Chiny news,Wydarzenia i zapowiedzi

„Chiny światowym hegemonem?” Jean-Paul Guicharda i Antoine Bruneta – ciekawa książka na rynku

Chiny światowym hegemonem? Imperializm ekonomiczny „państwa środka”

Jean-Paul Guichard i Antoine Brunet

Wydawnictwo Studio Emka

Jest to książka absolutnie wyjątkowa, jakiej na polskim rynku, który ma swoje doświadczenia z Chinami, nie było. Autorzy – wybitny ekonomista teoretyk oraz finansista praktyk, specjalista od gospodarki rynkowej od lat zajmujący się Chinami, dokonują analizy chińskiego fenomenu, udowadniając, jak dalece w świecie zakorzenił się z gruntu fałszywy obraz Chin, jako kraju trzeciego świata, producenta tanich i prostych wyrobów.

Opierając się na najnowszych danych Guichard i Brunet pokazują, że Chiny są już dziś potęgą gospodarczą, największym w świecie konsumentem podstawowych surowców, ale także wierzycielem niemal wszystkich państw Zachodu ze Stanami Zjednoczonymi na czele. W istocie – mówią autorzy – to Chiny dyktują dziś warunki światu, to one decydują o sytuacji na światowych rynkach finansowych, wreszcie – i to jest najbardziej sensacyjna teza – to od nich zależy rozwiązanie obecnego kryzysu, za którym w dużym stopniu stoją! Na dowód tej tezy Guichard i Brunet przytaczają dziesiątki liczb i zestawień. Podkreślają dalej, że tymczasem kraje demokratyczne są wyrozumiale i skłonne są z pobłażliwością traktować Chiny jako „kraj rozwijający się”. Chińczycy tymczasem, strojąc się w piórka ubogiego krewnego zmierzają prostą drogą do dominacji.

Skąd sukces Chin i dlaczego ta pobłażliwość zachodnich potęg wobec nich? Sukces wynika ze stosowanej przez Chiny praktyki merkantylizmu gospodarczego (wypróbowanej uprzednio przez kolejnych światowych hegemonów – tu autorzy dają pasjonujący wykład historyczny – dotyczący potęg takich jak Anglia, potem USA a także Japonia), polegającej na stałym i konsekwentnym uzyskiwaniu nadwyżek w handlu zagranicznym. Skąd biorą się nadwyżki? Mają dwa źródła: wyjątkowo tania robocizna w Chinach i absolutne niedoszacowanie chińskiego pieniądza wobec dolara czy euro. Jest jeszcze inna podstawowa przyczyna. W Chinach – mimo postępów kapitalizmu panuje absolutny totalitaryzm, który jak się okazuje może idealnie sprzyjać rozwojowi gospodarki, wbrew panującym schematom myślowym, że rozwojowi kapitalizmu sprzyja demokratyzacja. ( tu autorzy kapitalnie prezentują sytuację wewnętrzną Chin ).

Celem Chin, piszą Guichard i Brunet, nie jest żadna współpraca, tylko osiągnięcie hegemonii. Osłabiając Zachód, ze Stanami Zjednoczonymi na czele, pragną zająć ich miejsce. Już teraz wg autorów faktyczny PKB Chin wynosi ok. 20 proc. PKB świata (tyle co USA ), jeśli wziąć pod uwagę parytety siły nabywczej, nie zaś 7 proc. jak liczy się oficjalnie. Dla porównania tyle wynosi PKB Francji, podczas gdy Chiny zużywają trzykrotnie, lub w niektórych dziedzinach czterokrotnie więcej surowców do produkcji! W Pekinie już dawno zaprzestano na dużą skalę produkcji zabawek – teraz eksportowane są stamtąd najnowocześniejsze komputery! Roczny wzrost Chin to rząd 10 procent –  a Zachodu 1- 2 procent. Łatwo policzyć co stanie sie w tym tempie za 10 – 15 lat. A Zachód jest pobłażliwy. Dlaczego?

Bo działa potężne chińskie lobby reprezentowane przez wielkie koncerny amerykańskie itp. One inwestując w Chinach, zakładając tam filie i joint ventures, wchodząc tam w spółki, osiągają wielkie zyski, notują kolosalny wzrost. Ale to, co dobre dla tych koncernów, wcale nie musi być dobre dla zachodnich demokracji jako całości. One muszą się obudzić przed klęską, póki jeszcze pora!

Guichard i Brunet piszą, że pilnie trzeba zrobić jedno – zachodnie demokracje powinny opuścić WTO, Światową Organizację Handlu do której w 2001 roku wpuściły Chiny zapewniając im bezkarność, i stworzyć nową WTO-bis. Warunkiem wstępnym wejścia Chin do niej byłoby przyjęcie reguł gry, a więc przede wszystkim przynajmniej 100-procentowa aprecjacja juana, co zasadniczo zmieniłoby obraz światowego handlu.

Książka Guicharda i Bruneta powinna już dziś stać się obowiązkową lekturą dla wszystkich myślących poważnie i z troską o współczesnym świecie.

Jean-Paul Guichard, profesor ekonomii Uniwersytetu w Nicei, kierownik katedry Jeana Monneta Unii Europejskiej,  interesuje się głównie historią i analizą ekonomiczną oraz stosunkami międzynarodowymi.

Antoine Brunet, ekonomista, w latach 2003 – 2006 zdobywca pierwszego miejsca w klasyfikacji ekonomistów rynków paryskich, od 2007 r. założyciel i prezes AB Marches, spółki analiz koniunktury i rynków.

Chcesz kupić tę ciekawa książkę za jedyne 30zł (czyli znacznie poniżej ceny rynkowej) i wesprzeć CSPA?  Jeśli tak, prosimy o wpłatę 30 PLN na konto fundacji (płatności z Polski):
81194010763066235500000000
W tytule przelewu prosimy o wpisanie swojego adres do wysyłki i przesłanie potwierdzenie mailem na [email protected]

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
„Chiny światowym hegemonem?” Jean-Paul Guicharda i Antoine Bruneta – ciekawa książka na rynku Reviewed by on 11 października 2011 .

Chiny światowym hegemonem? Imperializm ekonomiczny „państwa środka” Jean-Paul Guichard i Antoine Brunet Wydawnictwo Studio Emka Jest to książka absolutnie wyjątkowa, jakiej na polskim rynku, który ma swoje doświadczenia z Chinami, nie było. Autorzy – wybitny ekonomista teoretyk oraz finansista praktyk, specjalista od gospodarki rynkowej od lat zajmujący się Chinami, dokonują analizy chińskiego fenomenu, udowadniając, jak

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 8

  • Książka jest ciekawa, ale strasznie emocjonalna i przepełniona dziecinnym pretensjonalizmem. Owszem Chiny stosują protekcjonalizm, ale dlaczego miałyby tego nie robić? Dbają o rozwój własnej potęgi, a nadwyżki handlowe w tym bardzo pomagają. Polityka jest brutalna. Wielka Brytania i Francja także stosowały takie praktyki. Ponadto śmiesznym jest obwinianie Chin o to, że ich rozwój jest główną przyczyną wywołania kryzysu. Czy ktoś kazał elitą ekonomicznym Zachodu od lat 90 przenosić produkcję do Państwa Środka? Nie, ale poza chęcią zysku dla tych ludzi nie miało znaczenia nic, a racja stanu własnych państw w szczególności. Zachód sam jest w znacznym stopniu winien swoich obecnych kłopotów. Tylko zamiast przyjąć ten fakt do wiadomości, woli zwalać winę na innych. Powyższa książka jest tego przykładem.

    • Trafna uwaga.
      Model sztywnego kursu waluty wobec dolara to nie chiński „wynalazek”. To wprowadzili Amerykanie w Japonii, o czym zresztą wspominają Guichard i Brunet w omawianej książce. Jeden USD miał kosztować 360 jenów, co było wartością zaniżoną, ale jakże korzystną dla japońskiego salda w handlu zagranicznym i dynamiki PKB! Tyle, że silna Japonia była Stanom potrzebna jako kluczowy sojusznik we wschodniej Azji. Podobnie było z Koreą Pd. Tamtejszy rząd też wprowadził zaniżony, sztywny kurs krajowej waluty (wona) wobec dolara. Inne kraje (np. w Ameryce Łacińskiej) były przekształcone w gospodarki podporządkowane i uzupełniające względem ekonomiki USA. Serwowane tam tzw. programy dostosowawcze nie miały na celu przyśpieszenia rozwoju tych krajów, tylko podporządkowanie ich krajom, które de facto rządzą w Banku Światowym i MFW. Nikt się nie rozczulał nad spadkiem poziomu życia w tych krajach. Inaczej niż panowie Brunet i Guichard, którzy ubolewają nad Zachodem, który przegrywa z Chinami. Uwagi odnośnie europejskie praktyki handlowe (np. dotowanie rolnictwa), określają jako „perfidne”. Cóż, francuskie elity zawsze cechowała moralność Kalego: to inni, a nie Francuzi zawsze byli agresorami, tchórzami, kapitulantami, wrednymi kolonialistami itd…
      Z Chinami jest inaczej niż z Japonią czy Koreą Pd. Inaczej niż z krajami latynoskimi. Są rywalem a nie sojusznikiem czy wasalem USA. Jako jeden z pięciu krajów mają prawo weta w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Pod względem demograficznym są 10 razy większe od Japonii i 27 razy większe od Korei Pd. Poczucie zagrożenie ze strony Zachodu jest więc poniekąd zrozumiałe, a jak wiemy chiński eksport działa z zabójczą skutecznością. Jednak nie demonizujmy Chin. To Amerykanów, Anglików, Francuzów, Włochów i Hiszpanów problem, że mają deficyt w handlu z Chinami, że nie potrafią sprzedać do Chin tyle, by wyrównać import. Inne kraje (Niemcy, Japonia, Korea Pd., Szwecja, Szwajcaria) jakoś nie mają tak dużego deficytu w handlu z Chinami albo w ogóle go nie mają. Nie musimy się rozczulać nad Zachodem przegrywającym z Chinami jak to czynią Guichard i Brunet w swojej książce. Nad biedakami z Chin, Filipin, Indii czy Meksyku nikt się nie rozczula – ani Wschód ani Zachód – tylko za przeproszeniem orze w nich jak w osłów. Więc bądźmy konsekwentni. To nie Chin wina, że niektórzy nie potrafią lub nie chcą wypromować swoich produktów tak jak Niemcy czy Azjaci.

      • Dokładnie. Ponadto polityka jest brutalna. Trzeba ją analizować chłodno i cynicznie. Wygrywają silniejsi. Świat łaciński przez wieki był hegemonem. Ale dziś karleje i to w znacznym stopniu na własne życzenie. Idiotyzmem jest posiadanie w takiej sytuacji pretensji do Chin. One jedynie korzystają z okazji. Panowie Brunet i Guichard chcieliby, aby Chiny były krajem rolniczym, pozbawionym przemysłu i zacofanym. Ale te czasy minęły i trudno im to przyjąć do wiadomości.

      • Avatar Zyggi

        Że polityka jest brutalna, Zachód to wie, tylko Guichard i Brunet albo udają, że nie wiedzą, albo po prostu są słabi z historii. Najświeższym przykładem jest mord popełniony przez libijskich „demokratycznych” rebeliantów na osobie libijskiego dyktatora Kadafiego. Kadafi był dyktatorem, rządził 42 lata, ale nie był sprzedawczykiem. Ponadto wspierał rózne ugrupowania uznawane długi czas przez Zachód za terrorystyczne, np. OWP, IRA i Afrykański Kongres Narodowy (ANC). Stworzył też niezależny od MFW fundusz walutowy w Afryce.
        Nelson Mandela był przyjacielem Kadafiego. Gdy poprzedni prezydent USA Bill Clinton powiedział, że wizyta Mandeli u Kadafiego (drogą lądową z Tunezji) w czasie, gdy jeszcze obowiązywał zakaz lotów do Libii była „niestosowna”, Mandela odparł: „Żaden kraj nie może stawiać się w roli policjanta świata i żaden kraj nie może dyktować innemu krajowi co ma robić”. Nawiązując do wspierania po kryjomu rasistowskiego reżimu w Pretorii przez USA, UK i Izrael, dodał: „Ci, którzy wczoraj byli przyjaciółmi naszych wrogów mają czelność mówić mi, abym nie odwiedzał mojego brata Kaddafiego, doradzają nam być niewdzięcznymi i zapomnieć o przyjaciołach z przeszłości.”
        Dopiero w lipcu 2008 r. amerykański Kongres przegłosował ostatecznie usunięcie nazwiska Nelson Mandela i jego towarzyszy z ANC z listy terrorystów, bo obłudnie chciano uświetnić 90-te urodziny Mandeli. Jeśli Zachód naprawdę żałował swego cichego wsparcia dla apartheidu i był naprawdę szczery nazywając imiona ulic i miejsc imieniem Mandeli, to po co kontynuował wojnę przeciwko Kadafiemu, który pomógł Mandeli i jego ludziom w zwycięstwie? Dlaczego Francja, która przez całe lata 80-te czynnie wspierała „rzeźnika z Bagdadu” Saddama Husajna, wzięła udział w agresji na znacznie łagodniejszy reżim Kadafiego? Odpowiedź jest krótka i rzeczowa: ROPA. Gdyby Kadafi hołubił Francuzów tak jak hołubił Włochów, Rosjan i Chińczyków, to monsieu Sarkozy palcem w bucie by nie kiwnął w celu szerzenia tam demokracji. :-)

      • Avatar Zyggi

        P.S. Jeden z newsów z ostatnich dni: Francuziki wytargowały od nowych władz 35% libijskiej ropy. To oznacza, że panowie Guichard i Brunet mogą spac spokojniej niż dotąd. Nie tak prędko młodzi Francuzi będą musieli emigrowac do Chin, czym straszą. A więc, nie ma strachu, panowie z Francji, jak to powiedział serbski oficer do holenderskiego pułkownika Kerremansa w Srebrenicy, podając mu papierosa: „Nie bój się, stary, jeszcze nie jednego w życiu wypalisz”…

  • Ogólnopolskie media książka zachwyciła do tego stopnia, że RP zdecydowała się napisać swoją własną recjenzję/opinię. Szkoda, że główne media w Polsce znowu straszą Polaków, a dziennikarz Lorenz cały czas powtarza do znudzenia te same tezy w każdym artykule na temat Chiny, który napisał w ostatnim miesiącu. Wmawianie ludziom, że Chiny „kupują jak leci firmy razem z technologiami, część kradną a część sami wymyślają stawiając na edukację” , „szykują się na konflikt nuklearny” i „zasiedlają swoimi obywatelami tereny, które w przyszłości będą chciały zająć” to trochę przesada. Do tego Chiny krajem totalitarnym? Totalna bzdura. Już przeboleję te Chiny komunistyczne, gdy do Wyborczej pisze tak o nich dziennikarka Kurczkowska.
    Teraz przynajmniej wiem na podstawie jakich źródeł dziennikarz Lorenz buduje swoje teksty do jednej z dwóch największych gazet w Polsce piszących o sprawaach międzynarodowych.
    Hej.

    • Jak się pani Kruczkowska podnieca tak komunizmem, to niech pisze o karierze tow. Stefana Michnika. :-) Komunizm w Chinach miał korzenie patriotyczne, narodowowyzwoleńcze. W Polsce z kolei zaprzańskie i rusofilskie, bo większośc polskich komunistów to byli sowieccy kolaboranci i agenci. Tyle w temacie.

  • Ksiazka NIESTETY NIE OPIERA SIE NA NAJNOWSZYCH BADANIACH..jak zreszta wiekszosc ksiazek wspolczesnie.
    Wiele wnioskow juz nie pasuje do rzeczywistosci
    konkluzja , ze Chiny mozna wykluczyc ze spolecznosci swiatowwej jest nonsensowna..i wrecz smieszna.O ile mi wiadomo wszystkie liczace sie opiniotworcze osrodki w swiecie staraja sie wciagnąć Chiny w orbite światowej odpowiedzialnosci” ( responsible stakeholder!) Cala agresywna retoryka ksiazki wzbudza „sprzeciw ludzi roztropnych’, że zacytuje noblistę.
    pozdrawiam
    krystyna P.

Pozostaw odpowiedź