Chiny news,Japonia news

Chiny odmówiły wypłaty Japonii odszkodowania za listopadowe zderzenie łodzi

Okinokitaiwa, Wy-y Senkaku, CCBY

Okinokitaiwa, Wyspy Senkaku, CCBY

Japonia wysłała chińskiemu kapitanowi kutra, który w ubiegłym roku zderzył się z dwiema łodziami japońskiej Straży Przybrzeżnej w okolicach spornych Wysp Senkaku (chin. Diaoyu), rachunek za wyrządzone szkody. Rachunek, opiewający na 170 000 dolarów wywołał w Chinach silne oburzenie. Ma Zhaoxu, rzecznik chińskiego MSZ stwierdził, że Japonia nie ma prawa do odszkodowania i że powinna przemyśleć swoje działania. Zaznaczył przy tym, że wyspy, należące obecnie do Japonii, były od niepamiętnych czasów częścią Chin.

Kolizja statków, uznana przez Tokio za zamierzoną prowokację oraz późniejszy 14-dniowy areszt kapitana chińskiego kutra w Japonii dramatycznie pogorszyły stosunki japońsko-chińskie.

Źródło: Straits Time

Opracowanie: Małgorzata Pawłowska

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Chiny odmówiły wypłaty Japonii odszkodowania za listopadowe zderzenie łodzi Reviewed by on 14 lutego 2011 .

Japonia wysłała chińskiemu kapitanowi kutra, który w ubiegłym roku zderzył się z dwiema łodziami japońskiej Straży Przybrzeżnej w okolicach spornych Wysp Senkaku (chin. Diaoyu), rachunek za wyrządzone szkody. Rachunek, opiewający na 170 000 dolarów wywołał w Chinach silne oburzenie. Ma Zhaoxu, rzecznik chińskiego MSZ stwierdził, że Japonia nie ma prawa do odszkodowania i że powinna przemyśleć

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 20

  • Zgadzam się z panem. Upór Japończyków wpływa negatywnie na ich biznes w re-
    jonie.
    Jak głęboka jest niechęć do Japończyków, świadczy fakt kłopotów filmu Wyznania
    Gejszy w Chinach. Podobno pól miliona Chińczyków podpisało pod apelem do
    władz o nierozpowszechnianie tego filmu, oburzonych faktem, że zagrały w nim
    największe damy chińskiego kina: Li Gong, Zhang Ziyi i Yeoh Michelle (ta ostatnia
    to Chinka z Malezji).

    • Szanowny wute

      Z jednej strony są relacje gospodarcze i te się mają dobrze .. bo od 2004 roku Chiny są głównym partnerem Japonii ( przegoniły USA) a dla Chin Japonia jest 3 rynkiem po USA i UE .. rynek na szczęście nie patrzy na kolor skóry religię etc.etc.
      Po 2 dlaczego tylu studentów chińskich szturmuje japońskie uczelnie ?!
      Jak to mówił mój dziadek „co było a nie jest nie pisze się w rejestr” trzeba patrzeć w przyszłość a nie rozdrapywać stare rany .. taka jest moja opinia

      pozdrawiam

      • Avatar wute

        Największe obroty gospodarcze mamy z Niemcami i Polacy
        też studiują w Niemczech, ale nadal ich nie kochamy.

      • Avatar Adam Izydorczyk

        wute

        Ja ciebie też nie kocham ( bo nie jesteś moją żoną ) … czy to oznacza, że jeden drugiemu wbije nóż w plecy kiedy będziemy maszerować przez las ? Obustronne zrozumienie to jest to czego potrzebujemy .. a nie rozdrapywanie starych ran !!

      • Avatar Adam Izydorczyk

        P.S
        Po 2 proszę nie podchodzić do wszystkiego w sposób kolektywistyczny .. to jest najgorsze co może być … Czy żul z bramy mimo, że jest narodowości POLSKIEJ bierze to pod uwagę kiedy obija moją facjatę ? :+)

  • Panie Izydorczyk,
    Problem nie polega na tym, że zbrodniarze chcą się wybielić. Każdy czy to naród czy pojedyńczy człowiek nie chce mówić o swoich zbrodniach.
    Problem polega na tym, że Niemcy przyznali się do swoich zbrodni i płacą ofiarom lub ich potomkom odszkodowania. Niemiecki establishment nie zaprzecza zbrodniom. Politycy niemieccy, którzy chcieliby zaprzeczyć lądują na aucie. Jednym z powodów buntu młodzieży w tym kraju w 1968 r. był zarzut młodych do starszych o nierozliczenie się z przeszłością.
    Nawet Rosjanie choć nadal tam trwa cywilizacja sowiecka, potrafili się przyznać
    do Katynia i mimo wszelkich oporów ze strony b.czekistów , rosyjscy historycy
    masowo piszą i wydają książki historyczne o zbrodniach upadłego mocarstwa.
    W Japonii nic takiego nie ma. Programy edukacyjne w szkołach milczą o tym,
    japoński rząd nie chce przyznać się do zbrodni armii cesarskiej, tylko ogólniko-
    wo i zdawkowo przeprasza. Odmawia tez płacenia godziwych rekompensat
    albo w ogóle ich nie płacą.
    I to jest zasadnicza różnica między Japonią a Niemcami.

    • Otóż to. Rezultatem postawy Japonii jest fakt, że kraj ten (bez porównania bardziej niż Niemcy w Europie) jest w Azji traktowany z ostracyzmem. Japończycy nie są lubiani w ŻADNYM kraju Azji i Pacyfiku, i rzutuje to negatywnie na ich pozycję gospodarczą w regionie. Mam podejrzenie graniczące z pewnością, że to miało spory (a nie wykluczam, że i decydujący) wpływ na porażki Japonii w Chinach, gdzie np. lukratywne kontrakty na budowę superszybkich kolei Japończycy całkowicie przegrali z Niemcami. Mimo że z technicznego i finansowego punktu widzenia obie oferty – konsorcjów Shinkansen i ICE – były dla Chińczyków zbliżone atrakcyjnością. Podobnie było w latach 90-tych w Korei Pd., gdzie japońska oferta nie była nawet poważnie brana pod uwagę. W efekcie technologię dla kolei KTX-1 dostarczył francuski Alstom (ten od TGV).

      • Avatar Adam Izydorczyk

        Zyggi w biznesie pomija się kwestie historyczne .. przykład wymiany handlowej pomiędzy Japonią czy Chinami
        Po 2 po torach chińskich kursują japońskie pociągi, które zostały zakupione przez chińskie koleje
        Po 3 po 1978 i zmianach KPCH prosiła TOYOTĘ o inwestycję i otworzenie fabryki w Chinach…. TOYOTA odmówiła .. zgłosił się VW .. więc co bardzo istotne historia nie powinna odgrywać roli podczas robienia biznesu .. i na pewno się z tym zgodzisz
        Po 4 czy Chińczycy nie lubią Japończyków .. przeciętni ludzie nie mają z tym problemu .. tutaj raczej problem pojawia się na relacjach władza Chińska – władza Japońska

        pozdrawiam

    • wute

      Czy jesteś w 100 % pewny o tym, że w Japonii nie pojawiają się żadne publikacje potępiające postępowania Japonii na przestrzeni 1890 – 1945 ?
      Publikacje mogą się pojawiać tylko są mało znane u nas w Europie .. takie jest moje zdanie … ciężko prześledzić każdą publikację, która się pojawia w Polsce a co dopiero w tak odległym kraju jak Japonia … rzecz jasna mogę się mylić ..

      • Avatar wute

        Pisząc, że : „W Japonii nic takiego nie ma” nie miałem na
        myśli, że tam żadna książka o zbrodniach cesarskiej armii się nie ukazała. Na pewno były drukowane jakieś niszowe.
        Miałem na myśli, że:
        – elita japońska nie przyznaje się
        – programy edukacyjne w szkołach pomijają ten temat
        – książki na ten temat, jeśli nawet są, nie są trendy
        I to oznacza że nic takiego nie ma.

  • A propos ludobójstwa w Nankinie, polecam chiński film „Miasto życia i śmierci” (ang. tytuł „Nanjing! Nanjing!”) z 2009 r. oraz chińsko-niemiecko-francuski film „John Rabe” z tego samego roku, o Niemcu, którego działania uratowały życie setek chińskich cywilów w Nankinie. O ile jednak „John Rabe” gloryfikuje postać tytułowego bohatera, o tyle „Miasto życia i śmierci” stawia go w dwuznacznym świetle, bo ukazuje go w momencie, gdy Rabe wycofuje się z dalszych działań na rzecz Chińczyków, najwyraźniej wątpiąc, czy jeszcze zdoła komuś pomóc. Poza tym Rabe jako Niemiec był szantażowany przez nazistów, którym zależało na unikaniu zadrażnień z japońskim sojusznikiem.
    Warto też wspomnieć o Iris Chang, Amerykance pochodzenia chińskiego, autorce głośnej (niestety nie w Polsce) książki „The Rape of Nanking: The Forgotten Holocaust of World War II” (1997). Iris Chang zadała sobie wiele trudu i wydobyła na światło dzienne szereg faktów kompromitujących dla japońskich okupantów.

    • Panie Zyggi,
      Dziękuję za polecenie tych dwóch filmów. O tym pierwszym słyszałem o drugim nie, chociaż o działalności Rabego czytałem.
      Co do książki Iris Chang to nieprzetłumaczenie jej może mieć charakter komercyjny tzn. potencjalni wydawcy uznali, że na tej książce się nie zarobi ze względu na nikłe zainteresowanie czytelników wojną japońsko-chińską lub tęż być może nie chcą ją wydawać, ponieważ w pewnym sensie podważałaby polską politykę historyczną w/g której II WŚ zaczęła się 1.9.1939 r.

  • Japoński rachunek zakrawa na bezczelność. Ciekawe, ile wyniosłoby odszkodowanie za zbrodnie, grabieże i zniszczenia wskutek japońskiej okupacji Chin i innych krajów Azji i Pacyfiku, za katorżniczą pracę itd. Przy tej okazji dodam, że alianccy jeńcy, którzy budowali kolej birmańską (w tym osławiony most na rzece Kwai), otrzymali odszkodowania w wysokości… kilkudziesięciu dolarów na osobę, a wielu poszkodowanych Azjatów otrzymało „figę”. Nic dziwnego, że 65 lat po wojnie stosunki Japonii z sąsiadami są nadal chłodne. Francis Fukuyama, amerykański politolog o japońskich korzeniach uważa, że Japończycy, od których państwa Azji Wschodniej przez pół wieku wciąż domagały się przeprosin i wyznawania winy, „mieli poczucie, że stali się zakładnikami” historii, a niechętnie wygłaszane, ale jednak coraz dalej idące przeprosiny i wyrazy ubolewania (wobec jeńców wojennych, chińskich ofiar japońskiej agresji i koreańskich „niewolnic miłości”) składane przez kolejne rządy oraz ciągłe przywoływanie przeszłości „wywoływały w Japonii narastający sprzeciw”, który doprowadził do dominacji postaw rewizjonistycznych. Fukuyama jednak dyskretnie pomija fakt, że to japońska niechęć do rozliczenia się z własną historią oraz do godziwego zadośćuczynienia leży u przyczyn tego, iż Chiny, Korea i inne kraje wciąż „przywołują przeszłość”.

    • Japończycy w ogóle odmawiają przyznania się do swoich zbrodni, a jak to robią to tylko pod naciskiem.
      Chociaż wydaje to się niemożliwe, ale Japończycy w Chinach popełnili straszliwsze zbrodnie niż Niemcy w Europie, jeśli w ogóle stosowne jest takowe porównanie.
      Normą było przywiązywanie Chińczyków do słupów i ćwiczenie na nich pchnięć bagnetem lub używanie ich jako tarcz strzelniczych.
      Zdarzało się, że patrole japońskie na wsi chińskiej łapały jakąś dziewczynę, najpierw ją gwałcili, następnie mordowali, potem krajali,
      piekli na rożnie i zjadali.
      Największą bodajże zbrodnie popełnili w Nankinie, gdzie podczas
      6 tygodniowej furii zabili prawdopodobnie około 400 tys. Chińczyków
      czyli dwa razy więcej niż zginęło w Powstaniu Warszawskim.
      Japończycy przyznają się oficjalnie do kilku tysięcy.
      Poniżej pozwalam sobie załaczyć urywek artykułu p.Jakuba Polita pt.
      Rzeż w Nankinie 1937-1938.
      „Na pierwszy ogień (w tym wypadku dosłownie) poszli jeńcy przedstawiający dla zwycięzców nie lada problem logistyczny: chińskich żołnierzy, którzy odrzucili broń i, obłąkani ze strachu i głodu, snuli się po okolicy, było około 90 tys.
      Jeśli podczas egzekucji jeńców używano zwykle broni palnej, to masakry w samym Nankinie cechowała sięgająca granic perwersji pomysłowość. Ofiary zakopywano żywcem (czasem tylko po szyję; cięto je wtedy mieczami), tratowano końmi i czołgami, wieszano za języki na hakach. Niektórych, zakopanych w ziemi po pas, kazano rozszarpywać wielkim psom, innych krzyżowano, przybijano do drzew i słupów telegraficznych, oddzierano im pasy skóry, odcinano nosy i uszy. Jedną z ulubionych zabaw było wpędzanie Chińczyków na dachy drewnianych przeważnie domów, oblewanie parteru benzyną i podpalanie; nieszczęśnicy, podobnie jak Żydzi w getcie warszawskim sześć lat potem, popełniali samobójstwo rzucając się w dół. Póki nie zabrakło benzyny palono też nankińczyków żywcem gromadnie, po uprzednim spędzeniu na skwery i place. Dzieci, a nawet niemowlęta, nadziewano na bagnety. Jeden z japońskich dziennikarzy wspominał potem, że widział żołnierza pożerającego serce i wątrobę z wypatroszonych przez siebie zwłok; .
      Osobne miejsce w galerii nankińskiego okrucieństwa zajmują gwałty, których liczba oceniana jest różnie – od dwudziestu do osiemdziesięciu tysięcy – ale które stanowiły być może największy gwałt zbiorowy w historii (obok Bengalu Wschodniego, gdzie w 1971 r. zgwałcono ponad 200 tyś. kobiet; armia pakistańska potrzebowała na to jednak aż 9 miesięcy). Poszukujący hua gu niang (młodych kobiet) Japończycy wdzierali się do domów, lecz także do chrześcijańskich kościołów i szkół niedzielnych; mniej więcej jedna trzecia gwałtów miała miejsce w biały dzień i na oczach rodzin. Ofiar nie chronił ani wiek, ani kondycja społeczna – były wśród nich mniszki buddyjskie, małe dziewczynki, które potem zwykle rozpłatywano mieczem, nastolatki, które czasem gwałcono przez dwa dni bez przerwy. Finałem seksualnego wykorzystania był zwykle mord; Organizowano też swoiste polowania, a schwytane w domach, na ulicach i w pobliskich wioskach kobiety transportowano ciężarówkami do koszar.; zdarzało się zmuszanie ojców – pod groźbą zamordowania nieletnich członków rodziny – do gwałcenia własnych córek lub do stosunków ze zwłokami, do gwałtów zmuszano też buddyjskich mnichów, ponieważ zaś z reguły odmawiali – kastrowano ich.”
      Wystarczy.
      Można tylko dodać, że na skutek japońskich programów edukacyjnych
      japońskie młode pokolenie nie ma najmniejszego pojęcia o tych
      zbrodniach. Na pytanie o zbrodnie wojenne odpowiadają: Hiroszima
      i Nagasaki.

      • Avatar Adam Izydorczyk

        wute, ale dokładnie tę samą taktykę wybielania stosują Niemcy Rosjanie Amerykanie i każde inne państwo, które dopuściło się takich okrutnych zbrodni w przeszłości …. więc takiego podejścia nie powinno się przypisywać tylko Japończykom lub tylko Niemcom etc.etc.
        A co do NJ to historia jest o wiele bardziej skomplikowana niż wszystkim może się wydawać .. masakra była tylko odpowiedzią na zabicie japońskich oficerów !! Problem polega na tym, że oficerów nie zabili Chińczycy tylko Sowiety ( a dokładnie ich siatka szpiegowska, która działała na terytorium Chin) a dalsza historia jest już dobrze znana !!
        Co do liczby nie można powiedzieć czy to było 400 tyś czy 200 tyś … jedna strona będzie zawyżała druga będzie zaniżała .. to tak jak w Polsce kiedy podaje się ilość zabitych Żydów … do tego dochodzi przerzucanie winy .. Sowiety mówią to Polacy .. Polacy mówią to Niemcy .. a Niemcy mówią ” to Sowiety i Polacy ” etc.etc.

      • Avatar Zyggi

        Cyt. „masakra była tylko odpowiedzią na zabicie japońskich oficerów !!”
        Człowiecze, 300-400 tys. zabitych za zabicie paru japońskich trepów i Ty to nazywasz „tylko odpowiedzią”?!..

      • Avatar Adam Izydorczyk

        Zyggi calm down
        Nie, ja tylko powtarzam to co wcześniej napisali historycy !! A historia jest od tego, aby bez uczuć opisywać zdarzenia przeszłe !! Zresztą powtarzam nie ma żadnych dokładnych danych odnośnie ilości zabitych osób .. więc te 300-400 tyś, które podajesz mogą być wyjęte z rękawa ( taką liczbę podają Chińczycy)
        Wg. np. Żydów w samym Auschwitz zginęło 1,1 mln Żydów .. organizację jak ADL powtarzają to jak mantrę …. ale wg. coraz to większej ilości historyków max to 510 tyś i to wszystkich którzy byli tam osadzeni czyli Polaków Żydów Romów i wszystkich innych !!!

      • Avatar Zyggi

        Mogą być to dane wyjęte z rękawa. Ale gdyby zginęło np. „tylko” 100 tysięcy (to minimalna liczba, o której mówią wszyscy poza Japończykami), to czy to zmienia meritum sprawy? To było ludobójstwo, podobne do tego, co robiła UPA na Wołyniu, chorwaccy ustasze i serbscy czetnicy. Tyle w temacie.

      • Avatar Adam Izydorczyk

        Zyggi imputujesz mi słowa, których nie wypowiedziałem !!
        Czy jak gdzieś napisałem, że to nie była masakra ?! czy jak gdzieś napisałem, że te zdarzenie nie miało miejsca ?!
        Ogarnij się !!

      • Avatar Zyggi

        Sorry, ale kto ma się ogarnąć? I gdzie ja piszę, że Ty napisałeś, że to nie masakra?! Natomiast wyraziłem niesmak i zdumienie zdaniem: „masakra była tylko odpowiedzią na zabicie japońskich oficerów”. A że piszą tak niektórzy historycy, to inna sprawa. Równie dobrze można by napisać, że „pancernik Schleswig-Holstein tylko odpierał polską agresję” (nie zdziwiłbym się gdyby wielu historyków tak pisało, tak jak bezczelnie piszą o „polskich obozach zagłady”). To nie Chińczycy zaczęli całą tę agresję w 1937, i wcześniej. Zrobili to Japończycy i to na nich spada CAŁKOWITA odpowiedzialność m.in. za masakrę w Nankinie. To, że ktoś tam rzekomo zabił kilku japońskich oficerów nie ma tu nic do rzeczy. Mogła to zrobić nawet Kempeitai (japoński wywiad), by mieć pretekst do agresji. Wcześniej tak też robili (vide: incydent na Moście Marco Polo), a w ogóle to historia zna mnóstwo takich przypadków. Nazywa się to działaniem pod fałszywą flagą.

Pozostaw odpowiedź