BLOGOSFERA

Chiny? Dlaczego nie… – startujemy!

Czy to w ogóle rozsądne lecieć tak daleko i tak w ciemno? Pytań jest więcej, całe mnóstwo wątpliwości i jedna wielka niepewność – czy się uda? Ale nie ma co gdybać. Martwić się będziemy, jak coś pójdzie nie tak. I tej zasady się trzymajmy!

2_plecakWszystko, co można było pozabezpieczać, zrobiłyśmy. Szczepienia, kilo leków na możliwe do przewidzenia sytuacje (spory pakunek medykamentów wrócił w stanie nienaruszonym do domu, bo nie było czasu na choroby czy inne niedomagania), ubezpieczenia, skopiowane dokumenty, spisane numery kart i wszystko poupychane w tajemne miejsca. Potem okaże się, że najlepiej zabezpieczone i skrzętnie pochowane dokumenty są zwykle bardzo trudne do odnalezienia wtedy, kiedy są naprawdę potrzebne…

– Za mało macie tego wszystkiego jak na tak daleką podróż – zagaduje uśmiechnięty kierowca taksówki, wpychając do bagażnika nasze plecaki.

– Poczekam, a wy przynieście jeszcze po walizeczce – rzuca przez ramię.

Wolne żarty – możemy mieć tylko tyle dóbr ile udźwigniemy na plecach, a jeszcze trochę miejsca trzeba zostawić na egzotyczne prezenciki i pamiąteczki. Musimy być mobilne…

…W samolocie do Szanghaju czujemy już atmosferę wschodu. Na początku głównie tylko za sprawą skośnookich pasażerów, a po chwili również z powodu rozdawanych posiłków. Zamawiamy oczywiście danie azjatyckie. Siedząca z nami Chinka postanawia spróbować po europejsku. My kombinujemy pałeczkami, a nasza współpasażerka wybiera sztućce. Przygląda się naszym zmaganiom, a my zastanawiamy się, dlaczego ona ma problem z nożem i widelcem oraz dlaczego nie bardzo wie, co zrobić z masłem, które ogląda w skupieniu, a po chwili zawija i odkłada. Przecież to oczywiste, że powinna posmarować nim bułeczkę…

01_01_KLM…Większość pasażerów zakłada słuchawki na uszy, nieliczni oddają się drzemce. A może to tylko tak wygląda, może wspominają to, co zostawili za sobą, albo też starają się przewidzieć, czy wyobrazić sobie, co czeka ich na innym kontynencie.

Stewardessa montuje jeszcze na ścianie kabiny łóżeczka dla przewożonych niemowlaków – będą leciały sypialnym. Steward przechodzi wzdłuż samolotu, zasuwa okienka, za którymi jest już noc i przygasza światła.

Mija kilka godzin. Większość podróżnych pogrążona jest w głębokim śnie, kiedy ktoś siedzący kilka rzędów przed nami nagle postanawia odsłonić okienko. Do kabiny wdziera się jasność. Ci, którzy zauważyli to, próbują również zobaczyć, co się dzieje na zewnątrz. Jest przecież niewiele po północy. Jak spod ziemi pojawia się steward i stanowczym gestem przywołuje do porządku tych, którzy zburzyli noc panującą w samolocie. Czyżbyśmy uczestniczyli w „Truman show”?

Szybko uświadamiamy sobie, że lecimy na wschód, a więc ta noc jest dla nas wyjątkowo krótka. Koło godziny szóstej na pokładzie stopniowo następuje poranek. Słońce jest już wysoko, bardzo wysoko. Jesteśmy w innej strefie czasowej…

fot. Katarzyna Karpa

Chiny_okladkaKsiążkaktórej fragmenty prezentujemy, jest do nabycia w empikumerlinie i wielu innych księgarniach internetowych.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Chiny? Dlaczego nie… – startujemy! Reviewed by on 6 lutego 2014 .

Czy to w ogóle rozsądne lecieć tak daleko i tak w ciemno? Pytań jest więcej, całe mnóstwo wątpliwości i jedna wielka niepewność – czy się uda? Ale nie ma co gdybać. Martwić się będziemy, jak coś pójdzie nie tak. I tej zasady się trzymajmy! Wszystko, co można było pozabezpieczać, zrobiłyśmy. Szczepienia, kilo leków na możliwe

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź