Chiny,Polecane

Chiny w Afryce na przełomie XX i XXI wieku – czy zmierzamy w stronę ChinAfryki?

china-africa

 Początki chińskiego zaangażowania w Afryce sięgają konferencji w Bandungu w roku 1955. Wówczas to Mao Zedong postanowił uczynić z ChRL przywódcę krajów właśnie określonego Trzeciego Świata[1]. Lata 60-te i zaognianie się konfliktu radziecko – chińskiego[2] doprowadziły do wzmożonej chińskiej ofensywy ideologicznej w Afryce, do której wykorzystano nie tylko „Czerwoną książeczkę” i powoływanie się na wspólną traumę europejskiego kolonializmu. Chińscy komuniści chcąc wygrać bitwę o serca i umysły Afrykańczyków wysyłali na Czarny Ląd ekipy medyczne zwane przez propagandę „aniołami w bieli”. Na przeszkodzie realizacji tych ambitnych planów stanęły realizowane w Chinach polityka „Wielkiego Skoku” oraz „Rewolucja Kulturalna”. „Jednak pomimo własnych problemów, Chiny w ciągu 50 lat udzieliły Afryce pomocy w wysokości blisko 9 miliardów $, realizując tam 900 projektów inwestycyjnych, budując drogi, szkoły i stadiony, a także wysyłając do krajów afrykańskich 43 ekipy medyczne, liczące w sumie 16 tys. osób.”[3] Co więcej, Chińczycy zapewnili edukację dla dzieci afrykańskiej elity, a to wraz z umiejętną polityką przynosi obecnie wymierne korzyści dla ChRL.

Trwający w Chinach od lat 80-tych dynamiczny rozwój gospodarczy doprowadził do wzrostu znaczenia ChRL na arenie międzynarodowej, a także do zwiększonego zapotrzebowania chińskiej gospodarki na wszelkiego rodzaju surowce. W rezultacie decydenci z Pekinu zwrócili baczniejszą uwagę na Afrykę, widząc tam liczne nowe możliwości. Właśnie surowce stanowią główny przedmiot globalnej dyskusji na temat chińskiego zaangażowania w Afryce oraz główny przedmiot handlu pomiędzy krajami afrykańskimi a Chinami[4][5]. Na czoło wysuwają się tutaj cztery państwa: Angola, Sudan, Demokratyczna Republika Kongo (Kongo-Brazzaville) i Gwinea Równikowa. W wypadku dwóch pierwszych krajów rozwój stosunków z Chinami niesie ze sobą szersze implikacje. Zgodnie z danymi Afrykańskiego Banku Rozwoju (AfDB) chińskie inwestycje w Afryce w roku 2006 osiągnęły poziom 11,7 mld $, a wzajemne obroty handlowe 55,5 mld $, stanowiło wzrost o 40% w stosunku do roku 2005. Tym samym Chiny stały się trzecim partnerem handlowym Afryki po UE[6] i USA. Poszerzaniu wymiany handlowej pomiędzy ChRL a państwami Afryki służy powołane w 2000 roku Chińsko-Afrykańskie Forum Współpracy (FOCAC). O ile Chiny otrzymały status obserwatora na spotkaniach EU – Afryka, to same odmawiają stale przyznania takiego statusu UE na spotkaniach FOCAC[7] Co więcej w roku 2006 chiński przywódca Hu Jintao ogłosił, ku zaskoczeniu WTO, Banku Światowego oraz innych państw wierzycieli, anulowanie długów 31 afrykańskich państw o łącznej wartości 10,6 mld $. Sam udział Chin w eksporcie poszczególnych państw afrykańskich waha się od 0,01% w wypadku Malawi do aż 68,3 % w przypadku Sudanu. Przy takich działaniach i stopniu powiązań oskarżenia o neokolonialną politykę względem poszczególnych krajów nie da się uniknąć.

Jak już wyżej wspomniano szczególnie interesujące są przypadki dwóch krajów gdzie Chińczycy zakotwiczyli mocno, zarówno gospodarczo jak i politycznie. Są to Angola i Sudan. Dynamiczny rozwój stosunków chińsko – angolańskich rozpoczął się w roku 2003. Pekin zaoferował rządowi Angoli kredyty[8] i inwestycje[9] po tym jak Bank Światowy i państwa zachodnie odmówiły pomocy wskutek panoszącej się w kraju korupcji, braku przejrzystości finansów publicznych oraz dystrybucji dochodów z wydobycia ropy naftowej. Od tamtej pory Angola stała się największym partnerem handlowym ChRL w Afryce, wzajemne obroty osiągnęły w roku 2006 11,5 mld $[10], a sama Angola stała się największym dostawcą ropy dla Chiny, zajmując miejsce Arabii Saudyjskiej[11]. Jak do tej pory największym sukcesem Chin było powołanie w marcu 2006 roku spółki joint-venture Sonangol-Sinopec International zajmującej się wydobyciem ropy naftowej. 75% udziałów w spółce ma chiński państwowy gigant naftowy Sinopec[12]. Chińskie konsorcja poniosły jednak także kilka klęsk. Najbardziej spektakularna zdarzyła się w październiku 2007, kiedy to bez podania wyraźnej przyczyny zniknęły ekipy budowlane mające odbudować do lata tamtego roku kolej Luanda – granica z Demokratyczną Republiką Kongo[13]. Chińskie inwestycje nie wpłynęły także na poprawę poziomu przejrzystości finansów państwowych koncernów oraz podziału zysków z wydobycia ropy naftowej. Dużo bardziej nagłośniona przez zachodnie media jest współpraca rządu Sudanu z ChRL, wszystko za sprawą konfliktu w Darfurze. Kwestia Chińskiego zaangażowania w Sudanie jest znacznie bardziej skomplikowana niż prezentują to zachodnie media i jest wypadkową interesów licznych graczy i twardej Realpolitik. Chiny są największym partnerem handlowym Sudanu[14] oraz znaczącym inwestorem, z inwestycjami w wysokości około 350 mln $, kupują także 47% całkowitej sudańskiej produkcji ropy, w zamian dostarczając rządowi w Chartumie broń oraz zapewniając poparcie na forum ONZ[15]. Z drugiej strony dbając o swoją opinię, ChRL przeznaczyły 1,4 mln $ na pomoc humanitarną dla ofiar konfliktu w Darfurze i oferując 10 mln $ wsparcia dla misji Unii Afrykańskiej w regionie. Chińskie koncerny, z państwowym gigantem naftowym CNPC na czele, zapewniły sobie około 50% udziałów w sudańskim przemyśle petrochemicznym[16], nie zawsze stanowi to jednak gwarancję sukcesu. W czerwcu 2006 roku znaczne koncesje na wydobycie gazu ziemnego i ropy naftowej w zachodnim Sudanie uzyskał nowo powołany japoński koncern System International Group, założony przez organizację pozarządową Reliance. SIG zobowiązał się przekazywać zyski z wydobycia na finansowanie pomocy humanitarnej[17]. Całą sytuację najtrafniej podsumował francuski dziennikarz Serge Michel: „Z jednej strony Chiny mają interes w tym, aby Chartum położył kres masakrom w Farfurze i uratował reputację „pokojowego mocarstwa”. Z drugiej strony zależy im na tym, aby poziom politycznego ryzyka był na tyle wysoki, żeby Chevron, Total czy Shell nie wróciły szybko do Sudanu.”[18]

Sudan nie jest jedyną areną militarnego zaangażowania Chin na Czarnym Lądzie, jest ono dużo szersze, a koncentracja uwagi światowej opinii na jednym tylko Farfurze znacząco zawęża perspektywę. ChRL utrzymuje biura attaché wojskowych, zatrudniających łącznie 30 oficerów, w 14 afrykańskich krajach[19], są to: Algieria, Demokratyczna Republika Kongo, Egipt, Etiopia, Liberia, Maroko, Mozambik, Namibia, Nigeria, Sudan, Tunezja, Zambia i Zimbabwe. We wszystkich tych krajach Chiny mają rozległe interesy gospodarcze związane z eksploatacją złóż surowców naturalnych, a także sprzedawały i nadal sprzedają broń. Podstawowymi powodami dla, których broń produkcji chińskiej zdobyła sporą popularność w Afryce są jej niska cena i prostota. Afrykańskie armie i grupy zbrojne złożone ze słabo lub w ogóle nie wyszkolonych żołnierzy, działające w skrajnie nie sprzyjających warunkach terenowych i klimatycznych nie potrzebują zaawansowanego, skomplikowanego i kosztownego sprzętu produkcji zachodniej bądź rosyjskiej. Z kolei Chińczycy oferują prosty, momentami wręcz prymitywny, sprzęt znajdujący się technologicznie na poziomie lat 50 – 60-tych, za to nie wymagający długotrwałego i kosztownego szkolenia i po niezwykle atrakcyjnych cenach. Co więcej Chińczycy sprzedają broń każdemu, bez oglądania się na międzynarodowe sankcje i robią to oficjalnie, unikając ryzykownego i kosztownego przemytu.

Z drugiej strony Pekin stale dba o reputację „pokojowego mocarstwa” aktywnie uczestnicząc w misjach pokojowych ONZ. Obecnie w misjach uczestniczy 1572 chińskich żołnierzy, 63 obserwatorów i 174 policjantów, co daje ChRL 13 miejsce wśród aktywnych uczestników misji ONZ, dla porównania USA zajmują miejsce 43. Misją z największym udziałem Chin jest misja w Sudanie (UNMIS)[20]. ChRL uczestniczy także w misjach w Liberii (UMIL), Etiopii i Erytrei (UNMEE), Demokratycznej Republice Kongo (MONUC), Wybrzeżu Kości Słoniowej (UNOCI) oraz Saharze Zachodniej (MINURSO). Jak do tej pory Chińska Armia Ludowo Wyzwoleńcza nie odbyła żadnych manewrów z armią jakiegokolwiek afrykańskiego państwa, jednakowoż w latach 2001-2006 doszło do 110 dwustronnych spotkań na różnych szczeblach z zakresu bezpieczeństwa i obrony. Natomiast w kwietniu 2003 roku w Pretorii w RPA doszło do pierwszego spotkania Chińsko – Południowo Afrykańskiego Komitety Obrony. Stronę chińską reprezentował na tym spotkaniu zastępca szefa sztabu generalnego ChALW, Xiong Guangkai[21]. Spotkania komitetu odbywają się regularnie. Można sądzić, że był to oczywisty dalszy krok w wieloletniej współpracy Chin z ich największym partnerem politycznym i gospodarczym w Afryce.

Chiny osiągnęły w Afryce sukces na jeszcze jednym polu. W roku 2003 konsorcjum Great Wall Industry Corp. wygrało przetarg na budowę, wystrzelenie i obsługę satelity ogłoszony prze Nigerię. Satelita telekomunikacyjny Nigcomsat-1, będący kopia chińskiego DFH-4, został wystrzelony na orbitę okołoziemską w połowie roku 2006. Istotne w tym zdarzeniu było nie to, że chińskie konsorcjum pokonało bardziej doświadczone i dysponujące większym doświadczeniem firmy z USA, EU, Rosji i Japonii, ale to, że Chiny zbudowały i wystrzeliły pierwszego satelitę będącego własnością państwa z Afryki subsaharyjskiej[22].

Współpraca chińsko – afrykańska nie obywa się jednak bezproblemowo. O ile elity krajów Afryki przyjmują chińskie inwestycje i pomoc z otwartymi ramionami to przeciętni obywatele tych państw mają do Chińczyków stosunek co najmniej chłodny. Pierwszą przyczyną nieporozumień są drastyczne różnice w mentalności. Szczególnie mocno uwidacznia się to przy inwestycjach budowlanych, etosy pracy Chińczyków i miejscowych robotników są bardzo odmienne[23]. Zalew tanich chińskich produktów, szczególnie zaś tekstyliów i obuwia doprowadził do pogorszenia się sytuacji miejscowych wytwórców. W lipcu 2004 roku w Dakarze doszło do kilku manifestacji miejscowych kupców protestujących przeciwko chińskim sklepom i towarom[24]. Z kolei jesienią 2005 antychińskie niezadowolenie z Zambii[25][26] osiągnęło taki poziom, że musiano odwołać wizytę prezydenta Hu Jintao[27].

Narastające niezadowolenie wywołane nieprzestrzeganiem przez Chińczyków miejscowego prawa, rosnące zanieczyszczenie środowiska wywołane zwiększoną eksploatacją surowców naturalnych i wreszcie rosnąca krytyka ze strony Zachodu, oskarżającego ChRL o neokolonializm zmusiły władze w Pekinie do działań, mających uratować i twarz i interesy Państwa Środka. W październiku 2006 Rada Państwa ChRL opublikowała „Dziewięć Zasad” mających „ośmielić i zestandaryzować zagraniczne inwestycje przedsiębiorstw”. Zasady skierowane przede wszystkim do przedsiębiorstw państwowych zalecają przestrzeganie lokalnego prawa, zawieranie kontraktów na zasadzie równości i przejrzystości ochrony praw pracowniczych miejscowych robotników oraz ochronę środowiska[28]. Obecne zasady chińskiej polityki wobec Afryki stanowią rozwinięcie wytycznych byłego premiera i ministra spraw zagranicznych Zhou Enlaia, opracowane jeszcze na początku lat 60-tych z myślą o stosunkach z krajami afrykańskimi i arabskimi. Sprowadzały się one do nieingerencji w sprawy wewnętrzne państw trzeciego świata, a obecnie zostały uzupełnione neoliberalną polityką gospodarczą[29]. Właśnie zasadę nie ingerowania w sprawy wewnętrzne Pekin umieścił na sztandarze swojej polityki afrykańskiej, przeciwstawiając swoją postawę polityce Zachodu, kładącej nacisk na demokrację i prawa człowieka. „Co gorsza, Chińczycy, zjawiając się z walizkami pieniędzy, nie promują jedynie słusznego demokratycznego systemu wartości, a i prawa człowieka mają w głębokim poważaniu. (…) Najgorsze jest jednak to, że polityka chińska w sposób ostentacyjny neguje uniwersalność zachodnich wartości i nie pozwala na to, by stały się one globalnie akceptowalne. Tyrady zachodnich polityków, dyscyplinowanie i przywoływanie do porządku wszystkich niedemokratycznych kacyków z Czarnego Lądu stają się dramatycznie nieskuteczne w obliczu rozmachu inwestycyjnego chińskich towarzyszy, którzy nigdy nie pouczają i niczego nie oczekują – poza zyskownymi inwestycjami.”[30] Dodatkowo sami Chińczycy zastrzegają, że ich działania gospodarcze w Afryce są prawnie uregulowane i ograniczone z racji członkostwa w WTO[31]. Należy nadmienić, że część ekspertów Banku Światowego sugerowała wprowadzenie chińskiego modelu rozwoju w Afryce. Jak do tej pory projekty takie pozostały na etapie dyskusji[32].

Zdarza się jednak wypadki kiedy to Chińczycy stają się narzędziem, za pomocą, którego afrykańscy przywódcy starają się wywrzeć nacisk na państwa zachodnie: „W Afryce często się zdarza, że kolosalne kontrakty, gdy minie szum medialny po ich ogłoszeniu, dyskretnie lądują w koszu. W niektórych przypadkach jest to rozmyślna strategia afrykańskich przywódców. Ogłoszenie takich umów budzi niepokój zachodnich partnerów, co ułatwia wymuszanie na nich korzystniejszych warunków współpracy. (…) Gdy Chiny poczują się wystawione do wiatru, trudno jest im odwoływać się do opinii publicznej.”[33] Ze swojej strony ChRL także wykorzystuje Afrykę do swych własnych celów, które są dla zachodnich analityków ciągle niejasne. Często wizyty najwyższych przedstawicieli chińskich władz w Afryce służyły odwróceniu uwagi Zachodu od poufnych rozmów z krajami latynoamerykańskimi i arabskimi, z Wenezuelą i Iranem na czele[34]. Działania te dobrze ilustruje przykład z przełomu stycznia i lutego bieżącego roku. Premier Wen Jiabao udał się z kolejną wizyta do Afryki, odwiedzając tym razem: Senegal, Mali, Tanzanię i Mauritius. Celem były jak zwykle negocjacje handlowe, chociaż, co zastanawiające, żaden z tych krajów nie był do tej pory znaczącym partnerem handlowym Chin. W tym samym czasie wiceprezydent Xi Jinping uczestniczył w bliżej nie sprecyzowanych rozmowach z: Meksykiem, Wenezuelą, Brazylią, Kolumbią i Jamajką; a wicepremier Hui Liangyu finalizował negocjacje o przystąpieniu ChRL do Międzyamerykańskiego Banku Rozwoju (IABD)[35]. Wyraźnie widać, że Chiny rzucają wyzwanie Stanom Zjednoczonym na ich własnym podwórku i robią to znacznie dyskretniej i skuteczniej niż Związek Radziecki przed kilkudziesięciu laty.

Współpraca chińsko-afrykańska postawiła Chiny przed koniecznością zmierzenia się z nowym zjawiskiem, mianowicie emigracją zarobkową do Chin. Do tej pory większość obcokrajowców w Państwie Środka stanowili dobrze opłacani eksperci z krajów Zachodu, którzy po zakończeniu kontraktu wracali do swoich krajów. Obecnie rozpoczął się napływ drobnych afrykańskich przedsiębiorców, zajmujących się eksportem chińskich produktów do swoich rodzinnych krajów. Głównym ośrodkiem afrykańskiej emigracji jest Guangzhou (Kanton), gdzie mieszka już około 20 tysięcy Afrykańczyków. Większość z nich przybyła do Chin w trakcie igrzysk olimpijskich, a część pozostała nielegalnie po wygaśnięciu wiz. Podróże do Chin zyskały w Afryce taką popularność, że kenijskie linie lotnicze uruchomiły bezpośrednie połączenie Nairobi – Guangzhou. Nie wiadomo jeszcze jaki wpływ będzie miała afrykańska diaspora na relacje sino-afrykańskie. Będące na dorobku chińskie społeczeństwo bardzo niechętnie odnosi się do emigrantów z jeszcze biedniejszych krajów, chcących skorzystać z chińskiego bumu gospodarczego. W listopadzie doszło nawet do protestu emigrantów nachodzonych przez policję i służby emigracyjne, który na kilka godzin sparaliżował ruch w Guangzhou[36]. Władze w Pekinie będą musiały w końcu rozwiązać ten problem i nie jest wykluczone, że będą musiały tym razem zrezygnować z polityki zadowolenia każdego zainteresowanego.

Właśnie taki styl prowadzenia polityki był przedmiotem krytyki ze strony afrykańskich partnerów Chin na 4 spotkani FOCAC, które odbyło się w dniach 8-9 listopada 2009 w Sharm El-Sheik. Najostrzej wystąpiły Libia i Nigeria, które mocno krytykowały niedopuszczanie przez Chiny do prac forum przedstawicieli Unii Afrykańskiej. Kraje afrykańskie mają także pretensje z powodu realizacji kontraktów budowlanych przez chińskich robotników w sytuacji gdy same mają dużo bezrobotnych, a w realizacji kontraktów widzą szanse dla lokalnych przedsiębiorców. W ostatnich miesiącach pozycja ChRL w Afryce pozornie osłabła, koncerny naftowe takie jak CNPC i SINOPEC poniosły klęski w przetargach na eksploatacje pól naftowych w Libii i Angoli[37]. Stosunki chińsko-libijskie są nienajlepsze od roku 2006, kiedy to płk Gaddafi postanowił odnowić relacje z Tajwanem. Reakcja Pekinu na takie postępowanie mogła być tylko jedna. Nie należy jednak sądzić, że zbliża się załamanie chińskiej polityki afrykańskiej. ChRL osiągnęła w ciągu ostatnich lat niezaprzeczalne sukcesy. Chiny i Chińczycy cieszą się dobrą opinią wśród afrykańskich przywódców[38] oraz opinii publicznej, domagają się jednak bardziej konsekwentnego i odpowiedzialnego zaangażowania, a nie tylko inwestycji[39]

Chińska polityka afrykańska, jak zresztą cała chińska polityka zagraniczna, pozostaje ciągle enigmatyczna, a sami Chińczycy nie ułatwiają jej zrozumienia. Najtrafniej chińskie stanowisko wyraża wypowiedź dr Jiana Junbo z szanghajskiego Uniwersytetu Fudan: „ Mimo, że Chiny nie są państwem kolonialnym, osiągnęły w Afryce sukces jako kapitalista. Droga którą obrały na tym kontynencie jest spójna z logiką kapitalizmu rynkowego – liberalny handel oparty na uczciwych umowach. Oczywiście nie możemy wykluczyć możliwości, że Chiny, któregoś dnia staną się mocarstwem kolonialnym. Ten dzień może nadejść gdy afrykańskie gospodarki narodowe staną się tak zależne od chińskich inwestycji i eksportu surowców, że ich polityka wewnętrzna i zewnętrzna będą decydowane przez Pekin.”[40]

 

 

Bibliografia:

  1. A. Bezlova; China’s soft-power diplomacy in Africa; Asia Times 23.06.2006
  2. A. Rządkowska; Chiny w Afryce; Rurociągi nr 1-2/52/2008
  3. B. B. Simons, E. Lartey, F. Cudjoe; China draws Africa into its orbit; Asia Times 31.03.2007
  4. B. B. Simons; Deciphering the Sino-Africa saga; Asia Times 18.02.2009
  5. B. Berger: China outwits the EU in Africa; Asia Times 13.12.2007
  6. H. Masaki; Japan takes on China in Africa; Asia Times 15.08.2006
  7. J. Junbo; China in Africa: From capitalism to colonialism; Asia Times 05.01.2007
  8. K. Ewing; Trouble in China’s little Africa; Asia Times 09.12.2009
  9. R. Pyffel; Chiny w Roku Olimpiady. Państwo Środka od Środka; Warszawa 2008
  10. S. Michel; Marsz przez Czarny Ląd; L’Express 22.05.2008; przedruk: Forum nr 26/2008
  11. S. Puska; Military backs China’s Africa adventure; Asia Times 08.06.2007
  12. S. Zhou; China as Africa’s „angel in white”; Asia Times 03.11.2006
  13. Y. Shichor; Africa warns China: Money is not enough; Asia Times 09.12.2009
  14. www.fmprc.gov.cn/zflt/eng/

 


[1] Pierwotny synonim niezaangażowania w konflikt pomiędzy Wschodem a Zachodem z czasem stał się synonimem biedy i zacofania.

[2] Patrz szerzej: Z. Moszumański, J. Czarnotta-Mączyńska; Ussuri ’69; Warszawa 1997 oraz Chiny w stosunkach międzynarodowych; red. K. Iwańczuk; Lublin 2003.

[3] R. Pyffel; Chiny w Roku Olimpiady; Warszawa 2008; str. 117.

[4] W zależności od kraju stanowią zwykle powyżej 90% wartości obrotów.

[5] Z Afryki pochodzi niemal 1/3 chińskiego importu ropy naftowej.

[6] Jeżeli liczyć poszczególne państwa członkowskie UE osobno, to Chiny osiągają drugie miejsce.

[7] Za B. Berger; China Outwits the EU In Africa; AT 13.12.2007.

[8] W wysokości 7-10 mld $, za: S. Michel,; Marsz przez Czarny Ląd; L’Express 22.05.2008; przedruk: Forum nr 26/2008.

[9] Przede wszystkim w infrastrukturę i sektor energetyczny.

[10] Dane Ministerstwa Handlu ChRL.

[11] Za: S. Zhou; China as Africa’s „angel in white”; AT 03.11.2006.

[12] Za: A. Rządkowska; Chiny w Afryce; Rurociągi nr 1-2/52/2008.

[13] Za: S. Michel,; Marsz przez Czarny Ląd.

[14] 54% sudańskiego eksportu jest skierowane do ChRL; za: A. Rządkowska; Chiny w Afryce.

[15]ChRL jako stały członek Rady Bezpieczeństwa zablokowały ustanowienia misji Błękitnych Hełmów w Darfurze; za: ibidem.

[16] ibidem.

[17] Za: H. Masaki; Japan takes on China in Africa; AT 15.08.2006.

[18] S. Michel,; Marsz przez Czarny Ląd.

[19] Za: S. Puska; Millitary backs China’s Africa Adventure; AT 08.06.2007.

[20] 446 żołnierzy, 9 policjantów i 14 obserwatorów, za: S. Puska; Millitary backs China’s Africa Adventure.

[21] ibidem.

[22] Za: B. B Simons, E. Lartey, F. Cudjoe; China draws Africa into its orbit; AT 31.03.2007.

[23] Patrz szerzej: S. Michel,; Marsz przez Czarny Ląd.

[24] Za: S. Michel,; Marsz przez Czarny Ląd.

[25] Główny dostawca miedzi do Chin, za: A. Rządkowska; Chiny w Afryce.

[26] Główną przyczyną wybuchu niezadowolenia była katastrofa w kopalni miedzi w Chambezi, spowodowana nie przestrzeganiem przez chińskich inwestorów norm bezpieczeństwa, śmierć poniosło 45 osób,

za: S. Michel,; Marsz przez Czarny Ląd.

[27] Za: S. Michel,; Marsz przez Czarny Ląd.

[28] Za: S. Zhou; China as Africa’s “angel in white”; AT 03.11.2006.

[29] Za B. Berger; China Outwits the EU In Africa.

[30] R. Pyffel; op. cit; str. 119-120.

[31] Za: J. Junbo; China in Africa: From capitalism to colonialism; AT 05.01.2007.

[32] Za: S. Zhou; China as Africa’s “angel in white”.

[33] S. Michel; Marsz przez Czarny Ląd.

[34] Za: B. Simons; Deciphering the Sin-Africa saga; AT 18.02.2009 oraz B. B Simons, E. Lartey, F. Cudjoe; China draws Africa into its orbit.

[35] Za: B. Simons; Deciphering the Sin-Africa saga.

[36]Za: K. Ewing; Trouble in China’s little Africa; Asia Times 09.12.2009.

[37] Wygrały je państwowy Sonangol w Angoli, w Libii tamtejszy rząd zablokował sprzedaż Chińczykom udziałów kanadyjskiej firmy Verenex; za: Y. Shichor; Africa warns China: Money is not enough; Asia Times 09.12.2009.

[38] Szczególnie tych antyamerykańskich.

[39] Za: Y. Shichor; Africa warns China: Money is not enough; Asia Times 09.12.2009.

[40] J. Junbo; China in Africa: From capitalism to colonialism.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Chiny w Afryce na przełomie XX i XXI wieku – czy zmierzamy w stronę ChinAfryki? Reviewed by on 15 stycznia 2010 .

 Początki chińskiego zaangażowania w Afryce sięgają konferencji w Bandungu w roku 1955. Wówczas to Mao Zedong postanowił uczynić z ChRL przywódcę krajów właśnie określonego Trzeciego Świata[1]. Lata 60-te i zaognianie się konfliktu radziecko – chińskiego[2] doprowadziły do wzmożonej chińskiej ofensywy ideologicznej w Afryce, do której wykorzystano nie tylko „Czerwoną książeczkę” i powoływanie się na wspólną

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

KOMENTARZE: 1

  • Bardzo ciekawy artykuł, miło się go czyta.

Pozostaw odpowiedź