BLOGOSFERA

Chiny? Dlaczego nie… – pod niebem Hongkongu

…Wyruszamy pośpiesznie, nie tracąc czasu na zbędne ceregiele. Przecinamy po skosie ruchliwe skrzyżowania i autobusem piętrowym docieramy na obrzeża miasta, gdzie niemal z przystanku wiedzie szlak wąską ścieżką w góry.

Chiny_Hongkong

Mijamy tablicę ostrzegającą przed małpami i nagle zaczynają nas otaczać dźwięki i klimaty dżungli, wszechobecne cykady, tukano-podobne, kolorowe ptaki, kryjące się dyskretnie wśród znanych nam wprawdzie gatunków roślin, ale o niespotykanie dużych rozmiarach i niezwykłym nasyceniu barw.

Chiny_Hongkong_Lion_Rock_Country_Park

Nie jest nam jednak dane podziwiać tego wszystkiego z należytą atencją, bo komary tną niemiłosiernie więc musimy przyspieszyć kroku. Nie jest to zbyt łatwe, jako że wąska droga jest dość stroma a upał znów sięga zenitu. Po chwili pot leje się z nas strugami. Nagroda jest jednak adekwatna do wysiłku – panorama miasta ze szczytu jednego ze wzgórz Lion Rock Country Park.

Hongkong_Lion_Rock_Country_Park

Odpoczywamy przez chwilę na głazach, po czym przenosimy się na taras widokowy, gdzie stoi para Chińczyków w słusznym wieku. Żadne tam podlotki, ale ich zachowanie jest nietypowe. Pan, zamyślony patrzy w dal, a towarzysząca mu kobieta krąży wokół i nucąc jakąś pieśń specyficznym chińskim głosem, zalotnie zagląda mu w oczy to z jednej, to z drugiej strony. Fakt, że pojawiamy się w pobliżu wcale ich nie deprymuje, a wręcz przeciwnie – ona uśmiecha się zerkając na nas, a mężczyzna zachęca, aby zrobić im zdjęcie…

fot. Katarzyna Karpa

Chiny_okladkaKsiążka, której fragmenty prezentujemy, jest do nabycia w empikumerlinie i wielu innych księgarniach internetowych.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Chiny? Dlaczego nie… – pod niebem Hongkongu Reviewed by on 26 lutego 2014 .

…Wyruszamy pośpiesznie, nie tracąc czasu na zbędne ceregiele. Przecinamy po skosie ruchliwe skrzyżowania i autobusem piętrowym docieramy na obrzeża miasta, gdzie niemal z przystanku wiedzie szlak wąską ścieżką w góry. Mijamy tablicę ostrzegającą przed małpami i nagle zaczynają nas otaczać dźwięki i klimaty dżungli, wszechobecne cykady, tukano-podobne, kolorowe ptaki, kryjące się dyskretnie wśród znanych nam

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 2

  • Avatar Chiny? Dlaczego nie...

    „Ale czy były to na pewno zaloty?” – ehhh, to jedynie nasza subiektywna ocena zdarzeń zubożona brakiem znajomości języka…gdybyśmy mogły zrozumieć, co śpiewała kobieta, może realia okazałyby się bardziej prozaiczne niż to, co podpowiadała nam bujna wyobraźnia.

    W świetle takich rozważań, nie wykluczone jest również to, że chłopak z nocnego autobusu jechał na egzamin i po przebudzeniu powtarzał sobie regułki matematyczne w takt ulubionej melodii, a że zawiesił na moment wzrok na dziewczynie, to tylko ku głębszemu skupieniu myśli.

    Podczas naszej podróży nic nie było „na pewno”, a o jednej z sytuacji, kiedy bliskie byłyśmy zwątpienia opowiemy już w najbliższą niedzielę ;)

  • Ale czy były to na pewno zaloty?

    Chińczycy ciągle i wszędzie śpiewają, nucą ulubione melodie; rano jadąc do pracy, w autobusie, na ulicy, w szkole; przyśpiewki folklorystyczne, hymn narodowy, karaoke itp. Muzyka i śpiew są wszechobecne, dla większości instytucji i przedsiębiorstw muzycy komponują chwalebne pieśni.

    Chińczycy uważają też, że nuty wydobywając się z instrumentów muzycznych korzystnie wpływają na części ciała i na stan psychiczny człowieka. Pamiętajmy, że Konfucjusz przez miesiąc stracił smak jakiejkolwiek żywności, słuchając muzyki był ogromnie nią oczarowany.

Pozostaw odpowiedź