fakcie. Ludzie posluchali tych wezwan do ksztalcenia i skonczyli na zmywaku w Londynie. To bylo nie fair.
      Podobnie bylo ze sprawa Rosji. Przez 20 lat jezyk rosyjski byl zly, Putin byl zly, a nagle po 1 wrzesnia 2009 wszystko jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki sie zmienilo. Teraz Rosja ma sie zeuropeizowac.
      Ale wracajac do glownego watku, gdzie sa elity? Czym sie zajmuja? Czy zajmuja sie tym jak wypelnic strategiczne partnerstwo z Chinami? Nie, zajmuja sie niestety tym czy prezydent „wspomnial o prawach czlowieka” co jak dowodzilem jest nieistotne ( i moim zdaniem tez niemoralne). O ile z tym mozemy sie nie zgadzac, to wszyscy chyba zgodzimy sie z tym ze wspominanie o tym i TAK NICZEGO NIE ZMIENI w Chinach, ktore same musza sie z ta kwestia uporac. Dlaczego zatem nasze elity wogole nie zajmuja sie kwestia strategicznego partnerstwa z Chinami, wejsciem Chin do Polski, rozwojem wspolpracy ( ICBC, zakup obligacji, bezposrednie polaczenie, KGHM, Stalowa Wola itd itp) tylko tak zupelnie nieistotna sprawa?

Pozostaw odpowiedź