Komentarz eksperta

Chiny-Rosja: Kto kogo?- komentarz wizyty premiera Putina w Pekinie

Putin in China

Podpisanie wartych 5,5 miliarda dolarów kontraktów, coraz większe dostawy rosyjskich surowców, zwłaszcza ropy i gazu, a także technologii wojskowych. Kilkukrotne zwiększenie wymiany handlowej od 2001 roku, uroczyste zażegnanie konfliktu granicznego na rzece Ussuri, regularne wspólne cwiczenia wojskowe i współpraca w ramach Organizacji Szanghajskiej. Stosunki chińsko rosyjskie wygladają doskonale. A mimo to w perspektywie długoterminowej mogą sie pojawić rysy na tym wspaniałym obrazie. Tło stosunków rosyjsko chińskich prezentuje Radosław Pyffel.

Już w czasie studiów w Chinach, gdy zauważyłem że mój znajomy „Moskwicz” Andriej, przedstawia się jako afrykaner z RPA, zrozumiałem iż bycie Rosjaninem za Wielkim Murem, nie jest specjalnym powodem do dumy. O ile pochodzący z całkowicie anonimowych krajów, Polacy, Bułgarzy lub Rumuni, mogli dumnie przedstawiać się jako Europejczycy i uchodzić w oczach zwykłych Chińczyków, jako przedstawiciele Zachodu, lub rodzaj Amerykanina, o tyle Rosjanie pochodzili z kraju zbyt znaczącego i zauważalnego by do tej kategorii się przemknąć. Do wściekłości rosyjskich kolegów i koleżanki doprowadzał pobłażliwy ton i uśmieszki chińskich sprzedawców owoców, czy motocyklistów którzy życzyli Rosji sukcesów. Bolesny był dla nich fakt iż w nocnych klubach wielkich chińskich miast, urodziwe, blondowłose rodaczki wprawiały w zachwyt bogatych Chińczyków. A przecież po 1949 roku Chiny były młodszym bratem, który dopiero z czasem wyzwolił się z radzieckiej kurateli. Wysyłano tam doradców, specjalistów inżynierów by cywilizować kraj ( w domyśle dziki i nieokrzesany) który jeszcze w 1949 roku był mniej uprzemysłowiony niż carska Rosja w 1914. Dla chińskich elit rządzących, Rosja, z którą Chiny po udanej transformacji gospodarczej, zamieniły się miejscami szybko stała się przykładem do że demokracja i glasnost nie popłaca, a także potwierdzeniem tezy iżw modernizacji kraju, zwłaszcza takiego jak Rosja czy Chiny, niezbędna jest dyktatura, a nie demokratyczny eksperyment który w Rosji okazał się mrzonką.

Stąd też comeback Putina- silnego człowieka Rosji przyjęto w Pekinie nie tyle z wielką nadzieją, co po prostu ze zrozumieniem. Zarówno w Chinach, jak i w Rosji tacy przywódcy mają poważanie. Dotyczy to nie tylko Mao, ale także Czyngis Hana i Józefa Stalina. Skoro utrzymali się przy władzy to znaczy, że sprzyjały im Niebiosa a z ich wolą się nie dyskutuje. Pozujący na męża stanu Putin, wygrywa w Chinach plebiscyty na ideał męskości i wzbudza autentyczny entuzjazm mas. W 2002 roku doprowadził do euforii także młode elity intelektualne na Uniwersytecie Pekińskim, które dość chłodno przyjęły Busha jr.

Chiny i Rosja nie tylko dzielą wspólne wartości, których nie potrafią lub nie chcą zrozumieć ludzie Zachodu, nachalnie domagający się w tych krajach wprowadzenia demokracji. Obydwa kraje na długo przed prezydenturą Busha Jr, związały się taktycznym sojuszem by grać na osłabienie hegemonii USA i budować tak zwany świat wielobiegunowy. Na skuteczną realizacje tego celu dużą nadzieje dawała wysoka pozycja obu państw w organizacjach międzynarodowych, między innymi prawo veta w Radzie Bezpieczeństwa ONZ (prawdopodobnie te dwa kraje sprzeciwiły się kandydaturze proamerykańskiego Aleksandra Kwaśniewskiego na stanowisko gen-seka ONZ), a także organizacja działająca od 1996 jako Szanghaj 5 ( Rosja, Chiny, Tadżykistan, Kazachstan, Kirgistan) przemianowana w 2001 roku na Szanghajską Organizację Współpracy (SOW). Oficjalnie jej celem jest walka z trzema zagrażającymi obu krajom „izmami” radykalizmem, terroryzmem i separatyzmem, w praktyce jednak organizacja ta może ograniczyć wpływy USA w Azji Centralnej. Amerykanie są także bardzo zaniepokojeni wspólnymi ( oficjalnie pokojowymi) ćwiczeniami armii rosyjskiej i chińskiej które od 2005 roku odbywają się regularnie co dwa lata. Status obserwatora SOW uzyskały między innymi Indie, a także Iran, którego przywódca Mahmud Ahmadineżad wielokrotnie rzucał gromy na USA na forum tej organizacji. ( co ciekawe na wniosek Rosji statusu obserwatora nie przyznano Białorusi, argumentując iż jest to kraj europejski).

W 2001 roku Chiny i Rosja podpisały Traktat o dobrym sąsiedztwie w którym uznały iż nie mają wobec siebie roszczeń terytorialnych. W październiku 2008 roku, odbyła się ceremonia w której Rosjanie uroczyście przekazali Chinom sporne terytoria przy Rzece Ussuri, które poróżniły oba kraje w latach 6otych.

Rosjanie znajdują za Wielkim Murem rynek zbytu na towary i usługi które Chiny bardzo potrzebują. Przede wszystkim surowce, dla swojej rozwijającej się gospodarki, a także rosyjskie uzbrojenie i technologie, których nie chcą sprzedawać Chinczykom inne kraje, a których Ci potrzebują, by zmodernizować własną zacofaną armię. Jednak taktyczny sojusz obu krajów, wydaję się być krótkotrwały. W ich relacjach istnieje bowiem wiele elementów które za zasadne uznają postawienie leninowskiego pytania: Kto kogo?

Ameryka po prezydenturze Busha jr, przestała być bezdyskusyjnym światowym hegemonem. Tymczasem Chiny, dość dobrze radzą sobie z kryzysem ( wiele wskazuje iż uda im się utrzymać 8 procentowy wzrost, gwarantujący społeczną stabilność) i to one w świecie po kryzysie, mają szansę wyłonić się jako główny rywal Ameryki. Gdyby tak się stało w świecie dwubiegunowym Rosja nie będzie już partnerem. Niewykluczone że wówczas w Azji Centralnej, zaczną liczyć się i o jej przyszłości decydować, Amerykanie i Chińczycy, a Moskwa utraci tam wpływy. Oznaczałoby to że to Moskwa zostałaby „rozegrana” przez Pekin, a nie na odwrót.

W dodatku w nadchodzącej dekadzie poprawne stosunki rosyjsko-chińskie zostaną poddane wielkiej próbie na wyludniającym się rosyjskim Dalekim Wschodzie. Mieszka tam zaledwie 6,7 milionów Rosjan, a więc o 14 procent mniej niż w latach 80tych. Według prognoz do 2015 roku zniknie kolejne 2 miliony. Tymczasem po drugiej stronie granicy, trzy chińskie prowincje na północ od Wielkiego Muru ( tak zwana Mandżuria Wewnętrzna) zamieszkuję 100 milionów Chińczyków ( ponad 60 krotnie większa gęstość zaludnienia), marzących o rozległych przestrzeniach Mandżurii Zewnętrznej, gdzie chińscy imigranci bogacą się w błyskawicznym tempie. Niektórzy analitycy, powołując się na informacje z kręgów bliskich chińskim elitom władzy, twierdzą iż chińscy przywódcy w tym sam Hu Jintao, nie pogodzili się z utratą tych terytoriów ( zajętych przez carską Rosję w 1860 roku) i nie wyobrażają sobie przyszłych Wielkich Chin nie tylko bez Tybetu, Ujgurstanu ( jest od lat 50-tych), Hong Kongu ( wchodzi w 2047), ale także bez Mandżurii Zewnętrznej i Tajwanu ( gdzie notabene wciąż można spotkać kuomintangowskie mapy Wielkich Chin, zarówno z obecnie rosyjską Mandżurią Zewnętrzną, jak i niepodległą Mongolią).

Na niekorzyść wyludniających się w tempie miliona rocznie Rosjan, przemawiają wskaźniki demograficzne. Wskaźnik dzietności jest zbliżony do Polski (1.25) i wynosi 1.17 ( ok 2,1 daję zastępowalność pokoleń). W 2050 roku, Populacja Rosji ma się skurczyć do 100 milionów.

Tradycyjnie w przypadku doskonale zorganizowanych, działających kolektywnie, azjatyckich imigrantów istnieją ogromne trudności z ich policzeniem. Tak jak w Polsce, gdzie do tej pory nikomu nie udało się ustalić niewielkiej przecież liczby emigrantów wietnamskich, także w Rosji istnieją olbrzymie rozbiezności co do liczby Chińczyków. Szacunki te wahają się od 35 tysięcy( dane oficjalne) do 5 milionów przytaczane przez straszącą żółtym niebezpieczeństwem gazetę Izwiestia ( czyniłoby to z Chińczyków czwartą po Rosjanach, Tatarach i Ukraińcach) narodowość Federacji Rosyjskiej.

Szacuję się że w samej tylko Moskwie przebywa 20-25 tysięcy Chińczyków, trudniących się głównie drobnym handlem. Kilka dni przed warszawską bitwą o KDT, również w Moskwie rozbito Czerkizowski Market, gdzie wśród 14 tysięcy zatrudnionych, dużą część stanowili Chińczycy. Spowodowało to interwencje chińskiego ministra Spraw Zagranicznych.

Tymczasem na rosyjskim Dalekim Wschodzie, Chińczycy dość płynnie i szybko odnajdują się w rosyjskiej rzeczywistości głównie Chabarowska, Usyryjska i Władywostoku. Wielu z nich podejmuje pracę której odmawiają Rosjanie ( mimo wysokiego bezrobocia), a także zaczyna budować swoje fortuny od drobnego handlu straganowego, stopniowo przejmując firmy, nieruchomości. Wobec ich pracowitości, przedsiębiorczości Rosjanie stają się bezradni, podobnie zresztą jak Malezyjczycy, Indonezyjczycy, Filipińczycy, czy wiele innych narodów nie tylko Azji Południowo Wschodniej, nazywających Chińczyków „Żydami Azji”.

Rosyjscy demografowie określają liczbę chińskich imigrantów na ok. pół miliona, jednak rosyjskie media znacznie ją zawyżają, a politycy, eksperci i intelektualiści na łamach opiniotwórczych gazet biją na alarm, obawiając się iż za strumieniem chińskich drobnych kupców i robotników kontraktowych, stoi potężne państwo, którego perspektywy na przyszłość są o wiele bardziej obiecujące od Rosji. Reakcje te są być może histeryczne i przesadzone, ale jeśli obecne trendy utrzymają się przez najbliższe 2-3 dekady, kolejne szczyty Szanghajskiej Organizacji Współpracy, mogą być poświęcone warunkom akcesji Mandżurii Zewnętrznej do Chin.

W tej perspektywie obecna polityka współpracy z Chinami jest dla Moskwy wielce ryzykowna i to czy realizuje ona interes Rosji, czy tez przygotowuje pętle na własną szyję okaże się już w niedalekiej przyszłości. Kluczem wydaje się być odpowiedź na pytanie czy dawne imperium odzyska wigor i inicjatywę na Dalekim Wschodzie, gdyż jak przestrzega sam Władmimir Putin: „Jeśli nie poczynimy praktycznych kroków by rozwijać Daleki Wschód, w ciągu kilku dekad zamieszkujący te terytoria Rosjanie będą mówić po chińsku, koreańsku lub japońsku”.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Chiny-Rosja: Kto kogo?- komentarz wizyty premiera Putina w Pekinie Reviewed by on 16 października 2009 .

Podpisanie wartych 5,5 miliarda dolarów kontraktów, coraz większe dostawy rosyjskich surowców, zwłaszcza ropy i gazu, a także technologii wojskowych. Kilkukrotne zwiększenie wymiany handlowej od 2001 roku, uroczyste zażegnanie konfliktu granicznego na rzece Ussuri, regularne wspólne cwiczenia wojskowe i współpraca w ramach Organizacji Szanghajskiej. Stosunki chińsko rosyjskie wygladają doskonale. A mimo to w perspektywie długoterminowej mogą

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź